mankatoja
06.02.10, 11:17
W chorym świecie takie wartości chyba całkiem przestały istnieć. Naiwnie
wierzyłam w ich siłę, w to że ludzie mówią to co myślą i ze naprawdę można
komuś ufać.
Wchodzimy tyle razy w związki z ludźmi, którzy mają nas gdzieś albo
wykorzystują niczym wygodne przedmioty do realizacji zachcianek.
Miłość,piękne, ale dotyka tylko nielicznych, którym naprawdę w sercu coś tyka
poza egocentryzmem. Opieramy swoje życie na iluzjach,że będzie wspaniale, ze
marzenia się spełniają i ze wszystko się ułoży jak w bajce. A potem już wiemy,
że nie. Czy to dlatego, że musimy odejść bo czujemy się darmowe źle
traktowani, czy to dlatego, że człowiek który był dla nas najważniejszy okazał
się zwykłym gnojkiem albo dlatego,ze to czego tak bardzo pragnęliśmy okazało
się zgniłym jabłkiem...
Skąd wziąć prawdziwego przyjaciela, jak uwierzyć komuś, skoro stale się zawodzę?
Tak bardzo się zawiodłam, na kimś kogo kochałam, ale i na kimś kto był mi ,
jak sadziłam przyjacielem, a też na bliskich którzy oczekują ze będę, jako
samotna osoba zajmowała się chorą hipochondryczną matką, bo przecież oni mają
rodziny a
ja ....mam zakichany obowiązek w związku z tym. Bo rpzeciez ktos musi...Moje
życie jest na tyle mało wartościowe,że....Bratowa powiedział mi ze jak ktoś
jest sam to w zasadzie niech zdejmuje kłopoty tym co mają dzieci i rodziny a
nie niepotrzebnie zabierają tlen...Fajne co?
Zawiodłam się na sobie, że nie daję rady być egoistką.
Zawiodłam się nawet na kimś w necie, choć wierzyłam naiwnie że mogę liczyć na
wsparcie i zrozumienie....W tym anonimowym świecie, gdzie wielu z nas stara
się znaleźć pocieszenie, nadzieję i odrobinę siły...
Przepraszam-musiałam napisać....Mam dziś w sobie straszny żal i po raz kolejny
oddałabym wszystko aby nic nie czuć.
Ale nie można nikomu, ani w realnym świecie, ani tutaj....