jwm1
31.01.10, 19:12
Jak radzicie sobie z niedzielnymi obiadami? Fajna sprawa, no bo razem i cały obiad...
Ale! Wszystkie te sprawy okołoobiadowe zajmują prawie pół dnia, jak nie więcej. Najpierw zakupy, potem gotowanie, potem trzeba jeszcze czas znaleźć, żeby zjeść, no a potem zmywanie. Zakładając, że jadamy trzy posiłki dziennie (śniadania, obiady i kolacje) to w niedziele i soboty jest tylko "działalność gospodarcza" w kuchni! I jeszcze - jak robicie, żeby pierwsze danie było gorące, ale i drugie nie zimne? Przecież to wszystko to straszne marnotrastwo czasu!!! I gdzie tu odpoczynek??? NO i nic zrobić nie można, bo OBIAD!!! Więc dzień się dzieli na "przed obiadem" i "po obiedzie".
I gdzie tu jakaś spontaniczność w życiu, kiedy wszystko to trzeba zaplanować??? Można zapewne jeść w restauracji, ale nasza córka to nie jest skłonna ku temu. Zaznaczam, że zazwyczaj gotujemy albo w sobotę na dwa dni, albo w niedzielę (też na dwa dni - zostaje na poniedziałek). Ale i tak wszystko trzeba podgrzać, itp. Aha - mąż uwielbia gotować i zazwyczaj on gotuje te obiadki, ja jestem (jako żona) od pomocy, zmywania itp. Ale różnie to bywa. Dobrze, że ma normalny charakter i nie wymaga ode mnie tego całego gotowania, podawania itp. itd. Ale ja z kolei nie znoszę jak jest nieposprzątane! No więc ciągle coś się myje, czyści itp. W całym domu, nie tylko w kuchni. Oszaleć można!!! Oczywiście, byłoby to do zaakceptowania, pod warunkiem, że oboje nie wykonujemy pracy zawodowej! A jak ten problem - a raczej jego rozwiązanie, wygląda u Was? Czy to w ogóle jest dla Was PROBLEM???