iluzja3
19.10.10, 16:51
Tak mi dzis krazy po glowie taka mysl ze wszystko sprowadza sie w zyciu do tego ze predzej czy pozniej trzeba zaakceptowac swoje ograniczenia i ze sa pewne cechy ktore choc nie do konca nam sie podobaja to nie da ich sie zmienic i trzeba nauczyc sie z nimi zyc.
Chcialabym zeby bylo inaczej ale tak nie jest.
Co o tym sadzicie? I w jaki sposob zmienila was np. psychoterapia czy inna praca nad soba?
Zdaje sobie sprawe ze zmiana to jest proces i ze on trwa w moim przypadku nadal ale mam takie wrazenie ze obojetnie ile czasu i pracy poswiece by nie pojawialy sie pewne leki to wiem ze jest cos takiego gleboko zakodowanego we mnie..czego nie zmienie.
Chcialabym oczywiscie tez tu podkreslic ze dzieki terapii i medytacji jestem obecnie w zupelnie innym miejscu w zyciu niz bylam kiedys:-)) I doceniam to bardzo:))
I nie jest tez tak ze chce byc jakims chodzacym idealem zdrowia emocjonalnego.
Pozdr.
i.