Dodaj do ulubionych

"przyjaciolka"

27.06.11, 21:43
Myslałam, ze mam swietną kolezankę ale jednak okazało się, ze tak nie jest i to nie jednorazowy wyczyn. Chodzi oczywiscie o mezczyzn:)a jakze. Pierwszy wyskok kolzezanki miał miejsce juz około 3lat temu, wowczas to zauroczyłam sie jej przyjacielem. Wiedziałam, ze ten jej kolega jest na kazde skinienie mojej "przyjaciolki" ale ona radośnie sie do mnie szczerzyła, ze ona go nie chce, ze mogę umawiac sie z jej kolega, ze on nie jest w jej typie. No więc z radością zaczełam pana podrywac. I w koncu doszło do tego, ze zaprosł mnie na randkę jedną potem drugą to kolezance zaczeło sie cos nie podobac i zaczeła mi go odbijac jak pies ogrodnika. Chłopak w koncu nie wiedział o co chodzi. Ale koniec koncow wybrał ją. Kolezanka z radoscia twierdziła, ze jednak go nie chce ze nie jest w jej typie. Zachhowała sie jak pies ogrodnika. Mniejsza o to i tak nie byłam az tak bardzo panem zainteresowana. Drugi wyskok miał miejsce kiedy to rozpadł sie mój związek. Mówiłam juz psipsiolce, ze to koniec. Spodobał mi się kolega z wzajemnością. Kolezance sie tez spodobał ale na nia ani grama uwagi nie zwrocił. Ale chłopak zaczal wypytywac moja "przyjaciolkę" o mnie. Więc ona zaczeła mu mowic ze jestem w zwiazku, bardzo szczesliwa, ze nie widze świata poza swoim chłopakiem, ze jestem bardzo zakochana. A ja jej głiupia sie zwierzałam jak mi zalezy zeby blizej poznac kolege! ale byłam głupia! madry polak po szkodzie. Kolejny kolega chciał do mnie zadzwonić i złozyć zyczenia urodzinowe to było w zeszłym roku. Piszę wszystko co miało miejsce w czasie przyjazni z ową. Nie wiedziałam ze takie baby istnieją. Wracając, chciał mi złozyc zyczenia urodzinowe i zaprosic na kawe ale nie miał do mnie numeru i poprosił przyjaciolkę zeby dała. Ona, ze nie da bo nie wie czy sobie zycze zeby do mnie dzwonili mezczyzni. Wtedy kolega napisał do maila z zyczeniami i przeprosinami, ze nie mogł na miejscu złozyć, a zadzwonić tez nie bo przyjaciolka nie chciała podac mojegop numeru i czy dam sie wyciagnac na kawe. W tym okresie owa kolezanka wiedziała, ze bardzo potrzebuje mezczyzny i jakiegos randkowania a wlasnie tak postapila. Nawet mu nie pozwoliła zlozyc glupich zyczen urodzinowych. Kolega z grupy jest mna zainteresowany, ja go traktuje oczywiscie jak kolege i wie o tym ale probuje mnie jakos zdobyc. Kolezanka go odciaga w swoja strone i probuje zdobyc bezskutecznie, w dodatku OBRAZAJAC mnie. Jej mina bezcenna jak powiedział po kilku piwach, ze jestem najpiekniejsdza kobieta na świecie a Ty(do psiapsiolki)przepraszam ale mnie nie pociagasz. Przejrzałam na oczy dopiero teraz, moja mama juz dawno mowila zebym z nia sie nie zadawała. Ale ja dawałam sie manipulowac, byłam jej w jakis sposob podporzadkowana. I nie chciałam urywac przyjazni, ze to być moze tak jednorazowo. Ale było od groma takich sytuacji!!! i ciagle mi powtarza, ze jestesmy nieatrakcyjne, mało kobiece, mało seksowne. Przy niej straciłam poczucie własnej wartości. Specjalnie potrafiła ciagnac w dół znała moje kompleksy i sama je wyolbrzymiała. W innych kwesiach była milutka:) jezeli chodzi o mezczyzn potrafiła mnie zrownac z błotem. "Bo Marysia ma fajnego chłopaka, bo jest piękna a my nie mamy co liczyć na kogos takiego, kto nas zechce". Swoje chore kompleksy przenosiła na mnie. W koncu poznałam pierwszego chłopaka, który woził mnie po świecie, pokazywał fajne miejsca i sam stwierdził i to on mi otworzył oczy, ze z tą moją "kolezanką" to chora znajomość. A ja naiwna kolegowałam sie z taką bardzo długi czas i wykorzystywała te moją naiwność, łatwość podporzadkowania sie, potrafiła manipulować. Takie kobiety tez istnieja nie zartuje. Byłam dość młodą osobą i potrafiłam tak ufac komuś. Te przykłady to tylko bardzo niewielka czesc. Skad wynika taka podłosc ludzi? taka sklonnosc do manipulacji? tacy toksyczni ludzie istnieja.. Czy to od wychowania zalezy? czy ona miała jakieś chore dziecinstwo? czy ma ze soba jakies problemy? to jest nienormalne zachowanie. Ona nadal jest sama. Mieliscie w otoczeniu takich ludzi?
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: "przyjaciolka" 28.06.11, 04:36
      Przyjazn to sztuczny twor, pewien rodzaj kontraktu pomiedzy dwiema osobami i przegrywa, gdy sie je zestawi z popedami lub instynktami takimi jak rywalizacja o mezczyzne, pragnienie wladzy, pozycji w stadzie, czasem interes wlasny.
      Byl tu kiedys taki watek o tym, co jest przereklamowane.
      Wg. mnie przyjazn taka relacja jest.
      • kokardka8 Re: "przyjaciolka" 28.06.11, 10:37
        Juz nigdy wiecej zadnych przyjazni. Miedzy mezczyznami moze i istnieje przyjazn, miedzy kobietami na pewno nie. Ja sie odsuwam calkowicie, niektore kobiety to psychopatki- tak jak ta powyzej i ja tylko wspolczuje jej przyszlemu mezczyznie, ze taki bluszcz go oplacze, z chorą, zazdrosną psychiką. A dzieci to ona niech w ogole nie ma, bo zrobi im tylko krzywde.
        • labovi Re: "przyjaciolka" 28.06.11, 10:58
          Kokardko, nie uogólniałabym aż tak. Między kobietami przyjaźń może istnieć, ale muszą to być kobiety, traktujące się na równi, nie może być mowy o zawiści zazdrości i manipulacji, chęci władzy, bycia lepszym i próbach tego pokazania. Są różne etapy w przyjaźni, wiadomo, że przyjaźń ludzi dorosłych wygląda już inaczej niż ta w wieku nastoletnim, ale fajnie jest wiedzieć, że jest ktoś kto Ci kibicuje, kto cieszy się z tobą i w razie potrzeby wyciągnie dłoń. Fajnie jest też móc komuś kibicować, cieszyć się z nim i w razie potrzeby rzucić wszystko i lecieć na pomoc.

          Przyjaźń nie jest przereklamowana moim zdaniem. Istnieje, tylko trzeba umieć ją rozpoznać i odróżnić od zwykłego koleżeństwa. Ja mam dwie takie osoby (myślałam do niedawna że trzy) Całe życie ludzie będą nas zaskakiwać i pozytywnie i negatywnie, ale nie można mowić że przyjaźni między kobietami nie ma, bo jest wiele wiele przykładów które zaprzeczają temu stwierdzeniu.
          • kokardka8 Re: "przyjaciolka" 28.06.11, 11:08
            Tylko ja juz nie jestem w wieku nastoletnim. Skonczyłam w tym roku studiac. Całe studia byłam tak manipulowana. Chłopakowi zaczeła nie podobac sie moja relacja, uzaleznienie od jej zdania i dzieki niemu ograniczyłam kontakt, zaczełam miec z drugiej strony zycie poza nia. I zdecydowanie bardziej wolałam go spedzac z nim niz nią. On powiedział komplement, a ona wrecz przeciwnie ciagle mnie probowała ciagnac w dół zeby moja samoocena spadła.

            I wiecie co moze teraz ja jestem zła. Ale zycze jej wszystkiego co najgorsze, mam nadzieję ze oliwa bedzie sprawiedliwa.

            Najgorsze jest to, ze ona znowu zaczyna do mnie wydzwaniac, nie wie o co mi chodzi. Ja z nia nie chce miec juz zadnego kontaktu ale prosto w oczy tez nie potrafie powiedziec
            • kokardka8 Re: "przyjaciolka" 28.06.11, 11:12
              Mam nadzieje, ze przyjazn istnieje chociaz ja sie sparzyłam i mysle, ze takowej po prostu nie ma
    • patronka.slonka Re: "przyjaciolka" 28.06.11, 10:50
      Myślę, że z nią jest cos nie w porządku, ale z Tobą na pewno też. Ile Ty masz lat, że to chłopak musiał Ci powiedzieć że ta relacja jest nie fajna? A jakby Ci nie powiedział, to nadal byś się kisiła z koleżanką? To sugeruje pytanie: z jakiego Ty jesteś domu? Rodzice nie zaszczepili w Tobie podstawowych wartości, jakimi powinien kierować się człowiek, ze tak się przez cały czas miotałaś, dając się poniżać, pozwalając robić sobie świństwa?
      Między Wami na pewno nie ma żadnej przyjaźni, Ty nawet nie wiesz co to słowo oznacza. To, co jest/było między Wami to jakaś zapachajdziura "z braku laku", z dwóch stron z resztą. Ona jest Ci potrzebna, a jakże, bo to dzięki niej możesz usłyszeć, że jesteś piękniejsza. No bo gdyby jej nie było, to nie byłoby do kogo porównywac, czyż nie?
      I zapewniam Cie, że przyjaźń między kobietami istnieje, potrafi być trwalsza od niejednego związku damsko-męskiego, potrafi być piękna, silna i twórcza. Ale do tego potrzeba czegoś, o czym na ten moment nie masz pojęcia.
      • kokardka8 Re: "przyjaciolka" 28.06.11, 11:02
        Właśnie ze mną coś chyba tez nie jest w porzadku. Byłam od niej w jakis sposob uzaleznina, podporzadkowana. Jak dziewczynka 12letnia ze swoja przyjaciolka(ale w tym wieku to normalne w moim na pewno nie). Pekniejsza? z tym na pewno sie nie zgadzam, nigdy sie od niej nie uwazałam za ładniejszą teraz pisze wszystko szczerze moze sa tu psycholodzy i potrafią powiedziec cos o takiej relacji. Za ładniejsza sie nigdy nie uwazałam czy za lepszą. Nie wiem czemu się z kims takim przyjazniłam. Pomimo tego co mi zrobiła. Moze dlatego, ze fajnie z nią było iść sie pobawic, ze nigdy nie było nudno?. Kilka razy tez sie od niej odsunełam ale z braku laku wolałam znowu sie zaprzyjznić. Byłam sama na studiach z innej miejscowości. U siebie mam bliskie kolezanki, jedna bardzo bliska tej relacji powiedziałam to dziwiła sie ze sie jeszcze z nia utrzymuje kontakt
        • ir1.easy Re: "przyjaciolka" 02.07.11, 05:06
          hmmm... miałam podobne doświadczenie. Nie roztrząsaj już tego. Było minęło. Uwolniłaś się. A, że przy okazji nowego związku toksyczność tamtej "przyjaźni" do ciebie dotarła? Nieważne. Ważne, że się odpępowiłaś. I będziesz czujniejsza na pewne sygnały w przyszłości. Bo jak piszą powyżej - przyjaźń między kobietami jest możliwa i istnieje. Wiem o tym na pewno. Nie zamykaj się na takie przyjaźnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka