kol.3
16.12.09, 20:30
Problem w tym, że od paru lat różni krewni (stosunkowo młodzi)
obiecują mojemu dorastającemu synowi zapisanie w testamencie różnych
elementów majątku a to mieszkania, a to ziemi, a to udzielenia mu
pomocy finansowej w chwili usamodzielniania się. Ja traktuję to jako
gruszki na wierzbie.
Syn jednak naiwnie traktuje to wszystko serio i wiąże z tym
nadzieje. Niestety w ślad za tymi obietnicami idą pierwsze próby
zobowiązania syna do świadczenia tym osobom różnych prac, co ja
chwilami odbieram jako jego wykorzystywanie.
Moje próby protestu, że za wcześnie na deklaracje zostały
skomentowane, że własnemu dziecku staję na przeszkodzie. Nie staję,
ale uważam, że obiecywanie zapisania czegoś w testamencie , jak się
ma przed sobą statystycznie 25 lat życia ( w tym czasie wiele się
może zdarzyć) to dzielenie skóry na żywym niedźwiedziu. W sumie całą
sprawę uważam za niezbyt etyczną, ale nie za bardzo wiem jak
rozmawiać z rodziną Ma ktoś podobne doświadczenia?