dziecko inteligentne i ambitne a zacinanie

IP: *.chello.pl 19.01.04, 22:59
Moja 7 letnia córka jest dzieckiem bardzo inteligentnym (opinia nauczyciela
i psychologa jak również moja obserwacja). Jest tez bardzo ambitna, stara
sie byc we wszystkim pierwsza i we wszystkim najlepsza. Często jest to
oczywiscie dobre, czasem bywa jednak trudne dla niej (głównie oczywiście jak
nie udaje jej się osiągnąc celu).
Nie podnosiłabym tematu, bo powinnam sie oczywiście bardzo cieszyć, jednak
dziecko zaczęło się zacinac.
Podobny problem pojawił sie 3 lata temu, kiedy to córka po wypadku miała tzw
blokadę psychologiczną i nie mówiła, nagle zaczęła jakby nadrabiac stracony
czas i jak to logopeda stwierdziła narządy artykulacyjne mowy nie były
jeszcze odpowiednio wyćwiczone i mała się zacinała. Problem po około 3
miesiącach terapii logopedycznej minął.
Tym razem problem pojawia się głównie w sytuacjach, kiedy córka stara się
być "najlepsza".
Nauczycielka w szkole zauważyła,że zacinanie pojawia się głównie np wtedy,
kiedy córce bardzo zalezy na np dobrej odpowiedzi. W domu pojawia się
podczas sytuacji w których rywalizuje ze starszą o 2 lata siostrą i chce byc
lepsza. Dziewczynki mają dobry kontakt, problem , chyba zresztą naturalny,
pojawia się gdy jedna chce byc od drugiej w czymś lepsza.
Martwi mnie to zacinanie. Nauczyciel prosił o diagnozę psychologiczną, na
którą się lada chwila wybieram. Ale chciałabym się zapytac, czy to
możliwe,żeby ambicja powodowała zacinanie? Czy dziecko, które jest bardzo
inteligentne nie będzie potrafiło radzić sobie z emocjami i te emocje
powodują zacinanie.
Może poradzilibyście co w takiej sytuacji powinnam robić. Na co uważac, co
dziecku odpuścic?
Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
MM
    • r.richelieu Re: dziecko inteligentne i ambitne a zacinanie 19.01.04, 23:19
      a co to jest zacinanie, tak konkretnie
      • Gość: Oleńka półjąkanie się n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 23:20
    • kwieto Re: dziecko inteligentne i ambitne a zacinanie 19.01.04, 23:32
      > Ale chciałabym się zapytac, czy to
      > możliwe,żeby ambicja powodowała zacinanie? Czy dziecko, które jest bardzo
      > inteligentne nie będzie potrafiło radzić sobie z emocjami i te emocje
      > powodują zacinanie.

      A dlaczego nie? Im bardziej czegos pragniemy, tym bardziej sie tym przejmujemy, napinamy...
      "zacinanie sie" moze byc jednym z objawow stresu. A ambicja rodzi stres - chec udowodnienia
      bycia lepszym "za wszelka cene" moze byc bardzo wyczerpujaca (i frustrujaca gdy sie nie udaje)

      Inteligencja zas nie ma sie nijak do radzenia z emocjami. Bo inteligencja to "rozum", a emocje to
      "serce". Inteligencja moze wiec pomoc w radzeniu sobie z emocjami, ale moze tez pomoc w
      samooszukiwaniu sie i ich tlumieniu (tym bardziej im czlowiek inteligentniejszy).

      Moze nauczyc dziecko, ze nie zawsze trzeba byc pierwszym? Ze czasem mozna sobie odpuscic i
      przestac rywalizowac, na rzecz wspolpracy na przyklad?
      • Gość: MM Re: dziecko inteligentne i ambitne a zacinanie IP: *.chello.pl 20.01.04, 12:02
        Zacinanie u córki polega na kilkakrotnym powtarzeniu raz na kilka wypowiedzi
        jednego wyrazu, np ja, ja, ja bym chciała.., nie znam, znam itp. Nie jest to
        na pewno jakanie, bo dziecko jest pod stała opieka logopedy od kilku lat i to
        stweirdziła pani logopeda.
        Martwię sie, bo ona ma świadomosc tego,ze cos jest nie tak, a to przecieź
        poteguje zacinanie.
        Ma jednak szczęście bo ma mądrą nauczycielke, która wspiera ją, nie dopuszcza
        w szkole, aby dzieci się z niej smiały(bo były takie próby),
        ale wiem,że córka jest na pewno bardzo lubiana przez rówiesników.
        MOże powinnam ją "wyciszyc". Jestem jednak bardzo daleka stosowania jakiś
        specjalnych technik relaksacyjnych. Sama jestem bardzo żywotna i zawsze relax
        na siłe powodował u mnie tylko smiech i nici były z rozluźnienia.
        Jesteśmy typem rodziny dosc aktywnej. I zawodowo i rekreacyjnie.
        Moze podpowiedzielibyście mi jakiś typ spędzania czasu rodzinnie, który
        naturalnie wycisza.
        MM
        • olt Re: dziecko inteligentne i ambitne a zacinanie 20.01.04, 12:51
          > Moze podpowiedzielibyście mi jakiś typ spędzania czasu rodzinnie, który
          > naturalnie wycisza.

          przychodzi mi do glowy gra w scrabble (o ile to jeszcze dla najmlodszej nie za trudne i za nudne),
          ukladanie puzzli, a i inne pewnie tez sie znajda...
          to co wymienilam to dlatego, ze mozna tutaj latwo przelozyc akcent z rywalizacji (na ktora byc
          moze jest niejako "z automatu" nastawiona twoja mlodsza corka) - np grajac w scrabble po 2
          osoby w grupie, oraz pomagajac sobie miedzy grupami - na wspolprace. i moral jest taki, ze tutaj
          strategia wspolpracy sie oplaca, a nie zabiera radosci z grania, to jasno wychodzi.
          to zreszta moze byc ciekawe doswiadczenie - na ile naturalne okaze sie ostre konkurowanie, kiedy
          zagracie po raz pierwszy w jakas gre cala rodzina?
        • ginger_beer Mam nadzieję, że się mylę... 20.01.04, 16:39
          ...ale to mogą być objawy łagodnej postaci Zespołu Touretta.
          • malvvina Re: Mam nadzieję, że się mylę... 20.01.04, 23:09
            na lekcje spiewu
            tu tak lecza zacinanie/jakanie
            znakomite rezultaty
            • Gość: malwina Re: Mam nadzieję, że się mylę... IP: *.d1.club-internet.fr 23.01.04, 13:49
              no i myslicie ze ze spiewaniem to bzdury ?! szkoda bo to jedyna metoda
              przynoszaca rezultaty
              • qw5 Re: Mam nadzieję, że się mylę... 23.01.04, 14:15
                Ja tak nie myślę, bo to nie są bzdury. Ale zanim zacznie śpiewać, tudzież
                podejmować inną terapię, niechże najpierw ktoś sensownie zdiagnozuje to dziecko.
    • seksuolog Zaczac od terapii rodzicow 21.01.04, 08:54
      Gość portalu: MM napisał(a):

      > Tym razem problem pojawia się głównie w sytuacjach, kiedy córka stara się
      > być "najlepsza".
      > Nauczycielka w szkole zauważyła,że zacinanie pojawia się głównie np wtedy,
      > kiedy córce bardzo zalezy na np dobrej odpowiedzi. W domu pojawia się
      > podczas sytuacji w których rywalizuje ze starszą o 2 lata siostrą i chce byc
      > lepsza. Dziewczynki mają dobry kontakt, problem , chyba zresztą naturalny,
      > pojawia się gdy jedna chce byc od drugiej w czymś lepsza.
      > Martwi mnie to zacinanie. Nauczyciel prosił o diagnozę psychologiczną, na
      > którą się lada chwila wybieram. Ale chciałabym się zapytac, czy to
      > możliwe,żeby ambicja powodowała zacinanie? Czy dziecko, które jest bardzo
      > inteligentne nie będzie potrafiło radzić sobie z emocjami i te emocje
      > powodują zacinanie.
      > Może poradzilibyście co w takiej sytuacji powinnam robić. Na co uważac, co
      > dziecku odpuścic?
      > Będę bardzo wdzięczna za pomoc.

      Po pierwsze male dzieci same nie staja sie ambitne, jest to wynik stymulacji
      lub presji rodzicow. Nadmierna stymulacja powoduje sowiste przesterowanie
      osrodkow mozgu w wyniku ktorego nastepuje wlaczenie blokady (zacinanie) lub
      pojawienie sie sygnalow w innych osrodkach (np. tiki nerwowe oka lub twarzy).

      Czesto pojawia sie yo np. gdy rodzice wywieraja na dziecko presje by wczesnie
      nauczylo sie czytac a ogolnie gdy wywieraja presje na perfekcje, wyniki w
      nauce itd. a dziecko ma osobowosc podporzadkowujaca sie (tzw. grzeczne dziecko
      ktore nie bluzgnie rozdzicom zeby sie od niego odp...:). I wlasnie z klasycznym
      przypadkiem tego rodzaju mamy do czynienia.

      Zacinanie jest waznym zewnetrznym sygnalem ze w mozgu dziecka zachodza bardzo
      niepokojace procesy. Samo zacinanie to drobiazg ale procesy te moga
      doprowadzic do uksztaltowania sie osobowosci z problemami psychologicznymi
      czy nawet psychicznymi (jest tego cala masa, osobny watek do dyskusji).

      Nauczyciel grzecznie sugeruja ze potrzebna jest konsultacja z psychologiem
      i bardzo slusznie

      Ale na tym forum mozemy smialo powiedziec ze potrzebny jest solidny opeeer
      rodzicom ktorzy ponosza odpowiedzialnosc za doprowadzanie dziecka do
      problemow. Wszelkie tlumaczenia rodzicow ze to dziecko "samo" "takie" sie
      zrobilo sa niewiarygodne, mozna wiec powiedziec ze terapia powinna zaczac sie
      od rodzicow i to od uswiadomienia sobie jakimi dzialaniami doprowadzili do
      tego.

      Korekcja tego stanu jest nielatwa bo raz uruchomiony mechanizm trudno
      zatrzymac. Rodzice musza bezwzglednie przeorientowac swoje zachowanie (co
      tez moze byc trudne bo dziecko jest bardzo czule na wszelkie sygnaly od
      nich).

      Jednym konkretnym zaleceniem jest obnizenie poziomu wewnetrznej aktywnosci
      umyslowej dziecka czemu bardzo sluzy aktywnosc ruchowa czyli zajecia
      sportowe. Dobre sa tez kontakty z rowiesnikami. Ograniczyc trzeba umyslowe
      zajecia pozaszkolne, telewizje, czytanie itp. I najwazniejsze oczywiscie
      powstrzymac pompowanie dziecka ambicjami, jak rowniez powstrzymywac jego
      wlasne nadmierne ambicje.

      • Gość: MM Re: Zaczac od terapii rodzicow IP: *.chello.pl 21.01.04, 11:18
        Hm, w pewnym sensie masz rację. Zgadzam się z Tobą,że pompowanie w dziecko
        nadmiernych obowiązków jest rzeczą złą, bo dziecko zatraca dzieciństwo.
        Czy my akurat chcemy w dziecko pompowac tylko wiedzę?
        Każda rodzina ma swoje priorytety. To,że jestesmy po studiach niewiele znaczy.
        Może przeczytaliśmy więcej książek niż inni. I tyle.
        Ale nie mam zamiaru teraz robić z dziecka od razu Einsteina. Dzieci uczą się
        tego co w szkole. Owszem uczymy ich ,żeby same uniały znależć rozwiązanie
        zadania, czy poszukały znaczenia w słowniku, ale to chyba lepsze niż
        wtłaczanie wiedzy, której sie nie rozumie. Maja ogranniczony dostep do
        komputera, bo my z męzem duzo pracujemy w domu, ale potrafią z niego
        korzystac, głownie dla zabawy, albo środek komunikacji za rodziną, która
        mieszka daleko.
        Wychodzimy z mężem z założenia,ze dzieciństwo musi być dziecinstwem. Córki
        maja owszem zajęcia dodatkowe,ale wybrały je same. Chodzą na pianino, tańce i
        teatrzyk (połączony z plastyką). Zajęcia te są w jednym miejsu, powiązane
        zresztą ze sobą.
        Zanim je tam posłałalismy skonsultowalismy się z psychologiem i logopedą.
        Bylismy tez u wychowaczyń. Ponieważ córka o której mowa miała tzw. blokadę po
        psychologiczna po poparzeniu, bardzo się staramy wyszukiwac moizliwie jak
        najlepsze rozwiązania. Nie chcielismy tez obciążać.
        To,że chcemy dla nich dobrze, to myslę, nie jest grzech. To,ze niepokoi nas
        pewne zachowanie, bo nie możemy znaleźc przyczyny, to chyba tez dobrze, bo
        znaczy,ze obserwujemy dziecko, a nie wysyłamy je do psychologa na siłe, albo
        nie odwalamy sprawy i włączamy TV.
        Zajęcia na które chodzą maja im dac przede wszystkim satysfakcje. I tak jest.
        obie są muzykalne, mogą dzieki temu się wyszalec, jak również dzieki niektórym
        ćwiczeniom na teatzrzyku ćwiczyc wymowę, i nauczyć się obcowac z róznycmi
        emocjami.
        Mam nadzieję,że to im się przyda.
        W miarę możliwości staramy się uprawiac sporty. Ale rekreacyjnie . Teraz
        chodzimy na łyżwy, latem wszsyscy jeżdzimy na rolkach.Ktoś wspomniał o
        Scrabble. Mamy, i lubimy grać. Mamy też inne gry planszowe, bo dzieci lubią,
        my zresztą , głównie maz bardzo często gramy. Do tego mamy kloski, laki Barbie
        itp...
        Jesli chodzi o kontakt z rówiesnikami, myslę,ze wiele osób może nam
        pozazdrościc. Mieszkamy na małym osiedlu, dzieci znają się od urodzenia. W
        miarę mozliwości staramy się bywac u sibie ( teraz okazają sa bale i przyjęcia
        karnawałowe). Miszkamy przy parku, podwórko przy domu jest świetnym miejscem
        zabaw,więc zawsze na chwile moga wyjsc i się wyszaleć z rówieśnikami.
        Staram się dopasować dzien, i tryb zajęc tak, aby wysiłek fizyczny był
        zrównowazony, albo sportem, albo czytaniem ( ale dla przyjemności).
        Może o tyle się zgodzę z seksuologiem,że obydwoje z mężem jesteśmy ludxmi
        aktywnymi, nawet bardzo. Trudno nam usiąśc w niejscu i nic nie robić.
        Byc może to stanowi presję na dzieci,ze one też muszą byc tak aktywne. Ale
        jesli tak jest, to robimy to nieświadomie. Taki mamy temperament i styl życia.
        Trudno by mi było nagle usiaść i medytować. Zamiast leżenia przed TV wolę 20
        min isc na basen, tam sie wyszaleć z dziecmi.
        Tak to moze byc przyczyną owego nakręcenia. Ale czy w takim razie to się nadje
        na terapię rodziców?
        Może powinnismy przysiąśc i trochę tego zmniejszyć, albo poprzestawiać. Czuje
        potrzebę spokojnych zajęc. Dlatego zapytałam na forum.

        Wiem,ze teraz jest bardzo modne wysyłanie rodziców na terapię, ale moze po
        prostu wystarczy podpowiedź.
        Idziemy niedługo do psychologa. Myslę,że nam coś powie.
        Córka ma prawdopodonie zaburzony słuch fonematyczny, takie jest zdanie
        nauczycielki. Może przyczyną są przejścia z uszami w dzieciństwie, ale to musi
        zbadac odpowiednia osoba.
        A tu na forum pytam, bo wiem,ze macie rózne doświadzczenia.
        Krytykę seksuologa przyjmuję, i dziekuję za nią.
        Rzeczywiscie na pewno cos musimy zmienić , na cos bardziej zwrócic uwage, z
        czegos zrezygnowac, czemuś odpuścić. Ale trzeba najpierw wyszukac co.
        Bardzo dziekuję również innym za pomoc i podpowiedzi.
        MM
        • seksuolog Terapia rodzicow 21.01.04, 16:49
          Gość portalu: MM napisał(a):

          > Hm, w pewnym sensie masz rację. Zgadzam się z Tobą,że pompowanie w dziecko
          > nadmiernych obowiązków jest rzeczą złą, bo dziecko zatraca dzieciństwo.

          OK.

          > Czy my akurat chcemy w dziecko pompowac tylko wiedzę?

          Nie tylko...

          > Każda rodzina ma swoje priorytety. To,że jestesmy po studiach niewiele
          > znaczy. Może przeczytaliśmy więcej książek niż inni. I tyle.

          Bardzo slusznie.

          > Ale nie mam zamiaru teraz robić z dziecka od razu Einsteina. Dzieci uczą się
          > tego co w szkole. Owszem uczymy ich ,żeby same uniały znależć rozwiązanie
          > zadania, czy poszukały znaczenia w słowniku, ale to chyba lepsze niż
          > wtłaczanie wiedzy, której sie nie rozumie.

          Na pewno.

          > Maja ogranniczony dostep do
          > komputera, bo my z męzem duzo pracujemy w domu, ale potrafią z niego
          > korzystac, głownie dla zabawy, albo środek komunikacji za rodziną, która
          > mieszka daleko.

          Racja.

          > Wychodzimy z mężem z założenia,ze dzieciństwo musi być dziecinstwem. Córki
          > maja owszem zajęcia dodatkowe,ale wybrały je same. Chodzą na pianino, tańce
          >i teatrzyk (połączony z plastyką). Zajęcia te są w jednym miejsu, powiązane
          > zresztą ze sobą.

          Calkiem niezle.

          > Zanim je tam posłałalismy skonsultowalismy się z psychologiem i logopedą.

          Bardzo rozsadne.

          > Bylismy tez u wychowaczyń. Ponieważ córka o której mowa miała tzw. blokadę
          >po psychologiczna po poparzeniu, bardzo się staramy wyszukiwac moizliwie jak
          > najlepsze rozwiązania. Nie chcielismy tez obciążać.

          Jasne.

          > To,że chcemy dla nich dobrze, to myslę, nie jest grzech. To,ze niepokoi nas
          > pewne zachowanie, bo nie możemy znaleźc przyczyny, to chyba tez dobrze, bo
          > znaczy,ze obserwujemy dziecko, a nie wysyłamy je do psychologa na siłe, albo
          > nie odwalamy sprawy i włączamy TV.

          Pewnie.

          > Zajęcia na które chodzą maja im dac przede wszystkim satysfakcje. I tak
          >jest. obie są muzykalne, mogą dzieki temu się wyszalec, jak również dzieki
          >niektórym ćwiczeniom na teatzrzyku ćwiczyc wymowę, i nauczyć się obcowac z
          >róznycmi emocjami.
          > Mam nadzieję,że to im się przyda.

          Wlasnie.

          > W miarę możliwości staramy się uprawiac sporty. Ale rekreacyjnie . Teraz
          > chodzimy na łyżwy, latem wszsyscy jeżdzimy na rolkach.Ktoś wspomniał o
          > Scrabble. Mamy, i lubimy grać. Mamy też inne gry planszowe, bo dzieci lubią,
          > my zresztą , głównie maz bardzo często gramy. Do tego mamy kloski, laki
          >Barbie itp...

          To bardzo mile.

          > Jesli chodzi o kontakt z rówiesnikami, myslę,ze wiele osób może nam
          > pozazdrościc. Mieszkamy na małym osiedlu, dzieci znają się od urodzenia. W
          > miarę mozliwości staramy się bywac u sibie ( teraz okazają sa bale i
          > przyjęcia karnawałowe). Miszkamy przy parku, podwórko przy domu jest
          > świetnym miejscem zabaw,więc zawsze na chwile moga wyjsc i się wyszaleć z
          > rówieśnikami.
          > Staram się dopasować dzien, i tryb zajęc tak, aby wysiłek fizyczny był
          > zrównowazony, albo sportem, albo czytaniem ( ale dla przyjemności).

          Bardzo rozsadnie.

          > Może o tyle się zgodzę z seksuologiem,że obydwoje z mężem jesteśmy ludxmi
          > aktywnymi, nawet bardzo. Trudno nam usiąśc w niejscu i nic nie robić.
          > Byc może to stanowi presję na dzieci,ze one też muszą byc tak aktywne. Ale
          > jesli tak jest, to robimy to nieświadomie. Taki mamy temperament i styl
          życia.
          > Trudno by mi było nagle usiaść i medytować. Zamiast leżenia przed TV wolę 20
          > min isc na basen, tam sie wyszaleć z dziecmi.
          > Tak to moze byc przyczyną owego nakręcenia. Ale czy w takim razie to się
          > nadje na terapię rodziców?

          Dobre pytanie.

          > Może powinnismy przysiąśc i trochę tego zmniejszyć, albo poprzestawiać.
          > Czuje potrzebę spokojnych zajęc. Dlatego zapytałam na forum.
          > Wiem,ze teraz jest bardzo modne wysyłanie rodziców na terapię, ale moze po
          > prostu wystarczy podpowiedź.
          > Idziemy niedługo do psychologa. Myslę,że nam coś powie.
          > Córka ma prawdopodonie zaburzony słuch fonematyczny, takie jest zdanie
          > nauczycielki. Może przyczyną są przejścia z uszami w dzieciństwie, ale to
          >musi zbadac odpowiednia osoba.
          > A tu na forum pytam, bo wiem,ze macie rózne doświadzczenia.
          > Krytykę seksuologa przyjmuję, i dziekuję za nią.
          > Rzeczywiscie na pewno cos musimy zmienić , na cos bardziej zwrócic uwage, z
          > czegos zrezygnowac, czemuś odpuścić. Ale trzeba najpierw wyszukac co.
          > Bardzo dziekuję również innym za pomoc i podpowiedzi.

          Terapia potrzebna jest do wydobycia jakie sa rzeczywiste motywacje i sposoby
          dzialania rodzicow. Na powierzchni jest oczywiscie wszystko w porzadku:
          rodzice staraja sie o wszechstronny rozwoj dzieci, wszystko jest starannie
          przemyslane i zaprogramowane.

          Ale tez jakby wylania sie obrazek ludzi hiperaktywnych, nastawionych na osiagi
          i oceny. Jezeli corka miala traumatyczne wydarzenie w przeszlosci a byc moze
          ma drobne zaburzenie sluchu to tym bardziej nalezy ja odciazyc. Jest jednak
          prawiepewne (na podstawie skrotowej informacji) ze prawdziwa przyczyna
          zacinania sie jest w tym przypadku nadmierna presja na dzialania prowadzace do
          przeciazenia osrodkow mozgowych. Teatrzyk i pianino sa tutaj doskonalymi
          przykladami.

          Zamiast wdawac sie w dywagacje zacznijmy od konkretow: Co by bylo gdyby
          corce odpuscic pianino i teatrzyk? Rozpacz rodzicow bo coreczka nie bedzie
          w przyszlosci pianistka ani aktorka filmowa?

          Oczywiscie to nie wszystko. Wymagane jest calkowite przeorientowanie by
          dziecko odciazyc psychicznie i intelektualnie. Czyli wyluzowanie: na
          przyklad pozostawienie dzieciom czasu na leniuchowanie(!). Zajecia
          ruchowe takie jak bieganie czy gra w pilke moga byc bardzo wskazane.
          I nastawic sie na to ze zacinanie nie ustanie szybko.

          Pozostaja tez ogolne pytania. Czy rodzice nie zarazaje dzieci
          hiperaktywnoscia? Jakie komunikaty dzieci odbieraja od rodzicow
          to znaczy jakie zasady i wartosci rodzice wyrazaja nieformalnie?
          Dzieci chlona wzorce od rodzicow, te wyrazane nieformalnie.

          Ogolne pytanie filozoficzne jest czy wychowywac ludzi przecietnych
          i zadowolonych z siebie czy ultrainteligentnych multifakultetowcow
          poliglotow grajacych na pianinie z zacieciami osobowosci?

        • qw5 Droga MM 23.01.04, 13:28
          słuch fonematyczny nie ma zwiazku ze słuchem "fizycznym" , tak więc nie obawiaj
          się, że dziecko ma uszkodzony słuch - przynajmniej na tej podstawie - słuch
          fonematyczny to taka funkcja mózgu, która pozwala na różnicowanie głosek,
          przetwarzanie ich - innymi słowy, dziecko z zaburzonym słuchem fonematycznym
          może miec kłopoty z nauką czytania i pisania, jest to najczęstsza powód u
          dzieci w młodszym wieku szkolnym, który powoduje takie właśnie "dydaktyczne"
          trudności, jeśli tak w istocie jest - co może stwierdzić specjalista po badaniu
          w np. w poradni zaleci określone ćwiczenia - to wszystko jest do korekty.

          Jeśłi chodzi o pozostałe sprawy, tak na moje oko, genezy problemów z mową
          szukałabym min w tym przykrym wypadku sprzed lat, kiedy nastąpiła blokada mowy -
          + w psychice dziecka ( nadwrazliwość i co z tym idzie czesto w parze
          nadpobudliwość emocjonalna przy wysokim poziomie inteligencji, plus
          niesamowicie wyśrubowana ambicja ) i w rodzinie.

          Jak na mój gust , nie obraź się, może to wrodzony cynizm, ale średnio wierzę w
          ideały, a tak właśnei wygląda mi obraz Twojej rodziny - jest podejrzanie
          nieskazitelny, wręcz perfekcyjny.
          Na pewno zbyt przeładowany zajęciami, aktywnością, a faktycznie dziecko o
          takiej psychice potrzebuje wyciszenia, stłumienia emocji i nadmiernej motywacji.

          To co w tej chwili można zrobić dobrego dla dziecka - to nei zwracac uwagi na
          jego problemy z mową, lub udac że sie o tym zapomniało -każdy niepokój
          jakikolwiek sygnał że coś nei tak, tylko potęguje objawy. Równiez ogromnie
          ważna jest podejscie do tego dziecka w szkole.

          Nie wiem tak naprawdę, na ile powazne jest i czy jest to zaburzenie, na pewno
          dobry psycholog dziecięcy i doświadczony neurologopeda na początek mogliby
          pomóc.
    • melanie Re: dziecko inteligentne i ambitne a zacinanie 23.01.04, 19:46
      Gość portalu: MM napisał(a):

      > Podobny problem pojawił sie 3 lata temu, kiedy to córka po wypadku miała tzw
      > blokadę psychologiczną i nie mówiła, .
      ______________________
      Mysle, ze tu jest klucz do rozwiazania problemu. Opowiedz wiecej o tym wypadku.
      Co sie wtedy stalo, gdzie byla siostra, rodzice itd.
Pełna wersja