ona27.beauty
24.01.11, 16:18
Witajcie!!!Mam nadzieje,że ktoś z Was będzie umiał mi doradzić(jako osoby neutralne i bezstronne).Zacznę może od początku.Otóż pochodzę z małego miasteczka i przez kilka lat
studiowałam "w większym mieście
" jednak po skończonych studiach wróciłam w swoje rodzinne
strony.Wyszłam za mąż i urodziłam cudowną córeczkę, którą kocham nad życie.Po ślubie zamieszkaliśmy z moimi rodzicami i tu pojawia się problem...odkąd na świat przyszła córeczka dziadkowie oszaleli na Jej punkcie (to raczej zrozumiałe) ale za to ja stale słyszałam i słyszę, że za słabo Ją ubieram, że za mało je, że nie taki obiad gotuje, jeżeli zdarzy mi się na Nią krzyknąć przy dziadkach od razu to jestem skrzyczana, nie mogę zwrócić uwagi bo zawsze to ja nie mam racji i źle odnoszę się do dziecka, na każde zapłakanie małej dziadkowie już stoją u drzwi
z pytaniem co się stało(nieraz potrafili przybiec w środku nocy jak mała płakała).Na moje uwagi,że jestem dorosła i wiem co robię dziadkowie się obruszają,że mi to nic nie można powiedzieć, a ja już po prostu nie wytrzymuje.Bardzo kocham swoich rodziców,ale czuje że dłużej już tak nie wytrzymam, że duszę się, kilka razy miałam depresję z tego powodu.Jestem dorosłą i dojrzałą osobą która chciała by mieć po prostu coś swojego, żeby nikt nie zwracał mi uwagi i nie zaglądał w "przysłowiowe" gary...Proszę niech mi ktoś coś doradzi...bo czuje,że moje nerwy są na granicy wytrzymałości...