larusse
26.03.11, 10:01
W swojej wybitności się zacięłam (zawodowo). Nie mogę ruszyć ani Tu (lubię to straszliwie, ale sensu nie widzę, korzyści (wymiernych) też nie), ani Tu (oczekiwane profity ($) mogą być niezłe, ale nic mnie to nie obchodzi-gapię się w okno). Za nic nie mogę ruszyć w żadną ze stron, bo wiem, że przegram. W każdej inaczej, ale przegram. Myślenia wyłączyć też nie mogę (próbowałam), bo "wiem", a jak "wiem" to oszukać siebie nie mogę. Próbowałam. Zacięłam się. Zwyczajnie się zacięłam. Tak się zacięłam, że mam ochotę wziąć pistolet, wyjść do pokoju obok i strzelić sobie w łeb. Bez świadków. Godnie. Niestety, chrześcijanką jestem. Staram się być dobrą chrześcijanką. Zacięłam się. To geny. Zacięłam się. Cholera jasna!