Dodaj do ulubionych

odejść czy nie?

IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 08.01.04, 14:00
jestem od roku z dziewczyną i coraz mocniej myślę, że nie powinniśmy być
razem, że to nie jest to. Coraz bardziej się boję, że jestem z nią bo boję
się ją ranić, że jak odejdę to będzie cierpiała. Jak będę dłużej to rozpad za
lat kilka, po ślubie ew. z dzieckiem będzie dla niej jeszcze większym
cierpieniem. Czy ją lubię? Sam nie wiem. Są rzeczy, które w niej lubię, ale
najgorsze, że nie czuję się przy niej swobodnie. Muszę uważać, żeby jej nie
urazić, żeby nie poczuła się zraniona, że jej np. przerwałem. Ona nie jest
zła, ale chyba nie mam w sobie dość siły żeby pilnować jej nastrojów. Lubię
pobyć sam, a ona chce bym każdą wolną chwilę jej poświęcił. Lubię słuchać
muzyki, czytać, ona na okrągło ogląda tv. Boję się, że to co robię teraz jest
chowaniem głowy w piasek i czekanie na nieuchronne.
Z
p.s. wiem, że sam muszę swoje życie przeżyć, ale muszę z kimś pogadać.
Obserwuj wątek
    • Gość: Oleńka Re: odejść czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 14:08
      > ale
      > najgorsze, że nie czuję się przy niej swobodnie.

      odejdź
      im dłużej będziesz zwlekał, tym będzie Ci prawdopodobnie trudniej

      :)
    • cossa Re: odejść czy nie? 09.01.04, 02:58
      jej czy byscie wspolnie spedzili czas?
      odpowiedz nasuwa sie sama, ale to Ty decydujesz ;))

      moim zdaniem macie inne oczekiwania wobec siebie nawzajem
      z czasem moze byc coraz gorzej

      ale moze tez nie jest tak zle? ;)
      co Ci sie w niej podoba? ;) za co ja lubisz? ;)

      pozdr.cossa

      Gość portalu: zamotany napisał(a):

      Lubię
      > pobyć sam, a ona chce bym każdą wolną chwilę jej poświęcił.
    • barnaba7 Skoncz to grzecznie, kulturalnie,ale zdecydowanie. 09.01.04, 08:59
      jezeli juz na poczatku jest "srednio", to co myslisz, ze to sie dotrze?
      To bzdury.
      Jezeli nie czujesz sie przy niej swobodnie, to zle to wrozy.
      Konflikty masz zaprogramowane.
      • j_ar Re: Skoncz to grzecznie, kulturalnie,ale zdecydow 09.01.04, 09:05
        od tego ludzie maja checi aby rozwiazywac problemy i spiecia....jezeli zalezy
        na tej osobie to trzeba popracowac razem, a jak nie zalezy to nalezy dac jej
        spokoj
    • joars Re: odejść czy nie? 09.01.04, 13:09
    • joars Re: odejść czy nie? 09.01.04, 13:40
      Jesli powodem do bycia z nia jest tylko, aby jej nie zranic, to policz do 10,
      wez gleboki oddech i powiedz jej bye bye. Jezeli cos wiecej, to chyba warto
      porozmawiac. Moja prababcia mowila: To co przedslubem nam nie odpowiada, po
      slubie zacznie przeszkadzac w trojnasob. Najprawdziwsza prawda zyciowa.

      Pozdr
      j.
    • Gość: zamotany co mnie przyciąga, co mnie odpycha IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.01.04, 14:11
      co mnie przyciąga:
      - dobry seks: lubi dużo i mocno
      - ciepełko: uwielbiam się do niej przytulać
      - odpowiedzialność
      - samodzielność
      - spora samoświadomość emocjonalna

      co mnie odpycha już opisałem

      co jest we mnie?
      - może dla mnie za wcześnie na wiązanie się. Jest mi ok teraz, ale jak uczciwie
      pomyślę o ślubie to nie wiem co by się musiało stać, żebym się zgodził. To taki
      mój papierek lakmusowy. Jak się boję ślubu to znaczy nie jest to to.

      hm,
      pozdrawiam,
      Z
      • joars Re: co mnie przyciąga, co mnie odpycha 09.01.04, 14:42
        Gość portalu: zamotany napisał(a):

        > co mnie przyciąga:
        > - dobry seks: lubi dużo i mocno

        Po slubie roznie z tym bywa u kobiet, a szczegolnie po dziecku. Dla bardzo
        duzej wiekszosci mezczyzn to caly czas bardzo istotny aspekt.


        > - ciepełko: uwielbiam się do niej przytulać
        > - odpowiedzialność
        > - samodzielność
        > - spora samoświadomość emocjonalna

        KOCHASZ JA? Tzn. co bys poczul gdybys wyobrazil sobie, ze wiecej jej nie
        przytulisz, nie pocalujesz, nie porozmawiasz. O pojsciu do lozka nie pisze
        swiadomie, bo wam do tego uczucia nie sa potrzebne:)

        >
        > co mnie odpycha już opisałem

        To co opisales, to niestety cecha szczegolna dla kobiet. Sa chore jak mezczyzna
        poswieca swoj czas czemus, co nie jest z nia zwiazane. Wydaje mi sie, ze
        poznalam tego przyczyne (zapewne jedna z wielu), ale nie bede sie o niej
        rozpisywac.

        >
        > co jest we mnie?
        > - może dla mnie za wcześnie na wiązanie się. Jest mi ok teraz, ale jak
        uczciwie
        >
        > pomyślę o ślubie to nie wiem co by się musiało stać, żebym się zgodził. To
        taki mój papierek lakmusowy. Jak się boję ślubu to znaczy nie jest to to.

        No to juz sobie chyba sam odpowiedziales.

        >
        > hm,
        > pozdrawiam,
        > Z
        • Gość: lala111 Re: co mnie przyciąga, co mnie odpycha IP: 195.245.213.* 09.01.04, 15:52
          > To co opisales, to niestety cecha szczegolna dla kobiet. Sa chore jak
          mezczyzna
          >
          > poswieca swoj czas czemus, co nie jest z nia zwiazane. Wydaje mi sie, ze
          > poznalam tego przyczyne (zapewne jedna z wielu), ale nie bede sie o niej
          > rozpisywac.


          Przepraszam, ale to kompletna bzdura. Mam wrażenie, że to cecha kobiet, które
          sa znudzone zyciem, nie mają żadnych pasji i jedyną rozrywką w ich życiu jest
          wiszenie własnemu facetowi na szyi. Ja osobiście bardzo się cieszę, że mój
          chłop ma swoje zajęcia, a ja swoje. I nie mamy o to do siebie pretensji. A
          wręcz przeciwnie - cieszymy się z tego. Przecież ludzie nie moga zyć jak
          papużki nierozłączki, muszą się czasem "rozstawać".
      • j_ar Re: co mnie przyciąga, co mnie odpycha 09.01.04, 14:46
        hehehe... facet, ty po prostu nie chcesz z nia byc...jak mozna byc z osoba,
        ktora ma tyle dobrych cech a nie potrafic porozumiec sie z nia na tyle aby
        zrozumiala, ze ludzie sa rozni i rozne potrzeby maja... ty po prostu nie chcesz
        z nia byc a te mile slowa, ktore o niej wypisujesz to takie troche naciagane,
        bo nie trzyma sie to kupy.....
    • Gość: zamotany problem jest raczej we mnie IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.01.04, 15:00
      problem polega na tym, że ja się boję, że to we mnie tkwi kłopot. Boję się, że
      jestem skażony nieumiejętnością utrzymania długotrwałej relacji. Jej się
      czepiam, a sam nie jestem wporzo. Jak ona ma doła to ją podtrzymuję na duchu,
      ale wewnątrz jestem zirytowany. Mówię sobie, że ona ma doły za często. A może
      to ja jestem marmur? A skoro jestem marmur to lepiej ją zranić teraz odchodząc
      niż pogarszać sprawę?
      Z
      • j_ar na marginesie- z ciekawosci 09.01.04, 15:11
        co to jest, ze facet tak czesto mowi "ojejciu...bo ja taki nieczuly jestem i
        wogole..no twardy jak skala...taki twardziel jestem..i to moze przez to...oj ja
        bidulek ona delikatna kruszynka i nie chce jej raic" (to nie jest personalne,
        bron boze, ale tak mi sie nasunelo)... bo mi to wyglada na zwykle
        mamisynkowanie z poza na zewnatrz twardy maczo...a dokladniej, na zwyka
        nieudolnosc w kontaktach z kobietami
        • Gość: zamotany może masz rację IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.01.04, 15:27
          może tak właśnie jest, że nie radzę sobie z kobietami. To nie mój pierwszy
          związek. Nie było ich dużo, ale z każdą czułem się podobnie. Może źle szukam.
          Mam tendencję do pochylania się nad sierotkami, pod hasłem "chodź czerwony
          kapturku, ja Cię ochronię", a potem nie mam siły.
          Z
          • j_ar Re: może masz rację 09.01.04, 15:34
            moze starasz sie niepotrzebnie byc parasolem ochronnym a kiedy uz brakuje sily
            aby trzymac forme tego zabezpieczyciela i obroncy po prostu zmykasz wymyslajac
            jakies pierdoly?... jezeli tak (a moze nie-skad mam wiedziec) to po prostu
            czasem powinienes pokazac sie ze swojej strony osoby potrzebujacej zrozumienia
            i wsparcia
            • Gość: zamotany Re: może masz rację IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.01.04, 15:44
              to też nie tak. Jak mam doła to nie ukrywam tego. Ale jej ciężko przychodzi
              zrozumieć, że moje gorsze nastroje są chwilowe. Ona się boi, że się pogrążę.
              Jak mam energetyczny dołek to mnie od razu wyciąga (trochę na siłę) i nie daje
              mi się posmucić, milczeć itd. To mnie najbardziej męczy.
              Z
              • j_ar Re: może masz rację 09.01.04, 15:50
                niestety wiele kobiet (moja dziewczynka tez) ma tendencje do wyolbrzymiania
                naszych dolkow i obawia sie, ze wpadniemy w nie, zupelnie nie rozumiejac, ze to
                chwilowe..biezre sie to tyloo i wylacznie z ich obaw o nas a patrza tak
                poniewaz same maja inna nature, ot taka przypadlosc...i po prostu wystarczy to
                zaakceptowac a nie szukac kobiety o cechach zblizonych do naszego meskiego
                spojrzenia na rzeczywistosc..., kwestia tylko, czy sie chce akceptowac ta ceche
                u tej wlasnie kobiety
                • Gość: zamotany muszę to przemyśleć IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.01.04, 15:53
                  a takie rozmowy mi pomagają. Na pewno muszę z nią pogadać, ale nie chcę tego
                  robić ot tak bo mam kaprycho. Coś jest nie tak i jeśli boję się ślubu z nią to
                  pewnie lepiej być uczciwym. Myślę, że doceni to z czasem. Pytanie tylko jak to
                  jej powiedzieć?
                  Z
                  • j_ar Re: muszę to przemyśleć 09.01.04, 16:22
                    widzisz, ja ci moge powiedziec jak ja rozwiazuje takie sprawy, po prostu kazde
                    mowi spokojnie o co chodzi, nie ma ucieczek od odpowiedzi, nie ma
                    tlumaczenia 'pozniej, nie teraz, teraz zle sie czuje itp' (mimo, ze czasem
                    mozna sie zle czuc..ojj.. kacyk np, czyz nie:), staramy sie nie dusic w sobie
                    nczego co moze sie odkladac, jest to bolesne czasami ale sprawdza sie calkiem
                    niezle (a mialem troche nieudanych 'zwiazkow') i zwykle podobnie a bo cos tam,
                    a bo ja skrzywdze albo krzywdze a bo cos nie teak...tylko widzisz, przy jednej
                    tylko chcialo mi sie nad tym pracoac i caly czas chce...a przy innych wolalem
                    sobie zmyknac... po prostu, jezeli nie czujesz, ze chcesz to dupa blada, ajak
                    czujesz, ze chcesz a sie boisz bo... to probuj na rozne sposoby, bo moze sie
                    okazac, ze ona wcale moze nie byc warta twojego starania...a i moze sie okazac,
                    ze jest wlasnie ta
                    • Gość: zamotany Re: muszę to przemyśleć IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.01.04, 16:31
                      i tu się z Tobą zgodzę. Ja niestety dość często tłumię się. Nie mówię tego co
                      myślę bo się boję, albo się dziewucha skrzywi, a ja już zmieniam linię. Oj
                      niedobrze. Trza uczciwie pogadać. Ale nie w ten weekend. Fatalny czas nastał,
                      ojciec jej zmarł... Nie kochała go zbytnio bo sk... niezły był, ale ma doła.
                      pozdro
                      Z
                      • j_ar Re: muszę to przemyśleć 09.01.04, 16:37
                        bedzie dobrze, wazne zebys jej nie blokowal jezeli nie chcesz z nia byc...i
                        wazne, zebys sie staral jezeli zdaje ci sie, ze jednak chcialbys z nia byc...bo
                        to roznie bywa po prostu
                        pzdr
      • joars Re: problem jest raczej we mnie 09.01.04, 15:13
        Zrobisz jej przysluge odchodzac, a sam sie nie bedziesz irytowal.
        j.
    • Gość: lala111 Re: odejść czy nie? IP: 195.245.213.* 09.01.04, 15:43
      Nad czym Ty się zastanawiasz? Powinieneś rozstać się z nią - im szybciej tym
      lepiej. przecież nie kochasz jej, to jak możewsz myśleć w ogóle o ślubie, nie
      mówiąc już o dziecku. Zapewniam Cię, ze im szybciej się rozstaniecie, tym mniej
      ona będzie cierpiała. A ona nie czuje, ze coś jest nie tak?
    • Gość: Ania Re: odejść czy nie? IP: *.kra.cdp.pl / *.kra.cdp.pl 09.01.04, 18:15
      Jak będę dłużej to rozpad za
      > lat kilka, po ślubie ew. z dzieckiem będzie dla niej jeszcze większym
      > cierpieniem.

      Największym cierpieniem będzie to dla dziecka. Jeśli nie czujesz, że to właśnie
      z ta kobietą chcesz i dasz radę spędzić całe życie odejdź teraz póki jest czas.
      Oszczędź sobie i jej przykrości związanych z rozwodem, a ewentualnemu dziecku z
      wychowywaniem sie w rozbitej rodzinie.
    • joars Re: odejść czy nie? 10.01.04, 19:42
      Posluchaj, odejsc mozesz w kazdej chwili, ale zdecydowac sie na rozwiazywanie
      swoich problemow jest znacznie trudniej. Nawet jak znajdziesz te jedyna, to
      problemy i tak w pewnym momencie Was dopadna, wiec zmierzyc sie z nimi bedziesz
      musial wczesniej, czy pozniej. A moze to ta jest wlasnie ta jedyna.
      j.
    • Gość: Kochanek Re: odejść czy nie? IP: *.com / 62.233.250.* 10.01.04, 19:51
      Nad czym tu się zastanawiać skoro juz masz wątpliwości??Mówisz,że nie chcesz
      jej ranić.....no to odejź...to i tak będzie mniej bolesne dla niej niż
      ewentualne dłuższe bycie razem
    • walewska Re: odejść czy nie? Odejsc... 10.01.04, 22:33
      Ona rowniez ma szanse na poznanie kogos nowego...milosc nie wybiera,
      w kazdym mozna sie zakochac nawet w "dziewczynie-marudzie".
    • Gość: tough_boy Jeszcze do niej nie dorosles.... IP: *.dialsprint.net 11.01.04, 00:33
      i dlatego nie czujesz sie przy niej swobodnie. Powiedz jej to .
      • Gość: zamotany pogadaliśmy trochę w niedzielę (z dziewczyną) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 12.01.04, 11:29
        myślę, że problem tkwi przede wszystkim we mnie. Jestem człowiekiem, który
        mocno tłumi swoje emocje. Jak coś jest nie tak to ja od razu dopasowuję się do
        jej życzeń, nie umiem asertywnie załatwiać rozbieżności. Robię tak jak ona
        chce, ale w środku narasta we mnie poczucie krzywdy - idiotyczne, ale tak jest.
        Wymyślam sobie wtedy naciągane powody i wkurzam się. Muszę też popracować nad
        tym, żeby mieć reguralnie czas dla samego siebie. Nie mam chwili czasu na bycie
        samemu. Mówiłem jej o tym nie raz, ale nie umiałem tego załatwić. Kiedy co do
        czego to ulegam jej wzrokowi i nie idę się przewietrzyć i narasta we mnie
        irytacja, który potem wychodzi przy bzdurach. Powalczę jeszcze bo fajna jest
        dziewczyna i niełatwo tak fajną znaleźć.
        pozdrawiam was i dzięki za pomoc, choć to dopiero początek
        Z
        • atropos Re: pogadaliśmy trochę w niedzielę (z dziewczyną) 12.01.04, 13:10
          Może i fajna, ale ty czekasz na tą najfajniejszą. To co cię drazni w fajnej, w
          najfajniejszej bedzie rozczulało.
    • Gość: ew Re: odejść czy nie? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.01.04, 13:35
      ja odeszłam.tylko,ze u mnie sytuacja byla odwrotna.facet zabigal,robil wszytsko
      dla mnie ,a ja..ot tak po prostu stwierdzilam ze nie mozemy byc razem.Wlasciwie
      (po głębszym zastanowieniu nie mialam mu nic zazle-moze tylko ten brak oddechu
      związku).Ale on mnie kochal!!!i ja jego tez..!Zrozumialam to miesiąc po
      zerwaniu,ale bylo juz za pozno.Wiem to do dzisiaj (a minęły juz 3 lata).Moze
      juz go nie kocham-bo to by bylo chore,tym bardziej ze on ma juz zone i
      dziecko,ale..ja wiem ze stracilam cos wielkiego i zawsze bede uwazac ze to byl
      moj błąd zyciowy.Nie rob tego.Spojrz na Twoja zdiewczynę z innej,lepszej
      strony.Przede wszystkim porozmawiaj z nią o tym co ci nie
      pasuje ,delikatnie.Nie odchodz.Nie odchodz.Jestem przekonana ,ze Ty tak w
      gruncie rzeczy ją kochasz.
      Ja gdy odeszlam mialam 20 lat.Teraz mam 23 i pustkę.Jestem sama.Przez moje
      zycie przeplatają sie nieudane związki,,
      I wspominam jego słowa"nikt nigdy nie bedzie cie tak kochac jak ja",bo sie ze
      to sie sprawdzi,ale mam jeszcze nadzieje...
      • j_ar Re: odejść czy nie? 12.01.04, 13:40
        bez przesady 23 latka to jeszcze poznasz wielu wspanialych ludzi i niejeden
        zawroci ci w glowie..nie ma co rozpaczac... a takie mile slowa jakie na
        pozegnanie ci powiedzial twoj ukochany to naprawde zwykla duma urazonego
        malego kazia...gowa do gory;)
        • Gość: zamotany EW J_AR ma rację IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 12.01.04, 14:01
          to co były facet Ci powiedział mogło wypływać z jego determinacji, bardzo nie
          chciał, żebyś odchodziła. Poza tym bardzo łatwo jest demonizować in plus
          niedokończone związki, gdzie nie było sprawdzianu życiowego: wspólny dom,
          dzieci, choroby... dobre i złe chwile.

          ja mam za sobą małżeństwo, mam dziecko i ... mój strach to także to, że widzę
          już teraz co ja mam za paznokciami, ale to, że widzę to za mało. Mam pełno
          złych nawyków, brzydkich automatyzmów itd. Boję, że zrobię dziewczynie kuku.
          Dlatego jestem zamotany.

          pozdrawiam
          • Gość: ew Re: EW J_AR ma rację IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.01.04, 19:29
            kuku?tzn?skoki w bok?
            Jesli ją kochasz to zmien chociaz troszke w sobie,tym bardziej ze i tobie
            przeszkadzają te"nawyki"
            Zrób cos dla kogos ,w imie czegos.bedziesz czuc sie niesamowicie.tylko trzeba
            sie przelamac.
            • nika122 Re: 12.01.04, 20:58
              Miałam ostatnio takiego faceta.Mówił,że chce czegoś wiecej, ale się boi ,że to
              nie to...A co jak się okaże nie prawdziwe?Ciągłe wątpliwości..W końcu nie dał
              sobie szansy ani mi.I dobrze, bo jak facet jest naprawdę zainteresowany jest w
              stanie wiele zrobić dla kobiety(wiem to z doświadczenia).Osobiście nie ciągnę
              czegoś , co mi nie odpowiada.Nie jest to uczciwe.Zastanów się czy jak masz
              teraz wątpliwości nie będzie ich 100 razy więcej potem....Pozdr.
            • Gość: zamotany Re: EW J_AR ma rację IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 13.01.04, 10:17
              kuku to nie skoki w bok. Kuku to co innego mówię, a co innego robię. Jak
              wspomniałem moim problemem jest to, że chcę dobrze, a postępuję źle. Uczę się
              powoli radzić sobie ze swoimi złymi emocjami. Jak do tej pory je spychałem i
              tłumiłem. I one potem wychodziły w przebraniu. W duchu miałem pretensje do
              niej, że źle robi to czy tamto i przy pierdołach miałem do niej pretensje. Kuku
              to odejście, że niby ona jest be,a ja jestem cacy i pokrzywdzony.
              Wiele lat temu w psychologii uważano, że uświadominie=wyleczenie. Ale są
              nawyki, automatyzmy i potrzeba żmudnej pracy by się tego pozbyć, by nowe wpisy
              zrobić. Nie jestem psychologiem i bardzo mało czytam na ten temat, ale tak to
              widzę,
              miłego dnia
              Z
    • Gość: babcia Re: odejść czy nie? IP: *.8.14.vie.surfer.at 13.01.04, 18:35
      Czytając całą korespondencję dochodzę do wniosku, że masz bardzo dużo wolnego
      czasu i nie wiesz co z nim zrobić. Poczytaj jednak parę książek z psychologii,
      pomoże Ci to poznać siebie a i wymagania oraz oczekiwania kobiet. Nie podajesz
      Waszego wieku ani zainteresowań. Co macie wspólnego: wykształcenie, praca,
      wspólni znajomi, tematy do rozmowy, do dyskusji, czy potraficie kulturalnie
      kłócić i godzić się? Jeżeli macie udane współżycie (bardzo ważne i rzadki
      przypadek), to nad resztą warto popracować albo udać się po poradę do fachowca-
      psychologa. Ale przede wszystkim: rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać
      z partnerką o swoich wątpliwościach. Co robiłeś przez cały rok, jeżeli dzisiaj
      masz takie wątpliwości? Kto mówi o ślubie, przed którym chcesz uciekać?
      Elegancki mężczyzna nie odchodzi tylko stara się, żeby zrobiła to kobieta.
      Wtedy nikt nie będzie zraniony.
      "Chwal szefa swego, bo możesz mieć gorszego"
      • Gość: zamotany babciu IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 14.01.04, 10:14
        myślę, że dobrze mi robi rozmawianie, nie tylko z dziewczyną. Rozmawianie jest
        cenniejsze niż samo czytanie książek z psychologii, bo większość z nich to
        śmieci. Cenne jest jak pobędę trochę sam, kiedy mogę pobyć sam z sobą i
        własnymi myślami. Od początku mówiłem mojej dziewczynie, że tego potrzebuję,
        ale jakoś nie robiłem. Ona woli jak każdą minutę spędzę z nią, ale ostatnio
        jednak robię coś sam, bywam sam, bez tego nie daję rady.

        Co do zainteresowań to myślę, że z byłą żoną miałem ich więcej, ale była żona w
        łóżku to była kompletna porażka. Moja dziewczyna jest super. Z ex żoną z kolei
        nie potrafiliśmy rozmawiać o problemach. To były po prostu okropne kłótnie. Z
        dziewczyną idzie mi lepiej. Uczę się powoli kasować złe kalki z małżeństwa. Oj
        zamotane to jest, zamotane.

        co robiłem przez rok? spałem chyba. Właśnie ostatnio zrozumiałem, żem zamotany

        pozdrawiam,
        zamotany
        • Gość: Babcia Re: babciu IP: *.8.14.vie.surfer.at 14.01.04, 17:27
          Coraz bardziej otwierasz się, to dobrze, ale tak powinieneś rozmawiać również z
          partnerką. Ale kiedy i jak, jeżeli ona patrzy w telewizor a Ty myślisz jak by
          tu się wyrwać i dokończyć ciekawą książkę. Nudzisz się w jej towarzystwie,
          krótko mówiąc, ale nic nie robisz, żeby to zmienić. A panienka "osiadła na
          laurach": ma chłopaka i nie musi się już o niego starać! Jestem pewna, że
          bardzo zdziwi się, gdy powiesz wreszcie o rozstaniu. Będzie chciała wtedy
          rozmów, wyjaśnień i na pewno wyłączy telewizor, żeby usłyszeć o co Ci właściwie
          chodzi? Przecież cały rok było dobrze i nagle coś nie pasuje. Ten sam problem
          miałeś w małżeństwie, były konflikty, które doprowadzały do awantur zamiast do
          spokojnych wyjaśnień przyczyn. Wtedy byłeś młody, rozgrzeszam Cię, chociaż nie
          podoba mi się Twoje określenie żony w łóżku. Jeżeli zauważyłeś ten problem to
          należało rozmawiać i szukać porady. To mogło być nieświadomą przyczyną do
          konfliktów, z którymi już zupełnie nie mogliście sobie poradzić. A szkoda. Na
          ten temat można poczytać w broszurkach w każdej przychodni lekarskiej.
          I o to, właśnie chodzi, aby związek był udany trzeba nad nim pracować i go
          pielęgnować. Nie uciekniesz przed problemem, jeżeli go widzisz, to go rozwiąż
          ale nie przez rozstanie. Czy naprawdę chcesz, po raz drugi, rozstawać się nie
          wyjaśniając przyczyn? Lepiej by było zamykać rozdział w życiorysie w zgodzie, a
          nie całe życie wyninać kalki, czyli wracać do przeszłości.
          Na rozstanie jest zawsze czas, poczekaj do wiosny, będzie zielono, wesoło
          i ...inny nastrój. Wierzę, że Ci się to uda.
          Ale ..." do tanga dwojga trzeba"...



    • Gość: wiem, jak to jest Re: odejść czy nie? IP: *.if.uj.edu.pl / *.if.uj.edu.pl 14.01.04, 18:41
      zdecydowanie odejsc!!! bylam w zwiazku z facetem i tez czulam, ze to nie jest
      to. odeszlam do innego, ktorego znalam wczesniej 2 lata i zawsze wydawalo mi
      sie, ze to ten, chociaz tkwilam w tamtym zwiazku.ani troche nie zaluje! mam
      wrazenie, ze jestesmy jedna mysla, jednym cialem, jedna dusza, jestesmy
      jednoscia. teraz dopiero zrozumialam, ze bycie z kims ot tak sobie
      (przypadkowym) nie ma sensu. nalezy poczekac, az spotkasz kogos, o kim
      pomyslisz: to wlasnie ten (ta)!w zyciu nie bylam tak szczesliwa! pamietaj, zrob
      tak, zebys byl szczesliwy. bo co z tego, ze zostaniesz z nia tylko dlatego,
      zeby ona byla szczesliwa, skoro bedzie ci zle? . masz racje - gdy w koncu
      bedziesz mial juz tego naprawde dosc (a bedziesz juz zonaty i z dzieckiem),
      rozpad zwiazku sprawi, ze bedzie cierpiala nie tylko ona, ale i wasze dziecko.
      uwazam, ze w tym wypadku nalezy wybrac mniejsze zlo- zakonczyc ten zwiazek juz
      teraz. nie sadze, zebys nagle doznal jakiegos przyplywu milosci, skoro czujesz,
      ze cie to nie satysfakcjonuje, wiec lepiej zakonczyc to jak najszybciej. wtedy
      i sobie i jej dasz szanse na znalezienie kogos, kto bedzie szczesliwy i da
      szczescie.
      • nika122 Re: odejść czy nie? 14.01.04, 20:32
        no coz.jak na poczatku sa niedomowienia potem bedzie ich 1000 razy wiecej. a
        czy ty przypadkiem nie boisz sie zaangazowac?
    • Gość: ew Re: odejść czy nie? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.01.04, 22:31
      Nie odchodz!
      Wszystko lezy u początku.Jesli na poczatku bylo naprawde dobrze, nie warto z
      powodu jakis glupich mysli burzyc ,konczyc cos.Mozna zalowac(jak pisalam
      powyzej odnosnie mojej syt).
      Tym bardziej,ze Tobie na niej zalezy,podoba Ci sie, nie ma konkretnego powodu
      by zrywac.przeczekaj .to kryzys,ktory moze byc nie pierwszym kryzysem.Dobrze Ci
      radze.
      I jeszcze raz-porozmawiaj z nią!Delikatnie!
    • Gość: zamotany odejść czy nie odejść, oto jest pytanie IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 16.01.04, 15:57
      parę dni temu przez internet mnie zaczęła podrywać kobieta. Gadka, szmatka...
      prawie się umówiliśmy wczoraj. Siedzę ja sobie i czuję, że nie, nie mogę się
      spotkać z inną kobietą za plecami mojej dziewczyny. Nie chcę jej tego zrobić.

      Ktoś z was wspomniał, że uciekam od problemów. Może to jest mój problem. Jak
      coś jest nie tak to się wycofuję. Dziewczyna jest fajna. Przy następnej za
      chwilę będzie to samo. Na początku się zauroczę, bara bara, a jak się pojawią
      jakieś kłopoty to ja będę szukał ucieczki. I to silniej niż teraz.

      Mówicie pogadać z nią, ale jak, tak otwarcie powiedzieć, że męczą mnie myśli,
      że nie powinniśmy być razem? A jak się tego wystraszy, a jak ona wtedy
      odejdzie? Nie chcę tego. Nie chcę też już teraz rozmowy zaczynać, czuję, że nie
      jestem do niej gotów.

      pozdrawiam,
      Z

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka