Dodaj do ulubionych

Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata

26.08.10, 10:59
Witam,
chcialabym przyblizyc troche moja problematyczna sytuacje w domu.
Klopoty polegaja na tym, ze moj mezczyzna ma zbyt dobre serce do
zlych ludzi, glupich, przede wszystkim zawistnych, ktorzy za wszelka
cene staraja sie zaszkodzic. W naszym zyciu bywalo roznie, zylismy
ze soba ze tak powiem na raty, raz razem, raz bez siebie, chociaz
wiele nas laczy od 20 lat.
Oboje pochodzimy ze znanych w miescie rodzin, z licznymi kontaktami
o nienagannej pozycji spolecznej.
Moj facet postanowil sie przekwalifikowac i zrobil specjalizacje
psychiatryczna, poniewaz doszedl do wniosku, ze jest to praca
latwiejsza, a przede wszystkim czysta. Kolega mi powiedzial, ze on
do tego nie nadaje sie, ze tu to trzeba bezwzglednego sku...syna,
takiego jakim jest na przyklad moj ojciec, czy wlasnie sam kolega.
Moje chlopisko jest po prostu na to za dobre.
Od tego momentu zaczelo sie, postanowil pomagac wszystkim
potrzebujacym tego swiata, w tym ludziom, ktorzy jedynym celem jest
nam naswinic. Malo tego, ze przyjmuje pacjentow w punkcie
specjalistycznym, jezdzi takze na wizyty domowe pomagac.
Ja to wszystko znam od podszewki i zdaje sobie sprawe, ze wsrod
pacjentek sa debilne histeryczki, ktore chca jedynie zaciagnac go do
lozka. Opowiedzial mi, jak taka jedna czekala na jego wizyte nago i
zachecala do oddania siebie. Nie skorztstal, powiedzial mi pozniej,
ze to nienormalna dziwka, ktora pomimo tego, ze sie myje, wyglada na
wiecznie brudna, i tu mial racje. Ale ona nie byla jedna, to ja
dobrze wiem.
Co mnie najbardziej denerwuje, ze ja od poczatku mowie mu, kto ile
jest wart, jednak moj facet jest czasem do lez wzruszony sytuacja
pacjentki i nie moze zniesc, ze ja jestem tak zimna i bezwzgledna.
Po kilku dniach zawsze slysze- kochanie, mialas racje. Tylko
dlaczego zawsze wierzy mi po czasie, gdy sam sie przekona.
Jak nauczyc czlowieka dystansu, z jednej strony rozumiem, ze kazdy
na poczatku stara sie, chce byc tym najlepszym. Prawda jest jednak
taka, ze w wiekszosci przypadkow jest to syzyfowa praca, to znaczy
pomoc sie nie da, a kolejna wiekszosc to ci, ktorzy chca jedynie
skrzywdzic i wykorzystac. Ludzi z prawdziwymi problemami,
szukajacymi naprawde profesjonalnej pomocy jest niewielu.
Z gory dziekuje za pomoc i komentarze.
Obserwuj wątek
    • clarissa3 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 11:07
      Ale taki jest swiat. Ludzie sa glupi, zawistni, manipulujacy i
      zeswirowani. Ty bys chciala by on sie trzymal grupy ktora potrafila
      to wykorzystac a on woli na szerszych wodach. Ot co.
      • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 11:13
        clarissa3 napisała:

        > Ale taki jest swiat. Ludzie sa glupi, zawistni, manipulujacy i
        > zeswirowani. Ty bys chciala by on sie trzymal grupy ktora
        potrafila
        > to wykorzystac a on woli na szerszych wodach. Ot co.

        Szersze wody, ambicje, ja to rozumiem. Ale tez wiem, ile to zdrowia
        go kosztuje. Gdy przekana sie na wlasnej skorze, ze na przyklad XY
        to podla swinia, a myslal, ze jest inaczej, bardzo to przezywa, a ja
        to doskonale widze. Chodzi mi tylko o to, zeby nabral dystansu,
        niektorzy potrafia ladnie mowic, a w srodku to sama zgnilizna,
        uwierz.
        • klosowski333 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 11:27
          Twoj facet to dorosly czlowiek i doskonale wie co robi. Jezeli jest mu z tym
          dobrze, jezeli to co robi daje mu satysfakcje, to trzymaj sie od tego z daleka.

          Moze to Ty jestes zawistna, podla swinia, a w srodku masz sama zgnilizne? Skad
          Ty mozesz wiedziec "kto ile jest wart"? Czytasz ludziom w myslach, masz kobieca
          intuicje? Od kiedy bycie lekarzem, nawet ze specjalnoscia - psychiatria, to
          praca wylacznie dla sku...synow. Moze i Tobie by sie jakis psychiatra przydal,
          bo wyraznie jest z Toba cos nie hallo.

          Twoj facet rzeczywiscie powinien wiedzie kto ile jest wart. POwinien zaczac
          rozwazania na ten temat od Ciebie.

          • klosowski333 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 11:30
            Gdzies za tymi Twoimi slowami czai sie zazdrosc o pacjentki. Dla Ciebie lepiej
            by bylo, aby facet nikomu nie pomagal i zajmowal sie wylacznie Toba. Jezeli moja
            kobieca intuicja mnie nie myli, to ten gosc powinien od Ciebie zmykac jak
            najpredzej, zanim mu zycia nie rozpieprzysz. Powinien wiedziec kto ile jest wart.
            • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 11:55
              klosowski333 napisał:

              > Gdzies za tymi Twoimi slowami czai sie zazdrosc o pacjentki. Dla
              > Ciebie lepiej
              > by bylo, aby facet nikomu nie pomagal i zajmowal sie wylacznie
              Toba. Jezeli moja
              > kobieca intuicja mnie nie myli, to ten gosc powinien od Ciebie
              > zmykac jak najpredzej, zanim mu zycia nie rozpieprzysz. Powinien
              > wiedziec kto ile jest wart.

              Nie jestem zazdrosna i bynajmniej nie jestem zaborcza, nie uwazam
              tez ze powinien zajmowac sie wylacznie mna. Jednak jak dwoje ludzi
              ze soba zyje, to jest naturalne, ze dziela sie ze soba problemami. I
              ja chyba lepiej wiem od Ciebie, ilu ludzi przysporzylo nam problemow.
          • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 11:52
            klosowski333 napisał:

            > Twoj facet to dorosly czlowiek i doskonale wie co robi. Jezeli
            > jest mu z tym dobrze, jezeli to co robi daje mu satysfakcje, to
            > trzymaj sie od tego z daleka.

            Ty tym bardziej trzymaj sie od tego z daleka.
            Ja absolutnie nie probuje mu odbierac satysfakcji z wykonywanej
            pracy, lecz tylko probuje zasugerowac, ze zbytnie zaangazowanie jest
            zgubne, o czym wiele razy sie przekonal przyznajac mi racje.

            > Moze to Ty jestes zawistna, podla swinia, a w srodku masz sama
            > zgnilizne? Skad Ty mozesz wiedziec "kto ile jest wart"? Czytasz
            > ludziom w myslach, masz kobieca intuicje?

            Nie jestem zawistna, nie jestem zgnila w srodku i nie jest to
            kwestia intuicji. Mam jednak zasade, nie pomagam tym, ktorzy probuja
            mi zaszkodzic i chociaz nie wiem jaka etyka by tego wymagala.


            > Od kiedy bycie lekarzem, nawet ze specjalnoscia - psychiatria, to
            > praca wylacznie dla sku...synow. Moze i Tobie by sie jakis
            > psychiatra przydal, bo wyraznie jest z Toba cos nie hallo.

            Mam ich na codzien i wiem, ze wszystko ze mna OK

            > Twoj facet rzeczywiscie powinien wiedzie kto ile jest wart.
            > POwinien zaczac rozwazania na ten temat od Ciebie.

            Z pewnoscia lepszej nie znajdzie
    • montyple Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 11:39
      Adriana, błagam, powiedz że to żart, prowokacja, eksperyment... Twój
      sposób opisywania pracy męża jest chory. Twoje postrzeganie ludzi
      musi być mocno zaburzone. Nie masz prawa wiedzieć niczego na temat
      jego pacjentów. Jeśli Ci o nich opowiada, w dodatku podając
      upokarzające ich szczegóły, to wcale nie jest "za dobry" tylko sam
      potrzebuje pomocy. Podobnie jak Ty.
      • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 11:58
        Nie jest to zart, moze zbyt wiele emocji, ale to z tego wzgledu, ze
        wydarzylo sie zbyt wiele zlego.
        A co do wiekszosci jego pacjentow, sama ich znam.
        • montyple Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 13:25
          adriana_ada napisała:

          > powiedzial mi pozniej,
          ze to nienormalna dziwka, ktora pomimo tego, ze sie myje, wyglada na
          wiecznie brudna, i tu mial racje. Ale ona nie byla jedna, to ja

          Tym się zasugerowałam.

          Jeśli pytasz poważnie to jedyna odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy brzmi:
          Przykładem go nauczyć można. Na początek dystansując się do problemów i dając
          mu przestrzeń do popełniania błędów. Tak się właśnie uczymy - na przykładach
          i błędach
          • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 14:03
            montyple napisała:

            > Jeśli pytasz poważnie to jedyna odpowiedź jaka przychodzi mi do
            > głowy brzmi:
            > Przykładem go nauczyć można. Na początek dystansując się do
            problemów i dając
            > mu przestrzeń do popełniania błędów. Tak się właśnie uczymy - na
            > przykładach i błędach

            Dokladnie tak wlasnie jest, kazdy czlowiek na bledach sie uczy.
            Jednak uwazam, ze czasem moje reakcje nie sa bezzasadne. Ten
            przyklad kobiety chorej, ktora zawraca glowe mojemu facetowi pod
            pretekstem uzyskania pomocy wyprowadzil mnie wielokrotnie z
            rownowagi. Mozna przeciez asertywnie, grzecznie powiedziec, zeby
            znalazla sobie inna pomoc, a nie mowic o braku czasu itd. Spytalam,
            czy ma moze ochote zwiazac sie z chora pacjentka, spotkalam sie z
            oburzeniem.
            • montyple Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 14:20
              adriana_ada napisała:

              > Mozna przeciez asertywnie, grzecznie powiedziec, zeby
              > znalazla sobie inna pomoc, a nie mowic o braku czasu itd.

              Chciałabyś uzyskać kontrolę nad jego zachowaniem?
              • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 14:36
                montyple napisała:

                > adriana_ada napisała:
                >
                > > Mozna przeciez asertywnie, grzecznie powiedziec, zeby
                > > znalazla sobie inna pomoc, a nie mowic o braku czasu itd.
                >
                > Chciałabyś uzyskać kontrolę nad jego zachowaniem?

                Absolutnie nie, lecz tez nie chce mi sie sluchac "noz znowu to
                ku...sko wydzwania"
                • montyple Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 18:06
                  adriana_ada napisała:

                  > montyple napisała:
                  >
                  > > adriana_ada napisała:
                  > >
                  > > > Mozna przeciez asertywnie, grzecznie powiedziec, zeby
                  > > > znalazla sobie inna pomoc, a nie mowic o braku czasu itd.
                  > >
                  > > Chciałabyś uzyskać kontrolę nad jego zachowaniem?
                  >
                  > Absolutnie nie, lecz tez nie chce mi sie sluchac "noz znowu to
                  > ku...sko wydzwania"


                  Ja bym w takiej sytuacji powiedziała, że nie chcę słuchać. Po
                  prostu. "Nie jestem w stanie udzielić Ci wsparcia, bo drażni mnie
                  Twoje postępowanie. Poza tym nie lubię, kiedy wyrażasz się z pogardą
                  o kobietach. Rozumiem, że jesteś zdenerwowany, ale ja też, dlatego
                  wolę o pewnych rzeczach nie wiedzieć i zachować dystans, bo
                  najwyraźniej mam z tym kłopot."
        • john-locke-lost Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 17:37
          Rany Boskie Kobieto opamiętaj się !

          Odkąd to żona lekarza, ma prawo oceniać jego pacjentów i mówić mu
          kogo ma leczyć,a kogo kopnąć w dupę,bo jest złym człowiekiem ?

          Nawet, gdyby Twój mąż był tylko fryzjerem i pracował w swoim własnym
          zakładzie,to też nie odmówiłby ostrzyżenia kogoś,kto się źle według
          jego żony prowadzi.

          Pewnie są różni psychiatrzy.Ja znam takich i to kobiety i
          mężczyzn,że mogę o nich powiedzieć,że reprezentują najwyższe
          standardy moralne i na pewno nie są sku...synami,lecz ludźmi o
          wielkiej kulturze, współczującymi i wykazującymi zrozumienie dla
          problemów ich pacjentów.
          Pewnie,że lekarz nie może brać na swoje barki problemów swoich
          pacjentów,bo wtedy się wykończy.Tylko,że TY nie o tym piszesz,a o
          czymś innym.
          Gdyby Ci ludzie nie potrzebowali pomocy,to Twój mąż nie miałby
          zatrudnienia.
          Chyba,że łączycie swoje sprawy prywatne z zawodowymi męża,to jest
          wtedy rzeczywiśćie błąd.
          • klosowski333 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 18:36
            Jasiu, dobrze prawisz, ale jak mowilem, Ariadna jest osoba psychicznie chora i
            Twojego zdania nie podzieli.
            • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 29.08.10, 09:21
              Klosowski, dziekuje za szczera i cenna opinie, jestem chora
              psychicznie na 100%.

              Znasz te slowa?
              "she's a little runaway"?

              Przypomnialam sobie do tego pewna lekture "z tad do wiecznosci"
              oryginalny tytul "from here to eternity"
              W krainie wiecznosci nie ma bolu, nie ma leku, tam wszystko jest
              piekne, nikt nie placze, stamtad nikt nie ucieka, bo dalej uciec nie
              mozna
    • sabinac-0 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 12:04
      Ten kolega ma racje - Twoj partner nie nadaje sie do tej roboty.
      I nie o zadne "sk...synstwo" tu chodzi, ale o zdrowy dystans i o rozdzielenie
      pracy z zyciem prywatnym.

      Medycyna to zazdrosny zawod, dlugie godziny pracy i bezmiar ogladanego
      nieszczescia nieraz powoduja, ze zbyt angazujemy sie w problemy pacjentow.
      Nikomu nie wychodzi to na dobre, bo chorym w ten sposob sie nie przysluzymy a
      mozemy rozwalic nasze wlasne zycie.

      Zwlaszcza w psychiatrii brak dystansu jest fatalny, bo niektorzy pacjenci
      probuja manipulowac sentymentami otoczenia i usiluja wciagnac lekarza w swoje
      gierki.

      Zachowanie lekarza jako kogos obiektywnego i stojacego nieco z boku jest chyba
      najlepsze.

      Niestety bardzo trudno pomoc lekarzowi, ktory stracil dystans lub czuje sie
      wypalony. Problemy tego srodowiska sa bardzo specyficzne, nie mozna liczyc na
      zrozumienie ludzi spoza zawodu bo w oczach spoleczenstwa lekarz ma byc zawsze
      najlepszy, gotowy do akcji i oddany. Nie zawsze mozna liczyc na kolegow - malo
      kto zwierza sie konkurencji ze swoich slabosci. Pomoc psychologiczna dla lekarzy
      praktycznie nie istnieje. Stad wsrod nich tyle depresji, rozwodow, alkoholizmu.
      • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 12:36
        sabinac-0 napisała:

        > Ten kolega ma racje - Twoj partner nie nadaje sie do tej roboty.
        > I nie o zadne "sk...synstwo" tu chodzi, ale o zdrowy dystans i o
        > rozdzielenie
        > pracy z zyciem prywatnym.

        Dokladnie to mialam na mysli, nie chce, zeby problemy zawodowe
        przekladaly sie na zycie rodzinne. Nalezy zachowac proporcje i
        wiedziec, co jest w danym momencie najwazniejsze. Ten przyklad
        rozebranej kobiety czekajacej na wizyte jest znaczacy, i nie chodzi
        bynajmniej o zazdrosc, tylko o zdrowy rozsadek. Taka pacjentka nie
        oczekuje pomocy, tylko dowartosciowania, ze zostala brzydko mowiac
        wyru...a przez kolejnego, tym razem przez znanego specjaliste.

        > Medycyna to zazdrosny zawod, dlugie godziny pracy i bezmiar
        > ogladanego nieszczescia nieraz powoduja, ze zbyt angazujemy sie w
        > problemy pacjentow.
        > Nikomu nie wychodzi to na dobre, bo chorym w ten sposob sie nie
        > przysluzymy a mozemy rozwalic nasze wlasne zycie.

        Oczywiscie, ze tak, lekarzem jest sie w godzinach pracy, a zycie
        prywatne to zupelnie co innego. Ja na przyklad nie zycze sobie smsow
        w srodku nocy pt. przyjedz, bo jak nie to popelnie samobojstwo. A
        takie przypadki tez maja miejsce.


        > Zwlaszcza w psychiatrii brak dystansu jest fatalny, bo niektorzy
        > pacjenci probuja manipulowac sentymentami otoczenia i usiluja
        > wciagnac lekarza w swoje gierki.

        Tu trzeba tych najbardziej zdystansowanych, odpornych na
        manipulowanie sentymentami. Ja to doskonale wiem

        > Zachowanie lekarza jako kogos obiektywnego i stojacego nieco z
        > boku jest chyba najlepsze.
        > Niestety bardzo trudno pomoc lekarzowi, ktory stracil dystans lub
        > czuje sie wypalony.

        Moj facet powinien nauczyc sie dystansu, a na to trzeba czasu.
        Wypalony zawodowo nie jest, poniewaz te specjalizacje zdobyl
        stosunkowo niedawno.


        > Problemy tego srodowiska sa bardzo
        > specyficzne, nie mozna liczyc na zrozumienie ludzi spoza zawodu bo
        w oczach spoleczenstwa lekarz ma byc zawsze
        > najlepszy, gotowy do akcji i oddany.

        Tak, wielu ludzi nie rozumie, ze lekarz to tez czlowiek, jak kazdy
        inny, w tym jak jego pacjenci. Tez potrzebuje zycia prywatnego,
        rozrywki, snu i wielu innych. Oczekuja bezgranicznego oddania od
        lekarza, tylko dlaczego konczac prace zamykaja za soba drzwi, mowia
        do widzenia i ida spokojnie do domu. A jak potrzeba czegos nagle, sa
        zawsze dyzury,wiec z nich powinni korzystac, a nie zawracac komus
        glowe w czasie odpoczynku.

        > Nie zawsze mozna liczyc na kolegow - malo
        > kto zwierza sie konkurencji ze swoich slabosci. Pomoc
        > psychologiczna dla lekarzy
        > praktycznie nie istnieje. Stad wsrod nich tyle depresji, rozwodow,
        alkoholizmu.

        Bo ludzie wychodza z takiego durnowatego zalozenia, ze jak ktos jest
        lekarzem, jeszcze do tego psychiatra, nie moze miec wlasnych
        problemow. Musi za to 24 godziny na dobe zyc problemami innych. Tak
        sie niestety nie da.

        Pozdrawiam
        • sabinac-0 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 13:13
          adriana_ada napisała:

          > Ten przyklad
          > rozebranej kobiety czekajacej na wizyte jest znaczacy, i nie chodzi
          > bynajmniej o zazdrosc, tylko o zdrowy rozsadek. Taka pacjentka nie
          > oczekuje pomocy, tylko dowartosciowania.

          Niekoniecznie.
          W pracy psychiatry czesto sie spotyka pacjentow bardzo odhamowanych seksualnie,
          czasem sa to chorzy z psychoza, czesto starsi ludzie z demencja. To czesc ich
          choroby, zadna sensacja. Wlasnie w takich sytuacjach niezbedny jest spokoj i
          dystans, by moc uspokoic zarowno chorego jak i czesto bardzo skrepowana i
          zazenowana jego zachowaniem rodzine.

          > Oczywiscie, ze tak, lekarzem jest sie w godzinach pracy, a zycie
          > prywatne to zupelnie co innego. Ja na przyklad nie zycze sobie smsow
          > w srodku nocy pt. przyjedz, bo jak nie to popelnie samobojstwo. A
          > takie przypadki tez maja miejsce.
          >
          Nie jest wskazane podawanie pacjentom prywatnego numeru telefonu.
          Jesli pacjent w jakis sposob go zdobedzie i przysle takiego sms-a, najlepiej
          zadzwonic na pogotowie, opisac sytuacje, podac dane pacjenta i jego diagnoze.
          Wizyta pogotowia moze uratowac prawdziwego desperata a manipulatora skutecznie
          oduczy takich numerow.

          > Tu trzeba tych najbardziej zdystansowanych, odpornych na
          > manipulowanie sentymentami. Ja to doskonale wiem
          >
          Niestety, studenci medycyny sa przez 6 lat bombardowani frazami o oddaniu i
          empatii, potem mysla, ze dobrego lekarza charakteryzuje bliska, osobista wiez z
          chorymi.
          Nic bardziej blednego.
          Nauczenie sie obiektywizmu i dystansu czesto zajmuje wiele lat i jest tym
          trudniejsze, jesli pracuje sie w malym srodowisku i ma sie z pacjentami kontakt
          poza praca.


          > Wypalony zawodowo nie jest, poniewaz te specjalizacje zdobyl
          > stosunkowo niedawno.
          >
          Jesli bedzie tak sie spalal, moze wypalic sie bardzo szybko. Wypalenie zawodowe
          u lekarza to prosta droga do depresji i nalogow.

          > A jak potrzeba czegos nagle, sa
          > zawsze dyzury,wiec z nich powinni korzystac, a nie zawracac komus
          > glowe w czasie odpoczynku.
          >
          Tego trzeba ludzi bardzo konsekwentnie uczyc.


          > Bo ludzie wychodza z takiego durnowatego zalozenia, ze jak ktos jest
          > lekarzem, jeszcze do tego psychiatra, nie moze miec wlasnych
          > problemow.

          Dokladnie.
          To kolejny mit - umiejetnosc pomagania innym nie chroni nas samych przed problemami.
          Tez czasem potrzebujemy pomocy, jak wszyscy.
          Niestety wielu lekarzy wstydzi sie o te pomoc prosic, zwlaszcza gdy sie poparza
          - w tym zawodzie przyznanie sie do problemow psychicznych czesto skutkuje utrata
          pracy i zniszczeniem opinii.
          • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 14:33
            sabinac-0 napisała:

            > Niekoniecznie.
            > W pracy psychiatry czesto sie spotyka pacjentow bardzo
            odhamowanych seksualnie,
            > czasem sa to chorzy z psychoza, czesto starsi ludzie z demencja.
            > To czesc ich choroby, zadna sensacja. Wlasnie w takich sytuacjach
            > niezbedny jest spokoj i dystans, by moc uspokoic zarowno chorego
            > jak i czesto bardzo skrepowana i
            > zazenowana jego zachowaniem rodzine.

            Ja to wiem, ze czesto chorzy psychicznie sa seksualnie
            niepohamowani. Przyklad tejze kobiety sama znam osobiscie, probowala
            tez leczyc sie u mojej znajomej, ktora stwierdzila, ze jest to
            przypadek nieuleczalny borderline. Dziewczyna przychodzila na wizyty
            do psychiatry, przy czym rozmowe kierowala w strone pomawiania
            innych ludzi czy seksu. Znajoma grzecznie ja grzecznie
            poinformowala, ze zajmowanie sie cudzym zyciem i rozstrzasanie, kto
            jest dobry, a kto zly nie lezy w jej kompetencjach zawodowych.
            Kobieta wychodzila z gabinetu z placzem.



            > Nie jest wskazane podawanie pacjentom prywatnego numeru telefonu.
            > Jesli pacjent w jakis sposob go zdobedzie i przysle takiego sms-a,
            najlepiej
            > zadzwonic na pogotowie, opisac sytuacje, podac dane pacjenta i
            jego diagnoze.
            > Wizyta pogotowia moze uratowac prawdziwego desperata a
            > manipulatora skutecznie oduczy takich numerow.

            Masz racje, tylko telefony kosztuja dodatkowy czas i nerwy.
            A co do prywatnego numeru telefonu, pacjenci potrafia go skutecznie
            zdobyc.

            > Niestety, studenci medycyny sa przez 6 lat bombardowani frazami o
            > oddaniu i empatii, potem mysla, ze dobrego lekarza charakteryzuje
            > bliska, osobista wiez zchorymi.
            > Nic bardziej blednego.

            Tak wlasnie jest, sprowadza sie to do tego, ze pojmowane jest to, ze
            lekarz nie moze zyc dla siebie, tylko dla innych i to wieczne
            powolywanie sie na przysiege Hipokratesa, czy przyrzeczenie
            lekarskie. Moja mama tez byla taka Stasia Bozowska, ktora za cel
            miala dobro ogolu, jednak zero zycia osobistego. Miala jednak z
            czasem tak wszystkiego dosc, ze otworzyla zaklad fryzjerski.


            > Nauczenie sie obiektywizmu i dystansu czesto zajmuje wiele lat i
            > jest tym trudniejsze, jesli pracuje sie w malym srodowisku i ma
            sie z pacjentami kontakt poza praca.

            I w tym tkwi najwiekszy wlasnie problem, szczegolnie gdy mieszka sie
            w niewielkim miescie.

            > Jesli bedzie tak sie spalal, moze wypalic sie bardzo szybko.
            > Wypalenie zawodowe u lekarza to prosta droga do depresji i nalogow.

            To prawda z depresja i nalogami, tym bardziej, ze maja praktycznie
            nieograniczony dostep do srodkow psychoaktywnych i czesto otrzymuja
            butelke alkoholu za dowod wdziecznosci.


            > A jak potrzeba czegos nagle, sa
            > zawsze dyzury,wiec z nich powinni korzystac, a nie zawracac komus
            > glowe w czasie odpoczynku.

            > Tego trzeba ludzi bardzo konsekwentnie uczyc.

            I to bardzo konsekwentnie

            > Bo ludzie wychodza z takiego durnowatego zalozenia, ze jak ktos
            > jest lekarzem, jeszcze do tego psychiatra, nie moze miec wlasnych
            > problemow.

            > Dokladnie.
            > To kolejny mit - umiejetnosc pomagania innym nie chroni nas samych
            > przed problemami.
            > Tez czasem potrzebujemy pomocy, jak wszyscy.
            > Niestety wielu lekarzy wstydzi sie o te pomoc prosic, zwlaszcza
            > gdy sie poparza
            > - w tym zawodzie przyznanie sie do problemow psychicznych czesto
            skutkuje utrata pracy i zniszczeniem opinii.

            To prawda, szczegolnie, ze konkurencja nie spi i potrafia sie
            przyczepic do wszystkiego. Tez bledne zalozenie, ze ktos, kto sam ma
            problemy nie jest w stanie pomoc innym. Problemy ma kazdy, raz
            mniejsze, raz wieksze, jednak nie wszystkim w ten sam sposob patrza
            na rece.
            • sabinac-0 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 15:25
              adriana_ada napisała:

              > przypadek nieuleczalny borderline.

              Wlasnie wtedy trzeba byc twardym i opornym jak glaz na wszelkie podchody.
              Zreszta niektorzy tego typu pacjenci, widzac ze ich zwykle numerki nie daja
              rezultatu, zaczynaja sie troche otwierac i reformowac.

              > Masz racje, tylko telefony kosztuja dodatkowy czas i nerwy.

              Jesli sie jest konsekwentnym i ZAWSZE, BEZ WYJATKU uprzejmie lecz stanowczo
              odmawia sie przyjazdu, zaleznie od sytuacji zawiadamiajac pogotowie lub
              zapraszajac natreta na wizyte w godzinach pracy, problem reguluje sie dosc szybko.

              > to wieczne
              > powolywanie sie na przysiege Hipokratesa, czy przyrzeczenie
              > lekarskie.

              Szkoda ze malo kto te przysiege dokladnie czyta.
              Hipokrates zaznaczyl m.in. ze lekarz nie moze interesowac sie problemami
              pacjenta w sposob inny niz scisle zawodowy i ze ZAWSZE powinien zadac honorarium
              za usluge.

              Moja mama tez byla taka Stasia Bozowska, ktora za cel
              > miala dobro ogolu, jednak zero zycia osobistego.

              Moja podobnie - Judym w spodnicy. Czesto zostawala dlugo po pracy w szpitalu lub
              gnala tam na kazdy telefon, za dziekuje lub nawet za to nie.
              Pamietam jak jako male dziecko czekalam godzinami w oknie az przyjdzie z pracy,
              a ona wracala bardzo pozno oznajmiajac "zostalam dluzej bo w szpitalu lezy taka
              mala dziewczynka jak ty ktora jest baaaaardzo chora". W zalozeniu mialo to
              wzbudzic we mnie empatie, ale efekt byl odwrotny - przez pewien czas bylam
              koncertowa hipochondryczka, bo myslalam ze jak bede bardziej chora niz wszystkie
              male dziewczynki ze szpitala, mama w koncu mnie zauwazy.:P

              Dlatego sama zawsze staram sie zostawiac prace za drzwiami i nie obciazac
              wlasnego dziecka cudzym nieszczesciem. Daje mu do zrozumienia, ze pracuje dla
              siebie i dla rodziny, zeby zarobic na zycie i przyjemnosci.

              > To prawda z depresja i nalogami, tym bardziej, ze maja praktycznie
              > nieograniczony dostep do srodkow psychoaktywnych i czesto otrzymuja
              > butelke alkoholu za dowod wdziecznosci.
              >
              Z tym nieograniczonym dostepem to przesada, kontrola ich uzycia jest dosc surowa
              i niejeden na tym "polecial". Nawet zbyt czeste pisanie sobie samemu recept na
              uspokajacze moze spowodowac interwencje izby.

              Co do alkoholu - nie trzeba wdziecznosci, wystarczy najblizszy sklep. :P

              > Problemy ma kazdy, raz
              > mniejsze, raz wieksze, jednak nie wszystkim w ten sam sposob patrza
              > na rece.

              Trafilas w sedno.
              Swiadomosc bycia wciaz na widoku jest niesamowitym stresem.
              Tutaj gorzej maja lekarki bo lekarzowi-facetowi potrafia jeszcze wybaczyc np.
              upicie sie na przyjeciu lub romans, dla kobiety-lekarki nie ma zmiluj sie, musi
              byc niczym z opery mydlanej - chodzaca madroscia i niewinnoscia w jednym.

              Jest jeszcze jeden aspekt sprawy - tajemnica zawodowa.
              Lekarz pod zadnym pozorem nie moze ujawniac szczegolow zycia i choroby pacjenta
              komus z zewnatrz, kto zna tego pacjenta osobiscie lub moglby go rozpoznac.
              Dotyczy to nawet
              wlasnej rodziny.

              Wszelka niedyskrecja w tym wzgledzie jest sprzeniewierzeniem sie etyce zawodowej.
              Z tym trzeba uwazac nawet bardziej niz z wodka i lekami.
              • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 15:47
                sabinac-0 napisała:

                > > to wieczne
                > > powolywanie sie na przysiege Hipokratesa, czy przyrzeczenie
                > > lekarskie.
                >
                > Szkoda ze malo kto te przysiege dokladnie czyta.
                > Hipokrates zaznaczyl m.in. ze lekarz nie moze interesowac sie
                > problemami pacjenta w sposob inny niz scisle zawodowy i ze ZAWSZE
                > powinien zadac honorarium za usluge.

                Tak, jednak wlasnie tego sie przyczepili, tez lekarzy, ktorzy
                pracowali za czasow II wojny swiatowej. Przysiege zamieniono na
                przyrzeczenie z Konwencji Genewskiej. Wiekszosc pojmuje etyke
                lekarska wlasnie jako bezgraniczne oddanie w godzinach pracy, czy
                poza nimi, najchetniej jeszcze gratis. Nie pomysla o tym, jaka to
                ciezka praca i ze ci ludzie tez musza z czegos zyc. Nie wiem ile w
                tym momencie w Polsce zarabia poczatkujacy lekarz, bo od dawna
                jestem za granica, lecz nie dziwi mnie, ze wielu powyjezdzalo, czy
                zajelo sie inna praca, niz w zawodzie, bo zwyczajnie im sie to nie
                oplacalo.

                > Moja mama tez byla taka Stasia Bozowska, ktora za cel
                > > miala dobro ogolu, jednak zero zycia osobistego.

                > Moja podobnie - Judym w spodnicy. Czesto zostawala dlugo po pracy
                > w szpitalu lub gnala tam na kazdy telefon, za dziekuje lub nawet
                za to nie.
                > Pamietam jak jako male dziecko czekalam godzinami w oknie az
                > przyjdzie z pracy,a ona wracala bardzo pozno oznajmiajac "zostalam
                > dluzej bo w szpitalu lezy taka mala dziewczynka jak ty ktora jest
                > baaaaardzo chora". W zalozeniu mialo to
                > wzbudzic we mnie empatie, ale efekt byl odwrotny - przez pewien
                > czas bylam koncertowa hipochondryczka, bo myslalam ze jak bede
                > bardziej chora niz wszystkie
                > male dziewczynki ze szpitala, mama w koncu mnie zauwazy.:P

                To jest zrozumiala reakcja dziecka, mama ma czas dla innych, a dla
                mnie nie, dlaczego to obce dziewczynki sa wazniejsze ode mnie.
                Normalne

                > Dlatego sama zawsze staram sie zostawiac prace za drzwiami i nie
                > obciazac wlasnego dziecka cudzym nieszczesciem. Daje mu do
                > zrozumienia, ze pracuje dla
                > siebie i dla rodziny, zeby zarobic na zycie i przyjemnosci.

                Oczywiscie jest to praca, a w domu jest sie zona, czy matka, w
                wiekszosci

                > > To prawda z depresja i nalogami, tym bardziej, ze maja
                praktycznie
                > nieograniczony dostep do srodkow psychoaktywnych i czesto
                otrzymuja
                > butelke alkoholu za dowod wdziecznosci.

                > Z tym nieograniczonym dostepem to przesada, kontrola ich uzycia
                > jest dosc surowa
                > i niejeden na tym "polecial". Nawet zbyt czeste pisanie sobie
                > samemu recept na uspokajacze moze spowodowac interwencje izby.

                Widzialam na wlasne oczy, (nie w Polsce) jak jest z ta kontrola. Jak
                sami sie kontroluja, to zadna izba nie jest w stanie tego zrobic.
                Wiekszosc ma jednak swiadomosc, ze sami moga w ten sposob siebie
                wykonczyc.


                > Co do alkoholu - nie trzeba wdziecznosci, wystarczy najblizszy
                sklep. :P

                To fakt, ale prezent dostac to czasem milo:)
                > Problemy ma kazdy, raz
                > mniejsze, raz wieksze, jednak nie wszystkim w ten sam sposob
                > patrza na rece.
                >
                > Trafilas w sedno.
                > Swiadomosc bycia wciaz na widoku jest niesamowitym stresem.
                > Tutaj gorzej maja lekarki bo lekarzowi-facetowi potrafia jeszcze
                > wybaczyc np.upicie sie na przyjeciu lub romans, dla kobiety-
                lekarki nie ma zmiluj sie, musi
                > byc niczym z opery mydlanej - chodzaca madroscia i niewinnoscia w
                jednym.

                To prawda, tez taka wlasnie postac kobiety lekarza jest kreowana w
                literaturze, czy serialach- chodzacy wzorzec moralnosci,
                nieskazitelna i niewinna.

                > Jest jeszcze jeden aspekt sprawy - tajemnica zawodowa.
                > Lekarz pod zadnym pozorem nie moze ujawniac szczegolow zycia i
                > choroby pacjenta
                > komus z zewnatrz, kto zna tego pacjenta osobiscie lub moglby go
                > rozpoznac.
                > Dotyczy to nawetwlasnej rodziny.
                > Wszelka niedyskrecja w tym wzgledzie jest sprzeniewierzeniem sie
                > etyce zawodowej.
                > Z tym trzeba uwazac nawet bardziej niz z wodka i lekami.

                To prawda, jednak ludzie sa ludzmi a o tym jednym, niecodziennym
                przypadku wiedza wszyscy.
                • sabinac-0 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 22:33
                  adriana_ada napisała:

                  > Nie wiem ile w
                  > tym momencie w Polsce zarabia poczatkujacy lekarz, bo od dawna
                  > jestem za granica, lecz nie dziwi mnie, ze wielu powyjezdzalo, czy
                  > zajelo sie inna praca, niz w zawodzie, bo zwyczajnie im sie to nie
                  > oplacalo.
                  >
                  Przed wyjazdem z PL zarabialam okolo 1700zl miesiecznie pracujac po 10-12 godzin
                  dziennie.

                  >
                  > To fakt, ale prezent dostac to czasem milo:)

                  Jak mi czasem ktos podarowal koniak, to go sobie wydzielalam z szacunkiem
                  nieomal po naparstku.
                  Niemniej najmilsza "wdziecznoscia" jaka dostalam byla wlasnorecznie wydziergana
                  dla mnie przez jedna staruszke para skarpetek. Do dzis je mam.

                  Mysle, ze Twoj mezczyzna jest na zawodowym i osobistym zakrecie i musi sie na
                  nowo okreslic - jako czlowiek i jako lekarz.
                  Niewiele mozesz mu pomoc poza okazaniem zrozumienia i przypominaniem, ze Wasz
                  zwiazek jest wazny i wymaga pielegnacji.
                  Nie wiem, czy zdola osiagnac rownowage miedzy praca a zyciem prywatnym. Nie
                  wszyscy to potrafia i dlatego wiele zwiazkow lekarzy sie rozpada.

                  Zazdrosc o pacjentki, nawet te zachowujace sie nieprzystojnie, nie ma sensu,
                  pacjenta traktuje sie raczej bezplciowo.

                  Zycze by Wam sie udalo. Pozdrow go ode mnie - jak by nie bylo to kolega po fachu :)
                  • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 27.08.10, 09:17
                    Dziekuje za slowa otuchy i mam nadzieje, ze w koncu sie ulozy.
                    Okazuje mojemu facetowi duzo zrozumienia, dbam o niego, z
                    wzajemnoscia. Co do rownowagi miedzy domem a praca, to kto wie,
                    wazne jest, ze prace do domu przynosi coraz rzadziej:)
    • klosowski333 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 14:38
      Wiele wypowiedzi Ariadny sugeruje, ze jest osoba chora psychicznie. Nie chce mi
      sie cytowac poszczegolnych zdan, ale po przeczytaniu niektorych kopara opada.
      Ten jej partner - ktoremu Ariadna zadaje pytanie czy chce od niej odejsc i
      zwiazac sie z pacjantka - jako psychiatra oczywiscie nie pomoze, ale powinien
      sie do Ariadny zdystansowac - ze tez wykorzystam slowo uzyte w tytule watku -
      poki ta nie podejmie leczenia.

      • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 14:48
        Klosowski, widze ze nie wiesz, na czym polega trudnosc takiego
        zycia, wiec nie wypowiadaj sie o mojej chorobie psychicznej. Ja tez
        moge o Tobie powiedziec, ze jestes chory tylko dlatego, ze nie
        zgadzam sie z tym, co piszesz.
        A co do zacytowanego przykladu z odejsciem do chorej psychicznie.
        Czasem ponosza nerwy, gdy wiesz, ze dzwoni, czy pisze smsy. Numer
        telefonu jednak ciezko zmienic. Ciekawa jestem ,czy Twoja zona, czy
        tez kobieta z ktora zyjesz bylaby szczesliwa wiedzac, ze jakas
        rozwiazla kobieta rozebrana czeka na Twoja wizyte, ale to przeciez
        tylko chora pacjentka.
        • klosowski333 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 15:09
          Jako lekarz powinnac miec do tego dystans, o ktory obludnie nawolujesz. Jezeli
          nie rozumiesz roznicy miedzy pacjentem a partnerem tzn, ze nie nadajesz sie do
          wykonywania zawodu lekarza. Jezeli zazdrosna jestes o to, ze Twoj facet, jako
          lekarz, dotyka inne pacjentki, albo wtajemniczany jest w pewne intymne szczegoly
          dotyczace ich zycia, zwyczajow, zdrowia etc, tzn ze jestes osoba chora, bez
          dwoch zdan.

          Ja z zazdrosci wyroslem, przynajmniej czesciowo. Moje obecny zwiazki z kobietami
          skupiaja sie na seksie. Moje dawne zwiazki z kobietami, w tym malzenskie,
          opierac sie mialy z definicji na pewnym zaufaniu. Gdy to zaufanie sie konczy,
          konczy sie rowniez zwiazek.
          • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 15:27
            Ja doskonale rozumiem roznice pomiedzy partnerem, a pacjentem.
            Jednak dalam przyklad kobiety chorej, ktora na wizyte psychiatry
            czekala nago, oferujac mu seks. W tym przypadku jest to zwyczajne
            nagiecie relacji lekarz-pacjent, chyba nie zaprzeczysz. Poza tym
            wizyty w domu pacjentek rowniez uwazam za przegiecie. Nie wierze, ze
            ludzie potrzebujacy pomocy psychiatrycznej nie sa w stanie
            samodzielnie udac sie do gabinetu. Sa owszem przypadki ciezkiej
            depresji, czy psychozy, ze pacjenci boja sie wychodzic z domu, maja
            pozaslaniane szczelnie wszystkie okna, lecz ci w wiekszosci leczeni
            sa na oddzialach psychiatrycznych. Koniecznosc wizyty w domu
            pacjenta to naprawde rzadkosc, a ludzie, ktorzy wlasnie tego
            oczekuja zazwyczaj zeruja na czyims dobrym sercu i nie zastanawiaja
            sie, ze moga w ten sposob krzywdzic innych. Oni jednak nie maja
            wyksztalconego sumienia ani zasad etyczno-kulturalnych.

            Co do twoich zwiazkow opartych wylacznie na seksie. Naprawde Ci to
            odpowiada? Nie czujesz potrzeby bliskosci z druga osoba?
            Poza tym kobiety, ktore uprawiaja z Toba seks, z pewnoscia robia to
            tez z innymi, a tu juz istnieje ryzyko zarazenia brzydka choroba.
            • klosowski333 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 26.08.10, 16:28
              Nie zyje w sredniowieczu czy na polskiej wsi, zeby nie umiec zadbac o
              zabezpieczenie w seksie.

              Skoro mowisz, ze kobieta jest chora psychicznie tzn, ze potrzebuje lekarza
              psychiatry. Twoj maz jest lekarzem psychiatra. O co wiec Tobie u licha chodzi?
              • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 27.08.10, 08:41
                klosowski333 napisał:

                > Nie zyje w sredniowieczu czy na polskiej wsi, zeby nie umiec
                > zadbac o zabezpieczenie w seksie.
                >
                > Skoro mowisz, ze kobieta jest chora psychicznie tzn, ze potrzebuje
                > lekarza psychiatry. Twoj maz jest lekarzem psychiatra. O co wiec
                > Tobie u licha chodzi?

                A o co Tobie chodzi, ze tak z miejsca mnie zaatakowales?
                Moze ta chora psychicznie pacjentka jest ta, ktora regularnie dwa
                razy w tygodniu odwiedzasz udajac bezrobotnego? Ona litosciwa
                kobieta, nie odmowi czlowiekowi w potrzebie. Do tego w minutach
                przerwy mozecie porozmawiac sobie i polamentowac nad zlem tego
                swiata i ludzi mojego pokroju. Ozen sie z nia Klosowski, ona tak
                marzy o bialej sukni i gosciach weselnych w remizie.

                Co do mnie, piszesz w taki sposob, jakbys conajmniej mnie znal, a
                cala sprawa dotyczyla Twojego brata, ktoremu zla kobieta
                probuje "zycie rozpieprzyc". Pytanie, jakim prawem ktos, kto nie
                potrafi poukladac sobie wlasnego zycia probuje sugerowac innym z kim
                powinni sie wiazac, czy od kogo uciekac. Jak mozesz nazywac mnie
                dnem moralno-intelektualnym, skoro nic tak naprawde o mnie nie
                wiesz, moze poza bzdurami zaslyszanymi od chorej psychicznie, ktora
                odwiedzasz regularnie w ramach seksu.
                Powiem Ci jedno, skad wziela sie moja dzisiejsza postawa. Otoz, w
                zyciu napomagalam sie zbyt wiele, a co w zamian mnie spotkalo, to
                lepiej nie mowic, bo za duzo tego. Rezygnowalam czesto z samej
                siebie, po nocach roztrzasalam cudze problemy. Odbieralam telefony o
                2 czy 3 w nocy. Bliscy mowili mi, zajmij sie w koncu soba, zacznij
                normalnie zyc, i mieli racje. Dzis mam to wszystko w dupie, zajmuje
                sie czysta, zimna, wyrachowana diagnostyka, niczym wiecej i jest mi
                z tym dobrze. Sprawy pomocy nie dotycza mnie w zadnym stopniu, to na
                szczescie nie moja dzialka. Jak ktos mnie o cos zapyta, to mowie, ze
                ja nie wiem i nie znam sie na tym, tak mi jest po prostu wygodnie.
                Tak naprawde prawie nikt nie wie, czym sie zajmuje i chce zeby tak
                wlasnie pozostalo.


    • wifch Ha! 26.08.10, 18:43

      No dzis dostajesz 5 za podpuche.:=)))
      Moze ktos ci pomoze dalej przebrnac i napisac nowy scenariusz do
      serialu:=))))
      • montyple Re: Ha! 26.08.10, 19:00
        wifch napisała:

        >
        > No dzis dostajesz 5 za podpuche.:=)))
        > Moze ktos ci pomoze dalej przebrnac i napisac nowy scenariusz do
        > serialu:=))))
        >
        >
        >
        Ładnie tak psuć ludziom zabawę?
      • adriana_ada Re: Ha! 27.08.10, 09:03
        wifch napisała:

        > No dzis dostajesz 5 za podpuche.:=)))

        Dziekuje za wysoka note, jednak mam pytanie, dlaczego uwazasz, ze to
        podpucha? W zyciu roznie bywa, raz rozowo, raz na zakrecie.

        > Moze ktos ci pomoze dalej przebrnac i napisac nowy scenariusz do
        > serialu:=))))

        Ja nie pisze scenariuszy do seriali, a jezeli moze sie to komus w
        takim wlasnie celu przydac, nie mam nic przeciwko. To jest forum,
        ktore kazdy moze czytac, w tym scenarzysci, i na ktorym kazdy moze
        sie wypowiedziec.
        • wifch Re: Ha! 27.08.10, 19:39

          Brzmi dosc malo relalistycznie, aby obierac kierunek z takim
          wyrachowaniem, bo cos jest 'bardziej czyste'.

          Wiesz ja sama wolalabym parac sie juz 'brudna' chirurgia, niz
          psychiatra. wszelako to ogromnie wyniszczajce pscyhicnie ogladac
          tych naprawde powaznie chorych ludzi, dla ktorych ratunku na ogol
          nie ma.
          • wifch Poza tym... 27.08.10, 19:41

            Pani biega na nago...no ale czy twoj maz nie ma telefonu z kamera
            aby nagrac babeczke i podac do jednak sadu.
            Moze potrzebuje leczenia przymusowego...na ogol po czyms takim
            zniechecilaby sie na dlugo...
            • adriana_ada Re: Poza tym... 28.08.10, 09:20
              wifch napisała:

              >
              > Pani biega na nago...no ale czy twoj maz nie ma telefonu z kamera
              > aby nagrac babeczke i podac do jednak sadu.
              > Moze potrzebuje leczenia przymusowego...na ogol po czyms takim
              > zniechecilaby sie na dlugo...

              Ale tak to jest, te wizyte w domu pacjenta, ktore maja za zadanie
              zniwelowanie leku przed psychiatrami, zapewniaja wieksza
              anonimowosc, pomagaja przelamac wstyd itp. Ja jestem temu
              zdecydowanie przeciwna, ale to tylko moje zdanie.
              No wlasnie, pani czekajaca nago, takie szumowiny wlasnie to
              wykorzystuja udajac potrzebujace pomocy, dobre i litosciwe,
              skromniutkie, ktorym wstyd nie pozwala na wizyte w punkcie
              specjalistycznym. Co powiedza sasiedzi, znajomi, ktorzy widzieli, ze
              udaje sie do psychiatry.
              Telefon z kamera i da sadu, to na przyklad ze mna, czy z Toba, nie z
              moim kochanym mezczyzna. On tylko bedzie ladnie mowil, masz racje, a
              i tak jego dobre serce na to nie pozwoli. Pewnie wiecej nie
              przyjedzie na wizyte, ale nic z konkretnego z chorym, durnym
              babskiem nie zrobi. On jest za dobry
          • adriana_ada Re: Ha! 28.08.10, 09:13
            wifch napisała:

            > Brzmi dosc malo relalistycznie, aby obierac kierunek z takim
            > wyrachowaniem, bo cos jest 'bardziej czyste'.

            Tak czasem mowia, ze czysta robota. To nie tyle wyrachowanie, co
            moze zmeczenie zawodowe, bo wyrachowany to moj facet raczej nie jest.


            > Wiesz ja sama wolalabym parac sie juz 'brudna' chirurgia, niz
            > psychiatra. wszelako to ogromnie wyniszczajce pscyhicnie ogladac
            > tych naprawde powaznie chorych ludzi, dla ktorych ratunku na ogol
            > nie ma.

            Zgadzam sie z Toba w 100%, tym bardziej, jak ktos jako chirurg jest
            jednym na skale swiatowa, a jako psychiatra, to niestety.
            Ale tak to bywa czasem, ze trzy specjalizacje to za malo, trzeba
            wiecej. Co do chorych ludzi, dla ktorych nie ma ratunku... sa na
            swiecie tacy, ktorzy wierza, ze to, co innym sie nie udalo, uda sie
            wlasnie im- syndrom blednego rycerza. Nie wytlumaczysz tego jednak
            komus, kto przez cale zycie byl wszedzie tym najlepszym.
            • sabinac-0 Re: Ha! 28.08.10, 10:16
              adriana_ada napisała:

              > Ale tak to bywa czasem, ze trzy specjalizacje to za malo, trzeba
              > wiecej. Co do chorych ludzi, dla ktorych nie ma ratunku... sa na
              > swiecie tacy, ktorzy wierza, ze to, co innym sie nie udalo, uda
              sie
              > wlasnie im- syndrom blednego rycerza. Nie wytlumaczysz tego jednak
              > komus, kto przez cale zycie byl wszedzie tym najlepszym.

              Cos mi sie zdaj, ze wlasnie trafilas w sedno problemu.

              Niektorym "Judymom" tak naprawd bardziej niz o chorych chodzi o
              zdobycie poczesnego miejsca w zawodowym wyscigu szczurow.
          • sabinac-0 Re: Ha! 28.08.10, 10:09
            wifch napisała:

            >
            > Brzmi dosc malo relalistycznie, aby obierac kierunek z takim
            > wyrachowaniem, bo cos jest 'bardziej czyste'.
            >
            Rozne sa ludzkie motywy.
            Ci, co lubia adrenaline i nocne "przygody dyzurowe" wybieraja
            urazowke lub medycyne ratunkowa. Preferujacy prace spokojna i
            koncepcyjna sklonia sie bardziej ku internie lub, jak w tym
            przypadku, psychiatrii.

            > Wiesz ja sama wolalabym...

            Kazdy czlowiek jest inny i woli inne rzeczy.
            Mam np. kolege ktory jest geriatra i bardzo lubi prace ze
            staruszkami, choc komus moglaby sie ona wydawac nudna i beznadziejna.

          • manka_swojska Re: Ha! 29.08.10, 13:23
            wifch napisała:

            >
            > Brzmi dosc malo relalistycznie, aby obierac kierunek z takim
            > wyrachowaniem, bo cos jest 'bardziej czyste'.
            >
            > Wiesz ja sama wolalabym parac sie juz 'brudna' chirurgia, niz
            > psychiatra. wszelako to ogromnie wyniszczajce pscyhicnie ogladac
            > tych naprawde powaznie chorych ludzi, dla ktorych ratunku na ogol
            > nie ma.

            Co do chirurgii, to jest naprwde trudne i mysle, ze chyba
            psychiatria jest lzejsza. Pokroilabys goscia? Bo ja nie, za cholere
    • evenjo Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 27.08.10, 06:41
      Jego naiwność jest tym samym, co debilizm histeryczny jego pacjentek-symptomem, który coś mu daje-jakąś korzyść. Twój mężczyzna powinien popracować nad zdrowiem psychiczbnym własnej osoby-medicae curate ipsum! Sama jestem psychiatrą i gdybym nie przeszła własnej, wieloletniej psychoterapii byłabym wobec moich pacjentów albo naiwna, albo agresywana, albo "naukowo" zdystansowana-czyli bez kontaktu.
      • adriana_ada Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 27.08.10, 09:10
        Podzielam Twoje zdanie, sam powinien nad soba popracowac, zadbac o
        wlasne zdrowie psychiczne. Jak widze, ze byle szczegol potrafi go z
        rownowagi wyprowadzic, to mi sie samej plakac chce, nie odzywam sie,
        dusze w sobie emocje. To wszystko naprawde odbija sie bardzo
        niekorzystnie na zyciu rodzinnym, jednak jak z pewnoscia zauwazylas
        dla wielu zycie prywatne tego czlowieka to nic, wazni sa tylko
        pacjenci. Ja jestem ta zla, ktora powinien w dupe kopnac, poniewaz
        sugeruje nabranie zdrowego dystansu, ktory moze niewlasciwie
        okreslilam slowami kolegi jako s.synstwo.
        • montyple Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 27.08.10, 09:43
          adriana_ada napisała:

          > Jak widze, ze byle szczegol potrafi go z
          > rownowagi wyprowadzic, to mi sie samej plakac chce, nie odzywam sie,
          > dusze w sobie emocje.

          Popracuj nad trzymaniem granic, zadbaj o swoje zdrowie psychiczne, bo
          tłumienie emocji wpędzi Cię w deprechę. Nie skupiaj się tak bardzo na
          rzeczach, na które nie masz wpływu. Wygląda na to, że nie pozbyłaś się do
          końca swojej "dobroci". Wśród obcych zakładasz pancerz, za to w rodzinie
          całkiem tracisz dystans. A może pod wpływem pewnych sytuacji cofasz Cię
          mentalnie do czasów dzieciństwa i relacji z matką? Coś masz nie
          przepracowane. To oczywiście tylko moje luźne spostrzeżenia. Zrobisz z
          nimi, co chcesz. W każdym razie: Powodzenia :)
    • s.p.7 Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 27.08.10, 18:30
      onjest dobryale ty jestese goistyczna,myslisz glownei o sobiei tymco ty na tym
      zyskasz
      altruizm twojego męza uwazasz za zagrozenie
    • jan_stereo niezle, ale inaczej bym to napisal n/t 27.08.10, 21:00
    • manka_swojska Re: Jak nauczyc mezczyzne dystansu do swiata 29.08.10, 10:23
      Super psychiatra, szuka twojej diagnozy u pacjentek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka