Dodaj do ulubionych

DO MEZCZYZN - KUKULCZE JAJO

02.03.02, 14:57
halo drodzy forumowicze,
oczekuje odpowiedzi od mezczyzn, gdyz wydaje mi sie kobiety nie sa w stanie
zrozumiec tego problemu (mam nadzieje, ze zadna sie tu nie obrazi)
Co bys cie zrobili i jak byscie zareagowali, gdybyscie sie po latach dowiedzieli
ze wasze ukochane dziecko, wasze oczko w glowie NIE JEST WASZYM DZIECKIEM ?
Ze to nie Wy jestescie biologicznym ojcem ?
pozdrawiam
janusz
Obserwuj wątek
    • kasia28 Re: DO MEZCZYZN - KUKULCZE JAJO 02.03.02, 15:03
      Ja potrafię. Prosze przeczytać moją wypowiedź w wątku: "serialowy problem"
      • janusz_b Re: DO MEZCZYZN - KUKULCZE JAJO 02.03.02, 15:05
        czytalem droga Kasiu, m.innymi dlatego ten watek
        :-)))
        buzka
        janusz
    • Gość: Sławek Re: DO MEZCZYZN - KUKULCZE JAJO IP: 213.186.93.* 02.03.02, 16:13
      Nie wiem. Długo myślałem i nie wiem. Ale może najlepiej byłoby nic nie robić ?
      Skoro to moje ukochane, niczemu nie winne dziecko dziecko to po co kombinować ?
    • Gość: Pastwa Re: DO MEZCZYZN - KUKULCZE JAJO IP: 172.17.15.* 02.03.02, 16:40
      To zależy czy jesteśmy bardziej zakochani w sobie czy też miłość do dziecka
      jest silniejsza. Dla mnie osobiście nie miałoby to większego znaczenia gdyż
      poczęcie dziecka to jedno a wychowanie oraz smutki i radości z tego płynące to
      inna działka( i o niebo ważniejsza).
      Pojęcie zdrady to jeszcze inny temat i nie powinien on wpływać na nasze
      podejście do dziecka.

      Ps. Tak swoją drogą jak już musimy mieć dziecko identyczne jak my sami to
      zróbmy sobie klona:))))
      • hal9000 Re: DO MEZCZYZN - KUKULCZE JAJO 02.03.02, 17:02
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):

        > To zależy czy jesteśmy bardziej zakochani w sobie czy też miłość do dziecka
        > jest silniejsza. Dla mnie osobiście nie miałoby to większego znaczenia gdyż
        > poczęcie dziecka to jedno a wychowanie oraz smutki i radości z tego płynące to
        > inna działka( i o niebo ważniejsza).

        Zgoda.

        > Pojęcie zdrady to jeszcze inny temat i nie powinien on wpływać na nasze
        > podejście do dziecka.

        Zgoda.

        > Ps. Tak swoją drogą jak już musimy mieć dziecko identyczne jak my sami to
        > zróbmy sobie klona:))))

        Zgoda.

        3xtak... Niesamowite... :-)
    • Gość: inka_s nie tylko do mężczyzn IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.07.02, 22:36
      A co byście drogie panie zrobiły gdybyscie dowiedziały się ze wasze dziecko nie
      jest waszym dzieckiem???
      To wcale nie jest niemożliwe. BYł chyba w zeszłym roku taki reportaż w
      Wyborczej.

      Mężczyźni chyba bardziej musza się z tym liczyc . Ale dla kobiety - to dopiero
      szok!
    • Gość: tusiaz Re: DO MEZCZYZN - KUKULCZE JAJO IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.07.02, 23:31
      Wątpliwosci można rozwiac w bardzo prosty sposób - zrobić badania.....:)))))) To bardzo proste...
      Istnieje jeszcze problem uczciwosci małzenskiej...,ale to inna działka...
      • Gość: inka_s ale czy warto IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.07.02, 00:04
        Gość portalu: tusiaz napisał(a):
        > Wątpliwosci można rozwiac w bardzo prosty sposób - zrobić
        badania.....:))))))
        > To bardzo proste...
        > Istnieje jeszcze problem uczciwosci małzenskiej...,ale to inna działka...

        No mozna. TYlko po co? Jeśli dziecko kochamy i tak - to co przeciez nie
        przestaniemy kochać bo to nie nasze geny!
        Gorzej z ta zdradą...
        Ale tu chyb a lepiej żeby porozmawiały osoby zainteresowane - bez
        wtajemniczania dziecka. To dla niego też szok.
        Gorzej jesli sprawa i tak się wyda.
        Czy wtedy dziecko wybaczy że zostało okłamane. Że rodzice nie byli uczciwi.
        Także względem siebie.
        Ten problem dotyczy tez dzieci adoptowanych. Zycie uczy że lepiej opowiedzieć o
        adopcji - bo jeśli dowie sie samo "przypadkiem" - mocno zostaja nadwyreżone
        więzi z rodzicami.
        • Gość: tusiaz Re: ale czy warto IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.07.02, 00:44
          Go�ć portalu: inka_s napisał(a):

          > Go�ć portalu: tusiaz napisał(a):
          > > Wštpliwosci można rozwiac w bardzo prosty sposób - zrobić
          > badania.....:))))))
          > > To bardzo proste...
          > > Istnieje jeszcze problem uczciwosci małzenskiej...,ale to inna działka...
          >
          > No mozna. TYlko po co? Je�li dziecko kochamy i tak - to co przeciez nie
          > przestaniemy kochać bo to nie nasze geny!
          Nie do końca....dla niektórych to moż e być bardzo powazny problem...Wszystko zależy od człowieka....
          Nawet miłosć do dziecka może mieć jakies obcišżenia...Ludzie bywajš rózni....niestety....Dorosły potrafi
          znienawidzić własne dziecko z bardziej błahych powodów....

          > Gorzej z ta zdradš...
          > Ale tu chyb a lepiej żeby porozmawiały osoby zainteresowane - bez
          > wtajemniczania dziecka. To dla niego też szok.

          Badania mozna zrobić bez powiadamiania dziecka ,w jakim celu się je robi....To tylko pobranie krwi....
          A moze raz na zawsze wyjasnić wštpliwosci.......
          :)
          > Gorzej jesli sprawa i tak się wyda.
          > Czy wtedy dziecko wybaczy że zostało okłamane. Że rodzice nie byli uczciwi.
          > Także względem siebie.

          Zgadza się . Dorosli powinni sami się dogadać i nie wcišgać w to dziecka....albo....(Jesli już o
          uczciwosci....to powinien wiedzieć również biologiczny ojciec...) podjšć decyzję o tym .aby taktownie mu o
          tym powiedzieć .np dziecko z poprzedniego małżenstwa....lub innego ojca( o ile sobie tego życzy)
          > Ten problem dotyczy tez dzieci adoptowanych.
          Zycie uczy że lepiej opowiedzieć o
          >
          > adopcji - bo je�li dowie sie samo "przypadkiem" - mocno zostaja nadwyreżone
          > więzi z rodzicami.
          W tym wypadku nie wiem jak postšpić.....,wydaje mi się ,że jesli chodzi o adopcji e powinno się
          powiedzieć...,ale chyba każdy przypadek należy "rozpatrywać " inaczej. Nie ma gotowej recepty...,dzieci sš
          różne....Wszystko jest "w rękach" i mšdrosci rodziców....
          • j#m Re: ale czy warto 28.07.02, 22:38
            Badanie na pewno rozwieje wątpliwości. Tylko co dalej? Można odejść od
            żony/partnerki ale co z dzieckiem? Jeśli się je NAPRAWDĘ kocha, a nie swoją
            urażoną dumę, jeśli to naprawdę oczko w głowie to taka wiadomość nie powinna
            wpłynąć na stosunek do ukochanego potomka. Bo prawdziwym ojcem jest ten kto
            wychowa a nie spłodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka