Dodaj do ulubionych

Uroda- jedyny atrybut kobiecosci?

03.05.11, 13:45
Zastanawiam sie od dluzszego czasu, czy nie ma innych atrybutow kobiecosci poza uroda. To dziala wszedzie i kazdy patrzy wlasnie przez pryzmat urody, nic innego dla mezczyzn sie nie liczy. Policjanci zlapia na drodze ladna kobiete to tez ja inaczej traktuja, bardziej poblazliwie. Raz bylam swiadkiem, jak zlapano babke co jechala za szybko, akurat wtedy spacerowalam. Widzialam rozanielone twarze dwoch funkcjonariuszy na widok kobiety, ktora byla pijana. Sama sie zatrzymalam i zwrocilam uwage, ze ta pani jest nietrzezwa i nalezaloby ja zawiezc na komisariat i pobrac probki krwi. Policja mnie zignorowala, pani dostala pouczenie i pojechala sobie dalej.
Inny przyklad, blondynka za kierownica ciezarowki. Inni kierowcy musieli caly dzien czasem czekac na rozladunek, a jak ta sie pojawila zawsze byla przyjmowana jako pierwsza, do tego zawsze dostala jakis podarunek, czy bukiecik kwiatkow. No i za co? Za ten lalkowaty usmiech i blond wloski?
Znajomy gej rozmawial niedawno ze mna i powiedzial, ze woli przebywac w towarzystwie ladnych kobiet z uwagi na wrazenia estetyczne. Przyznam, ze mnie zatkalo.
Czy naprawde u mezczyzn nic poza ladna geba sie nie liczy? Czy nie ma juz innych atrybutow kobiecosci? Znam jeden przypadek faceta rozsadnego, ktory powiedzial, ze te wlasnie z ladna geba nie sa do zycia tylko na jeden raz.
Jak to wlasciwie jest?
Obserwuj wątek
    • nie.do.zdobycia Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 13:52
      Ładna miska jeść nie daje ale z brudnej nie chce się jeść. Wypośrodkowanie z tendencją na atrakcyjność to klucz do sukcesu.
    • agent-mulder Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 14:03

      > Znajomy gej rozmawial niedawno ze mna i powiedzial, ze woli przebywac w towarzy
      > stwie ladnych kobiet z uwagi na wrazenia estetyczne. Przyznam, ze mnie zatkalo.

      to musiał być jakiś odosobniony, indywidualny przypadek.

      dla mnie prawie zawsze widok piękna jest bolesnym przeżyciem.


      • nazzilla Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 14:14
        agent-mulder napisał:

        >
        > > Znajomy gej rozmawial niedawno ze mna i powiedzial, ze woli przebywac w t
        > owarzy
        > > stwie ladnych kobiet z uwagi na wrazenia estetyczne. Przyznam, ze mnie za
        > tkalo.
        >
        > to musiał być jakiś odosobniony, indywidualny przypadek.
        >

        Nie znam towarzystw gejowskich, ale spytam, dlaczego ten akurat gej byl przypadkiem odosobnionym?

        > dla mnie prawie zawsze widok piękna jest bolesnym przeżyciem.
        >
        Rozumiem, ze jestes gejem, lecz nie rozumiem dlaczego widok piekna jest dla Ciebie bolesny?
        • agent-mulder Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 14:49

          na ten temat piszę się bardzo dużo, a nawet śpiewa, zobacz poniższe linki:

          youtube.com/watch?v=HK9VBxDlQOE
          kobieta.interia.pl/news/moj-przyjaciel-gej,1511865

          Na widok piękna można czuć podziw i wzruszenie. Wszystko zależy od chwili i nastroju. Piękno to nie tylko to, co stworzył człowiek. Natura sama w sobie potrafi być piękna. Pewnie sama kiedyś przeżyłaś moment zachwytu na widok jakiegoś krajobrazu.

          Ale uciekamy od tematu - atrybuty kobiecości: zapach, styl ubierania, kobiece kształty, kobiecy głos (przecież też jest bardzo przyjemny do słuchania -sztuka mówienia), zgrabna sylwetka, lecz nie w kazdym przypadku, w końcu kobiety pulchne też mogą być seksowne:)
          • nazzilla Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 15:03
            agent-mulder napisał:

            > Ale uciekamy od tematu - atrybuty kobiecości: zapach, styl ubierania, kobiece k
            > ształty, kobiecy głos (przecież też jest bardzo przyjemny do słuchania -sztuka
            > mówienia), zgrabna sylwetka, lecz nie w kazdym przypadku, w końcu kobiety pulch
            > ne też mogą być seksowne:)

            To tez wszystko zalezy od podejscia. Ja odkad przytylam zaczelam wygladac jak stara szczota, wlosy co prawda kazdego dnia wymyte, lecz nigdy uczesane, ulozone, zero makijazu, z ciuchow dres domowy, ubran nie chce kupowac, bo mi szkoda kasy na te pulchna i takie tam. O sobie nie moge powiedziec, ze pulchna wygladam seksownie, choc na codzien widze kobiety mojej obecnej wagi zadbane i wygladajace calkiem niezle:)
            • agent-mulder Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 21:58

              napisz nam proszę jak to jest z atrybutami kobiecości w Teheranie.
              • nazzilla Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 08:41
                agent-mulder napisał:

                >
                > napisz nam proszę jak to jest z atrybutami kobiecości w Teheranie.

                Wiesz, ja wyjechalam z rodzina z Teheranu w wieku 6 lat, wiec chcac nie chcac, niewiele moge pamietac. Z tego, co kojarze, w tamtych czasach kobiety wygladaly tak samo, jak kobiety w Polsce w tych latach. Pamietam tez bloki z wielkiej plyty, takie same jakie byly budowane w tym czasie u nas. Nie bylam od tej pory nigdy wiecej w Teheranie, ile razy planowalam wakacje, to brakowalo kasy, a oszczedzac nigdy mi sie na ten cel nie chcialo. Moze w przyszlym roku.
                Z tego, co mi wiadomo, kobiety podobnie jak i w Polsce- sa takie, ktore sa zagorzalymi muzulmankami (tak jak w Polsce krzyzowe katoliczki), jak i nowoczesne, wyksztalcone, z kasa, ktore zyja normalnie na przyzwoitym poziomie. Wiekszosc mysli, ze te somalijskie duchy to jest atrybut kobiety perskiej, ale to nie jest absolutnie prawda. Wsrod Persow Somalijczycy sa tak samo niechciani, jak i w zachodniej Europie, z tym, ze nikt im nie zabrania wypinania dupska i noszenia tych ohydnych strojow (ale to kwestia czasu).
                To tez nie jest tak, ze wszyscy boja sie tej somalijskiej choloty, to wlasnie ci zyja pod strachem, z kazdym rokiem coraz wiekszym, bo ludziom ciemnota wcale sie nie podoba. A to, co pisze sie ogolnie w mediach nalezy ze tak powiem dzielic zawsze przez 10.
                • agent-mulder Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 18:57

                  > Z tego, co mi wiadomo, kobiety podobnie jak i w Polsce- sa takie, ktore sa zago
                  > rzalymi muzulmankami (tak jak w Polsce krzyzowe katoliczki), jak i nowoczesne,
                  > wyksztalcone, z kasa, ktore zyja normalnie na przyzwoitym poziomie

                  Ja też jestem zdania, że polskie mohery są równie niebezpieczne jak talibowie w Islamabadzie ;)

                  Tak więc udanych wakacji w przyszłym roku :)
                  • nazzilla Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 05.05.11, 09:59
                    agent-mulder napisał:

                    > Ja też jestem zdania, że polskie mohery są równie niebezpieczne jak talibowie w
                    > Islamabadzie ;)
                    >

                    www.aryamehr.org/eng/aryamehr/fam/leila.htm
                    Patrz, czy ona nie byla piekna i kobieca? Zabili ja no i za co?


                    > Tak więc udanych wakacji w przyszłym roku :)

                    Dziekuje, moze do przyszlego roku uda mi sie zaoszczedzic, bo wycieczka do tanich nie nalezy:))
                    • agent-mulder Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 05.05.11, 18:34

                      > Patrz, czy ona nie byla piekna i kobieca? Zabili ja no i za co?

                      Brutalność islamistów jest dla mnie zawsze tak samo wstrząsajaca.

                      Kiedyś działała taka strona (została zablokowana), na której były publikowane filmy z egzekucji i tortur.
                      Filmy obejrzałem- obcinanie głowy, języków, rąk... brakuje słów, żeby to okrucieństwo opisać.
                    • realista_nr1 Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 06.05.11, 16:12
                      Akurat Leila zabila sie sama, zapila sie i zacpala na smierc zamarzajac w okolicach przystanku autobusowego. Wtedy juz piekna nie byla
    • jedr-ek28 Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 15:48
      Trochę czuć zazdrością z tego, co piszesz. Faktem jest, że geje lubią towarzystwo ładnych kobiet, ale chyba, jak sama się domyślasz, nic poza tym. To prawda, wygląd nie jest najważniejszy. Kobieta musi mieć też coś w sobie. A więc jestem drugim takim facetem
    • jan_stereo Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 19:19
      Gdyby uroda byla jedynym atrybutem kobiecosci, wowczas nawet urodziwy pawian bylby kobiecy...a tak raczej nie jest, przynajmniej nie dla mnie ;'))




    • realista_nr1 Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 20:43
      A niby to dlaczego ladna to na jeden raz a brzydka to moze na cale zycie?
    • paco_lopez Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 21:26
      no to jest tak, ze leiej być pięknym i bogatym niz biednym i brzydkim. kto to ustawia , tego nie wiem.
    • jeriomina Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 22:10
      A ty masz z tym jakiś problem? Zamiast roztrząsać, pogódź się z tym i zadbaj o siebie.
    • koala_tralalala Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 22:16
      Cieszy nagly wysp na forum Psychologia madrych facetow, ktorzy cenia w kobietach cos wiecej niz urode.

      To moze jeszcze reka do gory ten ktory ozenil sie albo chociaz spotyklal dluzszy czas z tzw. paszetem, wszystko jedno czy pasztet byl gruby czy szczuply. Czy jest tu facet, ktory zwiazal sie z kobieta, ktora go nie pociaga fizycznie? Stawiam dolary przeciwko orzechom, ze nie, chocby byla Einsteinem .

      Dlatego uwazam ze Ewa ma racje, mozna sie spierac do do szczegolow, kolejnosci, ale fakty sa jakie sa. Tez to widze na co dzien. Wyglad kobiety to niezwykle wazny czynnik. Ladna kobieta, ktora kreci faceta, zalatwi niemal wszystko. To jedyny powod dla ktorego kobiety przenaczaja tyle czasu i srodkow, zeby dobrze wygladac, cierpia chodzac w niewygodnych butach czy ubraniach, glodza sie calymi latami itp. Znam to wszystko takze z wlasnego doswiadczenia, zna to 90% pan.

      Inne atrybuty kobiet sa wazne dopiero PO, czyli na drugim miejscu, ale jest ono mocno przesloniete pierwszym. I licza sie dopiero pozniej, czasem po chwili, a czesto dopiero po wielu latach, gdy facet ochlonie z erotycznego amoku.

      Ewie moge tylko dopowiedziec, ze PRZED geba liczy sie cialo. Ono jest najpierw. Geba dopiero pozniej. Oczywiscie - w teorii - zawsze znajda sie panowie, ktorzy wybiora bezksztaltna kobiete ze wzgledu na jej piekna twarz, ale to wyjatki w meskim stadle.
      • jeriomina Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 22:18
        Ja się zgadzam. Dlatego świadomie swego czasu opracowałam pewien image, styl ubierania i bycia. A jak to zadziała, potem się okazuje, że i środek jest interesujący;-)
        • koala_tralalala Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 11:29
          I super :) Tylko ze Ty baba jestes, a ja tu czekam na faceta. Od wczoraj nie zglosil sie zaden, ktory zwiazal sie z kobieta nie pociagajaca go fizycznie, zas ponizej wypowiadaja sie juz same kobiety. Panowie znikneli jak sen zloty... ;) :D
          • to.niemozliwe Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 21:41
            ale po co sie wiazac z kobieta, ktora nie pociaga fizycznie?
            • voxave Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 05.05.11, 08:03
              Właśnie--po co sie oszukiwać---uroda i wdziek oraz młodośc to jest to co nakreca panow
              pisanie całych rozpraw o duchowośc\i i takich tam bzdetach to strata czasu :)
            • koala_tralalala Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 05.05.11, 10:59
              > ale po co sie wiazac z kobieta, ktora nie pociaga fizycznie?

              Otoz to. Po co wiazac sie z kobieta, ktora jest inteligentna, fascynujaca, interesujaca, z ktora spedzanie czasu jest przyjemnocia?
              • voxave Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 05.05.11, 14:42
                Koala--przyjemnośc wyznacza i odczuwa ta druga strona ...
      • jan_stereo Reka do gory... 04.05.11, 19:07
        koala_tralalala napisała:

        > To moze jeszcze reka do gory ten ktory ozenil sie albo chociaz spotyklal dluzsz
        > y czas z tzw. paszetem, wszystko jedno czy pasztet byl gruby czy szczuply. Czy
        > jest tu facet, ktory zwiazal sie z kobieta, ktora go nie pociaga fizycznie? Sta
        > wiam dolary przeciwko orzechom, ze nie, chocby byla Einsteinem .

        Bylem w takiej znajomosci przez pol roku, dziewcze fizycznie kompletnie mnie nie interesowalo (chociaz nie nazwal bym jej zadnym pasztetem, bardzo zadbana osobka), niestety jej zainteresowanie nie bylo az tak powsciagliwe wiec sie uklad rozsypal, byla jednak bardzo kobieca psychicznie, z niesamowitym poczuciem humoru i calal masa innych przymiotow. Spotykalem tez dziewczyny, klasyfikowane jako 'urodziwosci' z ktorymi nie dalo sie wytrzymac wiecej niz godzine...
        • koala_tralalala Re: Reka do gory... 04.05.11, 20:15
          Chcesz przez to powiedziec, ze przyjazniles sie z dziewczyna, ktora Cie nie pociagala? Czy tez gotow byles z nia sypiac, byle nie za wiele?
          • jan_stereo Re: Reka do gory... 04.05.11, 20:47
            Jej osoba podobala mi sie na tyle by traktowac ja wiecej niz kolezanke, jako dziewczyne wlasnie, jednoczesnie, fizycznie nie pociagala mnie ona do tego stopnia bym mial ochote z nia sypiac...
            • koala_tralalala Re: Reka do gory... 05.05.11, 11:00
              Znaczy byles dzielny i przyjazniles sie z kobieta, ktora nie pociagala Cie fizycznie? :D
              • jan_stereo Re: Reka do gory... 05.05.11, 13:00
                Ja Ci tu jasno i precyzyjnie przekazuje tresci, a Ty sobie trzaskasz wlasne interpretacje celem zapodania jakiegos usmiechu. Rozszerze zatem, przyjaznie sie z wieloma kobietami ktore mnie kompletnie nie pociagaja fizycznie i ktorych nie widze (nawet gdyby one tego chcialy) jako kandydatek na dziewczyne, ale z ta jedna, wymieniona, moglbym smialo poza te przyjazn wykroczyc, gdyby tylko ona zaakceptowala taki 'okrojony' uklad ;D Chyba te niuanse zostaly teraz wytluszczone nalezycie, co ?
                • larusse Re: Reka do gory... 05.05.11, 13:36
                  The game is still on, Janie...
                • koala_tralalala Re: Reka do gory... 08.05.11, 10:50
                  Janie, przeoczylam tę wypowiedz. Wracam do niej po kilku dniach z powodu Twojego wpisu z innego watku. Co masz na mysli mowiac "okrojony" uklad? Jesli spisz z dziewczyna i cudownie Ci sie z nia rozmawia, chcesz z nia byc, to uklad jest kompletny. Tak uwazam.

                  A tu jakies niuanse: , "fizycznie nie pociagala mnie ona do tego stopnia bym mial ochote z nia sypiac" , "niestety jej zainteresowanie nie bylo az tak powsciagliwe", "wiec sie uklad rozsypal". Wynika z tego, ze spędzałeś czas z kobieta, z ktora miales ochote rozmawiac jak z przyjacielem, ale ona chciala czegos wiecej, molestowala Cie, moze nawet ulegles, ale dlatego wcofales sie po pol roku.

                  Zatem – w mojej ocenie - potwierdzasz teze, ze facet nie jest w stanie byc z kobieta ktora go nie pociąga fizycznie, choćby byla najwspanialsza. Ty zaś chciałeś jej zaprzeczyc. Przyznaje zatem, zakpilam, ale niczego nie nadinterpretowałam, a to mi zarzuciles.
                  • jan_stereo Re: Reka do gory... 08.05.11, 17:37
                    'Okrojony', jak latwo sie domyslec, oznaczal brak sypiania razem. Kolejna nadinterpratacja z Twojej strony jest twierdzenie, ze ja sie wycofalem, kiedy jasno napisalem, ze to ona nie byla takim 'okrojonym' (patrz wyjasnienie powyzej) usatysfakcjonowana. Kolejna, juz mega nadinterpretacja, jest pisanie w nawiazaniu do mojego opisu ponizszego tekstu:

                    ''Zatem – w mojej ocenie - potwierdzasz teze, ze facet nie jest w stanie byc z kobieta ktora go nie pociąga fizycznie, choćby byla najwspanialsza''

                    Tu nawet nie ma co oceniac, masz wytluszczone zupelnie inne przeslanie, a brzmi ono tak, ze kobieta nie potrafi zrezygnowac z seksu z facetem ktory jej sie podoba, i raczej zakonczy zwiazek/znajomosc niz zechce zywic sie sama miloscia.

                    Jak sama widzisz, to nie ja nie potrafilem byc z kobieta ktora mnie nie pociagala fizycznie, tylko owa kobieta nie potrafila byc ze mna, chocbym byl i najwspanialszy ;D

                    Teraz natomiast kpisz ze mnie piszac iz niczego nie nadinterpretowalas. W sumie Twoje prawo, mnie to specjalnie nie przeszkadza.
                    • koala_tralalala Re: Reka do gory... 09.05.11, 00:00
                      Janie, mam nadzieje, ze zgodzisz się z tym, ze jesli chcemy sie z kims spotykac, zeby pogadac, posmiac sie albo razem poplakac, obejrzec film, wyskoczyc na piwo czy pojechać na koniec świata, ale nie pragniemy spełnienia erotycznego, to to sie nazywa PRZYJAZN. Zgoda co do tego? Mam nadzieje :) Rzecz w tym ze moje pytanie (to: „reka do gory...) dotyczlo związku erotycznego z kobieta, ktora nie pociąga faceta.

                      A teraz idzmy dalej, teraz napisales: „Tu nawet nie ma co oceniac, masz wytłuszczone (...), ze kobieta nie potrafi zrezygnowac z seksu z facetem ktory jej sie podoba”. Możliwe, przyjmijmy w tej chwili, ze tak jest (zaraz do tego wroce), to jednak moje wyjściowe pytanie dotyczylo mężczyzn, nie kobiet. A w takim razie, choc Twoja opinia jest interesujaca to dotyczy czegos innego.

                      Chce tez podkreślić, ze teraz absolutnie nie kpie ani nie zrobiłam tego w poprzednim poscie. Mam nadzieje, ze jasno się wyrazam i ze to zobaczysz, gdy jeszcze raz przeczytasz poprzedni post.


                      Na koniec wroce do Twojego stwierdzenia: „kobieta nie potrafi zrezygnowac z seksu z facetem ktory jej sie podoba i raczej zakonczy zwiazek/znajomość...”. Osobiście mam całkowicie odmienne spostrzeżenia, ale moze się myle. Z cala pewnością Ty znasz z tej strony kobiety (nie mam doświadczeń erotycznych z dziewczynami), jesli chcesz, mozna założyć watek o tej sprawie. Sama jestem ciekawa czy tak bardzo się myle co do natury kobiet.
                      • jan_stereo Re: Reka do gory... 09.05.11, 12:48
                        koala_tralalala napisała:

                        Janie, mam nadzieje, ze zgodzisz się z tym, ze jesli chcemy sie z kims spotyka
                        c, zeby pogadac, posmiac sie albo razem poplakac, obejrzec film, wyskoczyc na piwo czy pojechać na koniec świata, ale nie pragniemy spełnienia erotycznego, to to sie nazywa PRZYJAZN. Zgoda co do tego? Mam nadzieje :)


                        Tak sie sklada ze owa kobieta pragnela spelnienia erotycznego, pytanie wiec czy nadal byla to tylko przyjazn wedlug Ciebie, rozumiem bowiem, ze Ty nie zrywasz przyjazni z mezczyzna, ktory nie chce z Toba isc do lozka.

                        Po drugie, seks plus to, co napisalas powyzej, nadal wcale nie musi sumarycznie wykraczac poza przyjazn. Co wiecej, jak nazwiesz przykladowo dlugoletnie malzenstwo w ktorym zanika z czasem wzajemne, fizyczne zainteresowanie soba, powrotem do przyjazni ?

                        Rzecz w tym ze moje pytanie (to: „reka do gory...) dotyczlo związku erotycznego z kobieta, ktora nie pociąga faceta

                        Napisalas zdaje sie nieco inaczej:

                        To moze jeszcze reka do gory ten ktory ozenil sie albo [b]chociaz spotyklal dluzszy czas z tzw. paszetem[b/b]szystko jedno czy pasztet byl gruby czy szczuply

                        No wiec ja sie spotykalem z kobieta ktora mnie fizycznie nie pociagala, chyba ze spotykanie jest zawsze rownoznaczne z seksem, tego nie wiedzialem.

                        Natomiast co do zwiazku erotycznego z kims kto nas kompletnie nie pociaga seksualnie to traca to nieco o prostytucje, gdzie kobieta pokrywa sobie ten niefortunny moment zaletami pienieznymi swego klienta i chyba ciezko stawiac to za jakis specjalnie wartosciowy znacznik w zwiazkach damsko-meskich.
                        • koala_tralalala Re: Reka do gory... 09.05.11, 21:02
                          Janie, moje pytanie nie dotyczylo kobiet, lecz DOTYCZYLO WYLACZNIE MEZCZYN i ich podejscia do kobiety. Pytalam o zwiazek oraz o spotykanie sie z kobieta tylko i wylacznie o charakterze erotycznym.
                          • jan_stereo Re: Reka do gory... 09.05.11, 22:26
                            Wyglada zatem, ze temat zrobil sie niezwykle plytki po tych Twoich obecnych uscisleniach, jesli sednem Twego zapytania bylo jedynie kotlowanie sie w lozku faceta z malo pociagajaca dziewucha (czyli charakter erotyczny), a nie to, czy potrafi sie on zainteresowac na powaznie kobieta pomimo braku u niej urody, a to przeciez jest wlasnie wyrazem mojego/MESKIEGO PODEJSCIA do kobiety.

                            ps. a w nawiazaniu do samego pytania, znam kilku takich zwierzakow co to ze wszystkim pojda do lozka, dla nich nie tylko uroda kobieca sie nie liczy co i wszelakie intelektualne przymioty, niestety nie ma ich chyba na forum.
                            • koala_tralalala Re: Reka do gory... 09.05.11, 23:01
                              Ciesze sie ze doszlismy do sedna, nawet jesli z Twojego postu przebija ironia. I tak sie ciesze :)
                          • rzeka.suf Re: Reka do gory... 09.05.11, 22:33
                            Koalu, dziecko swoich czasow, w twoim swiecie jak sie ktos z kims zeni to musi to miec podstawy czy chocby silny komponent erotyczny. to samo z przewleklym 'spotykaniem sie'. w swiecie Stereo natomiast istnieje, jak twierdzi, cos takiego jak 'sama milosc' - eteryczna, duchowa forma zaangazowania wykraczajacego ponad przyjazn a nie zahaczajacego lub niekoniecznie zahaczajacego o cielesnosc/erotyke. sama milosc to dosc niepopularny w naszych sfizjologizowanych, cynicznych czasach twor, rodzacy wiele praktycznych komplikacji i moralnych dylematow ;)
                            • koala_tralalala Re: Reka do gory... 09.05.11, 23:05
                              Wiesz, przyszlo mi to do glowy w jakims momencie naszego dialogu z Janem Stereo , ale on sam tego nigdy nie powiedzial. Nie powiedzial, ze kochal te dziewczne miloscia romatnyczna i chcial z nia spedzic zycie lub jego czesc bez spelnienia erotycznego.
                              • rzeka.suf Re: Reka do gory... 09.05.11, 23:11
                                no jak nie powiedzial, cos tam pisal przecie o wybrance co sama miloscia zyc nie chciala. a spelnienia moga byc rozne, takze pozazwiazkowe hyhyhy
    • ala.l Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 03.05.11, 22:51
      jeden z wielu atrybutów:-=)
    • seth.destructor Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 00:50
      Są, są, ale kobiety nad nimi nie pracują, wolą poświęcać się pindrzeniu. Np. dla kobiety stwierdzenie : jesteś brzydka jest o wiele gorsze niż stwierdzenie jesteś głupia.
    • y.agni.k Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 00:56
      > Zastanawiam sie od dluzszego czasu, czy nie ma innych atrybutow kobiecosci poza
      > uroda. To dziala wszedzie i kazdy patrzy wlasnie przez pryzmat urody, nic inne
      > go dla mezczyzn sie nie liczy. Policjanci zlapia na drodze ladna kobiete to tez
      > ja inaczej traktuja, bardziej poblazliwie. Raz bylam swiadkiem, jak zlapano ba
      > bke co jechala za szybko, akurat wtedy spacerowalam. Widzialam rozanielone twar
      > ze dwoch funkcjonariuszy na widok kobiety, ktora byla pijana. Sama sie zatrzyma
      > lam i zwrocilam uwage, ze ta pani jest nietrzezwa i nalezaloby ja zawiezc na ko
      > misariat i pobrac probki krwi. Policja mnie zignorowala, pani dostala pouczenie
      > i pojechala sobie dalej.

      Myślisz że tylko w jedną stronę to działa? Wyślij przystojniaka do US załatwić sprawę.

      > Jak to wlasciwie jest?

      Myślę że "gęba" to za mało i wierzę że większość społeczeństwa myśli podobnie.
    • well_ness Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 01:48
      Najlepiej być średnim. Mieć sredni wzrost, średnią wagę,średnią urodę, być przeciętnie inteligentnym. Wydaje mi się, że idealne piekno wcale nie przyciaga. Dużo wiecej śmiałości mam żeby zagadać do chłopaka, który wygląda "srednio" niz do jakiegos przystojniaka. Od przystojniaka wieje chlodem.

      Brzydkim wcale tak zle nie jest. Np. jesli brzydka kobieta ubiega się o stanowisko w firmie ktorej szefem jest kobieta to z duzym prawdopodobienstwam spośród 2 kandydatek o podobnych kwalifikacjach wybierze te, która jest brzydsza a jak szefem jest facet to scenariusz moze byc podobny. Bo stereotyp mowi: ładne=glupie; brzydkie=madre.

      Ci ludzie, którzy osiągneli sukces w polityce czy w nauce wcale ładni nie są tak kobiety jak i mężczyźni (wrecz przeciwnie:)). Jedynie w show biznesie jest inaczej. I jak się za bardzo jest owładniętym tą kulturą masową to faktycznie można myśleć, że uroda to jedyny ważny atrybut.
      • renkaforever Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 07:12
        W kazdym biznesie dobre jest tylko to, co sie dobrze sprzedaje. Jezeli klienci chca piekna trzeba im je dac. Bo nie zaplaca, albo gorzej, pojda do konkurencji i dostana je taniej. Kto chcialby ogladac show z brzydkimi kobietami w rolach glownych? One maja kompleksy i nawet nie potrafia "prawdziwie" grac swoich rol, bo czuja sie niewygodnie w swoich cialach, czy ze swoimi twarzami.
        Piekna kobieta wyroznia sie pozytywnie, z reguly wszyscy sie za nia ogladaja. Niektore z zawiscia.
        Ja lubie patrzec na piekno i pieknych ludzi. Sa podobni do roslin w ogrodzie. Im bardziej kolorowe i pachnace tym wiecej widzow przyciagaja. Chcialoby sie zerwac taka rosline ale jednoczesnie mysle sobie, ze lepiej niech zostanie w swoim srodowisku, gdzie rozkwita i cieszy innych swoim pieknem. Urodziwa kobieta powinna rowniez dbac o to by pochopnie nie akceptowac "zmiany miejsc". Czesto z pieknej zadbanej kobiety w niewlasciwym otoczeniu robi sie zapyziala babina. Dotyczy to nadmiaru pracy, nadmiaru stresu, braku snu, nadmiaru zajec poza praca. Takze otoczenie , ktore "nie zauwaza" pieknej kobiety przyczynia sie do triumfu brzydoty i niedoskonalosci formy. Zeby piekno cieszylo nasze oczy musimy o nie dbac. Bez piekna umiera swiat. Chcialbys miec brzydkie mieszkanie, obdrapany zardzewialy samochod i brzydka zrzedliwa zone? Nie . Wiadomo.
    • de_torquemada Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 09:03
      Liczy sie wdziek. Urok. Bezpretensjonalnosc. Umysl i to bynajmniej nie na drugim miejscu. Kobieta aby byla atrakcyjna musi byc interesujaca i pociagajaca, co wcale nie znaczy, ze piekna.
      • jeriomina Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 09:27
        Chciałabym w to wierzyć;-)
        • de_torquemada Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 09:34
          Nie powiedzialem, ze uroda jest niewazna. Sama przez sie jednak nie wystarcza. Przynajmniej w moim przypadku. Poza tym, sa rozne wzorce urody; to co podoba sie w kobiecie mnie, nie musi sie podobac innemu mezczyznie (i na odwrot).
          • alanis11 Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 10:05

            Uroda rzecz na pewnym etapie życia pomagająca je sobie ułożyć i mieć nieco łatwiej, tego nie przeskoczymy. Natomiast to absolutnie nie jest kapitał na którym możemy zbudowac całe swoje życie i plynąc do konca jego trwania. starzejemy się ,zmieniamy , to jest bardzo ulotne. Dlatego podziwiam kobiety które inwestują w siebie , zdobywają wiedzę pną sie po szczeblach w górę ,one za jakis czas gdy uroda przeminie co jest rzeczą naturalną będą w tym sorcie który będzie czuł się wartościowy.
            • jeriomina Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 10:45
              Niestety...wiedzę i mądrość można mieć, ale nie pokażesz jej nikomu, bo do ciebie nie podejdzie, jeśli masz garb i jesteś kulawa...tylko rodzice mogą kochać bezgranicznie a i to nie zawsze...
              Ja wiem, że mój mąż by do mnie nie podszedł gdybym mu się nie spodobała...inna rzecz że potem ważniejsze dla związku było to, co miałam w głowie...ale ten pierwszy krok to była moja buzia i figura...no i co, mam płakać z tego powodu...?
              • alanis11 Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 10:57
                No dobrze ale tak jak pisałam na tym można płynąc czy z tego korzystać tylko na pewnym dość krótkim etapie życia , za kilkadziesiąt lat wszystkie bedziemy tak samo stare pomarszczone( bo umówmy się nie jestesmy celebrytkami i pod nóż taka standardowa ładna dziś Zosia nie pójdzie aby zrobic z siebie cudo modelke emerytkę , to w ogóle nie możliwe) powiedzmy ze na odsetku kobiet będzie widać jakies slady dawnej urody ale to nie będzie absolutnie pociągające piękno na którym mozna wciąż opierac poczucie wartości. Nie da rady!
                • jeriomina Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 04.05.11, 11:14
                  Ale wtedy raczej nie będzie zależało...;-)
    • larusse ale czy to coś złego? 04.05.11, 19:35
      Ja też chyba jak ten gej. :) Generalnie, lubię "ładnych ludzi". Pracuję z taką dziewczyną. Jest naprawdę piękna. Idealna. Kobieta, która nie ma ŻADNYCH wad. Żadnych (ja jeszcze nie zauważyłam, więc zakładam, że nie ma). Piękna, inteligentna, rozsądna, z poczuciem humoru, pięknym wnętrzem... Idealna. Nie sądziłam, że tacy ludzie istnieją. Bez wad. Wygląda na to, że tak. Strasznie jestem ciekawa czy jednak okaże się, że jakąś wadę ma. Choćby maleńką. I strasznie jestem ciekawa co to będzie. :)



      ewa.1949 napisała:

      > Znajomy gej rozmawial niedawno ze mna i powiedzial, ze woli przebywac w towarzy
      > stwie ladnych kobiet z uwagi na wrazenia estetyczne. Przyznam, ze mnie zatkalo.
      • agent-mulder Re: ale czy to coś złego? 04.05.11, 19:43

        Pozory mylą. Wśród ludzi modne jest teraz udawanie samego siebie. W powodzi rzeczy, które udają inne rzeczy przyzwyczajamy się do tego i udawanie samego siebie staje się sprawą paradoksalnie prostą. Trudniej samym sobą być. Trudniej i zupełnie niepotrzebnie. I tak nikt nie uwierzy.
        • larusse Re: ale czy to coś złego? 04.05.11, 20:05
          Nie sądzę, by to były pozory. Naprawdę. Dziewczyna jest piękna (zewnątrz i wewnątrz). Idealna. Nie wydaje mi się by udawała (jest raczej osobą prostolinijną). Pytałam kolegę, który z nami pracuje. Zgodził się ze mną. Wygląda na to, że naprawdę nie ma wad.
          Strasznie jestem ciekawa czy jakieś jednak ma :)



          agent-mulder napisał:

          >
          > Pozory mylą. Wśród ludzi modne jest teraz udawanie samego siebie. W powodzi rze
          > czy, które udają inne rzeczy przyzwyczajamy się do tego i udawanie samego siebi
          > e staje się sprawą paradoksalnie prostą. Trudniej samym sobą być. Trudniej i zu
          > pełnie niepotrzebnie. I tak nikt nie uwierzy.
          • renkaforever Re: ale czy to coś złego? 05.05.11, 08:03
            Zajmij sie soba i pozachwycaj sie swoimi atrybutami kobiecosci. Czemu jestes taka dociekliwa, jakbys oczekiwala , ze tej idealnej dziewczynie "noga sie podwinie" pewnego dnia i spotkasz ja wieczorem w jakiejs knajpie calkiem pijana w towarzystwie starego ramola.
            Ciesz sie, ze masz to szczescie pracowac z pieknem, ze nie musisz patrzec na brzydkich ludzi, ktorzy sami z siebie zrobili potwory zajmujac sie sprawami, ktore ich przerastaly. Bo w zyciu trzeba sie cieszyc byle czym i pamietac tylko dobre. To naprawde pomaga wydobyc piekno , ktore jest w kazdym z nas.
            • larusse Re: ale czy to coś złego? 05.05.11, 08:27
              renkaforever napisała:

              > Zajmij sie soba i pozachwycaj sie swoimi atrybutami kobiecosci. Czemu jestes ta
              > ka dociekliwa, jakbys oczekiwala , ze tej idealnej dziewczynie "noga sie podwin
              > ie" pewnego dnia i spotkasz ja wieczorem w jakiejs knajpie calkiem pijana w to
              > warzystwie starego ramola.

              Renka, ale nie chce mi się zajmować sobą. Nudzi mnie to. Zachwycać tym bardziej. Bo i po co?
              Wolę obserwować świat. Ja wcale nie oczekuję, że jej się "noga podwinie" (nie określiłabym tak tego). Skąd w ogóle taki pomysł?? Jestem tylko ciekawa (tak pozytywnie) co to może być. I tyle. Bo jak na razie to wielkie WOW :)


              >Bo w zyciu trzeba sie cieszyc byle czym i pamietac tylko do
              > bre. To naprawde pomaga wydobyc piekno , ktore jest w kazdym z nas.

              Trzeba-nietrzeba. Każdy ma swój sposób na życie. Przecież nie każdy musi być piękny...
              • agent-mulder Re: ale czy to coś złego? 05.05.11, 17:37

                niestety nikt tutaj chyba nie zaryzykuje stwierdzenia, że są osoby idealne bez wad, tak jak twoja wspaniała koleżanka. Nikt także nie bedzie prorokować, co to może się przytrafić twojej koleżance, co załamie jej idealny obraz u ciebie.

                Nie znam twojej koleżanki, nie mogę się więc wypowiadać na jej temat.

                Jedyne co można tutaj zrobić, to na podstawie twoich wypowiedzi wyciągnąć wnioski na twój temat.

                • larusse Re: ale czy to coś złego? 05.05.11, 21:39
                  agent-mulder napisał:

                  > niestety nikt tutaj chyba nie zaryzykuje stwierdzenia, że są osoby idealne bez
                  > wad, tak jak twoja wspaniała koleżanka.

                  Ja bym chyba zaryzykowała. Najwyżej później odwołam. :)

                  > Nikt także nie bedzie prorokować, co to
                  > może się przytrafić twojej koleżance, co załamie jej idealny obraz u ciebie.

                  Ale ja absolutnie tego nie oczekuję. Skąd taki pomysł? J


                  > Jedyne co można tutaj zrobić, to na podstawie twoich wypowiedzi wyciągnąć wnios
                  > ki na twój temat.

                  To jest w zasadzie oczywiste.
    • krytyk2 Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 05.05.11, 12:07
      jak sie nie posiada urody to wynajduje się u siebie innych zalet..;))))
    • witch_l Ewcia a ty co masz jakas depresje? 05.05.11, 18:43
      czy zal cie skreca nad tymi buzkami....Natura taka niesprawiedliwa...
      Mysle ze ladna kobieta to wymysl Boga, a ladna i inteligentna to juz niestety pomysl...szatana...:=)))
      • renkaforever Re: HEHEHE, cos w tym jest 06.05.11, 05:41
        Ladna i inteligentna przyciaga tyle szumowiny, ze sie jej w glowie moze zakrecic. Zawsze sie za takimi dziewczynami jakies fatum walesi. Nie moga sie opedzic od klopotow. Widac ze w tym macza szponki ten z kopytkami:) A kysh!
        • realista_nr1 Re: HEHEHE, cos w tym jest 06.05.11, 16:11
          I kto rzuca te fatum? Rozzalone brzydule?
          • witch_l Re: HEHEHE, cos w tym jest 06.05.11, 18:00
            realista_nr1 napisał:

            > I kto rzuca te fatum? Rozzalone brzydule?

            Nio, panie dzieju...:=)
    • szczurek3 Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 09.05.11, 16:31
      Uroda to zasób, narzędzie, którego używamy do osiągania celów, tak samo jak mimika, sposób mówienia, zasób słownictwa, barwę głosu, maniery, wykształcenie itp. Dawniej mieliśmy tylko mięśnie, maczugi - to się zmieniło :)
      To co się komu trafiło, na to wpływu nie mamy. Nie ma sensu zastanawiać się, dlaczego "ona jest ładniejsza ode mnie". A fakt, że panowie mundurowi ślinią się itp., wcale nie oznacza, że ta kobieta jest szczęśliwsza niż Ty. Często im ktoś ładniejszy, tym bardziej ma nasr... pod kopułą i nic go nie cieszy.
      Trzeba kształtować to, na co mamy wpływ, zdrowie, kondycję, inteligencję .
      Faktem jest, że ładnym (kobietom i mężczyznom) jest ŁATWIEJ osiągać swoje cele.
      Co do postrzegania, śmiem jednak twierdzić jako mężczyzna, że kobieta o zadbanej (nie zapuszczonej) sylwetce (chodzi o talię) o przeciętnej twarzy ma sporą przewagę nad pasztetem nawet jak pasztet jest lalkowatą blondynką. Facet patrzy co prawda na urodę, ale PRZEDE WSZYSTKIM chce mieć partnerkę ZDROWĄ i dbającą o siebie. Zdrowie jest ważniejsze od urody w długodystansowych związkach - tak uważam.
      Należy więc o zdrowie dbać. Zaś wstrzykiwanie silikonu w usta i biust, nadużywanie kosmetyków itp. - uważam za kretynizm.
      To prawda, że facet patrzy przede wszystkim na kobietę wizualnie, musi się mu spodobać, jeżeli chce z nią pogadać - ale patrzy całościowo, nie tylko na twarz.
    • s-orbona Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 10.05.11, 10:36
      Kobiecości? Nie. Chciałyście równouprawnienie, a to odbija się na wielu płaszczyznach, nie tylko prawnych :)

      To naturalne, że ładniejsze kobiety są lepiej traktowane.
      • adriana_ada Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 10.05.11, 10:43
        s-orbona napisała:

        > Kobiecości? Nie. Chciałyście równouprawnienie, a to odbija się na wielu płaszcz
        > yznach, nie tylko prawnych :)
        >
        > To naturalne, że ładniejsze kobiety są lepiej traktowane.

        Tylko jak ma sie uprawnienie do postrzegania urody jako atrybutu kobiecosci?
    • axelred Re: Uroda- jedyny atrybut kobiecosci? 15.05.11, 18:50
      Kazda kobieta moze stac sie bardziej urodziwa przy pewnych staraniach. Nie rozumiem tych chcacych uchodzic za mozgowe kobiety, ktore swoim strojem zaprzeczaja swej kobiecosci. Znalam kiedys kobiete, lekko przy kosci, ktora maskowala ksztalty marynarkami..nie odniosla sukcesu matrymonialnego. Druga taka poznalam niedawno, zarabia na zycie ogladaniem filmow, tzn wyklada filmoznawstwo, szczesliwa mezatka, ma krecone wlosy do szyi a przed uszami nosi dluzsze pejsy, takie troche zydowskie, na ogol nosi dzinsy i koszule w krate. Rozumiem taki styl kontestujacy u nastolatki, kiedy ksztalty dorastaja szybciej niz nasza psychika, u kobiety po 30-tce - nie!
      Uroda jest bardzo wazna. Urodziwych uwaza sie za madrzejszych, tak mowia badania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka