Dodaj do ulubionych

Bilans osobisty roku 2004

31.12.04, 19:22
Ostatni akord - wypadniecie na mnie stalowej, kutej bramy wjazdowej z
prowadnicy (samoistne, zardzewial trzpien) i ja, ze skrzydlem tejze bramy pod
katem 35 stopni chwyconym w objeciach, zeby sie nie wylamala, bo szlag by
teleskopowy popychacz zautomatyzowany wraz z silnikiem i zawiasa trafil, nie
mowiac o przytrzasnieciu nizej podpisanej rzeczonym stalowym, recznie kutym
skrzydlem.

Brame w stanie normalnym, znaczy dzialajacym, Pierans widziala, wiec moze
potwierdzic, ile toto na oko mniej wiecej wazy.
Obserwuj wątek
    • olo53 Re: Bilans osobisty roku 2004 01.01.05, 05:46
      Jak to sie mowi ja tam przesadny nie jestem ale radze jakis los na loterii
      kupic albo w ichniego lotka zagrac. Wygrana statystycznie pewna. Troche mi
      glupio bo bardzo p. polubilem ale od smiechu, kiedy to sobie wyobrazilem, nie
      moglem sie powstrzymac. Przedstawila p. sytuacje klarownie nie uzywajac
      przeklenstw. Ja bym nie potrafil.
      • brezly Re: Bilans osobisty roku 2004 01.01.05, 17:47
        Yhyhyhyhy , Fiori, skojarzyło mi się to z talmudyczną legenda o trzydziestu
        sześciu sprawiedliwych trzymających świat w równowadze.
        • millefiori Re: Bilans osobisty roku 2004 01.01.05, 21:29
          Hihihi, smiac sie nawet nalezy, bo bylo smiesznie!
          Szczegoly: wjezdzajac do zagrody zauwazylam, ze brama jakos dziwnie pionu nie
          trzyma. Auto do garazu wstawilam i miast pilotem sie wysluzyc na odleglosc i
          podwoje zamknac, do bram sie udalam i z bliska na elektronike sie zdalam, bo
          recznie sie juz tej bramy po mechanizacji nie da sie zamknac ani otworzyc. I
          skrzydlo bramne ze zgrzytem ruszylo, od pionu sie odchylajac coraz bardziej,
          wiec czynnik ludzki okazal sie nieodzowny; brame chwycilam, soba podparlam,
          zeby nie runela, jednoczesnie pilotem manewrujac, coby napor zdezorientowanego
          skrzydla powstrzymac i nie dac sie zgniesc. Kiedy juz udalo mi sie zatrzymac
          mechanike, na tarasie objawil sie Pan M, ktory uslyszal wjezdzajacy samochod,
          odczekal standardowe 3 minuty, a nastepnie zaniepokoil sie zniknieciem malzonki
          na dosc krotkim odcinku garaz-domostwo.
          Pan M, dopytawszy sie najpierw z wysokosci tarasu, co takiego ciekawego robie z
          brama i czy aby sobie dam sama rade, przybiezal z pomoca, brame na siebie
          przejal i wspolnym wysilkiem, manewrujac pilotem, skrzydlem i na cztery rece
          raz jeszcze brame otworzylismy, stwierdzilismy, ze naprawic sie ad hoc nie da,
          bo trzpien wyrwal na dodatek stalowe gniazdo, w ktorym byl niegdys osadzony
          dolny jego koniec.

          Olo, masz racje: za loterie, tombole, totki, a takze za sugestia Pana M wyscigi
          konne i ruletke powinnam sie zabrac, czas najwyzszy; poniewaz nigdy nie gralam
          i nie mam duszy hazardzisty, to nie powinnam sie wciagnac:).
          • ewakurz Re: Bilans osobisty roku 2004, tyz piknie 02.01.05, 15:22
            Tja...
            W Budzie bramy zamieniaja sie w kolnierzyki, a w Tutejszowie Nic mi sie
            zamienilo w olowiana obrecz na skronie...
            Popoludnie 31 zeszlo mi na dzwonieniu do tych, co mieli zawitac, zeby nie
            zawitywali.
            Migrena poszla sobie dzisiaj rano, po konsumpcji hektolitrow wody z cytryna.
            Myslalam sobie o Vaudzie i Janie Kranie, ale ich sie chyba takie noworocznie
            firleje nie trzymaja...
            Byla to mniej wiecej 20ta migrena 2004, ale za to pierwsza 2005.
            He he.
          • pierans Re: Bilans osobisty roku 2004 03.01.05, 17:25
            Leć grać! Zwłaszcza konie, kto pierwszy raz gra ZAWSZE wygrywa, typu się
            takiemu nowemu wykrada, bo cenne są
            • millefiori Re: Bilans osobisty roku 2004 03.01.05, 21:08
              Z konmi musze zaczekac na otwarcie sezonu...
    • jan.kran Re: Bilans osobisty roku 2004 03.01.05, 01:55
      Z oddechem zapartym przeczytalam o wydarzeniach w Budzie i najbardziej mnie
      zastanowilo ( oprocz fizycznej sily i zaparcia Fiori ) jak Ona obliczyla , ze
      skrzydlo tejze bramy spada na Nia pod katem AKURAT 35 stopni.
      K . Uwaznie Czytajacy.

      P.S. Migrena sie mnie nie ima , bo ja nie mam czasu na bole glowy :-)))
      • millefiori Re: Bilans osobisty roku 2004 03.01.05, 21:31
        A w bardzo prosty sposob: kąty, nawet po ciemku:), widze zegarowo. Jako
        wyznacznik osi pionowej kata 180 stopni - godz. 12-6 - mialam potezny slup
        kamienny, w ktory wczepiona jest zawiasą brama. Godzina 3 wyznacza kąt prosty;
        1 - 30 stopni, 2 - 60... a chwycilam, jak skrzydlo bramy zaczelo sie powoli
        przeistaczac w skrzydlo wiatraka, mijajac wlasnie krawedzia zawiasowa punkt
        godziny 1, ale do 1:30 na pewno jeszcze nie doszlo. Przyjelam wiec 35 stopni. --

        Millefiori
        Wydawnictwa i ich obyczaje
        • baloo Re: Bilans osobisty roku 2004 03.01.05, 23:49
          To rzeczywiście bajecznie proste :o)

          Czy te kąty szacowałaś przed, w trakcie czy po wszczymaniu nieomalupadłego
          skszydła ?

          • millefiori Re: Bilans osobisty roku 2004 04.01.05, 08:18
            Bez przerwy!!!
            (Ale wyniku 42 nie otrzymalam;)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka