chomiknadinne
28.06.11, 00:03
Martwię się o moją mamę - jest profesorem jednej z warszawskich uczelni i kilka lat temu praca zaczęła ją tak pochłaniać, że praktycznie nie istnieje dla rodziny. Tzn. rano leci na uczelnie, później na drugą, jak tylko wraca do domu, siada do pisania książek czy poprawiania prac studentów i trwa to do.. 2 w nocy, czasem 4 rano. Pal licho że nie ma czasu dla rodziny, ale obserwuję, że nie ma czasu dla siebie - żadnych znajomych, ćwiczeń, przyjemności, nic. Tylko praca.
Co o tym sądzicie? Czy można to nazwać chorobą, czy może prawdziwą pasją? Może to nie uzależnienie tylko sposób życia 'roztargnionego naukowca' ? Sam nie wiem, proszę o opinię jakiegoś eksperta.