Dodaj do ulubionych

przeszłość

17.03.11, 20:53
Hej,
zawsze byłam dosc wrażliwa, niesmiala i przeżywałam wszystko, jednak co jakis czas budziły się we mnie jakies pokłady odwagi:P i dzięki temu dosc szybko sie uniezależniłam, znalazłam dobrą pracę i generalnie zmieniłam swoje życie. Kilka lat temu nigdy bym nie pomyslała, ze bede w takim miejscu jak teraz. Niestety strasznie mi wstyd za to, co kiedys zrobilam, ze zachowalam sie tak nieodpowiedzialnie. 2 lata temu wpadłam w pułapkę takich toksycznych związków, dałam się bardzo zle potraktowac, nie zachowałam ostrożnosci bo zapomnialam, ze ktos moze mi zrobic krzywde. Z jednej strony nic takiego 'strasznego' sie nie stało, kazda dziewczyna by to potraktowała jako doswiadczenie i wyciagnela wnioski a ja jak jakas kretynka nie potrafie. Sama sie tym zamęczam i zadręczam, ciągle to rozpamiętuję i to do tego stopnia, ze wplywa to juz na moje cale zycie. Czuje się, jakbym miala emocje i uczucia 15 latki. Przez to rozpamiętywanie popadam w jakies stany depresyjne, nie moge sobie ulozyc zycia przez takie bzdury. JEstem na siebie wsciekła, ze marnuję sobie życie i tracę tyle energii ale to silniejsze ode mnie. Jak pracować nad sobą? NAprawdę mam wrazenie, ze wpadłam w kies błędne koło.
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: przeszłość 17.03.11, 21:04
      Jest takie zjawisko afektywnego zalegania uczuć oraz lepkości uczuć. Poczytaj sobie w googlach.
      Trochę tak to wygląda.
      • lubiebarszcz Re: przeszłość 17.03.11, 21:10
        Dzieki, przeczytalam. Trochę się wystraszyłam. Tylko co ja mam z tym teraz zrobic, jak mam przestać o tym rozmyślac i analizować?
        • to.niemozliwe Re: przeszłość 17.03.11, 21:39
          Jestem moderatorem, nie psychologiem. Przede wszystkim wiecej poczytaj i porozmawiaj z ludzmi, tu na forum. Daj sobie czas. :-)
          Acha, uwazaj, sa tu forumowicze, ktorzy lubia przykopac. Oczywiscie najchetniej komus w dolku....;-)
          • lubiebarszcz Re: przeszłość 18.03.11, 20:11
            Ok. tylko że minęło juz ponad 1,5 roku i jakoś czas mi nie pomaga. Wydaje mi się, ze to nie były az tak traumatyczne przezycia żeby jeszcze to tak we mnie tkwiło.
            • to.niemozliwe Re: przeszłość 18.03.11, 21:10
              Wiesz, za każdym działaniem, lub zaniechaniem ukrywa się jakaś wewnetrzna nagroda, jakiś stan korzyści. Możemy sobie porozważać jakie korzyści możesz mieć z umartwiania się i rozpamiętywania traumy. Oczywiście są też złe strony, o których wspominasz, ale pomysl trochę swobodniej - jakie mogą być "nagrody", które utrzymują w Tobie ten afekt?
              • koala_tralalala Troche zgaduje 19.03.11, 11:51
                Moim zdaniem zdecydowanie przesadziles odsylajac dziewczyne do afektywnego zalegania uczuć i lepkości uczuć. Nie ma zadnych podstaw, zeby sugerowac jej zaburzenia.

                Lubiebarszcz rozpamietuje jakas sytuacje, nie wiemy jak bardzo byla powazna. Zeby sie z tym uporac raczej przydalby jej sie trening z koncentrowania mysli na innym temacie, zadaniach. Nawet proste cwiczenia medytacyjne moga pomoc. Warto tez przez dlugi czas wyznaczyc sobie tyle zadan, zeby nie bylo czasu na rozpamietywanie, ja bym sie skoncentrowala na rzeczach dajacych plusy niwelujace tamten blad. Nie wiem co to bylo, wiec strzelam: pomoc starszym, samotnym obcym osobom, niepelnosprawnym, dzialalnosc w fundacjach pomagajacych dzieciom, doroslym wychowankom domow dziecka, itp. Trzeba sie zaangazowac w to na dlugi czas (bo rozpamietywanie zaczyna byc utrwalonym zachowaniem), tak zeby kazdy dzien byl wypelniony.

                Jesli zas chodzilo o gwalt, znecanie sie, to obawiam sie ze bez profesjonalnej terapii Lubiebarszcz bedzie trudno uwolnic sie od wspomnien, bo pewne elementy postu wskazuja na syndrom stresu pourazowego. Wtedy tylko terapia i to jak najszybciej.
                • lubiebarszcz Re: Troche zgaduje 19.03.11, 12:59
                  No wlaśnie też myslalam o tym, zeby skupiać na czymś uwagę i zająć się czymś innym. Jak wyjechałam na 4 miesiące i bylam w nowym otoczeniu to bylo duzo lepiej, jak wyjezdzam na wakacje np. na 2 tygodnie o tez jest duzo lepiej. Ale jak wracam do codziennosci to jak jakas kretynka wracam od razu do tamtych sytuacji, jakby wlasnie to bylo moje wyuczone myslenie. Jestem na codzien bardzo zajęta, wzięłam duzo nowych zajęc wlasnie po to, by się czymś zając ale to jeszcze gorzej na mnie działa.
                  • koala_tralalala Re: Troche zgaduje 19.03.11, 23:44
                    Mozesz okreslic czy ta powracajaca sprawa to bylo cos malego czy tez cos co narazilo Cie na bardzo silne przezycia, traumatyzujace (jak gwalt, jak napad, jak przemoc psychiczna o duzym natezeniu)?
                    • lubiebarszcz Re: Troche zgaduje 20.03.11, 00:24
                      > Mozesz okreslic czy ta powracajaca sprawa to bylo cos malego czy tez cos co nar
                      > azilo Cie na bardzo silne przezycia, traumatyzujace (jak gwalt, jak napad, jak
                      > przemoc psychiczna o duzym natezeniu)?

                      Ciężko mi odpowiedzieć bo wydaje mi się, że dla innych dziewczyn to by nie było coś 'dużego'. Ale ja do tej pory mialam jednego kochającego chlopaka i jakos chyba w swej głupocie i naiwnosci straciłam rozsądek.Trudno tak opisać bez szczegółów, ale pierwsza sytuacja to było jakkolwiek głupio to brzmi uwiedzenie mnie tylko w celu wykorzystania, jak się zorientowałam to nakłanianie do seksu bez zobowiązań a po usłyszeniu sprzeciwu kłótnia, w której usłyszałam to i owo. Bylam bardzo zakochana i nie miesciło mi się w głowie, ze ktos moze mowic do mnie takim wulgarnym językiem i sie tak zachować wobec mnie. Druga sytuacja była dla mnie jeszcze gorsza, wiąże się z seksem ale głupio mi napisać, nawet się wstydzę napisać o tym.
                      • to.niemozliwe Re: Troche zgaduje 20.03.11, 00:51
                        Chyba tylko ludzki mozg ma takie wlasciwosci, ze z jego perspektywy przeszlosc wciaz "istnieje". Kazdy z nas ma jakas tam porcje glupoty do odrobienia, wiec warto czasami miec dystans i umiejetnosc wybaczania sobie tej glupoty. Proponuje Ci odbyc rozmowe z kobieta-psycholog i podzielic sie swoim doswiadczeniem, najlepiej z kims starszym od siebie o pokolenie.
                        Przypomina mi sie fajny tekst "Cud niepamieci".
                      • koala_tralalala Re: Troche zgaduje 20.03.11, 10:16
                        Lubiebarszcz, jesli to byly Twoje pierwsze doswiadczenia, to naturalne, ze nie mozesz zapomniec i ze tak je mocno przezywasz. Bardzo trudno bedzie Ci samej uporac sie z przezyciami. Dlatego To.Niemozliwie dobrze radzi - poszukaj pani psycholog i porozmawiaj z nia szczerze, ze przezycia stale wracaja, ze sie dreczysz, pamietaj ze psychologow obowiazuje tajemnica, wiec mozesz byc spokojna. Zwykle spotkan jest tyle ile potrzebuje osoba, ktora przezywa trudne chwile.
    • shachar Re: przeszłość 18.03.11, 20:58
      napisałaś "przeszłość" ,ja przeczytałam "przyszłośc" i rozsiadłam się w oczekiwaniu futurystycznych wizji...potem doczytałam dokładniej, ale już nie pamiętam o czym napisałaś w tytułowym wątku. Niech to może będzie dla Ciebie nauką, że nie warto się tak aż fiksować na przeszłości, bo dla nikogo ona już nie istnieje, żyje tylko w Twojej głowie.
    • no1teresa Re: przeszłość 19.03.11, 00:54
      mogłabyś poszukać pomocy dla siebie w postaci diety wspomagającej wątrobę - na tym się zafiksuj dla odmiany, bo wg medycyny chińskiej nadmierne rozpamiętywanie przeszłości, przeżywanie i przeżuwanie jej wciąż od nowa , wiąże się z jakąś dysharmonią w jej funkcjonowaniu
      brak śmiałości i odwagi ma zaś związek ze słabą energią nerek
      • sabinac-0 Re: przeszłość 26.03.11, 19:19
        no1teresa napisała:

        > diety wspomagającej wątrobę (...)

        Moglabys zdradzic szczegoly owej diety?

        > brak śmiałości i odwagi ma zaś związek ze słabą energią nerek

        Jest jakas "dieta wspomagajaca nerki"?
    • gadagad Re: przeszłość 20.03.11, 00:19
      Określ jednoznacznie dla ciebie co się stało.Jak nazwiesz problem jednym słowem, to wiesz co masz odstrzelić.No , stało się coś strasznego, jak ciebie to tak męczy. Komu i dlaczego dajesz fory, że ty się zwijasz?
    • mieszkamnastrychu Re: przeszłość 20.03.11, 12:32
      Przede wszystkim, przestań być na siebie wściekła! Jeśli przeżyłaś coś złego, to masz prawo cierpieć z tego powodu. Nie ma jednej uniwersalnej wrażliwości, nie porównuj się z innymi, które "na pewno dawno by sobie z tym poradziły". Po pierwsze - nie wiesz tego, przecież tego nie widać, ludzie nie piszą sobie na czołach "świetnie poradziłam sobie z traumą, podziwiajcie" (a gdyby nawet pisali, to wcale by nie znaczyło, że tak jest.)
      Po drugie - każdy przeżywa inaczej.
      Być może to rozpamiętywanie i zadręczanie bierze się właśnie stąd, że nie dałaś sobie prawa, żeby przeżywać. Z Twojego postu bije samooskarżenie: "ja wpadłam w pułapkę", "ja zachowałam się nieodpowiedzialnie", "ja tracę energię", "ja marnuję sobie życie".

      Ktoś Cię skrzywdził. Masz prawo cierpieć z tego powodu, bez względu na to, jak by sobie z taką krzywdą poradził ktokolwiek inny. Takie porównania nie mają sensu. Są ludzie, którzy uznają to, co Cię spotkało za drobiazg i przejdą nad tym szybko do porządku dziennego, ale będą za to przeżywać latami inne rzeczy, których Ty może byś nawet nie zauważyła. Każdy ma prawo do swojej wrażliwości, przywiązywania wagi do innych problemów.
      Warto porozmawiać z psychologiem, nazwać to, co Cię spotkało i przede wszystkim przestać się obwiniać.
      • lubiebarszcz Re: przeszłość 26.03.11, 14:09
        Dzięki za odpowiedzi, moze tez ta ostatnia da mi cos do myslenia. Chyba naprawde musze isc do psychologa bo naprawde nie chce tak dalej. Kilka dni temu byłam na randce, byl to dla mnie koszmar. Chłopak, z kórym się umówiłam bardzo mi sie podobał ale był tez dosc pewny siebie, przystojny. Próbował hmm flirtować ze mną, a ja czułam się tych momentach jak w jakiejś pułapce. PRzed tymi moimi historiami pewnie bym byla w siódmym niebie, a teraz nie jestem w stanie być zalotna, tracę kompletnie pewność siebie, czułam się jak idiotka chociaz on naprawdę byl w porządku. Pozniej wyslal mi smsa, ze bardzo podoba mu sie moja kobiecość, co odebrałam z jednej strony jako komplement a z drugiej jako przekonanie, ze on oczywiscie chce mnie tylko wykorzystać. Bo jestem taka beznadziejna, ze na pewno nie spodobałam mu się jako ja tylko ewentualnie obiekt do lozka. Czuję się jak jakis dziwolog.
    • paco_lopez Re: przeszłość 26.03.11, 18:40
      hej,

      u mnie 2 lata temu tez było toksycznie z różnych powowdów i tez mi sie to montuje w szare dni do łba. musisz to rozdmuchiwać jak lolek bolkowi chmurke z głupią myślą. to się nazywa kręcenie filmów, można tez mówić na to obsesja. trzeba sobie z tym jakoś radzić. nie wiem może cie rozczaruje, ale bieganie po parkach ma funkcje terapeutyczne , podobnie słuchanie wesołej muzyki oraz oglądanie klanu i barw szczęścia. tam mają takie przewałki i taki dzub w ciup, że aż się człowiekowi miło robi, ze ich tylko ogląda.
      • lubiebarszcz Re: przeszłość 26.03.11, 18:57
        :), no mozna to chyba juz nazwac obsesją. Tylko naprawdę ostatnio na tym spotkaniu czułam się jak jakas psychicznie chora, facet chciał pogadać, naprawdę byl spoko i baardzo mi się podobał. Nie odezwal się poki co po tym sms-ie. Wiem ze to zabrzmi naiwnie ale jakbym nie miala energii,nie umiem sie smiac beztrosko, jakos zawsze mam ten smutek. Zamiast cieszyc sie na spotkaniu (widziałam, ze mu się podobam) to zachowałam się jak niepewna i zagubiona 15 latka. Nie wiem jak to zmienic bo po tym moje samopoczucie jeszcze siadło.
        • sabinac-0 Re: przeszłość 26.03.11, 19:44
          lubiebarszcz napisała:

          > Zamiast cieszyc sie na spotkaniu (widziałam, ze mu
          > się podobam) to zachowałam się jak niepewna i zagubiona 15 latka. Nie wiem jak
          > to zmienic bo po tym moje samopoczucie jeszcze siadło.

          Najpierw wyrzucasz sobie nadmiar zaufania do facetow, a teraz sie gryziesz, ze zachowujesz sie z rezerwa i nie lepisz sie jak mucha do miodu do kazdych portek, ktore ci rzuca komplement.

          Na moje, obecna nieufnosc oznacza, ze uzylas rozumu i wyciagnelas wnioski z tamtych doswiadczen. Jest to powod do dumy a nie do wstydu.

          Jesli moge Ci cos doradzic - daj sobie troche czasu.
          Sprobuj odpuscic sobie facetow i zajac sie soba.
          Ludzie wpadaja w toksyczne zwiazki wtedy, gdy panicznie boja sie samotnosci (a dokladnie bycia sam na sam z soba :)), dlatego polubienie towarzystwa samej siebie staje sie rodzajem szczepionki przeciwko zlej milosci.
          • lubiebarszcz Re: przeszłość 26.03.11, 19:56
            Tez mi sie wydaje, ze powinnam zając się sobą, nie spotykac się z nikim przez jakis czas, odzyskać rownowage. Tylko ciezkie to dla mnie, jak jestem sama to czuje sie zupelnie nieatrakcyjna. Mam naprawde duzo zajec, staram sie byc miedzy ludzmi, wychodzic z domu itd. ale czesto dopadaja mnie straszne nastroje jak siedze sama.
            Wtedy na spotkaniu moze zachowalam rezerwe ale najgorsze bylo to, ze w srodku czulam sie bardzo niepewnie, jakbym byla w jakiejs groznej sytuacji. On mnie zapytal o cos osobstego a ja skoro nie chcialam odpowiadac to zamiast np. dac jakąs wymijającą odpowiedz z usmiechem to czulam wewnątrz jakby cos mnie zmrażało i takie uczucie strasznego zdenerwowania, i czulam, ze strasznie mnie to meczy. No i oczywiscie pozniej wyrzuty sumienia, ze zrobilam z siebie idiotke.
            • sabinac-0 Re: przeszłość 27.03.11, 13:03
              lubiebarszcz napisała:

              > ciezkie to dla mnie, jak jestem sama to cz
              > uje sie zupelnie nieatrakcyjna.

              Istnieje cos takiego jak "uzaleznienie od zakochania" - osoby tym dotkniete, gdy nie maja motyli w brzuchu, trampoliny nastrojow i tej calej adrenaliny zwiazanej z wyliczanka "kocha-lubi-szanuje", czuja sie jak przekluty balon i moga nawet wpadac w depresje.

              Ta sytuacja niesie dwa zagrozenia.
              Jedno, ze poszukiwanie uczuciowych "mocnych wrazen" prowadzi prosto w objecia roznych popaprancow, jako ze im wiekszy dran tym lepsza karuzele emocji zapewnia.
              Drugie, ze jesli taka uzalezniona osoba pozna kogos porzadnego i gotowego szczerze pokochac, z miejsca go odrzuci jako nudziarza - bo porzadni ludzie nie funduja ukochanym ekscytacji tylko spokoj.

              Okres samotnosci jest rodzajem "odwyku" - i rzeczywiscie przez jakis czas mozesz sie czuc jak cpun z zespolem abstynencyjnym. Mozesz byc niespokojna, smutna, placzliwa, miec leki, moze Cie nosic po domu w wieczory spedzane bez towarzystwa, moze Cie nawet kusic, by zamienic jedno uzaleznienie na drugie i zaczac popijac lub brac tabletki uspokajajace.

              Jesli rozum wezmie gore nad emocjami i jesli powstrzymasz sie od uzywek (alkoholu, pigulek, przypadkowego seksu itp.), po pewnym czasie zauwazysz, ze samotny wieczor, niedziela bez randki czy wakacje w pojedynke to nie zadna tragedia i maja swoje zalety.

              Jesli przetrwasz "odwyk" i polubisz spokoj i wlasne towarzystwo, nie bedziesz rzucac sie z desperacja na kazdego faceta ktory okaze cien aprobaty, wiec wybor ewentualnego partnera bedzie sila rzeczy bardziej racjonalny.

              > No i oczywiscie pozniej wyrzuty sumienia, ze zrobilam z siebie idiotke.

              Jesli nawet, to co z tego?
              Znajdz kogos, kto nigdy nie zrobil z siebie idioty w towarzystwie. :P

              Na kiego grzyba zadreczac sie, co mogl sobie pomyslec obcy czlowiek?
              • lubiebarszcz Re: przeszłość 27.03.11, 14:45
                Cóz, chyba niestety dużo rzeczy się zgadza z tego co napisalas... Rzeczywiście z jakichs niezrozumiałych dla mnie przyczyn 'ciągnie' mnie do chyba podejrzanych facetów a tych 'zwyklych' traktuje jako nudziarzy... Ostatnio spotykałam się miesiąc z pewnych chlopakiem, który byl wlasnie taki 'porządny' tylko ze umieralam z nudów i popadałam we frustrację. Nie wiem, moze cos ze mna nie tak bo strasznie meczy mnie taka szara codziennosc. Tylko ze on wg mnie rzeczywiscie byl taki nudny.
                Postaram się zrobic sobie naprawde taki odwyk i byc silna,niestety tak jak napisalas pojawiają się takie mysli,ze skoro juz bede sama w weekend to za to z butelka wina albo skoro nie nadaje się do związku to dlaczego nie przypadkowy seks. Oczywiscie nie robie tego (jeszcze?) bo wiem, jakie to moze miec dla mnie emocjonalne konsekwencje. Ale podczas tej ostatniej randki czułam, ze to facet z typu do jakiego mnie ciągnie i nic dobrego z tego nie wyniknie.
                • sabinac-0 Re: przeszłość 27.03.11, 17:03
                  lubiebarszcz napisała:

                  > Nie wiem, moze cos ze mna nie tak bo str
                  > asznie meczy mnie taka szara codziennosc.

                  I tu jest pies pogrzebany.

                  Jak ktos kocha adrenalinke, zwykle zycie go nuzy, podobnie jak zwykly facet - taki, ktory co prawda nie funduje fajerwerkow ani wystrzalowych orgazmow, ale wspiera, jest lojalny i dotrzymuje slowa.
                  Nic tak nie wciaga "uzaleznionych od zakochania" jak survival z popaprancem, ktory dzis odstawia kamasutre a jutro wdeptuje cie w glebe lub znika bez wiesci, dzis obsypuje cie kwiatami a jutro chleje nawet nie patrzac w twoja strone.

                  P.S. Zapomnij o opcji "nosi na rekach, obsypuje kwiatami i klejnotami, bez chlania, bicia i znikania" - tego to nawet w Erze nie daja.

                  > Ale podczas tej ostatniej randki czułam, ze to facet z
                  > typu do jakiego mnie ciągnie i nic dobrego z tego nie wyniknie.

                  Zatem insynkt dziala i rozum tez jest na swoim miejscu.
                  Mowiac po lekarsku "rokowanie jest dobre". :)
                • to.niemozliwe Re: przeszłość 27.03.11, 19:21
                  Czy wypierasz swoja naturalna seksualnosc?
      • sabinac-0 Re: przeszłość 26.03.11, 19:26
        paco_lopez napisał:

        > trzeba s
        > obie z tym jakoś radzić.
        > bieganie po parkach
        > słuchanie wesołej muzyki oraz oglądanie kla
        > nu i barw szczęścia.
        > dzub w ciup,

        Udawanie, ze problemu nie ma i nigdy nie bylo pomaga tylko pozornie.

        Potem wielkie zdziwienie, ze taki spokojny i usmiechniety chlop (lub baba) nagle, bez powodu, wyskoczyl z okna/rozpil sie/odszedl bez slowa w sina dal/zaczal strzelac do przechodniow.
    • sabinac-0 Re: przeszłość 26.03.11, 19:17
      lubiebarszcz napisała:

      > s
      > trasznie mi wstyd za to, co kiedys zrobilam, ze zachowalam sie tak nieodpowiedz
      > ialnie. 2 lata temu wpadłam w pułapkę takich toksycznych związków, dałam się ba
      > rdzo zle potraktowac, nie zachowałam ostrożnosci bo zapomnialam, ze ktos moze m
      > i zrobic krzywde.

      Jak to - KTOS zrobil Ci krzywde a TOBIE jest "strasznie wstyd"?

      P.S. W sytuacji, gdy istnieje krzywdziciel i ofiara, wine ponosi TYLKO I WYLACZNIE krzywdziciel.
      Kazdy normalny, zdrowy na umysle czlowiek MA PRAWO liczyc na poszanowanie i MA OBOWIAZEK poszanowania innych. Jesli ktos kogos zle traktuje, nie dopelnia SWOJEGO obowiazku i narusza prawa ofiary.

      Cala ta gadka o "wspolwinie ofiary", ze niby ofiara "dala sie...", "nie zachowala...", "nie przewidziala..." to, za przeproszeniem, pier...nie kotka za pomoca mlotka.
      • hipnozaur Re: przeszłość 26.03.11, 19:32
        Nieufność nie oznacza współwiny. Winna np jest samą swoją młodzieńczą naiwnością i teraz czuję się tak jakby miała amputować jakąś część siebie na rzecz trzeżwości i dojrzałości. Rozwagi i umiaru. Czyli jednak zadra systemowo-światopoglądowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka