jubale 28.07.11, 11:19 dezintegracja.pl/?badzcie-pozdrowieni-psychoneurotycy-(pl),23 Link do artykułu dość ciekawej teori o dezintegracji psychicznej osobowosci i jej ponownej integracji....Teoria dosc ciekawa, ale czy jest tylko teorią? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mel.la Re: Bądzcie pozdrowieni psychoneurotycy... 28.07.11, 11:42 Musze zaprotestowac, cytuje ostatnia czesc podanego artykulu: W ludziach nadwrażliwych emocjonalnie Dąbrowski dostrzegł ogromny potencjał rozwojowy. Najlepiej widać to w jednym z jego tekstów: "Bądźcie pozdrowieni, psychoneurotycy! Autor tego artykulu wprowadzil straszne zamieszanie, oryginalny tytul wiersza Kazimierza Dąbrowskiego brzmi: "Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi" to jest Przesłanie do Nadwrażliwych a nie do psychoneurotykow. Psychoneurotyk cechuje sie : Osobowość psychoneurotyczną cechuje przede wszystkim nieadekwatność mechanizmów obronnych („słabe ego”), brak odporności i elastyczności, wrażliwość emocjonalna i skłonność do fantazjowania (jak u osób niedojrzałych), skłonność do przeżywania poczucia winy, słaba kontrola emocjonalna (często nie panują nad emocjami), ekscentryczność, naiwność, czynnościowe obniżenie sprawności intelektualnej (tzw. „ogłupienie nerwicowe”, czyli osoby te funkcjonują poniżej swoich możliwości intelektualnych, osłabienie pamięci, koncentracji uwagi) i inne. Osoby posiadające osobowość psychoneurotyczną cechuje duża skłonność do powstawania zaburzeń nerwicowych, z dużym prawdopodobieństwem występują u nich te zaburzenia. Wrazliwosc emocjonalna jest jedna z cech neuropsychotyka ale jesli ktos jest nadwrazliwy emocjonalnie nie znaczy jeszcze ze jest psychoneurotykiem.... slabe ego, sklonnosc do fantazjowania, oslabienie pamieci, koncentracji, obnizenie sprawnosci intelektualnej ?? No sorry... :) Odpowiedz Link Zgłoś
jubale Ba... 28.07.11, 12:08 Zabilas mi cwika tym co napisalas...Musze to przemyslec sobie...:=) Odpisze gdy bede troche bardziej wolna...:=) Odpowiedz Link Zgłoś
jubale Masz racje 'mel.la'... 28.07.11, 16:38 Mi tez wydaje sie ze w tym co pisal K.Dabrowski chodzi z pewnoscia o osoby bardziej wrazliwe niz neurotyczne... Dzieki ze zwrocilas uwage...:=) Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Bądzcie pozdrowieni psychoneurotycy... 28.07.11, 22:07 Osobowosc psychoneurotyczna...czy to nie jestaby zbyt szerokie okreslenie. Wsrod wymienionych cech sa np. wrazliwosc emocjonalna i ekscentrycznosc. A wlasnie ekscentryk jest np. niewrazliwy emocjonalnie na opinie innych, ma spora doze pewnosci siebie i przekonania o slusznosci swojej wizji. To sprawia, ze odrzuca opinie innych o sobie, uznajac, ze dajmy na to...nie znaja sie. Widze tu sprzecznosc.est np. niewrazliwy emocjonalnie na opinie innych, ma spora doze pewnosci siebie i przekonania o slusznosci swojej wizji. To sprawia, ze odrzuca opinie innych o sobie, uznajac, ze dajmy na to...nie znaja sie. Widze tu sprzecznosc. Odpowiedz Link Zgłoś
jubale Re: Bądzcie pozdrowieni psychoneurotycy... 29.07.11, 10:38 Osobowosc psychoneurotyczna...czy to nie jestaby zbyt szerokie okreslenie. Wsrod wymienionych cech sa np. wrazliwosc emocjonalna i ekscentrycznosc. A wlasnie ekscentryk jest np. niewrazliwy emocjonalnie na opinie innych, ma spora doze pewnosci siebie i przekonania o slusznosci swojej wizji. To sprawia, ze odrzuca opinie innych o sobie, uznajac, ze dajmy na to...nie znaja sie. ____ W ogole wiele nazw i pojecia w psychologii to pojecia obszerne...Tak mysle, ale zapewne myle sie poniewaz nie jestem z tym przedmiotem za pan brat ani nie mam zadnego wyksztalcenia w psychologii. Taka jest prawda... Jednak, mysle ze osoba 'nadwrazliwa' to ta ktora czuje wiele rzeczy i bierze je poprzez pryzmat swojego 'kruchego' ego. Np. ktos jej zwroci uwage,ze nie zadzwonila...to zamiast wytlumaczyc ze np. nie miala czasu zaczyna czuc ze jest kims np. niefair i z malej rzeczy robi wielka...I zaraz czuje sie zle w swojej skorze bo jak to niby ona moze byc nie fair.... Cos kolo tego...Cos z poczuciem wlasnej wartosci lekko zachwiane i z odrobina lekkiego narcyzmu...? Natomiast osoba wrazliwa to taka, ktora zarowno czuje i postrzega swiat wieloplaszczyznowo...Ma duzy rozrzut dla mozliwosci czucia i odbioru nazwijmy to wszystkich kolorow i uczuc bardziej glebszych...Jednak ten swiat z zewnatrz nie narusza jej swiata we wnatrz...Dla swiata z zewnatrz moze nawet wydac sie gruboskorna...Np. ktos powie jej dlaczego nie zadzwonilas, to ona odpowie zwyczajnie i bez ogrodek: 'bo wylecialo mi to z pamieci..' I sie nie rozczula...Nad tym jak ktos inny bedzie ja odbieral, wszak kazdy z nas odpowiada za swoje uczucia sam... A osobowosc neurotyczna to cala gama lekow temat dosc dlugi...Tak mysle sobie, panie dzieju..:=) Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Bądzcie pozdrowieni psychoneurotycy... 28.07.11, 22:44 Z tego co pamiętam Dąbrowski miał na myśli ludzi, którzy mają objawy neurotyczne, lęki, depresje itp. Takie, w których rozwoju pojawiają się nerwice. A wg mojej jednej znajomej psychoterapeutki ta teoria nawet bardziej pasuje do osób, które miewają objawy psychotyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
jubale Re: Bądzcie pozdrowieni psychoneurotycy... 29.07.11, 10:42 Mnie bardziej ten artykul zainteresowal pod katem rozwoju psychicznego, ze bez kryzysu psychicznego nie ma rozwoju psychiczego...Ha, czy tylko w ten sposb moze sie osobowsc czlowieka rozwijac...? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Bądzcie pozdrowieni psychoneurotycy... 29.07.11, 13:05 Nie wiem, ale tak z obserwacji to niektórzy rozwijają się jakby bardziej harmonijnie, a niektórzy przechodzą przez nawet ciężkie kryzysy. Odpowiedz Link Zgłoś
renkaforever Re: Bądzcie pozdrowieni psychoneurotycy... 01.08.11, 01:16 Wlasnie, trzeba jednak byc profesorem, zeby opublikowac takie opinie, ktore sa niezwykle logiczne i (ja przez male ja ) smiem twierdzic, ze sa PRAWDZIWE. Mnie sie zawsze wydawalo, ze doswiadczenie cierpienia prowadzi do odrzucenia bezsensu. Jest to bardzo bolesne doswiadczenie, ta dezintegracja i nie wiem czy warto w ogole to rozwazac... ale dzieki odrzuceniu balastu bezsensu, czlowiek dostaje apetyt na zycie i o to chyba chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jubale Osobowsc.../Troche nie na temat.../ 01.08.11, 15:32 Sklada sie z calych systemow wartosci, stereotypow, wyuczonych sposobow myslenia i analizowania... Wszystko to czasem powinno bylo ulec rozpadowi i powstac cos nowego...Cierpienie jest tu wskazowka, ze to co jest teraz, nie jest tym co powinno byc, aby dalej funkcjonowac sprawnie.... Np. Mam znajomego, ktorego matka jest wybitnie toksyczna osoba. Obwinia go o rzeczy, o sprawy, ktorych ten czloiwek nigdy nie zrobil, wyzywa go do niezdar zcyiowych, co nie jest prawda facet...jest pisarzem! Pisze w obcym jezyku. Matka oklamuje go. Zabrala mu w podstepny sposob oszczednosci w banku...Bo jak stwierdzila ma w tym Banku tylko konto i nic do niego nie doklada, wiec po co ma? Nastepnie wydziedziczyla przepisujac wszystko na mlodszego brata, a straszemu nic nie zapisala w testamiencie, bo jak stwierdzila nie opiekuje sie nia, wiec mu sie nie nalezy. Znajomy ma ciezko chora zone juz po drugiej operacji na raka, ktora musi sie opiekowac, mieszka w Kanadzie, a matka w Polsce, na wybrzezu. Ma tez syna, ktorym trzeba sie zajac...itp. Jest wkurzony zdenerowowany na matke. Ale gdy mu mowie odstaw stara na bok. Zapomnij, ze istnieje, korzystaj z zycia jakie ulozyles sobie sam, ciesz sie ze zona zdrowieje, dzieci sa fajne....Jednak on nie potrafi tego docenic i przerwanie kontaktu z matka jest dla niego niedopomyslenia. Niedawno widzial sie z matka, przyjechal i na drugi dzien wyjechal, bo ta znowu dostala napadu zlosci...Wiec wrocil do Kanady, w dosc smutnym nastroju... Tlumaczy mi, ze nie moze matce zrobic, ani zawodu, ani przykrosci, bo to jego matka...Tlumacze mu, ze matce bedac poslusznym synem w niczym nie pomoze, a wrecz bedzie karmil w niej jej toksyczne cechy, ktore beda sie rozrastac...A jemu samemu potrzebne jest dezintegracja starych i dzis juz wypaczonych steretypow zachowan i wartosciowania, aby zbudowac sobie nowe i lepsze zycie... Mam nadzieje ze kiedys to zrozumie... Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Bądzcie pozdrowieni psychoneurotycy... 01.08.11, 22:16 Co to jest ten bezsens, ktory sie odrzuca? Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 wielokrotne zmartwychwstania 01.08.11, 15:55 książkę Dąbrowskeigo o dezintegracji pozytywnej przeczytałam w liceum sto lat temu i miała ona na mnie wpływ Pamiętam też co powiedział o niej znajomy obecnie lekarz że to książka dla świrów żeby nie czuli się tak beznadziejnie byłam na niego wtedy wkurzona poczułam się jak sir bo mnie ta książka przyniosła nadzieję i wielokrotnie zmartwychwstawałam od tego czasu zatem bądźcie pozdrowieni :) Odpowiedz Link Zgłoś
jubale Re: wielokrotne zmartwychwstania 01.08.11, 16:05 Ladnie powiedziane, jednak nie nazwalbym tego zmartwywstaniem, raczej przypomina mi to tworzenie perelki... Twoj znajomy lekarz, okreslil to wybitnie nieciekawie...ale lekarze potrafia tacy byc nieczuli do momentu, gdy zycie samo da im kopa w zad....Ludzi przezywajacych i czujacych nie nazwalabym nigdy swirami.... Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wielokrotne zmartwychwstania 01.08.11, 16:30 solaris_38 napisała: > książkę Dąbrowskeigo o dezintegracji pozytywnej przeczytałam w liceum sto lat > temu i miała ona na mnie wpływ > Pamiętam też co powiedział o niej znajomy obecnie lekarz że to książka dla świr > ów żeby nie czuli się tak beznadziejnie > byłam na niego wtedy wkurzona > poczułam się jak sir bo mnie ta książka przyniosła nadzieję > Mogłabym się podpisać pod Twoim postem :) Też przeczytałam tę książkę po raz pierwszy w liceum, i też przez te wszystkie lata od tamtego czasu przynosiła mi nadzieję to podobna teoria do tego, czego uczą mistyce chrześcijańscy - że rozwój dokonuje sie poprzez cierpienie - noc zmysłów i noc ducha > i wielokrotnie zmartwychwstawałam od tego czasu > > zatem bądźcie pozdrowieni :) Odpowiedz Link Zgłoś
renkaforever Re:list sprzed wojny 21.04.12, 07:46 W tym liscie widze brak nadziei, smutek i pogodzenie sie z losem bezradnego psychiatry. Czytajac go zbuntowalam sie . Dlaczego sila niebianska spychana jest przez sile brutalna? Fakt, psychiatria nie dysponowala wtedy dobrymi lekami. Wyglada na to, ze to psychiatra jest bezsilny. Nie ma lekow dla psychoneurotykow... A terapia ? Przeciez nie jest dla ludzi zdrowych? Tez jej nie bylo wtedy..To, ze sie ludzie nie poznaja na wielkosci innych to normalne od wiekow, nic nowego. Czy psychoneurotyk powinien leczyc? Moze.. Powinien zyc w normalnej rodzinie i uczyc sie zyc praktycznie. Pozostaje im moze samotnosc i dziwacznosc, bo sa osamotnieni, zostawieni przez rodziny..wtedy trudno nie zdziwaczec. Ludzie akceptowani we wlasnych rodzinach maja takie same mozliwosci rozwoju jak kazdy, a na ile sie rozwina..to sprawa indywidualna. Ten list , takie pozdrowienie.. placz? trzeba ludzi traktowac z szacunkiem niezaleznie kim sa. A tym slabszym trzeba pomoc. Ale to list sprzed wojny...dzis uwazam, wiele spraw jest nieaktualnych..i dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
baryhomo Re:list sprzed wojny 25.04.12, 09:19 Jak to nieaktualny , uwazasz, ze temat smierci, ktory jest tak czesto poruszany i wszechobecny w mediach, jest juz czyms co nie dziala na wspolczesnego czlowieka. Codzinnie dowiadujemy sie o jakis bezsensownych atakach agresji i tylko to nas rozni, od autora, ze nie widzsimy smierci bezposrednio, ale chyba kazdy jest obdarzony wyobraznia. Moim zdaniem problem tkwi w tym, ze ludzie czesto tylko siebie postrzegaja za takich nadwrazliwych, a w innych to widza juz same wady. Tymczasem mnostwo ludzi rozpycha sie w ciagu dnia i nie przesypia nocy, z powodu takich czy innych stresow. Oceniamy ludzi zbyt powierzchownie, jestesmy malostkowi, a myslimy o sobie jak o dobrych i zbyt gleboko doswiadczajacych nieszczescia. Jak czesto rozczulamy sie nad soba , a nie zauwazamy najblizszych. Wszyscy sa dobrzy i wspolczujacy, ale jak czesto dzwonimy do bliskich spytac co u nich slychac? Bardziej oplaca sie bycie dobrym na pokaz, wolontariuszem w jakiejs fundacji, niz pozytecznym dla najblizszych, za co czest nie dostaniemy nawet podziekowania, bo to co robimy jest czescia wypelniania codziennych obowiazkow. Swiat jest pelen takiej obludy i to zauwazyl autor. I nigdy nie straci na swojej aktualnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
renkaforever Re:list sprzed wojny 25.04.12, 22:30 Blablabla.. swiat jest pelen obludy.. swiat jest pelen tego, co TY widzisz. Skoro weszysz wszedzie oblude...sam w to zaczynasz wierzyc i stajesz sie obludny. Swiat jest inny niz 100 lat temu, nawet inny niz wczoraj. Wszystko sie zmienia, technologie i ludzka percepcja tez. Technologiczne zmiany spowodowaly cala lawine zmian w postrzeganiu zjawisk. Nie mozna patrzec na pacjenta oczami psychiatry sprzed pol wieku. To byl inny swiat. Bardziej smutny, bo bylo duzo mniej mozliwych wyborow. To zauwazylam, to, ze teraz jest wiecej nadziei. Mimo wszystko. Ale czy ludzie moga ja udzwignac i czy chca sie nia dzielic? Odpowiedz Link Zgłoś
baryhomo Re:list sprzed wojny 26.04.12, 08:50 Ludzie sa rozni, to sie nigdy nie zmieni. Problemy pozostaja takie same. Chyba nie zrozumiesz innych, dopoki bedziesz od nich oczekiwac czegos, co przypomina twoje podejscie do zycia. Oczywiscie gdyby ktos byl Twoja kopia stalby sie automatycznie idealem ----------------------- HOMO SAPIENS Odpowiedz Link Zgłoś
renkaforever Re:list sprzed wojny 26.04.12, 21:20 Nie ma idealow, ani kopii. Ludzie nasladuja innych w nadziei, ze im sie powiedzie . Czasem tak sie staje, czasem nie. Bo jestesmy rozni, mimo, ze podobni. Ja nie patrze do tylu. Nie ide za jakims idolem, przede mna jest wiatr i przestrzen, bo ja lubie fruwac. Jak umiesz fruwac to pewnego dnia spotkamy sie w kosmosie:)) I mysle, ze ci co "fruwaja" w swojej wyobrazni chociaz raz na jakis czas, maja wiekszy dystans do tego swiata i latwiej jest im znosic stres. I ciagle mysle o tym psychiatrze jako nieszczesliwym czlowieku, ktory nie mogl wiecej, a chcial. Odpowiedz Link Zgłoś
184l Re:list sprzed wojny 30.04.12, 23:11 Niemal wszystko co napisales bardzo mi sie podoba i popieram . Z jednym wyjatkiem-naleze do ludzi fruwajacych, latanie marzy mi sie od dziecka z wielkiego stresu potrafilam wspiac sie na wyzszy szczebel, ale.... istnieja granice. Kolejne stresy, mimo fruwania, staja sie szkodliwe dla soma. Tak jestesmy skonstruowani ze nie mozemy zupelnie odlaczyc reakcji somatycznych od psychicznych i na odwrot. Dlatego nie zawsze fruwanie ulatwia znoszenie stresu. Odpowiedz Link Zgłoś