Zacznę od razu: wszystko wskazuje na to, że jestem w ciąży z kolegą. Trochę nas poniosło, i zaczeliśmy się kochać. Okres spóźnia mi się już ponad 10 dni (jutro miną dwa tygodnie). Może trochę zbzikowałam, ale zrobiłam trzy testy ciążowe, i każdy wyszedł pozytywnie (pomiędzy drugim a trzecim testem specjalnie zrobiłam kilka dni przerwy). Nie chce mi się wierzyć, że wszystkie testy kłamią. Ty bardziej, że to wszystko wyszło nagle, pod wpływem emocji, i nie było żadnej antykoncpecji. Koledze powiedziałam o wynikach testu, ale nie jest tym za bardzo przejętny, a wręcz przeciwnie, sam powiedział: i tak ty będziesz musiała sobie z tym sama dać radę

. Tyle że ja nie chce teraz żadnego dziecka. Mam dopiero 15 lat. Nie wiem nawet, jak o swoich podjerzeniach powiedzieć rodzicom. Tylko nie mówcie, że znacie piętnastolatki, które były dobrymi matkami, i prowadziły normalne, spokojne życie, bo takich na pewno nie ma. Poza tym jest mi po prostu wstyd, i tyle. Nie wiem tylko, czy da się załatwić aborjce tak, aby nikt się o tym nie dowiedział. I czy to jest skuteczne, i czy mnie nie zagrozi. Może pytania dla was będą głupie, ale innego wyboru nie ma.