Dodaj do ulubionych

Zabić się

28.05.11, 16:51
Czy kiedykolwiek przyszło wam to do głowy, próbowaliście? Jak to jest żyć po próbie samobójczej, albo gdy ktoś bliski w ten sposób odbierze sobie życie? Czy to możliwe?
Obserwuj wątek
    • ktosia124 Re: Zabić się 03.06.11, 23:59
      owszem
      i żałuje tylko tego ze okazałam sie tchurzem i sie przyznałam do zazycia leków, i na pogotowiu wyczyscili mnie

      nie wiele brakowało, ale nastepnym razem dokoncze to co zamierzam
      • bez_seller Re: Zabić się 04.06.11, 00:10
        ktosia124 napisała:

        > nie wiele brakowało, ale nastepnym razem dokoncze to co zamierzam

        Znalam chlopaka, ktory sie powiesil i drugiego, ktory umarl na raka. Byli w tym samym wieku.
        Ten, ktory umieral na raka, bardzo chcial zyc.
        A co by sie musialo stac, zebys zmienila swoje plany?
        • ktosia124 Re: Zabić się 09.06.11, 17:56
          nic, taka jestem
          po prostu nie cieszy mnie życie, i nic i nikt tego nie zmieni
          Nic na siłę

          A co więcej jak umre to same plusy : jedna osoba mniej będzie zanieczyszczać srodowisko, wiecej jedzenia dla innych, wiecej tlenu, mniej marnowania prądu, wody
          mniej ranienia ludzi i ich zawodzenia, mniej cierpien, smutkow
          Należe do grupy ludzi, której odejscie bedzie pozytywne
          • bez_seller Re: Zabić się 09.06.11, 18:19
            ktosia124 napisała

            > Należe do grupy ludzi, której odejscie bedzie pozytywne

            A co sprawia, ze jeszcze zyjesz, co Cie trzyma przy zyciu? Przeciez moglas to zrobic juz dawno, ale nie zrobilas. Co Cie powstrzymuje?
            • knokkelmann1 Re: Zabić się 22.10.11, 21:12
              czasami nalezy sie spieszyc zeby nie zatracic woli smierci. po prostu brak sily zeby umrzec
          • malwa200 Re: Zabić się 24.10.11, 12:27
            oraz wielkie męki w czyścu za to
          • czubata Re: Zabić się 26.10.11, 19:55
            > nic, taka jestem
            > po prostu nie cieszy mnie życie, i nic i nikt tego nie zmieni
            > Nic na siłę

            Nie jesteś taka. yślę że są jakieś konkretne przyczyny twojego samopoczucia.
            >
            > A co więcej jak umre to same plusy : jedna osoba mniej będzie zanieczyszczać sr
            > odowisko, wiecej jedzenia dla innych, wiecej tlenu, mniej marnowania prądu, wod
            > y
            > mniej ranienia ludzi i ich zawodzenia, mniej cierpien, smutkow
            > Należe do grupy ludzi, której odejscie bedzie pozytywne

            To nie są żadne argumenty. Bo tak na prawdę, oprócz tego że ty nie będziesz żyć a ktoś z tego powodu będzie niewyobrażalnie cierpiał, świat będzie toczył się dalej i będzie taki sam, tylko ciebie na nim nie będzie.Nikt dzięki twojej śmierci nie będzie oddychał lepszym powietrzem, nie będzie więcej jadł, ani mniej cierpiał. Ktoś za to będzie cierpiał bardziej. Ciebie już nie będzie. I tyle z tego wyniknie. Nie ma tu żadnych pozytywnych aspektów.
    • adriana_ada Re: Zabić się 04.06.11, 08:02
      Ty myslisz, ze to takie proste, ze zasniesz i sie nie obudzisz?
    • krytyk2 Re: Zabić się 04.06.11, 14:30
      dwie rzeczy:
      osoby popelniajace samobojstwo często nie zdaja sobie sprawy ile znaczą dla innych,wiec -że robią im niepowetowaną krzywdę
      druga-akt samobójczy podejmowany jest w pewnym momencie czasu ,w ktorym akurat mamy największy dól zycia,ale czas wywraca wszystkie hierarchie i wartościowania,przeczekanie do nastepnego dnia mogloby ustawić życie w zupelnie nowym swietle.
      • ir1.easy Re: Zabić się 09.06.11, 20:58
        krytk2 - pełna zgoda w teorii. W praktyce potencjalny samobójca doskonale zdaje sobie sprawę z przykrości/cierpienia, których może przyspożyć innym (to go czesto powstrzymuje zresztą) oraz także z tego, że jutro/pojutrze życie będzie lepsze. Nie na tym polega myśl o samobójstwie, niestety. To jest bardzo głębokie przeżycie.
        • krytyk2 Re: Zabić się 09.06.11, 22:10
          Nie na tym polega myśl o samobójstwie, niestety. To jest bardzo głębokie
          > przeżycie.

          wiem
    • knokkelmann1 Re: Zabić się 22.10.11, 21:22
      wszystkich nas chroni instynkt zycia - tak jak trawe, psa czy kamienie.....ale sa sytuacje w zyciu, kiedy smierc nie jest wcale lepsza od zycia...ba; pozadamy smierci jako jedynego logicznego i slusznego zakonczenia naszego nieskladnego zywota. czy to dobrze czy zle? nie mam zielonego pojecia. uwazam , ze wszystko zalezy od nas samych i my sami jestesmy odpowiedzialni za to czy chcemy zyc czy nie. nigdy nie znalazlem sie w sytuacji tragicznej, tu "przy stole gdzie cieplo i syto" latwo dywagowac i dziwic sie, jak mozna odebrac sobie zycie. ale sprobujcie zyc w piekle przez lata.....nie watpie, ze smierc moze byc wybawienien.
    • sabinac-0 Re: Zabić się 22.10.11, 22:45
      Raz probowalam.
      Bylam krotko po stracie dwojga dzieci, jedno rok po drugim, w potwornym dole finansowym bo wczesniej ZOZ pol roku nie placil mi za prace a zyc trzeba bylo wiec narosly dlugi. Pracowalam w przychodni gdzie zarabialam grosze, komornik zabieral mi polowe pensji. Mojemu mezowi, obcokrajowcowi, odmowiono pozwolenia na prace, aresztowano go gdy pracowal na czarno, zwolniono go ale wciaz sprawdzano, czy przypadkiem gdzies nie pracuje.
      W poradni nie bylo dnia by jakis chamski lub podchmielony pacjent mnie nie zwyzywal a szefostwo robilo mi potem awantury.
      Po jednej z tych szefowskich awantur wrocilam do domu i posprzeczalismy sie z mezem o jakas bzdure. Normalnie nawet bym sie nie przejela, ale wtedy cos we mnie peklo.
      Wzielam... nie, nie powiem co wzielam (cholera wie, kto tu zaglada i na co uzylby tej informacji), nie zadne badziewie tylko cos, co autentycznie moze zabic (z racji zawodu wiedzialam co jest naprawde niebezpieczne).
      Maz zauwazyl ze cos jest ze mna nie tak, wymoglam na nim, by nie wzywal pogotowia, za nic nie chcialam by moi koledzy po fachu (znalismy sie oczywiscie) dowiedzieli sie o moich problemach.

      Pomyslalam "Boze, co ja narobilam" i wiecej nie pamietam. Obudzilam sie nastepnego dnia, maz dotrzymal przyrzeczenia i nigdzie nie zadzwonil (chyba nie zdawal sobie sprawy ze to, co polknelam to nie byl zwykly proszek nasenny), ale siedzial przy mnie cala noc.

      Nastepnego dnia czulam sie fatalnie, fizycznie i psychicznie. Na szczescie byla sobota, mialam wolne i moglam polezec caly dzien. W poniedzialek poszlam niby normalnie do pracy, przewalilam, jak zawsze, tlum pacjentow, ale bylam jak automat. Zastanawialam sie, jak moglo dojsc do takiej sytuacji, ze ja, zawsze optymistka i racjonalistka, moglam zrobic cos takiego. Stwierdzilam, ze jesli chce zyc, musze cos zmienic.
      Zaczelam szukac jakis mozliwosci wyrwania sie z tej calej mizerii, wiecznego niedostatku, bufoniastego szefa i chamskich pacjentow.
      Krotko pozniej trafilam na ogloszenie ze szpital za granica poszukuje lekarzy. Zadzwonilam. Po nastepnych paru miesiacach wyjechalam z PL.
      Nigdy wiecej nie mialam juz mysli samobojczych.

      Dzis uwazam, ze jesli odechciewa sie zycia to znak, ze trzeba cos zmienic.
      • nazzilla Re: Zabić się 23.10.11, 14:05
        Zdarza sie, ja rowniez mialam mysli samobojcze, jednak nigdy nie wprowadzilam ich w zycie. Domyslam sie, czym sie poczestowalas i co przezywalas pozniej- problemy z sercem nie do opisania. Rowniez domyslam sie, czym moglas sobie pozniej pomoc, zeby zlagodzic silne powiklania po probie samobojczej.
        Mialam praktyke na detoksie, nic przyjemnego, niedoszlych samobojcow traktuja w sposob brzydki, przywracaja ich do swiata zywych prymitywnymi metodami. Ja chcialam zlagodzic ich bol po obudzeniu sie, jednak lekarz prowadzacy moja praktyke zakazal mowiac, ze jak sprobuje, to ogon podwinac i do widzenia. Oni tam musza odcierpiec tak, zeby na cale zycie oduczyc ich prob samobojczych. Ciezko patrzec
        • sabinac-0 Re: Zabić się 23.10.11, 15:36
          nazzilla napisała:

          > Domyslam sie, czym sie poczestowalas i co przezywalas pozniej- prob
          > lemy z sercem nie do opisania.

          Prawdopodobnie dobrze sie domyslasz, ale nie chce o tym mowic. Nikt o tym nie wie, na szczescie koledzy sie nie dowiedzieli, w PL lekarz lekarzowi wilkiem (a zwlaszcza lekarz - szef lekarzowi - podwladnemu).
          Dzieki Bogu nic mi sie nie stalo.
          Juz w nowej ojczyznie zasiegnelam porady psychologa, w PL nie mialam na to ani czasu, ani kasy.
          Nauczylam sie, ze czlowiek ma tylko okreslona wytrzymalosc.
          • nazzilla Re: Zabić się 23.10.11, 16:34
            Ja wychodze z zalozenia, ze czlowieka nalezy traktowac po ludzku i zawsze staralam sie pomagac jak moglam. Tez mialam jednak okreslone granice wytrzymalosci. Trafil mi sie przypadek, ktorym zmuszona zostalam zajmowac sie. Ciezko powiedziec, na co cierpiala (i cierpi do dzis). Alkohol, narkotyki, zaburzenia osobowosci wszelkiej masci. Uroila sobie, ze jest krolowa a ludzie sa po to, zeby spelniac jej zyczenia. Zwalila sie na przyklad w gacie za przeproszeniem i takimi slowami do mnie -ku... zesralam sie a ty teraz po mnie posprzatasz-. Sama z czasem musiala posprzatac po sobie (czasem trwalo to bardzo dlugo)... no nie do wiary. Uwierz, mialam takie oto mysli, zeby w koncu zapila sie czy zacpala na smierc. Na szczescie juz nie musze na takie przypadki parzec i nikomu tego nie zycze.
      • pandylu lekarz samobójca? 23.10.11, 19:27
        Corpus Hipocraticum zabrania !
        • sabinac-0 Re: lekarz tez czlowiek 23.10.11, 22:04
          I tez mu zycie czasem daje w d...e.
          • pandylu Re: lekarz tez czlowiek 24.10.11, 10:04
            Nie mogę sobie wyobrazić, żeby prof. Garlicki pochlastał się skalpelem, bo Ziobro na niego nakrzyczał w telewizorni i nawet wsadził do aresztu w świetle jupiterów.
            • sabinac-0 Re: lekarz tez czlowiek 24.10.11, 11:39
              pandylu napisał:

              > Nie mogę sobie wyobrazić, żeby prof. Garlicki pochlastał się skalpelem, bo Ziob
              > ro na niego nakrzyczał w telewizorni i nawet wsadził do aresztu w świetle jupit
              > erów.
              >
              A ty? Jak bys zareagowal gdyby urzadzono na ciebie nagonke, wyprowadzono w kajdankach przed kamerami i publicznie nazwano cie "morderca" zanim rozpoczalby sie jakikolwiek proces?
              • pandylu Re: lekarz tez czlowiek 24.10.11, 12:45
                Zareagowałbym jak Profesor. Oskarżył oszczerce i kazał przeprosić.
                Na pewno bym się nie truł prochami.
                Ciekawe czemu mają służyć takie publiczne wynurzenia suicudalne? Bo celebryci tak robią?
                • sabinac-0 Re: lekarz tez czlowiek 24.10.11, 13:03
                  pandylu napisał:

                  > Zareagowałbym jak Profesor. Oskarżył oszczerce i kazał przeprosić.

                  Nie wiadomo co przezyl i jak zareagowal zanim sie oficjalnie wypowiedzial, o tym gazety raczej nie napisza.
                  W takich podbramkowych sytuacjach najpierw przychodzi zalamanie, dopiero potem dzialanie.

                  > Na pewno bym się nie truł prochami.

                  Mysle, ze wiekszosc tych ktorzy w pewnym momencie, zapedzeni w kozi rog, podjeli taka probe, nie raz sie wczesniej zarzekala ze "to dla slabeuszy, oni by nigdy, nigdy, chocby nie wiem co".
                  Jak ktos powiedzial - tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono.

                  > Ciekawe czemu mają służyć takie publiczne wynurzenia suicudalne? Bo celebryci t
                  > ak robią?

                  Nie wiem nic o celebrytach.

                  A czemu ma sluzyc? Byc moze temu, ze kiedys ugryziesz sie w ozor zanim kogos dobijesz blyskotliwym, miazdzacym komentarzem. W koncu nie wiesz, co ten ktos przezywa i czy twoje retoryczne popisy nie beda dla niego ostatnia kropla.
                  • easyblue Re: lekarz tez czlowiek 25.10.11, 20:41
                    > Nie wiadomo co przezyl i jak zareagowal zanim sie oficjalnie wypowiedzial,
                    Znam blisko osobę, ktora na zewnątrz wydaje się twarda i mocna,a widziałam ją, a raczej jego bo to facet, gdy płakał jak dziecko.
                    Jak człowiekowi wali się cały świat, to twierdzenie "ja byłbym silnym, co za mięczaki" świadczy o wielkiej bucie, ale bynajmniej nie o sile.


                    > > Na pewno bym się nie truł prochami.
                    Póki nie znalazłeś się w takiej sytuacji wszelkie dywagacje są tylko czczym gadaniem. TERAZ, gdy wszystko jest na swoim miejscu i problemy, które napotykasz są takie zwykłe, wydaje Ci się że jesteś silny i nie do powalenia. Ale bywają sytuacje, gdy nawet najsilniejszy człowiek może mieć dosyć. Tego się nie dowiesz, póki w takiej krańcowej sytuacji się nie znajdziesz. I obyś nigdy się nie znalazł.

                    > > Ciekawe czemu mają służyć takie publiczne wynurzenia suicudalne?
                    Radzeniu sobie z problemem/traumą.
                    Jak kiedyś coś podobnego przeżyjesz, będziesz to czuł na włąsnej skórze. Ponieważ jednak na razie pojęcia bladego o tym nie masz, a do tego nie potrafisz na podstawie tekstu czytanego odczuć stanu psychicznego osoby piszącej, nie powinieneś się wymądrzać. Może przed sobą grasz twardziela, ale jestem przekonana, że prędzej powalą Cię porażki i tragedie życiowe, niż sabinac. Ona jest silna, Tobie tylko się to wydaje.
      • pandylu [...] 25.10.11, 08:28
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • to.niemozliwe Re: Sabinac 25.10.11, 10:18
          Jak nam się nie podobają czyjeś posty, to dodajemy do "nieprzyjaciół" i przy kolejnym logowaniu nie widać postów podpisanych tym nickiem.
          • pandylu Re: Sabinac 25.10.11, 10:56
            Sabinac jest moim przyjacielem, dlatego do niej napisałem.
      • kolorowelatawce Re: Zabić się 25.10.11, 23:28
        Jak ja się boję i z przerazeniem czytam takie posty. Mam zycie az tak sielanskie, ze az niemozliwe, boję się, ze kazdy z nas w zyciu cos musi "doświadczyc" i przede mną te wszystkie nieszczescia i załamania czy kazdy musi przejść jakieś traumy? boje sie, ze mnie to nie ominie, ze kazdy musi miec swój krzyz. Nie wiem skad takie nastawienie. Myslicie, ze kazdego w zyciu czeka jakies załamanie, jakas tragedia?
        • kolorowelatawce to do postu sabiny-c 25.10.11, 23:30
          :/
          • sabinac-0 Re: to do postu sabiny-c 25.10.11, 23:46
            Nie chcialam nikogo wystraszyc. Raczej przekonac, ze z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie.

            Co bedzie, to bedzie, nie ma co sie zamartwiac na zapas. W koncu nie kazdemu przytrafia sie cos zlego.
            Chyba najwazniejsze, by nie przeoczyc sygnalow, ze osiaga sie granice wytrzymalosci, ze sytuacja zaczyna przerastac.
            W razie jakiegos nieszczescia mowic o problemie, szukac wsparcia, nie udawac twardziela ktory wszystko zniesie z przyklejonym usmiechem i bez slowa skargi.

            ----------
            Wlasciciele jamnikow dziela sie na dwie kategorie. Jedna to ci, ktorzy spia z psem. Druga to ci, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
      • jubale ciotka.....:=) 26.10.11, 17:56
        ...Lubie cie. jakze trudno byloby cie nie lubic. Jestes taka ludzka...:=)


        //ciotka Lela...
    • larusse Re: Zabić się 23.10.11, 11:18
      mnie średnio dwa razy w tygodniu (tak upraszczam trochę). odkąd pamiętam.
      mam wrodzoną jakąś taką tęsknotę za niebytem.

      belissimo napisała:

      > Czy kiedykolwiek przyszło wam to do głowy, próbowaliście?
      • to.niemozliwe Re: Zabić się 23.10.11, 14:59
        Oczywiscie, to byl zart z tym "dzbanuszkiem". Rzecz jasna nie uwazam tak na powaznie. Z tym, ze to, co pisalas wydalo mi sie tak osobliwe....slynne juz jest "Wiem, ze nic nie wiem" przypisywane Sokratesowi, wiele jest swiadectw tego, ze im dluzej ludzie zyja, tym bardziej ich ten swiat zadziwia i tym wiecej nowych rzeczy sie dowiaduja. Nie wiem jak mozna "wiedziec juz wszystko i miec wszelkie potrzeby: afiliacji, wladzy, ambicji, ciekawosci, bezpieczenstwa - zapewnione"?
        Zapytam z ciekawosci...czy w dziecinstwie Twoja samodzielnosc, samostanowienie byly silnie tlumione przez kogos apodyktycznego, kto sprawowal nad Toba prawie nieograniczona wladze?
        • kimonabike Re: Zabić się 23.10.11, 15:50
          Larusse pisała w którymś z wcześniejszych wątków, że usiłuje sprawować kontrolę nad odczuwaniem emocji: bo wrażliwa jest i nie chce, żeby ból dawał się za bardzo we znaki. Jak dla mnie to wyjaśnia wszystko. Dlatego pisałam o tym umarłym, który się z butów średnio ucieszy... Ktoś inny o zablokowaniu... O ile kontrola nad wyrażaniem emocji jest jak najbardziej wskazana, to ambicje aby okiełznać ich odczuwanie przeważnie kończą się źle. Człowiek powoli obumiera, ani nie cierpi, ani się z niczego nie cieszy. Ot taka maszynka do oddychania, pracy i racjonalizowania.
          • larusse Re: Zabić się 23.10.11, 21:25
            Jakiś dzień po tym jak mskaiq napisał, że mam wszystkie emocje poblokowane mój kolega z pracy stwierdził coś podobnego: czasami mówisz jak robot. bez emocji. nie wiem czemu to mam służyć - mniej więcej tak to brzmi. ja myślę, że odcinam się od emocji kiedy staram się osiągnąć wewnętrzną spójność, dotrzeć do "istoty". Może być tak, że obumieram chociaż wciąż istnieją rzeczy, które są w stanie mnie poruszyć. Jakoś mam taki bezsensowny odruch "obiektywizacji". Dobra, koniec o mnie :)

            kimonabike napisała:

            > Larusse pisała w którymś z wcześniejszych wątków, że usiłuje sprawować kontrolę
            > nad odczuwaniem emocji: bo wrażliwa jest i nie chce, żeby ból dawał się za bar
            > dzo we znaki. Jak dla mnie to wyjaśnia wszystko. Dlatego pisałam o tym umarłym,
            > który się z butów średnio ucieszy... Ktoś inny o zablokowaniu... O ile kontrol
            > a nad wyrażaniem emocji jest jak najbardziej wskazana, to ambicje aby okiełznać
            > ich odczuwanie przeważnie kończą się źle. Człowiek powoli obumiera, ani nie ci
            > erpi, ani się z niczego nie cieszy. Ot taka maszynka do oddychania, pracy i rac
            > jonalizowania.
            • kimonabike Re: Zabić się 24.10.11, 11:28
              larusse napisała:

              > Jakiś dzień po tym jak mskaiq napisał, że mam wszystkie emocje poblokowane mój
              > kolega z pracy stwierdził coś podobnego: czasami mówisz jak robot. bez emocji.
              > nie wiem czemu to mam służyć - mniej więcej tak to brzmi. ja myślę, że odcinam
              > się od emocji kiedy staram się osiągnąć wewnętrzną spójność, dotrzeć do "istoty
              > ". Może być tak, że obumieram chociaż wciąż istnieją rzeczy, które są w stanie
              > mnie poruszyć. Jakoś mam taki bezsensowny odruch "obiektywizacji". Dobra, koni
              > ec o mnie :)
              >
              Ten temat w różnych odsłonach, poubierany w różne słowa... Skąd potrzeba drążenia tego, skoro "jest jak jest"? Może jednak czas na zmiany? No, dooobra, już przestaję się mądrzyć ;) Sama wiesz co robisz.
              Dość już o Tobie :P
              • larusse Re: Zabić się 24.10.11, 19:05
                Mam za dużo czasu pewnie (tzn. za dużo takiego, kiedy mogę coś robić i myśleć). Zapisałam się na studia. Kolejne i od razu lepiej. Będę tak do końca życia studiować i jakoś przeżyję. :)

                kimonabike napisała:

                > Ten temat w różnych odsłonach, poubierany w różne słowa... Skąd potrzeba drążen
                > ia tego, skoro "jest jak jest"? Może jednak czas na zmiany? No, dooobra, już pr
                > zestaję się mądrzyć ;) Sama wiesz co robisz.
                > Dość już o Tobie :P
        • larusse Re: Zabić się 23.10.11, 21:05
          to.niemozliwe napisał:

          > Oczywiscie, to byl zart z tym "dzbanuszkiem". Rzecz jasna nie uwazam tak na pow
          > aznie.

          Spoko.

          > Z tym, ze to, co pisalas wydalo mi sie tak osobliwe....slynne juz jest "
          > Wiem, ze nic nie wiem" przypisywane Sokratesowi, wiele jest swiadectw tego, ze
          > im dluzej ludzie zyja, tym bardziej ich ten swiat zadziwia i tym wiecej nowych
          > rzeczy sie dowiaduja. Nie wiem jak mozna "wiedziec juz wszystko i miec wszelkie
          > potrzeby: afiliacji, wladzy, ambicji, ciekawosci, bezpieczenstwa - zapewnione"
          > ?

          Wydaje mi się, że wyraźnie zaznaczyłam, że to jest to moje subiektywne odczucie ("ja czuję, że full, bo jak wiadomo zawsze może być lepiej jakościowo, ilościowo"). Być może, rzeczywiście "poczucie" z pierwszego postu (posta?) nie jest zbyt fortunnym określeniem. Ok, moja wina.


          > Zapytam z ciekawosci...czy w dziecinstwie Twoja samodzielnosc, samostanowienie
          > byly silnie tlumione przez kogos apodyktycznego, kto sprawowal nad Toba prawie
          > nieograniczona wladze?

          Zupełnie nie.

          Dla jasności moja wypowiedź w tym wątku o tej "wrodzonej tęsknocie za niebytem" nie jest dla mnie jakimś problemem. Po prostu tak mam. Bardziej na zasadzie:
          niektórzy mają krzywe nogi, ja mam tęsknotę za niebytem constant
          albo niektórzy mają świetną figurę, a ja mam tęsknotę za niebytem constant :)
          Nie mam chyba do tego żadnego stosunku. Czasami się z tego śmieję. Zwyczajnie, tak mam.
      • rzeka.suf Re: Zabić się 23.10.11, 17:20
        ciekawa jestem jakie wrazenia wywolaloby w tobie obejrzenie ' melancholii' von triera...
        • larusse Re: Zabić się 24.10.11, 19:05
          ktoś mi już o tym mówił, ale zupełnie nie pamiętam w jakim kontekście.

          rzeka.suf napisała:

          > ciekawa jestem jakie wrazenia wywolaloby w tobie obejrzenie ' melancholii' von
          > triera...
          • rzeka.suf Re: Zabić się 25.10.11, 11:01
            obejrzyj sobie film i podziel sie refleksjami. mi sie wydaje, ze klimat jest ci bliski, wrecz twoj, ale przeciez cie nie znam.
    • pandylu Re: Zabić się 23.10.11, 15:30
      Był taki filozof Emil Cioran i on mawiał, że gdyby nie myśl o samobójstwie, to dawno by się zabił. Przeżył 84 lata i zmarł śmiercią naturalną. Ból, cierpienie, bezsens istnienia i balansowanie na krawędzi między życiem i samobójstwem – a jednak życie.



      • el_capricho Re: Zabić się 28.10.11, 15:15
        pandylu napisał:

        > Był taki filozof Emil Cioran i on mawiał, że gdyby nie myśl o samobójstwie, to
        > dawno by się zabił. Przeżył 84 lata i zmarł śmiercią naturalną. Ból, cierpi
        > enie, bezsens istnienia i balansowanie na krawędzi między życiem i samobójstwem
        > – a jednak życie.


        hehe, no coś w tym jest. na mnie także uspokajająco działa myśl, że jeśli moje życie zrobi się naprawdę nie do zniesienia, istnieje radykalne wyjście. paradoksalnie potrafi mnie to podnieść na duchu :-)
    • sdfsfdsf Re: Zabić się 23.10.11, 16:10
      mialem taka probe
      siedzialem w wannie i troche ponacinalem sie nozem
      nic powaznego pod wzgledem naciec, na szczescie nikt nie zauwazyl:)
      mialem wtedy niezla depresje, to bylo dawno temu
      bardziej emocjonalne niz prawdziwa chec
      w kazdym razie teraz znam sposoby zeby to zrobic jak bede musial
      i to bedzie raczej przemyslane, nie emocjonalne
      co mnie wk..a to jedynie to ze spoleczenstwo rosci sobie prawa do mojego zycia
      czy mam je sobie odebrac, czy nie
      masz zapier..ac i placic podatki do konca swoich dni (ktore my ustalimy) ha ha
      • pandylu Re: Zabić się 23.10.11, 17:13
        sdfsfdsf napisał:
        > co mnie wk..a to jedynie to ze spoleczenstwo rosci sobie prawa do mojego zycia
        > czy mam je sobie odebrac, czy nie
        > masz zapier..ac i placic podatki do konca swoich dni (ktore my ustalimy) ha ha

        W wielu monarchiach poddany był własnością króla i próba samobójcza była karana torturami a potem śmiercią.
        W UK jeszcze do 1962r. niedoszłych samobójców czekało więzienie.
        • nazzilla Re: Zabić się 23.10.11, 17:28
          pandylu napisał:

          > W wielu monarchiach poddany był własnością króla i próba samobójcza była karana
          > torturami a potem śmiercią.

          No i co? Uwazasz, ze bylo to jedyne sluszne?

          > W UK jeszcze do 1962r. niedoszłych samobójców czekało więzienie.

          Na cale szczescie monarchie slabna, maja jedynie moc symboliczna (nie decyzyjna).
          • pandylu Re: Zabić się 23.10.11, 17:33
            Samobójca występuje w podwójnej roli. Ofiary, ale i agresora/mordercy.
            • sdfsfdsf Re: Zabić się 23.10.11, 17:58
              Wychodzac z zalozenia ze twoje zycie nie jest twoja wlasnoscia...
              W takim razie do kogo nalezy twoje zycie i kto decyduje?
    • kimonabike Re: Zabić się 23.10.11, 16:50
      Miałam ciężką depresję, dość dawno temu. Rozważałam samobójstwo. Powstrzymał mnie... brak nadziei na szybki koniec tamtej pustki. A co jeśli śmierć to NIE JEST wybawienie? Jeśli w stanie w jakim żegnamy się z tym światem przechodzimy w wieczność... Jestem agnostyczką, czyli wierzę, że wszystko jest możliwe ;) Zarówno to, że życie po śmierci nie istnieje, jak i to, że istnieje w formie dla nas nie do odgadnięcia. No i nie miałam wyjścia - musiałam się wyleczyć ;)
      I tu zgadzam się z Sabiną; bez wprowadzenia zmian się nie da się. Leki przynoszą tylko krótkotrwałą albo pozorną ulgę. Przydają się jako kule z pomocą których uczymy się chodzić od nowa, inaczej. Tak, żeby sobie wiecznie nie łamać nóg. Odstawiamy je i... to jest sprawdzian, na ile nam się udało. Czasem trzeba jeszcze raz i jeszcze i jeszcze. Do skutku. Ale inaczej, za każdym razem próbować inaczej. Coś wreszcie zadziała. Bo musi. Wiem, że to zaklinanie rzeczywistości. Ale jeśli pomaga...
    • dingdong Jezeli zrobisz to sensownie... 23.10.11, 21:18
      tak zeby zminimalizowac cierpienie bliskich to dlaczego nie...Ale egoistycznie, wieszajac sie, czy podcinajac zyly, zostawiajac w dodatku list obarczajacych innych, to juz jest swinstwo...
      Natomiast, jak zaplanujesz to dobrze i np. bedzie uznane to jako nieszczesliwy wypadek i jeszcze lepiej jak ubezpieczenie wyplaci bliskim kase...no to jestes gosc...
      Nie bede ci tu podawal przykladow a mam kilka, bo jeszcze wykorzystasz ktorys z nich, zabierajac mi w ten sposob prawa autorskie...co jest karalne i juz nie bylbys wtedy... gosciem...:)))
    • sdfsfdsf Re: Zabić się 25.10.11, 15:29
      najprostrze
      zaciagnij sie do wojska
      jedz na ochotnika do afganistanu i zrob kamikaze
      panstwo pokryje koszty pogrzebu i przy okazji zostaniesz bohaterem
      inna opcja jest takze wolontariat w afryce
      pomoc dla chorych na malarie, trad itd. itp.
      zarazisz sie i zostaniesz meczennikiem
      mozesz takze pojechac do meksyku
      objac jedno ze stanowisk szeryfa na granicy meksyk-usa
      zginiesz ale przykre moga byc tortury przedtem
      mozesz takze jechac do iranu i walczyc o prawa czlowieka
      lub przedzierac sie przez granice korei pn
      opcji jest tak wiele i sa tak interesujace:)
      • krytyk2 Re: Zabić się 25.10.11, 22:06
        twoje propozycje wymagaja wielkiego wysilku i duzej motywacji
        • sdfsfdsf Re: Zabić się 26.10.11, 19:54
          kto powiedzial ze zabic sie jest latwo? :D
    • jubale Re: Zabić się 26.10.11, 17:58

      Wiele rzeczy powstaje w naszej glowie. Czasami wystarczy z kims dobra rozmowa. Taka rzeczowa. Dla mnie samobojstwo to znak ze czloiwek wziol na siebie zbyt duzo stresu. A wtedy jedynie co pozostaje to dlugi odpoczynek...Czasami nic nierobienie ma tez dobre strony...
      • czubata Re: Zabić się 26.10.11, 19:44
        Pierwszą i chyba najpoważniejszą próbę samobójczą, miałam w wieku dwunastu lat. Trudne okoliczności życiowe doprowadziły mnie do stopniowego dojrzewania do decyzji o odejściu z tego świata. Pamiętam że wtedy autentycznie chciałam już się nie obudzić, bo byłam bardzo bardzo zmęczona. Ale mnie niespodziewanie odratowano. Wtedy nie byłam zadowolona z tego że przeżyłam. Za to miałam poczucie winy że skrzywdziłam kogoś swoim "wybrykiem". Przez kolejne lata dalej dużo myślałam o śmierci, samounicestwiałam się przez lat szereg. W dorosłości doszła do tego diagnoza. Jeszcze jakiś czas podejmowałam nieśmiałe próby odebrania sobie życia, ale już zaczęło brakować odwagi gdy w gre wchodziły własne dzieci i strach o to co się z nimi stanie gdy mnie zabraknie i jak się ich losy potoczą.
        Obecnie jestem na takim etapie kiedy to jeszcze dwa lata temu nie podejrzewałabym że będę chciała żyć, i że będę się cieszyć życiem, i że będę dostrzegać jego zalety, i że będę z tego życia w pełni korzystać,a nawet walczyć o to by było coraz bardziej satysfakcjonujące. Gdy miałam dwanaście lat i trochę więcej, już myślałam że mnie nic nie czeka a życie jest pasmem bólu. I przyszło mi być bardzo zdziwioną gdy myśli te zniknęły. Po części jest to wynik zmiany sytuacji życiowej,uporania się z przeszłością, po części jest to wynik brania leków. Dlatego jestem za tą opcją aby jednak nie podejmować decyzji nieodwracalnych, bo nie wiemy jak będzie wyglądała sytuacja jutro,za rok, czy ogólnie w przyszłości, i czy nie będziemy się cieszyć że jednak żyjemy, i będziemy wręcz wdzięczni że nie udało się wtedy.
        Obecnie odstraszająca jest dla nie myśl że skutkiem śmierci jest niebyt, nieistnienie, niemożność przeżywania, czerpania,doświadczania. A to że skutkiem czyjejś śmierci jest niezmierne cierpienie jego bliskich,a nawet wynikają z tego długofalowe skutki, nie ulega dyskusji.
        • knokkelmann1 Re: Zabić się 26.10.11, 20:06
          a ja nadal uwazam, ze smierc wcale nie jest gorsza od zycia, jezeli to zycie jest pieklem. nie mowie tu o trwajacych pare chwil klopotach ale piekle ktrore trwa tyle lat ze nie pamieta sie nic poza cierpieniem. smierc to wybawienie, nawet jezeli potem jest juz nicosc. co ciekawe doswiadczenia ludzi pokazuja, jak ich sposob myslenia zmienia sie w zaleznosci od sytuacji.ciekawy temat, brak jednoznacznych odpowiedzi.
          • czubata Re: Zabić się 26.10.11, 20:26
            > a ja nadal uwazam, ze smierc wcale nie jest gorsza od zycia, jezeli to zycie je
            > st pieklem. nie mowie tu o trwajacych pare chwil klopotach ale piekle ktrore tr
            > wa tyle lat ze nie pamieta sie nic poza cierpieniem.

            Zauważyłam że gdy życie było mi obrzydliwe, nie potrafiłam wyłapać w nim najmniejszego drobiazgu którym mogłabym się cieszyć. To był taki stan umysłu w którym żadne pozytywne bodźce nie docierały. Teraz myśląc wstecz, wyłapuje sytuacje z których można było się cieszyć,a których tak wtedy nie postrzegałam. Żeby dostrzec drobiazgi potrzebowałam ochłonąć. To nie jest tak że życie jest tylko i wyłącznie pasmem udręk. Stan umysłu powoduje że tylko udrękę się dostrzega. Gdy stan ulega poprawie, życie zaczyna się postrzegać inaczej
            Kiedyś uważałam że życie istotnie jest piekłem, dzisiaj już tak nie uważam. Zycie nazywa się piekłem z jakiś konkretnych powodów,z powodu problemów ogólnie. Prawda jest taka że problemy przychodzą i odchodzą, sytuacja się zmienia w raz upływem życia. Życie nie jest piekłem tylko huśtawką. Nigdy nie jest takie samo. Nie nie jest tylko czarne albo tylko białe.
        • nazzilla Czubata dlaczego 30.10.11, 19:11
          masz w profilu zyrafe z szubienica?
          Pytam dlatego, ze kobieta o ktorej mowia zyrafa jest mi bliska, darze ja szacunkiem i mozna powiedziec, ze ja kocham.
    • jan_stereo Re: Zabić się 28.10.11, 20:42
      belissimo napisała:

      > Czy kiedykolwiek przyszło wam to do głowy, próbowaliście? Jak to jest żyć po próbie samobójczej, albo gdy ktoś bliski w ten sposób odbierze sobie życie? Czy to możliwe?

      Pol swiata sie zastanawialo. U mnie w rodzinie tez byly proby, potem wraca 'normalnosc', padaja tez pytania na forum, ale jakiej wiedzy Ty szukasz konkretnie ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka