Dodaj do ulubionych

Banalna historia... z happyendem

24.02.05, 15:13
Witam, jestem na tym forum tylko gościem i to chyba takim mocno nieproszonym,
bo mam 2 wspaniałych dzieci i nigdy nie rozważałam aborcji, ba jestem jej
zażartym przeciwnikiem i gdybym tylko mogła ocalić choć jedno istnienie, Boże,
ile ja bym za to dała... Chciałabym Wam jednak opowiedzieć historię pewnej
osoby, którą los postawił na mojej drodze 3 mies. temu, gdy urodziłam moje
drugie dziecko. Poznałyśmy się w szpitalu: ja, 28-letnia matrona, mama z
pewnym doświadczeniem i ONA, 17-letnia dziewczynka, świeżo upieczona mamusia
bliźniaków. W trakcie liceum, bez ślubu, facet naturalnie się wypiął....
Patrzyłam na nią jak na jednego z moich uczniów (uczyłam kiedyś w gimnazjum) i
nie mogłam wyjść z podziwu. Przecież ona kwalifikowała się do aborcji i to w
pierwszym rzucie, a jednak wybrała drogę trudniejszą.... Może zabrakło jej
odwagi,może nie miała kasy nie wiem, wolałam nie pytać. Ale widziałam jedno:
taką wielką dumę, gdy przyniesiono jej te jej dwa skarby i błysk w oczach, gdy
po raz pierwszy udało jej się je nakarmić. Wtedy przestawała być dzieckiem,
była piękną, młodą i cholernie dzielną kobietą. A jej rówieśniczki w tym samym
czasie łamały sobie głowę, którą kieckę założyć na dyskotekę. Gdzie tytułowy
happyend? Otóż ostatecznie dziewczyna doznała wielkiego wsparcia od swojej
rodziny, mimo że początkowo były tu problemy. I nauczyciele w szkole odnieśli
się do nie "po ludzku". Wszystko się jakoś tam ułożyło, mimo że nic tego
pierwotnie nie zapowiadało.A ona jest teraz dumną mamą dwóch chłopców, choć z
pewnością jeszcze dozna wiele przykrości od postronnych i łatwo jej nie
będzie.Weźcie jej przykład za dobrą monetę, te które stoicie przed wyborem.
Jeśli tylko wybierzecie trudniejsze rozwiązanie, wierzę, że nie zostaniecie tu
same, że jakoś Opatrzność będzie miała Was w swej opiece (np. stawiając na
drodze Tygrysią Sukę i inne dobre duchy, służące pomocą). A te, które są "po",
jeśli uraziłam, przpraszam. Nie miałam takiej intencji, bo choć nie
doświadczyłam Waszego bólu osobiście, płaczę razem z Wami (dosłownie), bo
nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co może czuć kobieta, która w taki sposób
została pozbawiona swojego macierzyństwa.Ale mam prośbę do tych przed: odwagi,
życie z dzieckiem jest najlepszą częścią naszej kobiecości, nie pozbawiajcie
się tej szansy, a zobaczycie i wasze historie będą mieć szczęśliwy finał.
Obserwuj wątek
    • jasama3 Re: Banalna historia... z happyendem 24.02.05, 15:18
      dziękuję...
    • kizdam47 Re: Banalna historia... z happyendem 24.02.05, 16:19
      Dominika, przeczytałam Twoje posty, jeszcze nie wszystkie bo długie, a chwilowo
      jestem zajęta. Jesteś W PORZĄDKU KOBIETA.
      Zdrowia życzę Tobie i dzieciom
      • kizdam47 Re: Banalna historia... z happyendem 24.02.05, 20:35
        Och, gdybym tylko weszła na to forum chociaż 2 miesiące wcześniej...
        A dzisiaj Beckhamom urodził się trzeci syn...ma na imię Cruz, wiecie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka