Dodaj do ulubionych

Sens żałoby...

20.02.10, 16:05
Śmierć jest momentem do którego zmierzamy od chwili naszych narodzin.
Dzień po dniu, minuta po minucie ubywa nam czasu, który jest nam
przeznaczony. Żyjemy, albo krócej, albo dłużej, ale wszyscy
odejdziemy stąd, pewnego dnia. Na nasze szczęście.

Prawdopodbnie ludzie pierwotni byli bardziej pogodnie nastawieni
wobec śmierci i prawa natury, która nie czyni nas wiecznych.Mieli
szacunek do życia i do śmierci.

Człowiek współczesny żyje tak, jakby miał żyć całe tysiaclecia,
jakby jego życie nie mogło się nagle zakończyć. Krzyczy tupie
nózkami, dzieli każdy włos na cztery... w sumie i tak bez większego
sensu.
Któregoś tam dnia przestaną nózki tupać, 'paluszki nie podniosą się
do skubania włosów' i człowiek odchodzi.
A po nim zostają jego bliscy i dalecy, którzy go znali
i...rozpaczają całymi latami. Nie potrafią pogodzić się z czymś co
jest najbardziej naturalne z naturalnych rzeczy jaka dzieje się nam
wszystkim...umieramy, przecież.

I tak długo jak człowiek nie zrozumie docelowej wędrówki i końca
jaką jest smierć każdego z nas, nie będzie umiał żyć.
Będzie chodził zamartwiał sie histeryzował, zamiast cieszyć sie tą
chwilą, krótką jaka jest dana nam wszystkim.
Więc po co lamentować?
Obserwuj wątek
    • kalllka Re: Sens żałoby... 20.02.10, 16:31
      wiciu,
      albowiem poniewaz, lament jest ekspresja. przynalezna czasu zaloby, jak
      smiech-weselu.

      ile trwa? oto jest bytanie:)
      • witch.l Re: Sens żałoby... 20.02.10, 16:36
        Wesele nie musi byc wesole. Ponoc wiele slubow jest wymuszonych
        przez kobiety bo mezczyzni nie czuja takiej potrzeby, aby sie wiazac
        z kims na stale.

        Smierc tez nie musi byc smutna.

        napewno za maz nie musisz wychodzic mozesz tego nie zrobic jednak
        od ....hmmm ... sie nie wymigasz.

        Ile trwa zaloba? To zalezy...
        • liiona Re: Sens żałoby... 20.02.10, 17:29
          Zawsze zastanawiałam się jak to jest pokochać sapera?
          • witch.l Re: Sens żałoby... 21.02.10, 21:10
            W obecnych czasach saper moze zyc dlugo, pokochaj za to ...lotnika:=)
            • liiona Re: Sens żałoby... 24.02.10, 20:48
              Jak już to w obecnym czasie najlepiej pokochać archeologa;)
    • wichrowe_wzgorza Re: Sens żałoby... 20.02.10, 19:48
      Smierć jest druga stroną Zycia, nieoderwalną zresztą, ale do tej oczywistej
      prawdy dorastamy w róznym tempie, jak do wszystkiego.
      Zyjemy w epoce szpitali, rozwoju medycyny i innych nauk pomocniczych, dlatego
      Smierć jest odsunięta na margines, choć i tak dotyka każdego z nas. Odchodzą
      bliscy - a żaloba to czas godzenia się ze stratą, naszą stratą, bardzo osobistą.
      Czas, w którym możemy sobie uświadomić kolej rzeczy i że przyszliśmy tu tylko na
      chwilę.

      Kiedyś pewna osoba opowiadala mi o przeżyciu Smierci jak o czymś bardzo
      wzruszającym, o spokoju, który odczuła, mowiła o tym ze wzruszeniem. Dojrzała.
      Takiej dojrzałości moglibyśmy wszyscy sobie życzyć...
      dzięki za ten wątek Witch.I
      :)




      • witch.l Re: Sens żałoby... 20.02.10, 22:07
        I oby tak bylo, ze Smierc jest spokojem....
        • wichrowe_wzgorza Re: Sens żałoby... 20.02.10, 22:55
          Nie wiem, jak to jest, bo jeszcze nie umierałam na poważnie:)
          Wyobrażam sobie jednak, ze w chwili Śmierci staje się przed Życiem najpokorniej
          jak tylko można. I wszystko jest nam wybaczone. Dla niektórych może to jedyny
          moment na pojednanie?

          Nie opowiem o tym, kiedy już naprawdę mnie tu nie będzie. Nikt nam o tym nie
          opowie:)
    • yja Re: Sens żałoby... 21.02.10, 08:46
      Nigdy nie rozpaczałam z powodu czyjejś śmierci.Kiedy umierał ktoś kto coś dla
      mnie znaczył,czułam smutek przemijania,pustkę,jakiś brak,psychiczny
      dyskomfort.Wiem doskonale ,że życie nie trwa wiecznie ale też nie zamierzam za
      życia myśleć o śmierci,ani tym bardziej się do niej przygotowywać.
      • witch.l Jak mowia 21.02.10, 21:04
        zyj tak jakby kazdy dzien mial byc ostatnim.
        • robespier57 Re: Jak mowia 21.02.10, 21:08
          witch.l napisała:

          > zyj tak jakby kazdy dzien mial byc ostatnim.

          xxxxxxxxxxxxxxx
          tylko frazes...pusty....
          • witch.l Re: Jak mowia 21.02.10, 21:09
            Ano cos w nim jest.
    • annarchia Re: Sens żałoby... 21.02.10, 16:41
      witch.l napisała:

      > wszyscy odejdziemy stąd, pewnego dnia. Na nasze szczęście.

      Depresja? Niespełnienie?

      witch.l napisała:

      > Krzyczy tupie
      > nózkami, dzieli każdy włos na cztery... w sumie i tak bez większego
      > sensu.

      Czyli bardziej sensowna jest mniejsza żywotność za życia, brak tupania,
      buntowania się, złości tylko spokojne czekanie na śmierć bez emocjonowania się?

      witch.l napisała:

      > Któregoś tam dnia przestaną nózki tupać, 'paluszki nie podniosą się
      > do skubania włosów

      Któregoś dnia - tak. Ale dlaczego tu i teraz mam dusić swoją chęć tupnięcia,
      jeśli mam na to ochotę? Mamy żyć jak zombie?

      witch.l napisała:

      > i człowiek odchodzi.

      Czas przyszły. Jak odejdzie, to go nie ma. A teraz jest, żyje, trwa.

      > Nie potrafią pogodzić się z czymś co
      > jest najbardziej naturalne z naturalnych rzeczy

      Bo rozum swoje, a emocjonalność i przeżywanie to co innego. To tak, jakby
      powiedzieć matce zmarłej kilkulatki - nie martw się, śmierć jest naturalna, nie
      rozpaczaj. A gdzie miejsce na jej naturalne emocje, żal?

      witch.l napisała:

      > jaka dzieje się nam
      > wszystkim...umieramy, przecież.

      ...żyjemy, przecież.

      witch.l napisała:

      > I tak długo jak człowiek nie zrozumie docelowej wędrówki i końca
      > jaką jest smierć każdego z nas, nie będzie umiał żyć.

      To może mieć sens.

      witch.l napisała:

      > Więc po co lamentować?

      Pytanie "po co" wiąże się z rozumem, intelektem, racjonalizacją. A w emocjach
      często nie ma tego "po co". Gdy umiera ktoś bliski, przyjaciel, to będę sobie
      mówić: po co rozpaczać? Nie rozpacza się po coś, ale z pewnego powodu. Tęsknoty.
      Straty.
      • witch.l Wedlug mnie... 21.02.10, 21:13
        Czyli bardziej sensowna jest mniejsza żywotność za życia, brak
        tupania,
        buntowania się, złości tylko spokojne czekanie na śmierć bez
        emocjonowania się?
        .....
        Tupanie i zloszczenie sie nie jest zywotnoscia, jest metoda
        wyawalenia zlosci....bo?.
        kazdy znajduje swoj wlasny sens zycia. I sens smierci, osob z
        otoczenia a w koncu swojej wlasnej.
        Mi chodzi o przypadki osob, ktore lamentuja i sa w zalobie calymi
        latami.
    • olaopolanka Re: Sens żałoby... 21.02.10, 22:17
      Najbardziej rozwalaja mnie puste teoretyzowania o sensie zaloby.Poczujesz
      dopiero to, jak odejdzie Ci osoba, ktora naprawde kochasz,jak bedziesz widziala
      w jej oczach tak straszna wole zycia, jak bedziecie walczyli o to zycie a jednak
      przegracie.Nie pieprzcie o czyms czego nie doswiadczyliscie, troche pokory.
      Puste frazesy.
      • witch.l Tak? 21.02.10, 23:00
        To co myslisz,ze inni zyja na lesnej polanie, a nie wsrod ludzi?
        Tak nie jest.
        • annubis74 Re: Tak? 22.02.10, 15:25
          Podobnie jak olaopolanka (z którą znamy się z forum żałoba, strata,
          osierocenie) uważam że masz to szczęście że mozesz sobie spokojnie
          poteoretyzować. I życzę Ci żeby tak zostało. Żebyś nie musiała
          mierzyć się z bólem który wypala ci wszystko wewnątrz zostawiając
          pustą skorupę. który odbiera ci chęc i radość życia. Życzę Ci żebyś
          nie musiała tego przeżywać. Ale obawiam się ze w tym punkcie nie
          masz zbyt wiele do powiedzenia oprócz pseudo-psychologicznych
          głupot. Ze śmiercią bliskiej osoby trzeba się uporać (taki czas trwa
          zdaniem psychologów około roku, chć to sprawa indywidualna). Śmierć
          jest naturalną konsekwencją życia - co nie oznacza że mamy się tym
          cieszyć. Łatwiej jest zaakceptować odejście osoby starszej niż np.
          dziecka. Nie wiem czy byłabyś na tyle bezczelna żeby mówić
          osieroconej matce że śmierc jej dziecka jest naturalną konsekwencją
          życia.
          Od prawie 8 miesięcy piszę na forum żałoba i próbuję uporać się ze
          stratą Mamy. Mam prawo do mojego bólu i mojej rozpaczy.
      • malinowa_gora Re: Sens żałoby... 25.02.10, 00:07
        Ależ jak można komuś powiedzieć coś tak głupiego: "Jak ci ktoś umrze
        bliski, to wtedy zrozumiesz źałobę po nim". Przecież każdy przezywa
        żałobę na swój własny indywidualny sposób, gdzie nie można
        powiedzieć, czyj żal jest większy i jaki odnośnik "jakościowo" ma
        taki żal.
        Zal kogoś kto cierpi choćby przez godzinę, może byc tak silny i
        mocny w uczucia,że przy nim są niczym wieloletnie lamenty.

        Ktoś inny z kolei lamentuje latami, bo możliwe że ma np. depresję,
        albo wyrzuty sumienia, w ten sposób uspakając.
        Nie każda przyczyna lamentów w czasie żałoby, to utracony kochany
        człowiek.
        W wielu wypadkach ludzie lubią robić z siebie "ofiarę".
    • zebra12 Witch, przeginasz 22.02.10, 16:13
      Kobieta grzecznie dyskutuje, opowiada o swojej żałobie, nie obraża
      Cię, a Ty tak chamsko się odzywasz. A wiesz, że takie słowa mogą
      kogoś obrazić? A publiczne obrażanie, poniżanie ludzi jest w polskim
      prawie karalne!
    • leda16 Re: Moja odp. 24.02.10, 06:55
      Nie wchodź tu annubis, bo to forum czysto rozrywkowe a korzyści szukania wsparcia wśród przypadkowych osób zamiast w realu, są nader wątpliwe.
    • solaris_38 miłość i milczenie 24.02.10, 20:40
      w zancznej czesci sie zgadzam
      ale sne sżałoby jest etż taki że można w tym czasie jakby zakonczyć znajomość

      powiedzieć to czego się nie powiedziało
      przeprosić za to czego się nie przeprosiło
      poprosić o to o co się nie poprosiło
      wybaczyć to czego się nie wybaczyło
      zadośćuczynić to czego się nie zadość uczyniło

      teoretycznie rzecz biorąc
      człowiek oświecony który by to wszystko zrobił już w teraźniejszości może tylko
      posiedzieć w ciszy
      pożegnać się miłością i milczeniem



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka