irytujące obietnice

16.12.09, 20:30
Problem w tym, że od paru lat różni krewni (stosunkowo młodzi)
obiecują mojemu dorastającemu synowi zapisanie w testamencie różnych
elementów majątku a to mieszkania, a to ziemi, a to udzielenia mu
pomocy finansowej w chwili usamodzielniania się. Ja traktuję to jako
gruszki na wierzbie.
Syn jednak naiwnie traktuje to wszystko serio i wiąże z tym
nadzieje. Niestety w ślad za tymi obietnicami idą pierwsze próby
zobowiązania syna do świadczenia tym osobom różnych prac, co ja
chwilami odbieram jako jego wykorzystywanie.
Moje próby protestu, że za wcześnie na deklaracje zostały
skomentowane, że własnemu dziecku staję na przeszkodzie. Nie staję,
ale uważam, że obiecywanie zapisania czegoś w testamencie , jak się
ma przed sobą statystycznie 25 lat życia ( w tym czasie wiele się
może zdarzyć) to dzielenie skóry na żywym niedźwiedziu. W sumie całą
sprawę uważam za niezbyt etyczną, ale nie za bardzo wiem jak
rozmawiać z rodziną Ma ktoś podobne doświadczenia?
    • s.p.7 Re: irytujące obietnice 16.12.09, 20:36
      sadze ze wlasciwe podejscie do zycia to traktowanie wszystkich obietnic
      testamentowych jako miłych gestów i nic wiecej,
      najlepiej jak fikcje i powinno sie zyc tak jak by ich nei było.

      NIe mozna układac pod to zycia, bo nigdy nic nie wiadomo.

      Tym bardziej ze niektórzy lduzie umirają w wieku np 90 lat...

      tak czy inaczej co złego w jest w pomocy rodzinie?
      • kol.3 Re: irytujące obietnice 16.12.09, 20:46
        Ja te obietnice traktuję jako takie sobie gadanie, natomiast syn młody
        życzliwy i dobroduszny - bierze je dość serio ponieważ mierzy
        wszystkich swoją miarą. Nie ma nic złego w pomocy rodzinie, natomiast
        jest sporo złego w cynicznym wykorzystywaniu chłopaka.
        • s.p.7 Re: irytujące obietnice 16.12.09, 21:01
          twoje obawy są takie ze:
          ktos mu cos naobiecuje a on młody i głupi bedzie dla nich robił a nic nei
          dostanie...

          mysle ze wystarczy ze bedzie traktował to jak nic nie znaczące fanaberie,

          to musisz mu wpoić, bo on moze uwazac ze dostał juz jakis prezent - a to
          niewlasciwa postawa, pozatym moze go naprawde postkac zawod

          jaka jest konsekwencja dania obietnic testamentowych?
          -czychanie na zycie tych ktory maja cos w tym testamencie spisane
          dlatego nikt takich numerow nie odwala

          • kol.3 Re: irytujące obietnice 16.12.09, 22:26
            Ja uważam, że mówienie o dzieleniu majątku w wieku kiedy do emerytury
            jeszcze parę lat to gruba przesada. Rozumiem gdy robi to
            osiemdziesięciolatek. Po drugie uważam, że mój syn naobiecuje sobie że
            dostanie od rodziny jakiś majątek, natomiast powinien myśleć o tym jak
            stanąć na własnych nogach, w sumie wykrzywia mu to światopogląd, bo
            uważa że pomoc ma zaklepaną.
            • s.p.7 Re: irytujące obietnice 16.12.09, 22:58
              mysleze starzy z rodziny mogą chciec liczyćna "wdzięcznosc za życia"

              my ci damy to i tamto... no wlasnie jak bedziesz dobrym sistrzencem/wnukiem

              moze to rodzic jakies postawy biernosci, poczucia otrzymwywania,
              co jak psialem ograniczyc mu moze jego wlasny rozwoj

              te spadki powinien traktowac jako dość NIEPEWNY PREZENT
              jako cos co jest fikcją... moze to brzmi dziewnie ale tak trzba podchdozic do
              zycia zeby sie nei rozleniwic, orz zapwnia to relane bezpieczenstwo
            • koala_tralalala Re: irytujące obietnice 16.12.09, 23:01
              Calkowicie podzielam Twoj punkt widzenia. Trudno ci bedzie sie z tym
              uporac, bo z tego co napisalas wynika ze rodzina manipuluje Wami, z
              ciebie robiac te zla oraz hipotetycznymi spadkami.

              Przede wyszystkim Twoj syn jest chyba jeszcze za mlody na takie
              teksty - nie dojrzal jeszcze do zawilych spraw. Niech sie cos
              wydarzy i bedzie mial zal do konca zycia, ze zostal oszukany prze
              ciocie czy wujka (moze warto im to powiedziec?).

              Z tego co piszesz wynika, ze chyba krewni chca sobie kupic pomoc
              mlodego. Jak zapracuje - dostanie (albo i nie, zadecyduje widzimisie
              i to na przestrzeni kilkudziesieciu lat). Taka niewidzalna smycz.

              Ja bym tlumaczyla dziecku, ze ten spadek dostanie najwczesniej jak
              bedzie mial 45-50 lat, a moze i pozniej, bo teraz dlugosc zycia sie
              wydluza. W dodatku wcale nie wiadomo czy do tego czasu X nie
              zbankrutuje, za to jest bardzo prawdopodobne ze X wyda wszystko na
              leczenie oraz wlasna "emeryture". Ale pomagac trzeba W MIARE
              MOZLIWOSCI Z DOBREGO SERCA.
              I tyle.

              PS. Dla mlodziezy 45-latek to juz niemal skamielina, wiec jak sobie
              siebie wyobrazi w tym wieku, to moze do niego dotrze, ze to naprawde
              odlegla przyszlosc.
              • haalszka Re: irytujące obietnice 17.12.09, 08:09
                znam takie obietnice..
                ludzie sa perfidni i graja czasami swoim marnym majatkiem, aby zapewnic sobie
                dobra dusze do pomocy.
                To jest straszne.. niestety ludzie, ktorzy to robia sa samotni, nieszczesliwi i
                boja sie o siebie w wieku starczym.
                Na dzien dzisiejszy szukaja parobka...

                Musisz porozmawiac z synem, uzyc wlasnego doswiadczenia.
                Moj syn ma 5 lat a juz ma zapisany w testamencie majatek.... nawet bez mojej
                wiedzy, on o tym nie wie i mam nadzieje ze sie jeszcze dlugo nie dowie.
                chcialabym aby sam zapracowal sobie na cos swojego, tylko wtedy ceni sie
                posiadanie czegokolwiek. Zreszta u mnie to inna sprawa bo to obcy czlowiek, z
                ktorym nie mamy kontaktu.
                Wiadomo ze testament zobowiazuje cie do opieki nad osobami gdy one takiej
                potrzebuja, ale nie kiedy taka potrzeba nie istnieje.

                Pozdrawiam
    • maya_w Majatkiem dziecka 17.12.09, 10:25
      Niech bedzie jego dobre wyksztalcenie w kierunku, w ktorym znjdzie
      dobra prace.

      Krewni nawet jezeli przypisza cos tam w testamencie to i tak sad
      musi rozpatrzec, czy nie ma np. dzieci, czy zony gdzies tam zanim
      dojdzie do dzielenia sie majatkiem. Na razie jest to jedynie
      egoistyczne zabieranie czasu mlodemu chlopakowi i zabieranie mu jego
      przyszlosci.

      Pognalabym takich krewnych na zbity pysk, a dziecku zabronila
      chodzenia do nich i postawila warunki studiow oraz pracy.
      • kol.3 Re: Majatkiem dziecka 17.12.09, 15:44
        Wątpię by obecnie istniały jakieś zapisy testamentowe na mojego syna.
        To jest tylko gadanie, obiecywanie i zgadzam się że są próby
        manipulacji. Pogonić rodziny się nie da, bo musiałabym pozrywać
        stosunki, a niektórzy są dość bliską rodziną.
    • koala_tralalala Re: irytujące obietnice 17.12.09, 11:04
      Przy okazji pomyslalam, ze w naszym zyciu, wraz z kapitalizmem
      pojawia sie nowy aspekt, swietnie znany od wiekow na Zachodzie:
      spadki.

      Zaczne od pozytywnej strony: jeszcze do niedawna w przytlaczajacej
      wiekszosci wypadkow Polacy nie mieli nic, bo mieszkania byly
      zakladowe, ziemia poszatkowana, wiec byly te "piec hektary" do
      podzialu na dwoch synow, itp. Teraz wszystko da sie przekazac,
      majatki sa coraz wieksze, wiec jest co dzielic i mozna bedzie
      otrzymac calkiem spore kwoty (wystarczy male mieszkanko i juz jest
      kasa) - bedziemy zatem coraz bogatsi! ;))

      A teraz lyzka dziegciu: na Zachodzie po smierci babci czy cioci
      rodziny potrafia sie sklocic na lata, bo ciotka wg wlasnego "widzi-
      mi-sie" podzielila powazny majatek. Np. ktos latami pomagal, a nic
      nie dostal, drugi przynosil tylko czekoladki raz na trzy miesiace,
      ale zapisala mu wszystko, itp.
      Czesto te zale do konca zycia nie zostaja wybaczone i spadek
      przynosi rodzinie wiecej szkody niz pozytku. Nas tez to czeka... Ba,
      juz sie zaczyna - co pokazuje ten watek.
      • haalszka Re: irytujące obietnice 17.12.09, 11:25
        zgadam sie z toba, uwazam iz czlowiek sam powinien postarac sie o swoj dorobek a
        nie liczyc na manne z nieba.
        Malo znam wokol siebie rodzinnych spokojnych podzialow, zupelnie tego nie rozumiem..
        Ludzie staja sie jak hieny, licza na darmowa kase po najblizszych ze nawet na
        pomoc starszym wydaje sie podejrzana. Kasa, kasa i kasa...

Inne wątki na temat:
Pełna wersja