Dodaj do ulubionych

Stałem się iinformatykiem

24.06.10, 21:29
Witam
Jak widać po temacie, jestem informatykiem. Od dzieciństwa interesowały mnie komputery i w tej dziedzinie postanowiłem się kształcić.
Mam 24 lata. Już podczas studiów (w wieku 22 lat) zacząłem pracować w dziale informatyki w dosyć sporej firmie (prawie 1000 pracowników). Zajmuję się administracją sieci, systemami oraz helpdeskiem.
Zanim zacząłem pracę jako informatyk byłem całkiem normalnym i przyjaznym facetem. Wszyscy chętnie ze mną rozmawiali. Zawsze bez problemu pomagałem w potrzebie.
Zawsze się śmiałem z typowego stereotypu informatyka: niechluja i nieprzyjemnego gościa. Gdy trafiłem do działu informatyki poznałem kilku dosyć ekscentrycznych gości. Można szczerze powiedzieć o nich, że są po części chamscy i wredni. Na początku traktowali mnie bardzo nieprzyjemnie. Z czasem zmieniło się to w typowe koleżeństwo współpracowników, a początkowa niechęć do mojej osoby wydaje mi się, że podyktowana była nieufnością do nowych osób i obawą, że ten nowy może ich wygryźć.
O ile jednak w stosunku do mnie zmienili swoje nastawienie tak do pracowników innych działów są cały czas tacy sami. Z reguły nieprzyjemni i starający się jak najmniej pomóc. Nawet jeżeli dla kogoś są mili to tylko dlatego, że ten ktoś liczy się w firmie,a za plecami i tak mu pojadą.
Z początkowo wydawało mi się, że nigdy do nich się nie upodobnię. Z czasem jednak przyszedł kryzys i można powiedzieć, że się złamałem i przeszedłem na tą "złą stronę".
Gdy informatyk dostaje ciągle takie same zgłoszenie typu "komputer mi nie działa", a okazuje się, ze monitor był wyłączony to człowieka za przeproszeniem szlag trafia. Części osób musisz to samo tłumaczyć po kilkadziesiąt razy, a i tak nie zrozumieją. To, że ciągle ratujesz całą firmę usuwając kolejną awarię przechodzi niezauważane, ale jak tylko powinie Ci się lekko noga to od razu wszyscy chcą Cię powiesić. Dlaczego inne działy się zawsze chwali za wykonaną robotę, ale nigdy informatyków? Dodatkowo pracując jako informatyk człowiek przestaje innym ufać. Człowiek ma wrażenie, że za każdym razem gdy ktoś jest dla Ciebie miły to tylko dla tego, że coś chce. I z reguły to się potwierdza w 99% przypadków. Dodatkowo z czasem odkrywa się, że o wiele łatwiej wychodzi bycie nieprzyjemnym. Jeżeli jest się wrednym informatykiem to ma się o wiele mniej telefonów od osób, które zazwyczaj lubią zatruwać życie pierdołami.
Tak więc, po dwóch latach pracy w zawodzie informatyka z przyjemnego i pomocnego chłopca stałem się nieprzyjemnym chamem pomagającym bardzo nie chętnie. Najgorsze jest to, że moja "nowa" natura wychodzi także poza pracą. Staram się chamować, ale niestety nieprzyjemne odzywki i podejrzliwa natura przeważają. Część znajomych się ode mnie odwróciła. Jeszcze dwa lata temu miałem całą masę znajomych, z którymi mogłem pogadać. A dziś siedzę sam w ten deszczowy dzień przed kompem żaląc się tym postem na forum.

Zaczynam się zastanawiać czy tak zmienia tylko zawód informatyka?
I czy w każdej firmie informatycy tak się zmieniają? Może mam za słabą psychikę na ten zawód i powinienem poszukać czegoś innego? A może to, że stałem się wredny świadczy, ze doskonale pasuję do tego zawodu? Może ktoś poradzi jak skutecznie odgrodzić pracę od życia prywatnego?
Obserwuj wątek
    • szczurek3 Re: Stałem się iinformatykiem 24.06.10, 22:06
      "Gdy informatyk dostaje ciągle takie same zgłoszenie typu "komputer mi nie
      działa", a okazuje się, ze monitor był wyłączony to człowieka za przeproszeniem
      szlag trafia. Części osób musisz to samo tłumaczyć po kilkadziesiąt razy, a i
      tak nie zrozumieją. "

      Czy z tego powodu musisz siedzieć w nadgodzinach? Czy rozliczasz się ze swojej
      pracy? Co to za różnica, że komuś coś tłumaczysz po raz setny, czy też robisz
      coś innego? To tylko praca. Jeżeli Twoim problemem jest to, że stanąłeś w
      miejscu i się nie rozwijasz, to szukaj innej pracy, bardziej ambitnej, ale też
      licz się z tym, że będziesz musiał działać na wyższych obrotach.

      "To, że ciągle ratujesz całą firmę usuwając kolejną awarię przechodzi
      niezauważane, ale jak tylko powinie Ci się lekko noga to od razu wszyscy chcą
      Cię powiesić. Dlaczego inne działy się zawsze chwali za wykonaną robotę, ale
      nigdy informatyków?"

      To Twoje subiektywne wrażenie, uwierz mi, że każdy myśli ponownie, bez względu
      na zawód, stawiając siebie w roli Kopciuszka. To takie ludzkie jest.

      "Dodatkowo pracując jako informatyk człowiek przestaje innym ufać. Człowiek ma
      wrażenie, że za każdym razem gdy ktoś jest dla Ciebie miły to tylko dla tego, że
      coś chce. I z reguły to się potwierdza w 99% przypadków."

      Zgadza się. Pożyjesz jeszcze trochę i zobaczysz, że w życiu prywatnym jest
      podobnie. Ludzie działają w większości celowo i ich reakcje są łatwe do
      przewidzenia. Naucz się odróżniać szczere wyrazy sympatii od wystudiowanych
      chwytów. To cenna umiejętność.

      "Dodatkowo z czasem odkrywa się, że o wiele łatwiej wychodzi bycie
      nieprzyjemnym. Jeżeli jest się wrednym informatykiem to ma się o wiele mniej
      telefonów od osób, które zazwyczaj lubią zatruwać życie pierdołami."

      Nieprawda, nie opłaca się być nieprzyjemnym. Sam już to widzisz, bo napisałeś
      tego posta. Szanuj siebie i innych, nie daj sobie wejść na głowę ale w
      kulturalny sposób. Tego trzeba się nauczyć. Dotyczy to każdej pracy, nie tylko
      informatyka.

      "Zaczynam się zastanawiać czy tak zmienia tylko zawód informatyka? I czy w
      każdej firmie informatycy tak się zmieniają? Może mam za słabą psychikę na ten
      zawód i powinienem poszukać czegoś innego?"

      Tu chodzi o psychikę, nie o zawód. Wszędzie będzie podobnie. Poza tym ciesz się,
      że masz robotę. Jak ją stracisz, to zrozumiesz. W pracy skup się bardziej na
      pracy a nie na ludziach. Będzie Ci łatwiej.
      • iwona.ana1 Re: Stałem się iinformatykiem 25.06.10, 07:57
        masz jakis wypatrzony obraz informatyków :P
        mój jest całkiem spoko :D :)

        wszystko zalezy od człowieka :)
    • expolek Re: Stałem się iinformatykiem 25.06.10, 13:27
      Jestem informatykiem z 12 letnim stażem, więc wiem dokładnie o czym
      piszesz. Niestety jest to często specyfika pracy w HelpDesku. To co
      opisujesz, źle świadczy o osobie zarządzającej informatyką w firmie,
      bo są sprawdzone strategie radzenia sobie z nieudolnymi pracownikami,
      powtarzającymi się problemami i frustracją załogi w informatycznej
      "kotłowni". Wyraźnie brak jest odpowiedniego PRu (chwalenie sukcesów,
      pokazywanie wartości IT itd.), brak też zarządzania incydentami i
      edukacją pracowników. No ale to tematy trochę poza tobą.
      Z moich doświadczeń z HD wynika, ze masz dwa wyjścia - stać się
      gnomem z IT i tkwić tam na zawsze, w tej kotłowni, albo poszukać
      ścieżki pozwalającej realizować ci swe ambicje. Bo IT to nie tylko
      naprawa ludziom myszek - uwierz.
      Więc weź sprawy w swoje ręce - zaangażuj się w jakiś projekt,
      zaproponuj co można zrobić inaczej i lepiej w twojej organizacji,
      napisz pomocną komuś aplikację (lepiej komuś z tzw. biznesu niż IT -
      pamiętaj komu IT tak naprawdę służy).
      Jak widać sam odczuwasz dyskomfort sytuacji, a to znak, że czas
      działać. Mocna psychika przydaje się w każdym zawodzie, tak na
      marginesie ;-)
      Pozdrawiam i powodzenia.
      • mausi12 Re: Stałem się iinformatykiem 25.06.10, 19:45
        Dokladnie.
        Nie slyszalam czegos takiego,ze lepiej aby czlowiek byl chamski.
        Szanuj-kogos,kto Cie kocha,bo ludzie szybko odchodza.
      • diadorim Re: Stałem się iinformatykiem 27.06.10, 10:59
        tylko się podpisać. Co prawda nie jestem informatykiem, ale przez kilka lat blisko współpracowałam z IT i frustracje opisane przez autora są mi bardzo dobrze znane z obserwacji :-) Do postu Expolka dodalabym jeszcze jedną rzecz: w mniejszym lub większym stopniu to choróbsko zawodowe toczy tez i inne działy, warto mieć tego świadomość, to uruchamia empatię. Czasem ratuje dystans i poczucie humoru, postawienie się w sytuacji osoby potrzebującej pomocy a czasem prosta refleksja, ze te pierdoły o które nieustannie zamęczają mnie inni dają mi w sumie chleb - znaczy: po to tu między innymi jestem :-)
    • wifch Po prostu 25.06.10, 22:05

      Brak asertywnosci. Niestety. Co sprawilo ze jestes malo asertywny?
      Jak bylo w domu? Czy masz dobry kontakt z rodzicami. Czy ojciec
      jest silna indywidualnoscia?

      Chamscy, wredni ludzie sa to jedynie slabi ludzie.

      Mozna byc doskonalym w swoim zawodzie, jednak zniszczyc sobie zcyie
      przywiazujac duza wage do ludzi wrednych i manipulujacych.

      Jest taka swieta zasada. Ze najlepiej jest byc w zyciu samemu,
      niz polubic i zyc z gnojem.

      Wiec zastanow sie i od dzis mow gnojom "NIE".
      Ktos plotkuje za plecami to mu powiedz jestes taki i owaki.
      badz troche jak Clint Estwood, czy jak mu tam. Dziadek ma styl.
      Zycie to dziki western!

      Trzymaj sie chlopie i nie daj sie.
      Jestes dobry w swoim fachu, to znajdz inna prace, gdzie nie muisz
      pracowac w chlewni.
      • mausi12 Re: Po prostu 26.06.10, 12:25
        "wifch"-dobrze napisala.Chamscy ludzie sa slabi.Probuja ta swoja
        slaboscia zniszczyc inna osobe.Patrzysz za duzo co mowia inne osoby
        i tutaj jest problem.Moj kuzyn ma 30 lat,jest informatykiem i nie ma
        problemu.
    • nom73 Re: Stałem się iinformatykiem 25.06.10, 23:55
      Ja pracuję 11 lat jako informatyk i mogę powiedzieć jedno: wyluzuj. :-)
      Zbyt emocjonalnie podchodzisz do pracy, ale młody jesteś, wyrobisz się.
      To tylko praca, nie ta będzie następna.
      Faktem jest, że w firmie nie docenia się informatyka, dopóki coś się nie
      zepsuje, szczególnie jak terminy gonią. :-)
      Ja mam dobry kontakt z użytkownikami i choć czasami nabijam się z nich to i tak
      mnie lubią. :D
      • synprl Kiedy doceniają informatyka 08.07.10, 23:40
        Wcale nie jest tak, że dopiero jak się coś popsuje. Wręcz przeciwnie, jeśli się nic nie psuje, to informatyk się obija, przynajmniej tak widzą to inni zasrańcy wściekli, że ludzie z działu IT przychodzą do roboty na 11, a oni z wywieszonym jęzorem lecą na 9, ale godziny o której informatycy wychodzą z firmy bo jak on wychodzi (tak że można wg niego zegarek ustawiać) o 17 to jeszcze siedzą. Taki kutwy chodzą i kadzą, a szef jeśli jest głupi to ich słucha i zaczyna kombinować jak tu na informatykach zaoszczędzić. Tak jest jak się nic nie psuje. Jak coś się zepsuje (w polskich firmach w 95% awarie są bezpośrednim skutkiem "oszczędności" firmy na wszystkim, narzuconym przez szefostwo, ale czy sądzicie, że szef firmy po awarii powie przed resztą pracowników, faktycznie dział IT zwracał mi na to uwagę i niepotrzebnie oszczędzaliśmy"? Wolne żarty, raczej wskaże i zwolni winnych awarii informatyków. Uratuje twarz przed resztą pracowników, a przy okazji da zarobić jakiejś firmie od IT, a koszty awarii podwoją się.

        Z własnych doświadczeń 15 lat pracy w działach informatycznych najróżniejszych firm od ministerstwa do globalnej korporacji sądzę, że jest tylko jedna sytuacja gdy informatyka docenia się w firmie.
        Dzieje się tak gdy zlikwidujemy własny dział IT, pozbędziemy się ludzi a ich robotę zlecimy zewnętrznej firmie. Oczywiście tych najmniejszych i najbardziej skąpych nie stać na coś takiego, ci szybciej wymienią ludzi w dziale IT na tańszych pozyskanych za pół średniej krajowej z kryzysowego rynku pracy, ale ci więksi i bogatsi nieraz łapią się na marketingowy bełkot, a jeszcze bardziej przekonują się do swojego pomysłu na etapie przejściowym kiedy mają podwójną obsługę zarówno przez własny dział IT jak i outsourcing.
        Wszystko wygląda pięknie i wydaje się, że można śmiało likwidować własne IT, zastąpić "amatorów" "profesjonalistami" z korporacji. W końcu korporacja informatyczna ma programistów, rozwija system, zapewnia obsługę bez związku z czynnikiem ludzkim, no w ogóle ekstra.

        Po takiej operacji docenia się informatyków. Bo najpierw jest drożej i tak samo, potem jest jeszcze drożej i tak samo, potem jest coraz gorzej i coraz drożej. To zaplecze korporacji okazuje się najbardziej sprawne w wyciąganiu pieniędzy od klientów, programiści są owszem, ale numery ich telefonów są tajne, nowe wersje oprogramowania są ale koszt upgrade wynosi prawie tyle co koszt licencji i to per user.
    • kaa.lka Re: Stałem się iinformatykiem 26.06.10, 14:25
      w wyniku nicku, jak morfeusz wziales czerwona pigulke i stales sie
      informatykiem:)
      nie wiem tylko czy nie zapomniales zes nawet nie chlopiec a czlowiek.
      no ale to juz nie problem binarny.
      mysle ze tak jak podpowiada ci inny pan z branzy, wystarczy ze
      zainteresujesz sie czyms innym niz wlasny stan. bo np
      w innym watku na tymze samym forum, jakis chlopiec nie wie jak
      stanac na nogi.
      moze pomoz mu i napisz w kilku slowach, z wlasnego doswiadczenia, jak
      traktowac ludzi by nie zapetlac sie i innych we wlasnym matrixie.
      tyle. bywaj



      ps
      mam takie pytanie, informatyczne zreszta, jak zabezpieczyc zdjecie w
      jpg. tak by nikt niepowolany i w czasie przesylki nie mogl go
      wylapac i rozpakowac.
      • nom73 Re: Stałem się iinformatykiem 26.06.10, 22:37
        kaa.lka napisała:

        > ps
        > mam takie pytanie, informatyczne zreszta, jak zabezpieczyc zdjecie w
        > jpg. tak by nikt niepowolany i w czasie przesylki nie mogl go
        > wylapac i rozpakowac.

        Spakować na hasło, np. darmowy 7zip ma taką opcję, możesz spakować w formacie
        zip, lub 7zip.
      • wifch Najprostszy sposob... 27.06.10, 10:41
        1.To printa obrazek i ...podac go do reki.
        Kazde inne poloczenie Internetowe, czy via mobil, nie ma wielkich
        szans...
        2.Mozliwe czasami jest krypt wpisany w obrazek. Ale ten krypt ktos
        po drugiej stronie musi rozszyfrowac...

        3.Inna metoda, to platfroma Internetowa, web, itp.Masz zaciecie w
        programowaniu to masz wlasna platforme internetowa, ktora chronisz,
        wlasnym kodem.
        4.Filformat, to trzeba miec program, ktory zmienia 'przeobraza' kod
        obrazka pozostawiajac jego wartosc niezmienna. Np. Nowy program do
        przerobki jpg w hdrxx, malo kto ma ten program i nie jest jeszcze
        komercjalny. I jezlei tylko 'kilka' osob ma ten program to w tym
        programie otworza ten filformat.

        Inna metoda dosc prosta zakladajaca,ze w twojego komputera nie
        szpieguje zaden zasrany program, to otworzyc konto, tylko nie w
        Hotmail, gmail, czy innych popranych, ale w jakiejs pewnej firmie,
        sprawdzic konto czy nikt nie 'oglada'...i podac paswoord odbiorcy.
        Nigdy nic nie wysylajac, a jedynie przekazujac cala informacje w
        specjalny map tzw. do odsylki w pozniejszym czasie.Program
        szpiegowski m.in opiera sie o dublowanie twojej wysylki.
        Wtedy, gdy nie wyslylasz nie ma dublowania. To wzglednie bezpieczna
        forma ...ale tez na krotki limit czasowy.



        • kaa.lka Re: Najprostszy sposob... 27.06.10, 12:15
          dzieki wicka za rzetelne podejscie i zrozumialy jezyk.
          dwie rzeczy jednak powinnam wyjasnic.
          piszac o zdjeciach mialam z tylu glowy wlasciwy problem. bezpieczenstwa. tak poczucia bezpieczenstwa wewnetrznego, ktore (psychologicznie) warunkuje normalne funkcjonowanie jednostki, jak tego zewnetrznego zabezpieczajacego proste funkcjonowanie swiata.
          zatem:)
          -metoda sprawdzajaca wlasne konto i komputer nieustannnie wymusza na mnie sledzenie wlasnych narzedzi bo z podejrzeniem ,ze jestem sledzona. schizofrenicznie wiec sie kontrolujac musze uzywac wciaz nowych hasel, "bezpieczniejszych portali", przeprogramowywac sie przelogowujac, formatowac i defragmentowac, przeobrazac i kodowac. slowem uzywac wciaz nowych i niezbednych do bycia bezpieczna programow..
          w sumie napedzajac tylko piractwo ( ktore doprawdy malo kreatywne)i rozsmieszac i do rozpuku a podgladajacych(!:) ITak z racji bezpieczenstwa miedzynarodowego , pracownikow ET (go home)

          w sumie wiec psu na bude.. ehh nie pozstaje nic wiecej niz
          envelop znaczek i z moja usmiechnieta przesylka na poczte. moze tam jakis kopniety kompiwojadzer mnie nie otworzy i zoltych kallendarzy nie wysypie.
          pozdrawiam bardzo bardzo, dziekujac



          • wifch Re: Najprostszy sposob... 27.06.10, 16:33
            No tak...Kalllka, a co u ciebia wysylac, aaa?

            Przepis na rzetelna ziemniaczana kartoflanke ,mozesz wysylac.


            No gorzej bedzie ze zdjeciem pijanego Obamy, to nie radze wysylac.
            Lepiej do dloni podac owe bezkonkurencyjne zdjecie.
            • wifch Re: Najprostszy sposob... 27.06.10, 16:43
              W sumie na rynku ukazal sie nowy program zabezpiaczajacy przed
              wszystkim 'od zewnatrz' na malej UZB pamieci. Zabezpiecza do 3
              komputerow jakie masz w domu, nie tylko poprzez stale zlacza.

              Warto kupic i poczuc sie bezpiecznym zwlaszcza, ze nie drogie.
              Poszukaj w swoim pobliskim sklepie z dodatkami do komputerow.
    • dodek-on-line Po prostu kompleksy wyszly. Nawet gdybys byl weter 27.06.10, 17:16
      Po prostu kompleksy wyszly. Nawet gdybys byl weterynarzem to bys sie tez tak
      zachowywal. Sa chamscy ksieza, pielegniarki, nauczycielki, sprzedawcy i sa
      chamscy informatycy. To kwestia kultury i psychiki a nie zawodu.
    • synprl Dam ci radę. 08.07.10, 23:17
      Jeśli w firmie będą szykowały się następne cięcia podsuń szefowi pomysł, by poprzedzić je weryfikacją kwalifikacji pracowników, np. egzaminem z obsługi oprogramowania jakiego używacie w firmie, sama plotka zdziała cuda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka