laylana
06.05.10, 17:07
Dzisiaj miałam pierwszą w życiu konsultację u terapeuty. Zdziwiła
mnie moja reakcja, otóż kiedy sama myślę o moich problemach, jestem
spokojna. W poczekalni również siedziałam i byłam raczej wesoła.
Natomiast gdy tylko usiadłam w gabinecie i zaczęłam mówić, głos mi
się załamywał, aż w końcu wybuchnęłam płaczem i tak ryczałam calutką
godzinę.
Po wyjściu było mi koszmarnie głupio i wstyd, moje problemy wydały
mi się trywialne i szczeniackie (dlatego wstyd). Później popłakałam
w samochodzie i jakoś się ogarnęłam.
Czy płacz u terapeuty to normalna sprawa? Czułam się jak idiotka, że
ledwo weszłam do pokojuz z nienajomą osobą i już zaczęłam się
uzewnętrzniać i płakać jak dziecko. Czy takie sytuacje są normalne?