gusiakuc
08.05.04, 12:46
Czy zastanawialisie sie co jest potrzebne to tzw pelnego zycia?
Juz wyjasniam o co mi chodzi.Teoretycznie nic mi do szczescia nie powinno
brakowac: mam stabilna prace, satysfakcje z tego ze doszlam do wszystkigo
uczciwa droga pozaostajac w wiernosci w wyznawanymi zasadami, krok po koku
realizuje swoje mniejsze i wieksze marzenia.A jednak kiedy wracam wieczorem
do domu czuje ze czegos mi brakuje.Pytam sie czy to jest juz wszystko co sie
nazywa zyciem? Czy ta tesknota za czyms blizej nieokreslonym ma sens? Czy
zycie to jest wlasnie ta ciagla pogon za tak krotkimi chwilami szczescia po
ktorych pozostaja tylko wspomnienia?