29.01.04, 19:21
Dawno dawno temu kiedy światem rządziła klika trzymająca władzę, a kliką
rządziły siły przyrody czas dla kliki był wtedy gdy był czas odpowiedni, a
dla reszty maluczkich wtedy gdy ktoś z kliki im pozwolił. Pracował od wtedy
gdy nadzorca mu kazał pracować do wtedy gdy powiedział, że wolno przestać mu
pracować. Jadł i siusiał też na nadzorcy zawołanie. Nie mówię o rolnictwie
bo tam od świtu do zmierzchu gdzie krowa lepiej wiedziała, że trza do obory
niż pasący ją pasterz. Chodzi o latyfundia, później o fabryki.

Wcześniej zegarek służył głównie ozdobie i to bogaczom, kiedy więc stał się
on powszechny co się stało? Nadzorca przestał być potrzebny bo człowiek miał
godziny pracy. Ufać zaczął swojemu odczytowi godziny niż nadzorcy, stał się
w swoich oczach ważniejszy bo sam o sobie dzięki zegarkowi decydował. Czy
stworzenie w ludziach poczucia niezależności od nadzorcy nie przyspieszyło
wybuchów buntów narodowościowych? Czy podzielenie dzięki zegarowi doby na
ścisłe jednostki nie podniosło wartości pracy i pracownika, bo ten wiedząc
dokładnei, że za godzinę otrzyma tyle i tyle czuł się panem na włościach.
Czy nie wyzwoliło to w ludziach aspiracji, bo jeśli wie, że pracując 10 lat
za ileś tam pieniędzy będzie mógł kupić dom w dobrej dzielnicy? Wcześniej
żył raczej teraźniejszością nie znając zarobku, który był zależny od
widzimisie nadzorcy ani czasu jaki będzie musiał poświęcić na wykonanie
planu życiowego. Więc planów nie było. Dlatego pionowe przemieszczenia
klasowe nie miały miejsca, chyba, że przez mezaliansy, bo nie było
długofalowego planowania.

to tak marginesie dzisiejszych narzekań na kult zegarka, tempa, braku
delektowania się godziną 19,21. Delektować się trzeba jak najbardziej, ale
co by było gdyby zegarka nie było. Nie tylko chaos organizacyjny, ale
średniowiecze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: zegar IP: *.unl.edu 29.01.04, 19:43
      wszystko to pieknie ale jest mala uwaga. ta sama klika rzadzi swiatem i dzisiaj.
      latyfundia zmiemily swa twarz na korporacje i oficjalnie nikt ci nie mowi,
      kiedy mozesz oddac mocz (choc i to sie zdarza)ale jestesmy takimi samymi
      niewolnikami jak kiedys. po hamerykansku nazywamy sie "wage slaves".
      Pozdr. Imagine.
      • Gość: Richelieu* Re: zegar IP: 217.98.107.* 29.01.04, 19:50
        nie chodzi o to kim jesteśmy, ale co nam się wydaje. Wrażenie niezależności i
        panowania nad własnym losem, wrażenie, że za godzinę roboty należy nam się
        tyle pieniędzy. Klika rządzi, ale dzięki podzieleniu czasu na ściśle określone
        jednostki i wszędzie takie same czujemy, że też mamy prawa, że też możemy
        planować.
        • Gość: Imagine Re: zegar IP: *.unl.edu 29.01.04, 19:52
          mozna troche jasniej Kardynalowo ? belkotem mi to podjezdza cos. w watku o
          moczu lepiej ci szlo, buahahahahahahahahaha
          • Gość: Richelieu* Re: zegar IP: 217.98.107.* 29.01.04, 20:18
            załóżmy, że nie widziałam tego co napisałeś powyżej, kpiną mi to podjeżdża
            coś, w wątkach o duperelach lepiej Ci szło, buahahahahahaha
            to wcale nie jest śmieszne, a Ty mnie ugryzłeś



            co za różnica czy rządzi klika nadal czy nei rządzi, człowiek ma dziś dzięki
            zegarkowi poczucie, że może skrupulatnie zaplanować sobie życie, że może
            przeskoczyć szczebelek albo dwa. Woadomo, że do szczebla kliki nigdy nie
            dociągnie, ale przynajmnniej nie będzie całe życie siedział na dupie w
            oczekiwaniu na popołudniowy obiad i wieczorny seks, tylko ruszy się bo zegarek
            umożliwił mu zaplanowanie.
            • Gość: Imagine Re: zegar IP: *.unl.edu 29.01.04, 20:33
              ugryzlem bos smaczna Kasienko. i ty mnie jeszcze nie znasz ? bodne jednym rogiem
              a drugim utule. sorry za moj post. daj pysia na zgode.
              Imagine.
              • Gość: Richelieu* Re: zegar IP: 217.98.107.* 29.01.04, 20:46
                jezu
                co też z Ciebie musi być kiedy sorrujesz za coś na prawdę strasznego, wtedy
                utopić się w miodzie możnaby jeśli teraz się pływa

                pysia? ;)))
                oto pysio Ondraszku
                smacznego
                • Gość: Imagine Re: zegar IP: *.unl.edu 29.01.04, 21:06
                  a skad ty, bizonia mac, wiesz ze ja Ondraszek ?
                  • Gość: Richelieu* Re: zegar IP: 217.98.107.* 29.01.04, 21:32
                    rany, Ty to wiesz jak zapewnić atrakcje, zimno, ciepło, zimno, brzydko,
                    milusio, brzydko. od tych pulsacji jeszcze orgazmu dostanę ;)


                    wiem że Ty Ondraszek, bo macica mi powiedziała
                    a realy Ondraszek?


                    • Gość: Imagine Re: zegar IP: *.unl.edu 29.01.04, 21:35
                      naprawde Ondraszek, a jak ta twoja macica taka gadatliwa, to poszeptalbym
                      troche z nia, hihihihihihihi
                      • Gość: Richelieu* Re: zegar IP: 217.98.107.* 29.01.04, 21:49
                        z macicą się nie wchodzi w takie cegerelskie związki dyplomatyczne, to jest
                        czysto informatyczna zero jedynkowa baba, albo tak albo siak
                        dyplomacja potrzebna jest wypełniaczu osierdzia, no i przedze wszystkim
                        wypełniaczu czaszki
                        brałam już to wcześniej pod uwagę gdy za podniesienie ręki na Oleńkę groziłeś
                        wbiciem na pal, no nic, koniec gróżb, promocja skończona
                        ;))
                        co do Ondraszka, dlaczego Ondraszek akurat? a nie po polsku And/Jędrzej?
                        • Gość: Imagine Re: zegar IP: *.unl.edu 29.01.04, 21:55
                          w Cieszynie urodzonym, jam ci goral z Beskidow. W Wisle malyszowej, na poczcie
                          by taki napis: Ondraszku, Ondraszku, My som Twoje Dzieci, ka Ciebie nie Styknie,
                          Beskid sie Rozleci.
                          Czemu Ondraszek ? Lubie to imie. Mialem przyjaciela z Wegier (obecnie w
                          Kanadzie) o imieniu Ondrasz (po wegiersku Androsz). Jestem bardzo zwiazany z
                          Wisla i okolicami.
                          Imagine.
                          • Gość: Oleńka przecież Ondraszek to był taki rozbójnik ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 22:19
                            coś jak Janosik zdaje się ;)))
                          • Gość: Richelieu* Re: zegar IP: 217.98.107.* 29.01.04, 22:43
                            jej, to dlatego.. ja do Wisły mam rzut beretem, no, ale na pocztę nie
                            zwracałam uwagi. A gdy będę w Cieszynie to trzebaby na budynku, w którym się
                            urodziłeś napisać "Tu urodził się i mieszkał przez pół dzieciństwa Wielki Wódz
                            newadzkich Indian Ondraszek pseudonim Imaginowa Głowa"

                            ale Ciebie powiało z Cieszyna do Warszawy z Warszawy do Lincolna i to bez
                            przesiadki do malucha
                            miałam nosa z Ondraszkiem ;)
    • Gość: Ethlinn Re: zegar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.04, 19:43
      Po prostu sposoby odmierzania czas były inne; klepsydrami, świeczkami, wodą,
      zdrowaśkami... Myślę, że ludziom żyjącym w dawnych czasach odmierzanie czasu co
      do sekundy nie było zwyczajnie potrzebne. Ich życie miało zupełnie inny rytm,
      wyznaczany przez prawa natury. Jestem też pewna, że mieli świetne wyczucie pór
      dnia i nocy; nam potrzebne są zegarki - bez nich jesteśmy jak dzieci we mgle,
      im daną porę sugerowało zachowanie zwierząt, roślin, musieli być świetnymi
      obserwatorami. Nie zdarzyło Ci sie nigdy że będąc np. na jakims wyjeździe pod
      namiotem czy w górach, po kilku dniach potrafisz określić czas (bez zegarka
      oczywiście) co do godziny? (z kilkudziesięciominutowym poślizgiem w te czy we
      wte)
      • Gość: Richelieu* Re: zegar IP: 217.98.107.* 29.01.04, 20:04
        było odmierzanie czasu, ale klepsydry, świeczki, woda, zdrowaśki są różnej
        długości, grubości itd. Chodzi o unifikację czasu przynajmneij na pewnym
        obszarze. Wtedy można zacząć liczyć co nam się należy za 12 godzin pracy i o
        której możemy zrobić sobie SAMI przerwę obiadową bo zegarek wskazuje na
        puierwszą a nie dlatego, że nadzorca nam pozwolił.

        świetni obserwatorzy, tak, bo nic innego ich uwagi nie odwracało. mając przed
        oczyma tylko przyrodę, i drzewa, i chmury i słonko nie problem je zauważyć,
        dziś przed oczyma ma się to co tzreba zrobić na jutro na godzinę 8,00 a nie
        przyrodę.

        góry, nic z tego Ethlin, po słonku ewidentnie widać która jest godzina, a, że
        w góru idzie się z kompasem i superekstra dokładnym wyznaczeniem południa to
        można nie meić zegarka a dokładną godzinę się zna. Tylko, że po co? ;) I to
        chyba moje zboczenie, że nawet w środku bezludzia sprawdziłabym dokładnie
        godzinę zamiast cieszyć się, że kwiaty kwitną, a ptaki ptakują.
    • yukka przypomniało mi się 29.01.04, 22:10

      u jednego z moich ulubionych autorów (niechodzi o mnie, bynajmniej) widnieje
      taka oto malutka miniaturka (jedna z dwu w tym temacie, przepiszę tę, która
      moim zdaniem ładniejszą jest)

      "Wstęp do przepisów na temat nakręcania zegarka

      Pomyśl, że kiedy ci ofiarowują zegarek, ofiarowują ci małe ukwiecone piekło,
      łańcuch z róż, więzienie z powietrza. Nie tylko dają ci zegarek, wszystkiego
      najlepszego, mamy nadzieję, że będzie ci dobrze służył, bo jest dobrej marki,
      szwajcarski, z rubinową kotwiczką, nie tylko dają ci tego małego łupacza
      kamieni, którego przytwierdzasz sobie do przgubu ręki i będziesz prowadzał ze
      sobą. Dają ci - o czym nie wiedzą, najgorsze, że o tym nie wiedzą - dają ci
      nową, delikatną cząstkę ciebie, coś, co jest tobą nie będąc twym ciałem, co
      trzeba przywiązać do ciała rzemyczkiem, coś okropnego, co wczepia się w twoją
      dłoń. Dają ci konieczność nakręcania go co dzień, obowiązek nakręcania go,
      ażeby nie przestał być zegarkiem, dają ci obsesję sprawdzania dokładnej
      godziny na wystawach zegarmistrzów, w radiu, przez telefon. Dają ci strach
      przed zgubieniem go, przed upuszczeniem na podłogę i stłuczeniem. Dają ci jego
      markę i przeświadczenie, że jest to marka lepsza od innych, dają ci ochotę
      porównywania tego zegarka z innymi. Nie dają ci zegarka, to ty jesteś
      prezentem, ciebie ofiarowują zegarkowi na urodziny"

      ktoś wie, kto to napisał? :-))

      ps,
      YH
      • kwieto Ja wole to: 29.01.04, 22:36
        - Odwaz sie powiedziec, ze nie jestem piekny
        - Jestes najpiekniejszym prakiem jakiego kiedykolwiek widzialem
        - Wiecej
        - Jestes piekniejszy od rajskiego ptaka
        - Odwaz sie powiedziec ze nie latam wysoko
        - Latasz na zawrotnych wysokosciach i jestes calkowicie ponaddzwiekowy i stratosferyczny
        - Odwaz sie powiedziec ze smierdze
        - Pachniesz piekniej niz caly litr wody kolonskiej Johann-Maria Farina
        - Gowniaz. Nie daje najmniejszej mozliwosci zeby go rozdziobac.
        • kwieto Oooo, jeszcze wyszperalem 29.01.04, 22:41
          I juz ddosc cytowania, bo cala ksiazke przepisze :"P

          ...wybudowal dom i wedlug zwyczaju wmurowal w progu wiele kafli, ktore kupil, albo nawet
          specjalnie kazal zrobic. Byly one wmurowane tak, zeby mozna je bylo czytac po kolei. Na
          pierwszym bylo: Blogoslawieni, ktorzy wstepuja w te progi. Na drugim: Domek jest maly, za to
          serce wielkie. Na trzecim: Gosc w dom, Bog w dom. Na czwartym: Czym chata bogata, tym rada. Na
          piatym: Ten napis anuluje wszystkie poprzednie. Won, petaku!
      • r.richelieu Re: przypomniało mi się 30.01.04, 17:25
        nie wiem kto to
        ale właśnie mówi on dokładnie o tym co istnieje powszechnie, niechęć do
        zegarka. Gdyby nie on mielibyśmy nadzorców w postaci człowieka, tak mamy
        nadzorcę w postaci maszynki, która SAMI nakręcamy, SAMI kupujemy, SAMI
        wymieniamy bransoletkę. A czas, jeśli pogania nas abstrakt a nie człowiek z
        paskudnym pyskiem nazywający się naszym panem, to dużo lepiej
        no, ja się lepiej w takiej sytuacji czuję ;)
        a czas ma ściśle określone reguły, nadzorca najczęściej nie ma reguł tylko
        widzimusię. Jak można cokolowiek planować według czyjegoś widzimisie.
    • komandos57 Re: zegar 30.01.04, 17:48
      Dobranoc Rachelo.Nastaw se budzika,bo przyspisz!Pa
      --
      • r.richelieu Re: zegar 30.01.04, 17:55
        właśnie mi się bateria w budziku wyczerpała, a we wszystkich mijanych dziś
        kioskach nie mieli baterii. Czy to jakieś fatum zawisło nad moim biednym
        głodnym budzikiem?
        Jak to miło mają ci, których nie budzik budzi, a pies bo chce siusiu, kot bo
        chce jeść, czy słoneczko najdroższe bo przeczytało, że poranny seks jest
        lepszy niż gimnastyka.
        • summa Re: zegar 31.01.04, 16:26
          Richelieu, czy nie widzisz tu sprzeczności?

          Z jednej strony wielka pochwała zegarka, a z drugiej tęsknota, żeby to jednak
          nie on budził...

          Przyznaj sie, tak naprawdę to i Ty ich nie lubisz! ;)
          • r.richelieu Re: zegar 31.01.04, 17:01
            no fakt, o szóstej nienawidzę zegarków, ale już o ósmej jak najbardziej, nie
            mówiąc już o na przykład 15 gdy czas do domciu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka