Dodaj do ulubionych

Pomocy !!!

25.12.09, 20:39

Witam . Mam na imie Agnieszka . Moj problem dotyczy malzenstwa ,potrzebuje
porady psychologa .
Jestesmy z mezem malzenstewm od 2 lat,mamy cuownego synka -1,8 m-cy i moja
corke -12 lat,ktora maz traktuje jak swoja .Poblem jst z mna ,ciagle cos
wymyslam ,zeby tylko dopic mezowi ,a wlasciwie zby sprawdzic czy mnie nie
zdradza,choc wiem ze nie robi tego i nie zrobi,jestem zazdrosna o jego
kolezanki z pracy itd.
Wiecznie szukalam pretekstu zeby mna sie intresowal,myslalam ze jak bede obila
sceny zazdrosci to sama nie wiem co chcialam osiagnac .
Zaczelismy sie klocic i to starsznie ,maz nie mogl zniesc mojj pnicznej
opsesji ze mnie zdradza ,a ja nie umiem sobie z tym poradzic ,uwazam ze skoro
nie przebywa w danej chwili ze mna to jest w lepszym towazystwie ,a to nie
prawda .Tysiac razy zapewnial mnie o swojej lojalnosci ,wiem ze tylko zaufanie
moze nas uraowac i szczerosc a ja zawsze wybucham gniewem ,od slowa do slowa
sytuacja staj sie nie do znisienia dla meza oczywiscie .
Bardzo go kocham,i dopiero jak moge stracic to wszystko zaczelam myslec i chce
sie leczyc .
Uwazalam tez ze jak maz jezdzi do swoich rodzicow sam ,a czesto tak bywa to
oni go buntuja przeciwko mnie i o to tez sie klocilismy.
Moj maz od kwietnia przebywa na urlopie wychowawczym na synka bo ja chcialam
wrocic do pracy ,wrocilam ale zostalam w pazdzierniku zwolniona ,wiekszosc
czasu wiec spedzal w domu z dziecmi ,nie mialam powodow ,naprawde ale jakos
przez jakis czas bylo ok a pozniej znowu to samo.
Teraz maz zabral syna i pojechal do rodzicow na swieta zostawiajac mnie sama z
corka w domu .
Plakalam ,blagalam ,ale jest nie ugiety,powiedzial ze wroci we wtorek jak sie
wycisze ,uspokoje .
W naszym zwiazku brakuj rozmowy ,zadko rozmawiamy,zadko wychodzimy gdzies
razem,i to tez z mojej winy ,czesto proponowal ale zawsze byl opor -nie
ide,wkoncu przestal prosic .
Gdy zrozumialam swoj bld ,chce poprawic i naprawic swoje relacje z
mezem,zaczac zupelnie nowe zycie u boku mezczyzny ktorego bardzo kocham i
ktory okazal mi tyle ciepla a ja nie rozumialam .
Potrzebuje pomocy i porad jak to zrobic zeby on byl ze mnie dumny ,zadowolony
i chodzil usmiechniety .Prosze pomozcie mi .
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:08
      No wiesz....rozumny człowiek ocenia swoje postępowanie.
      Nie oczekuj prostej recepty, poczytaj, jest tu na tej stronie wątek
      dziewczyny, która wciąż oczekuje od wszystkich dowodów swojej
      atrakcyjności i wyjatkowości, a jak ich nie otrzymuje, to
      straszliwie to przeżywa. Czego Ty oczekujesz od męża, czego Ci nie
      daje?
      • agarusz77 Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:15
        Czego mi nie daje ??
        W zasadzie to daje mi wszystko czego chce .To ja popelniam bledy i chce je
        naprawic ,ale sama nie wiem jak.
        Rozmawialam z nim teraz tel. przepraszalam , bylam z nim szczera ,ale on nie
        chce kolejnej deklaracji poprawy mojego zachowania ,tylko zony ktora go rozumie
        i kocha ,nie wystarczy powiedziec kocham ,teraz o wiem,ale jak to robic zeby
        codziennie byl szczesliwy i zadowolony ze sie staram i robie postepy .
        Chce zeby mi pomogl,wspieral w trudnych chwilach ,ale przede wszystkim zeby
        wrocil do domu i razem ze mna pomagal mi i patrzyl jak sie poprawiam ,ale na
        zawsze a nie na chwile.
        • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:25
          A jak myslisz, dlaczego on z Tobą jest?
          • agarusz77 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 19:18
            Dobre pytanie . Dlaczego on ze mna jest......
            Bo mnie kocha i zalezy u na nas?/
            Nie wiem,bo teraz czuje sie opuszczona przez niego ...
            A ty jak sadzisz dlaczego on ze mna jest??
            • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 27.12.09, 10:58
              > Bo mnie kocha i zalezy u na nas?/
              :) Oczywiście.
              A czy jest to dla Ciebie istotną wartością pozytywną w życiu?
              • agarusz77 Re: Pomocy !!! 27.12.09, 11:25
                Tak. Jest to dla mnie najwazniejsza wartosc pozytwna .
                Ale mam tez male ale...on nie wroci do domu ,chce byc u rodzicow ,zeby sie
                przekonac o moich poprawach ,ale jak mam go przekonac skoro jego ze mna nie
                bedzie,nie bedzie widzial moich postepow.
                pojde na trapie ale psycholog powiedzial ze tylko wtedy mam szanse i sen gdy on
                przyjdzie tam ze mna ,poslucha i wyciagnie wnioski. bedac w innym miescie,nie ma
                auta zeby byc na kazdy wypadek .
                chce zeby wrocil do domu ,zeby mi pomogl i wspieral mnie a on jest wciaz tam.
                • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 27.12.09, 14:01
                  Skoro jest to dla Ciebie jedna z istotnych wartości, to logiczne
                  jest świadome i konsekwentne dążenie do jej pielęgnowania. Elementem
                  tego jest aktywne korzystanie z fachowej pomocy psychologa w celu
                  nauczenia się nowych nawyków i umiejętności panowania nad złymi.
                  Nie wydarzy sie to w ciągu kilku dni, a już na pewno w okresie
                  świąt. Jezeli jesteś nastawiona na trwały i stabilny efekt, to
                  zaakceptuj, że to dłużej potrwa.
                  Przecież wiesz, że to tylko od Ciebie zalezy, czy coś z tym zrobisz,
                  nie ma sensu dopytywanie się na forum co masz zrobić, skoro dobrze
                  wiesz co :).
                  To nieprawda, że nie będzie widział Twoich postępów nie będąc z Tobą.
                  Nieprawdą jest także, ze "tylko wtedy masz szansę, jak on
                  przyjedzie", bo to by oznaczało, że faktycznie jesteś zależna w
                  uporzadkowaniu swoich spraw od kogoś, a tak nie jest - zależy to
                  tylko od Ciebie...:)
    • s.p.7 Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:12
      Wielu ludzi popelnia błąd nie rozumiejąc ze kocha sie kogoś za top ze jest a nie
      za to co oferuje, daje.

      "jak to zrobic zeby on byl ze mnie dumny ,zadowolony i chodzil usmiechniety"
      -zwyczajnie bądz sobą, jesli go kochasz, bedziesz pragnełą jego szczescia, radości.

      nie trzeba tu nic kombinować.

      CZegoś się boisz...
      ze zostaniesz opuszczona. Dlaczegpo miał by Cie opuscic? zawsze są na to jakies
      szanse poniewaz czlowiek zawsze posiada swoją wolę.
      Jesli pragniesz jego szczescia, bedziesz ufala ze kazda jego decyzja bedzie dla
      niego dobra.
      Jednoczesnie ufasz mu.
      strach przed odrzuceniem jest jednak tak wielki ze prubujesz dominowac,
      kontrolwoac, sabotować, paralziwoac

      zaczniej pracowac nad pewnosciąsiebie i to co tą pewnosc siebie buduje czyli
      poczucie wlasnej wartosci oparte o swiadomosc opartą o realną rzeczywistosc.

      Aktualnie tylko idiota opuszcza mile, fajne, przyjemne, sympatyczne kobiety,
      ktore staraj sie wspierac partnera, a nie niszczyc go,

      z pewnoscia zakochal sie w tobie i wzial slub nie bez przyczyny,
      pamiętaj o tym,

      mozesz tez zaczac pracowac nad sobąby byc jak najlpesza...
      nie wiece j zrobic nie mozna

      to daje pewnosc siebie i stabilnosc,

      gdzies w podswiadomosci rodzi ci sie wizja jakiejs mlodej laski z pracy ktora
      przejmuje twojego męza
      sadze ze jst to malo prawdopodobne poniewaz juz macie dziecko i do tego w pelni
      akceptuje twoja corkę, oraz jestescie jednak po slubie.

      popracuj troche nad sobą w kierunku bycia osoba dobra dla męza a nie
      uprzykrzającą mu zycie, bo zaczynasz sie nakrecac i dzial to w owrotnym kierunku.

      im bardziej chesz go kontrlowac tym czuejz ze jestes mniej atrakcyjna wiec to
      slepa uliczka i tak.
      • agarusz77 Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:21
        Dziekuje bardzo ,masz racje ,we wszystkim,pytnie moje ,jak i w jaki sposob mam
        pracowac nad soba .Moj maz o naprawde cudowny czlowiek ,wiele zlego zrobilam
        ,powiedzialam i chce naprawic .
        Tak o prawda ,boje sie odrzucenia ,choc on nigy nie dal mi tgo odczuc ,zawsze
        byl przy mnie . Teraz gdy wyjechal ,wiem jak bardzo go skrzywdzilam nie
        slusznymi podejrzeniami ,zamiast rozmawiac z nim ,o tym co mni boli.
        • s.p.7 Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:53
          sadze ze nei rozmwaisz z nim o tym co cie boli bo o tym w zasadzie nei da sie
          rozmiwac

          bo jak by pojsc do niego i powiedziec: boje sie ze mnie opuscisz...

          to brzmi jak brak wiary i szacunku do teg oczlowieka

          czyli kojeny minus zapisany na karcie waszych wzajemnych relacji
          tych minusow jest sporo, po co je znowu nakreslac?

          nie mow kocham, tylko kochaj o pokaz jak kochasz, bo to zawiera w sobie tazke
          zaufanei, szczerosc, otwartosc, pragnienie jego szczescia

          nie staraj sie zeby byl zadowolony tylko zmieniaj sie tak by byly efekty tych
          zmian, realmne efekty
          i badz konsewentna w tym, jestem pewny ze z czasem odzyskasz pelnię jego zaufania

          jak pracowac nad sobą...
          tak jak napsiałem: ładnie wiesz co robisz zle, teraz dochodzisz do zródłą tego
          zachowania
          na pierwsyz rzut oka jest to ztrach przed byciem odrzuconą choc moga byc inne,
          ciezko je wycziuc

          aby sie nie bac wystarczy ze popracuejsz troche nad tą emocją w sobie, zdasz
          sobei sprawe z tego ze anwet ejsli czula bys strah to ta emocja powinna sie
          zamieniac w bycie jak najlepsza kobieta dla niego a nie w kontrole zwiazku i
          jego samego

          praca nad swiadomoscia i pewnoscia siebie
          wystarczyla by ci swiadomosc KIM JEST TWOJ MAZ - on nie zdradza, jest bardzo
          porządny

          • agarusz77 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 11:37
            Tak ,masz zupelna racje,moj maz jest bardzo porzadny ,nie zdradza a to tylko
            moje urojenia.Potrafilam sie na niego obrazic ze po pracy spoznil sie 5 czy 10
            min ,i to byl z mojej strony kolejny powod do awantury .A wiem jaka droge
            odmierza z pracy do domu,ze moze wyjsc z niej troche pozniej ,jednak nie
            rozumialam tego ,tylko jak mala dziewczynka szukalam zaczepki.
            Boje sie odrzucenia ,ale wiem tez ze maz mnie kocha ,inaczej dalby sobie ze mna
            spokoj i odszedl,tylko sam sobie nie radzi z moimi zmianami nastroju. Nie wie
            czy jak wroci z pracy to bedzie ok czy tez kolejny raz cos sobie ubzduram i
            znowu zrobie afere z niczego .
            Ja nie chce sie klocic ,sprzeczac ,chce radykalnie zmienic swoje postepownie i
            zachowanie . Chce byc kochana i umiec dawac szczescie mojemu mezowi bo to bardzo
            wartosciowy czlowiek.
            Mam do ciebie pyt. jak pokazywac mu ze go kocham ,nie mowic tego ,co zmienic
            zeby bylo dobrze . Jak znalezc wspolne zainteresowania z mezem,on grywa w brydza
            ,ja nie lubie kart,moze masz jakies rady ,to chetnie z nich skorzystam.
            • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 26.12.09, 11:57
              Fundamentem związku są: akceptacja, wsparcie i inspiracja. Dopóki
              jakiekolwiek Twoje działaja mają taką intencje i znamiona, to nie
              musisz nawet umieć grać w brydża :D.
              Te działania oczywiście nie oznaczają bezkrytycznej postawy :)
            • s.p.7 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 14:50
              Mysle ze tak, wiesz ze cie kocha ale tą milsoc wykorzystuejsz przeciw niemu
              wiesz ze mozesz sobie na to pozwolic bo ci wybaczy... no wlasnie ale do czasu

              "Chce byc kochana i umiec dawac szczescie mojemu mezowi bo to bardzo wartosciowy
              czlowiek."

              -ja tu nie czuejsz szczerych chęci, prawdziwosci, emocji

              wartpsciowy czlowiek? tak mowi sie o prcownikach ktorych sie lubi a nie o osobie
              ktorąsie kocha...
              jesli go kochasz naprawde to badz w tym szczera, czego wiecej ci potrzeba?

              "co zmienic zeby bylo dobrze"
              -mysle ze wazna jest szczeroc, prawdziwe uczucia wtedy wszystk osamo sie uklada
              i jest realne
              nie da sie "pomajstrowac" i wyczarowac cos z niczego jesli barkuej tego co
              nawjazniejsze
              • agarusz77 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 15:17
                Czemu uwazasz ze ja ta milosc wykorzystuje ?/
                chyba tak nie jest ,moze liczylam ze cokolwiek zrobie ,on bedzie zawsz ze mna
                ,po mojj stronie ,ale tak nie jest.
                Jestem z nim szczera ,teraz mowie mu o wszystkim,,mowie prawde a on... wlasnie
                mi nie wierzy . Cokolwiek nie zrobi robie zle ,jak mam go przekonac do swoich
                dobrych zamiarow a nie zlych.
                od paru dni wije si z myslami ,byc moze to zwykle opoznienie ,ale 9 dni to
                stanowczo za dlugo tak mysle ,powiedzialam mu o tym ze miesiaczka mi sie opoznia
                i co uslyszlam-:wedlug cibie mam sie tym teraz martwic",bylam z nim
                szczera,powiedzialam o swoich obawach ,a i tak uslyszlam opor i w zsadzie nie
                wiem co mam robic ,jak rozmawiac zeby wkoncu mnie uwierzyl a nie osobom trzecim .
                • s.p.7 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 19:40
                  mzoe nie ze wykorzystujesz tak do końa... ale czy miała byś odwage robic to co
                  robisz gdy nie bylas pewna jego uczuc i tego co oznaczają?
                  powiedzmy po 3-4 miesiącach znamomosci?

                  to nie zarzut, chodzi o to ze byc moze twoje obawy gdzies tam tliły sie od
                  poczatku ale dopiero twoje poczucie pewnosci pozwolilo ci bez wiekrzego ryzyka
                  uzewnętznic ten strach poprzez wybuchy zadroci i jakies pruby dominacji/kontroli

                  "jak mam go przekonac do swoich dobrych zamiarow a nie zlych."
                  -sadze ze nei trzeba go przekonwyać on nie jest sklonny do wierzenia tobie i
                  nikt raczej by nie byl.
                  Jesli ejstes szczera i prawdziwa w tym co robisz czas wystarczy do tego by
                  odzyskal zaufanie

                  "bylam z nim
                  > szczera,powiedzialam o swoich obawach ,a i tak uslyszlam opor i w zsadzie nie
                  > wiem co mam robic ,jak rozmawiac zeby wkoncu mnie uwierzyl a nie osobom trzecim"
                  -mysle ze to dosc naturalne
                  zastanow sie ile czasu wystepowalo twoje negatywne zachowanie i naduzywanie jego
                  zaufania? Podejrzewam ze wiele miesiecy. Jedno zdanie nie moze tu zmienic nic,
                  nie powinno. Wiec nie masz sie czemu dziwic ze po pierwszej probce szczerosci i
                  otwratosci niewiele sie zmienia.
                  Ale utrzymaj taki stan przez np. 4 miesiace i wtedy powiedz mi jakie sa
                  rezulataty, prawie na pewno bedzie ok.
                  • agarusz77 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 21:38
                    Tak,masz racje,bylam pewna jego uczuc ,tego ze zawsze bedzie przy mnie ,nie
                    zostawi ...a jedna .
                    Na poczatku moj maz byl tak we mnie zakochany ze swiata poza mna nie widzial
                    ,ten stan (moim zdaniem )zmienil sie po slubie ,stal sie inny .
                    Jestem z nim szczera ale co mam w zamian ?nic ,zimne i martwe zwykle czesc
                    ,zadnego milego slowa ,ktore pomogloby mi brdziej w tym wszystkim.
                    Juz trace nadzieje ,ze bedzie dobrze ,moze jakbym umarla to by docnil moje
                    starania ,dzis czesto o tym mysle ,moze jak stanie nad moim grobem to zrozumie
                    jak bardzo zalowalam i go kochalam ...moze wtedy to doceni .
                    Ja naprawde cierpie ,ok postanowil byc u rodzicow ,z dala ode mnie ,ale dziecko
                    ...co mu zrobilo dziecko ze zabiera go jak swoja wlasnosc,nie pytajac mnie o
                    zdanie ,uczucia matki sie nie licza ,a dziecka,zawsze bylam przy nim a nagle
                    mnie nie ma . Jak tu zyc dalej z takim bolem??
                    • s.p.7 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 21:53
                      > Tak,masz racje,bylam pewna jego uczuc ,tego ze zawsze bedzie przy mnie ,nie
                      > zostawi ...a jedna

                      Twoje mysli uciekaja w dziwnym kierunku.
                      Kcohal Cie to prawda, ale milosc nie oznacza ze ktos zostanie przy kims do konca
                      swiata, poniewaz jesli ktos dana osobę irytuje, atakuje, manipuluj, to najlepsze
                      co moze zrobic to odejsc. I akzdy by to zrobil, to nei znaczy ze nie kocha.
                      Mysle ze dal ic wiele dowodow na to.

                      Popatrz na siebie z tej perspektywy, gdyby to on robil ci takie wyrzuty i
                      awantury i tak cie traktowal.. czy to oznaczalo by milosc wg ciebie, czy o to ci
                      chodzi?

                      On cie kochal, ale to nie oznacza ze mozesz sobie pozwolic na to by zacząc go
                      traktowac jak SWOJA WLASNOSC bo to nei ma nic w spolnego z miloscia, a jest
                      wrecz czyms odwrotnym

                      "Jestem z nim szczera ale co mam w zamian ?"
                      -szczerosc jest podstawowa zasada w milosci... milosc tez polebga na tym by nie
                      oczekiwac niczego w zamian, prucze tego ejst troska, zaufanie.
                      Zastanow sie czy to mu dajesz i jak dlugo.

                      Jak dlugo jestes szczera? dzis postanowailas pierwszy raz po kilku miesiacach
                      awantur i dziwnego zachowania?

                      czy od poczatku tak bylo do konca?

                      o co tu wlasciwie chodzi?

                      "zimne i martwe zwykle czesc
                      > ,zadnego milego slowa"
                      - a jaks asadzisz z kad to sie wizelo? czy nie sadzisz ze to konsekwencja
                      twojego wielomiesiecznego zlego zachowania wzgledem jego osoby?
                      mysle ze to i tak sporo z jego strony z sie odzywa w ogole,

                      mysle ze moze dac ci szanse, tylko oczekuje efektow zmian.
                      a z tego co czytam to jedyne na co jestes gotowa to obrzucanie go błotem i
                      prubwa wywolywania w nim poczucia winy...

                      CZYLI BEZ ZMIAN

                      "to by docnil moje
                      > starania"
                      - zlaezy ci na nim czy na docenieniu twoich staran? i na czym te starania
                      poelgaja jak długo trwaja i jaki jest ich cel i sens?

                      to wszystko wyglada strasznie chaotcznie

                      "smierc" w tym wszystkim wyglada bardziej jak szantaz.
                      a nie sposob na kochanie swojego męza.

                      "moze jak stanie nad moim grobem to zrozumie
                      > jak bardzo zalowalam i go kochalam"

                      - jestem pewny ze nie jest to konieczne, wystarczy ze pokazesz ze kochasz ae
                      zrobisz to poprzez milosc wobec niego, zmiena zachownia, skonczenie z chorą
                      zadroscią etc
                      to jest prawdziwa milosc, realziwana kazdego dnia poprzez prace a nie jakies
                      chore gierki i szantaze

                      zalowac to mzoesz i to ejst wlasciwa reakcja - lecz tez zal powinien zniknac i
                      powinien byc zmieniny na PEWNOSC ze MOZESZ PODCHODZIC DO TEGO INACZEJ, i jesli
                      to zrobisz to ON ODZYSKA ZAUFANIE DO CIEBIE, nie stanie sie to po jednym zdaniu
                      czy po dwoch ale jesli konsekwentnie bedziesz sie tak zachowywala przez
                      przynajmniej kilka tygodni jestem pewny ze wszystko sie zmieni
                      jesli ufasz mezowi to wiesz ze dziecku nic sie nie stanie, mysle ze zadba o nie
                      bardzo dobrze
                      podobnie ty mozesz sie bardzo dobrze zachowywac wzgledemswoich dzieci, meza i
                      siebie samej
                      budując siebeie a nie niszcząc
                      • agarusz77 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 22:17
                        Moze nikt w zyciu nie nauczyl mnie milosci ,pewnie msz racje ,ale ja jestem
                        matka ,nie mam sily juz luzej budzic sie i kolejnego dnia widziec puste miejsce
                        ,w ktorym zazwyczaj jest moj synek,dla mnie ta rozlaka jest nie do zniesienia i
                        nie umiem sobie poradzic ,przeciez moglby przywiezc mi dziecko,wie jak wiele by
                        to dla mnie znaczylo .nie obrzucam go blotem,jak dzwonie staram sie dobierac
                        elikatnie slowa ,ale juz nie mam sily .
                        Tak barzo tsknie za dzieckiem!!!
                        byc moze a mi szanse ,choc trace ja z min na min ,ale jak na odleglosc bedzie
                        widzial moje zmiany ,jak mam sie zmienic skoro ciagle mysle o swoim dziecku
                        ,ktore jst tam beze mnie ,dla matki to horror .
                        ja nie szantazuje go,nie chce juz niczego ,ale jak dlugo mozna plakac i cierpiec
                        i liczyc na cos czego nie ma ?
                        Sam powiedz co bys zrobil ?
                        ja juz trace nadzieje na cokolwiek ,a synek ,jego obecnosc pomoglaby mi w
                        dzialaniu a tak nie mam nic.
                        • s.p.7 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 22:38
                          może to czas pomyśleć o jakimś specjaliście
                          • agarusz77 Re: Pomocy !!! 26.12.09, 23:19
                            moze,ale czy tylko dla mnie?
                            ja czuje sie coraz gorzej,nie uratuje zwiazku sama na odleglosc sie nie uda,prawda?
                            a tesknotnota za dzieckiem moze doprowadzic do tragedii
                    • mel.la Re: Pomocy !!! 26.12.09, 22:02
                      Jak tu zyc dalej z takim bolem??

                      Ale co chcesz jeszcze uslyszec?? Ze masz meza potwora? Bo najpierw
                      piszesz jak to mu zycie uprzykrzasz i kolki ciosasz na glowie a teraz
                      robisz z siebie cierpietnice, litosci...!
    • anbale Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:17
      no fakt, z tego co piszesz chyba wypróbowałaś wszelkie możliwe, żeby partner
      miał ochotę zwiać i zapomnieć...nadzieja jeszcze jest, że może nie jesteś tak do
      końca skuteczna.
      Skąd w Tobie taka chęć do rozwalania wszystkiego co dobrze funkcjonuje, do
      demontażu swojego w miarę dobrego życia? Musisz sobie odpowiedzieć na to
      pytanie, do czego jest Ci to potrzebne?
      Bez tego nie ruszysz z miejsca.
      • agarusz77 Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:25
        Wlasni e,do czego?
        mam wszystko ,cudowne dzieci kochajacego meza ,dom,o ktory sie staralismy przez
        dlugi czas ,czego mozna chciec wiecej?
        Nie potrzebne nam klotnie ,bezsensone dogadywania ,bo jego to naprawde boli
        ,fakt ze przeprosze za swoje zachowanie ,bo zaluje ale jego boli podwojnie . Bo
        jak wiedzac ze jest ze mna szczery moge posadzac go o najgorsze.
      • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:34
        Pobiegła zadzwonić znów...:D
    • horpyna4 Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:26
      Najzwyczajniej w świecie nie dorosłaś do małżeństwa.

      Być może zaczynasz dorastać, skoro zauważyłaś swoje błędy. To już
      ich więcej nie popełniaj. Nie przekonuj męża, że zmienisz swoje
      zachowanie, tylko je po prostu zmień. Chcesz, żeby był uśmiechnięty,
      to sama się uśmiechaj. I nie wracaj już w rozmowach do przeszłości,
      bo to nie ma sensu: przypominałabyś mu tylko, jakie piekło mu
      stworzyłaś.

      Swoją drogą on jest chyba święty, jeżeli tolerował takie jazdy...
      • agarusz77 Re: Pomocy !!! 25.12.09, 21:35
        Dzieki .
        Tak moj maz jest swiety i wyjatkowo wyrozumialy.Zawsze mnie slucha ,a ja
        najzwyczajniej tego nie docenilam.
        Chce zmienic swoje zachowanie,postpowanie i calkowity sposob trakowania mojego
        meza ,naszej rodziny . chce pielegnowac o uczucie .
    • maya_w A skad wiesz,ze 25.12.09, 23:04
      masz paranoje. Zrobil twoj maz cos aby przekonac cie do konca,ze nie
      kreca go inne kobiety?
      Czy tak naprawde od serca cieplo z toba porozmawial, czy na napewno
      komunikacja jest okej, pomiedzy wami?

      Problem jest twoja agresja i pewnie krzyki. Dla wyladowania agresji
      zapewne znalazlas sobie wytlumaczenie aby dac jej upust.

      Problem najczesciej lezy dalej niz jest poruszany i dobry psycholog
      u was to zauwazy. Nie pamietam ile masz lat, ile lat ma twoj maz,
      czasami kosc niezgody jest dosc zagmatwana.
      szukaj pomocy dobrego terapeuty.
      Ale jezeli jest tez i agresja to i potrzebny lekarz oraz leki.

      • agarusz77 Re: A skad wiesz,ze 26.12.09, 12:33
        Moj maz wielokrotnie zapewnial mnie o swojej milosci ,o tym ze nie interesuj go
        inne kobiety ,a ja jak w jakiejs hipnozie ,uwazalam ze skoro jest facetm to
        napewno mnie zdradza,oj jaka ja jestem glupia i przeciez nie mialam racji .
        Zawsze rozmawial ze mna ,byl cieply i serdeczny ,czule mnie calowal i caluje
        ,jest delikatny .
        Ja mam 32 lata a maz 31 . Zawsze sie stara zeby nikomu niczego nie brakowalo,na
        kazda zachcianke dostaje pieniadze,choc nie mamy ich duzo.
    • maya_w Psycholog 26.12.09, 12:51
      rzeczywiscie jest ci potrzebny. Tak nie ujmujac tobie nalezytego
      szacunku, to troche widac maly defekt osobowosci narcystycznej. Cos
      zaczelo sie szybko ale mozg nie nadarzyl z "rozwojem". Taka drobna
      niedojrzalosc.
      sa rozne rodzaje zdrad. Nie musi to byc zdrada damsko meska. Moze
      zastanow sie nad komleksem tego pojecia.
      Czasami sa to sprawy, ktore umykaja spod swiadomosci, a odbijaja sie
      w inny sposob. Np. jako zazdrosc o partnera, a sama sprawa moze
      lezec zupelnie gdzie indziej. np. ktos ze znajomych w pracy zyje
      podwojnym zyciem itp. I w zwiazku ztym np, zablokowane uczucia.

      warto jest sobie pomoc skad ta przyczyna, ale najczesciej z braku
      dobrej komunikacji, nietesty.
      • agarusz77 Re: Psycholog 26.12.09, 13:35
        Penie racja zupelna.
        obawiam sie ze maz pewnego dnia zainteresuje sie inna ,ze moze pomyslec o innej
        ,tak jestem zazdrosna o niego ,ale jak to zmienic ,kazde jego wyjscie z domu
        ,pozniejszy powrot to juz tysiace mysli co on robil przez ten czas itd...
        • leda16 Re: Psycholog 26.12.09, 15:57
          agarusz77 napisała:

          > Penie racja zupelna.
          > obawiam sie ze maz pewnego dnia zainteresuje sie inna ,ze moze pomyslec o innej
          > ,tak jestem zazdrosna


          I to jest najlepszy dowód, że go nie kochasz. W przeciwnym razie cieszyłabyś się jego szczęściem z tą, którą by uznał za lepszą od Ciebie. Kto kocha ten ufa i pragnie szczęścia ukochanego nawet swoim kosztem. Ty chcesz zdeptać jego świat i najchętniej do kaloryfera byś go przykuła jak niewolnika. Więc zamiast ględzić o swoich chciejstwie, po prostu zmień swoje zachowanie.
          • agarusz77 Re: Psycholog 26.12.09, 16:01
            Ja kocham meza a ty jak ty uwazasz inacej ,chociaz nie wim na jakiej podstawie
            ,to moze mi napisz.
            mamy dzieci,mam o co walczyc ,i wiem ze on mnie kocha ,wiec co ,mam mu pozwolic
            odejsc ?
            • mel.la Re: Psycholog 26.12.09, 16:53
              mamy dzieci,mam o co walczyc ,i wiem ze on mnie kocha ,wiec co ,mam
              mu pozwolic
              odejsc ?


              Wszystko jest do czasu, pewnego dnia bedzie mial Ciebie naprawde dosc i
              mozesz na glowie stawac ale go nie zatrzymasz ... udaj sie jak
              najpredzej na terapie. Powodzenia zycze!
              • agarusz77 Re: Psycholog 26.12.09, 17:16
                Dziekuje. mam nadzieje ze mi se uda,ale bez oparcia ze strony meza czuje,ze nie
                dam rady.
                A czy moj maz nie popelnia bledow? uciekl do rodzicow,zanim porozmawiac,znalezc
                jakies wyjscie z sytuacji,oczywiscie moge sie mylic w ocenie.
                • mel.la Re: Psycholog 26.12.09, 17:27
                  A czy moj maz nie popelnia bledow? uciekl do rodzicow,zanim
                  porozmawiac,znalezc
                  jakies wyjscie z sytuacji,


                  No jesli tak z nim rozmawiasz to sie nie dziwie ze ucieka.Jak chcesz
                  naprawic sytuacje to nie zaczynaj od wytykania jego bledow. Powiedzial
                  ze wroci jak sie wyciszysz, uszanuj jego decyzje. Niejeden facet
                  wyszedlby na jego miejscu bez slowa bez slowa wyjasnienia...
                  • agarusz77 Re: Psycholog 26.12.09, 17:42
                    Ja go nie obwiniam ,pytam tylko czy moj maz nie popelnil bledu ,swieta z rodzina
                    ,ok ale w domu zostawil tez corke ,..
                    Przez caly tydz. nie mam kontaktu z wlasnym synkiem,ma 1,8 m-cy ,podczas
                    wczorajszej rozmowy z mezem slyszlam synka jak wola mamo,a ja nie moglam nic
                    zrobic ,nie moglam przytulic ,ucalowac ..moj maz krzywdzi i mnie i dziecko ,ja
                    tesknie ,placze a to malenstwo....co on musi przezywac.
                    • leda16 Re: Psycholog 26.12.09, 18:19
                      agarusz77 napisała:

                      w domu zostawil tez corke ,..


                      Nie zasłaniaj się córką. Jej ojciec też ją zostawił wiejąc gdzie pieprz rośnie przed zazdrosną despotką. Historia lubi się powtarzać...


                      > Przez caly tydz. nie mam kontaktu z wlasnym synkiem,ma 1,8 m-cy ,podczas
                      > wczorajszej rozmowy z mezem slyszlam synka jak wola mamo,a ja nie moglam nic
                      > zrobic ,nie moglam przytulic ,ucalowac ..moj maz krzywdzi i mnie i dziecko ,ja
                      > tesknie ,placze a to malenstwo....co on musi przezywac.



                      Na Twoje życzenie. Z teściami też masz pewnie kontakt jak najgorszy, skoro akceptują takie zachowanie własnego syna w Święta. A że Cię krzywdzi? No cóż, krzywdził wilk razy kilka, skrzywdzili i wilka :). Dalej wybór należy do Ciebie. Albo natychmiast przestaniesz mu robić z życia piekło, albo w przyszłości będziesz wrzeszczeć tylko do pustych ścian.
                      • agarusz77 Re: Psycholog 26.12.09, 18:34
                        Mojej corki ojciec umarl wiec jak dokladnie nie iesz to uwazaj w slowach ,ja nie
                        potzrbuje twoich zalosnych rad typu z nie kocham meza itd. jk ni potrafisz sie
                        wypowiedziec to przynajmniej nie doluj ludzi.
          • maya_w Tak,:=) 26.12.09, 21:08
            I tu wyszedl 'talent' psychologiczno-pedagogiczny pani "Bieglej
            sadowej." Ktora gdzies w innym, poscie na temat zazdrosci sama
            pisala,ze oblalaby konkurentke i kochanke meza, kwasem, aby tylko
            jej sie pozbyc.
            Niektorzy to potrafia bazgrolic farmazony na swoj temat, ale sami
            gorsi sa od niejednego bandyty.
    • freedom_for_sexes Re: Pomocy !!! 27.12.09, 03:46
      Jestes wspaniałą, niezwykle wrazliwą i delikatną osobą.
      Tacy ludzie, jesli posiadaja jakis talent, potrafia byc w nich
      mistrzami.
      Dobry psycholog faktycznie mógłby pomóc, wiem co mówię.
      Czasem wychodzimy z domu rodzinnego z nieuporzadkowanymi emocjami,
      poniewaz nasi rodzice sami sobie z nimi nie radzili. W szkole tez
      nikt nas o nich nie uczy: jak rozpoznawac, jak kontrolować?
      Skutek taki że -pod względem emocjonalnym - jestesmy wciąz dziecmi w
      ciałach dorosłych. Czasem mamy nawet problemy z okresleniem, co
      własnie czujemy !
      Nie wiem, jaka jest przyczyna Twojego nieuporządkowania, może nie
      rodzina, może cos innego.
      Ktoś słusznie napisał żebyś pracowała nad pewnoscia siebie- może
      rodzice nie ubezpieczyli Cię w odpowiednim czasie własciwa dawka
      miłości i wiary w Ciebie i teraz masz z tym problemy.
      Może wydaje Ci sie, że Twój (pewnie postrzegany tak przez Ciebie)
      atrakcyjny mąż nieatrakcyjnej zony rozgląda się za atrakcyjnymi
      babkami?
      Może nie możesz uwierzyc, że masz stałego, cudownego partnera (bo
      nic w zyciu przeciez Ci sie nie udawało?...),może czujesz że na
      Niego nie zasługujesz - i podswiadomie chcesz to zniszczyć?
      Może powinnas zadbac bardziej o siebie, wyglad, samopoczcuie,
      kupowac sobie kwiaty, wychodzic, poczuc się znowu/ w końcu
      atrakcyjną, by zmniejszyć uczucie strachu? Przyjmowac komplementy.
      On z pewnościa nie jest bez winy, rowniez mógłby np szukac pomocy
      psychologa-dla Was obojga. Może zabral dzieci z desperacji, bo juz
      sam nie wie, jak zmusic Cię bys ochłonęła, cos zrozumiała? moim
      zdaniem On nie rozumie, że to co czujesz trzeba leczyć, Jemu sie
      wydaje że emocje jesteś w stanie kontrolować. Sama. A tak wyraźnie
      nie jest,i to nie Twoja wina!
      Wszystko to co piszę to z serca, bo z własnego lub bliskich
      doswiadczenia.
      Jeśli Cię jakos niechcacy uraziłam - to przepraszam :)
      Aha- wszyscy radza mówic partnerowi, mimo wszystko, co się czuje.
      Nie jestem tobą, ale po tym co przeczytałam, ja powiedzialabym cos
      takiego: np: czuję się bezradna, nie potrafię poradzic sobie z tym
      uczuciem zazdrości, może dlatego że tak ogromnie mi na Tobie zalezy.
      czuje sie nieciekawa,...może przez moj brak pewności siebie, choć Ty
      co dzień zapewniasz mnie ze jestem najwspanialsza kobieta jaką znasz
      i jak bardzo mnie kochasz. Potrzebuje pomocy, nie chce zniszcyc
      naszego małzeństwa, czuje, że sie oddalasz coraz bardziej, że moje
      wybuchy i kłótnie Cie męczą.Sama sobie nie poradze, chodzmy do
      psychologa, zrobmy coś. Tak bardzo Cie kocham i boję się, ze Cie
      strace.

      może inni to wysmieja, ale ja powiedziałabym to właśnie mniej-
      wiecej tak. Kilka zdań, ale to może byc baaardzo trudne do
      wypowiedzenia, wiem z doswiadczenia.
      On może powiedziec: "Nie wiem. sama musisz sobie z tym poradzić" -
      wtedy chodź do specjalisty sama.On juz może byc tak zmęczony
      wszystkim, ze Cię nie wesprze. Trudno. Chodź.
      mnie bardzo pomógł wykres pewnej pisarki: jedna prostokątna tabela
      zawierała w sobie tylko jeden wyraz: MÓJ ZWIĄZEK, naprzeciw niej
      drugi prostokat, podzielony na 16 odcinków, zatytułowanych: "Mój
      związek", dalej: "Przyjaciele", "Praca zawodowa", "Hobby", "Życie
      duchowe/ religijne", "Działalnośc dla swiata"(charytatywna,
      polityczna, ugrupowania), "Dzieci", "Dalsza rodzina", "Rozwój
      osobisty", "Rozrywka/Odpoczynek", "Kariera", "pieniądze", "wykształce
      nie",i in.
      Babeczka ta twierdzi, żeby nie koncentrować się tylko na zwiazku, ze
      jestesmy kimś więcej niz tylko partnerką. Że nawet, jesli On
      odejdzie (rozwod, śmierć)to nasz swiat sie nie kończy. Pisze, że to
      zrozumienie jest również korzystne dla naszych Męzczyzn, bo
      odciązamy ich odpowiedzialnością za nasze szczęscie, zycie. Już nie
      czują, że dźwigają los swoich partnerek, że ich zly humor nie
      unieszczęsliwi nas, ponieważ jestesmy jednak od nich w duzym stopniu
      niezalezne. Nie boją się że jak popelnią błąd to my skoczymy z mostu
      z rozpaczy. I oddychaja z ulga, i kochaja nas jeszcze mocniej.
      Twojemu Męzowi z pewnością trudno musi być, gdy czuje ze jest dla
      Ciebie całym swiatem, że az szalejesz z rozpaczy an mysl, że mógłby
      Cię opuścic.
      On musi Cię bardzo, ale to bardzo kochac. Uspokój sie, zapisz do
      psychologa i chodź tam nawet 2 razy w tygodniu, i pomyśl że On tez
      idiota nie jest i skoro wybrał Ciebie to znaczy ze Go fascynujesz,
      że Go oczarowalaś, że jesteś dla Niego seksowna. Skoro jest taki
      fajny to z pewnościa na byle co nie leci :)Pewnie jest inteligentny,
      zaradny, intrygujący a tacy szukają zawsze kogos na swoim poziomie,
      moja droga :) nie tam, szarej myszki, głupiutkiej. Na pewno kogoś,
      kogo moga podziwiac, z kim mogą dyskutować, kogo moga zdobywać.

      wszystkiego dobrego i wiem że Ci się uda. (gdybym nie miała już tu
      okazji zajrzeć)
      • agarusz77 Re: Pomocy !!! 27.12.09, 04:28
        Dziekuje ci bardzo:)
        moj maz powiedzial ze aje mi szanse ,ale do domu nie wroci jeszcze ,jest u
        rodzicow .czy moge go jakos do tego przekonac ,jak go przekonac ze naprawde mi
        na nim zalezy ,ze jest jdyny w moim zyciu ,ze juz nie chce krzywdzic a wspierac
        . sama bez jego obecnosc sobie nie poradze . pomozcie mi .czy tez mam przyjac
        jego warunki,ja tu ,on tam ,al co to mi da ,taka terapia skoro jego nie bedzie .
    • klosowski333 Re: Pomocy !!! 27.12.09, 04:23
      Agnieszko
      Dobrze, ze zdajesz sobie sprawe z wlasnych bledow. Teraz czas na nastepony krok
      - nie popelniac ich. Przede wszystkim musisz panowac nad emocjami i tak jak mowi
      Twoj maz - wyciszyc sie nieco. Jak dopadnie Cie znowu irracjonalna zlosc,
      powstrzymaj sie za wszelka cene, walcz ze soba, albo pojdz do meza i popros go o
      wsparcie, nie czyniac mu ZADNYCH wyrzutow.
      Dawaj mu cos od siebie. Pozwalaj mu sie cieszyc, radowac przy Tobie i dzieki
      Tobie. Jezeli lubi zbierac figurki, kup mu jakies wypasione rarytasy, jezeli
      zbiera wagoniki do kolejki elektrycznej, zrob mu niespodzianke i zalatw mu super
      zestaw, jezeli kibicuje jakiemus zespolowi hokejowemu, sprowadz mu koszulke,
      jezeli lubi ogladac mecze pilkarskie, sprobuj emocjonowac sie razem z nim. Po
      prostu daj mu cos od siebie, zacznij sie dla niego poswiecac, tak jak on
      potrafil poswiecac sie dla Ciebie tolerujac Twoje ataki.
      Jest z Toba nie przez przypadek. Widocznie znalazl w Tobie kobiete, ktora jest w
      stanie kochac. Nie niszcz tego chorymi emocjami. Im wiecej zla mu wyrzadzisz,
      tym trudniej bedzie odbudowac zaufanie. Kiedys mozesz przekroczyc granice, za
      ktora bedzie jedno wielkie NIC. Zniszczysz swoj swiat, jego oraz Waszych dzieci.
      Jezeli tego naprawde nie chcesz robic, po prostu zacznij nad soba panowac, jak
      dorosly czlowiek. I zacznij z mezem rozmawiac, kiedy on takiej rozmowy sobie
      zyczy. Zacznij go sluchac. Zacznij dawac.

      • agarusz77 Re: Pomocy !!! 27.12.09, 04:32
        Dziekuje . ja juz rozmawiam z mezem,ale on mi nie wierzy ze w ciagu paru dni sie
        zmienilam i zrozmialam swoj blad .Jak moge go przekonac do tego zeby wrocl do
        dou na stale,na probe....jak na odleglosc mam mu pokazywac ze sie zmienilam ze
        pracuje nad soba .
        • gadagad Re: Pomocy !!! 27.12.09, 12:16
          Mąż od ciebie uciekł, i to na święta, zabrał dziecko i nie chce wracać.Żadna
          zasługa, że zrozumiałaś, że źle robisz.Nawet do osła, po takich batach, by
          dotarło, że coś z nim nie tak.Twoja sytuacja byłaby lepsza, gdybyś ze swoim
          zachowaniem zrobiła coś o wiele wcześniej.Teraz, lepiej by nie wracał na
          gwizdnięcie, bo nie będziesz się w stanie opanować.Może nie natychmiast, ale
          mechanizm twoich reakcji nie pozwoli zachować ci się inaczej, niż potwierdzić
          mu,że lepiej odejść - a tym razem, już bez "wybacz", na zawsze.Nadmierna
          zazdrość, awanturowanie się, psychiczne ranienie - to zaburzenie
          osobowości.Stosujesz przemoc psychiczną.Z czegoś to wypływa i by to zmienić nie
          wystarczy zrozumienie, że źle postępujesz.Jakieś mechanizmy to powodują, a
          mechanizmy są poza twoją dobrą wolą.Będziesz chciała dobrze, ale mechanizmy tobą
          kierujące będą sprawiały, że i tak będziesz reagowała tak samo jak zawsze.Zmiana
          zachowania wymaga ciężkiej pracy, której zresztą wcale nie chce ci się
          podjąć.Mówienie, będę lepsza, ale niech mąż mnie trzyma za rączkę - oznacza
          wyłącznie, niech on mi to wybacza i znosi, a ja będę robić swoje i się kajać.Mąż
          uwierzy, jak naprawdę skonsultujesz swoje zachowanie z psychologiem, podejmiesz
          nieprzyjemną pracę nad znalezieniem jego przyczyn i też nieprzyjemną pracę nad
          zmianą kierujących twoim zachowaniem mechanizmów.To co teraz on od ciebie
          słyszy, to też tylko zarzuty, że cie krzywdzi, bo taką przykrość ci na święta
          zgotował.Niby się kajasz,rozumiesz, ale tak w gruncie rzeczy -TO JAK ON MÓGŁ.A
          sprawy zaszły już tak daleko, że on tylko potrzebuje potwierdzenia, że nie ma co
          się z tobą męczyć.Ty nie potrafisz, choćbyś bardzo chciała, mu tego
          potwierdzenia nie dać.Nie będziesz reagować inaczej.Będziesz tylko opanowywać
          swoją reakcję, ale ona będzie właśnie taka i za którymś razem wystrzeli nad
          twoje opanowywanie.Nie mów mu, że się zmieniłaś, bo to nieprawda.Powiedz, że
          wiesz, że źle reagujesz i zmienisz to, nie samym rozumieniem, ale podejmiesz
          konkretny wysiłek, z psychologiem.I nie szantażuj go,że bez jego głaskania po
          główce, to ty nic robić nie będziesz.Bo zmienienie się zależy wyłącznie od
          ciebie.Twoje zachowanie sprawiło, że on ma szansę odejść i z dzieckiem, któremu
          może zapewnić dobre warunki z pomocą rodziców.Tobie udowodni syndrom, a ty bez
          pomocy psychologa, swoimi reakcjami jego zarzuty potwierdzisz.
    • alba27 Re: Pomocy !!! 27.12.09, 13:10
      Ja tak trochę z innej beczki ale z własnego doświadczenia. Miewałam
      podobnie, moje zachowania były irracjonalne i mój święty mąż ledwo
      ze mną wytrzymywał, wiedziałam że zachowuję się strasznie i trudno
      ze mną wytrzymać bo nie wytrzymywałam sama ze sobą, do tego byłam
      nerwowa, byłam pewna że to nerwica i już szukałam jakiegoś
      psychologa ale po drodze podczas rutynowych badań zwierzyłam się ze
      swojego stanu mojemu ginekologowi ( jest też endokrynologiem), do
      tego wypadały mi jeszcze włosy, ale najgorszy był mój stan
      psychiczny , lekarz zlecił badania hormonów, i to był strzał w 10.
      Już 2 miesiące biorę lekarstwa i jest dużo lepiej, jestem
      spokojniejsza, drobiazgi nie doprowadzają mnie do szału i nie szukam
      pretekstu do kłótni z mężem, zaburzenia hormonalne moga naprawdę dać
      nam w kość. Ty niedawno urodziłaś dziecko, może hormony też ci
      szaleją, a może warto zbadać tarczycę? Prolaktynę? A może to za mało
      magnezu lub jakiś witamin? Pomyśl o tym.
      • agarusz77 Re: Pomocy !!! 27.12.09, 13:57
        Mnie wlosy tez wypadaja ,przy kazdym myciu ,na grzebieniu trace gasc wlosow ,ale
        nie pomyslalam o tym ,dzieki:)
        ja miewam takie stany chwilami a pozniej mi przechodzi i przepraszam meza
        ,wybaczal do teo momentu a teraz slysze ze musze radzic sobie sama ,bo on musi
        splacic dlugi i dlatego nie bedzie ze mna mieszkal .
        Czuje ze trace go zupelnie ,jak mu pokazac ze dom i on jest dla mnie
        najwazniejszy ,ze nasze dzieci na to patrza .
        Do tego ogranicza mi synka ,dowiedzialam sie dzis ze da mi dziecko ale na dwa
        dni ,co robic ,gdzie szukac pomocy ,on wraca do pracy na stale od 21 stycznia
        ,bedzie dojezdzal zamiast byc w domu ,moze na probe ,jak to zrobic ,zeby uwierzyl .
        • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 27.12.09, 14:09
          Przepraszam....korzystałas z pomocy psychologa, który nawet nie
          wypytał Cię o samopoczucie fizyczne i ewentualne dolegliwości
          fizyczne ???
          • agarusz77 Re: Pomocy !!! 27.12.09, 15:39
            Slyszalam podczas pierwszej rozmowy ze ma przyjsc ze mna maz ,zeby zobaczyl jak
            sie staram ,psycholog musi tez jego wypytac o dokladne zarzuty jakie ma maz
            wzgleem mnie ,uwaza ze skoro uciekl do rodzicow nie probujac walczyc ze mna to
            tez nie jest swiety ,dom rodzinny to azyl dla niego ale to mi slubowal to i to
            ,wiec sam nie jest bez winy wiec tez taka rozmowa mu sie przyda ,a skoro mowi ze
            chce walczyc i dajemy sobie szanse to musi to isc w dwa kierunki a nie tylko ode
            mnie .
            • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 27.12.09, 15:50
              Może mąż pójdzie z Tobą, jak zobaczy, że są efekty Twoich wizyt u
              psychologa? Konkretne efekty.
              • agarusz77 Re: Pomocy !!! 27.12.09, 16:55
                konkretne efekty moga byc tylko jak bedzie ze mna ,a ja juz trace nadzieje .
                • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 27.12.09, 17:29
                  > konkretne efekty moga byc tylko jak bedzie ze mna ,a ja juz trace
                  > nadzieje .
                  Nie.
                  Pisałem Ci, że to nieprawda, bo oznaczałoby to, że nie umiesz sama
                  kontrolować swojego życia. Chyba nie chcesz powiedziec, że jesteś
                  np. złą matką? Umiesz opiekować się dziećmi?
            • mel.la Re: Pomocy !!! 27.12.09, 16:32
              Piszesz bzdury, zaden psycholog nie kaze przychodzic partnerowi i to
              przez rozpoczeciem terapii,, juz nie wymyslaj. Ludzie Ci dobrze radza
              co masz robic a Ty dalej swoje, nadal uwazasz ze to maz jest winny, w
              ten sposob nic ale to nic nie osiagniesz, zrozum to wreszcie.
              • mel.la Re: Pomocy !!! 27.12.09, 16:34
                A po drugie to Ty masz problem ze soba a nie on i Ty sie lecz!
                • mel.la Re: Pomocy !!! 27.12.09, 16:36
                  Oh...jak ja rozumiem Twojego meza... 5 minut bym z Toba nie wytrzymala,
                  ale sie chlop wpakowal.... :-(
                  • agarusz77 Re: Pomocy !!! 27.12.09, 16:57
                    Skad mozesz wiedziec jaki jest moj maz ,nie potrzebuje twoich dziwnych rad ,bo
                    juz nawet nie mowie o niczym innym.problemy to ty tz masz raczej ze soba .
                    • mel.la Re: Pomocy !!! 27.12.09, 17:35
                      agarusz77napisala:

                      Problem jst z mna ,ciagle cos wymyslam ,zeby tylko dopic mezowi

                      Wiecznie szukalam pretekstu zeby mna sie intresowal,myslalam ze jak
                      bede obila
                      sceny zazdrosci to sama nie wiem co chcialam osiagnac.
                      Tysiac razy zapewnial mnie o swojej lojalnosci ,wiem ze tylko
                      zaufanie
                      moze nas uraowac i szczerosc a ja zawsze wybucham gniewem ,od
                      slowa do slowa
                      sytuacja staj sie nie do znisienia dla meza oczywiscie .

                      Moj maz od kwietnia przebywa na urlopie wychowawczym na synka bo ja
                      chcialam
                      wrocic do pracy ,wrocilam ale zostalam w pazdzierniku zwolniona
                      ,wiekszosc
                      czasu wiec spedzal w domu z dziecmi ,nie mialam powodow ,naprawde ale
                      jakos
                      przez jakis czas bylo ok a pozniej znowu to samo.
                      W naszym zwiazku brakuj rozmowy ,zadko rozmawiamy,zadko wychodzimy
                      gdzies
                      razem,i to tez z mojej winy ,czesto proponowal ale zawsze byl
                      opor -nie
                      ide,wkoncu przestal prosic . Bardzo go kocham,i dopiero jak moge
                      stracic to wszystko zaczelam myslec i chce
                      sie leczyc .


                      Wiec sie lecz!


                    • anbale Re: Pomocy !!! 27.12.09, 17:40
                      Ja też przestaje rozumieć, czego Ty własciwie chcesz.
                      Narobiłaś jakichś głupot, wynika z tego co piszesz, że poraniłaś człowieka,
                      zmeczyłaś go okrutnie sobą- a teraz chcesz żeby wracał jak najszybciej, bo ty
                      bez niego nie możesz...No czasem tak się nie da, facet ma dość, możesz jedynie
                      krok po kroczku zacząć to naprawiać- ale to trzeba czasu, starań a nie jakieś
                      szlochy i wymuszanie, żeby wrócił.
                      Nie ma takiej opcji, on podjął decyzje, wymyśl jakąś długofalową strategię, a
                      nie jęki i żale w nieskończoność...
    • gadagad Re: Pomocy !!! 27.12.09, 18:42
      Przyznanie się do winy jest potrzebne wyłącznie tobie.Samo o sobie niczego nie
      załatwia i jeżeli oczekujesz, że mąż ci będzie za nie wdzięczny, z tego powodu
      wybaczy i zacznie cię pieścić, zaczniecie wszystko od nowa, jakby nic się nie
      stało, i masz prawo mieć mu za złe, że tak się po twoim pokajaniu się nie
      dzieje, to popełniasz dalszy błąd w waszej relacji.Nabroiłaś i w jeden dzień się
      tego nie naprawi.Psycholog nie wypisuje recept.Powinien cię skierować na
      badania, ogólne, hormonalne, tarczycy i do psychiatry, który może przepisać ci
      leki stabilizujące histeryczne reakcje na to co się dzieje.Terapia
      psychologiczna jak najbardziej, bo nawet jeśli twoje zachowania mają powód
      fizyczny, to sposób ich realizacji wskazuje na zagmatwania osobowe.I nie na
      skróty, ale pomału możesz ratować co się da i budować swoją właściwą
      postawę.Bardzo możliwe, że mąż też, po "twojej szkole" potrzebuje pomocy
      psychologa, by umieć się właściwie wobec ciebie zachowywać.W przypadku zaburzeń
      w relacjach, wszyscy zaczynają być "chorzy".
    • freedom_for_sexes Re: Pomocy !!! 28.12.09, 05:31
      ...
      nie przejmuj sie Agnieszko kąsliwymi uwagami.
      to tylko slowa, literki, nic Ci nie moga zrobic. Ja tak
      sobie "mantruje" za kazdym razem , gdy otwieram komputer (a mam
      kontrowersyjne poglady i pisze nie tylko w "Psychologia" :) )
      To od Ciebie zalezy, jak zareagujesz na czyjes slowa. TY masz władze
      w ręku.
      Ja Cie rozumiem, jestem osobą bardzo emocjonalna i musze kontrolowac
      sie, by emocje nie przejmowały nade mna kontroli.
      Tez słyszałam, że to może być kwestia hormonów. nawet brania pigułek
      antykoncepcyjnych.
      Wiesz, własnie pomyślałam, że może czujesz się z jakiegos powodu
      zagrozona... z Jego winy? Może nie zachowuje sie fair? Może podrywa
      inne kobiety?
      Jeśli nie, to zdecydowanie masz zaniżoną samoocenę i musisz pracowac
      nad tym i sama, i z psychologiem, i z mężem. Tak jak pisałam.
      pomyśl, że dasz sobie rade rowniez bez Niego, tylu wspaniałych
      mezczyzn z pewnoscia chciałoby z Toba być !
      I taka jest prawda. Możesz miec o sobie inne mniemanie, duzo gorsze,
      ale taka jest prawda.
      Bo ty jestes chorobliwie zazdrosna. Pomysl:"a niech idzie. Mam w
      sobie wszystko, czego potrzebuje. " Bo taka jest prawda. Jak
      podwyzszysz swoja samoocene to zobaczysz jak zniknie chorobliwa
      zazdrośc. To mniej więcej powie Ci terapeuta, to co ja teraz Tobie.
      Bedziesz uczyła się byc dla siebie dobra i rozpieszczać się,
      zaczniesz dawac sobie prawo np do odmawiania, do czasu wolnego, do
      przyjemności. Bedziesz uczyc sie asertywności.
      Taka terapia nie jest az taka bolesna. Trudna, ale nie az tak.

      A On niech wraca z tymi dziecmi i chodzi na terapie z Toba, bo
      skutki zobaczy i tak najwczesniej za kilka tygodni.
      Ty mozesz Mu pokazac, że zapisalas sie tu i tam, nawet na NFZ mozna
      znaleźc terapeutow ktorzy przyjmuja raz na tydzien, dwa. A nie raz
      na pół roku. Ale niech wraca z dziecmi, bo z drugiej strony tak
      robic tez nie powinien.
      Dasz sobie rade sama zresztą,nawet jak on nie bedzie chcial chodzić.
      Mówie Ci,masz w sobie wszystko czego potrzebujesz do zycia, sama też
      możesz iśc na terapię.
      I pomysl, że gdyby Cię opuścił, byłby najwiekszym frajerem pod
      słońcem, bo inne kobity tez sa trudne (patrz:ja), a partnerzy ich
      nie opuszczają, walcza o nie razem z nimi. no i straciłby kogos
      zdecydowanie wyjatkowego.
      może takie POZYTYWNE myslenie o sobie pozwoli Ci (oprocz oczywiscie
      terapii :) )zwalczyc te chorobliwa zazdrośc?

      ...a jednak tu zajrzalam... :)
      • mel.la Re: Pomocy !!! 28.12.09, 10:23
        tylu wspaniałych
        mezczyzn z pewnoscia chciałoby z Toba być !


        Po przeczytaniu tego tematu to chyba ani jeden :) puste slowa...

        Bedziesz uczyła się byc dla siebie dobra i rozpieszczać się,
        zaczniesz dawac sobie prawo np do odmawiania, do czasu wolnego, do
        przyjemności. Bedziesz uczyc sie asertywności.


        No tego to autorka nie musi sie uczyc, te sztuke ma juz opanowana, przeczytaj dobrze jej pierwszy post.

        no i straciłby kogos zdecydowanie wyjatkowego.

        Oswiec mnie, w czym jest wyjatkowa ?

    • nnikodem Re: Pomocy !!! 28.12.09, 07:31
      A po ile macie lat?
      I skąd ta 12 letnia Twoja córka?
      W sumie niewiele napisałaś. Tylko Pomocy!!! bo chłop chce ze swoim dzieckiem i
      rodzicami pobyć na święta. I jego prawo odpocząć od Ciebie.
      Mam nadzieje, że nie wrócił.
    • evenjo Re: Pomocy !!! 28.12.09, 08:25
      Dżizas..co za infantylizm. 32 lata to już najwyższy czs, żeby
      dojrzeć-w podwójnym sensie tego słowa. Chcesz się zmienić? Idź na
      terapię-kilka miesięcy, może lat i się zmienisz. A mąż? Nie jesteś z
      nim zrośnięta, jest osobnym podmiotem, tak jak ty, tylko, że tobie
      to chyba bardzo przeszkadza...
      • to.niemozliwe Re: Pomocy !!! 28.12.09, 08:27
        A ile Ty masz lat ? :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka