monalisa2826
22.03.10, 05:52
Witam,
Nigdy nie sadzilam, ze bede szukac porady na forum, jednakze moja sytuacja
malzenska doprowadzila do tego.
Jestesmy malzenstwem prawie 8 lat, mamy 7 letnia corcie. Obecnie mieszkamy w
Stanach, nikt nie ma z nas tutaj rodziny.
Pobralismy sie po 7 miesiacach znajomosci, poniewaz bylam w ciazy. Nasza
sytuacja finansowa bywala rozna. Maz prowadzi maly biznes, ja w wiekszosci nie
pracowalam, poniewaz zajmowalam sie dzieckiem.
Nasze malzenstwo miewalo dobre i zle chwile, tak jak wszystkie inne. Jestesmy
wobec siebie uczciwi i wierni. Jest tylko jeden problem w naszym zwiazku -
mieszkanie.
Jak sie poznalismy wynajelismy sobie taniutkie mieszkanie na bardzo niskim
parterze, praktycznie w wysokiej piwnicy. Jest to studio - 1 pokoj, lazienka,
przedpokoj i duza kuchnia. Mieszkanie pracowalo dla nas swietnie dopoki
dziecka nie bylo na swiecie. Corka ma obecnie 7 lat, wszyscy razem spimy w
jednym lozku i oprocz tego w mieszkaniu pojawil sie grzyb ! Ja obcenie nie
pracuje poniewaz ciezko jest mi znalez prace w godzinach mojej corki szkoly.
Maz od 6 lat obiecywal mi wyprowadzke, lecz zawsze cos mu "nie pasowalo". Na
dzien dzisiejszy mam juz tego szczerze dosyc, poniewaz jak dlugo mozna
mieszkac w takich warunkach .... moja cierpliwos sie skonczyla. Ja nie wymagam
cudow swiata, chce tylko 2 pokoje i mieszkanie na pietrze !
Corka rosnie, nie mozemy spac razem a mieszkanie jast tak potwornie male, ze
nie mozna z nim nic zrobic. Klocimy sie niemilosiernie ... Dzisiaj maz mi
powiedzial, ze predzej ze mna rozwod wezmie a niezeli sie wyprowadzi.
Oswiadczyl, ze rozwoj jego biznesu jest wazniejszy a niezeli rodzina a poza
tym mowil, ze nas na inne mieszkanie nie stac.
Roznica pomiedzy nowym mieszkaniem jest tylko $350 - to sa nasze 3 wyjscia do
resteuracji (maz jest "francuski piesek" i co sobote lubi dobrze zjesc). Mnie
wypomina non stop, ze nie pracuje, ma problem z moim makijazem i fryzura
(jestem fryzjerka i wszystko kolo siebie robie sama, przy znikomych
inwestycjach). Coz ja poradze, ze zawsze jestem zadbana ... taka jest moja
natura. Ja nie mam ciuchow markowych lecz zawsze staram sie dobrze wygladac.
Mysle, ze powinien to docenic ... Dzis wieczorem przy awanturze nawet
poszarpal mnie za wlosy. Ma napady zlosci; rzuca, wyzywa, szarpie itp.
Po takich dniach jak dzisiaj ja juz na prawde nie wiem co robic ... czy to ze
mna jest cos nie tak? czy ja na prawde zadam w zyciu tak duzo ? Przeciez moje
corka rowniez zasluguje na godziwe warunki do zycia a nie zagrzybiala piwnica ...
Maz nawet nigdy nie przyznal sie swoim znajomym w jakich warunkach mieszakmy
... ja rowniez malej wytlumaczylam aby dzieciom w szkole nic nie mowila. Jest
mi okropnie wstyd ! Jezdzimy dosc dobrymi samochodami a mieszkamy w takich
potwornych warunkach.
Mam duzy zal do meza .. najpierw obiecywal, ze sie wyprowadzimy jak mala
podrosnie, pozniej jak splacimy jego 2 biznesowe samochody a teraz klamie, ze
on chce kupic dom a nie wynajmowac nastepne mieszkanie. Tak sobie mysle, ze
albo ja jestem nienormalna albo on ... Zwlasza jak mi powiedzial ze predzej
rozwod ze mna wezmie a niezeli sie wyprowadzi ...
Wiem, ze ta cala moja pisanina jest bardzo nieskladna, przepraszam, lecz becze
przy tym pisaniu jak bobr. Jest mi bardzo zle i nie wiem co robic. Nie mam
pracy i tak na prawde sama sobie moge nie dac rady. Po prostu sie boje ...
Bede wdzieczna za szczere komentarze do mojej sytuacji ... kto ma racje, maz
czy ja ... ?
ml