Dodaj do ulubionych

ZYCIE TO GRA

09.02.02, 23:17
forum ŻYCIA str. 14, 15
Sobota 29 listopada - niedziela 30 listopada 1997
=============================================================
W co grają Polacy?
-------------------------------------------------------------
Z Zofią Pierzchałową, psychoterapeutką, o grach psychologi-
cznych, scenariuszach na życie i naszych słabościach naro-
dowych, rozmawia Dorota Gołębiewska.
-------------------------------------------------------------

D.G.: No, właśnie, w co grają Polacy?
Z.P.: W brydża, w pokera, może czasem w wojnę?
D.G.: A z punktu widzenia psychologa?
Z.P.: Psychologa interesują oczywiście gry psychologiczne.
D.G.: Może jakiś prosty przykład?
Z.P.: Spieszę się do pracy. Na schodach łapie mnie sąsiadka
i mówi: "proszę mnie wysłuchać, całą noc nie spałam". A ja na
to: "oczywiście, proszę powiedzieć, co się stało". To począ-
tek gry. Sąsiadka jest w roli ofiary, ja natomiast wchodzę w
rolę wybawcy, mimo że w rzeczywistości spieszę się do pracy,
a okoliczności zupełnie nie sprzyjają szczerej rozmowie. Czas
upływa, czuję się w potrzasku, bo nie wypada mi jej przerwać.
Zaczynam być ofiarą, a osoba, która była nią jeszcze 10 minut
temu, staje się moim prześladowcą. W końcu jednak mówi: "ach,
przecież pani się spieszy, a ja zabrałam pani już tyle cza-
su". Teraz jest moim wybawcą. Przegrywam na całej linii,
spóźniam się do pracy, nie zdążam zrobić ważnych rzeczy. Tyl-
ko dlatego, że nie potrafiłam oprzeć się pokusie wejścia w
taką fajną rolę, do której ofiara mnie zaprosiła mówiąc: Wy-
baw mnie. kiedy sytuacja zewnętrzna nie usprawiedliwia wej-
ścia w rolę ofiary, prześladowcy czy wybawcy, możemy być w
stu procentach pewni, że toczy się gra psychologiczna.
D.G.: Czyli?
Z.P.: Jest to sekwencja wydarzeń lub zachowań, prowadząca
nieuchronnie do tego samego wyniku, mimo że zmieniają się jej
uczestnicy, czas i okoliczności. Chociaż skutek tych zachowań
najczęściej wcale nie jest pozytywny, człowiek powtarza je
przez całe życie. Może to być gra w "alkoholika" albo gra
małżeńska, która toczy się wobec pierwszej żony, a potem wo-
bec drugiej i trzeciej... Nierozwiązywalność pewnych sytu-
acji, przy ich jednoczesnej nieuchronności i powtarzalności,
jest właśnie tym, po czym można rozpoznać grę.
D.G.: Potoczna intuicja podpowiedziałaby jeszcze nieauten-
tyczność. To właśnie najczęściej mamy na myśli mówiąc, że
ktoś coś "gra".
Z.P.: Gra jest w swojej istocie ucieczką od prawdziwego kon-
taktu z drugim człowiekiem, aby uzyskać podświadome gratyfi-
kacje, nazywane przez psychologów "wypłatą". Bazą wyjściową
wszystkich gier jest poczucie "jestem gorszy-jestem lepszy".
Trzeba je stale potwierdzać, co sprawia, że kontakt staje się
tylko pozorny.
D.G.: Zamiast człowieka, z którym rozmawiam, widzę lustro ma-
cochy z bajki o królewnie Śnieżce, mówiące: Jesteś najpięk-
niejsza - nie, już nie jesteś. I muszę coś zrobić, żeby ten
werdykt podtrzymać albo zmienić?
Z.P.: Dokładnie tak.
D.G.: Czym więc gra psychologiczna różni się od zwyczajnej
manipulacji? Manipulujemy innymi także po to, aby osiągnąć
jakieś cele czy zyski.
Z.P.: Człowiek, który manipuluje jest tego świadomy. Czło-
wiek, który gra - nie jest. Jego cele i zyski pozostają ukry-
te w nieświadomości także przed nim samym. On sam zadaje so-
bie pytanie: "jak to się mogło stać?"
D.G.: Zawsze?
Z.P.: Tak, to nieświadomość tworzy grę, na tym polega cały
dramat.
D.G.: Po czym w takim razie możemy rozpoznać, że gramy?
Z.P.: Twórca analizy transakcyjnej, czyli koncepcji psycholo-
gicznej zajmującej się m.in. grami psychologicznymi, Eric
Berne, twierdzi, że są one uruchamiane, kiedy człowiek znaj-
duje się w jednej z trzech podstawowych ról - ofiary, prze-
śladowcy albo wybawcy. To tzw. trójkąt dramatyczny.
D.G.: Występuje w prawie każdej bajce i tragedii.
Z.P.: To bardzo archetypiczne role i wszyscy mamy potencjalne
możliwości wystąpienia w każdej z nich. Jeśli już się w niej
znajdujemy, "włączamy" wobec drugiego człowieka zachowanie
charakterystyczne dla tej roli, a nie płynące z autentycznego
kontaktu. Skoro tak, możemy to nazwać grą - oczywiście, tylko
wtedy, gdy przyjęcie roli nie jest uzasadnione zewnętrzną
rzeczywistością. W naszym początkowym przykładzie impulsem do
rozpoczęcia gry mogła być chęć poczucia, jaka jestem ważna,
dobra i potrzebna.
D.G.: ... co skądinąd bardzo lubię. Mamy więc swoje ulubione
role, a więc także ulubione gry.
Z.P.: Oczywiście.
D.G.: Ponawiam więc pytanie - w co najczęściej grają Polacy?
Z.P.: Polacy są narodem, który stać na ogromny heroizm w sy-
tuacjach ekstremalnych, w chwili klęski. Jednak gdy tego za-
grożenia nie ma, naszym dobrem narodowym jest na pewno narze-
kactwo.
D.G.: Z czego to wynika?
Z.P.: Odwołałabym się do takiej dziecięcej gry w "czyje lep-
sze". Gdy dzieci nie mają się już czym chwalić, to przechwa-
lają się rodzicami: "A mój tatuś to najszybciej jeździ". "Co
tam twój tatuś, mój był ze mną dwa tygodnie w lesie". "A mój
pojechał do Ameryki". To typowy dziecięcy dialog, gdzie widać
już skłonność do deprecjonowania osiągnięć drugiego człowie-
ka, wynikającą z niemożności uznania cudzego, a także własne-
go sukcesu.
D.G.: Narzekactwo wygląda jednak raczej na grę w "czyje gor-
sze"...
Z.P.: Właśnie. Oznacza to, że odczuwamy ulgę, kiedy jest go-
rzej, bo zwalnia to nas od mobilizacji koniecznej do uzyska-
nia sukcesu i utrzymania go.
D.G.: Niczym bohater popularnej kreskówki robię wszystko, że-
by przewrócić się na prostej drodze. Potem rwę włosy z głowy,
pomstuję i zaczynam wszystko od początku. Jeśli przypadkiem
się uda, przewracam się tuż za metą.
Z.P.: Analiza transakcyjna proponuje wyjaśnienie oparte na
koncepcji scenariuszy życiowych - tzw. skryptów.
D.G.: Jakiś przykład?
Z.P.: Jeżeli rodzice np. nie dają dziecku czasu na radosne
uczenie się nowych umiejętności, ciągle je krytykują, że robi
coś źle i za wolno, po czym przerywają mu i robią to za nie -
"bo ja to zrobię lepiej" - w świadomości dziecka może powstać
przekonanie, że jest do niczego. W dorosłym życiu ten frag-
ment doświadczenia może się ubrać właśnie w scenariusz z ma-
trycą "nic mi się nie udaje" - będziemy zaczynać różne dzia-
łania z autentyczną radością, ale nagle w połowie albo tuż
prze końcem odpadniemy, mówiąc: nie dam rady. Jeśli takie do-
świadczenie się powtarza, można wnioskować, że wzięło się z
wczesnodziecięcej decyzji.
D.G.: Czym się różni gra od skryptu?
Z.P.: Skrypt to scenariusz do sztuki, ale tą sztuką jest całe
nasze życie. We wczesnym dzieciństwie zostajemy przez rodzinę
i inne ważne osoby delegowani do odegrania określonej roli -
i akceptuje my ją bardzo głęboko, a jednocześnie bez rozezna-
nia rzeczywistości. Potem może się okazać, że osoba ogromnie
utalentowana żyje dużo poniżej swoich możliwości, mówiąc:
nie, tego się nie podejmę, bo nie dam sobie rady. Ta osoba
widzi siebie przez pryzmat scenariusza, fałszując rzeczywisty
obraz swoich potrzeb, pragnień i możliwości. To nie pozwala
jej w pełni otworzyć się na świat i czerpać z niego. Już bar-
dzo blisko do tego, żeby wpaść w rolę i uruchomić grę jako
sposób komunikowania się ze światem.
D.G.: To znowu mamy motyw lęku przed sukcesem I podświadomy
impuls do zaprzepaszczenia wszystkiego, co się osiągnęło.
Czyli powrót "małego psuja".
Z.P.: I wiecznie niezadowolonego narzekacza. To przypomina
trochę jedną z najbardziej rozpowszechnionych gier o nazwie
"tak, ale...". Przyjaciółka prosi przyjaciółkę: "poradź mi, w
co mam się ubrać". "Załóż tę sukienkę". "No, tak, świetna ra-
da, ale w tej sukience źle wyglądam". "To weź tę garsonkę".
"Ale nie mam do niej butów". I tak to się toczy aż do momen-
tu, gdy osoba delegowana do roli eksperta, podda się i prze-
stanie mieć pomysły.
D.G.: Po co to wszystko?
Z.P.: Tu wchodzimy w rejon skomplikowania gry psychologicznej
- jest ona w pewnym sensie jawna, a w innym - niejawna. W tym
przykładzie jedna osoba deleguje drugą do tego, żeby była
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: ZYCIE TO GRA 09.02.02, 23:26
      Ladne. Tylko... co z tego?
    • Gość: Toi Re: ZYCIE TO GRA IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.02.02, 23:32
      Zgoda totalna. Czy to zaproszenie do dyskusji, miromirku? :)
    • Gość: fnoll Re: TYCIE TO GRA IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.02.02, 20:24
      hmm... czy bakterie w moich jelitach tez graja (nie chodzi mi tu o grajace
      marsza kiszki)? bo zywe sa jak najbardziej... albo roztocza na moich rzesach?

      albo malpy - zeby przyklad byl blizszy ludzkiemu doswiadczeniu - graja czy nie?

      a na planszy szachowej - kto gra: pionki czy szachista?

      jak nazwiemy - tak bedzie :)))

      pzdr

      fnoll
    • masaker Re: ZYCIE TO GRA 18.02.02, 11:53
      Super! W co gramy? Tylko błagam - nie w rozstania! [sam, kurwa, zacząłem ten temat dwa miesiące
      temu]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka