melitka
21.02.04, 10:51
Czuję, że moje życie od jakiegoś czasu stoi w miejscu. Mój związek po wielu
ciężkich chwilach chyba zaczyna się stabilizować, ale tak naprawdę, to nic
pewnego. I ta stabilizacja też właściwe pozorna, bo na warunkach, które
wygodne są dla drugiej strony. On nie zgadza się na dziecko, życie rodzinne
ma już za sobą (rozwiedziony, dziecko już ma). Początkowo chciał mieć
dziecko, ale nagle stwierdził, że już nie, nigdy, absolutnie, że jest za
stary (między nami spora różnica wieku)... A ja poczułam się, jakbym nagle
przestała być kobietą. Jakby wyrwał mi wszystko ze środka i wyrzucił. Od tego
czasu coś się we mnie zmieniło, czuję się stara, nieatrakcyjna, wyrzucona
poza nawias, bez perspektyw. Widzę, że on naprawę się stara, okazuje mi dużo
czułości, troski, ale ze mną coś się stało, potrafię wyjść poza mój smutek
tylko na krótkie chwile, drobiazgi wytrącają mnie z równowagi i doprowadzają
do łez. Co robić?