Dodaj do ulubionych

Zapasiewicz/ dla Rybci

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 21:59
Zapasiewicz zagrał w dniu, w ktorym umarła jego matka - na przekór
cierpieniu, z pokory i szacunku dla publiczności.
Chciałam to przywołać w kontekście wczorajszej dyskusji. Dla mnie właśnie to
jest wielkie.

pozdrawiam :)

Obserwuj wątek
    • Gość: ryb Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 19.01.04, 23:44
      Czysty profesjonalizm, bardzo szanuje takich ludzi :))
      • Gość: Oleńka Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 23:49
        Moja pierwsza reakcja na to, co wczoraj napisałeś była taka: Ryb myli rozrywkę
        ze sztuką, o ile w wykonaniu Britney Spears taka wolta byłaby fochem, o tyle
        sztuka rządzi się innymi prawami. Alem się opamiętała ;)

    • jmx Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 00:55

      Hm, przypominam sobie podobne zdarzenie, akurat nie pamiętam, czy chodziło o
      Zapasiewicza, ale bardzo możliwe. Tamten aktor stwierdził, że przede wszystkim
      zgrał dla siebie, bo w ten sposób mógł się łatwiej uporać z żałobą, chociaż
      dostrzegał, że jego koledzy ze sztuki, którą wspólnie grali, byli wstrząśnięci
      i de facto im było trudniej niż jemu.

      Ale co innego tragedia życiowa a co innego czyjeś chamstwo. Nie porównywałabym
      tych dwu sytuacji, one mają inny ciężar gatunkowy wg mnie.
      • Gość: ryb Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 20.01.04, 01:12
        jmx, dla mnie to jest proste jak drut. Jezeli aktor czy pioseknkarz jest tak
        wrazliwy na widownie (w tym przypadku jeden!!! czlowiek przegnal mistrza ze
        sceny) to powinien koncerty robic dla scislego grona przyjaciol, ktorzy przed
        wystepem byliby szczegolowo poinformowani, jak maja sie zachowaywac zeby nie
        urazic mistrza np. kichnieciem. Albo w ogole nie robic koncertow, tylko
        tworzyc, bo niestety, jak sie zaprasza tlum ludzi, oczywiscie za odpowiednia
        cena, to trzeba sobie zdawac sprawe z tego ze "rodzynek" sie zawsze trafi.
        • jmx Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 01:41

          Ale Niemen to nie wyrobnik - zapłacili, ludzie przyszli to bedzie grał choćby
          sie paliło i waliło. Każdy ma prawo do tego by inni szanowali pracę, którą
          wykonuje. Kiedyś Goran Bregović, kiedy nie był jeszcze tak znany dawał koncert
          plenerowy, on chciał ciszy i spokoju, nie mógł "zapanować" nad rozkrzyczanym i
          rozbawionym tłumem. Zaśpiewał, ale to było żenujące widzieć jak nastroje
          artysty i publiczności się "rozjeżdżają".
          • Gość: Oleńka zaraz, zaraz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 13:40
            Nie ma mowy o rozjeżdżaniu się nastrojów - jeden facet zachował się
            niewłaściwie i tyle. Przykład z Goranem nie jest analogiczny.

            Poza tym "zapłacili" jest totalnie nie na miejscu. Jeśli obrażasz się na
            wszystkich, bo 1 jest niegrzeczny - nie szanujesz owych wszystkich.
          • Gość: ryb Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 20.01.04, 21:23
            No widzisz, gdyby zajal sie muzyka klasyczna, prawdopodobnie mialby inna
            klientele.
        • Gość: az Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 02:09
          Coś mi się widzi, że gotów jesteś optować za kolejną ustawą. Tym razem o
          prawach i obowiązkach piosenkarza. I odpowiednich nakazach i zakazach.
          Oczywiście z myślą o dobru społeczeństwa, które zachowując się
          nieodpowiedzialnie może narazić się na szkody.
          (to tak w skojarzeniu z reklamami u dziennikarzy)

          Dziwię się Twojej stanowczości. Myślę, że wymagasz zbyt wiele od wrażliwego
          człowieka.
          • yagnieszka Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 02:17
            A czy to nie jest tak, ze Zapasiewicz jest z tego pokolenia, w ktorym aktor
            mial byc na scenie chocby sie palilo, walilo, mial zlamana noge albo byl
            goniony przez policje? Jedynie aktorka mogla sie czuc zwolniona z powodu
            porodu i tez oczekiwano, ze urodzi przed podniesieniem kurtyny i zdazy na
            swoja scene. Fajnie sie czyta wspomnienia tych ksztalconych w Teatrze Reduty
            przez Jaracza czy innych z tego pokolenia. To jest chyba kwestia wyksztalcenia
            i wychowania. Jak to sie kiedys mowilo "dobry, przedwojenny material". Jak u
            Znaczy Kapitana - wszystko musi byc wykonane PORZADNIE.
            • Gość: az Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 02:26
              Zgoda. Przyjmuję taki punkt widzenia.
              Czy wyciągasz z tego jakieś wnioski odnośnie zachowania się Niemena?
              Jakie wnioski?
              • yagnieszka Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 02:29
                Gość portalu: az napisał(a):

                > Zgoda. Przyjmuję taki punkt widzenia.
                > Czy wyciągasz z tego jakieś wnioski odnośnie zachowania się Niemena?
                > Jakie wnioski?

                Nie wyciagam. Zgodnie z zasada, ze o zmarlym albo dobrze, albo wcale. On juz
                sie nie ma szans bronic ani swoich gestow tlumaczyc, wiec ciszej nad ta
                trumna. W ogole jakos pewnie na swiecie ciszej bez Jego spiewania i grania :(
                ... nade mna sosna, nade mna brzoza witkami szepce...
                • Gość: Richelieu* Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.localdomain / 213.77.25.* 20.01.04, 02:42
                  i jeszcze
                  gdyby zaśpiewał po okrzyku zapijaczonego chama, że dziwny jest ten świat wcale
                  to fałszywie nie zabrzmiałoby
                  • Gość: az Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 03:01
                    Rzeczywiście, proste jak drut.
                    Nie ma to jak jasny pogląd na to co powienin zrobić ten, a co tamten. Artysta
                    czy inny prezydent.
                    Daj Boże, że Ty uszczęśliwisz masy.
                    • Gość: Richelieu* Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.localdomain / 213.77.25.* 20.01.04, 16:36
                      uszczęśliwię masy gdy zamiast wzgórka rozsypię je na płasko.
                      Dlaczego proste jak drut
                      z różnych stron w wątku KOmandosa patrzyłam na Niemena, a Tobie fotokomórka
                      zrobiła zdjęcie z umyśle, żem głupia jak but to teraz za każdym kolejnym razem
                      widzieć będziesz dawny obraz, zresztą pewnei sprzed 2 tygodni gdy mieliśmy
                      zupełnie odmeinne zdanie.

                      czuję się niedoceniona, ot co, i to prze tego, co dzwonił mi za ścianą
                      podobno, ale przestał
                      • Gość: az Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 17:03
                        Nieprawda z tą fotokomórką.
                        Czytam Twoje prawie wszystkie posty. Kolejne ujęcia są podobne.

                        Nie mamy odmiennych tylko zdań.
                        Mamy odmienne światopoglądy.

                        Doceniam kilka cech w Tobie.
                • Gość: az Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 02:56
                  > Nie wyciagam. Zgodnie z zasada, ze o zmarlym albo dobrze, albo wcale.

                  Ale też nie odezwiesz się słowem gdyby szargano imię zmarłego?

                  Mam inne zdanie o tutejszej dyskusji.
                  Niemena cenię. Chyba wszyscy tutaj.
                  Rozmawiamy o pewnych postawach. O sztuce, o rzemiośle artystycznym, o
                  wrażliwości, o powinnościach artystów. Sama bierzesz w tym udział. Część osób
                  stawia zarzut Niemenowi na podstawie szczątkowej relacji jednego małoletniego
                  wówczas uczestnika. Ja dziwię sie takim wnioskom. Podaję swój punkt widzenia.
                  Teraz dziwię się Twojej obojętności, bo tak to mi wygląda.
                  Niemen odszedł, i to co tu powiemy ma w nosie. To co tu powiemy, bądź
                  przemilczymy, ma znaczenie dla nas i potomnych.
                  • jmx Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 03:02

                    A ja jestem tylko ciekawa, czy Zapasiewicz by grał gdyby widownia "kurwowała".
                    Być może jego przedwojenne wychowanie by mu tego zabroniło, tak samo jak
                    większości aktorom, którzy nie grali Niemcom podczas okupacji, tak samo jak
                    aktorzy nie występujący podczas stanu wojennego.
                    Wszystko, jak zawsze, zależy od sytuacji...
                    • Gość: az Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 03:13
                      Ano.
                      Podkreślenia warta jest interakcja. Myślę, że Niemen wystąpiłby, gdyby mu
                      odpadło koło od samochodu, albo ukradli mu portfel, albo dostał bólów w łydce.

                      No i nie wiemy w gruncie rzeczy jak zachowała się widownia. Bo np. po
                      wspomnianym okrzyku mógł nastąpić rechot zebranych i inne pohukiwania.
                      I koniec szans na sztukę, na szczerość, na wyjawienie duszy.
                      • kwieto Bywa roznie 20.01.04, 08:06
                        Pamietam koncert Living Colours, w trakcie ktorego rozochoceni fani rzucali sie na scene - A
                        muzycy grali nawet jesli ktos im w danej chwili doslownie wisial na szyi (oczywiscie po chwili
                        zdejmowala go ochrnona).
                        Koncert Johna Lurie'go, w ktorym w pewnym momencie podpita dziewczyna chciala mu zawisnac
                        na szyi - dosc brutalnie ja odepchnal (widac bylo ze jej "atak" wyprowadzil go z rownowagi) ale
                        koncertu nie przerwal. Wczesniej wsciekal sie na wszedobylskich kamerzystow ktorzy
                        przeszkadzali w koncercie - zaowocowalo to tym, ze caly czas w przerwach miedzy utworami nucil
                        do mikrofonu: "can't you see, I'm on TV" :")
                        Albo McFerrin, ktory w incydencie z publicznoscia (oswietleniowiec ustawil swiatlo tak ze razilo
                        ludzi) wpierw interweniowal, ale potem wykorzystal ich krzyki do wyspiewania nastepnego
                        kawalka...

                        Zatem mozna takie sytuacje przekuc na sukces, spuentowac, odwracajac zarazem ostrze w
                        przeciwnym kierunku.


                        Ale mozna tez zareagowac i tak jak teatr "Komuna Otwock", (na festiwalu teatrow ulicznych) ktory
                        najpierw sam przekroczyl granice widz-aktor (aktorzy np. ochlapywali widzow woda); a potem, gdy
                        podpity jegomosc zrobil cos podobnego w drugim kierunku, panowie obrazili sie i przerwali gre.
                        Tylko dlaczego mam wrazenie, ze to oni zachowali sie wtedy po chamsku?
                        • Gość: ryb Re: Bywa roznie IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 20.01.04, 21:21
                          "Tylko dlaczego mam wrazenie, ze to oni zachowali sie wtedy po chamsku?"

                          No wlasnie, tez mam takie wrazenie...
                  • yagnieszka Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 03:15
                    Gość portalu: az napisał(a):

                    > > Nie wyciagam. Zgodnie z zasada, ze o zmarlym albo dobrze, albo wcale.
                    >
                    > Ale też nie odezwiesz się słowem gdyby szargano imię zmarłego?
                    >
                    > Mam inne zdanie o tutejszej dyskusji.
                    > Niemena cenię. Chyba wszyscy tutaj.
                    > Rozmawiamy o pewnych postawach. O sztuce, o rzemiośle artystycznym, o
                    > wrażliwości, o powinnościach artystów. Sama bierzesz w tym udział. Część
                    osób
                    > stawia zarzut Niemenowi na podstawie szczątkowej relacji jednego
                    małoletniego
                    > wówczas uczestnika. Ja dziwię sie takim wnioskom. Podaję swój punkt widzenia.
                    > Teraz dziwię się Twojej obojętności, bo tak to mi wygląda.
                    > Niemen odszedł, i to co tu powiemy ma w nosie. To co tu powiemy, bądź
                    > przemilczymy, ma znaczenie dla nas i potomnych.

                    OK, OK - niniejszym daje Ci sie sprowokowac :o)
                    Mowiac szczerze nie wierze w komandosowe wspomnienie. Sama pamietam koncert
                    Niemena w Toronto jakies kilka lat temu. Rzecz odbywala sie w dosc oblesnej
                    sali szkolnej na Landsdowne w Toronto (kto zna miasto, ten wie jaka to
                    okolica), w ktorej zreszta widzialam tez kiedys i Mlynarskiego, i Rodowicz.
                    Normalka. Niemen byl w bardzo dobrej formie, spiewal i gral super. Sala byla
                    pelna i wszyscy zachowywali sie na poziomie. Nie wyobrazam sobie sytuacji, w
                    ktorej artysta wychodzi i nie wykonuje tego, za co widownia zaplacila. Wiesz -
                    tu jednak wszyscy licza pieniadze a organizatorzy imprezy zwyczajnie nie
                    dopusciliby do takiej sytuacji, ze musieliby zwracac za bilety, bo koncert sie
                    nie odbyl choc artysta byl obecny. Tak wiec zwyczajnie nie traktuje
                    wspomnienia Komandosa jako wiarygodnej podstawy do postponowania Niemena. Byc
                    moze bylo jak wspomina Komandos, ja smiem w to watpic. Zwlaszcza znajac
                    polonijno-kanadyjska rzeczywistosc bardzo w to watpie. Tu sie rozne jaja
                    dzialy z roznymi artystami z Polski ale PO koncertach a nie ZAMIAST ;o)
                    Komandos ma jednak prawo pamietac, co pamieta - mnie na takim koncercie, jaki
                    On opisuje nie bylo. Gdyby sie komus chcialo zadac sobie trud i przesledzic
                    trasy koncertowe Niemena w latach 80tych i 90tych moze moglibysmy dojsc, ktory
                    DOKLADNIE mialby to byc koncert i odnalezc ludzi, ktorzy tez na tym koncercie
                    byli. Zamiast jednak bawic sie w detektywa, wole przyjac, ze Komandos
                    opowiedzial nie do konca wiarygodna anegdotke, ktora mimo wszystko
                    sprowokowala wielu z nas do wspomnienia Niemena. I to sie liczy. Pierwszy krok
                    byl moze chybiony ale cel - zachowanie pamieci - zostal osiagniety.
                    Mam nadzieje, ze sie jakos wybronilam :o)
                    • Gość: az Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 03:26
                      > Mam nadzieje, ze sie jakos wybronilam :o)

                      Guzik z pętelką.
                      Wpadłaś po uszy ;)

                      > Nie wyobrazam sobie sytuacji, w
                      > ktorej artysta wychodzi i nie wykonuje tego, za co widownia zaplacila. Wiesz -

                      > tu jednak wszyscy licza pieniadze a organizatorzy imprezy zwyczajnie nie
                      > dopusciliby do takiej sytuacji, ze musieliby zwracac za bilety, bo koncert
                      sie
                      > nie odbyl choc artysta byl obecny.

                      Masz małą wyobraźnię.
                      Albo mamy niejasność w stwierdzeniu "za co widownia zaplacila". Za co
                      zapłaciła? Za chłam, tandetę? Nie, za koncert Niemena. A to wydaje się nie było
                      możliwe w tamtej sytuacji.
                      Co to znaczy "organizatorzy imprezy zwyczajnie nie dopusciliby do takiej
                      sytuacji, ze musieliby zwracac za bilety, bo koncert sie nie odbyl choc artysta
                      byl obecny"?
                      Łańcuchami do sceny? Pistoletem?
                      • yagnieszka Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 04:18
                        Gdy tu przyjezdzaja polscy artysci to sa bardzo jednoznacznie zalezni od
                        organizatorow imprez - hotel, przejazdy, utrzymanie itd. Wszystko opiera sie
                        na SENTYMENCIE polonijnej punlicznosci. Jesli sie publicznosc zniecheci i
                        zarzada zwrotu za bilety, organizator jest na minusie. Zeby sie przed taka
                        ewentualnoscia zabezpieczyc, trzyma rtyste w szachu finansowym do konca
                        tournee. Pamietam wielki koncert Demarczyk na poczatku lat 80tych w Chicago.
                        Pojechalam specjalnie ze znajomymi, bo jako jeden z nielicznych byl w
                        przyzwoitym teatrze i zorganizowany przez Amerykanow, nie polskie biura
                        podrozy czy inne restauracje. Ale artystka byla nieuprzejma dla publicznosci
                        (szczegoly daruje, nie o to tu chodzi) wiec choc planowano tournee, po tym
                        nieudanym koncercie odleciala do Polski, bo nie bylo chetnych na kolejne. Ona
                        nie zarobila, organizatorzy nie chcieli ponosic wiekszych strat.
                        Nie trzeba nikogo przykuwac do sceny zeby przyzwoicie wykonal swoja prace -
                        wystarczy motywacja finansowa. W koncu Oni wszyscy przyjezdzaja do tych sal
                        szkolnych nie po to zeby robic kariere ale zeby zarabiac "dulary". Mimo zmiany
                        systemu w Polsce, to wciaz tak samo wyglada. Dotyczy to i mlodszych, i
                        starszych, i wiekszych, i mniejszych. Niemen nie byl w tym wyjatkiem.
                        Jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze w koncu chodzi o pieniadze.
                        • moc_ca Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 09:49
                          Analizując sytuację o której ta dyskusja,
                          na podstawie biografii Niemena, wywiadów których udzielał i słów o Nim, które
                          padły z ust jego przyjaciół sądzę że tak właśnie zachowałby się na koncerciee
                          opisywanym przez Komandosa w reakcji na zachowanie pijanego mężczyzny.
                          Wielokrotnie deklarował swoją pogardę dla pieniądza,żył skromnie, twierdził że
                          niewiele mu potrzeba bowiem jest minimalistą. "Dulary" nie były dla Niemena
                          wartością najwyższą, powiedział o sobie: "Ja się nie sprzedaję łatwo, właściwie
                          nigdy się nie sprzedaję"
                          Piszesz Yagnieszko: "..zawsze w koncu chodzi o pieniadze.."
                          "Niemen nie byl w tym wyjatkiem" ... Był. Był charyzmatyczną postacią,
                          osobowością niezwykłą, wrażliwym artystą. Mówił o sobie: 'kiedy tłum prze
                          w prawo ja zawsze odwracam się i idę pod prąd', cechowała go ogromna lojalność
                          takze wobec siebie i sztuki którą uprawiał, być może ta nie pozwoliła mu
                          koncertować dla, choćby jednego, nieokrzesanego impertynenta w tłumie.
                          Podobnie zachował się w życiu.
                          Mimo iż zazwyczaj był czołówką wszelakich rankingów muzycznych, wielbiony,
                          uznawany za najlepszego twórcę muzyki w Polsce, wyprzedzał wszak epokę łącząc
                          (wiele lat) temu awangardowy rock z rodzimą poezją, ale ..
                          wystarczyła recenzja jednego może kilku nieprzychylnych mu krytyków żeby
                          wycofał się z życia publicznego tworząc w domowym zaciszu, już nie
                          koncertował.Mówił ze to nie był odwet obrażonego artysty, po prostu uznał
                          że scena nie potrzebuje jego a on sceny, inne zapotrzebowania rynku muzycznego
                          i inny ,Jego, obraz sztuki.
                          Nie twierdzę że tak wyglądał ów koncert opisany przez Komandosa lecz
                          teoretyzując, hipotetycznie takie zachowanie Niemena było możliwe i sądzę
                          że Jego zamysłem nie było ukaranie publiczności, On po prostu w tym dniu, w tym
                          momencie, dla tej publiczności już nie mógł śpiewać.
                          • yagnieszka Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 15:22
                            Mocca, z calym szacunkiem ale brzmisz naiwnie. To,co artysta glosi publicznie a
                            to, co robi dla forsy to sa dwie rozne rzeczy. Jesli facet przyjezdza spiewac
                            na szkolnej scenie dla 150 osob w Toronto to On tego nie robi zeby krzewic
                            polska kulture czy zeby niesc oswiaty kaganek - On to robi dla szmalu. I chwala
                            Mu za to, bo przywoluje wspomnienia, daje takim ja poplawic sie troche w
                            sentymentach ale i artysta, i publicznosc wiedza doskonale w takich
                            okolicznosciach, ze On po prostu zarabia na naszej nostalgii. Pecunia non olet.
                            Jedyny, ktory tego nie robil WYLACZNIE dla pieniedzy to byl Kantor i Jego
                            Cricoteka ale to zupelnie inna postac.
                            Co bylo, to bylo. Niemena szkoda.
                            • moc_ca Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 16:52
                              Ostro reagujesz na moją, skądinąd spokojną wypowiedź!
                              Ja również z szacunkiem ale śmierdzisz komercjalizmem.
                              Niemen nie był 'facetem który przyjeżdżał do szkolnej sali' śpiewać
                              dla 'dularów'- jak to ujęłaś.
                              Występował tylko tam gdzie go zaproszono, nie robił tego 'tylko dla szmalu',
                              wiem co piszę, wierz mi. Gdybyśmy rozmawiały o kimkolwiek innym z naszych scen,
                              podpisałabym się pod Twoim postem obiema rękami ale w wypadku Niemena .. mam
                              pewność że wiem co mówię i nie mylę się.
                              No, może jeszcze ten Kantor i Jego Cricoteka :)
                              Bardzo szkoda Niemena, tu także się zgadzam z Tobą.
                              pozdrawiam
                              • yagnieszka Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 17:17
                                moc_ca napisała:

                                > Ostro reagujesz na moją, skądinąd spokojną wypowiedź!
                                > Ja również z szacunkiem ale śmierdzisz komercjalizmem.
                                > Niemen nie był 'facetem który przyjeżdżał do szkolnej sali' śpiewać
                                > dla 'dularów'- jak to ujęłaś.
                                > Występował tylko tam gdzie go zaproszono, nie robił tego 'tylko dla szmalu',
                                > wiem co piszę, wierz mi.

                                Jak to nie BYL skoro BYL? Wystepowal w szkolnej sali (nie raz i nie dwa) w
                                Toronto i w Montrealu, w warunkach uragajacych jakielkowiek wizji Sztuki. My -
                                widownia - siedzielismy na krzeslach i wychodzilismy w czasie wystepow gdy
                                zobaczylismy kogos znajomego zeby pogadac na korytarzu. Ja chce tu oszczedzic
                                szczegolow zeby nie odbrazawiac pomnika ale tak jest prawie na kazdym koncercie
                                czy wystepie kogos z Polski. Ostatni taki pokaz zaliczylam juz pare lat temu z
                                Krystyna Janda cos co sie nazywalo "Biala bluzka". A moze to byl koncert
                                Bajora? Juz nie pamietam - byly blisko siebie czasowo.
                                Nie powiem, sa polscy artysci, ktorzy wystepuja na wielkich scenach - np. 2
                                lata temu zabralam mojego syna i moja pasierbice na wspanialy koncert Ewy
                                Podles w torontonskim Roy Thompson Hall ale to znow inny wymiar.
                                I nie zrozum mnie zle. Ja nie mam nic przeciwko temu, ze ktos zarabia pieniadze
                                na mojej nostalgii. Ja jestem takim artystom BARDZO wdzieczna z calej duszy, ze
                                do nas przyjezdzaja i wystepuja. Ale nie dam sobie wmowic, ze jest to Ich misja
                                dziejowa. Komercjalizm? Alez skad - wrecz przeciwnie - czysty sentymentalizm z
                                lezka w oku. Przynajmniej ze strony widowni.
                                • Gość: Oleńka To jest ciekawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 17:25
                                  Fakt, że już nie wczesne lata 90-te. Dzis się dobrze choćby z Zaiksu samego
                                  żyje... Podróż w takie miejsce jak piszesz, nie nosi juz znamion finansowego
                                  eldorado, jak sądzę. Zastanawia mnie, czy dla jakiegoś artysty ma to
                                  pozamaterialny sens - w rodzaju tego stanowojennego występowania w kościołach -
                                  ze niby do stęsknionej Polonii coś polskiego wiezie?
                                • moc_ca Re: Zapasiewicz/ dla Rybci 20.01.04, 17:29
                                  Nie zgodzę z Twoim odbiorem Niemena ale OK, pozostań przy swojej wersji,
                                  ja nie zmienię swojej.
                                  Jak myślisz dlaczego schodził ze sceny po takich incydentach jaki opisał
                                  Komandos? Toż to taki 'łatwy szmal', wystarczyło zostac i odśpiewać swoje!
                            • Gość: az Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 16:54
                              > Jesli facet przyjezdza spiewac
                              > na szkolnej scenie dla 150 osob w Toronto to On tego nie robi zeby krzewic
                              > polska kulture czy zeby niesc oswiaty kaganek - On to robi dla szmalu.

                              Myślę, że Niemen używał pieniędzy i ich potrzebował.
                              Myślę też, że nie pożądał pieniędzy za wszelką cenę.
                              Dziwię się Twojemu tak skrajnemu podejściu do pobudek działań wszystkich
                              artystów (no, z wyjątkiem Kantora).
          • Gość: Oleńka Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 13:44
            > Coś mi się widzi, że gotów jesteś optować za kolejną ustawą. Tym razem o
            > prawach i obowiązkach piosenkarza. I odpowiednich nakazach i zakazach.
            > Oczywiście z myślą o dobru społeczeństwa, które zachowując się
            > nieodpowiedzialnie może narazić się na szkody.
            > (to tak w skojarzeniu z reklamami u dziennikarzy)

            Tobie coś państwo zrobiło złego?
            Wykazujesz się dość paranoiczną alergią na ustawy i wszędzie widzisz
            czyhających ustawodawców?

            Kompletnie bez sensu.
      • otryt To całkiem inne sytuacje... 20.01.04, 21:27
        jmx napisała:


        > Ale co innego tragedia życiowa a co innego czyjeś chamstwo. Nie
        porównywałabym
        > tych dwu sytuacji, one mają inny ciężar gatunkowy wg mnie.
        >


        Zgadzam się z Jmx.
        To całkiem inne sytuacje. Cenię zarówno Zapasiewicza jak i Niemena. Obydwaj w
        opisywanych sytuacjach postąpili słusznie:-)
        • Gość: ryb Re: To całkiem inne sytuacje... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 20.01.04, 21:44
          Mowia ze Jackson jest nawiedzony, kilka lat temu na jakis tam music awards w
          londynie wskoczyl mu na scene nawalony wokalista grupy pulp. Czy Jackson
          przerwal? Nie, pociagnal do konca...w swoim stylu. Malo tego, przyszedl na
          czas i nie musial dlugo szukac natchnienia, zeby wykonac jedna z lepszych
          swoich piosenek.
          Wniosek jest jeden. Nie nadajesz sie na scene z roznych powodow, nie pchaj sie
          tam. Tworz w swoim swiecie. A na scenie, pozwol innym wykazac sie,
          prawdopodobnie lepszymi piosenkami ktore swiat nigdy nie pozna.
          • otryt Re: To całkiem inne sytuacje... 20.01.04, 22:08
            Myślę, że artysta ma duże wyczucie sytuacji i każdy zachowa się w inny sposób.
            Takie ich prawo:-)
            • Gość: ryb Re: To całkiem inne sytuacje... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 21.01.04, 00:04
              Wlasnie o te wyczucie chodzi...trudno mi tu polemizowac co na tym koncercie
              tak naprawde sie stalo. Przyjmuje ze byl to odosobniony wybryk
              jakiegos "niecierpliwego". Z drugiej strony, moze udalo sie wszystkim wkurzyc
              Niemena i po prostu mial dosyc. A moze zobaczyl Komandosa w walonkach, z
              azbestowa plansza z napisem "I love Niemen" i facet zaczal obawiac sie o swoje
              zdrowie...Kto wie?
              Jednak ciagle uwazam i bede sie upieral przy swoim, ze jeden wybryk nie
              powinien tak zdeprymowac artyste ze schodzi ze sceny. Ale oczywiscie, maja
              takie prawo...:)
              • Gość: Oleńka Re: To całkiem inne sytuacje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 00:26
                > A moze zobaczyl Komandosa w walonkach, z
                > azbestowa plansza z napisem "I love Niemen" i facet zaczal obawiac sie o
                swoje
                > zdrowie...Kto wie?

                ani hibi ;DDDD
          • Gość: az Re: To całkiem inne sytuacje... IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 23:16
            Myślisz, że podanie jeszcze kilku(set) przykładów (śnieg, deszcz, skwar,
            choroba, ból, smutek, piosenkarz, aktor, piłkarz, bokser) wzmacnia Twój wymóg
            koncertu tamtego wieczora?

            > Wniosek jest jeden. Nie nadajesz sie na scene z roznych powodow, nie pchaj
            sie
            > tam. Tworz w swoim swiecie. A na scenie, pozwol innym wykazac sie,
            > prawdopodobnie lepszymi piosenkami ktore swiat nigdy nie pozna.

            A do kogo ten apel?
            • Gość: Oleńka jaki znowu wymóg? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 23:19
              Ryb po prostu ocenił obrócenie się na pięcie artysty jako nieprofesjonalne i
              tyle.
              • Gość: az Re: jaki znowu wymóg? IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 23:32
                Dziękuję za narrację.
        • Gość: Oleńka Nie, to tylko z pozoru co innego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 22:04
          w obu sytuacjach chodzi o występ pomimo nastroju.
          • otryt Re: Nie, to tylko z pozoru co innego 20.01.04, 22:15
            W pierwszym przypadku aktor mógł grać dla swojej matki i jej poświęcić ten
            wieczór. W drugim piosenkarz śpiewałby dla niekulturalnej publiczności. To
            jednak różnica. Motywów postępowania artystów możemy się jedynie domyślać.
            • Gość: Oleńka nie prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 22:20
              Nie rozmawiamy o Goranie grającym dla niekulturalnej publiczności, tylko o
              Niemenie, którego publiczność była jak najbardziej kulturalna. Tysiąc (or so)
              kulturalnych osób zostało olanych, bo jeden nie był.

              Dla zmarłego grać?
              Jemu już nic nie pomoże.
              • procesor Re: nie prawda 20.01.04, 23:46
                Widzisz girl - Zapasiewicz mógł zagrać dla matki.
                Pisanie że umarłemu to nie pomoże wybacz ale zabrzmiało jakby ci zmysłu ..
                jakiego zabrakło..

                A dla Zapasiewicza mogło to być sposobem na pokonanie pierwszych chwil bólu po
                tej stracie.
                Ty ponoć (?) tez przezyłaś startę kogoś bliskiego - dziwne że nie rozumiesz
                tego co otryt napisał.
                • Gość: Oleńka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 00:04
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • procesor Re: nie prawda 21.01.04, 00:49
                    Gość portalu: Oleńka napisał(a):
                    > jesteś idiotką

                    A, nie, ja nie nalezę do twojego klubu.

                    Choc jeśli sie zapędziłam w podejrzeniach - przepraszam.

                    Co nie zmienia mojego zdania o tobie. :)
                • Gość: Sisi Re: nie prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 00:47
                  Profesjonalnych artystów może być wielu, wielcy artyści za często się,
                  niestety nie rodzą.Niemen był :( wielkim artystą.
                  Porównujesz śmierć bliskiej osoby do chamskiego zachowania, ja szczerze mówiąc
                  również, podobnie jak Procesor czy Otryt, analogii tu nie widzę.Chamskie
                  zachowanie jest zawsze zamierzonym atakiem na kogoś lub na coś, najczęściej na
                  wartości dla atakowanej osoby ważne, trudno uznać śmierć matki za taki
                  przejaw. Owszem, chwała Zapasiewiczowi że zagrał, ale gdyby nie zagrał też
                  można by to zrozumieć. Niemen tworzył wielką Sztukę, i to Sztuce się ukłonił,
                  a nie chamstwu. Jeśli faktycznie takie wydarzenie miało miejsce, to wymagało
                  od niego wielkiej odwagi, na pewno wziął pod uwagę jak wiele niezrozumienia
                  wywoła nie wykonanie koncertu, jak wiele oskarżeń padnie pod jego adresem. Ale
                  sprzeciwił się chamstwu, doprowadził do tego, że to przegrał człowiek, który
                  był zwykłem chamem, a nie Sztuka.
                  Niemen nie zwykł otwierać parasola jak pluli, on nie udawał, że pada deszcz.
                  Myślę, że dla niego więcej wartości miały jego przekonanie od profesjonalizmu.
                  Niektórym nic więcej jak profesjonalizm nie pozostaje.
                  • Gość: Oleńka Re: nie prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 00:53
                    Nie, przegrała publiczność, która przyszła na koncert, a artysta się od niej
                    odwrócił.
                    • Gość: Sisi Re: nie prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 00:56
                      Nie, publiczność wygrała, bo zobaczyła reakcję na chamstwo, prawidłową
                      reakcję, inaczej mogłaby pomyśleć, że chamowi wszystko wolno. A tak chyba nie
                      jest.
                      • Gość: Oleńka Re: nie prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 00:58
                        Nie zgadzam się - prawidłową reakcją było wyprowadzenie faceta.
                        Ja bym się poczuła zlekceważona, gdybym była na tym koncercie.

                        Abstrahując już od faktu, że pijak nie powinien był dostać się na widownię :)
                        • Gość: az Re: nie prawda IP: *.magtel.net.pl 21.01.04, 01:05
                          > Ja bym się poczuła zlekceważona, gdybym była na tym koncercie.

                          Ty tak.
                          • Gość: Oleńka Re: nie prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:09
                            Wystarczy że 1 widz poczuje się zlekceważony.
                            • Gość: az Re: nie prawda IP: *.magtel.net.pl 21.01.04, 01:11
                              Nikt nie ma ostatecznego wpływu na czucie wszystkich.
                              • Gość: Oleńka Re: nie prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:17
                                Pozostaje to bez wpływu na moją ocenę tego manewru.
                        • Gość: Sisi Re: nie prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:07
                          Oczywiście, że możesz się nie zgadzać, ale chyba nie rozumiesz lekcji jaką
                          udzielił Niemen chamstwu. To była trudna lekcja, która wymaga wzniesienia się
                          nad własne "ja" i zauważenia, że są inne wartości od "płacę - wymagam". Nawet
                          jeżeli tylko 10 osób na 1000, które tak były to zrozumiały i te 10 osób dzięki
                          postawie Niemena będzie umiało w swoim życiu sprzeciwić się chamstwu, równie
                          bezkompromisowo jak on - to i tak warto było zachować się tak jak Niemen się
                          zachował. Może nieprofesjonalnie, ale prawdziwie i odważnie.
                          • Gość: Oleńka nie prawda - to żadna odwaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:15
                            poza tym, nie przesadzajmy z tym chamstwem - jeden facet w sposób dość
                            prostacki zachęcił go do grania. nikt go nie obraził, nie nazwał kimśtam ani
                            nic z tych rzeczy.

                            Niemen znany był - pośród rozlicznych zalet charakteru - także z pewnej
                            chimeryczności. I to jest moim zdaniem właściwy trop, choć oczywiście trzeba by
                            tam być i całą sytuację obserwować - teraz raczej spekulujemy.

                            Nie żartuj Sisi...
                            Chamstwu trzeba się przeciwstawiac czynnie, a nie odchodzić w jego obliczu.
                            To była raczej antylekcja :)
                            • Gość: Sisi Re: nie prawda - to żadna odwaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:21
                              A jak miał się przeciwstawić czynnie, skoczyć w tłum i dać facetowi w mordę,
                              czy obrzucić go epitetem przez mikrofon? Wtedy by się zniżył do poziomu chama.
                              Dokładnie - spekulujemy i pewnie można by tak długo, a ja muszę iść spać,
                              muszę być jutro profesjonalna :).
                              • Gość: Oleńka Re: nie prawda - to żadna odwaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:25
                                Prosto - powinien a/poprosić o wyprowadzenie faceta b/następnie mądrze to
                                skomentować jednocześnie przepraszając publiczność za niewłaściwe zachowanie
                                delikwenta.
                            • Gość: az Re: nie prawda - to żadna odwaga IP: *.magtel.net.pl 21.01.04, 01:25
                              > poza tym, nie przesadzajmy z tym chamstwem - jeden facet w sposób dość
                              > prostacki zachęcił go do grania. nikt go nie obraził, nie nazwał kimśtam ani
                              > nic z tych rzeczy.

                              Eh, ten Niemen. Nie poznał się na zachęcie?!
                              Mimoza z niego. Nie zna prawdziwych i jedynych powodów do obrazy.

                              > Chamstwu trzeba się przeciwstawiac czynnie, a nie odchodzić w jego obliczu.
                              > To była raczej antylekcja :)

                              Co miał uczynić Niemen?
                              Mogł zareagować na 100 sposobów. Wybrał odejście. To też działanie.
                              To nie była antylekcja.
                              • Gość: Oleńka niestety była - odwrócił wzrok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:27
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=10265326&a=10289054
                  • kwieto Nie przesadzajmy... 21.01.04, 08:25
                    ... i nie podnosmy Niemena do rangi "jedynego prawdziwego artysty", bo w ten sposob krzywdzimy
                    wielu innych, ktorzy zdecydowanie sobie na to nie zasluzyli.
                    Szczegolnie ze sam Niemen potrafil sie zachowywac roznie - byl taki dokument o nim (zdaje sie ze
                    mial tytul "Niemen", moge sprawdzic jak co) gdzie zostal przedstawiony jako cos w stylu
                    rozegzaltowanej, rozakpryszonej i zadufanej w sobie gwiazdy. Co ciekawe, Niemen ten film
                    uwielbial ale tylko do momentu gdy zorientowal sie jak jest odbierany przez innych widzow).

                    Co do reakcji na chamstwo - takich sytuacji nie unikniesz, zwlaszcza jesli jestes gwiazdorem.
                    Sposoby reakcji moga byc rozne - powyzej, we wczorajszym poscie do AZ przytoczylem kilka -
                    mozna czyjes przeszkadzanie przekuc na wlasny sukces.
                    Zejscie ze sceny jest IMHO jednym z gorszych wyjsc, i wcale nie swiadczy o klasie.

                    Jesli zas idzie o "wielka sztuke" - jesli ma oznaczac zadecie, to chyba nie chce miec z nia zbyt
                    wiele do czynienia.
                    Osobiscie wolalem Ciechowskiego, ktory IMHO mial o wiele wiecej do powiedzenia - i nie traktowal
                    siebie tak serio.
              • Gość: Oleńka jeszcze do Otryta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 00:07
                Nie sądzę, żeby Z. zagrał dla matki. Nie sądzę, ponieważ wielokrotnie wyrażał
                się z wielką pokorą o obowiazkach aktora w stosunku do publiczności. O tym, że
                gra się ze złamana nogą itd., do utraty tchu. Jego występ w tym dniu pasuje
                do "kreczmarowskiej" filozofii.
                • otryt Re: jeszcze do Otryta 21.01.04, 01:06
                  Jedno drugiemu nie przeczy. Ten spektakl mógł wyrażać zarówno szacunek dla
                  publiczności jak i miłość do matki, która właśnie odeszła.
                  A tak nawiasem mówiąc od wielu lat podziwiam Zapasiewicza i już wkrótce będę
                  miał okazję zobaczyć go z bliska.:-)
                  • Gość: Oleńka Re: jeszcze do Otryta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:08
                    Dla mnie to najwybitniejszy polski aktor :)))
                    • otryt Re: jeszcze do Otryta 21.01.04, 01:11
                      Dla mnie też:-)

                      Dobranoc
                      • Gość: Oleńka dobranoc Otryt :))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:16
              • kwieto Re: nie prawda 21.01.04, 08:27
                > Dla zmarłego grać?
                > Jemu już nic nie pomoże.

                Po co wiec chodzic na pogrzeb? Zmarlemu to przeciez nic nie pomoze...
                Drugie pytanie - czy granie "dla zmarlego" ma za zadanie mu pomoc? Zawsze myslalem, ze chodzi
                o cos kompletnie innego.
                • ginger_beer Re: nie prawda 22.01.04, 13:53
                  kwieto napisał:

                  > > Dla zmarłego grać?
                  > > Jemu już nic nie pomoże.
                  >
                  > Po co wiec chodzic na pogrzeb? Zmarlemu to przeciez nic nie pomoze...

                  To proste. Na pogrzeby chodzimy wyłącznie dla samych siebie. Płaczemy też nie
                  nad zmarłym, że mu się zmarło, bo on ma już z głowy życie wraz z jego
                  problemami. Płaczemy nad sobą, że trzeba będzie dalej żyć bez tej zmarłej osoby...
    • Gość: az Re: Zapasiewicz/ dla Rybci IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 01:01
      Eee, pudło.
      Na koncercie Niemena mamy do czynienia z interakcją, której nie ma w przypadku
      Zapasiewicza.
      Jeszcze inna rzecz - Zapasiewicz miał odegrać pewną rolę. Niemen miał dać
      siebie w 100%.
      • Gość: Oleńka nie rozśmieszaj mnie az IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 01:11
        że niby aktorstwo jest odtwórcze? hehe...

        owszem - słaba analogia
        ZZ spotkała wielka trauma, miałby prawo dać ciała, a nie dał.

        • Gość: az Re: nie rozśmieszaj mnie az IP: *.magtel.net.pl 20.01.04, 01:57
          > że niby aktorstwo jest odtwórcze? hehe...

          Nie hehe, bo nie uważam aktorstwa za jedynie odtwórcze. Jednak widzę różnicę
          między odegraniem roli przez aktora, a wyśpiewaniem siebie.

          > ZZ spotkała wielka trauma, miałby prawo dać ciała, a nie dał.
          Może ZZ jest wielki. Może nie ma serca. Komedię grał czy dramat?

          Pozostaję przy zdaniu o niewłaściwym doborze analogii i idących stąd wniosków.
          • Gość: Oleńka Re: nie rozśmieszaj mnie az IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 13:36
            ZZ jest człowiekiem o niezwykłej wrażliwości.

            Komponowanie ma się tak do pisania dramatu, jak granie (nawet improwizowanie)
            do grania. Niewiele wiesz o aktorstwie.


    • maly.ksiaze The show must go on 21.01.04, 00:22
      Google znalazło 98 900 różnych stron z powtórzeniem tej frazy. Cały 'etos'
      profesjonalnego autorstwa zamyka się w tym zdaniu. Cała reszta, o artystach-
      kapłanach, to nalot z czasów, który w naszej okolicy nazywa się Młodą Polską.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • maly.ksiaze Errata 21.01.04, 00:23
        Miało być 'aktorstwa'.
        • Gość: Richelieu* Re: Errata IP: *.localdomain / 213.77.25.* 21.01.04, 00:26
          bo Fredie Mercury wielkim człowiekiem był
          i wymyślił
      • Gość: Oleńka to się zaczęło wcześniej niz w czasach MP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 00:27
        a występy improwizacyjne poetów romantycznych?
        • maly.ksiaze Re: to się zaczęło wcześniej niz w czasach MP 21.01.04, 00:49
          Owszem, do pewnego stopnia. Jednak artycha nie był jeszcze kimś, kto nie
          musiał dbać o publiczność. To znaczy - mógł nie dbać, ale co to było wówczas
          za życie (patrz: Norwid)?
          W każdym wypadku wyniesienie na ołtarze da się znieść tylko wtedy, kiedy
          kapłanów nie jest zbyt wielu. Jakoś, mimo usilnych prób zachowania powagi, nie
          mogę się nie roześmiać, widząc nadęte miny popowych gwiazd.

          Pozdrawiam,

          mk.
    • Gość: Oleńka jeszcze o klasie Niemena / gwoli równowagi :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 00:50
      Mam przyjemność (ogromną zresztą) znać ludzi, którzy z nim współpracowali - z
      miesięcznika, do którego przez lata pisywał. Panuje tam swego rodzaju mit
      Niemena jako człowieka, który miał klasę - mianowicie pokorę, szacunek i
      życzliwe zainteresowanie dla ludzi prostych, na przykład tych, którzy łamali
      jego teksty. Tak się tam o nim mówiło. Z najwyższą atencją.

      Chciałam to dodać, żeby nie powstało wrażenie, że dyskusja n/t pewnego w
      gruncie rzeczy modelu zachowania zainspirowanego jakimstam gdzieśtam kiedyśtam
      zdarzeniem, jest dyskusją o człowieku, Bo to dalibóg nieprawda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka