witch.l
20.02.10, 16:05
Śmierć jest momentem do którego zmierzamy od chwili naszych narodzin.
Dzień po dniu, minuta po minucie ubywa nam czasu, który jest nam
przeznaczony. Żyjemy, albo krócej, albo dłużej, ale wszyscy
odejdziemy stąd, pewnego dnia. Na nasze szczęście.
Prawdopodbnie ludzie pierwotni byli bardziej pogodnie nastawieni
wobec śmierci i prawa natury, która nie czyni nas wiecznych.Mieli
szacunek do życia i do śmierci.
Człowiek współczesny żyje tak, jakby miał żyć całe tysiaclecia,
jakby jego życie nie mogło się nagle zakończyć. Krzyczy tupie
nózkami, dzieli każdy włos na cztery... w sumie i tak bez większego
sensu.
Któregoś tam dnia przestaną nózki tupać, 'paluszki nie podniosą się
do skubania włosów' i człowiek odchodzi.
A po nim zostają jego bliscy i dalecy, którzy go znali
i...rozpaczają całymi latami. Nie potrafią pogodzić się z czymś co
jest najbardziej naturalne z naturalnych rzeczy jaka dzieje się nam
wszystkim...umieramy, przecież.
I tak długo jak człowiek nie zrozumie docelowej wędrówki i końca
jaką jest smierć każdego z nas, nie będzie umiał żyć.
Będzie chodził zamartwiał sie histeryzował, zamiast cieszyć sie tą
chwilą, krótką jaka jest dana nam wszystkim.
Więc po co lamentować?