Dodaj do ulubionych

3.5 roku i co dalej??:(

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.04, 23:35
tyle czasu chodze z chlopakiem, spotykamy sie dosyc czesto. Wiem ze sie
bardzo oboje kochamy. On juz pracuje ja w tym roku koncze studia, oboje mamy
mieszkania(jednak mieszkamy jeszcze ze swoimi rodzicami), ogolnie wszystko
jest ok. Problem jednak jest w tym, iz jak ja cos wspominam o wspolnych
planach na przyszlosc, on sie denerwuje i twierdzi ze jeszcze za wczesnie,
bo nie damy sobie rady finansowo. Jednak mi wystarczylo by, gdyby chociaz
oswiadczyl mi sie, wtedy mialabym wieksza pewnosc dotyczaca naszej
przyszlosci.Przeciez slub mozna wziasc nawet po 2 latach po zareczynach.
Obawiam sie, ze jak bedziemy zbyt dlugo chodzic to cos moze sie wydarzyc
niedobrego dla naszego zwiazku, i wszysko sie skonczy, a ja wiem napewno ze
on jest tym jedynym. Co ja mam robic w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • agresja4 Re:ale.. to nie filologia polska?:( 22.01.04, 23:41
    • Gość: Oleńka ręce i nogi opadają... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 23:47
      masz 24 lata about, tak?
      i Ty chcesz się dziecko hajtać?

      ciesz się, że jeszce Cię nie rzucił po takim występie!

      Jesli ten zwiazek jest słaby, to czy bedziesz miała papier czy nie i tak "coś
      niedobrego dla związku" się przydarzy.

      Skąd ten powszechny mit ślubu jako polisy ubezpieczeniowej??? Przecież to
      bzdura.
    • Gość: Asia Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.04, 23:56
      moj zwiazek napewno nie jest slaby. Tylczo czasami tak sie zastanawiam, jak
      widze i slysze o parach, ktore chodza ze soba dlugo, ich zwiazki rozpadaja
      sie, mino ze byly oparte na milosci. Chodzi o to, ze jak juz jest jakies
      zobowiazanie to umacnia zwiazek, i stajemy sie bardziej za niego
      odpowiedzialni. A ponadto niezalezy mi bardzo teraz na slubie, tylko wlasnie
      na takiej deklaracji, ze bedziemy kiedys dla siebie mezem i zona.
      Narzeczenstwo jest czasem na przygotowanie sie do malzenstwa, przynajmniej w
      takiej teorii zostalam wychowana. Ostatnio troche ukulo mnie, jak jego mama
      przedstawila mnie swojej kolezance, jako "kolezanka Arka", ale wiem ze zrobila
      wlasciewie. Tylko to mi uswiadomilo, ze po 3,5 latach nie chce byc tylko
      kolezanka, mysle ze powinnismy pojsc o ten jeden krok do przodu.
      • Gość: Do Olenki Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: 24.83.56.* 23.01.04, 00:24
        Bez ZLOSLIWOSCI.Z "TA REGULA WIEKOWA" to cos takiego co Wciaz mozna
        DYSKUTOWAC.Tj.Ja bylem w wieku 22lat(zona 21)w tym roku bedziemy mieli
        25rocznice.W trakcie trwania Naszego malzenstwa przeszlismy lata emigracji
        (20lat poza Polska).POWAZNIE-Zycze Ludziom TAKICH UDANYCH
        malzenstw.Marek.Pozrowienia dla Ciebie i KOCHANEJ POLSKI.
        • Gość: Oleńka mówisz o innym pokoleniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 15:00
          pokolenie temu, to może 24-latek (przeciętny) był dorosły - dziś raczej nie.
    • Gość: zegarek Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.ip-pluggen.com 23.01.04, 01:16
      Cos mi sie tu wydaje dziwne. Oboje macie mieszkania, ale mieszkacie jeszcze z
      rodzicami!
      Posiadanie dwoch mieszkan swiadczy o dobrej sytuacji finansowej, bo ilu mlodych
      moze sie poszczycic wlasnym mieszkaniem?
      Dlaczego wiec nie zamieszkacie razem? To zawsze bylby jakis poczatek...
      Dziewczyny z ktora sie spedza noce, nie mozna juz nazwac "kolezanka"!
      A to, ze kogos "nie stac jeszcze na malzenstwo" jest najglupszya wymowka.
      Od lat studenci zawierali malzenstwa jeszcze w czasie studiow i biedniejsi z
      tego powodu sie nie stawali, bo przeciez przedtem tez musieli mieszkac i jesc.
      Malzenstwo bylo tylko wylacznie dowodem ze chca byc razem.
    • Gość: ANia Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.01.04, 09:31
      zgadzam sie z zegarkiem. Niewielu mlodych jest w takiej sytuacji ze maja
      mieszkania, dlatego uwazam ze nie ma co zaslaniac sie brakiem pieniedzy. CO do
      nazwania Ciebie przez jego mamusie "kolezanka" - w dodatku przy osobie
      trzeciej - to dziwie Ci sie ze pozwolilas sobie na cos takiego - ja odebralabym
      to jako subtelnosc ewentualnej przyszlej tesciowej w pokazaniu Ci twojego
      walsciwego miejsca. Byc moze sie czepiam, ale trudno. Kilka osob skrytykowalo
      Twoje dazenie do slubu - lub tez raczej twoje pytania dotyczace przyszlosci.
      Masz prawo zapytac sie "co dalej z nami" - pytanie "co dalej" jest raczej
      sygnalem ze ktos mysli rozsadnie i ze chce znac swoje miejce (lub tez brak tego
      miejsca ) w zyciu tej drugiej osoby. O wolnych zwiazkach napisano juz wiele,
      ale z cala pewnoscia uwazam ze ten krytykowany papier nie jest gwarancja i
      zabezpieczeniem czegokolwiek, jest deklaracja, dobrowlonym i swiadomym
      zobowiazaniem OBYDWU stron ze nie wezma nogi za pas przy pierwszych
      nadazajacych sie trudnosciach, BO ROZOWO NIE BEDZIE NIGDY. Nie zawsze pzreciez
      chodzi o "nagrode", o to co zyskamy. Przeceiz chodzi o to, aby w danym momencie
      zrobic wsyzstko co sie da nawet jezeli nie jest sie pewnym powodzenia, nie jest
      sztuka byc z kims gdy jest dobrze, to moze kazdy glupi - sztuka jest wytrwac w
      trudnosciach.
      • k_i_k_a Re: 3.5 roku i co dalej??:( 23.01.04, 10:10
        podpisuję się obiema rękami...
        uważam, że jeśli jest się z kimś 3,5 roku i ma się wątpliwości co do tego, czy
        chce się z kimś spędzić zycie... to wybacz.. niespecjalnie wierzę w siłę
        związku...
        Jakkolwiek dla mnie żadną gwarancją nie jest ślub, rozumiem że może to być dla
        Ciebie ważne. To co teraz napiszę to truizm i pewnie już to zrobiłaś, ale... Po
        prostu powiedz mu o tym, co Cię boli. O tym, że boli, jeśli jesteś nazywana
        koleżanką (nie ma co "rozumieć" przyszłej teściowej... każdego bolą takie
        określenia jeśli jest w coś emocjonalnie zaangażowany)... Że potrzebujesz
        poczucia pewności, którego nie masz, że zaręczyny zapewniłyby Ci je...
        Jasna sprawa, że zaręczyny czy nawet ślub nie są żadną gwarancją, ale jeśli Ty
        tak to odczuwasz, to masz prawo się tego dopominać. W końcu już trochę
        jesteście ze sobą i jakieś prawa w tym związku masz...
        Też polecam pomieszkanie razem... To świetna szkoła życia.
        Życzę powodzenia :)
    • j_ar Re: 3.5 roku i co dalej??:( 23.01.04, 11:17
      droga asiu, masz racje, to nie jest ok ze strony twojego chlopaka, gdyby
      naprawde cie kochal ozenilby sie juz dawno z toba, a tak..no coz mozna
      powiedziec, on cie najzwyczajniej w swiecie wykorzystuje drapieznie pasozytujac
      na twoim uroku osobistym i niewatpliwej inteligencji...najlkepszym rozwiazaniem
      byloby zajsc w ciaze...a pieniadze...co on tez wymysla za glupie wymowki,
      przeciez zawsze, nawet po slubie mozecie mieszkac kazde z was u rodzicow a
      mieszkania wynajac.... toz otwarta droga przed wami do szczescia osobistego,
      nie strac tego, milosc jest najwazniejsze, a dziecko ja umacnia na trwale
    • Gość: Asia Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 11:19
      dzieki za odpowiedzi:-). Odrazu musze zaznaczyc, ze nie zdecyduje sie na
      wspolne mieszkanie przed slubem, zostalam tak a nie inaczej wychowana, i
      zreszta sama uwazam ze to nie jest dobre. Probowalam juz porozmawiac z
      chlopakiem na temat naszej przyszlosci, i on twierdzi, ze napewno kiedys
      bedziemy razem, tylko nie teraz. Tylko wydaje mi sie ze on mysli, ze w chwili
      zareczym bedzie musial juz zaplanowac bardzo szybko date slubu, wydaje mi sie
      ze nie potrafi tego rozdzielic. A pozatym nie chce go zmuszac, aby mi sie
      oswiadczyl, wole jak on sam zaproponuje. Tylko jak jemu uswiadomic w delikatny
      sposob moje pragnienia?
      • Gość: Triss Merigold Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.acn.waw.pl 23.01.04, 11:28
        Zapytać wprost. Chcesz wiedzieć "na czym stoisz" więc zapytaj. Niech Ci poda w
        miare konkretny termin owego mitycznego bycia razem: za rok, za dwa lata itd.
        Jak ludzie są ze sobą ponad trzy lata to nic dziwnego, że kobieta chce wiedzieć
        czy jest traktowana poważnie czy doraźnie. Po takim czasie pan też już wie czy
        z daną osobą widzi przyszłość całożyciową czy nie i nie ma powodu dla którego
        miałby tę wiedzę zachować dla siebie. W razie czego możesz uznać, że nie warto
        tracić czasu na iluzję.
      • Gość: goa Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.bmj.net.pl 25.01.04, 22:41
        hmm rozumiem, że zostałaś tak wychowana ale niby dlaczego uważasz, że
        zamieszkanie ze sobą przed ślubem nie jest dobre??? po co kupowac kota w worku?
        nawet będąc z kimś 3,5 roku nie jest się w stanie poznac drugiej osoby na tyle
        jak wtedy gdy się razem zamieszka, teraz jesteś pewna, że on jest tą właściwą
        osobą dla Ciebie, a co będzie gdy zamieszkacie razem ale już po ślubie i po
        jakimś czasie się okaże, że to jednaknie to? chyab lepiej pomieszkac razem
        przed ślubem niż potem się rozwodzić? ludzie mamy XXI wiek co w tym złego, że
        się raezm mieszka bez ślubu?
    • Gość: Asia Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 11:57
      A jak to bylo u was, albo jest?? zastanawiacie sie nad przyszloscia?? czy
      rozmawiacie z ukochanymi osobami na ten temat?
    • Gość: dolores Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.enterpol.pl 23.01.04, 12:13
      z autopsji:
      bylam z facetem 5 lat. gdy po ok 4 latach znajomosci zaczelam naciskac bysmy
      zamieszkali razem( warunki materialne byly sprzyjajace)zaczal krecic, ze za
      wczesnie za mlody nie ma kasy po studiach jak znajdzie prace i 1000 innych.
      rozstalismy sie rok pozniej. traza on jest z kobieta mieszka z nia planuja slub
      chociaz poznali sie ok roku temu.
      dobrze ze ja jestem o niebo szczesliwsza bez niego:))))
      zapytaj swojego faceta , niech sie zdeklaruje chociazby ze za 2 ,3 lata tyle
      ile jestes w stanie na niego czekac. i niech to bedzie jedyny ostateczny
      termin. no chyba ze zlamie noge:)
      • Gość: Asia Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 12:24
        Tylko wlasnie w tym jest problem, boje sie ze jak bede za bardzo naciskac, on
        mnie zostawi, pytalam juz go chyba ze 3 razy, oczywiscie wsumie, przez caly
        czas chodzenia, ale on nie potrafi powiedziec w jakim czasie cos planuje.
        Zalezy mi na nim bardzo, dalam juz jemu do zrozumienia, jak wyobrazam sobie
        naszza przyszlosc, wiecej juz nie chce naciskac, (po rozmowie doszlismy do
        zwiasku ze slub bedzie za jakis czas, tzn za rok, najpozniej za 2, a dzidzius
        ok 2 lata po slubie, jak nacieszymy sie soba nawzajem, ta rozmowa byla we
        wrzesniu)tylko ile mam jeszcze czekac??
        • Gość: dolores Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.enterpol.pl 23.01.04, 12:54
          zawsze mnie dziwi jak ktos mowi: boje sie o czyms powiedziec najblizszej mi
          osobie, bo odejdzie nie zrozumie itp" jak nie on to kto ma cie zrozumiec?
          nie jestem zwolenniczka zmuszania kogos do slubu, w ogole nie przepadam za ta
          instytucja, sama nie odwazylabym sie wyjsc za faceta, z ktorym nie mieszkalam
          nie znam jego nawykow i przyzwyczajen.
          zachecalabym cie do wspolnego zamieszkania, konkubinatu jak to sie brzydko
          nazywa, ale mowilas ze nie pozwala ci na takie rozwiazanie twoja moralnosc i
          wychowanie. to jeden z mozliwych kompromisow. napewno jesli bedziecie chcieli
          zjadziecie jakies rozwiazanie ktore zadowoli oboje. jesli nie, jesli nie
          iumiecie sie dogadac i wspolnie rozwiazywac problemow to trzeba by sie
          zastanowic czy warto dazyc do slubu, czy slub tu cos zmieni.
          kurde, ale sie wymadrzam:)
          zycze powodzenia i owocnych rozmow.
          BTW a dlaczego on nie chce sie zdeklarowac konkretnie? skoro juz
          rozmawialiscie o tym to ustalcie jakas przyblizona date, chocby za 2 lata.
          zawsze to o krok do przodu.
        • procesor Re: 3.5 roku i co dalej??:( 23.01.04, 12:56
          Lepiej zapytaj czy od chce sie rozstać - bo może on nie umie powiedzieć że jest
          z tobą bo nie umie odejść? Tak z przyzwyczajenia?

          I tak naprawdę nie chodzi o slub - tylko o deklarację wyraźną czy jest z tobą
          bo chce być do końca zycia czy tylko dlatego że nie trafił mu się nikt inny..
          Prawda? No chyba że ślub jest dla ciebie sakramentem - to wtedy jest wyraźny
          powód dążenia do życia zgodnie ze swoją wiarą. Bo teraz coraz częściej jest
          traktowany jak folklor, niestety..

          A co by było gdyby powiedział że jest mu z tobą dobrze teraz - ale o byciu
          razem na zawsze niechce nawet myśleć?? Tylko tymczasowy związek? Zostawiłabyś
          go??
    • zlewozmywak1 Re: 3.5 roku i co dalej??:( 23.01.04, 12:53
      W tym jest coś dziwnego. Jak tu zrozumieć faceta, który ma robotę, dziewczynę,
      mieszkanie i garuje u mamuni. Może ona dobre obiady gotuje, a on boi sie że ty
      takiego samego mielonego nie potrafisz zrobić albo, skoro mamcia nazwała cie po
      trzech i półroku tzw bycia razem koleżanką swego synka, to może z jej strony
      jest jakaś intencja by synek broń boże nie wyprowadzał sie zbyt wcześnie.
      Troche sobie żartuję, ale .... czego to ludzie nie wymyślą.
      U nas było tak, że jak nam sie ciezko było wieczorem rozstawać to
      stwierdziliśmy, że trzeba mieszkać razem, bo po co jeździć w te i spowrotem bez
      sensu. Co prawda starsi byliśmy niż wy ale mieszkania ani jednego nie
      posiadaliśmy, a tę trudną życiową decyzje o wspólnym mieszkaniu podjęliśmy po
      aż dwóch miesiącach.
    • Gość: Asia Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 13:09
      Chce cos jeszcze raz wyjasnic, na slubie mi zalezy ale nie teraz, chce tylko
      aby nasz zwiazem poszedl o krok dalej, wlasnie zareczyny bylyby taka
      deklaracja od nas oboje, ze nic nam nie stanie na drodze abysmy byli razem, i
      bedziemy dazyc do tego abysmy byli razem szczesliwi. Juz teraz meczy nas to
      ciagle dojezdzanie do siebie, mino nie duzej odleglosci, i moj chlopak jezdzi
      do mnie samochodem, ale po pracy jest juz zmeczony, przyjezdza ok 19, a mnie
      serce boli ze on na nic nie ma sily i zaraz musi spowrotem jechac, boje sie,
      ze jeszcze kolejne 2 lata chodzena przy takich okolicznosciach to milosc
      wygasnie, wczesniej jak oboje studiowalismy mielismy dla siebie duzo wiecej
      czasu. Tylko mysle ze on lepiej to znosi ode mnie, a ja bardzo z tym sie mecze:
      (
      • Gość: dolores Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.enterpol.pl 23.01.04, 13:13
        wyjasnij mi jeszcze raz co w tym wypadku zmienia zareczyny. nadal bedziesz
        mieszkala w domu, twoj chlopak bedzie pracowal i zmeczony wpadal do ciebie na
        chwilke po pracy. czy zareczyny zagwarantuja ci ze milosc nie zniknie??
        nie tedy droga.
    • ja20034 ręce opadają 23.01.04, 14:57
      Wymysliłaś sobie ze zareczyny daja Ci poczucie pewnosci ze bedziecie razem, nie
      potrafisz porozmawiac o tym z facetem, boisz sie ze po 2 latach powrotow
      zmeczonego faceta milosc wygasnie. I chcesz malzenstwa??? Kobieto!!!! A co
      dopiero z wygasnieciem milosci jak nie bedzie opuszczal klapy od sedesu? (a
      tego nie mieszkajac razem nie sprawdzisz), a co ze zmeczeniem jak pojawia sie
      dzieci? A co z jego potrzebami? Jakie on ma plany? Po 3,5 roku spotykania sie
      Ty tego nie dosc ze nie wiesz to nawet porozmawiac z nim o tym nie umiesz. A
      chcesz malzenstwa i deklarazji bycia razem kiedys tam i wspolnego rozwiazywania
      przyszlych (juz wtedy malzenskich) problemow. Czy aby TY jestes gotowa do
      malzenstwa czy chociaz skladania deklaracji bycia z kims na cale zycie????
      • Gość: Asia Re: ręce opadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 15:33
        Chyba nie czytacie wszystkiego;), rozmawialismy juz o naszej przyszlosci, moj
        chlopak stwierdzil, ze napewno za max 2 lata bedziemy malzenstwem. Tylko on
        chyba mysli, ze jak juz sa zareczyny to za " tydzien" jest slub. A na ten
        temat nie rozmawialismy, i wydaje mi sie on nie chce teraz sie zareczyc, bo
        zaraz bedzie wesele. Wie o tym ze ja, uwazam tak jak on, ze na slub jeszcze
        jest za wczesnie(powod: finanse. A to ze spotykamy sie teraz i on jest
        zmeczony po pracy, to tylko dotyczy tego ze mi go bardzo brakuje, rozmow,
        przytulania, czestrzych wypadow ze najomymi(teraz jest 1 w tyg, w weekend)a
        tak to siedzimy u mnie, i on prawie zasypia ze zmeczenia. Dlatego dopadaja
        mnie takie mysli, bo nie wiem czy ja kiedys nie powiem dosc. A zareczyny
        zmienily by to ze dalo by nadzieje ze bedziemy razem, i chyba szybciej
        dazylibysmy do tego. A pozatym, czy wszystkie teraz dziewczyny mysla tylko o
        tym jak nie wyjsc za maz za ukochanego?? Zadna z was czasami nie mysli tak jak
        ja?? i nie czeka na takie piekne wyznania milosci??
        • Gość: Ethlinn Re: ręce opadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 16:52
          Twojego pędu do małżeństwa nie rozumiem, a jestem w Twoim wieku. Nie mam
          bladego pojęcia co Ci mają niby dać zaręczyny. Pewnie bym tutaj w ogóle nie
          zabierała głosu, gdyby nie ostatni Twój post. Ech, jak ja dobrze znam ten brak
          czasu z jego strony, zmęczenie, przyjeżdzanie do mnie o 21.00. W środę się
          pokłóciliśmy, kocham go itd. ale mam dość tych krótkich widzeń. Oczywiście nie
          było tak zawsze - ale jest tak od kilku miesięcy kiedy robi 100 rzeczy na raz.
          Nie wyobrażam sobie byśmy tak mieli żyć cały czas, a mój męczyzna to niestety
          typ pracoholika. Jakaś dzisiaj jestem do niczego, pewnie za kilka dni mi
          przejdzie, a poza tym mam nadzieję że jak sama wyjadę na kilka miesięcy do
          pracy, on zrozumie że tak cały czas być nie może.
          A Ty swego chłopa nie naciskaj, obiecał Ci że za 2 lata będziecie małżowinkami -
          to mu w to uwierz, no, chyba ze to jakiś oszust nie-matrymonialny;-)
        • Gość: zegarek Re: ręce opadają IP: *.ip-pluggen.com 23.01.04, 20:30
          Asiu, napisalas ze masz 24 lata i konczysz w tym roku studia. Z Twoich
          infantylnych wypowiedzi sadza raczej, ze jestes nastolatka nie wiedzaca nic o
          zyciu a jeszcze mniej o malzenstwie. Piszesz: "on chyba mysli, ze jak juz sa
          zareczyny to za tydzien jest slub. A na ten temat jeszcze nie rozmawialismy..."
          Twoj styl pisania jest nie jest stylem pisania kobiety, tylko dziewczynki
          ktora ma jescze dlugo do matury.
          Poza tym zupelnie nie przyjmujesz do wiadomosci rad, tylko tkwisz w jakiejs
          dziewczecej egzaltacji.
        • Gość: Oleńka Aśka, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 20:37
          dla Ciebie jest za wcześnie na ślub. Spitolisz to, czuję. Bo traktujesz jak
          zaklęcie. Obym sie myliła...
    • Gość: Asia Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 20:46
      co do mojej formy pisania, to fakt raczej jestem umysl scisly, a pozatym
      troche ciezko jest mi pisac o moich uczuciach. Skoro tak mnie krytykujecie, to
      napiszcie jak to jest u was, ile chodzicie juz ze swoimi chlopakami, i jak u
      was wygladaja takie rozmowy??,czy wogole sa?? po moich rozmowach z chlopakiem,
      doszlam do wniosku, ze pewnie on sobie wymysli termin slubu, np. na wrzesien a
      oswiadczy mi sie w lipcu(teoretycznie). A ja mysle, ze przynajmniej rok
      wczesniej powinne byc oswiadczyny, aby wszystko przygotowac, i nacieszyc sie
      tym specyficznym czasem nazeczenstwa
      • Gość: Oleńka kobieto! :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 21:07
        czy Ty się nie potrafisz cieszyć nim?
        mysleć w kategoriach "co jeszcze moge dla niego zrobić"?
        zamiast przegladać magazyny z moda ślubną?

        z tego co piszesz wyziera jakiś straszny brak zainteresowania mężczyzną?
        tak, jakby on był na drugim planie, a na pierwszym ceremonie i RYTUAŁY.

        ja rozumiem, że ktoś pragnie slubu, ale jak mozna koncentrować mysli wokół
        takich problemów, jak 3 czy 7 miesięcy narzeczeństwa?

        a nie sprawiloby Ci radości napisanie trochę o nim? :)

        • Gość: Asia Re: kobieto! :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 21:16
          mimo, ze jestem mloda, to juz troche przezylam w swoim zyciu. Moi rodzice
          rozeszli sie jak bylam w liceum, i czasami dopadaja mnie handry, jak to bedzie
          u mnie. Wiem,ze najwiekszym szczesciem jakie mnie spotkalo bylo wlasnie
          poznanie mojego chlopaka, jestem z mim bardzo szczesliwa, zalezy mi na naszym
          wspolnym szczesciu i wiem,ze on tez tak uwaza. Jednak napisalam o tym na
          forum, bo tak sie zastanawiam, czy tylko ja tak o tym mysle. I nie wiem czemu
          tak nie wiele z was napisala mi jak to jest u was?
          • Gość: Oleńka Re: kobieto! :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 21:23
            ja Ci nie napiszę niczego, czego oczekujesz, bo nie planuję ślubu z mężczyzną,
            którego kocham :)

            mam 29 lat, on o wiele więcej
            już był mężem i nie jest fanem tej instytucji

            jestem zwolenniczką wolnych związków, bo
            a/ nie lubię robić tego, co większość obywateli ;))
            b/ jest w tym coś romantycznego - jeśli jesteśmy razem bez zewnętrznych spoideł
            typu papier, to znaczy, że się kochamy naprawdę

            nie zależy mi na tym, żeby być z nim zawsze, tylko na tym, żeby tworzyć fajny,
            bliski, korzystny dla obu stron związek (to znaczy taki, w którym oboje
            jesteśmy lepszymi ludźmi, niż bylibyśmy solo) - oczywiście mam nadzieję, że tak
            będzie zawsze, ale jeśli coś nasz rozdzieli, np.miłość zgaśnie, wiem że nie
            będziemy w żadnym toksycznym układzie tkwili
            • Gość: Asia Re: kobieto! :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 21:35
              dzieki, ze mi opisalas jak to wyglada u ciebie. Na slubie i na tych
              zareczynach, zalezy mi natomiast nie do tego stopnia, ze przegladam czasopisma
              slubne i planuje te cale ceremonie;). Zostalam tak wychowana, i osobiscie tez
              tak sadze, ze zycie przed slubem nie jest wlasciwe, ale tez papierek niczego
              wg mnie nie zmienia. Ja traktuje slub jako obietnice zlozona nawzajem sobie
              przed slubem o swojej milosci, i dazeniu do wspolnego szczescia, ale
              oczywiscie nic na sile. Jednak jak po slubie sa jakis problemy, to wydaje mi
              sie ze bardziej staramy sie je rozwiazac, a bez slubu to mozna zbyt pochopnie
              podjac pewne decyzje. Mysle bardziej o tym co czuje teraz, i kiedy moj chlopak
              przychodzi do mnie co 2, 3 dzien i jest bardzo zmeczony, i nic mu sie nie
              chce, to nie mam sumienia go jeszcze wyciagac na wypady ze znajomymi, lub
              prowadzic dluzsze rozmowy(jak to bylo za czasow, kiedy oboje studiowalismy).
              Chcialabym juz wiedziec kiedy bedziemy juz tak naprawde razem, bo wtedy
              wiadomo, ze mozna wiecej dla siebie nawjajem czasu poswiecic.
              • Gość: Oleńka Re: kobieto! :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 21:40
                Jesteś pewna że będziecie mieli wiecej czasu?
                Jeśli odejmiesz czas, który zmitrężycie na takie prozaiczne rzeczy, jak zakupy
                cy porządki, to może się okazać, że czasu jest nadal mizernie mało, a Ty jesteś
                rozczarowna. Może warto pogadać z nim o priorytetach w życiu, zanim
                powiesz "tak"? :)
                • Gość: Asia Re: kobieto! :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 21:52
                  Wiem, ze bedzie wiecej obowiazkow, ale teoretycznie czesc z nich bedziemy
                  wykonywac razem:)i wolny czas tez bedzie nam latwiej wygospodarowac. Bo teraz
                  to jest bardzo ciezko, gdyz mieszkamy od siebie ok 30 min jazdy samochodem, a
                  moj chlopak nie zawsze ma go do dyspozycji, a autobusami ok1gdz, wiec
                  niezabardzo mozemy spotykac sie kiedy tylko tego zapragniemy, tylko musimy
                  zaplanowac nasze spotkanie wczesniej. A jak mieszka sie juz razem,to po pracy
                  spotykamy sie w domku, i nawet mozna sie przytulic, i poczytac ksiazke, i jest
                  juz bardziej milo, niz teraz w samotnosci. Brakuje mi go bardzo ostatnio, i
                  boje sie ze zabraknie mi sily, na to ciagle czekanie, az bedziemy mieli wiecej
                  czasu dla siebie
                  • Gość: Oleńka Re: kobieto! :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:05
                    skoro myślisz, ze zabraknie Ci siły, to czy Ty jestes pewna na sto procent, że
                    go kochasz?
                    • Gość: Asia Re: kobieto! :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:13
                      a czym wg Ciebie jest milosc??, jestem ciekawa gdyby przez kolejme 2 lata twoj
                      chlopak, przychodzil by z pracy zmeczony i poswiecal dla ciebie srednio 2-3
                      godz w tyg na rozmowe, przytulania, to czy by ta milosc przetwrala??, ja wiem
                      ze sama milosc nie wystarczy, trzeba ja bardzo pielegnowac, miec czas dla
                      drugiej osoby, troszczyc sie o nia, i wlasnie tego sie obawiac, ze teraz nie
                      mozemy tego dla siebie zapenic, a zareczyny zmienily by to ze przynajmniej ja
                      mialabym bardziej pewna nadzieje ze to sie zmieni, i jemu tez na tym bardzo
                      zalezy, bylo by to jakby zlozenie sobie obietnicy, ze bedziemy razem, bo teraz
                      to jest tylko gdybanie, chociaz w nie wieze;), wiem ze to troche dziwne
                      rozumowanie, bylabym bardziej tego pewna
                      • Gość: Oleńka Re: kobieto! :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:20
                        No wiec właśnie o tym mówię!

                        O równoległości celów życiowych. Jeśli on przez najbliższych 10 lat zamierza
                        tak funkcjonować, jak funkcjonuje, stawiać pracę na pierwszysm miejscu, to
                        przemyśl dobrze, czy Wam napewno po drodze?

                        Jeśli Ty jesteś bardziej pewna po zaręczynach, to znaczy, ze mu nie ufasz tak
                        do końca. No bo co dziś Ci tą pewność odbiera? Wierzysz, ale
                        chcesz "dowodu"...Czyli nie wierzysz, nie da się ukryć. Zastanów się dziś nad
                        złożonością swoich uczuć w stosunku do niego, bo potem umarł w butach ;)

                        Ale zaraz, zaraz, co Wy robicie w weekendy?
                        • Gość: Asia Re: kobieto! :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:26
                          a wlasnie nie napisalam,ze co 2 weekend moj chlopak chodzi na studia zaocze,
                          uzupekniajace mgr(chociaz juz ma mgr)i jest na 1 roku, czyli jeszcze 1.5
                          bedzie studiowac, tak wiec tylko co drugi weekend mozemy byc razem:(. A
                          obawiam sie bardziej tego ze z powodu tej tesknoty serce mi peknie wlasnie z
                          milosci do niego, i bardzo cierpie jak niemozemy sie spotkac. Ciesze sie
                          bardzo ze dalej sioe ksztalci, wspieram go jak tylko moge, jednak brakuje mi
                          go bardzo.
                          • Gość: Oleńka a no więc właśnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:31
                            albo drugie studia albo romans ;)

                            nie chcę Cię zniechęcać, ale to mi wygląda na Twoją permanentną tęsknotę - on
                            Ci nie poświeci tyle czasu, ile Ty byś chciała :(((

                            obym sie myliła...
                            • Gość: Asia Re: a no więc właśnie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:38
                              tesknie bardzo, ale narazie sobie to tlumacze w bardzo racjonalny sposob, ze
                              on chce studiowac, i bardzo z tego powodu sie cieszy a ja razem z nim z tego
                              powodu, jednak wlasnie nie wiem na ile mi sil wystarczy tak tesknic:( a po
                              oswiadczynach wydaje mi sie tez bym tesknila, ale mialabym wieksza swiadomosc
                              naszej przyszlosci, ze warto czekac bo bedziemy razem.
                          • witch-witch Re: kobieto! :D 23.01.04, 22:36
                            Jak tak sobie poczytalam to wyglada na to, ze Ty bardzo go kochasz... mysle ze
                            taka milosc tak beztrosko i szybko sie nie konczy.A moze tak jednak spbowac
                            poznac go tak bardziej od srodka, czy przyczyna jego zwlekan nie jest strach
                            przed np. odpowiedzialnoscia a moze innego rodzaju problemy o ktorych tobie nie
                            opowiada. Wydaje mi sie ze intuicyjnie wyczowasz jakis "balagan" zwiazazany z
                            jego osoba....bo tak do konca chyba jeszcze go nie znasz i dlatego jestes
                            niespokojna.
                            • Gość: Asia Re: kobieto! :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:44
                              wlasnie tak tez mysle sobie, ze moze przez jego kumpli tak jest. u nich w
                              grupie nikt nie chcial byc pierwszym, ktory " wpadnie" w malzenstwo, dla nas
                              dziewczyn, to jest troche dziwne, ale faceci czasami tak maja;). jego kumple
                              sa w wieku od 26-28 lat, lecz od niedawna wiekszosc znalazla sobie dziewczyny
                              i to duzo mlodsze od siebie i ode mnie. jednak jeden z nich wzial juz slub
                              cywilny, ale on dolaczyl doich paczki niedawno i ma 34 lata, wiec jakby sie
                              nie liczy. wiem o tym wszystkim, bo rozmawialam z nimi o tym:).
                              • j_ar Re: hmmmm 26.01.04, 10:42
                                asiu, poczekaj z malzenstwem, bo naprawde, nie obraz sie, ale takie glupotki
                                wypisujesz, ze az sie nie chce wierzyc....
                                tak na marginesie ci powiem, ze jak facet chce spotykac sie ze swoja
                                dziewczynka to godzina autobusem nie ma najmniejszego znaczenia...a trzy dni
                                przerwy w spotykaniu sie to jest to bardzo duzo...
                      • ann.k Re: kobieto! :D 25.01.04, 20:00
                        Faktycznie. Czytam twoje wypowiedzi i z każdą następną naprawdę zaczynam
                        wierzyć w to co napisano wcześniej. Jesteś infantylną siuśmajtką kompletnie
                        niedojrzałą emocjonalnie do poważnego związku.

                        Naprawdę wierzysz, że miłość spaja się bliskością fizyczną? Że spotkanie
                        pięciogodzinne jest bardziej wartościowe od dwugodzinnego? Tylko w tym kraju są
                        setki małżeństw i par z takich czy innych powodów rozdzielonych dziesiątkami
                        lub setkami kilometrów. Jak myślisz co powoduje, że wciąż są ze sobą? Że cieszą
                        się każdą chwilą razem spędzoną i te krótkie wspólne dni starają sie przeżyć
                        jak najbliżej siebie, jak najintensywniej.
            • Gość: Ethlinn nie na temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.04, 12:02
              w wątku "Nie znoszę jego siostry" jasno dałaś Olu do zrozumienia że jednak
              jesteś mężatką. Czy tylko mi sie wydawało?

              Ps. to było wtedy gdy zasugerowałam że albo z nikim nie byłaś albo jesteś nie
              za długo. Napisałaś mi wtedy że mylę sie odnośnie twego stanu cywilnego.
              To tak zupełnie na marginesie, pytam z czystej ciekawości.
              • Gość: zegarek Re: nie na temat IP: *.ip-pluggen.com 24.01.04, 13:26
                Piszesz jednak NA TEMAT.
                Ja juz od dawna podejrzewalam, ze ta dyskusja nie jest wzieta z prawdziwego
                zycia!
                Klasyczne w tego typu dyskusjach jest cos wymyslonego: dwa mieszkania, o
                ktorych Asia stale "zapomina" kiedy ktos sie pyta.
                Kiedy dyskusja wyczerpuje sie, zaczynaja dochodzic nowe "fakty" : Asia bedzie
                jeszcze pare lat studiowac, a koledzy ukochanego zalozyli cos w rodzaju paktu
                kawalerskiego.

                No i wyglada na to, ze nawet nie zaczeli wspolzycia, bo przeciez siedza
                poznymi wieczorami i nawet nie maja czasu POROZMAWIAC o przyszlosci, tylko
                biedna Asia musi sie wszystkiego domyslac!

                Asia odrzuca jako nie pasujace WSZYSTKIE rady, a przeciez kilka z nich bylo
                naprawde dobrych!
                Tak bardzo pieniedzy im nie moze brakowac, jesli RZECZYWISCIE sa wlascicielami
                dwoch mieszkan, ktore wynajmuja komus. Przeciez nikt nie jest tak glupi zeby
                placic za dwa puste mieszkania, ktore wynajete daja spory dochod!!!

                Ktos napisal, ze po slubie kazde moze mieszkac u swoich rodzicow tak jak
                teraz.
                To nie jest najlepsze wyjscie, bo bedzie dalej strata czasu na dojazdy, a
                chlopak ma dostep do samochodu CZASAMI, tez nowa informacja!

                Moga jednak wspolnie zamieszkac np. u niego. Wtedy chlopak nie bedzie mial 19
                km do pracy i do tego beda mogli sobie pomagac nawzajem w nauce (te same
                kierunki)!!!
              • Gość: Asia Re: nie na temat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.04, 16:39
                Chyba zostalam pomylona z inna Asia, pierwszy raz napisalam na forum, wiec
                tylko z tego tematu mozecie czegos dowiedziec sie o mnie.

                P.S. pisze szczera prawde, bo ostatnio zlapalam dola, po dluzszej hustawce
                emocji( dotyczy rozstan z moim chlopakiem, ktore w czasie sesji trwaja po 5-6
                dni, i wtedy niemalze umieram z tesknoty:( )

                A jezeli chodzi o te mieszkania, to nie kupilismy sobie ich sami, tylko nasi
                rodzice zadbali wczesniej o nasza przyszlosc, a tak chcial los, ze akurat
                oboje mamy tak wspanialych rodzicow:)
              • Gość: Oleńka nie jezdem Ola! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 16:47
                napewno nie napisałam, że jestem czyjąś żoną! brr...
                mylisz się diametralnie co do "z nikim nie byłaś" czy braku doświadczenia bycia
                z kimś długo :)

                zresztą wielokrotnie pisałam tu o swoim dystansie w stosunku do instytucji
                małżeństwa
                • Gość: Ethlinn Oleńka to chyba od Oli ;-P IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.04, 17:34
                  Hehehheehehhehe, czyli cię wydałam za mąż;-P Rzeczywiście nie pisałaś ze jesteś
                  czyjąś małżowiną, tylko padł dwuznaczny w takim razie tekst na temat twojego
                  stanu cywilnego. Co do twojego bycia z kims to już w tamtym wątku to chyba
                  wyjaśniłaś, napisałam tamto tylko po to by przypomnieć ci sytuację.

                  No to sprawa wyjaśniona;-)

                  Ps1. Wolisz by zwracać się do ciebie Aleksandro???!!!!

                  Ps2. Co by nie zostac posądzoną o jakieś zmyślanie odsyłam do postów:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=9158485&a=9185324
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=9158485&a=9185527
                  • Gość: Oleńka Nie, Oleńka to od Henryka ;PPP n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 20:07
    • agresja4 Re: poucz się jeszcze trochę kobieto... 23.01.04, 22:46
      nauka jest wielka. To, że skończyłaś jakiś kierunek znaczy, że w danej
      dzidzinie otrzymałaś fory do rozwijania się.

      Dzieci - to rezygnacja z siebie - na czas jakiś
      mąż - czy zadażają się nowocześni - to tylko w filmach - amerykańskich -
      nielicznych, są za tym byś nie zatraciła siebie.
      • Gość: Asia Re: poucz się jeszcze trochę kobieto... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:52
        jeszcze bede sie uczyc, bo tez dostalam sie na studia(2 kierunek) mgr 2
        letnie, i zaczynam niedlugo, oprocz tego ide do pracy w wakacje i potem na 2-3
        dni w tyg, bo wiem ze tak moge sobie ulozyc zajecia na studiach, wiec, nie
        jestem z tych ktore chca szybko meza " zlapac",w tym przypadku chodzi o
        pytanie, czy przy byciu ze soba na odleglosc( nieduza, ale zawsze), i przy
        tylu zajeciach dnia codziennego, milosc przetrwa?? wiem, ze teraz odpowiedz na
        to pytanie nie padnie, ale zastanawiam sie czy tylko ja mam takie watpliwosci
        w dzisiejszych czasach, kieyd gonimy za finansami, wszedzie slyszymy o
        rozpadach zwiazkow?? bo ogolnie na forach to tylko czyta sie o tym jak ktos
        kogos zostawil, a moze wczesniej zastanowic sie dlaczego tak sie dzieje??
        • agresja4 Re: poucz się jeszcze trochę kobieto... 23.01.04, 22:58
          wg mnie miłość na odległość jest dużo lepsza
          ciągle zdaża się coś nowego - masz o czym dyskutować.
          A chodzić na randki - to coś wspaniałego
          Zawsze pozostaje dreszczyk emocji, który w normalnym związku pada śmiercią
          naturalną.


          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > jeszcze bede sie uczyc, bo tez dostalam sie na studia(2 kierunek) mgr 2
          > letnie, i zaczynam niedlugo, oprocz tego ide do pracy w wakacje i potem na 2-
          3
          > dni w tyg, bo wiem ze tak moge sobie ulozyc zajecia na studiach, wiec, nie
          > jestem z tych ktore chca szybko meza " zlapac",w tym przypadku chodzi o
          > pytanie, czy przy byciu ze soba na odleglosc( nieduza, ale zawsze), i przy
          > tylu zajeciach dnia codziennego, milosc przetrwa?? wiem, ze teraz odpowiedz
          na
          > to pytanie nie padnie, ale zastanawiam sie czy tylko ja mam takie watpliwosci
          > w dzisiejszych czasach, kieyd gonimy za finansami, wszedzie slyszymy o
          > rozpadach zwiazkow?? bo ogolnie na forach to tylko czyta sie o tym jak ktos
          > kogos zostawil, a moze wczesniej zastanowic sie dlaczego tak sie dzieje??
          • Gość: Asia Re: poucz się jeszcze trochę kobieto... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 23:04
            ciezko nam jest sie tak rozstawac:(, a na randki to przeciez tez moza chodzic
            p oslubie, przeciez nic nie stoi na przeszkodzie, aby wieczorem po pracy
            umowic sie na miejscu, i czyms milym zaskoczyc ukochana osobe np wierszem na
            powitanie:), a potem w dobrych humorach wrocic razem do domku, wziasc wspolna
            kapiel i spatku;)a teraz musimy sie pod moim domem pozednac, pozyczyc sobie
            kolorowych snow, i znowu czekac 2,3 dni az sie spotkamy:(
            • agresja4 Re: poucz się jeszcze trochę kobieto... 23.01.04, 23:07
              No to nic sie nie zmieni....

              Co studiujesz/Ławaś?

              Pamiętaj nie w chłopów a w siebie warto inwestować!
              Zapisz to sobie na kartce.

              Gość portalu: Asia napisał(a):

              > ciezko nam jest sie tak rozstawac:(, a na randki to przeciez tez moza chodzic
              > p oslubie, przeciez nic nie stoi na przeszkodzie, aby wieczorem po pracy
              > umowic sie na miejscu, i czyms milym zaskoczyc ukochana osobe np wierszem na
              > powitanie:), a potem w dobrych humorach wrocic razem do domku, wziasc wspolna
              > kapiel i spatku;)a teraz musimy sie pod moim domem pozednac, pozyczyc sobie
              > kolorowych snow, i znowu czekac 2,3 dni az sie spotkamy:(
              • Gość: Asia Re: poucz się jeszcze trochę kobieto... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 23:11
                teraz koncze budownictwo, a zaczynam zarzadzanie dziennie, podobnie jak moj
                chlopak tylko ze on zaocznie.
                • agresja4 Re: poucz się jeszcze trochę kobieto... 23.01.04, 23:16
                  Jesteś techniczna
                  a więc logiczna

                  pomyśl kobieto, nie warto jest myśleć o swoim życiu post factum

                  nudne życie, czy rozwój?

                  Sorry - takie są realia, za wyjatkiem wyjatków.
                  Każdy Kopciuszek sądzi, że to on jest tym wyjątkiem.
                  Czy jesteś infantylnym Kopciuszkiem?

                  Gość portalu: Asia napisał(a):

                  > teraz koncze budownictwo, a zaczynam zarzadzanie dziennie, podobnie jak moj
                  > chlopak tylko ze on zaocznie.
                  • Gość: Asia Re: poucz się jeszcze trochę kobieto... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 23:23
                    Kopciuszkiem to napewno nie jestem ;), znam swoja wartosc, ale tez nie
                    wywyzszam sie. Tak tylko ostatnio dopadly mnie takie przemyslenia, dotyczace
                    przyszlosci, i bylam ciekawa czy jestem wyjatkiem;)
                    • agresja4 Re: poucz się jeszcze trochę kobieto... 23.01.04, 23:51
                      Nie, nie jesteś wyjątkiem

                      Jesteśmy wychowane na opowiesciach, bajkach, czy z życia wzietych historiach,
                      które mówią nam kim powinnyśmy być, jak powinnyśmy myśleć, żyć.

                      A przyjaźń jest ważniejsza niż chemia.
                      Miłość po grób jest ewenementem - jak Ciechowski śpiewał/raz na milion lat/.


                      Gość portalu: Asia napisał(a):

                      > Kopciuszkiem to napewno nie jestem ;), znam swoja wartosc, ale tez nie
                      > wywyzszam sie. Tak tylko ostatnio dopadly mnie takie przemyslenia, dotyczace
                      > przyszlosci, i bylam ciekawa czy jestem wyjatkiem;)
    • zalotnica Re: 3.5 roku i co dalej??:( 24.01.04, 03:49
      Gość portalu: Asia napisał(a):
      >Problem jednak jest w tym, iz jak ja cos wspominam o wspolnych
      > planach na przyszlosc, on sie denerwuje i twierdzi ze jeszcze za wczesnie,
      > bo nie damy sobie rady finansowo.

      zacznij rozgladac sie za nowym partnerem..
    • kamilchen 3.5 roku i co dalej??:( 24.01.04, 12:26
      Zamieszkajcie razem!
      Szczerze polecam. Tylko podczas wspólnego mieszkania dowiesz się o co naprawdę
      jemu chodzi. Ja jestem w wieloletnim związku, od 2 lat razem mieszkamy. Teraz
      jestem na rozstaju dróg, bo zaręczeni jesteśmy od roku i nie dalo mi to
      bynajmniej zabezpieczenia, raczej przedsmak małżeńskiej przynależności i
      uwiązania. I troche się wzdrygam na myśl co by było, gdybym poślubiła tego
      mążczyznę zanim byśmy ze soba zamieszkali. Prawdziwe zycie tylko we dwoje
      zaczyna sie niesty dopiero gdy naprawde zaczniecie żyć tylko we dwoje:)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10321238&a=10321238
      • Gość: gazetka Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.ip-pluggen.com 25.01.04, 13:43
        Kamilchen, co ty Asi radzisz? Przeciez ona nawet nie kocha sie ze swoim
        chlopakiem, bo jej moralnosc zabrania... poza tym nie maja gdzie, choc dwa
        mieszkania stoja puste...
        • Gość: Asia Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.04, 14:44
          jezeli chodzi o moja moralnosc, to nic nie mowilam ze sie nie kochamy;), a
          mieszkanka nie stoja puste, bo sa wynajmowane. Jezeli chodzi o mnie, to ja
          studiuje dziennie, i na razie nie mialabym czasu jeszcze pracowac, wiec
          potrzebne sa mi pieniadze rowniez na pomoce naukowe. Chociaz fakt, nie zawsze
          kiedy mamy ochote to sie kochamy, i to tez ma swoje plusy i minusy;)
          • Gość: zegarek Re: 3.5 roku i co dalej??:( IP: *.ip-pluggen.com 25.01.04, 19:02
            No wiec jesli mieszkania sa wynajmowane, to nie stoicie zle finansowo!
            A malzenstwo nie musi owocowac koniecznie w dzieci w pierwszych latach!
            Nic by sie nie zmienilo, gdyby on zamieszkal w Twoim pokoiku albo w Ty w jego.
            Mielibyscie po prostu wiecej czasu dla siebie.
            Nikt nie musialby tracic 2 godziny na dojazd, nie mowiac juz o zmeczeniu!
            Moglibyscie sie kochac ile sie da, bo jak sie jest w tym samym lozku to jest
            to bardzo proste, a poza tyl LEGALNE, bo teraz przypuszczam musicie z tym
            ukrywac...
          • devilsrodeo Re: 3.5 roku i co dalej??:( 26.01.04, 12:01
            A wiec mieszkanie razem przed slubem jest be, ale kochanie sie cacy?
            Pachnie mi to hipokryzja.
            Zastanow sie dobrze, bo Ci ten bialy welon, Asiu, bokiem wyjdzie.
    • ja20034 Asiu, droga Asiu... 26.01.04, 10:03
      albo Ty nam tu kity nieziemskie wstawiasz, alebo jestes madra inaczej.
      Oswiadczyny i narzeczenstwo maja dac Ci gwarancje, ze bedziecie w przyszlosci
      razem? Paranoja. Takie myslenie swiadczy o Twojej kompletnej niedojrzalosci.
      Ze po slubie sie wiecej uwagi i zaangazowania wklada w rozwiazanie problemow a
      przed to wszystko na lapu-capu??? Ja moze nie z tej bajki, ale odpowiedzialne
      podejscie do powaznych spraw i rozwiazywania problemow od kwiatkow dla mamusi i
      pierscionka z brylantem nie zaleza za Boga.
      Ze Ty zostalas wychowana tak a nie inaczej i to Ci sie teraz od Niego
      nalezy...blebleble. A jak on zostal wychowany to niewazne? Czy Ty aby
      jedynaczka nie jestes i nie oczekujesz, ze wszystko ma byc tak jak Ty chcesz?
      Milion osob w tym kraju chcialby miec problemy finansowe majac 2 mieszkania
      wolne.
      Logiki u Ciebie sie dopatrzyc nie da.
      Dorosnij najpierw, bo to nie Twoj facet do malzenstwa sie nie spieszy, tylko Ty
      nie dojrzalas do tego. Nie sluchasz rad, choc o nie prosisz. Nie masz
      argumentow tylko Twoje "ja tak chce, tak zostalam wychowana". Nie dyskutujesz
      tylko upierasz sie caly czas do swoich zachcianek, powtarzajac w kolko to samo.
      A jakie sa u cholery plusy "niekochania sie" wtedy kiedy macie OBOJE na to
      ochote to ni cholery zobaczyc nie umiem;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka