Dodaj do ulubionych

Wracając do Pekinu.

08.02.07, 10:09
Był tu kiedyś taki wątek ale pewnie się zarchiwizował - chodzi mi o PKiN.
Chcę się podzielić wynikami grzebania na Google dot. źródeł inspiracji dla
radzieckiego architekta Rudniewa który nam to "cudo" zaprojektował.
Otóż od dawna podejrzewałem sakralne korzenie tego obiektu i okazuje się, że
to prawda. Proponuję też obejrzeć fotografie dołączone do tekstu w Wikipedii
dotyczące chicagowskiego Wrigley Building:(można je powiększać)
de.wikipedia.org/wiki/Wrigley_Building

Otóż dla przeciętnego mieszkańca Chicago PKiN nie kojarzy się bynajmniej ze
Stalinem ani komunizmem ale jak najbardziej ze wspaniałą architekturą Ameryki
lat 20-tych.
Wzorcem i inspiracją dla radzieckiego architekta Rudniewa który PKiN
zaprojektował był właśnie chicagowski Wrigley Building projektu grupy
architektów Graham, Anderson, Probst & White.
Z kolei ci amerykańscy architekci zainspirowali się wieżą katedry Giralda
hiszpańskiej Sewilii i dodali elementy francuskiego renesansu:
www.juergen-reichmann.de/europa/e/sevilla/sevilla_010386.html

Tak więc każdy może sobie stworzyć jaką chce historię dla Pałacu Kultury.
Nawet najbardziej zatwardziały antykomunista może sobie dośpiewać sakralny
rodowód budowli.
Niżej prezentuję tekst z niemieckiej Wikipedii bo po polsku niestety nic nie
ma:
------------------------------------------------------------------------------


Wrigley Building
Wrigley BuildingDas Wrigley Building (410 North Michigan Avenue, Chicago,
Illinois) ist ein Wolkenkratzer an der North Michigan Avenue, gegenüber dem
Tribune Tower. Es wurde als Hauptsitz der Wm. Wrigley Jr. Company gebaut.

Als das Gelände für das Wrigley Building 1920 ausgehoben wurde, standen noch
keine großen Bürogebäude nördlich des Chicago River. Die Michigan Avenue-
Brücke, welche den Fluss direkt südlich des Wrigley Buildings überquert, war
noch im Bau. Das Land wurde vom Kaugummi-Magnaten William Wrigley Jr. selbst
zum Hauptsitz seiner Kaugummi-Firma gewählt. Das Gebäude wurde durch die
Architektenfirma Graham, Anderson, Probst & White geplant. Die Form wurde an
den Giralda-Turm der Kathedrale von Sevilla (Spanien), kombiniert mit
Elementen
der französischen Renaissance, angelehnt.

Der Südturm wurde im April 1921, der Nordturm im Mai 1924 fertig gestellt.
Durchgänge zwischen den Türmen wurden im Erdgeschoss sowie im dritten Stock
gebaut. 1931 wurde im 14. Stock ein weiterer Durchgang gebaut, um Büros einer
Bank zu verbinden. Dies war nötig, um einer Chicagoer Verordnung über
Bankfilialen zu entsprechen.

Die beiden Türme sind nicht gleich hoch. Der Südturm hat 30 Etagen, der
Nordturm 21. Der Südturm hat eine Turmuhr mit Zifferblättern in alle
Richtungen. Jedes Zifferblatt hat einen Durchmesser von fast sechs Metern.
Die
Terrakotta-Verkleidung verschafft der Fassade ihr glänzend weißes Aussehen.
Gelegentlich wird das ganze Gebäude von Hand gewaschen, um die Terrakotta zu
bewahren. In der Nacht ist das Gebäude durch Flutlicht beleuchtet.

Das Wrigley Building war Chicagos erstes klimatisiertes Bürogebäude. Wenn man
das Gebäude durch den mittleren Eingang betritt, befindet man sich in einer
abgeschlossenen Parkanlage, von welcher aus man den Chicago River überblicken
kann.

Am Fuß des Südturms findet sich ein Treppenhaus, welches zu einem Chicago
River
herunter führt. Dort werden Bootstouren auf dem Chicago River und dem Lake
Michigan angeboten.





Obserwuj wątek
    • ralston Re: Wracając do Pekinu. 09.02.07, 09:23
      To absolutnie niemożliwe, żeby radziecki architekt inspirował się
      zgniłozachodnim, imperialistycznym budownictwem. To z pewnością tamci wykradli
      niecnie rysunki Rudniewa, który już w przedszkolu kreślił śmiałe wizje
      inspirowany wyłącznie odczytami światłych myśli Ojca Narodu.
      • oka4 Re: Wracając do Pekinu. 10.02.07, 07:56
        :)))))
        • ogabignac Re: Wracając do Pekinu. 10.02.07, 11:16
          Mieszkasz tam niedaleko to może pochwalisz się jakimiś fotkami tego Wrigley
          Building?
          Można ten budynek zwiedzać? Wjechać na górę?
          W takim niesamowitym stylu lat 20-tych można zobaczyć(i wjechać na górę)
          budynek słynnego producenta rumu Bacardi w Hawanie. Miodzio.
          • aand Re: Wracając do Pekinu. 10.02.07, 21:53
            W lipcu 1951 r. odwiedził Warszawę Wiaczesław Mołotow i złożył Polakom
            poropozycję nie do odrzucenia:

            Z projektu konkursu Stowarzyszenia Architektów RP na nowe centrum Warszawy:
            "Zespół NDK (Narodowego Domu Kultury) powinien stać się głównym akcentem
            śródmieścia, a także stolicy. Zespół NDK powinien być tak usytuowany, aby w
            oparciu o jego architekturę powstał plac, na którym mogłyby odbywać się masowe
            zebrania. Pożądane jest również, aby w oparciu o zespół NDK znalazło się
            miejsce, z którego przedstawiciele władz i organizacji społecznych dokonywaliby
            przeglądów i defilad. [...]
            Zespół NDK powinien zawierać szereg monumentalnych wnętrz, w tym :
            a) Wielka Sala Kongresowa na około 10.000 miejsc
            b) Sala uroczystych zebrań z holem wejściowym i salami reprezentacyjnymi
            Ponadto zespół NDK powinien mieścić następujące działy:
            Naukowy - składający się z szeregu sal odczytowych i pokojów mniejszych zebrań,
            Plastyczny - zawierający sale wystawowe, Muzyczny - zawierający sale
            koncertowe, Teatralny - obejmujący dwie sale teatralne na 1200 i 400 miejsc,
            Filmowy - zawierający sale projekcyjne oraz pomieszczenia usługowe.

            Józef Sigalin (naczelny architekt Warszawy):
            "W małym kalendarzyku z roku 1951 natrafiłem na zapis <<2lipca - wiadomośc
            poufna H.M. przed objazdem Warszawy z WMM>>. Przypomniałem sobiue sens tej
            przekazanej w rozmowie telefonicznej przez Hilarego Minca wiadomości: jutro, w
            czasie oprowadzania po Warszawie Wiaczesława Michajłowicza Mołotowa, wystąpi on
            najpewniej z sugestią postawienia w Warszawie wieżowca typu wieżowców
            moskiewskich, które tam niedawno zbudowali i z których są tak dumni. Chodzi o
            to, żeby nie być zaskoczonym tą propozycją, ustosunkować się generalnie
            pozytywnie i nie wiązać się w szczegółach".

            Giorgij Karawajew (kierownik budowy Pałacu):
            "Nocą zadzwonił do mnie asystent wicepremiera Jewgienij Kożewnikow i polecił mi
            niezwłocznie przyjechać na Kreml. Tam powiedziano mi, że z inicjatywy Józefa
            Stalina rząd podjął decyzję o budowie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie oraz o
            przekazaniu go w darze polskiemu narodowi. Mnie zaproponowano kierowanie budową.
            Sporządziliśmy kilka wariantów projektu przyszłego pałacu. Podstawą naszej
            pracy było doświadczenie z budową Uniwersytetu Moskiewskiego na Górach
            Leninowskich. Być może skrycie byliśmy owładnięci myślą, żeby centrum Warszawy,
            chociaż przez jeden budynek upodobnić do Moskwy".

            Józef Sigalin:
            "Architekci radzieccy przyjechali w niedzielę 30 września 1951. Ogólnie:
            wielkie zainteresowanie, podziw, czasem zachwyt dla polskiej architektury,
            urbanistyki, sztuki, kultury, krajobrazu, no i - dlanaszej gościnności. Ci
            ludzie pierwszy raz w życiu byli na Zachodzie! Jedynie stary Rudniew był już w
            młodości w Warszawie, w 1913 roku".
            • aand Re: Wracając do Pekinu. 2 10.02.07, 22:52
              Szymon Syrkus (architekt polski):
              "Mogłaby powstać wątpliwość co do tego, czy w naszym kraju, znajdującym się
              jeszcze w pełni burzliwego procesu budownictwa socjalizmu - czy nie za wcześnie
              powstaje to pierworodne dziecię komunizmu - Pałac Kultury i Nauki. Jednakże
              wątpliwości te byłby zupełnie zbyteczne, gdyż gmach ten będzie nie tylko
              niewzruszalną gwiadzą przewodnią na naszej drodze przeobrażania starej Warszawy
              w Warszawę socjalistyczną. Budowa tego gmachu będzie wielką szkołą dialektyczną
              budownictwa socjalistycznego, będzie potężnym bodźcem dla naszej architektury,
              dla naszej sztuki, dla naszego budownictwa miast i techniki budowlanej".

              Lew Rudniew (architekt radyiecki, główny współautor projektu):
              "Zaznajomiwszy się z charakterystycznymi cechami planu przysżłej Warszawy, jak
              również biorąc pod uwagę cechy charakterystyczne z przeszłości Warszawy.
              doszliśmy do wniosku, iż projekt ten musi mieć na celu stworzenie jednolitego
              obrazu, obrazu piękna, który łączyłby się w jedną całość architektoniczną i
              stanowił łączność ze starą Warszawą. Gmach ten w swej szczytowej części jakby
              rozpływa się w powietrzu, tak jak śpiew Ewy Bandrowskiej-Turskiej z ciszy
              przechodzi do najwyższych, krystalicznych dźwięków, tak i tutaj, my też w
              budowie tego gmachu musimy dążyć do wytworzenia lekkości formy. Jeśli chodzi o
              styl, to jest on rezultatem epoki i pomieszanie stylów nie jest tu straszne, bo
              znajomości architektury polskiej nie należy ograniczać tylko do Warszawy czy
              innego miasta, bo chodzi o architekturę narodową, a więc jeszcze i wiejską".

              Maria Dąbrowska (dziennik 2 maja 1952):
              "Gazety ogłosiły urbi et orbi o <<wielkim darze bratniego Związku
              Radzieckiego>>. Projekt podawany niemal co dzień w gazetach, to z lotu ptaka to
              z tej lub owej strony, jest potwornie brzydki, niczym nie uzasadniony. Cała
              Warszawa będzie leżała u stóp tego potwora".

              Wicepremier Stefan Jędrychowski:
              "Właściwie jednolite było stanowisko co do tego, że sylwetka tego budynku jest
              piękna, że plan budynku został rozwiązany w sposób klasycznie doskonały.

              Leopold Tyrmand (dziennik 1954):
              "Ten wieżowiec - jak mówi się w terminologii sowieckiej architektury - został w
              swoim czasie, kiedy ogłoszono jego budowę, różnie przyjęty w Warszawie. Jedni
              widzieli w nim ciężką, rosyjską pięść, położoną na mieście, inni łamali ręce
              nad jego antywarszawską skalą, marksści jąkali się z zachwytu, lud warszawski
              ochrzcił go z miejsca <<Pekinem>>, co stanowi dowcipny skrót jego nazwy, a
              jednocześnie pogardliwą popularną nazwę wielkiej, przeludnionej przedwojennej
              kamienicy czynszowej, która stoi na rogu Złotej i Żelaznej. Dość z tym że
              sowiecki drapacz chmur, wyciągnięty w konstrukcji stalowej, był całkiem-
              całkiem, nie raził bynajmniej skalą, imponował zaś ogromem bryły. Gdy otrzymał
              prefabrykowaną okładzinę ścian - jeszcze nie było najgorzej, aczkolwiek faktura
              tej okładziny nie należy do najpiękniejszych, mimo to współczesność środków
              budowy była wyraźna i sprawiała dodatnie wrażenie. Kiedy go jednak uzbrojono w
              pseudorenesansowy hełm wieżowy, naszpikowano iglicą, pocżęto doklejać ciastkowe
              zwieńczenia i attyki na poszczególnych członach korpusu - wtedy pojęliśmy, co
              oznacza sowiecki socrealizm oraz co z tego wyjdzie za brzydactwo".

              Wytyczne sekretariatu KC do otoczenia Pałacu:
              - Przestrzeń wokół Pałacu Kultury i Nauki zawarta między ulicami Marszałkowską,
              Aleją Jerozolimską, Święto Krzyską i przedłużeniem ulicy Emilii Plater, winna
              być skomponowana tak, aby Pałac Monument znalazł się w sytuacji gmachu
              wolnostojącego. Na przestrzeni tej nie należy więc poza PKiN wprowadzać żadnej
              zabudowy.
              - Widok na PKiN należy zapewnić ze wszystkichj czterech kierunków osiowych.
              - Architektura zabudowy Placu PKiN i wlotów na ten Plac winna być
              zharmonizowana z PKiN, tworząc jednorodne skomponowane, największe wnętrze
              stolicy. Przeciwstawiając się przeżytkom konstruktywizmu i eklektyzmowi winna
              twórczo nazwiązać do postępowych tradycji architektury polskiej.

              Józef Ryczer (rzemieślik warszawski):
              "Ojciec mój, Franciszek Ryczer, założył zakład tokarsko-parasolniczy w 1892
              roku. Od 1904 roku zakład był prowadzony przez ojca, potem moją siostrę Julię i
              mnie, bez przerwy, przez pięcdziesiąt lat, w domu zbudowanym przez znanego
              architekta Henryka Marconiego. W czasie okupacji dom, razem z naszą pracownią
              ocalał, tylko narożnik od ulicy Marszałkowiej był zniszczony częściowo bombą,
              lecz wkrótce został wyremontowany.
              Zdawało się że ten historyczny dom będzie trwał jeszcze długo. Nawet w bramie
              zawieszono tabliczkę <<Dom zabytkowy>>, chroniąco niejako przed rozbiórką.
              Tymczasem w 1953 roku stało się wiadomo, że dom będzie rozebrany w związku z
              przebudową otoczenia Pałacu Kultury i Nauki.
              Wiosną 1954 roku patrzyłem ze łzą w oku, jak zaczęto rzobierać kamienicę, w
              której spędziłem do tego czasu większą część swojego życia. Przeszedłem po raz
              ostatni przez podwórze i stary pusty sklep oraz pracownię z uczuciem, jakbym
              żegnał umierającego przyjaciela".
          • oka4 Re: Wracając do Pekinu. 11.02.07, 04:35
            Ja blisko? To chyba tylko na mapie tak wyglada.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka