Dodaj do ulubionych

Komórczaki

04.03.04, 14:22
Ze swoim komórkiem pożegnałam się jeszcze w tamtym roku. Na początku było mi
jakoś nieswojo. Nie przychodziły sms-y od znajmomych, sama nie mogłam ich
wysyłać, trochę jakbym miałą związane rączki. Potem przyzwyczaiłam się. Są
telefony stacjonarne, poczta elektroniczna, przed epoką komórkową ludzie też
jakoś w końcu żyli. Umawiali się z innymi etc. Bez komórki.

Ale. Umówiłam się z mamą "na mieście". Dość nieprecyzyjnie, bo "tu albo tu".
Czekam na nią i miga mi w samochodzie jej łepek. Nie zauważyłą mnie. I co? I
nic. Gdybym była w posiadaniu komórka, szybciutko dzwonię i po kłopocie, a
tak? Aby nie szukać się jak dwa domki (jeden duży, drugi większy) z
rosyjskiej dobranocki czekałam na nią dalej w jednym z umówionych miejsc.
Spotkałyśmy się po półgodzinie. Z komórką byłoby inaczej :)

Czy życie z komórką jest mniej kłopotliwe?

Co Pan na to?
A Pani?


Obserwuj wątek
    • jmx Re: Komórczaki 04.03.04, 14:32

      Gdybyście nie używały samochodu sprawa byłaby prostsza - umówiłybyście się po
      prostu na przystanku i już... ;-)
      • kvinna lubię kłopoty 04.03.04, 14:45
        Umawiam się z koleżanką na przystanku powiedzmy autobusu 510. Nie znam
        przystanku, taki punkt kontaktowy. Ma tam podjechać samochodem. Idę sobie,
        śnieg sypie, kaptur zasłania oczy, zimno. Gdyby była komórka, można byłoby
        podzielić się z nią informacją, że dalej nie idę. Siadam na śniegu i ma
        przyjechać i zabrać zasypanego "bałwanka". Idę, idę i myślę, czy nie
        popieprzyły jej się numerki przystanku. Mijam 504, może to tu? Myślę sobie, że
        gdyby był komórek etc. Idę dalej. Itd.

        Może jednak potrzebny mi jest samochód, a nie komórek, jmx :)
        Ale komórek jest JAKBY tańszy.

        • jmx "kamyczek" ;-) 04.03.04, 22:19

          A po co się umawiać na przystanku, gdy ktoś po Ciebie przyjeżdża samochodem?
          Jest o wiele więcej miejsc wygodniejszych, zadaszonych i mniej tłocznych (bo
          inni czekają na autobus/tramwaj/trolejbus)

          Ech, Tobie chyba nie komórka ani samochód tylko coś innego bardziej by się
          przydało, ale to jest bezcenne... ;-)
          • kvinna chapeaux bas! 05.03.04, 14:52
            Jmx? Jesteś psychologiem? ;)
            Kupujemy komórki/samochody, bo tamto...bezcenne :)
      • Gość: aga Re: Komórczaki IP: *.crowley.pl 04.03.04, 15:02
        Gdyby nie bylo komorek polowa zdradzanych kobitek nie wiedzialaby o tym.
        • kvinna zgoda, ale ja nie o tym 04.03.04, 15:12
          W epoce przedkomórkowej i zdrad pewnie było mniej :)
          Komóra ułatwia :) sprzyja :)

          Bardziej mnie interesuje czy można jednak "bez".
          Ktoś świadomie zrezygnował z posiadania/używania komóry?
        • Gość: baba zona Re: Komórczaki IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.04, 19:29
          Ty z tych, co na tym korzystaly, czy dzieki komorce odkrylas zdrade partnera?
          Odpowiedz, to bylaby ciekawa wiadomosc.
    • Gość: Richelieu* Re: Komórczaki IP: 217.98.107.* 04.03.04, 14:54
      w życiu nie miałam ani komórki ani samochodu

      jeszcze dycham
    • Gość: baba zona Re: Komórczaki IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.04, 17:20
      Ja dlugo nie chcialam miec swojego komorka, ale zycie mnie zmusilo i chyba juz
      nie potrafie bez niego zyc. Wykonuje wolny zawod, wiec komorek pozwala mi na
      kontakt z klientami praktycznie wszedzie. Nie mowiac juz o kontakcie z rodzina -
      dorosla corka numer stacjonarny ma tylko do lacznosci internetowej, wiec
      komorka pozwala mi na kontakt z dzieckiem. Maz tez wolny strzelec i tez jest
      zakomorkowany. Chyba jednak z wlasnej woli nie zrezygnujemy... A co Ciebie
      sklonilo do rezygnacji z uslug komorka?
      ;)))
    • saana Re: Komórczaki 04.03.04, 18:07
      kvinna napisała:

      > Ze swoim komórkiem pożegnałam się jeszcze w tamtym roku. Na początku było mi
      > jakoś nieswojo. Nie przychodziły sms-y od znajmomych, sama nie mogłam ich
      > wysyłać, trochę jakbym miałą związane rączki. Potem przyzwyczaiłam się. Są
      > telefony stacjonarne, poczta elektroniczna, przed epoką komórkową ludzie też
      > jakoś w końcu żyli. Umawiali się z innymi etc. Bez komórki.
      >
      > Ale. Umówiłam się z mamą "na mieście". Dość nieprecyzyjnie, bo "tu albo tu".
      > Czekam na nią i miga mi w samochodzie jej łepek. Nie zauważyłą mnie. I co? I
      > nic. Gdybym była w posiadaniu komórka, szybciutko dzwonię i po kłopocie, a
      > tak? Aby nie szukać się jak dwa domki (jeden duży, drugi większy) z
      > rosyjskiej dobranocki czekałam na nią dalej w jednym z umówionych miejsc.
      > Spotkałyśmy się po półgodzinie. Z komórką byłoby inaczej :)
      >
      > Czy życie z komórką jest mniej kłopotliwe?
      >
      > Co Pan na to?
      > A Pani?
      co daje mi komorka-
      siegam po nia kiedy chce i mam tam zawsze godzine-nie cierpie zegarkow, budzi
      mnie rano i jak juz sie przyzwyczaje do sygnalu moge go zmienic, moge wyslac
      zdjecie jak mnie najdzie ochota popatrzec na bliskich zdjecia nowe zdjecia lub
      wlasnie zrobione.
      obejrzec poczte i zobaczyc rozklad jazdy autobusow jak akurat musze sie
      przesiadac.
      I najwazniejsze z komorka czuje sie bezpieczniejsza. gdy sie gubie, gdy ktos
      podejrzanie na mnie patrzy , gdy czuje sie zagrozona. Dzwonie . I wiem ze
      szybko moge wezwac pomoc jezeli bedzie potrzeba.
      I nawet ostatnio stwierdzili ze nie dostaje sie raka od komorki.
      Minus -nie wszyscy maja komorki .
      • saana Re: Komórczaki 04.03.04, 18:13
        i jeszcze jedno mam w niej mnostwo informacji, przypomina mi o imieninach mamy
        i jezeli ktos cos chce od mnie to prosze o sms-y napewno wtedy nie pokrece.
    • kwieto Re: Komórczaki 04.03.04, 22:33
      Nie to zebym zyc bez komorki nie mogl, ale jako ze jestem w goracej wodzie kapany, doceniam
      jej wszechobecnosc. Bo co kiedy ide ulica i wpadam na swietny pomysl, ale zeby go zrealizowac
      musze sie spytac tego a tego czy to i to jest wykonalne, a potem tamtego siamtego czy pomoze
      mi w tamtym owamtym. Zapisywac, potem biec do domu lapac za telefon... eeeetam. Komorka
      wyciagnieta z kieszeni i rzecz dograna w piec minut.
      Albo jak sie chce z kims koniecznie umowic teraz zaraz natychmiast, bo sobie pomyslalem ze
      fajnie by bylo zrobic jakas imprezke czy cus. Albo przechodze pod jego domem akurat.

      Co ciekawe, praktycznie nie czuje braku telefonu domowego (jako ze wciaz nie moge sie
      dogadac z tepsa kto komu powinien ile zaplacic, od dwoch czy trzech miesiecy mamy odciety
      telefon - na szczescie dobroduszna telekomunikacja nie odlaczyla neostrady)
    • maika7 Re: Komórczaki 05.03.04, 09:18
      Nie mam "komórki". Nie chcę. Denerwuje mnie. Musiałabym o niej pamiętać,
      ładować, zabierać ze sobą. Kilka razy wzięłam ze sobą "komórkę" męża - jak
      jechałam w teren kiepskim samochodem i w razie awarii musiałabym kilka
      kilometrów na piechotę do najbliższej chałupy z telefonem się udać. I chyba
      tylko takie sytuacje są w stanie mnie jakoś przyjaźniej nastawić do komórki.
      Według mnie komórka dzwoni w najmniej odpowiednich momentach i po prostu mi
      przeszkadza.
      Nie jestem tak kompletnie "antykomórkowa" - popatrzyłam łaskawszym okiem na
      nią, jak utknęlismy z mężem w windzie w drugi dzień Bożego Narodzenia.....

      M.

      • ivek Re: Komórczaki 05.03.04, 09:38
        maika7 napisała:

        > Nie mam "komórki". Nie chcę. Denerwuje mnie. Musiałabym o niej pamiętać,
        > ładować, zabierać ze sobą. Kilka razy wzięłam ze sobą "komórkę" męża - jak
        > jechałam w teren kiepskim samochodem i w razie awarii musiałabym kilka
        > kilometrów na piechotę do najbliższej chałupy z telefonem się udać. I chyba
        > tylko takie sytuacje są w stanie mnie jakoś przyjaźniej nastawić do komórki.
        > Według mnie komórka dzwoni w najmniej odpowiednich momentach i po prostu mi
        > przeszkadza.

        Jestem w tym wzgledzie rownie nie nowoczesny. Do podpisania umowy zmusiloby mnie
        jedynie posiadanie samochodu, co by w razie czego mooc zadzwonic z drogi, gdyby
        akurat wysiadl albo zaspy byly na drodze...

        > Nie jestem tak kompletnie "antykomórkowa" - popatrzyłam łaskawszym okiem na
        > nią, jak utknęlismy z mężem w windzie w drugi dzień Bożego Narodzenia.....
        Czegos tu nie rozumiem ludzie snia przeca o takim utknieciu z partnerem w
        windzie ;)
        • fan_gazety Re: Komórczaki 05.03.04, 10:25
          > Czegos tu nie rozumiem ludzie snia przeca o takim utknieciu z partnerem w
          > windzie ;)

          :-))))
          Akustyka, akustyka,... :-(((
          • j_ar Re: Komórczaki 05.03.04, 10:27
            i nerwicy mozna sie nabawic :(
            • fan_gazety Echo, echo, echo,... 05.03.04, 10:37
              No, właśnie - te windy na osiedlach... pełen rezonans, głosy wędrują po
              tajemniczych przewodach, rurach, szybach, w końcu zawędruja nie tam gdzie
              powinny...
              • j_ar Re: Echo, echo, echo,... 05.03.04, 10:44
                a jeszcze nie daj boze a winda nagle ruszy, tudziez zespol monterow ja recznie
                sciagnie a sie nie zauwazy tych mikroruchow windy????... szok!!!!... i potem
                zostaje tylko seksuolog
                • fan_gazety I dlatego... 05.03.04, 10:50
                  ... komórkowiec jest po prostu niezbędny!!
                  • Gość: Maika7 do F_g i j_ara IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 11:04
                    Chłopaki, no co Wy??

                    >Akustyka, akustyka,... :-(((

                    Hm... f_g akustyka Ci przeszkadza???

                    >i nerwicy mozna sie nabawic :(

                    J_ar - jakiej nerwicy?? O czym Wy mówicie??

                    >No, właśnie - te windy na osiedlach... pełen rezonans, głosy wędrują po
                    tajemniczych przewodach, rurach, szybach, w końcu zawędruja nie tam gdzie
                    powinny...

                    "nie tam gdzie powinny" ???? A gdzie powinny??

                    Dajcie spokój z tą windą :-)))

                    F_g do licha masz wiadomość na onecie!!!!
                    M.
                    • j_ar Re: do F_g i j_ara 05.03.04, 12:46
                      > J_ar - jakiej nerwicy?? O czym Wy mówicie??

                      ach ty nieczula bestyjo..nic nie rozumiesz wrazliwej meskiej natury, ktora
                      wymaga relaksu i delikatnosci :((((... a jak to osiagnac kiedy mozna sie o
                      przycisk oprzec? ha?....;)
                      • Gość: maika7 do j_ara IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 14:36
                        >ach ty nieczula bestyjo..nic nie rozumiesz wrazliwej meskiej natury, ktora
                        wymaga relaksu i delikatnosci :((((... a jak to osiagnac kiedy mozna sie o
                        przycisk oprzec? ha?....;)

                        Alez dbam o wrażliwośc tej części rodzaju ludzkiego - jak najbardziej i biorąc
                        pod uwagę prawdopodobieństwo (nawet niewielkie) oparcia się o guzik i
                        uruchomienia go i zawsze mogę zablokować go zapałką (spinką do włosów) itd...
                        (co prawda nie we wszystkich windach...)
                        Nie rozumiem natomiast wyszukiwania przeszkód tam gdzie ich nie ma
                        :-))))
                        M.
                        • j_ar Re: do j_ara 05.03.04, 14:59
                          hmmm.. ach ..teraz rozumiem do czego jest spinka do wlosow, bylem przekonany,
                          ze ten wiekszy model to do otwierania piwa.....a ten mniejszy do zamkow w
                          drzwiach i przepychania fifki..a tu prosze...do windy!!!.... uff.. jakie to
                          przebiegle te kobiety fiu fiu..nono...;)
        • Gość: maika7 Re: Komórczaki IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 10:59
          >Czegos tu nie rozumiem ludzie snia przeca o takim utknieciu z partnerem w
          windzie ;)

          Marzą, żeby ZIMĄ utknąć?? Poza tym po co o tym marzyć, przecież w windzie jest
          taki przycisk "STOP", który pozwala zrealizowac to marzenie w każdej prawie
          chwili :-)))
          M.
          • ivek Re: Komórczaki 05.03.04, 11:11
            Gość portalu: maika7 napisał(a):
            >jest
            > taki przycisk "STOP", który pozwala zrealizowac to marzenie w każdej prawie
            > chwili :-)))
            > M.
            Wiesz Maika od marzen do ich realizacji czasem dluga druga...
            pozdrawiam,
            I.
            • ivek yyyy 05.03.04, 11:12
              ivek miał napisać:
              dluga droga

    • fan_gazety Re: Komórczaki 05.03.04, 10:33
      Zdecydowanie mniej kłopotliwe.
      Minusy
      - ładowanie akumulatorków - za częste
      - rozleniwienie, bo nie trzeba pamiętac o iluś numerach, a to brak ćwiczenia
      neuronów :-)
      - mniej na koncie co jakiś czas

      Plusy
      - cała furaaaaa

      Bilans: życie z komórkowcem nie tylko nie jest mniej kłopotliwe, a wręcz
      przeciwnie. Zresztą - czy by udało się sprzedać 1 mld sztuk czegoś tam, jeśli
      by to nie było wygodne i praktyczne? Wszak wygoda to rzecz jak najbardziej
      pożądana.
      • ivek Re: Komórczaki 05.03.04, 11:08
        Plusy przeslonily Ci minusy niestety.

        Ale zapomniales o jednym minusie, nie wiedziec czemu, przez telefon nie mozna
        mowic szeptem i czesto zapominaja niektorzy, ze to urzadzenie ma wylacznik.
        Jesli wiec kiedys w kinie lub teatrze podczas seansu czy przedstawienia, gdy
        bedziesz akurat zalatwial sprawe nie cierpiaca zwloki,i ktos zacznie Cie dusic
        to moge byc ja ;)
        • Gość: maika7 Re: Komórczaki IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 12:03
          >Jesli wiec kiedys w kinie lub teatrze podczas seansu czy przedstawienia, gdy
          bedziesz akurat zalatwial sprawe nie cierpiaca zwloki,i ktos zacznie Cie dusic
          to moge byc ja ;)

          Hi, hi, wtedy najprawdopodobniej ja będę siedziała obok niego i nie będze z
          nami włączonej komórki, ale gdyby było inaczej - to uduś :-)))

          >Wiesz Maika od marzen do ich realizacji czasem dluga druga...

          Wiem, ale te, które są w zasięgu ręki realizuję - potem wymarzam nowe :-))

          M.
          • ivek ach rozumiem 05.03.04, 12:38
            Gość portalu: maika7 napisał(a):
            >hi, hi, wtedy najprawdopodobniej ja będę siedziała obok niego i nie będze z
            > nami włączonej komórki, ale gdyby było inaczej - to uduś :-)))

            aha jak bedzie w tym czasie z inna rozmiawiał to mówisz dusić tak? ;)
            • Gość: maika7 Re: ach rozumiem IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 14:34
              >aha jak bedzie w tym czasie z inna rozmiawiał to mówisz dusić tak? ;)

              Nie tylko - jak będzie z inną siedział to tym bardziej :-))
              Czy nie rozmyliśmy wątku właściwie???
              M.
              • ivek Re: ach rozumiem 05.03.04, 14:53
                Gość portalu: maika7 napisał(a):

                > Czy nie rozmyliśmy wątku właściwie???

                oczywiscie, ze nie. Patrz chocby
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=11163308&a=11164504
                co nalezalo dowiesc.
                I.
          • fan_gazety O! Najprawdopodobniej... dobrze powiedziane :-P 05.03.04, 12:51
            • Gość: maika7 Re: O! Najprawdopodobniej... dobrze powiedziane : IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 14:38
              Zawsze byłam realistką.....
              :-))
              M.
        • kwieto Re: Komórczaki 05.03.04, 12:06
          Ej, no, o takich rzeczach sie pamieta.
          A jesli nie pamieta, to dus.
          • fan_gazety Publiczne namawianie do linczu jest... 05.03.04, 12:56
            ... karalne więc zaraz nam cały ten wątek wytną!!!!
        • fan_gazety Re: Komórczaki 05.03.04, 12:46
          Eeee, veto! Plusów dla mnie jest po prostu więcej i sa ważniejsze. Więc nie
          było czego przesłaniać - w moim przypadku, rzecz jasna.
          Co do teatru, itp. - sam widzisz... Juz ci maika7 odpowiedziała ;-). a
          najważniejsze: o wyłączniku nie zapominam, bo tez mnie wkurza , gdy komuś
          brzęczy w baaaardzo złym momencie lub okolicznościach. Nie ma problemu z
          wyłączaniem telefonu.
    • Gość: inka_s Re: Komórczaki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.03.04, 13:07
      Zaraz po wakacjach w zeszłym roku zostałam pozbawiona komórki. Z różnych
      powodów musiałam zaczekać z ponownym ukomórkowianiem. Na początku - czułam się
      jak na odwyku. Potem, i to dość szybko, przeszło mi. :o) Od tego roku znowu mam
      komórkę - na kartę, bez umów, bez wysokich rachunków co miesiąc. Używam jej
      teraz dużo rzadziej, czasem zapomnę włączyć albo naładowac i nie zauważam
      długo, że brak mi jej.
      Plusy ukomórkowienia - poczucie, że w każdej chwili mogę dac znać bliskim, że
      wracam później, że w razie wypadku moge wzywac pomoc. Mogę nie odebrac telefonu
      jeśli na wyświetlaczu jest numer osoby z którą nie chce rozmawiać w danej
      chwili. :o) Mogę wezwać brata gdy sie zgubimy na zakupach. :o)) A stęsknione
      dzieci mogą w każdej chwili usłyszec mnie gdy wyjdę na długo.
      Minusy - poczucie, że każdy może mnie dosięgnąć choć nie jestem w domu (ale na
      to rada prosta - wyłączyć lub nie odbierac). Jednak koszty - kartę co jakiś
      czas trzeba kupić. Rozładowywanie się baterii w najmniej odpowiednich momentach.
      Tak do końca nie wiadomo szkodzi czy nie (i tak nam prawdy ne powiedzą, za duży
      interes w tym maja wielcy).
      Ogólnie - jak ją mam jest wygodnie - jak jej nie mam świetnie sobie radzę bez
      niej.
    • Gość: agneska Re: Komórczaki IP: *.crowley.pl 05.03.04, 15:22
      komorka jest fajna, bo mozna wysylac swinstwa do faceta.
      na przyklad umowic sie na spotkanko w windzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka