zbędne marzenia

09.05.01, 09:03
Długo już zastanawiam się jak wyleczyć się z marzeń.Każda sytuacja,która
powstanie w mojej głowie odchodzi automatycznie w bogatą (niestety) sferę
rzeczy nieosiągalnych.To co wymarzę wykluczę przecierz z biegu zdarzeń.Jest to
jeszcze jeden dowód,że człowiek myśli zupełnie nie racjonalnie i 70% czynności
wykonuje niepotrzebnie.Można jeszcze zachować dystans i marzyć o rzeczach
absurdalnych,nieprawdopodobnych ale niestety nie każdy ma na tyle
fantazji.Pojawia się tu problem nadzieji tak samo niebezpiecznej jak
marzenia.Nie mieć nadzieji to nic złego zawsze potem można się miło
rozczarować.Nie mieć nadzieji,nie marzyć to najlepsza forma obrony przed
rozczarowaniem.
    • tomciob Nie marzyć to nie istnieć 09.05.01, 12:01
      Marzenia są do życia koniecznie potrzebne. Nie marzyć to nie istnieć. Tylko
      dlaczego przestać pragnąć tego co się wymarzy. Raczej odwrotnie wymarzyć i
      osiągnąć marzenie to jest dopiero coś dla czego warto żyć.
      Pozdrawiam.
      • Gość: majja Re: Nie marzyć to nie istnieć IP: *.*.*.* 09.05.01, 12:18
        A propos marzen, skojarzylo mi się opowiadnie Marka
        Hłaski (tytułu w chwili obecnej nie pomnę), bodajże "Dom
        mojej matki". Jest tam napisane, że marzenia są
        najuczciwsze. Marzenia nikogo nie krzywdzą - krzywdzą
        oczekiwania, pragnienia i nadzieje z nich wynikłe.
        Meir, nie lecz się z marzeń.... marzenia potrzebne do
        życia jak powietrze, po prostu mniej po nich oczekuj.
        Ha..ha.. będąc małą dziewczynką marzyłam o zaczarowanym
        pierścionku z "Arabelli" a chociażby o złotej rybce.
        W dalszym ciągu czasami o tym marzę, ale nie oczekuję,
        że to marzenie się spełni:)
        Pozdrawiam w piękny słoneczny dzień.

        BTW, polecam Hłaskę.
        • Gość: kasia Re: Nie marzyć to nie istnieć IP: 217.8.161.* 11.06.01, 12:03
          gdybym nie marzyła o tym ze w moim nieudanym życiu cos w końcu się dobrego
          wydarzy - to naprawde juz bym nie zyła.
          Marzenia to jedyna rzecz która mnie trzyma z tym swiatem.
          • Gość: Dzidek Re: Nie marzyć to nie istnieć Do Kasi IP: 212.191.70.* 16.06.01, 20:08
            Dobry sposob na chandre ,depresje i samotnosc to
            wymiana listow przez e-mail.Niczym sie nie ryzykuje ,a
            ile marzen!. Ostatecznie , niczym w piosence ulanskiej
            pozostaje nadzieja na spotkanie sie w niebie . Ale
            probowac warto .
      • meir18 Re: Nie marzyć to nie istnieć 09.05.01, 13:19
        Człowiek to strasznie niecierpliwa istota(gdyby się jednak postarał to z tym
        też można się uporać).Przez to bardzo szybko traci nadzieję jeżeli ku swojej
        zgubie ją ma.Podwójna strata,podwójny ból.Wszystko i tak będzie jak ma być a
        jak nikt nie wie.Nie jest to takie straszne o ile nie zaczniemy szukać
        sensu ,logiki,sprawiedliwiści,której nie ma bo wszystko jest względne.Tak
        ogólnie to ja jestem pozytywnie nastawiona do życia.Pozdrawiam.
    • apsara Re: zbędne marzenia 09.05.01, 13:29
      Popieram to, co powiedział tomciob. Nie tylko nie warto, ale i nie da się nie
      marzyć. To właśnie dzięki marzeniom możemy cokolwiek osiągnąć. Do czego byśmy
      dążyli, gdybyśmy niczego nie pragnęli? Koniecznie trzeba marzyć, i nie tłumić
      swoich marzeń etykietką "niespełnialne". Dla mnie rzecz/sytuacja wymarzona to
      stan "przedistnienia". Gdzieś, kiedyś się zdarzy... A to, co jest
      zupełnie "niemożliwe" - jak np pierścień Arabelli ;-) - traktujmy jak drugą
      rzeczywistość, przydatną, gdy w tej nr1 coś się akurat popieprzy. Do tego, co
      prawda, lepsze sny niż marzenia na jawie, bo ma się przynajmniej złudzenie
      niespodzianki... Ale to miłe tak czy tak. A potem nagle się okazuje, że spotka
      nas coś, o czym w ogóle nie myśleliśmy, a to takie dobre. Może to zadziałało
      jakieś marzenie, przybierając kształt nieoczekiwany? Zresztą, jak to powiedział
      Szekspir? Świat rzeczywisty nie jest ani lepszy ani gorszy od marzeń - jest po
      prostu inny. Jakoś to tak chyba było. Więc najlepiej żyć w obu tych światach.
      Tyle w nich niezwykłości... pozdr. a.
      • tomciob Marzenia a miłość 10.05.01, 20:17
        Marzenia nie są ani początkiem, ani końcem istnienia choć do istnienia są
        niezbędne. Nie zgadzam się z tym, że wszystko jest względne - wszystko może być
        względne, a czy jest czy nie tego nie wiemy. Jeśli zaś nie (a ja tak uważam) to
        MIŁOŚĆ jest tym co stanowi oś wszystkiego. Jeśli więc marzymy to w pierwszej
        kolejności marzymy o miłości - chyba, że nie doznaliśmy jej lub nikt nas jej
        nie nauczył.
        Czym oprócz piękna jest wszelka sztuka - stałym i ciągłym marzeniem o miłości,
        zarówno tej absolutnej (Bóg nas kocha) jak i tej realnej (my kochamy kogoś i
        ten ktoś nas kocha), i nawet jeśli nie znaleźliśmy jeszcze naszej miłości to
        warto o niej marzyć lub jak ja wolę jej szukać.
        Jest taki piękny cytat z wiersza Eugeniusza Słobodnika:

        "... bo nic nie dzieje się tu bez szukania
        szukamy siebie wiele wiele lat
        i długo gwiazda szuka takiej rzeki
        by się o zmierzchu nagle odbić w niej..."

        Zapraszam do wątku poezja polska XX i XXI wieku w (podyskutuj o ulubionych
        książkach)napisałem tam wiersz o czekaniu na miłość (LUBIĘ KIEDY CZEKAM).
        Wszystkich pozdrawiam tomciob.
        • meir18 Re: Marzenia a miłość 11.05.01, 10:58
          Miłość to niwątpliwie coś magicznego.Nie napisałam pięknego bo ma
          wiele złych ,maksymalnie destruktywnych stron a mimo to marzymy o niej
          szukamy jej.Możemy rozczarować się nie mogąc jej znaleźć najgorsze
          jest jednak rozczarowanie już znalezioną miłością.Trafnie ujął to
          F.Nietzsche "Miłość jest subtelnym pasożytem, jest niebezpiecznym i
          niegrzecznym zagnieżdżeniem się jednej duszy w innej duszy-niekiedy także
          ciele , niestety - kosztem gospodarza". Meir.
    • greene Re: zbędne marzenia 11.05.01, 13:42
      zapewne wiele osób już to napisało, że marzenia są dąrzeniem do celu. Cel zaś
      uświęca środki. Marzenia dla mnie są bardzo potrzebne bo czasami lubie (ostatni
      bardzo często) marzyć o czymś lepszym, o takiej rzeczywistości, w której będę w
      końcu bezpieczna (to nie jest realne - ale zawsze po tym czuję się troszkę
      lepiej).
      Miłość też jest marzeniem...
      Pozdrawiam
      greene
      • tomciob Miłość - moje niespełnione marzenie 12.05.01, 17:07
        Witam
        Tak płynnie przeszliśmy od marzeń do miłości.
        A co to jest MIŁOŚĆ?
        Zadaję sobie to pytanie wiele lat i ciągle nie
        potrafię znaleźć na nie odpowiedzi.
        Czy miłość jest wtedy kiedy ja kogoś kocham, a on mnie
        niestety nie, czy miłość jest wtedy kiedy ktoś mnie
        kocha, a ja może niekoniecznie, czy wreszcie miłość
        jest wtedy kiedy ja kogoś kocham i ten ktoś kocha mnie?
        Moim niespełnionym marzeniem jest poznać kogoś kto zna
        odpowiedź na to pytanie.
        Pozdrawiam (tomciob)
        • meir18 Re: Miłość - moje niespełnione marzenie 15.05.01, 10:56
          tomciob napisał(a):

          > Witam
          > Tak płynnie przeszliśmy od marzeń do miłości.
          > A co to jest MIŁOŚĆ?
          > Zadaję sobie to pytanie wiele lat i ciągle nie
          > potrafię znaleźć na nie odpowiedzi.
          > Czy miłość jest wtedy kiedy ja kogoś kocham, a on mnie
          > niestety nie, czy miłość jest wtedy kiedy ktoś mnie
          > kocha, a ja może niekoniecznie, czy wreszcie miłość
          > jest wtedy kiedy ja kogoś kocham i ten ktoś kocha mnie?
          > Moim niespełnionym marzeniem jest poznać kogoś kto zna
          > odpowiedź na to pytanie.
          > Pozdrawiam (tomciob)
          Ludzie próbują zdefiniować miłość ale każdy musi się o tym przekonać sam
          w szlachetnym trybie indywidualnym.W momencie kiedy nadejdzie jeszcze
          nie wiemy że to ona (często wydaje nam się bo tak bardzo jej
          pragniemy)do tego potrzeba czasu.Problemem jest to czy w momencie kiedy
          zdamy sobie sprawę że to miłość osoba kochana będzie nadal przy nas.
          Miłość to tak jak ból dość specyficzny stan każdy zna go ale czuje
          inaczej.Dlatego szukajmy miłości a nie definicji(rzeczy tak intymne trudno
          opisać).Pozdrawiam Meir.
          • tomciob Jak znależć coś czego nie można określić? 15.05.01, 15:31
            Witam.
            Taka mała i subtelna różnica pomiędzy mężczyzną a
            kobietą: każde inaczej patrzy na miłość, każde ma inne
            marzenia. Bo jak można szukać czegoś czego się nie da
            zdefiniować, określić, opisać. Jak szukać skoro nie
            wiadomo czego szukam. Kobiety są w lepszej sytuacji bo
            z natury umieją żyć chwilą, już samo przeżywanie im
            wystarczy. Z facetami bywa inaczej - chcieliby
            wiedzieć co przeżywają, dlaczego to przeżywają, po co
            to przeżywają. Stąd moje niespełnione marzenia.
            Gdyby nie było tej różnicy świat nie byłby taki
            ciekawy i pewnie nie byłoby przyjaźni. Tylko, że
            marzenia, zostają - może kiedyś się spełnią.
            Z pozdrowieniami (tomciob)
            • meir18 Re: Jak znależć coś czego nie można określić? 15.05.01, 17:01
              Żeby przeżywać to trzeba mieć co-to w obronie kobiet ,nie przeżywają tylko po
              to żeby mieć atrakcję.Może rzeczywiście jest różnica między kobietą a
              mężczyzną.Kobieta uważa że pewne rzeczy wie bo czuje a wy chcecie być pewni.Czy
              nie dlatego szukasz definicji czegoś do przeżywania w tym wypadku definicji
              miłości?.Nawet gdy ją znajdziesz to wypowiedziana przez kogoś nie będzie już
              ciebie dotyczyła.Nie tylko mężczyźni i kobiety czują i myślą inaczej każdy
              człowiek robi to na swój sposób.Tak jak każdy ma swoje marzenia oile odważy się
              je mieć.Pozdrawiam.
              • Gość: żaba Re: Jak znależć coś czego nie można określić? IP: 10.129.130.* / *.acn.pl 16.05.01, 12:33
                "Jak znależć coś czego nie można określić?" - ten proces to po prostu
                tworczosc...
                wszyscy wiemy, czym jest miłość, ale nie umiemy tego opisac. tak mi się wydaje.
                Jest na to zbyt ulotna. nawet ci którzy jej nie zanznali tęskną za tym
                uczuciem. ale oni moga je pomylic z czyms podobnym. z pożądaniem chociażby.
                Była kiedys w moim życiu chwila empatycznego olśnienia, kiedy poczułam tak
                bardzo głęboko w sobie jak niesamowicie mocno kocha mnie moja mama. Nigdy tego
                nie zapomnę. Nie da się tego opisać. Mam tylko takie marzenie, by poczuć to
                choć jeszcze jeden raz.
                Pozdrawiam - żaba
    • Gość: triss Re: zbędne marzenia IP: 213.76.217.* 15.05.01, 19:27
      nie ma czegos takiego jak "zbedne marzenia"; sa i to jest w nich najlepsze - co
      wiecej, uwazam, ze najwspanialsze sa wlasnie marzenia same w sobie, a nie
      szanse ich spelnienia. Marzenia bowiem maja to do siebie, ze spelniaja sie na
      rozne sposoby, niekoniecznie tak, jakbysmy sobie tego zyczyli. Sama przekonalam
      sie pare razy, ze trzeba uwazac na to, o czym sie marzy, bo kiedys to sie
      spelni. wiec nie wiem, czy zyczyc Wam spelnienia marzen...
      • Gość: L. Re: zbędne marzenia IP: *.mpip-mainz.mpg.de 15.05.01, 21:57
        A ja zawsze zycze wszystkim spelnienia marzen pod
        warunkiem, ze na ich miejsce powstana nowe. Marzenia
        sa moterem napedzajacym wszelkie dzialanie. Jesli sie
        o NICZYM nie marzy i niczego nie chce, to zycie traci
        wszelki sens.
        Tyle, ze ja wyrozniam jakby to powiedziec kilka
        rodzaji marzen. Pierwszy to takie marzenia, do
        spelnienia ktorych dazymy z calych sil i jestesmy
        najszczesliwsi, gdy sie juz spelnia i ktore w gruncie
        sa dosc realne i mamy NADZIEJE, ze w koncu sie
        spelnia. Ja w tym momencie marze np. o wlasnym
        mieszkaniu. Przyziemne co.
        Drugi rodzaj to takie marzenia, ktore bardzobysmy
        chcieli, zeby sie spelnily, ale zdajemy sobie sprawe,
        ze jest to nierealne, wiec jesli nawet sie nie spelnia
        nie bedziemy czuc rozczarowania, ale jesliby sie
        spelnilo... JA czasami marze, ze nastepne pokolenie
        wykresli ze slownika takie slowa, jak wojna, nienawisc
        i okrucienstwo. Nierealne, ale piekne.
        Trzeci rodzaj to takie marzenie - sen na jawie. Czsami
        piekne, ale zupelnie nie zwiazane z rzeczywistoscia.
        Czasami wyobrazam sobie, ze latam i ze jestem ptakiem.
        Iostatni rodzaj to takie marzenia, ktorych spelnienia
        wcale tak naprawde nie pragniemy. Ot mysli gdzies
        bladza i cos wymyslaja, czasami cos zupelnie
        absurdalnego i niezbyt milego.
        Kazdy z was pewnie ma jeszcze inne marzenia. A wiec
        zycze wam, zeby swiat waszych marzen byl rozlegly.
        Pozdrawiam.
        • tomciob Re: zbędne marzenia 16.05.01, 16:12
          Dziękując za piękne marzenia, pozdrawiam nowych i dotychczasowych uczestników
          tego wątku. Jak fajnie by było gdyby takie wątki miały więcej dyskutantów.
          Dziękuję i pozdrawiam (tomciob)
          • Gość: żaba Re: zbędne marzenia IP: *.lovellwhitedurrant.com 16.05.01, 20:05
            widać coś się w ludziach poruszyło skoro piszą. Coś w głębi nich. I to jest
            bardzo pozytywne zjawisko :)
            Trzymajcie się ciepło wszyscy Marzyciele - żaba
            • Gość: meir18 Re: zbędne marzenia IP: 212.182.118.* 17.05.01, 15:03
              Gość portalu: żaba napisał(a):

              > widać coś się w ludziach poruszyło skoro piszą. Coś w głębi nich. I to jest
              > bardzo pozytywne zjawisko :)
              > Trzymajcie się ciepło wszyscy Marzyciele - żaba
              Zgadzam się w każdym człowieku jest coś pozytywnego tylko strach przed innymi a
              może brak akceptacji samego siebie każe mu to ukrywać .Wydaje mi się że rzeczy
              pozytywne tego rodzaju mogą być oznaką słabości i wykorzystane tam gdzie na tą
              słabość czekają.Tak samo jest z marzeniami jeśli już są to boimy się ich(ja się
              ich boję).Pozdrawiam :)
              • hobbit Re: zbędne marzenia 17.05.01, 19:36
                nie boj sie. zapewniam Cie, ze istnieja tacy ludzi, którym można zaufaać (uff,
                ufff... :) ). ale kazdy potrzebuje czasu, zeby sie o tym przekonac.
                zycze duuużo pięknych marzeń i pogody ducha - hobbit vel żaba
                • Gość: A. Re: zbędne marzenia IP: 202.135.20.* 18.05.01, 08:44
                  Moje zycie przeroslo marzenia.Nie tylko podrozuje po calym swiecie ( co bylo
                  moim marzeniem od zawsze), ale jeszcze mi za to placa.Tyle ze musialam
                  zrezygnowac z marzen o wlasnym kacie na ziemi( jedyny adres jaki mam to adres
                  internetowy)i kims bliskim.A to boli, zwlaszcza kiedy nie mozna podzielic sie z
                  nikim radoscia czy zachwytem.I dlatego trudno mi zyczyc komukolwiek spelnienia
                  marzen.
                  • Gość: meir18 Re: zbędne marzenia IP: *.wspa.lublin.pl 18.05.01, 09:39
                    Gość portalu: A. napisał(a):

                    > Moje zycie przeroslo marzenia.Nie tylko podrozuje po calym swiecie ( co bylo
                    > moim marzeniem od zawsze), ale jeszcze mi za to placa.Tyle ze musialam
                    > zrezygnowac z marzen o wlasnym kacie na ziemi( jedyny adres jaki mam to adres
                    > internetowy)i kims bliskim.A to boli, zwlaszcza kiedy nie mozna podzielic sie z
                    >
                    > nikim radoscia czy zachwytem.I dlatego trudno mi zyczyc komukolwiek spelnienia
                    > marzen.
                    Żle więc gdy marzenia się nie spełniają ale jeszcze gorzej gdy się spełnią bo
                    przecierz skąd mamy wiedzieć co jest dla nas najlepsze.To jest przyczyną
                    rozczarowania (między innymi).Więc obstaję przy swoim i staram się nie marzyć
                    albo marzyć o tym żeby móc kiedyś marzyć (może się nie spełni).Pozdrawiam.
                    • hobbit Re: zbędne marzenia 18.05.01, 20:22
                      nie jest wesole to co ci sie przydazylo, ale moze kiedys przestaniesz
                      podrozowac i wtedy bedziesz miala to o czym teraz marzysz - wlasny kat, a
                      wtedy... ciekawe o czym wtedy bedziesz marzyc... :)
                      przyszlosc jest tajemnica. nigdy nie mow nigdy. kto wie, moze wtedy zatesknisz
                      za podrozami :) . czlowiek jest tak skomplikowana istota, ze czasami nie wie ,
                      czego chce, ale taki juz jest ten czlowiek. i nikt na to nic nie poradzi. mozna
                      sie jedynie starac.
                      zycze, bys nie tracila wiary w marzenia i trzymaj sie jak najmocniej
                      gdziekowlwiek cie wiatr poniesie - hobbit :))
    • mariposa A ja nie mam marzeń i... 21.05.01, 09:31
      ... i też się próbuję z tego wyleczyć.

      Pozdrawiam i zazdroszczę.
      • Gość: j Re: A ja nie mam marzeń i... IP: *.zes.hu-berlin.de 21.05.01, 12:18
        To chyba niemozliwe. Masz przeciez jakies pragnienia...
        • mariposa Re: A ja nie mam marzeń i... 22.05.01, 08:48
          nie mam. jest mi wszystko jedno.
          nawet chciec mi sie nie chce.
          BO PO CO?
          • tomciob Re: A ja nie mam marzeń i... 22.05.01, 09:04
            A może założymy w tym wątku klinikę leczącą ze
            zbędnych marzeń (najczęściej cudzych).
            Bo jeśli się nie ma własnych marzeń tak jak Mariposa
            to już staje się niebezpieczne dla człowiekia.
            UWAGA POSZUKIWANA SZCZEPIONKA DLA mariposy DAJĄCA CHOĆ
            TROCHĘ NADZIEI NA POSIADANIE własnych ZBĘDNYCH MARZEŃ.
            DAWCY PILNIE POSZUKIWANI.
            Z pozdrowieniami (tomciob).
            • Gość: meir18 Re: A ja nie mam marzeń i... IP: *.wspa.lublin.pl 22.05.01, 10:34
              tomciob napisał(a):

              > A może założymy w tym wątku klinikę leczącą ze
              > zbędnych marzeń (najczęściej cudzych).
              > Bo jeśli się nie ma własnych marzeń tak jak Mariposa
              > to już staje się niebezpieczne dla człowiekia.
              > UWAGA POSZUKIWANA SZCZEPIONKA DLA mariposy DAJĄCA CHOĆ
              > TROCHĘ NADZIEI NA POSIADANIE własnych ZBĘDNYCH MARZEŃ.
              > DAWCY PILNIE POSZUKIWANI.
              > Z pozdrowieniami (tomciob).

              Ciekawy pomysł z tą kliniką.Tylko po co wszczepiać sobie coś co jest zbędne.
              Zastanawia mnie też co jest niebezpiecznego w braku marzeń.Przecież rzeczywistość
              w której żyjemy nawet bez nich jest taka sama.
              Pozdrawiam.
              • mariposa Klinika 22.05.01, 11:08
                Ja bym mogla w tej klinice pozbawiac zludzen.
              • apsara Re: A ja nie mam marzeń i... 22.05.01, 11:10
                Nie jest taka sama! To właśnie przez pryzmat marzeń postrzegamy rzeczywistość.
                Jeśli czegoś pragnę, to te fragmenty rzeczywistości, które mnie przybliżają do
                spełnienia, mają dla mnie zupełnie inne znaczenie, niż miałyby dla kogoś
                marzącego o czym innym. Waga, sens świata buduje się właśnie wewnątrz mnie. Nie
                ma żadnego sensu obiektywnego, ani nawet prawd obiektywnych. Wszystko, co
                ważne, jest ważne DLA MNIE, to ja decyduję o tym, jaki ten świat jest. Jak
                decyduję? Właśnie przez odnoszenie sie do niego. Każdy kontakt ze światem jest
                twórczy, w sensie dokładnie TWORZENIA tego świata, ciągle na nowo. Kierując
                siebie, swoje marzenia, oczekiwania czy rozczarowania w stronę świata powoduję,
                że on mi "odpowiada", odpowiada zgodnie z tym, co na niego nakładam.
                Dlatego faktycznie, jeśli ktoś zupełnie nie ma marzeń, czy oczekiwań wobec
                rzeczywistości, to musi mu być szaro i nijako - wszystko tak samo bez
                znaczenia... Ale nie wiem, czy to naprawdę możliwe. Mariposa, nawet chcieć nie
                chcesz??
                • Gość: meir18 Re: A ja nie mam marzeń i... IP: *.wspa.lublin.pl 22.05.01, 11:20
                  Mimo że nie mam marzeń a raczej staram się moje życie nie jest szare.Łatwiej
                  jest cieszyć się z rzeczy które mam a nie które chcę mieć.Zycie zaskakuje i
                  przez to jest ciekawe.Patrzę na świat nie przez pryzmat marzeń ale własnej
                  interpretacji tej rzeczywistości bo muszę się zgodzić że nie ma prawd
                  obiektywnych.
                • Gość: meir18 Re: A ja nie mam marzeń i... IP: *.wspa.lublin.pl 22.05.01, 11:21
                  Mimo że nie mam marzeń a raczej staram się moje życie nie jest szare.Łatwiej
                  jest cieszyć się z rzeczy które mam a nie które chcę mieć.Zycie zaskakuje i
                  przez to jest ciekawe.Patrzę na świat nie przez pryzmat marzeń ale własnej
                  interpretacji tej rzeczywistości bo muszę się zgodzić że nie ma prawd
                  obiektywnych.
                  • Gość: apsara Re: A ja nie mam marzeń i... IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 22.05.01, 11:28
                    Chyba jedno z drugim się nie kłóci. Znaczy, można mieć marzenia, a równocześnie
                    cieszyć się tym, co przychodzi. To kwestia tego, jak bardzo uzależniamy się od
                    marzeń. Nie można zupełnie się im poddać, bo wtedy właśnie nic innego nie
                    cieszy. Ale moim zdaniem marzenia właśnie stymulują do życia. Jeśli tylko tak
                    po prostu stoisz i patrzysz, co też się stanie, jak masz wybierać możliwośći?
                    Bo ciągle są jakieś wybory do spełnienia, i często za nimi ciemność - nie
                    wiadommo, co to zmieni. Jeśli mam marzenia, to czasem łatwiej przejść przez
                    trudne decyzje. Oczywiście, czasem właśnie gorzej, gdy "i tak źle i tak
                    niedobrze" :-) Ale taki zupełnie wolny, niczym nie sugerowany wybór... To chyba
                    niemożliwe. Choćby dlatego, że, jak się zgadzasz, zawsze tylko interpretujemy
                    rzeczywistość. Zawsze "po swojemu". pozdrawiam
                    • Gość: meir18 Re: A ja nie mam marzeń i... IP: *.wspa.lublin.pl 22.05.01, 15:48
                      Gość portalu: apsara napisał(a):

                      > Chyba jedno z drugim się nie kłóci. Znaczy, można mieć marzenia, a równocześnie
                      >
                      > cieszyć się tym, co przychodzi. To kwestia tego, jak bardzo uzależniamy się od
                      > marzeń. Nie można zupełnie się im poddać, bo wtedy właśnie nic innego nie
                      > cieszy. Ale moim zdaniem marzenia właśnie stymulują do życia. Jeśli tylko tak
                      > po prostu stoisz i patrzysz, co też się stanie, jak masz wybierać możliwośći?
                      > Bo ciągle są jakieś wybory do spełnienia, i często za nimi ciemność - nie
                      > wiadommo, co to zmieni. Jeśli mam marzenia, to czasem łatwiej przejść przez
                      > trudne decyzje. Oczywiście, czasem właśnie gorzej, gdy "i tak źle i tak
                      > niedobrze" :-) Ale taki zupełnie wolny, niczym nie sugerowany wybór... To chyba
                      >
                      > niemożliwe. Choćby dlatego, że, jak się zgadzasz, zawsze tylko interpretujemy
                      > rzeczywistość. Zawsze "po swojemu". pozdrawiam
                      Tak jak pisałam sama interpretuję rzeczywistość to po części konieczność ale
                      również forma kolorowania życia zamiast marzeń.
                      Jeżeli są do wyboru dwie lub więcej dróg to oczywiście korzystam z możliwości
                      wyoru ale nie towarzyszą mi przy tym marzenia-staram się.W marzeniach zazwyczaj
                      nie ma miejsca na złe niepomyślne sytuacje a takie zdarzają się często w
                      rzeczywistości.Staram się po prostu uniknać sytuacji które kwituje się
                      powiedzeniem "to nie tak miało być".Oczekując spełnienia marzeń nie można chyba
                      uniknąć tego rodzaju rozczarowania.
                      Pozdrawiam.
                • Gość: mariposa nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: 195.94.213.* 22.05.01, 13:48
                  jak czegos chce i nie moge miec to porazka (i nawet nie probujcie wmowic mi, ze
                  wszystko sie moze zdarzyc, bo pewne rzeczy nie moga, chocbysmy sie nie wiem jak
                  uparli). A jak czegos chce i w koncu to osiagam, to od razu traci to wartosc i
                  mam wrazenie, ze wlasciwie nie bylo warto. To PO CO CHCIEC, skoro spelnienie i
                  tak nie sprawia radosci i satysfakcji.

                  Jedyna rzecz, ktorej bym chciala to zapasc w spiaczke na nastepne 17 lat i
                  wtedy zobaczyc, co sie przez ten czas zmienilo. Ale te odlezyny i zanik
                  miesni...
                  • Gość: meir18 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.wspa.lublin.pl 22.05.01, 15:35
                    Gość portalu: mariposa napisał(a):

                    > jak czegos chce i nie moge miec to porazka (i nawet nie probujcie wmowic mi, ze
                    >
                    > wszystko sie moze zdarzyc, bo pewne rzeczy nie moga, chocbysmy sie nie wiem jak
                    >
                    > uparli). A jak czegos chce i w koncu to osiagam, to od razu traci to wartosc i
                    > mam wrazenie, ze wlasciwie nie bylo warto. To PO CO CHCIEC, skoro spelnienie i
                    > tak nie sprawia radosci i satysfakcji.
                    >
                    > Jedyna rzecz, ktorej bym chciala to zapasc w spiaczke na nastepne 17 lat i
                    > wtedy zobaczyc, co sie przez ten czas zmienilo. Ale te odlezyny i zanik
                    > miesni...
                    Zgadzam się że pewne rzeczy nie mogą się zdarzyć i to nas nie przeraża jeżeli nie
                    zaczniemy tego pragnąć.Czasem potrafimy sobie to wytłumaczyć ale przychodzą
                    ciężkie dni kiedy marzenia nas nie cieszą a wręcz przeciwnie perspektywa ich
                    niespełnienia osłabia naszą chęć do życia.Proponuję więc w celu ułatwienia i
                    umilenia sobie życia redukować czynniki dołujące.
                    Pozdrawiam
                    • tomciob Ja protestuję 22.05.01, 15:45
                      Przeciwko twierdzeniu, że nie ma prawd obiektywnych. Czy jest taki, kto może
                      się o to założyć na przykład z Pascalem.
                      A jeśli miłość jest prawdą obiektywną to dążenie do niej może być niespełnionym
                      lub spełnionym marzeniem, w każdym jednak z tych przypadków miłość istnieje.
                      Jeśli marzenia spełnione lub nie mają nie istnieć to miłość również.
                      A kto chce by nie istniała?
                      Z pozdrowieniami i szczepionką dla Mariposy (17 lat - piękny wiek, bo 21-szy).
                      (tomciob)
                      • Gość: meir18 Re: Ja protestuję IP: *.wspa.lublin.pl 22.05.01, 15:58
                        tomciob napisał(a):

                        > Przeciwko twierdzeniu, że nie ma prawd obiektywnych. Czy jest taki, kto może
                        > się o to założyć na przykład z Pascalem.
                        > A jeśli miłość jest prawdą obiektywną to dążenie do niej może być niespełnionym
                        >
                        > lub spełnionym marzeniem, w każdym jednak z tych przypadków miłość istnieje.
                        > Jeśli marzenia spełnione lub nie mają nie istnieć to miłość również.
                        > A kto chce by nie istniała?
                        > Z pozdrowieniami i szczepionką dla Mariposy (17 lat - piękny wiek, bo 21-szy).
                        > (tomciob)
                        Jeżeli coś jest to kiedyś nadejdzie ale w takim kształcie jaki gdzieś może jest
                        zapisany i może to być coś wielkiego.Jeśli marzymy o tym to nakreślamy wlasny
                        wizerunek przyszłości ale nie mamy mocy by to urzeczywistnić więc musimy
                        czekac.Nie lepiej jest po prostu żyć a nie wypełniać sobie czas w dążeniu do
                        marzen a co jak się nie spełnią? rozczarowanie - okropne ,wyniszczające uczucie a
                        raczej stan.
                        Pozdrawiam

                        • hobbit ja myślę, że marzenia są piękne 22.05.01, 20:10
                          lubię położyć się na łóżku i marzyć, nie tylko o przyszłości, ale o takich
                          zwykłych rzeczach, ale choćby o tym, że jest tu obok Ten Mój i że mnie
                          przytula... :) i jest to jedno z moich najprzyjemniejszych marzeń.
                      • Gość: Mikey Re: Ja protestuję IP: 65.166.183.* 07.06.01, 10:04
                        tomciob napisał(a):

                        > Przeciwko twierdzeniu, że nie ma prawd obiektywnych. Czy jest taki, kto może
                        > się o to założyć na przykład z Pascalem.
                        > A jeśli miłość jest prawdą obiektywną to dążenie do niej może być niespełnionym
                        >
                        > lub spełnionym marzeniem, w każdym jednak z tych przypadków miłość istnieje.
                        > Jeśli marzenia spełnione lub nie mają nie istnieć to miłość również.
                        > A kto chce by nie istniała?
                        > Z pozdrowieniami i szczepionką dla Mariposy (17 lat - piękny wiek, bo 21-szy).
                        > (tomciob)

                        nie mozesz udowodnic, ze nic nie jest wzgledne, tak jak nie mozesz udowodnic, ze
                        tak nie jest
                        to jest jak wiara
                        ktos moze nazwac to religia

                        a poza tym, co ty ciagle z ta miloscia?
                  • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: 65.166.183.* 07.06.01, 10:12
                    Gość portalu: mariposa napisał(a):

                    > jak czegos chce i nie moge miec to porazka (i nawet nie probujcie wmowic mi, ze
                    >
                    > wszystko sie moze zdarzyc, bo pewne rzeczy nie moga, chocbysmy sie nie wiem jak
                    >
                    > uparli). A jak czegos chce i w koncu to osiagam, to od razu traci to wartosc i
                    > mam wrazenie, ze wlasciwie nie bylo warto. To PO CO CHCIEC, skoro spelnienie i
                    > tak nie sprawia radosci i satysfakcji.
                    >
                    > Jedyna rzecz, ktorej bym chciala to zapasc w spiaczke na nastepne 17 lat i
                    > wtedy zobaczyc, co sie przez ten czas zmienilo. Ale te odlezyny i zanik
                    > miesni...

                    Hejhejhej, ty chyba mnie znasz. Tez tak kiedys, w podstawowce, myslalem. :)

                    Mimo wszystko, kazda satysfakcja jest krotkotrwala, ale wlasnie dla takich chwil
                    zyjemy. Wyznaczamy sobie cel, a po jego osiagnieciu radujemy sie przez chwile,
                    aby gonic za kolejnym celem. Wszystkie trudy dla krotkich chwil radosci. Jesli
                    zabraknie ci celu, koncza sie incentywy zycia i czlowiek muysli o samobojstwie.
                    • Gość: MEIRR18 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.wspa.lublin.pl 07.06.01, 11:42
                      Gość portalu: Mikey napisał(a):

                      > Gość portalu: mariposa napisał(a):
                      >
                      > > jak czegos chce i nie moge miec to porazka (i nawet
                      nie probujcie wmowic m
                      > i, ze
                      > >
                      > > wszystko sie moze zdarzyc, bo pewne rzeczy nie moga,
                      chocbysmy sie nie wie
                      > m jak
                      > >
                      > > uparli). A jak czegos chce i w koncu to osiagam, to
                      od razu traci to warto
                      > sc i
                      > > mam wrazenie, ze wlasciwie nie bylo warto. To PO CO
                      CHCIEC, skoro spelnien
                      > ie i
                      > > tak nie sprawia radosci i satysfakcji.
                      > >
                      > > Jedyna rzecz, ktorej bym chciala to zapasc w
                      spiaczke na nastepne 17 lat i
                      >
                      > > wtedy zobaczyc, co sie przez ten czas zmienilo. Ale
                      te odlezyny i zanik
                      > > miesni...
                      >
                      > Hejhejhej, ty chyba mnie znasz. Tez tak kiedys, w
                      podstawowce, myslalem. :)
                      >
                      > Mimo wszystko, kazda satysfakcja jest krotkotrwala,
                      ale wlasnie dla takich chwi
                      > l
                      > zyjemy. Wyznaczamy sobie cel, a po jego osiagnieciu
                      radujemy sie przez chwile,
                      > aby gonic za kolejnym celem. Wszystkie trudy dla
                      krotkich chwil radosci. Jesli
                      > zabraknie ci celu, koncza sie incentywy zycia i
                      czlowiek muysli o samobojstwie.

                      CEL CHYBA MA KAŻDY ALE RZEBY GO OSIĄGNĄĆ TRZEBA W MIARĘ
                      REALNIE OCENIĆ SYTUACJĘ NO CHYBA ŻE KTOŚ JEST
                      CHOROBLIWIE AMBITNY TO MOŻE W PEWNYM MOMENCIE SIĘ
                      ZGUBIĆ;-))
                      • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: 65.166.183.* 07.06.01, 18:33
                        no dobra, ale raczej o tym nie mowilem

                        tak czy inaczej, zakochani sa najczesciej chorobliwie ambitni
                        w pewnym sensie mozna wiec nazwac milosc choroba
                        • Gość: meir18 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.wspa.lublin.pl 08.06.01, 13:03
                          Gość portalu: Mikey napisał(a):

                          > no dobra, ale raczej o tym nie mowilem
                          >
                          > tak czy inaczej, zakochani sa najczesciej chorobliwie ambitni
                          > w pewnym sensie mozna wiec nazwac milosc choroba
                          Miłość to choroba o podłożu psychicznym;-))dlatego że burzy jakoś równowagę
                          psychiczną szczegolnie jej pierwsza faza;-))ale mimo to jest dość przyjemna nie
                          uważasz?;-)

                          • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: 65.166.183.* 08.06.01, 15:52
                            Gość portalu: meir18 napisał(a):

                            > Gość portalu: Mikey napisał(a):
                            >
                            > > no dobra, ale raczej o tym nie mowilem
                            > >
                            > > tak czy inaczej, zakochani sa najczesciej chorobliwie ambitni
                            > > w pewnym sensie mozna wiec nazwac milosc choroba
                            > Miłość to choroba o podłożu psychicznym;-))dlatego że burzy jakoś równowagę
                            > psychiczną szczegolnie jej pierwsza faza;-))ale mimo to jest dość przyjemna nie
                            >
                            > uważasz?;-)
                            >

                            czy jest przyjemna?
                            hmm, no moze jest, ale mi osobiscie przysporzyla mnostwo nieprzyjemnych chwil
                            naprawde nie wiem czy warto, :)
                            no i w koncu i tak mija, tak jak goraczka, :)
                            • Gość: meir18 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.wspa.lublin.pl 11.06.01, 11:39
                              Gość portalu: Mikey napisał(a):

                              > Gość portalu: meir18 napisał(a):
                              >
                              > > Gość portalu: Mikey napisał(a):
                              > >
                              > > > no dobra, ale raczej o tym nie mowilem
                              > > >
                              > > > tak czy inaczej, zakochani sa najczesciej chorobliwie ambitni
                              > > > w pewnym sensie mozna wiec nazwac milosc choroba
                              > > Miłość to choroba o podłożu psychicznym;-))dlatego że burzy jakoś równowag
                              > ę
                              > > psychiczną szczegolnie jej pierwsza faza;-))ale mimo to jest dość przyjemn
                              > a nie
                              > >
                              > > uważasz?;-)
                              > >
                              >
                              > czy jest przyjemna?
                              > hmm, no moze jest, ale mi osobiscie przysporzyla mnostwo nieprzyjemnych chwil
                              > naprawde nie wiem czy warto, :)
                              > no i w koncu i tak mija, tak jak goraczka, :)

                              Z miłością jak z imprezą(wiem że to banalne porównanie ale pasujące)bawi podczas
                              trwania a kac tym większy następnego dnia im na więcej sobie pozwolimy.Dlatego
                              pisałam że to męczy bo nie trwa wiecznie i kiedyś trzeba spojrzeć na wszystko
                              bardziej realnie.
                              Czy warto?Z ekonomicznego punktu widzemie uważam że nie ale co zrobić z
                              niedoskonałA naturą człowieka.
                              Albo miłość niezależnie od jej końca nie jest błędem albo człowiek rzeczywiście
                              nie potrafi uczyć się na własnych błędach;-))
                              • Gość: tomciob Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.01, 11:34
                                Co wy tak ciągle z tą miłością, a gdzie seks.
                                Potrzebujemy się przecieć powielać, kopiować i tylko od nas zależy czy zrobimy
                                to z miłością czy bez, ale nie mamy wyjścia. No chyba że ktoś nie lubi seksu.

                                Z pozdrowionkiem.
                                • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 16:35
                                  Gość portalu: tomciob napisał(a):

                                  > Co wy tak ciągle z tą miłością, a gdzie seks.
                                  > Potrzebujemy się przecieć powielać, kopiować i tylko od nas zależy czy zrobimy
                                  > to z miłością czy bez, ale nie mamy wyjścia. No chyba że ktoś nie lubi seksu.
                                  >
                                  > Z pozdrowionkiem.

                                  milosc i tak jest przykrywka dla seksu, wiec tak naprawde gadamy o seksie, :)
                                  • Gość: meir18 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.wspa.lublin.pl 13.06.01, 11:37
                                    Gość portalu: Mikey napisał(a):

                                    > Gość portalu: tomciob napisał(a):
                                    >
                                    > > Co wy tak ciągle z tą miłością, a gdzie seks.
                                    > > Potrzebujemy się przecieć powielać, kopiować i tylko od nas zależy czy zro
                                    > bimy
                                    > > to z miłością czy bez, ale nie mamy wyjścia. No chyba że ktoś nie lubi sek
                                    > su.
                                    > >
                                    > > Z pozdrowionkiem.
                                    >
                                    > milosc i tak jest przykrywka dla seksu, wiec tak naprawde gadamy o seksie, :)
                                    Ciekawi mnie teraz męski punkt widzenia.
                                    Uważacie że seks wynika z miłości czy może miłość z seksu jeżeli to w ogóle
                                    możliwe;-)

                                    • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.01, 18:32
                                      Gość portalu: meir18 napisał(a):

                                      > Ciekawi mnie teraz męski punkt widzenia.
                                      > Uważacie że seks wynika z miłości czy może miłość z seksu jeżeli to w ogóle
                                      > możliwe;-)
                                      >

                                      :)
                                      wiedziałem, że coś ci sie w tym nie spodoba
                                      co masz na myśli, używając słowa "wynika"?

                                      mi chodziło o to, że miłość istnieje, aby zachęcać dwoje ludzi do uprawiania
                                      seksu i założenia rodziny
                                      nie zgadzasz się z tym?
                                      nie?
                                      wiem, my faceci jesteśmy dziwni
                                      pewnie moje stwierdzenie wzbudza sprzeciw u wszystkich kobiet
                                      chcecie, aby miłość nie miała nic wspólnego z seksem, bo wtedy jest bardziej
                                      romantycznie, :)
                                      każdy z moich znajomych powiedziałby, że jestem z natury beznadziejnym
                                      romantykiem, ale nazwijmy rzeczy po iminiu

                                      w co w tym złego, że w miłości chodzi o seks? :)
                                      • Gość: meir18 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.icn.pl 13.06.01, 21:34
                                        Gość portalu: Mikey napisał(a):

                                        > Gość portalu: meir18 napisał(a):
                                        >
                                        > > Ciekawi mnie teraz męski punkt widzenia.
                                        > > Uważacie że seks wynika z miłości czy może miłość z seksu jeżeli to w ogól
                                        > e
                                        > > możliwe;-)
                                        > >
                                        >
                                        > :)
                                        > wiedziałem, że coś ci sie w tym nie spodoba
                                        > co masz na myśli, używając słowa "wynika"?
                                        >
                                        > mi chodziło o to, że miłość istnieje, aby zachęcać dwoje ludzi do uprawiania
                                        > seksu i założenia rodziny
                                        > nie zgadzasz się z tym?
                                        > nie?
                                        > wiem, my faceci jesteśmy dziwni
                                        > pewnie moje stwierdzenie wzbudza sprzeciw u wszystkich kobiet
                                        > chcecie, aby miłość nie miała nic wspólnego z seksem, bo wtedy jest bardziej
                                        > romantycznie, :)
                                        > każdy z moich znajomych powiedziałby, że jestem z natury beznadziejnym
                                        > romantykiem, ale nazwijmy rzeczy po iminiu
                                        >
                                        > w co w tym złego, że w miłości chodzi o seks? :)
                                        Używając słowa wynika chodziło mi o dowiedzenie się co jest źródłem czego.
                                        Jeżeli miłość jest źródłem seksu to nie ma w tym nic złego jeżeli jest odwrotnie
                                        to już można polemizować.Seks może być bardzo romantyczny jeżeli i kobiecie i
                                        mężczyźnie na tym zależy bo czasem jest tak że któraś ze stron jest w błędzie i
                                        wtedy jest problem kiedy prawda wychodzi na jaw.Cześciej w tym błędzie są kobiety
                                        jako te z natury bardziej wrażliwe;-)
                                        Pozdrawiam;-))

                                        • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.01, 17:51
                                          no dobra, ale teraz w ogóle cię nie zrozumiałem
                                          o co ci chodzi?
                                          jaki błąd?
                                          co znaczy "wynika"?
                                          pamiętaj, że nie jestem dziewczyną, dlatego nie chce mi się wszystkiego
                                          domyślać, :)
                                          • mariposa Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy 15.06.01, 08:46
                                            ale kochac mozna przeciez takze ocean, konie albo opere, nie wspominajac o
                                            milosci rodzicielskiej

                                            CO WY TACY MONOTEMATYCZNI????
                                            • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.*.*.* 15.06.01, 14:04
                                              mariposa napisał(a):

                                              > ale kochac mozna przeciez takze ocean, konie albo opere, nie wspominajac o
                                              > milosci rodzicielskiej
                                              >
                                              > CO WY TACY MONOTEMATYCZNI????

                                              masz racje
                                              ale wiadomo, że seks jest najciekawszy, :)
                                              • Gość: sosna155 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.01, 14:12
                                                Nie widzę w miłości większego sensu.Nie wierzę,że może trwać dłużej niż 5
                                                lat,reszta to już kwestia przyzwyczajenia.
                                                A potem są żale i rozczarowania kiedy okazuje się że osoba której poswięciło
                                                się wszystko robi cię w konia.
                                                • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.01, 07:32
                                                  Gość portalu: sosna155 napisał(a):

                                                  > Nie widzę w miłości większego sensu.Nie wierzę,że może trwać dłużej niż 5
                                                  > lat,reszta to już kwestia przyzwyczajenia.
                                                  > A potem są żale i rozczarowania kiedy okazuje się że osoba której poswięciło
                                                  > się wszystko robi cię w konia.
                                                  >

                                                  masz rację, ale chyba ktoś tu się nie zgodzi... :)
                                                  • Gość: sosna155 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.01, 17:00
                                                    Gość portalu: Mikey napisał(a):

                                                    > Gość portalu: sosna155 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Nie widzę w miłości większego sensu.Nie wierzę,że może trwać dłużej niż 5
                                                    > > lat,reszta to już kwestia przyzwyczajenia.
                                                    > > A potem są żale i rozczarowania kiedy okazuje się że osoba której poswięci
                                                    > ło
                                                    > > się wszystko robi cię w konia.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > masz rację, ale chyba ktoś tu się nie zgodzi... :)

                                                    Kto się nie zgodzi? :-))

                                                  • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.01, 20:27
                                                    Gość portalu: sosna155 napisał(a):
                                                    >
                                                    > Kto się nie zgodzi? :-))
                                                    >

                                                    większość dziewczyn, nieprawda?
                                                  • Gość: meir18 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.wspa.lublin.pl 21.06.01, 13:48
                                                    Gość portalu: Mikey napisał(a):

                                                    > Gość portalu: sosna155 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > Kto się nie zgodzi? :-))
                                                    > >
                                                    >
                                                    > większość dziewczyn, nieprawda?
                                                    Jako dziewczyna ale nie tylko dlatego nie zgodzę się.
                                                    Wszystko się kiedyś kończy a koniec nigdy nie jest przyjemny no chyba że kończą
                                                    się rzeczy przykre.
                                                    Mimo to mamy jakieś poczucie sensu i nadzieję bo taka nasza natura.Nie potrafimy
                                                    uchronić się przed rozczarowaniami ale zanim one nastąpią może być całkiem
                                                    przyjemnie;-))
                                                    Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu;-))

                                                  • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.01, 15:01
                                                    Gość portalu: meir18 napisał(a):

                                                    > Jako dziewczyna ale nie tylko dlatego nie zgodzę się.
                                                    > Wszystko się kiedyś kończy a koniec nigdy nie jest przyjemny no chyba że kończą
                                                    >
                                                    > się rzeczy przykre.
                                                    > Mimo to mamy jakieś poczucie sensu i nadzieję bo taka nasza natura.Nie potrafim
                                                    > y
                                                    > uchronić się przed rozczarowaniami ale zanim one nastąpią może być całkiem
                                                    > przyjemnie;-))
                                                    > Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu;-))
                                                    >

                                                    w moim przypadku stwierdzenie, że miłość nie ma sensu, nie ma nic wspólnego z
                                                    brakiem optymizmu
                                                    ja po prostu tragedii z tego nie robię, bo nie jestem zakochany (mam nadzieję, :))
                                                    tak samo, kiedyś musimy umrzeć, ale co z tego, skoro teraz żyjemy?

                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: meir18 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.wspa.lublin.pl 21.06.01, 15:21
                                                    Gość portalu: Mikey napisał(a):

                                                    > Gość portalu: meir18 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Jako dziewczyna ale nie tylko dlatego nie zgodzę się.
                                                    > > Wszystko się kiedyś kończy a koniec nigdy nie jest przyjemny no chyba że k
                                                    > ończą
                                                    > >
                                                    > > się rzeczy przykre.
                                                    > > Mimo to mamy jakieś poczucie sensu i nadzieję bo taka nasza natura.Nie pot
                                                    > rafim
                                                    > > y
                                                    > > uchronić się przed rozczarowaniami ale zanim one nastąpią może być całkiem
                                                    >
                                                    > > przyjemnie;-))
                                                    > > Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu;-))
                                                    > >
                                                    >
                                                    > w moim przypadku stwierdzenie, że miłość nie ma sensu, nie ma nic wspólnego z
                                                    > brakiem optymizmu
                                                    > ja po prostu tragedii z tego nie robię, bo nie jestem zakochany (mam nadzieję,
                                                    > :))
                                                    > tak samo, kiedyś musimy umrzeć, ale co z tego, skoro teraz żyjemy?
                                                    >
                                                    > pozdrawiam
                                                    nie będę cię oskarżała o brak optymizmu ale coś ci skutecznie chyba psuje humor i
                                                    to chyba to poczucie bezsensu.Staram się udowodnić że jest ono trochę
                                                    nieuzasadnione bo przecierz żyjemy ze świadomością śmierci i to nas nie przeraża
                                                    czy nie można tak traktować innych spraw?
                                                    Pozdrawiam;-)


                                                  • Gość: sosna155 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: 193.0.117.* 22.06.01, 00:00
                                                    Gość portalu: meir18 napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Mikey napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: meir18 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Jako dziewczyna ale nie tylko dlatego nie zgodzę się.
                                                    > > > Wszystko się kiedyś kończy a koniec nigdy nie jest przyjemny no chyba
                                                    > że k
                                                    > > ończą
                                                    > > >
                                                    > > > się rzeczy przykre.
                                                    > > > Mimo to mamy jakieś poczucie sensu i nadzieję bo taka nasza natura.Ni
                                                    > e pot
                                                    > > rafim
                                                    > > > y
                                                    > > > uchronić się przed rozczarowaniami ale zanim one nastąpią może być ca
                                                    > łkiem
                                                    > >
                                                    > > > przyjemnie;-))
                                                    > > > Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu;-))
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > w moim przypadku stwierdzenie, że miłość nie ma sensu, nie ma nic wspólneg
                                                    > o z
                                                    > > brakiem optymizmu
                                                    > > ja po prostu tragedii z tego nie robię, bo nie jestem zakochany (mam nadzi
                                                    > eję,
                                                    > > :))
                                                    > > tak samo, kiedyś musimy umrzeć, ale co z tego, skoro teraz żyjemy?
                                                    > >
                                                    > > pozdrawiam
                                                    > nie będę cię oskarżała o brak optymizmu ale coś ci skutecznie chyba psuje humor
                                                    > i
                                                    > to chyba to poczucie bezsensu.Staram się udowodnić że jest ono trochę
                                                    > nieuzasadnione bo przecierz żyjemy ze świadomością śmierci i to nas nie przeraż
                                                    > a
                                                    > czy nie można tak traktować innych spraw?
                                                    > Pozdrawiam;-)
                                                    >
                                                    >
                                                    Może jestem dziwna,ale mnie śmierć przeraża.
                                                    Nie jest to coś na co czekam z utęsknieniem,chociaż niektórzy doradzali mi żebym
                                                    zafundowała sobie śmierć trochę wcześniej(pozdrawiam Mikey).Jak widać nie
                                                    skorzystałam z tej rady bo wcale mi się nie spieszy do czegoś o czym nic nie wiem
                                                    i raczej się nie dowiem zanim umrę.
                                                  • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.01, 00:00
                                                    Gość portalu: sosna155 napisał(a):

                                                    > Może jestem dziwna,ale mnie śmierć przeraża.

                                                    hej, chyba każdego śmierć przeraża
                                                    nie wiem jak wy, ale ja nie chcę umierać
                                                    mimo to, wiem, że kiedyś umrę
                                                    co mogę na to poradzić?
                                                    nic
                                                    i co dalej?
                                                    cieszmy się życiem zanim ono się skończy!!!

                                                    > Nie jest to coś na co czekam z utęsknieniem,chociaż niektórzy doradzali mi żeby
                                                    > m
                                                    > zafundowała sobie śmierć trochę wcześniej(pozdrawiam Mikey).

                                                    :)
                                                    hej, ja przecież żartowałem
                                                    prawdę mówiąc, jeśli nie przestanę widzieć w życiu przyjemności ani celu, nie
                                                    będę miał nic przeciwko skoczeniu z 10.-ego piętra
                                                    w końcu zawsze chciałem zobaczyć jak człowiek się czuje, skacząc z 10. piętra
                                                    na tę chwilę chyba będę musiał dłuuugo czekać...

                                                    ludzie, jesteśmy strasznymi farciarzami, że wciąż żyjemy
                                                    nie traćmy czasu na narzekanie, nienawiść, złośliwości itp.
                                                    cieszmy się z życia!!!
                                                  • Gość: sosna155 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.01, 00:00
                                                    Gość portalu: Mikey napisał(a):

                                                    > Gość portalu: sosna155 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Może jestem dziwna,ale mnie śmierć przeraża.
                                                    >
                                                    > hej, chyba każdego śmierć przeraża
                                                    > nie wiem jak wy, ale ja nie chcę umierać
                                                    > mimo to, wiem, że kiedyś umrę
                                                    > co mogę na to poradzić?
                                                    > nic
                                                    > i co dalej?
                                                    > cieszmy się życiem zanim ono się skończy!!!
                                                    >
                                                    > > Nie jest to coś na co czekam z utęsknieniem,chociaż niektórzy doradzali mi
                                                    > żeby
                                                    > > m
                                                    > > zafundowała sobie śmierć trochę wcześniej(pozdrawiam Mikey).
                                                    >
                                                    > :)
                                                    > hej, ja przecież żartowałem
                                                    > prawdę mówiąc, jeśli nie przestanę widzieć w życiu przyjemności ani celu, nie
                                                    > będę miał nic przeciwko skoczeniu z 10.-ego piętra
                                                    > w końcu zawsze chciałem zobaczyć jak człowiek się czuje, skacząc z 10. piętra
                                                    > na tę chwilę chyba będę musiał dłuuugo czekać...
                                                    >
                                                    > ludzie, jesteśmy strasznymi farciarzami, że wciąż żyjemy
                                                    > nie traćmy czasu na narzekanie, nienawiść, złośliwości itp.
                                                    > cieszmy się z życia!!!

                                                    Zaprzeczasz samemu sobie.Najpierw jesteś złośliwy a potem mówisz:''nie traćmy
                                                    czasu na (...)złośliwości''.
                                                    Zastanów się trochę co piszesz bo brzmisz mało wiarygodnie.

                                                  • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.01, 00:00
                                                    Gość portalu: sosna155 napisał(a):

                                                    > Zaprzeczasz samemu sobie.Najpierw jesteś złośliwy a potem mówisz:''''nie traćmy
                                                    > czasu na (...)złośliwości''''.
                                                    > Zastanów się trochę co piszesz bo brzmisz mało wiarygodnie.
                                                    >

                                                    hej, przecież mówiłem, że tylko żartowałem...
                                                    to nie było złośliwe
                                                    chciałem ci uświadomić jak absurdalna była twoja wypowiedź o tych mękach
                                                    naprawdę nie mógłbym być złośliwy... uwierz
                                                    jak masz jakieś wątpliwości to możesz czasami mnie złapać na gadu pod nr. 184895
                                                    poważnie, nie jestem konfliktowym człowiekiem i chętnie pogadam z tobą i wyjaśnię
                                                    wszelkie nieporozumienia

                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: sosna155 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
                                                    Jak to absurdalna?!!
                                                    Każdy ma prawo myśleć co chce.
                                                    Nie znasz mnie,nie wiesz jak się czuję więc nie powinieneś osądzać czy moje
                                                    wypowiedzi są absurdalne czy nie.
                                                    Dla Ciebie może są,dla mnie na pewno nie.
                                                    A tak na koniec dodam żebyś uważał,bo kiedyś możesz coś takiego powiedzieć
                                                    niewłaściwej osobie.
                                                    Przez chwilę(na szczęście krótką)pomyślałam sobie że to całkiem niezły pomysł.
                                                  • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
                                                    Gość portalu: sosna155 napisał(a):

                                                    > Jak to absurdalna?!!
                                                    > Każdy ma prawo myśleć co chce.
                                                    > Nie znasz mnie,nie wiesz jak się czuję więc nie powinieneś osądzać czy moje
                                                    > wypowiedzi są absurdalne czy nie.
                                                    > Dla Ciebie może są,dla mnie na pewno nie.
                                                    > A tak na koniec dodam żebyś uważał,bo kiedyś możesz coś takiego powiedzieć
                                                    > niewłaściwej osobie.
                                                    > Przez chwilę(na szczęście krótką)pomyślałam sobie że to całkiem niezły pomysł.

                                                    eee tam, przecież nie zabiłabyś się, prawda?
                                                    gdyby tak było, nie chciałoby ci się siedzieć w tym forum
                                                    sama przyznaj, że tak naprawdę byłaś daleko od samobójstwa
                                                    no i przyznaj, że ta myśl była absurdalna, bo coś mi się zdaje, że już nie chcesz
                                                    się zabijać
                                                    hej, wiem, że prawdziwi samobójcy raczej nie szukają pomocy, bo myślą, że nikt im
                                                    nie potrafi pomóc
                                                    znam również wiele dziewczyn, które mają mnóstwo problemów i wiem, że gdy mówią o
                                                    samobójstwie, tak naprawdę nie ma się czym martwić
                                                    wystarczy powiedzieć kilka miłych słów, a następnego dnia już rozumieją, że życie
                                                    jest piękne (no dobra, może trochę przesadziłem, ale nie wiele)
                                                    kilka razy poważnie się zmartwiłem, bo akurat pewna dziewczyna znaczyła dla mnie
                                                    wiele, ale potem już nie dałem się nabrać
                                                    raz nawet powiedziałem, że jak chce się zabić to ja chętnie dołączę, a nawet
                                                    zacząłem proponować sposoby
                                                    haha, od razu o tym zapomniała...
                                                    może się mylę, ale ty, sosna, nie wydajesz mi się samobójczynią, mam rację?

                                                    ale klinika to przecież całkiem rozsądny pomysł, nie?
                                                  • Gość: sosna155 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.01, 00:00
                                                    A czy ja prosiłam o jakąś pomoc?
                                                    Nawet nie chciałam żeby mi ktoś doradzał.
                                                    Nie myślałam o samobójstwie tak długo jak Ty mi tego nie zasugerowałeś.
                                                    To że masz takie koleżanki nie oznacza wcale że wszystkie dziewczyny takie są.
                                                    Tak więc po raz kolejny powtórzę -zwracaj większą uwagę na to co mówisz.
                                                    Pozdrawiam i życzę żebyś chociaż Ty miał miły dzień.
                                                  • Gość: sosna155 Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.01, 00:00
                                                    A jaką klinikę miałeś na myśli?
                                                  • Gość: Mikey Re: nie chce, bo wiem jak to sie skonczy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.01, 00:00
                                                    hej, sosna, dlaczego te twoje posty brzmią tak gorzko?
                                                    no dobra, przyznaję, że nie powinienem tego był napisać
                                                    no ale hej, nie napisałbym tego, gdybym podejrzewał, iż ktoś mógłby się przez
                                                    to zabić

                                                    będę miał dziś wspoaniały dzień
                                                    życzę ci tego samego... :)
                                                  • Gość: yulia Re: IP: *.acn.waw.pl 04.07.01, 12:36
                                                    więc propos marzeń>>zgadzam sie ze wszystkimi, którzy twierdzą ,że bez wiary w
                                                    marzenia życie nie miało by sensu.sam fakt dążenia do spełnienia daje nam
                                                    ogromną satysfakcje, poczucie wartości i takie tam inne.Zaletą jest także
                                                    to ,że marzyć może każdy>>bez wyjątku, jednak lekko przeraża mnie fakt,że
                                                    często ludzie przez brak odwagi/wiary w siebie przystają tylko na marzeniach i
                                                    całe zycie nimi żyja.wiem.to tez sposób, ale chyba nie jest to zycie zyciem,
                                                    tylko marzeniem.jednak chyba najgorsze jest gdy osiagniesz juz wymarzony cel i
                                                    okazuje sie,że to wcale nie to czego chciałeś/aś.
                                                    a propos miłości>>moim zdaniem jej magia polega na tym, że definicja tu rzadna
                                                    nie pasi, bo miłość jest tak rózna,że sie nie da, ale też dlatego sie nigdy nie
                                                    nudzi...czasem tylko męczy:)
                                                    a najpiekniejsza miłość to miłość spełniona i taka która jest przez cały czas
                                                    tak samo żywa i prawdziwa jak na początku i wszystkim takiej miłości zycze:)
                                                    ale sie rozpisałam;P

                                                    dzulia@go2.pl
                                                    p.s.udanych wakacji zycze:)
    • gepe Re: zbędne marzenia 26.06.01, 00:00
      Ja bym się z marzeń nie leczył, spróbowałbym je dostosować do realiów. A marzyć
      trzeba, bo najczęściej to właśnie z marzeń rodzą się wspaniałe pomysły...
      Pozdrawiam - gepe
      • Gość: tatko prosba o skonczenie z cytowaniem IP: 195.41.66.* 26.06.01, 00:00
        Ludzie, na boga, skonczcie z tym cytowaniem siebie na wzajem. Nie mozna sie
        polapac w tym calym waszym pisarstwie a akurat ten watek jast calkiem ciekawy.
        Naprawde!

        W koncu wszystko widac czarno na bialym, jak tego konia co to jaki jest kazdy
        widzi. Moja babcia jak zapomniala co powiedziala sosna to scrolowala do gory i
        juz bylo okay.

        pzdrw




        PS

        Co to znaczy ''sosna155'' albo ''meier18'' czy ''rudy103''? Moze juz czas bym zostal
        tatko2000? Pomozcie!


        .
        • Gość: sosna155 Re: do Tatka IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.01, 13:29
          Hej! Jak Ci się nie podoba to nie czytaj.
          Forum jest dla wszystkich i każdy może pisać co chce i jak chce.
          Dziękuję za sugestie ale nie lubię jak mi się ktoś do mojego pisania wtrąca.
          Pozdrawiam serdecznie :))
    • Gość: Krzych Re: zbędne marzenia IP: *.wsm.gdynia.pl 04.07.01, 14:21
      Nie przywiązuj się do niczego to tylko zwiększa cierpienie - nawet do marzen.
      • mariposa DO CZEGOS CHYBA TRZEBA SIE PRZYWIAZAC- 04.07.01, 17:19
        ZEBY NIE ZWARIOWAC.

        A POZA TYM CZY NIE PRZYWIAZYWANIE, OPROCZ REDUKCJI NIESZCZESCIA, PROWADZI MOZE
        DO SZCZESCIA?

        BO MI SIE NIE WYDAJE, ZE ZALEZNOSC JEST TAKA PROSTA...
    • Gość: Luki tylko ludzie starzy umieją marzyc... IP: 141.63.88.* 06.07.01, 16:18
      Hej, pozdrawiam wszystkich! Jaka ciekawa dyskusja!
      Ja z innej strony: "tylko ludzie starzy umieja marzyc".
      Mlodzi zwykle nie marza, a planuja, maja nadzieje.

      I jeszcze jedno - wiersz Milosza:
      --------
      CO ZNACZY

      Nie wie ze swieci
      Nie wie ze lata
      Nie wie ze jest tym a nie innym.

      I coraz czesciej z otwartymi ustami.
      Z gasnacym papierosem Gauloise,
      Nad szklanka czerwonego wina,
      Mysle o tym co znaczy byc tym a nie innym.

      Tak samo bylo kiedy mialem dwadziescia lat.
      Ale wtedy nadzieja, ze bede wszystkim,
      Moze nawet motylem i kosem, przez zaklecie.

      Teraz widze zapylone drogi powiatu
      I miasteczko w ktorym urzednik poczty upija sie co dzien
      Z zalu ze jest tozsamy tylko ze soba.

      A gdyby tylko gwiazdy zamykaly mnie
      I gdyby tak sie zwykle odbywalo
      Ze jest tak zwany swiat i tak zwane cialo.
      Gdybym chcial byc nie-sprzeczny. Ale nie.
      ------------
      :-) pozdrowienia, Luki
Pełna wersja