Dodaj do ulubionych

Puste zycie?

08.05.04, 12:46
Czy zastanawialisie sie co jest potrzebne to tzw pelnego zycia?
Juz wyjasniam o co mi chodzi.Teoretycznie nic mi do szczescia nie powinno
brakowac: mam stabilna prace, satysfakcje z tego ze doszlam do wszystkigo
uczciwa droga pozaostajac w wiernosci w wyznawanymi zasadami, krok po koku
realizuje swoje mniejsze i wieksze marzenia.A jednak kiedy wracam wieczorem
do domu czuje ze czegos mi brakuje.Pytam sie czy to jest juz wszystko co sie
nazywa zyciem? Czy ta tesknota za czyms blizej nieokreslonym ma sens? Czy
zycie to jest wlasnie ta ciagla pogon za tak krotkimi chwilami szczescia po
ktorych pozostaja tylko wspomnienia?
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Puste zycie? 08.05.04, 13:04
      Zycie jest ciagla zmiana, wiec szczesliwym sie nie jest a raczej bywa.
      Jak duzo z tego co robisz sprawia Ci radosc?
    • Gość: az Re: Puste zycie? IP: *.magtel.net.pl 08.05.04, 13:06
      > A jednak kiedy wracam wieczorem
      > do domu czuje ze czegos mi brakuje.

      Czegoś czy kogoś?

      Życie nie powinno być pogonią.

      Znasz odpowiedzi na te pytania:
      Kim jestem?
      Co robię?
      Dlaczego (po co) to robię?
      Czy naprawdę chwile szczęścia to rzadkość w moim życiu?
      Co to jest szczęście?
      Jak (czym) się objawia?
      • Gość: jalid A Ty az? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 13:08
        znasz odpowiedz na te pytania?

        cale zycie szukamy na nie odpowiedzi

        jalid
        • Gość: az Re: A Ty az? IP: *.magtel.net.pl 08.05.04, 13:23
          > znasz odpowiedz na te pytania?

          Znam.

          > cale zycie szukamy na nie odpowiedzi

          Odpowiedzi powinny być dziś.
          Choć mogą być zmienne w czasie.
          • Gość: jalid Re: A Ty az? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 13:30
            boże, jak bym chciał to wiedzieć.

            akurat jestem na zakręcie i próbuję znaleźć te odpowiedzi, sens wszystkiego co
            się stało ale nie potrafie
            • Gość: az Re: A Ty az? IP: *.magtel.net.pl 08.05.04, 13:34
              > akurat jestem na zakręcie i próbuję znaleźć te odpowiedzi, sens wszystkiego
              co
              > się stało ale nie potrafie

              Nie zazdroszczę.
              Życzę światła.
              • Gość: jalid Re: A Ty az? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 13:37
                o tym ze swiatlo jest lub było dowiadujemy za pozno, gdy juz go nie ma.

                ale dzięki
                • Gość: az Re: A Ty az? IP: *.magtel.net.pl 08.05.04, 13:44
                  > o tym ze swiatlo jest lub było dowiadujemy za pozno, gdy juz go nie ma

                  Zapal światło w sobie.
                  Nikt go nie zgasi.
                  • Gość: jalid Re: A Ty az? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 13:52
                    ładny slogan

                    Osram by się ucieszyło,ja nie
                    • Gość: az Re: A Ty az? IP: *.magtel.net.pl 08.05.04, 13:54
                      > ładny slogan
                      >
                      > Osram by się ucieszyło,ja nie

                      To już Twój wybór.
                      Twoja odpowiedź.
                      • Gość: jalid czy Ty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 13:57
                        nie jesteś księdzem?
                        • Gość: az Re: czy Ty... IP: *.magtel.net.pl 08.05.04, 14:10
                          > nie jesteś księdzem?

                          A jakie to ma znaczenie?
    • uhm Re: Puste zycie? 08.05.04, 13:17
      Gosiu, przechodzisz pewnie do następnego etapu życia... domyślam się
      oczywiście :).
      Miałam takie chwile tuż przed tym jak poznałam mężczyznę mojego życia i w
      mgnieniu oka pobraliśmy się, czując, że to jest właśnie to, o co nam obojgu
      chodzi. Od tego czasu minęło już sporo czasu, a my odczuwamy ciągle tak samo,
      mimo, że nie brakuje starć i wątpliwości wszelkiej maści.
      Nie czaruj samej siebie, że tęsknisz za czymś nieokreślonym. "tęskni się się za
      tym, czego nie ma" - nie pamiętam, kto to powiedział (sorry).

      kwieto,
      nie zgodzę się z tobą, że "bywa się" szczęśliwym.
      bywa się nieszczęśliwym, nie uważasz?
      • kwieto Re: Puste zycie? 08.05.04, 13:57
        > kwieto,
        > nie zgodzę się z tobą, że "bywa się" szczęśliwym.
        > bywa się nieszczęśliwym, nie uważasz?

        Na jedno wychodzi :")
        Idzie o to, ze nie da sie byc permanentnie szczesliwym.
        I jest to normalne
        I dazenie do permanentnego szczescia to pogon za mrzonka
        • Gość: jalid Re: Puste zycie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 14:00
          szczęscie to kwestia porówniania

          wiesz ze szczescie miales jesli porównasz to z tym co masz np. teraz

          rzadko potrafimy widziec szczescie we właściwym momencie
          • kwieto Re: Puste zycie? 08.05.04, 14:09
            > rzadko potrafimy widziec szczescie we właściwym momencie

            Sztuka jest widziec szczescie w KAZDYM momencie.
            A to w gruncie rzeczy kwestia wprawy.

            Poza tym, szczescie... czy ono naprawde jest tyle warte zeby sie o nie zabijac, zyly sobie wypruwac? Jest
            to dobrze, nie ma to tez dobrze...
            • Gość: jalid Re: Puste zycie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 14:11
              > Poza tym, szczescie... czy ono naprawde jest tyle warte zeby sie o nie
              zabijac,
              > zyly sobie wypruwac? Jest
              > to dobrze, nie ma to tez dobrze...


              ten, kto potrafi tak zyc jest bardzo mądry, ja nie potrafie
              chce widziec szczescie we wlasciwym momencie, chce o nie walczyc, placac
              niejednokrotnie wysoka cene, nie jestem spokojny, to ta cena
              • kwieto Re: Puste zycie? 08.05.04, 14:22
                > ten, kto potrafi tak zyc jest bardzo mądry, ja nie potrafie
                > chce widziec szczescie we wlasciwym momencie, chce o nie walczyc, placac
                > niejednokrotnie wysoka cene, nie jestem spokojny, to ta cena

                Nie dziw sie wiec "zakretom" i przyjmij je za normalny koszt tego co robisz.
                Raz na wozie, raz pod wozem...
                • Gość: jalid równiez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 14:24
                  mówie: amen
            • Gość: az Re: Puste zycie? IP: *.magtel.net.pl 08.05.04, 14:12
              > Sztuka jest widziec szczescie w KAZDYM momencie.

              Ament.
              • Gość: jalid czyli nie jesteś księdzem:) n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.04, 14:21
                • Gość: az Re: czyli nie jesteś księdzem:) n/t IP: *.magtel.net.pl 08.05.04, 14:34
                  To znów Twoja opinia.
                  Mniejsza lub większa zgadywanka.
                  Powtórzę: jakie to ma dla Ciebie znaczenie?
                  Potrzebujesz mojego profilu zawodowego, by ocenić moje poglądy, albo
                  potraktować je z należną uwagą? Mam przedstawić jakiś dyplom, świadków?
                  • Gość: jalid ojoj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.04, 15:33
                    ależ się zdenerwowałeś, a ja tak tylko...zagadnąłem
                    • Gość: az Re: ojoj IP: *.magtel.net.pl 10.05.04, 21:05
                      > ależ się zdenerwowałeś, a ja tak tylko...zagadnąłem

                      Gdzie, w czym, dostrzegłeś te nerwy?
            • gusiakuc Re: Puste zycie? 11.05.04, 20:23
              kwieto napisał:

              > > rzadko potrafimy widziec szczescie we właściwym momencie
              >
              > Sztuka jest widziec szczescie w KAZDYM momencie.
              > A to w gruncie rzeczy kwestia wprawy.

              Dobrze mowisz, ze umiejetnosc odnalezienia szczescia w kazdym momencie to
              kwestia wprawy. Wprawa zas to cos co nabywasz dzieki powtarzalnosci. Powtarzasz
              cos aby stac sie w tym mistrzem.Powtarzalnosc to wiec wymuszona przez rozum
              czynnosc, a szcszescie i jego poczucie to raczej kwiestia uczuc, a tym chyba
              juz nie mozna kierowac za pomoca umyslu.Czy nie wydzisz w tym sprzecznosci?
    • j_ar Re: Puste zycie? 10.05.04, 14:37
      moze wiernosc twoim swoim zasadom nie jest wiernoscia twoim zasadom?
      • kokesz1 Re: Puste zycie? 10.05.04, 16:44
        j_ar napisał:

        > moze wiernosc twoim swoim zasadom nie jest wiernoscia twoim zasadom?

        Zdradziles sie Lechu Waleso! Jestes za, a nawet przeciw! ;)
      • gusiakuc Re: Puste zycie? 11.05.04, 20:25
        j_ar napisał:

        > moze wiernosc twoim swoim zasadom nie jest wiernoscia twoim zasadom?

        To sa moje zasady.Nie sa ona narzucone mi przez nikogo.
    • Gość: Imagine Re: Puste zycie? IP: *.unl.edu 10.05.04, 16:44
      NIC nie jest potrzebne do tzw. szczescia. Dokladnie nic. Albo inaczej: to, co
      ci sie wydawalo skladnikiem szczescia, jak praca, wyksztalcenie, znajomi jest
      najwieksza przeszkoda na drodze do szczescia. Poczucie szczescia musi przyjsc
      z twego wnetrza. Niemozliwoscia jest znalezienie szczescia w swiecie
      zewnetrznym. Musisz odnalezc zrodlo swej radosci wewnatrz siebie samej. Jak to
      zrobic ? Jesli jestes wierzaca katoliczka, zwroc sie do jakiegos madrego
      ksiedza. Takiego z prawdziwego zdarzenia, prawdziwego slugi duchowego. Jesli
      nie jestes katoliczka, postaraj sie znalezc ludzi z kregu jogi, zenu czy cos w
      tym stylu. Pomoga ci napewno.
      Imagine.
      • Gość: Jan Osik Re: Puste zycie? IP: *.elblag.dialog.net.pl 10.05.04, 16:58
        Przepraszam Imagine, ale nie radziłbym nikomu zwracać się o pomoc do nikogo w
        sprawach których nie możesz przedstawić za pomocą liczb. To ich życie, to nasze
        życie, moje wkońcu. Nie uczmy nikogo żyć tym czym inni żyją, przedłużamy w ten
        sposób czas w którym oni sami dojdą do tego czego chcą. Każda religia wiąże sie
        z jakimiś zasadami, które musisz przestrzegać, i nie zarzucajcie mi nihilizmu
        ani anarchii.
        ___________________________________
        Podoba mi się jak pisze oczko.
        • Gość: Imagine Re: Puste zycie? IP: *.unl.edu 10.05.04, 17:24
          Mylisz sie. Ludzie potrzebuja pomocy innych. Dzieki temu, ze szukalem, znalazlem
          takich, ktorych pomoc okazala sie zbawienna. Nie ma nic zdroznego w tym by
          poprosic o pomoc i wsparcie duchowe. Jest wielu wartosciowych ludzi, gotowych
          do pomocy.
          Wiem jednak o co ci chodzi. Ale zeby sobie poradzic samemu, trzeba przejsc przez
          elementarne klasy. Tutaj niezastapionym akceleratorem moze byc pomoc kogos
          odpowiedniego. Po co odkrywac Ameryke ? Korzystajmy z rad bardziej
          doswiadczonych. Zreszta robimy to codziennie. Uczac sie czytac, jezdzic
          samochodem, uczac sie gotowania, gry w szachy ... nie uciekaj Janie od
          pomocy !!!
          Imagine.
      • gusiakuc Re: Puste zycie? 11.05.04, 20:28
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > NIC nie jest potrzebne do tzw. szczescia. Dokladnie nic. Albo inaczej: to, co
        > ci sie wydawalo skladnikiem szczescia, jak praca, wyksztalcenie, znajomi jest
        > najwieksza przeszkoda na drodze do szczescia. Poczucie szczescia musi przyjsc
        > z twego wnetrza. Niemozliwoscia jest znalezienie szczescia w swiecie
        > zewnetrznym. Musisz odnalezc zrodlo swej radosci wewnatrz siebie samej. Jak
        to

        Wiesz prawde mowiac to szukalam takiego ksiedza z prawdziwego zdarzenia bo
        jestem wierzaca katoliczka ale jak dotychczas to nie udalo mi sie
        znalesc.Bardzo tego zaluje.
        > zrobic ? Jesli jestes wierzaca katoliczka, zwroc sie do jakiegos madrego
        > ksiedza. Takiego z prawdziwego zdarzenia, prawdziwego slugi duchowego. Jesli
        > nie jestes katoliczka, postaraj sie znalezc ludzi z kregu jogi, zenu czy cos
        w
        > tym stylu. Pomoga ci napewno.
        > Imagine.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka