Dodaj do ulubionych

Doppelganger...

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 18:47
...czyli sobowtor, ciemna strona czlowieka. Kto ogladal filmy Lynch'a, to wie o
czym mowie. Chociaz rownie sugestywnym obrazem bylo dla mnie "Tanczac w
ciemnosciach" - i to zarowno obrazem zla, jak i dobra... Ilekroc mysle o tym
czym jest zlo i jak powstaje, to lapie sie na czyms takim: zlo czlowieka, to
uzewnetrznione leki i frustracje, czesto podlane chciwoscia... Chetnie
wyslucham Waszych refleksji. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Pastwa Re: Doppelganger... IP: 172.17.15.* 18.02.02, 01:11
      Gość portalu: GuerillA napisał(a):

      > ...czyli sobowtor, ciemna strona czlowieka. Kto ogladal filmy Lynch'a, to wie o
      >
      > czym mowie. Chociaz rownie sugestywnym obrazem bylo dla mnie "Tanczac w
      > ciemnosciach" - i to zarowno obrazem zla, jak i dobra... Ilekroc mysle o tym
      > czym jest zlo i jak powstaje, to lapie sie na czyms takim: zlo czlowieka, to
      > uzewnetrznione leki i frustracje, czesto podlane chciwoscia... Chetnie
      > wyslucham Waszych refleksji. Pozdrawiam

      Zło dla mnie to coś, czemu człowiek nie jest w stanie się oprzeć wykorzystując
      cała swoja zdolność obrony przed rzeczami go krzywdzącymi. Krótko mówiąc jest to
      nierówna walka przynosząca cierpienie człowiekowi bez względu, jaka drogę
      postępowania on obierze.
      ps.wybacz ogólnikowośc , chetnie uscisle swoja wypowiedz.
      • Gość: Renka Re: Doppelganger... IP: *.home.cgocable.net 18.02.02, 06:12
        Ja odczuwam zlo jak dotyk czegos niematerialnego, czegos dziwnego, jakies
        zaburzenie energetyczne w mojej "aueroli". Napewno ma to jakis zwiazek z
        energia, bo zdarza sie, ze wypadnie mi wlasnie w tym momencie szklanka z reki,
        ni stad ni zowad spadnie obrazek, zgasnie swiatlo, a nastepnie zapali sie..Moj
        kot nagle sie zjezy, a mnie ogarnie jakis strach.. Czasem tak jest w moim
        prawie osiemdziesiecioletnim domisku ze skrzypiacymi podlogami. W drugiej
        czesci domu mieszkali kiedys, wiele lat temu prawdziwi,dzicy Indianie, ktorzy
        zamalowali wszystkie okna (24sztuki) na czarno i tam odprawiali swoje modly. W
        ogrodzie kiedys bylo pelno wezy.. Dom ten swego czasu nazywano starym CRACK
        HOUSE. Kiedys zrobilismy zdjecia strychu w tamtej czesci i na
        zdjeciach "wyszly" tzw owls , czy ufos, niewytlumaczalne plamy, ktore rozni
        znawcy mistycyzmu i niewyjasnionych spraw nazywaja duchami.
        Ja mysle, ze zlo mieszkalo w tym domu kiedys, to pewne. Nawet ludzie, ktorzy
        przyszli po nich, kochajaca sie rodzina, w krotkim czasie zostali tragicznie
        doswiadczeni wieloma zlymi przypadkami i sytuacja generowala nastepna zla
        sytuacje. Kiedy juz bylo tak zle, ze gorzej byc juz nie moglo,zrozpaczona
        kobieta modlila sie dzien i noc proszac Boga o wsparcie, o sile przeciwko
        zlu.I stal sie cud.Drzwi od strychu OTWORZYLY sie z hukiem, wszyscy wybiegli
        zobaczyc co sie stalo.Zadnych znakow , tylko ten jeden. Bog potwierdzil, ze
        uslyszal.Mozecie nie wierzyc, ale ci ludzie, wyprowadzili sie , maja swoj nowy
        dom i sa szczesliwi.Przy porzadkowaniu domu znalezli jakies male przedmioty
        indianskie, mogly to byc jakies talizmany. Wyniesli je z domu. Niestety nie
        wiem dokad, chyba nie do nowego, bo powodzi im sie jak nigdy przedtem , po
        prostu swietnie.Pokonali zlo. A w moim starym domisku rzadziej zdarzaja sie
        dziwne historie, tylko ostatnio stolik sam sie przewrocil i rozpadl na czesci.
        Stary kilkudziesiecioletni stolik, ktory kupilismy na pchlim targu za pare
        dolarow.
        No i w okna nikt ostatnio nie puka noca...
        ps moj znajomy mieszka w domu Al Capone'a ,calkiem niedaleko, gdzie Al niegdys
        nocowal, jak przyjezdzali po transport whisky
        Domy na mojej ulicy budowane byly w tamtych latach prohibicji i przemytu,
        tajemniczych zaginiec i wielkich fortun.Wiele z nich odnowiono, ale maja taki
        urokliwy , tajemniczy klimat czegos zlego z tamtej epoki. W tym tez rejonie
        przed laty bylo kilka dziwnych morderstw nigdy nie wyjasnionych, co
        przeczytalam w miejscowej gazecie.
        • szary_ptak AUREOLA???????/ 18.02.02, 09:35
          • Gość: renka Re: chodzi mi o aureole energetyczna.. IP: *.home.cgocable.net 18.02.02, 23:40
            wlasciwa dla kazdego z nas i nie tylko nas.Kazdy przedmiot ma swoja "aureole",
            czyli emituje promieniowanie, ktore mozna wykryc .Ja czasem robie proste
            doswiadczenie na temat rodzaju jedzenia, ktore mi zaszkodzi lub nie zaszkodzi.
            Odpowiedz daje mi wahadelko, ktore albo stoi w miejscu, albo waha sie W-E, ALBO
            S-N. Nigdy sie nie myli.
    • vicca Re: Doppelganger... 18.02.02, 09:21
      Nie lubisz łatwych pytań Guerilla!
      Nie wierzę w zło absolutne, silne i przeciwstawne dobru absolutnemu. Dla mnie
      zlo to brak - miłości, współczucia, litości itp. I tak, to prawda, każdy
      człowiek ma dwie twarze, dwie "strony księżyca", które czasem się ujawniają, a
      czasem nie. Czasem jedna dominuje nad drugą i wtedy jesteśmy postrzegani
      jako "dobrzy" lub "źli". A tak naprawdę to jest jak u Dostojewskiego: "Anioł
      nie upada nigdy. Diabeł upada tak nisko, ze nigdy się nie podniesie. Człowiek
      upada i podnosi się."
    • masaker Re: Doppelganger... 18.02.02, 10:03
      Nie lubię pieprzenia o ciemnych stronach albo niezidentyfikowanych plamach na ścianach domów.
      Zło to twój wybór. Czujesz ochotę, żeby komuś przypierdolić? Od ciebie zależy, czy to zrobisz, czy sobie
      odpuścisz. A te wszystkie anioły, diabły, ciemne/jasne strony, to tylko migdalenie się z własnym
      sumieniem - "Ojej, tak chciałbym być dobry, ale głosy mi kazały zabić te dziesięć osób". Oczywiście -
      spieszę wyjaśnić - naprawdę chorzy psychicznie startują w innej kategorii.
      • Gość: GuerillA Re: Doppelganger... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 18:35
        Piszesz, ze "zło to twój wybór". Zgadza sie, tylko ze mnie ciekawia motywy zla.
        Jak ono sie rodzi w psychice czlowieka. I nie chodzi tutaj o problem tego
        kalibru, czy komus przypierdolic czy nie. Portret psychologiczny - oto co mnie
        fascynuje. Jakie procesy zachodzace w psychice sprawiaja, ze jeden czlowiek
        sklonny jest zabic drugiego. Jak to mozliwe, ze tyran jednym skinieniem wydaje
        wyrok na setki ludzi... Wiem, ze jest to cholernie pogmatwane i ze nasuwa sie
        prosta odpowiedz: bo taki koles jest chory psychicznie. Niemniej, uwazam ze
        najczesciej lek jest motywem pierwszych dzialan. A ciemna strona duszy, to nie
        zadne anioly czy duchy, jak napisales, tylko leki i schizy. pozdrawiam


        A te wszystkie anioły, diabły,
        > ciemne/jasne strony, to tylko migdalenie się z własnym sumieniem.
    • Gość: GuerillA Re: Doppelganger... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 18:46
      Pisze o tym, poniewaz "zlo" w pewnym sensie mnie fascynuje. W nic tak nie
      wierze, nawet w Boga, jak w to ze zlo wraca do czlowieka. To jest moja wlasna
      religia. Mam mase roznych watpliwosci z tym zwiazanych. Nie zawsze umiem nazwac
      je tak, jakbym chcial... Tyle ode mnie, pozdrawiam
    • Gość: Renka Re: Doppelganger... IP: *.home.cgocable.net 19.02.02, 00:12
      Motywy jakimi kieruja sie ZLI leza niewatpliwie w nich samych. Tam nalezy
      szukac zrodla.Swiat zewnetrzny moze tylko pomoc w ujawnieniu sie tego zla,
      ktore jest w kazdym z nas, tyle, ze w mniejszej lub wiekszej ilosci. Ja nie
      wierze, ze dziecko rodzi sie niewinne i dobre i takim jest dotad, az je
      otoczenie zepsuje. Gdyby tak bylo, z rodzin alkoholikow i mordercow wyrastaliby
      mordercy, o alkoholikach nie wspomne. A przeciez to nieprawda. Z najgorszego
      piekla domowego wyrastaja normalni ludzie.Ja np czuje sie czasem nieswojo w
      obecnosci pewnych osob, ktorych zreszta nie lubie i nie moge sie do nich
      przekonac. Kiedys w sprzyjajacych zwierzeniom okolicznosciach pewna osoba
      powiedziala mi, ze ona potrzebuje ludzi TYLKO do osiagniecia swojego celu, a
      potem juz sa jej niepotrzebni.Zostawia ich jak zepsute zabawki, nie martwiac
      sie o nich w ogole.Nigdy nie czula do ludzi zadnych uczuc , poza
      zainteresowaniem , czy przydaliby sie jej w realizacji konkretnych
      planow.Finansowych.
      Pazernosc. Chciwosc.
      Zabrzmialo to okrutnie dla mnie, bo pomoglam tej osobie wczesniej na prosbe
      mojego przyjaciela z Polski.Wlasciwie tutaj na obczyznie taka pomoc jest nie do
      pomyslenia, ale zdarza sie. Poczulam sie bardzo zle. Wrecz tak, jakby wylala na
      mnie kubel pomyj tym wyznaniem.Jakby cale zlo, ktore w niej niewatpliwie
      istnieje, wylazlo i lazilo po moim stole ,na ktorym staly filizanki z kawa i
      ciasto.
      Od tamtej chwili unikam jej, stracilam zaufanie, okazalam sie naiwna i
      glupia.Ogarnelo mnie wtedy wspolczucie dla niej, a to byla podstepna gra ZLA.To
      ZLO zrobilo ze mnie balona.I chichocze gdzies, szukajac nowej ofiary..
      • Gość: Pastwa Re: małe pytanie IP: 172.17.15.* 19.02.02, 00:39
        Czy istniałoby dla Was "zło" gdyby nie było ludzi?
      • Gość: Pastwa Re: Do Renki IP: 172.17.15.* 19.02.02, 00:46
        Pozostaje pytanie, co bardziej wolisz: czynić Dobro( bezinteresownie)czy wzmóc
        w sobie nieufność by nie dać się zrobić znowu w balona.
        Ps. Pewnie powiesz ze najchętniej to nie tracić dobroci na ludzi złych.
        • Gość: Renka Re: Do Renki IP: *.home.cgocable.net 19.02.02, 01:06
          Stalam sie jeszcze bardziej nieufna, bo kolejny raz zlo zatriumfowalo.
          W dodatku wydaje mi sie, ze zlo jest zawsze sprytniejsze od nas i jedynie
          bezwzgledna z nim walka moze dac rezultaty.Ta osoba wielokrotnie probowala
          nawiazac ze mna kontakty, ja niestety zamienilam sie w kamien. Nie dalam jej
          wiecej szans.
          • Gość: Pastwa Re: Do Renki IP: 172.17.15.* 19.02.02, 01:16
            Zło zawsze sprytniejsze, hmmm...? Jeśli tak to najsensowniej nie próbować wcale
            walczyć z kimś(czymś)sprytniejszym, bo z góry jesteśmy skazani na porażkę.
            Lepiej wiec unikać tej walki, bo co prawda nie wygramy, ale też nie przegramy.

            • Gość: Renka Re: zlo jest zawsze bardziej sprytne w walce IP: *.home.cgocable.net 19.02.02, 02:32
              Ze jest sprytne, bardziej niz my, nie znaczy,ze wygra. Mam na mysli tricki,
              ktorych uzywa, moga nas zmylic. Ale rezultat koncowy jest nieprzewidywalny.Raz
              wygrywa zlo, innym razem dobro.
              • Gość: Pastwa Re: zło jak dobro IP: 172.17.15.* 19.02.02, 03:23
                Wniosek z tego jeden i zarazem krótki "Zło" jest równie silne jak i "Dobro".
                Czy zatem to, które wygra zależy już wyłącznie od nas samych, (kogo będzie
                ostatecznie więcej)?
                • Gość: renka Re: zło kontra dobro IP: *.home.cgocable.net 19.02.02, 05:10
                  Ja mysle, ze szanse wygrania zaleza od proporcji zla i dobra w ludziach.Ludzie
                  rodza sie z jakims kodem. Sa to potencjalnie dobre lub zle osoby, tj z przewaga
                  sklonnosci do zla lub dobra.To, co wygra , zalezy nie tylko od nas, takze od
                  innych.Dlaczego ZLO w skandalu ze skorami w Lodzi wygralo? Bo bylo wspierane
                  przez wiele osob.A czemu ZLO bylo wspierane? Chciwosc. Pazernosc.Pieniadze. To
                  byly motywy popierania ZLA.
                  Pieniadze wyzwalaja negatywne emocje.
                  • Gość: Pastwa Re: zło kontra dobro IP: 172.17.15.* 19.02.02, 12:17
                    Tylko czy takie postawienie sprawy nie oznacza, że nie ma sprawiedliwości już w
                    chwili przyjścia człowieka na świat.
                    Czym się, bowiem wyróżnili wcześniej ci z kodem czyniącym ich potencjalnie
                    bardziej dobrymi od tych potencjalnie bardziej złych i czy tak naprawdę walka
                    ze złem zależy bardziej od ludzi czy od tego „kogoś”, kto rozdaje owe lepsze
                    lub gorsze kody?
                    Pozdrawiam
                    • Gość: REnka Re: zło kontra dobro IP: *.home.cgocable.net 19.02.02, 14:43
                      Chyba to jest to, ze nie ma sprawiedliwosci, i dlatego trzeba o nia walczyc,
                      zeby byla, moze niedoskonala, ale najblizsza idealowi.Po to ludzie ustalaja
                      swoje prawa i obowiazki.Sa to proby uporzadkowania relacji zla i dobra.
                      Sa ludzie, ktorzy maja w sobie wiele dobra, ale nie potrafia walczyc.Gdyby
                      potrafili, szanse dobra bylyby wieksze. Przy tym zalozeniu, zlo rowniez w nas
                      drzemie i nie potrafimy walczyc. Jedynie walka zla z dobrem , czyli
                      konfrontacja SIL (psychicznych, tzw sila ducha)u ludzi tak wyposazonych moze
                      przyniesc efekty wiekszej grupie, spoleczenstwu.Pozytywne lub negatywne.Jak
                      widac w skali makro i mikro ta walka zla i dobra ciagle trwa. Jednak rezultat
                      zalezy od stosunku tych sil, woli walki z obu stron i sytuacji zewnetrznej,
                      ogolnych okolicznosci.Dlatego raz jest gorzej, a raz lepiej :) Ale rowniez
                      dlatego, moim zdaniem jedne narody sa silniejsze , a inne slabsze.
      • szary_ptak Re: Doppelganger... 24.02.02, 12:32
        Gość portalu: Renka napisał(a):

        > Motywy jakimi kieruja sie ZLI leza niewatpliwie w nich samych. Tam nalezy
        > szukac zrodla.Swiat zewnetrzny moze tylko pomoc w ujawnieniu sie tego zla,
        > ktore jest w kazdym z nas, tyle, ze w mniejszej lub wiekszej ilosci. Ja nie
        > wierze, ze dziecko rodzi sie niewinne i dobre i takim jest dotad, az je
        > otoczenie zepsuje. Gdyby tak bylo, z rodzin alkoholikow i mordercow wyrastaliby
        > mordercy, o alkoholikach nie wspomne.

        Z "zapisków" Janusza Korczaka:
        "Pijaczyna, karciarz wychowuje dziecko, współczując mu szczerze, i wiecej ich
        wiaze, niz dzieli. Ani frazesu, ani morału, ani ukrywania wad, nałogów,
        przesądów; nie pozuje, nie chce być wzorem. Jesli dziwi nas i niepokoi, ze w
        warunkach wychowawczo szkodliwych, na przekór naszym założeniom, nierzadkie sa
        wyjatkowo czyste i jednolite jednostki..." I sam się nad tym zastanawia: "Może
        fałsz jest tym jadem gnilnym, który najsilniej zatruwa i w wychowaniu najwięcej
        spustoszeń moralnych sprowadza? Moze rzetelność samorzutnego wychowania i
        pozawychowawczego stosunku do dziecka wytwarza przeciwtrucizny i bezpieczniki?"...

        Moze tu tkwi wytłumaczenie, dlaczego z rodzin "porzadnych" wyrastają nieraz
        mordercy, a z rodzin "patologicznych" porządni ludzie?

        Ale kto dzisiaj wierzy Korczakowi?...

        B.
    • Gość: Mart@ Re: Doppelganger... IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 19.02.02, 02:55
      Gość portalu: GuerillA napisał(a):

      > ...czyli sobowtor, ciemna strona czlowieka.

      No właśnie - człowieka.
      Wszyscy mamy w sobie nieco cienia.
      I nieco światła.
      Proporcje się zmieniają jak pory roku, nazywamy rzeczy tak lub tak, ale albo
      mówisz o moralności, albo o jawnie złych uczynkach. Bardzo duży rozrzut.
      Zło etyczne jest wtedy, gdy tak o nim pomyslę. Zło społecznie odczuwalne, gdy
      robię krzywdę, innym lub sobie.
      Tematy z Dostojewskiego i nauczycieli wszystkich czasów. Bez uściślenia tematu
      nie sposób napisać czegoś sensownego, można roić.
      O co konkretnie Ci chodziło, GuerillO?
      O okrucieństwo, czy o obojętność?
      Marta
    • Gość: GuerillA Re: Doppelganger... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 19:55
      Wybaczcie ze odpowiadam zbiorowo, ale zebralem w glowie to wszystko do kupy i
      chyba, o ironio, sam sobie odpowiadam:-))
      Skupiajac się na psychicznych motywach, mysle ze czynienie Zla nie jest ani
      wrodzona checia, ani potrzeba czlowieka. Kluczem do odpowiedzi, czemu ktos
      czyni zlo jest naturalnie dziecinstwo. Psychika malego czlowieka jest masa,
      która można prawie dowolnie uksztaltowac... Odpowiedz jest w sumie banalna w
      swojej prostocie: milosc. Jak dwoje ludzi się kocha, to milosc splywa na
      dziecko - jest to proste jak konstrukcja cepa. Ale drugim warunkiem jest sila.
      Jak dla mnie jest to prawo przeniesione wprost z natury (tylko ze wśród
      zwierzat bardziej liczy się sila fizyczna, a wśród ludzi psychiczna). Osoba
      silna nie musi odowadniac calemu swiatu swojej sily – pozwala jej to być
      lagodnym dla najblizszych, ale skutecznie funkcjonowac w swiecie zewnetrznym i
      bronic się przed jego atakami. Silny rodzic jest olbrzymim autorytetem dla
      dziecka. Mysle tez, ze w odroznieniu od milosci, sile przekazuje się w genach.
      I to sila wlasnie i determinacja pozwala osobie, która nie zaznala w rodzinie
      milosci, wyrwac się z tego mrocznego kregu.
      Polaczenie tych dwoch rzeczy daje nam nadczlowieka (z premedytacja siegam do
      Nietsche’go :-)). Jesli przegnie się w ktoras strone lub zabraknie jednego z
      tych warunkow, to wtedy dochodzi do wypaczen i powstania zla. Ale tylko jako
      rzeczy nabytej, nie wrodzonej!! Czlowiek staje się zly, bo jest to reakcja
      obronna na zycie.

      Daleki jestem od usprawiedliwiania „zlych” ludzi tym, ze nie zaznali milosci
      bądź ze sa slabi i podatni na pokusy. Niemniej lubie obserwowac i widze cos
      takiego: ludzie zli maja strasznego pecha! Naprawde mi ich zal. A to dlatego,
      ze Zlo wraca do nich, najczesciej pod postacia potwornej samotnosci. Kara jest
      zawsze, odpowiednia do popelnionej zbrodni (Vicca, spotkalem w nocy mistrza
      Fiodora i w swej wielkodusznosci przesyla nam pozdrowienia:-))...
    • janusz_b Re: Doppelganger... 19.02.02, 20:32
      hallo do wszystkich.
      Pozwole sobie wlaczyc i moje dwa grosze do tego arcyciekawego tematu. Otoz mimo
      ze juz pare latek zyje na tym swiecie i zarowno zla jak i dobra doznalem w nim
      dosyc (jak zapewne kazdy z nas) nie jestem pewien czy istnieje bezwzgledne zlo
      oderwane calkowicie od kregu kulturowego i spolecznego w ktorym dany czlowiek
      zyje. Otoz wlocze sie sporo po swiecie zawodowo, (sa to z reguly kilkumiesieczne
      pobyty pozwalajace na ocserwacje danych spoleczenstw) i stwierdzilem
      niejednokrotnie, ze nawet to co my w naszej kulturze uwazamy za bezwzgledne zlo
      gdzie indziej wcale nim nie jest np. zabijanie dzieci zaraz po narodzeniu
      jak w Indiach czy Chinach, spalanie (sie ??) wdow w Indiach (praktykowane do
      dzisiaj) nie mowiac juz o wyzysku dzieci, czy praktychnym niewolnictwie calycz
      grup spolecznych w Azji itp. itp.. Przykladow jest mnostwo, najczesciej po
      prostu o tym nie myslimy aby nie zwariwac z bezsilnosci.
      Tyle na temat ZLA
      Drugim watkiem to Renka i jej wahadelko..
      Otoz wiadomo ze wahadelko w KAZDEGO w rece sie buja - w mojej tez.
      Zrob nastepujace doswiadczenie: zawies sznurek tego wahadelka ta czyms tak aby
      wisialo swobodnie i poloz na tym sznurku Twoj palec lub cala reke, tak aby
      TWOJA OSOBA miala z tym wahadelkiem kontakt. Zapewniam Cie ze sie nie bedzie
      ruszac !!. Wnioski wyciagnij sama..
      I jezeli masz na zdjeciach fotograficznych duchy, to jest w USA pewien profesor
      fizyki ktory wyznaczyl nagrode 100.000 $ za cos takiego, jezeli sie to
      przeprowadzi w jego obecnosci. O ile wiem juz ponad 20 lat nikt nie dostal
      tych pieniedzy, kazda proba wykazywala zwykle oszustwo lub inne przyczyny
      to by bylo na tyle, nie dajmy sie zwariowac
      PS. Nie bylo to nic osobistego i mam nadzieje ze sie Renka ani nikt inny nie
      obrazi
      pozdrawiam
      Janusz
      • Gość: Renka Re: chyba kreci sie kolo mnie zlo (Janusz) IP: *.home.cgocable.net 20.02.02, 06:21
        Wahadelko to moja zlota(ma byc niemagnetyczny metal) obraczka zawieszona na
        cienkiej nitce, okolo 0.5m Kiedy trzymam je, zawieszone nad kawalkiem surowego
        drewna waha sie W-E, co oznacza dla mnie :NIE
        Zgadza sie, bo ja nie znosze suchego drewna, pylu drewnianego , mam na to
        alergie.Jezeli chodzi o potrawy, waha sie nad nimi w rozny sposob, czasem w
        ogole sie nie waha, czasem kreci sie w kolko, co oznacza dla mnie znak
        zapytania i lepiej bedzie jak z tego zrezygnuje :)
        To wahadelko dziala bezblednie, wskazuje pozytywna dla mnie energie.Dobro.
        Malo tego, kiedys zawiesilam je nad pila tarczowa, ktorej zwyczajnie sie boje ,
        jak leca te iskry.. Wahadelko wskazalo -NIE !
        Teraz, przy komputerze pokazuje -TAK! Co ciekawe, sprawdzilam jedzenie teraz;
        kawalek wedliny, jablka i maslo. Przy masle niestety, -NIE.
        Na mojego malzonka zareagowalo:TAK (hahahhaa)
        Mysle, ze wszystko w przyrodzie tak na siebie oddzialywuje, tworzac w ten
        sposob naturalne uklady energetyczne.Dobra energia oddzialywuje na nas
        wspaniale. Zla energia powoduje zaburzenia w funkcjonowaniu naszego organizmu.
        Te owls z naszego strychu sfotografowane przeslalismy na taka specjalna website
        o duchach. Wzieli to.Ciekawe, ostatnio na MOIM zdjeciu wyszedl owl, w zupelnie
        innej sytuacji, w innym miejscu. Uzywamy roznych aparatow, to nie byl kurz.Na
        strychu, nie upieram sie, mogl byc kurz, ale wyobraz sobie, ze to bylo tylko w
        jednym miejscu, taki oblok, byly tego setki.Plamy, plamki i plameczki, bialego
        koloru, jak snieg.. W innych miejscach robilismy zdjecia, nic. Tez przy tym
        samym swietle. Po tym naglym otwarciu sie drzwi, nikt na ten strych nie chodzi
        od roku :) Dodam, ze zaraz po sprowadzeniu sie do tego Crack House, spadlam ze
        schodow do piwnicy i gdyby nie moj maz , ktory stal na dole schwycil moja
        glowe, chybabym sie zabila (!!!)
        Jak sie tu sprowadzilismy, weze zniknely,ale od zeszlego roku przylatuja z rana
        wrony, kruki, czy kawki, tego typu ptaszyska, ktorych kiedys tu nie bylo.
        Kojarza mi sie ze zlem, ktore ciagle tutaj sie kreci. Malo tego, one zjadaja
        kolorowe ptaszki, ktorych bylo tu kiedys mnostwo.Zauwazylam zmiany w
        przyrodzie, zielen , krzewy, drzewa, bardzo bujnie rosna. Kiedys byly
        rachityczne.Wieczorem jak idziemy na spacer, czuje czasem na plecach lekki
        dreszczyk. Spotkac czlowieka jest trudno, a jak juz, to przemykaja jak cienie.
        Zadnego psa, moze jakis kot przeleci z mialknieciem. Ponury nastroj Psycho.
        W dzien okolica jest jak wymarla. Cisza, zywego ducha. Tylko od czasu do czasu
        przejedzie samochod.Co ciekawe, psy tutaj dziwnie sie zachowuja.Sa takie jakies
        oglupiale.Czesto wyja.Ostatnio spadla w ogrodzie ogromna galaz,calkowicie
        zdrowa, zerwala przewody i jednym slowem, druga czesc domu , doswiadczyla znowu
        ataku zla...
        • masaker do Renki 21.02.02, 10:25
          Tak, to są doprawdy super-doświadczenia. Ja kiedyś zrobiłem eksperyment: położyłem rano na stole (na
          przeciwległych krańcach): bułkę, masło i plasterek wędlinki. Powiedziałem sobie: "Jeżeli kosmiczne siły
          rządzące moim życiem chcą, abym zjadł śniadanie, niechaj te produkty natury połączą się w jedną całość
          i stworzą kanapkę." Niestety, poszedłem do pracy głodny. Dopiero w robocie kolega uświadomił mi, że
          powinienem był jeszcze położyć na stole nóż, a to z dwóch powodów: 1. Bo bułkę trzeba przekroić, a
          masełko rozsmarować. 2. Wówczas powstałaby kosmiczna czwórca energetyczna - czwórka to kluczowa
          liczba dla takich sił.

          Aha! I jeszcze jedno - kiedyś zrobiłem zdjęcie koledze i po wywołaniu filmu okazało się, że ma czerwone
          oczy. Ustaliłem ponadto, że ma alergię na srebro. Mogę się założyć, że jest wilkołakiem albo wampirem
          (jeszcze nie zdecydowałem).

          Powodzenia w dalszym życiu - samych kosmicznych wibracji,

          życzy Masaker
          • Gość: Renka Re: masaker, nie rozumiesz mnie IP: *.home.cgocable.net 22.02.02, 03:36
            Masaker, zrob sobie takie doswiadczenie, wielu znanych mi ludzi robi to
            dziesiatki razy dziennie. Uzyj kawalka niemagnetycznego metalu zawieszonego na
            nitce. Przesuwanie sie obiektow.. to musza byc innej natury sily. Ja mowie o
            pozytywnym promieniowaniu dla mnie.Co jest pozytywne dla ciebie, sprawdz sam i
            POMYSL.
            • Gość: Pastwa Re: masaker, nie rozumiesz mnie IP: 172.17.15.* 22.02.02, 03:59
              Pola elektromagnetyczne istnieją wszędzie jednak SA takie miejsca gdzie są one
              dużo silniejsze(np. więzy linii wysokiego napięcia itp.)ludzki mózg to nic
              innego jak "żywa energetyczność" (bezustanne przeskoki impulsów
              elektrycznych).Nic, zatem dziwnego, że w tychy wyjątkowych miejsca ich
              oddziaływanie jest na tyle duże by spowodować małe zaburzenia w jego
              funkcjonowaniu. Biorą pod uwagę niesłychana wrażliwość i skomplikowanie tego
              organu nietrudno się spodziewać, że pojawia się dziwne odczucia czasami
              przewidzenia niekoniecznie realne. Człowiek by wszystko miało jakiś zrozumiały
              porządek stara się po swojemu nazywać sobie owe odczucia czy tez "przewidzenia".

              Pozdrawiam i kładę się spać(by ktoś inny mógł wsać:).
            • masaker Re: masaker, nie rozumiesz mnie 22.02.02, 11:13
              Zgadzam się w całej rozciągłości - nie rozumiem cię.
              Tak się składa, że wielokrotnie byłem świadkiem lub uczestnikiem różnych "doświadczeń" typu
              wahadełko się waha, siły siłują, a paciorką odmawiają pacierze. Nigdy nie dostrzegłem tam tego, co
              niektórzy widzieli, jak też nigdy nie znalazłem jakiejkolwiek prawidłowości w opisach podawanych przez
              innych. Może dla ciebie działają tu jakieś tajemnicze siły, ale dla mnie jest to efekt wyłącznie
              odpowiedniego nastawienia przygotowawczego. Tak już działa nasz umysł, że czasem widzi to, co chiałby
              zobaczyć - bez względu na to, czy rzeczywiście coś się wydarzyło.
              • andrzejprzecin1 Re: masaker 22.02.02, 11:35
                Niby zgadzam się ale..
                1. zgadzam się,że najczęściej umysł widzi to co niejako podświadomie chcemy aby
                zobaczył,aby to " coś " się wydarzyło,stało
                2. ale uważam też za całkiem możliwe,że są sprawy których do końca pojąć nie
                możemy,czy to różnica psychiki i nastawienia do świata,inny rodzaj odbioru fal
                mózgowych,czy też są po prostu-są na świecie rzeczy które naukowcom się nie
                śniły
                • masaker Re: masaker 22.02.02, 11:48
                  Jasne, że są na świecie rzeczy, które się naukowcom (filozofom też) nie śniły. Ale czasem okazuje się,
                  że przy odrobinie wytrwałości można te niewyśnione wytłumaczyć. Jakby spojrzeć na historię
                  ludzkości, to przykładów jest aż nadto.
                  Moje ulubione podejście naukowe (zapraszam do wątku "Świadomość") polega na tym, że homo
                  sapiens (czyli - człowiek myślący) nie poprzestaje wyłącznie na tym, że coś jest, jakie jest i już. Rzecz
                  jasna, można dojść do wniosku, że rzeczy są takie, bo jakieś niezidentyfikowane siły tak "robią" i w
                  samozadowoleniu pójść do domu. Tyle że to taka cholerna łatwizna. Mnie bardziej "rusza" to, że nawet
                  proste rzeczy - typu "dlaczego stół jest twardy, a świeża zupa - nie?" - można wytłumaczyć na poziomie
                  kwantowym: zajebiście skomplikowanym i bardziej intrygującym niż tajemnicze siły kosmosu,
                  nadjaźnie, itp. Ale cóż, każdy sam sobie wybiera, co mu bardziej odpowiada.
          • Gość: Mart@ Re: do Renki IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 22.02.02, 22:07
            masaker napisał(a):

            > Ja kiedyś zrobiłem eksperyment: /.../
            > Mogę się założyć, że jest wilkołakiem albo wampirem
            > (jeszcze nie zdecydowałem).
            /.../
            Masaker, jak też poproszę o jakiś eksperyment: mianowicie straszliwie
            chichotałam, obawiam się więc o zużycie mojego poczucia humoru. Co zostanie dla
            wnuków? Czy masz coś, co by je konserwowało?
            Buzi
            Marta
            • Gość: Mart@ Re: do Masakera, do Masakera IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 22.02.02, 22:12
              Przepraszam za pośpiech i niechlujstwo: "je" z poprzedniego posta to jest moje
              zszargane poczucie humoru, a nie hipotetyczne wnuki. A "do Renki" w tytule
              zostało z tych samych powodów, choć nie całkiem bez powodu...
              Buzi, Masakerze, nadal.
              Marta
    • Gość: Renka Re: Doppelganger... IP: *.home.cgocable.net 23.02.02, 04:48
      Jedni ludzie promieniuja DLA MNIE pozytywnie, inni negatywnie.To kwestia
      energii, calej tej "aureoli", na ktora nakladaja sie emocje widzialne i
      wyczuwalne, okazywane przy pomocy slow, chociazby pisanych tu, na forum.Zreszta
      czesto, zalezy to wrazenie od naszej wyobrazni, ktora moze przypisac pewne
      emocje pisanemu slowu i nawet przyjac je za wlasne.Ja mysle, ze podobnie moze
      byc z negatywnymi emocjami, ktore wyczuwamy ze slowa pisanego do nas .Nie wiem,
      dlaczego TAK odbieram rzeczywistosc i ZAWSZE odbieralam. Wywody osob z
      pragmatycznym nastawieniem do problemu w takiej sytuacji nie pomagaja. Po
      prostu nie wierze .
      Kiedy tak spacerujemy wieczorem,po okolicy, w ktorej mieszkam, czuje "zlo"
      czajace sie przy niektorych domostwach. Wcale nie musza byc zapadle i
      opuszczone. Czasem zupelnie przeciwnie, ale jest tam jakas fala powietrzna,
      jakis podmuch negatywny dla mnie, jakies zimno. Dlatego moze czuje wtedy ten
      dreszczyk.Dlaczego inne domy , nawet te za milion dolarow nie wzbudzaja we mnie
      zlych emocji? Gdyby to byla zawisc , czy zazdrosc to pewnie juz dawno bylyby na
      mojej liscie "zlych". I dlaczego tak chodze kolo tego "zla" i lubie tam chodzic?
      • onnanohito Re: Doppelganger... 23.02.02, 15:45
        Renka, ja Cię proszę, Ty weź i napisz wreszcie jakąś książkę, bo szkoda, żeby
        twoja wyobraźnia tak się na forum marnowała.
        Z podziwem
        Onnanohito
    • janusz_b Re: Doppelganger...- Renki 23.02.02, 19:03
      Hallo Renka, widze ze ten watek sie nie skonczyl, wiec sprobuje dalec
      grzebyc moim kijem w mrowisku. Taka wrazliwa ucuciowo osoba jak ty, ze sporym
      intelektem (prosze.. to zaden sarkazm czy kpiny, chyle czola) mieszkasz
      w domu gdzie jest ZLE lub przynajmniej Ty w to wierzysz.
      Nie chce tu dyskutowac na temat zla i jego istoty, ale PROSZE CIE WYJASNIJ MI
      dlaczego sie po prostu nie wyprowadzisz stamtad. Nie rozumiem jak moze czlowiek
      inteligentny narazac siebie psychicznie (a byc moze i fizycznie) jak rowniez
      swoja rodzine. Zamieszkala bys w domu postawionam swiezo pod stokiem z ktorego
      schodza w kazda zime lawiny. Dlaczego ???
      Moje pytanie nie ma nic wspolnego z ezoteryka, tylko poprostu ze zdrowym
      rozsadkiem
      Prosze Cie i wszystkich co sie tak do Twojego zdania przychylaja (zwlaszcza
      Panie) odpowiedzcie mi konkretnie na to moje pytanie. Dlaczego nie unikac zla
      tylko pakowac sie w nie z otwartymi oczyma ??
      Nie moge zrozumiec takiego postepowania, ach brakuje mi slow..
      pozdrawiam
      Janus
      • Gość: ESL Po stronie Janusza IP: *.sympatico.ca 23.02.02, 19:27
        Janusz, masz calkowita racje - domy w Windsor i okolicach nie sa ani trudno dostepne, ani takie bardzo
        drogie - przeprowadzka bedzie najlatwiejszym sposobem wyplenienia zla z zycia Renki. Gdyz tylko to
        bylo takie proste we wszystkich innych sytuacjach!
        Milego weekendu,
        Er...
      • Gość: Mart@ Re: Doppelganger...- Renki IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 23.02.02, 19:58
        janusz_b napisał(a):
        > Nie chce tu dyskutowac na temat zla i jego istoty, ale PROSZE CIE WYJASNIJ MI
        > dlaczego sie po prostu nie wyprowadzisz stamtad. Nie rozumiem jak moze czlowiek
        > inteligentny narazac siebie psychicznie (a byc moze i fizycznie) jak rowniez
        > swoja rodzine. Zamieszkala bys w domu postawionam swiezo pod stokiem z ktorego
        > schodza w kazda zime lawiny. Dlaczego ???

        Od czegoś dreszcze warto odczuwać...
        Własne, oswojone zło...
        Ja zazdroszczę.

        Marta
        • Gość: Renka Re: Doppelganger...- Renki IP: *.home.cgocable.net 24.02.02, 07:18
          Znowu mnie nie zrozumieliscie, kochani. Ja uwielbiam moja okolice!I moje stare
          domisko .. No, mowie wam , uwielbiam. Nawet dzisiaj.. przejezdzalam tymi
          cichymi , ciemnymi i prawie jeeczacymi uliczkami i czulam ten wspanialy
          nastroj psycho..Wszedzie bylo cicho, lampki na werandach chwialy sie lekko ,
          jakby je ktos poruszal. Nie bylo wiatru. Nie bylo nikogo. Zaden pies nie
          zaszczekal, zaden kot nie przemknal.
          Cisza.Ciemnosc.I taki cichy , prawie skowyczacy spokoj.. spokoj..Ja nie moge
          sie stad wyprowadzic, bo ja to uwielbiam.
          Ten nastroj, taki nierealny, moze zly, moze nawet nie calkiem zly, ale napewno
          zimny, dziwny, inny.Mnie ta okolica w jakis sposob intryguje. Nie moglabym
          mieszkac w osiedlach z wielkimi garazami i siedziec w nich w niedziele przy
          barbecque.Po prostu nie lubie atmosfery kurnika.Ja lubie latem zapach trawki
          unoszacy sie wszedzie, swietliki fruwajace calymi stadami i cale chmary
          ptactwa, ktore tu zyje w gaszczach, jakich juz nie uswiadczy sie nigdzie w
          okolicach..
          A te morwy , gdzie znajde tyle drzew morwowych, ktore przypominaja mi
          dziecinstwo na Mokotowie ?
          No i ta atmosfera dreszczyku wieczorem..Ale powiem wam, ze moi znajomi sa
          zdegustowani tym wszystkim, oni sie boja wieczorem w naszej okolicy..chyba
          naprawde boja sie tej niesamowitej ciszy i tych domostw jakby czesciowo
          opuszczonych, lampek drzacych mdlym swiatlem..
          Kiedys nasz gosc wrocil blady i przerazony szepcac , ze na ulicy biega wielki ,
          czarny rotwailer.Maz zaofiarowal sie odwiesc goscia. Jadac ulica zobaczyli
          wielkiego , czarnego psa, ktory biegl chodnikiem , ale nagle skrecil na jezdnie
          i zaatakowal samochod.To bylo niesamowite, widzialo to trzy osoby. Nikt nie
          szukal psa, nikt nie dal zadnego ogloszenia, ze taki pies sie zgubil.Pies
          zniknal tak jak sie pojawil.
          • masaker Re: Doppelganger...- Renki 25.02.02, 10:22
            Rozmowa z Renką jest cudowna. Ona swoje, a ja - swoje. Oboje z takim samym uporem wygłaszamy
            swoje poglądy: Renka opisuje świat tajemniczych sił oplatających jej życie i nie dopuszcza do siebie
            myśli, że może jej się wydaje, że może wahadełko się waha, bo jej rąsia drga, itd. Ja "w drugą
            mańkę" - że większość doznań można wytłumaczyć na poziomie naukowym. Różnica polega na tym,
            że ja nie upieram się (co zdają mi się przypisywać niektórzy), że czego nauka nie jest w stanie
            wyjaśnić, tego nie ma, ale po prostu preferuję moje - słynne już chyba na zaprzyjaźnionym
            wątku - podejście naukowe, czyli - można, a nawet należy podjąć wysiłek próby wytłumaczenia i
            zrozumienia zjawiska: opisania go w sposób umożliwiający zbudowanie jakiejś w miarę sensownej
            hipotezy. Dlaczego wolę takie rozwiązanie? Bo daje wspólną, jedolitą płaszczyznę do dalszych
            rozważań. Ograniczanie się do duchów prowadzi do nikąd, bo ja mogę mieć swoje duchy, a ktoś inny
            - swoje. Ile osób, tyle opinii. Różnorodność jest może czymś wspaniałym, ale w sytuacji, o której
            piszę, sprawia, że - jak widać - nie możemy nawet znaleźć wspólnego języka. Więc jak dyskutować?

            Co do konserwacji poczucia humoru - ja na noc wkładam je do wysterylizowanego słoika
            (pojemność 1 litr) i szczelnie zamykam. Rano - przed użyciem - wstrząsam.
            • Gość: Renka Re: drogi masaker IP: *.home.cgocable.net 26.02.02, 02:52
              Masaker, milo mi, ze w tak mily sposob mnie krytykujesz. Jednak, mimo roznych
              naukowych naciskow, pozostane przy swoich duchach , bo w nie wierze.Takze w
              czarownice i zlo i czary itp Ale rowniez wierze w dobro, milosc i potege tych
              uczuc. A juz najwieksza sile ma NADZIEJA.(mimo, ze uwazana za matke glupich, co
              bysmy bez niej poczeli? swiat by sie zawalil, po pierwszej naszej porazce :)
              Jezeli chodzi o wierzenia i uczucia, to prawde mowiac, jestem za roznorodnoscia
              i kompletna wolnoscia w tej sprawie.Dlatego, tacy ludzie, jak pragmatyk i
              marzyciel moga istniec obok siebie, lubic sie , kochac i wzajemnie swoja wiedze
              na rozne tematy uzupelniac. Mysle, ze to czyni nasze zycie ciekawszym.
          • Gość: Pastwa Re: Z szarego drzewa w niemej dolinie - Pastwa IP: 172.17.15.* 26.02.02, 02:54
            No, ale co to za przyjemność bycia dobrym, gdy nie ma zła, które zresztą
            niektórych jak widać bardzo pociąga w swej tajemniczości a może i nawet
            specyficznym pięknie.
            Ludzie zawsze potrzebowali dreszczu emocji (stąd tyle horrorów
            nakręcono),dlatego pewnie Renko ta „wiedźma”, która w tobie siedzi tak lubi tą
            cichą przeszytą przyczajonym złem okolicę, której romantyczna groza chyba
            przeniknęła się już z Twoją duszą. Mam wrażenie, że rzeczywiście zamieszkałą
            przez dobro i zło (jednocześnie), które na przemian krzyczą by ich zaspokoić,
            ale w proporcjach w dniu urodzenia Tobie nadanych.

            Ps. Zupełnie nie wiem, co napisałem, ale co mi tam!!!
            • Gość: Renka Re: Z szarego drzewa w niemej dolinie - Pastwa IP: *.home.cgocable.net 26.02.02, 03:22
              Oh, Pastwo, czyzby i tobie udzielal sie tajemniczy nastroj towarzyszacy cichej
              eskalacji sil niewytlumaczalnych naukowo?
              • Gość: Pastwa Re: Z szarego drzewa w niemej dolinie - Pastwa IP: 172.17.15.* 26.02.02, 03:27
                Dusza ma różnorodna, nie ma więc w niej zamkniętych wrót na to co płynie ze
                świata, przyjmuje ona wszystko co istnieje lecz pozostaje w niej z tego
                niewiele.

                Pastwa , któremu chyba odbiło na noc:))
    • Gość: Pastwa Re: Doppelganger zbudż się!!! IP: 172.17.15.* 27.02.02, 03:54
      Kocham ciemność(noc) choć niektórzy przypisują jej cechy zła, tylko nie bardzo
      rozumiem dlaczego.

      Pastwa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka