Gość: Sajnóg IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.08.01, 12:10 -mam flupy-usłyszałem od dziewczyny i myślę: co? -co? pytam -no, leci mi z pizdy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: bonobo Re: Flupy i inne wycieki IP: 195.187.97.* 17.08.01, 13:17 Hmmm, świetnie. Flupy... Taaak. To rzeczywiście zagadnienie, które aż prosi się o komentarz literacki; nie ma to jak ująć ciekawy pomysł w zgrabne, wyszukane stylistycznie zdania. Zawsze rozumiałem fascynację fizjologią człowieka, a zwłaszcza jej patologiami. Ciekawiło mnie jednak - i ciekawi do dzisiaj - skąd bierze się przekonanie, że np. grzybica penisa jest wdzięcznym, niepowtarzalnym tematem działalności artystycznej. Proszę o odpwiedź; brak tej wiedzy zabija mój rozwój intelektualno-emocjonalny. PS. Podrzucam temat następnego wiersza - mlaszcząca cipka na wycieczce w górach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: Flupy i inne wycieki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.08.01, 19:47 Gość portalu: bonobo napisał(a): > Ciekawiło mnie > jednak - i ciekawi do dzisiaj - skąd bierze się przekonanie, że np. grzybica pe > nisa jest > wdzięcznym, niepowtarzalnym tematem działalności artystycznej. Proszę o odpwied > ź; brak tej > wiedzy zabija mój rozwój intelektualno-emocjonalny. Wiesz, zawsze fascynowała mnie sfera ludzkiej intymności, bo to zderzenie dwóch obszarów. Z jednej strony grzybica penisa -żeby nie szukać daleko- jest czymś tylko "twoim" (i ew. lekarza), z drugiej, cała sfera ludzkiej seksualności jest cholernie silnie nacechowana społecznie tzn. wiesz kiedy w jaki sposób i czy w ogóle mozesz o niej mówić. No i dlatego jest to moim zdaniem temat bardzo wdzięczny. A czy jest niepowtarzalny -nie wiem i prawdę mówiąc niewiele mnie to obchodzi. Robię swoje i lubię to robić. Nie wiem też dlaczego inni postępują podobnie. Może też to lubią, może chcą być "medialni", a może szokujacy? Musiałbyś ich zapytać. pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oo Re: IP: 192.168.70.* / 62.26.16.* 17.08.01, 16:07 ona...wieczorem lezac na kanapce:chcesz soczku? ja...ok, z checia sie napije. ona sciaga majteczki, i mowi..no to wyliz se z cipki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: do oo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.08.01, 00:17 :-)) Jesteś genialny! Jak masz więcej takich pomysłów to napisz coś jeszcze. pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: do oo i Sajnoga IP: 195.187.97.* 20.08.01, 11:12 No, nie, panowie (panie?), to miłe z waszej strony tak się wysilać, ale mi nadal jakoś wasza działalność mało kojarzy się ze sztuką (excusez le mot!), a bardziej - z poradnią wenerologiczną. Ja doskonale rozumiem zagadnienie społecznego wymiaru czyjejś intymnej choroby, ale zamiast pisać wiersz albo wyrób wierszopodobny można przejrzeć sobie encyklopedię medycyny, tam jest tego od cholery. Albo jeszcze lepiej - kupić tzw. kobiece pismo i przeczytać "historię przez życie pisaną". Nie będzie tam nic o ropnych wyciekach albo pękających polipach, ale będzie i społecznie, i intymnie. W ogóle trochę rozczarowała mnie odpowiedź Sajnoga, myślałem, że usłyszę coś w stylu: "Piszę takie kawałki a nie inne, bo taką mam, kurwa, potrzebę egzystencjalno-jajcarsko-literacką." No, ale nie można mieć wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: do bonobo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.01, 19:33 Dobra, nie podoba Ci się -trudno. Nie zamierzałem Cię przekonywać ale skoro pytałeś to napisałem jak to widzę i starałem się to zrobić sumiennie. Boje się jednak, że utożsamiasz sztukę z pięknem a to ZASADNICZY błąd. Ona, owszem, może zajmować się tworzeniem piękna (tj. rzeczy subiektywnie uznanych za estetycznie atrakcyjne ) ale wcale nie musi. Piszesz że ropne wycieki to temat dla lekarza. A co jest tematem sztuki - kwiatki w wazonie? Dlaczego nie chcesz zostawić go ogrodnikom? Dlaczego np. smażenie człowieka w oleju ma być lepszym tematem dzieła niż śluzy w cipce? Czy do końca świata malarze i rzeźbiarze mają płodzić gołe baby, a poeci do zerzygania zanudzać nas będą mitem Ikara i historiami swoich jesiennych miłości? Ok -niech tak robią ale ja wolę onanizm w tradycyjnym znaczeniu :-)) pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: do bonobo -post scriptum IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.01, 19:42 Acha, zapomniałem o najważniejszym. Piszesz że o wyciekach można sobie przeczytać w encyklpedii. To nieporozumienie. My nie rościmy sobie pretensji do naukowego opisu siusiaków i ślimaczków. Co więcej, te wiersze w ogóle nie są o tym. Wyżej wymienione organy i ich wydzieliny, to tylko sposób opowiadania o bardzo różnych sprawach. A dlaczego przyjmujemy perspektywę rozporka, zamiast do skarbca kultury wysokiej - najlepiej antycznej bądź renesansowej(śmiech)? Bo jest witalna, żywa i fajna! pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JK To masz niezłą dupcię IP: 217.153.50.* 21.08.01, 10:04 Może byś i kolegom ją użyczył ? Jak w paru zaczną wylizywać to może coś z tego będzie ? Odpowiedz Link Zgłoś
volny o wszytkim mozna tu pisac ale czyaja to inni nawet przypadkiem tak wie 20.08.01, 21:34 wiec wszystko mozna opisac, ale widze ze kultura jezyka zostala zastapiona chamstwem. no coz wolnosc zagladnela do ubikacji takze. bez podpisu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: o wszytkim mozna tu pisac ale czyaja to inni nawet przypadkiem tak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.01, 11:15 :-))))) Dzięki takim jak Ty -wiem, że to co robię ma sens. Dziękuję! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: o wszytkim mozna tu pisac ale czyaja to inni nawet przypadkiem tak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.01, 11:17 Więc mówisz że trafiłeś tu przypadkiem bo tytuł nagłówka "Flupy z pizdy" brzmiał tak jak każdy inny. Oj świntuszku mały -nieładnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: volny chory chory Sajnóg IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 21.08.01, 22:23 Sajnóg jestes chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaja Re: chory chory Sajnóg IP: 192.168.1.* / *.slp.pl 21.09.01, 15:33 Gość portalu: volny napisał(a): > Sajnóg jestes chory chory chory chory chory Zabolało, co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Clyde R. Re: chory chory Sajnóg IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.01, 17:34 Hmmmmmmmmm..... chory chyba jest ten kto wciska przez pol dnia <ctrl>+<v>. a moze to pisales recznie przez caly wieczor???? A poza tym zachowania patologiczne w sferze zycia seksualnego moga byc calkiem mile. Ja na przyklad uwielbiem dziewczyny z zaawansowana rzezaczka. Mniam.... Clyde Radcliffe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.01, 11:26 idzie w polarach górska wycieczka pod nimi wilgotny szum potoków ja -tuż zadziewczyną idę i myślę: co tu tak mlaszcze, woda w bidonie czy moja cipka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: flup-flup IP: 195.187.97.* 23.08.01, 11:13 Zaraz, po kolei. Pierwsza rzecz - odpowiedź do volnego: dlaczego Sajnóg jest chory chory chory... itd.? Ustalmy coś. To, że facet pisuje kawałki o cipkach (mlask-mlask) i wyciekach, może być jakimś tam punktem wyjścia do rozważań nt. granic twórczości artystycznej itp., ale nie świadczy jeszcze o chorobie autora. Poza tym mam pytanie pomocnicze: na co Sajnóg jest chory? A wracając - jak bumerang - do tematu zasadniczego. Nie wiem, jak do tego doszło, ale tak jakoś przypisano mi twierdzenie, że sztuka powinna być twórczym (artystycznym?) odbiciem piękna. A jest tak, moim zdaniem: oczywiście, że chodzi o piękno, ale rzecz rozbija się o definicję piękna. "Nagi lunch" W.S. Burroughsa to jest literatura piękna, choć zdaję sobie sprawę, że podczas lektury wiele osób może zapełnić całe wiadro swoimi wymiotami. O co więc się czepiam? Może o to, że ten kawałek "Flupy..." jakoś nie zrobił na mnie wrażenia, tzn. odebrałem całą rzecz na poziomie bardziej anegdotycznym. Chodziło mi więc raczej o to, że nie zawsze jest tak, że pomysł (nawet dobry) plus sprawność warsztatowo-językowa plus odpowiednia forma, gwarantują sztukę. Nie ma przepisu na sztukę, no kurwa, nie ma. I o to mi chodziło, jak sądzę. Jestem otwarty na dalszą wymianę zdań. PS. Mimo wszystko odrobina gratulacji - temat "mlaszcząca cipka na wycieczce w górach" został ujęty z takim właśnie wdziękiem, o jakim mówiłem (w dużym uproszczeniu, bo to nadal nie to). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: flup-flup IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.08.01, 20:34 Dziś wpadłem tylko na moment więc zamiast teoretyzować podrzucam wierszyk.Umieściłem go już wprawdzie w wątku "Wiersz dla wiejskiej dziewczyny" ale to mim zdaniem taka mała perełka w swojej klasie, zasługująca na popularyzację: nie czytaj książek bo nie zajdziesz w ciążę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo flupstwo IP: 195.187.97.* 27.08.01, 13:43 Ja to wszystko ujmę jeszcze inaczej, bo nareszcie dotarło do mnie po latach rozmyślań (to nie jest prawda, ale fajnie brzmi), o co mi chodzi. Sprawa ma się tak: historyjki o mlaszczących cipkach lub cipkowych wyciekach są świetne, owszem, ale jako tło do czegoś innego. To są rewelacyjne kawałki, które można serwować przy czwartej wódce, na imieninach u cioci albo pełznąc o skacowanym poranku w stronę kibla (wiadomo po co). Ale nic więcej. Nic. To są anegdotki (anty-anegdotki?), ale nie sztuka. Dowód? Proszę bardzo: --------------------------------------------------------------------------------------- Spocony skończyłem robić kupę ciężką, olbrzymią, cuchnącą - aż poczułem, jak pomiędzy zwieraczami hula wiatr. "Moje dzieło", pomyślałem patrząc na kupę ciężką, olbrzymią, cuchnącą - ale w kształcie warg sromowych, w kuszącym kształcie cipki. Kupa nie była już zwyczajną kupą ciężką, olbrzymią, cuchnącą - więc nachyliłem się nad muszlą dotykając ręką swojego penisa. "Może nie jesteś ty Pamelą ani Cindy, ale cóż", mruknąłem i wtargnąłem brutalnie w to wnętrze gorące, wilgotne, przyjemne. --------------------------------------------------------------------------------------- Mimo "stworzenia" dzieła nie czuję się jakoś twórcą (w takim klasycznym znaczeniu) i nadal podtrzymuję swoje zdanie na temat takiej "twórczości". Czekam na kolejne wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ava do wszystkich IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.01, 15:19 czy wy coś palicie? bierzecie? nie chce mi się wierzyć, że bez "tego" można wymóżdżyć takie bzdury!!! To nie talet, panowie, to są mierne wypociny jakiś chorych dewiantów! Nie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: volny Re: do wszystkich AVA masz 1000 % racji sa ludzie i ludziska IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 28.08.01, 05:01 Gość portalu: Ava napisał(a): > czy wy coś palicie? bierzecie? > nie chce mi się wierzyć, że bez "tego" można wymóżdżyć takie bzdury!!! > To nie talet, panowie, to są mierne wypociny jakiś chorych dewiantów! > Nie pozdrawiam. ja pozdrawiam tylko AVA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo bla, bla, bla IP: 195.187.97.* 30.08.01, 09:24 No jasne, że to nie jest talent. Przecież, kurwa, od dwóch tygodni o tym piszę. Poza tym, ludzie, jesteście niemiłosiernie namolni. Ten jest chory, ten coś pali, a wy - to jedyni normalni. I być może tak jest, ale w ten sposób marnujemy jedyną szansę na rozwinięcie dyskusji na temat granic sztuki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo bla, bla, bla IP: 195.187.97.* 30.08.01, 09:24 No jasne, że to nie jest talent. Przecież, kurwa, od dwóch tygodni o tym piszę. Poza tym, ludzie, jesteście niemiłosiernie namolni. Ten jest chory, ten coś pali, a wy - to jedyni normalni. I być może tak jest, ale w ten sposób marnujemy jedyną szansę na rozwinięcie dyskusji na temat granic sztuki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll granica cyca - czy to cie zachwyca? IP: *.ds.uj.edu.pl 03.09.01, 14:19 Gość portalu: bonobo napisał(a): > marnujemy jedyną szansę na rozwinięcie dyskusji na temat granic sztuki. granice czegokolwiek nazwanego sa tam gdzie je wyznaczymy sami czy z pomoca innych, ale zeby granice sie wciaz nie zmienialy i byla wzgledna zgoda co do ich umiejscowienia - trzeba wyszkolic i postawic straznikow, a najlepszy straznik jest w glowie, choc nie mniej dobry jest ten z pistoletem, recenzja czy dekretem - no nie? nie zgodz sie to dostaniesz ostryga, choc nie ma tego zlego - ostracyzm wyostrza zmysly, niekiedy, chyba, ze dostanie sie w oko, wtedy juz nie jest spoko zdrowka dla bonobo i repliki sajnoga (postmoderna szaleje, juz nawet ludzie sa kopiami) volny, jesli to przeczytales, to zapytaj sie sam siebie - po co? i inni jemu podobni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: granica cyca - czy to cie zachwyca? IP: 195.187.97.* 03.09.01, 14:44 No właśnie. Z uporem maniaka: parę rzeczy mi się nie podoba (np. moje "arcydzieło" albo "utwór" repliki Sajnoga), ale bardziej jeszcze nie podoba mi się cenzura (jakakolwiek). Przesyłam kontrpozdrowienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Clyde R. Re: flup-flup IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.01, 17:41 Volny, Volny... Jaki ty jestes poczciwy - biedaku... pomoge Ci choc troche. wiesz, nie kazdy rozumie wspolczesna Sztuke. Picassa tez kiedys mieli za kretyna. Poza tym nikt Ci nie kaze czytac wszystkiego co ma choc troche prowokacyjny tytul... Ach! A wlasciwie dlaczego tutaj wszedles? Zaintrygowalo Cie to pewnie. W ten sposob chciales ulzyc swojemu malemu ego. perwersyjne i niezmiernie glebokie *cmok* Volny. Przebrzydly Clyde Radcliffe. PS> Ciekaw jestem, czy znasz "Sens Zycia wg. Monty Pythona". Tam byla taka rodzina - ile stosunkow - tyle dzieci... czy to aby nie o Tobie moj kochany??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kreska Dalsza wymiana zdań IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 14.10.01, 18:38 Gość portalu: bonobo napisał(a): /.../ > to, że ten > kawałek "Flupy..." jakoś nie zrobił na mnie wrażenia, tzn. odebrałem całą rzecz > na poziomie bardziej anegdotycznym. Chodziło mi więc raczej o to, że nie > zawsze jest tak, że pomysł > (nawet dobry) plus > sprawność warsztatowo-językowa plus odpowiednia forma, gwarantują sztukę. Nie m > a przepisu na > sztukę, no kurwa, nie ma. I o to mi chodziło, jak sądzę. Jestem otwarty na dals > zą wymianę zdań. Dotąd podzielam co napisane (włącznie z usuniętym dla zwięzłości jakiej-takiej). Wyrazy uznania kilku tu obecnym Panom wyrażam za ciekawą rozmowę. A zaraz będę się czepiać. Patrz na "Pytanie" :-) Kreska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kryz Tow Re: IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 21:17 Flupy były były z dupy, a ty koleżko bezczelnie się pod kogoś podszywasz. Nie wieżę abyś był prawdziwym Sajógiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Ja też uważam,że jesteś poje...ny IP: *.telkab.pl 30.08.01, 00:01 Masz zdrowo nasrane pod kopułą.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dasza Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 14:04 Panowie, dzieki za wysoce pouczającą dyskusję! Juz wiem teraz wszystko o mężczyznach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo do daszy IP: 195.187.97.* 03.09.01, 14:48 Na przykład co? Oświeć mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sasza Re: IP: 213.25.169.* 01.09.01, 14:57 Prawdziwy Sajnóg jest w NIEBIE. Jakoś nie chce mi się wierzyć żeby guru Nieba pozwolił na internet. Ten ktoś kto podszywa się pod Sajnóga naczytał się Brulionów sprzed kilku lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: rererererererereeee IP: 195.187.97.* 03.09.01, 13:12 Chuj z tym, kto się czego naczytał. Ważne, czy dyskusja jest ciekawa. A my tu tymczasem schodzimy na temat prosto z tzw. kolorowych tygodników: kto, z kim, po co, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Clyde R. Re: IP: 217.97.139.* 16.10.01, 12:16 Gowno mnie obchodzi gdzie jest prawdziwy Sajnog. Tzn. ten, ktoremu odbilo sekciarstwo. Niech kazdy wystepuje pod takim "nickiem" jaki mu sie podoba. Niepodoba sie???? Clyde Radcliffe (taki kolo tez pewnie istnieje gdzies w USA, czy innym kraju anglosaskim...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll "GLUTY Z CHUJA" - kontrpoemat IP: *.ds.uj.edu.pl 03.09.01, 13:50 wchodzi po mnie (matka, siostra czy kochanka) do lazienki: - co to, znowu smarkales do umywalki? - pyta - nie - odpowiadam - domysl sie, zaraz to wytre, przepraszam - o jezu, a jak bym pomyslala, ze to pasta do zebow!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Kryz Tow, Sasza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.09.01, 01:00 Kryz Tow, Sasza -zamiast dorzucić swoje swoje trzy grosze (trzy wiersze?)to wy psujecie zabawę... Jasne, że jestem sztucznym Sajnógiem ale czy to ma aż takie znaczenie? Z drugiej strony to budujące że na tym forum, pełnym głupich cipek które wchodzą do internetu żeby znaleźć kolejnego haka na facetów jest ktoś kto czai bazę. pozdraviam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ann Re: IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 15.09.01, 21:06 ... i to jest powod, dla ktorego lepiej sie zadawac z facetami :))! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.09.01, 23:06 Chyba coś do Ciebie czuję ale nie wiem jak to powiedzieć... :-)) całuję lepko i przeciągle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.01, 23:48 Niezla dyskusja, az szkoda, ze troche bez sensu... Wierszyk jest niezly, ale nie dlatego, ze ociera sie o "perwersje" mowi o ""grzybicy penisa" czy innych takich. On jest piekny, bo jest PROSTY i TRAFNY Mowi o wielu rzeczach na raz, percepcja absolutna: 1. Mowi o wspolczesnym jezyku - "Flupy" to ladny neologizm 2. Mowi o wspolczesnym wyksztalceniu - dziewczyna nawet nie wie, ze przechodzi wlasnie "okres", "miesiaczke", "menstruacje" - ona po prostu ma flupy. I tu: 3. Prostota spostrzezen dziewczyny 4. Ociera sie o tabu jakim jest mowienie o seksie, sprawach zwiazanych w jakis sposob z erotyka, a taka jest rowniez miesiaczka Mi bardzo przypomina HAKU, tyle ze haiku jest o wiele, wiele lepsze (celniejsze i prostsze w formie, wyrazie) No i jesli spojrzycie z tej strony - dyskusja o granicach sztuki jest bez sensu, bo wierszyk jej nawet nie dotknal, a nawet jest bardzo daleko. Mozna sie czepiac jedynie formy wyrazu - dlaczego autor nie ubral go w ladniejsze slowa? moze byl przyglupi, niewyksztalcony?, a moze bawil sie prostym jezykiem? kto wie? Przy czym nastepne wierszyki byly niestety sporo gorsze, a wierszyk o wiejskiej dziewczynie dosc tandetny - zbedne moralizatorswo i filozofowanie w rustykalnej formie - pfe. To byl ten sam autor? Jesli tak (przyznam, ze nazwisko Sajnóg obilo mi sie o uszy, ale jakos niedokladnie), to byl strasznie nierowny... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka Re: flupy sajnoga IP: *.sympatico.ca 22.09.01, 07:14 Soczystosc wypowiedzi , dosadnosc jezyka, to wina autora czy tekstu, czy moze czytelnika? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: flupy sajnoga IP: *.ipartners.pl 22.09.01, 10:42 Dlaczego od razu "wina"? Tekst jest zabawny, dopoki nie unosi sie go (jak robi to samozwanczy Sajnóg) do rangi gloryfikacji brzydoty czy perwersji (a wlasciwie dlaczego perwersji?). Jest wiele tekstow, ktore bez soczystego slowa by sie nie obyly, jednak osobiscie wole ograniczac uzywanie "miesa" do minimum - wzorem Cyrana de Bergerac, ktory swoj nos byl w stanie wykpic w tak wyrafinowany sposob, ze przesmiewcom szczeka opadala. "Flupy" sa tutaj jak najbardziej uzasadnione, wrecz potrzebne. Gorzej kiedy ktos zaczyna tworzyc wierszyki, czy teksty, wciskajac tam wulgaryzmy (czy flupy sa wulgaryzmem?) na sile - patrz pan Pasikowski i "Psy", "Psy II" itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll re: w obronie miesa IP: *.ds.uj.edu.pl 22.09.01, 11:25 Na pochybel jezykowym jaroszom i wegetarianom! Wulgaryzmy sa pelnoprawnymi uczestnikami wymiany werbalnej - Kwieto, sa takie chwile, i takie konteksty, kiedy proste "o ja pierdole" wyraza wiecej niz niejeden wiersz :-) A jesli ktos wtraca "kurwa" czy "proszu ciebie" co drugie slowo w zdaniu, to brzydko robi nie dlatego, ze z wyrazem jest cos nie w porzadku, tylko to jest po prostu fatalne do, kurde, nie no, mowie, i wtedy ja jego, kurde, wiesz, no do sluchania, nie? Mnie osobiscie cieszy bardzo, ze nasz jezyk jest tak bogaty w rozne pelnokrwiste zwroty i wyrazy, spisywalem niedawno na wlasny uzytek ile roznych znaczeniowo zwrotow pochodzi od "chuja", "pierdolenia" i "cipy" - minimum dziesiec od kazdego! Ktore jeszcze wyrazy wykazuja sie tak wielka plodnoscia? Poza tym doskonale cementuja "meska" przyjazn - rzuci sie miechem, i sie wie, swoje klimaty, he, he, he. Jeszcze pierdnac, beknac i znow mozna sie poczuc czlowiekiem z krwi i kosci, a nie jakims przystrzyzonym, wyperfumowanym pudelkiem. Serio to pisze, kurdebele. Pozdro :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Oda do miecha? IP: *.ipartners.pl 22.09.01, 18:19 No owszem, tylko wtedy, kiedy jest to uzasadnione - w przypadku "Flup" ("Flupow"?) slowo PIZDA jest wlasciwie jedynym sensownym, zeby wyrazic to co czul autor. gdyby dziewczyna powiedziala "mam flupy", a chwile potem - "no, mam miesiaczke", to wtedy caly wierszyk bylby po prostu bez sensu, a w kazdym razie malo wiarygodny. A tak, jest jasny i klarowny - szok autora, ograniczonosc dziewczyny (wyksztalcenie, wiedza o sobie), prostota wypowiedzi... P.S. kiedys szukalismy synonimow stwierdzenia "uprawiac seks" - znalezlismy ich ponad setke! Ale Bogiem a prawda polski jezyk w zakresie jest strasznie ubogi - przebija go nawet Angielski, ktory w zakresie slownictwa jest strasznie prosty i lopatologiczny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kreska Re: re: w obronie miesa - tak jest! IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 14.10.01, 18:41 Wyrazy szczególnego uznania Fnollowi za różne teksty (czytuję je z wielką przyjemnością, pora to wyjawić :-) Ten, którego fragment tu przytaczam, jest bardzo ciekawy, ze względu na świeżość spojrzenia, soczysty język i żywiołowość: > rzuci sie miechem, i sie wie, swoje klimaty, he, he, he. Jeszcze pierdnac, beknac i znow mozna sie poczuc czlowiekiem z > krwi i kosci, a nie jakims przystrzyzonym, wyperfumowanym pudelkiem. Serio to pisze, kurdebele Ja już tak nie mogę, za stara jestem, kurdebele! (A jak byłam w Twoim, Fnollu, wieku, to też nie mogłam, bo byłam kurdebele panienka z dobrego domu!!! Ohyda, kurdebele ;-))))))) Zdrówko, Kreska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Dopisek IP: *.ipartners.pl 22.09.01, 10:46 Ach! przypomnial mi sie cud eurudycji pana G.Markowskiego, wokalisty zespolu "Perfect". Podczas ktorychs juwenaliow grali koncert na Agrykoli. Markowskiego podniesiono takim dzwigo-podnosnikiem kilkanascie metrow nad scene, i pan zupelnie nie wiedzial co powiedziec, moze sie przestraszyl wysokosci? No i najpierw wykrzyczal - "Chce mi sie siusiu", a chwile potem wyszeptal naboznie "K...wa!". Mnie ta sytuacja ubawila do lez... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: freya Re: do kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.01, 15:24 Nie, nie chodzi o wulgaryzmy w ogóle. Zgadzam, sie ubarwiają język i w pewnym sensie wzbogacają. Ale co za bogactwo, do k... nędzy, jesli grono panów w swojej "bogatej" rozmowie używa w sumie 10 wyrazów??!! Czy na polega, jak to powiedział Sajnóg, czajenie bazy??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.ipartners.pl 22.09.01, 18:22 nieeeee..... caly hyc polega na tym, zeby tych wyrazow uzywac w przypadkach uzasadnionych - a takie sie zdazaja, wlasnie slowo "pizda" jest wlasciwie jedynym pasujacym do slowa "flupy" (no, moze jeszcze "Cipa" by pasowala, ale "cipka" juz nie) Natomast Sajnog, ze tak powiem sam chyba nie czai bazy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo mięcho, mięsko, mięsiwo IP: 195.187.97.* 05.10.01, 10:48 To nie tak. U zarania niniejszej dyskusji legł nie tyle problem użycia artystycznych środków wyrazu ("cipeczka" czy "żeński narząd płciowy"), ile kwestia doboru tematyki. To, co chciałem wyrazić, to krytyka (tak, tak!) podejścia do działalności artystycznej na zasadzie, że wszystko jest sztuką, dla sztuki i przez sztukę. A moim zdaniem tak nie jest. Sztukę to możemy mieć po udanym przetworzeniu jej przez artystę, a nie - ot, tak sobie, bo zupa była za słona (zasłona zupna?). A więc: uważam "Flupy..." oraz moje "dzieło" za gniot. Dlaczego? Bo za łatwo mi się to pisało. Idąc tropem zaproponowanym przez Sajnoga (i jego replikę) można dziabać sztukę polegającą na tym, że w gówno wbijamy amerykańską flagę i całość opatrujemy tytułem: "Upadek moralny Ameryki". Gdzie tu jest sztuka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kreska Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i p yt a n i e IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 14.10.01, 18:45 Pytanie: dlaczego Bonobo uważasz, że „Sztukę to możemy mieć po udanym przetworzeniu jej przez artystę, a nie - ot, tak sobie” Temat na tyle ważny, że chcę wyjaśnić (pomińmy niezręczność – mieć sztukę po przetworzeniu jej). Co to jest „przetworzenie przez artystę”? Ktoś namaszczony na artystę (przez kogo?) przetworzy coś (? ) i jako produkt wyskoczy sztuka? Noo, niiieee ;) Dalej piszesz, że sztuka nie może powstawać „za łatwo”. Takiego kryterium nie ma i nigdy nie było. > można dziabać sztukę polegającą na tym, że w gówno wbijamy > amerykańską flagę i całość opatrujemy tytułem: "Upadek moralny Ameryki". > Gdzie tu jest sztuka? A skąd taki pomysł? Żadne środki użyte bezmyślnie nie dają w efekcie sztuki, to wszyscy wiemy. Truizmem są przekonania, że sztuka nie ma granic i że nie da się jej wykonać według przepisu na sztukę, ale truizmem powinno być i następne – że o sztuce nie da się dyskutować i przyjmować jasnych kryteriów. Się da. A propos „Upadku moralnego Ameryki” – moda na sztukę nachalnie dydaktyczną już przeminęła. Nie sugeruj się epigonami :-) Pozdrowienia, Kreska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i p yt a n i e IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.01, 20:05 Pytanie czym jest sztuka? Czy jesli ja wsadze widelec i lyzke do wazonika, to jest be, a jesli to samo zrobi zany artysta, to jest wspaniale? Mam wrazenie, ze wielu artystow wspolczesnych tworzy bezsensy, kryjac sie za maska "artysty" - do czego im daje upowaznienie dyplom odpowiedniej uczelni. Na przyklad slynne obieranie ziemniakow w Zachecie uznalem za wlasnie takie maskowanie sie pseudosztuka. Ale z drugiej strony, taki happening-instalacja pt. "Dziennik snow" (dla przypomnienia - grupa ludzi spiacych razem w bialy dzien), byla na tyle eksperymentalna i niekonwencjonalna, ze mozna nazwac to sztuka. No i kazdy tworzy sztuke we wlasnym zakresie - chocby meblujac swoje mieszkanie, albo wybierajac kolor krawata - i od niego tylko zalezy, czy bedzie to bohomaz, kicz, czy arcydzielo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kreska Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i p yt a n i e IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 15.10.01, 10:32 Gość portalu: kwieto napisał(a): > Pytanie czym jest sztuka? Pytasz, czy wiesz? Kreska :) PS. i a propos: szukam grupy/listy/forum dyskusji o kulturze (po polsku), czy ktoś może mi wskazać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i p yt a n i e IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 13:09 Dla mnie granica pomiedzy sztuka a rzemioslem jest naprawde plynna - dosc wspomniec tzw. "sztuke uzytkowa" A tak naprawde wszystko moze byc sztuka, jesli nadasz temu jakis sens... A forum nie znam :(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: 195.187.97.* 15.10.01, 13:05 Pytania zrozumiałem, odpowiadam: Zwrot "przetworzenie przez artystę" może nie jest najzręczniejszy (nie jest!), ale już wyjaśniam: chodzi mi o to, że ten sam zachód słońca nad jeziorem, jeleń na rykowisku albo metafizyczne (i nie tylko) lęki Józefa K. można przedstawić na tysiąc różnych sposobów i tylko artysta potrafi zorbić to tak, że powstaje dzieło sztuki. Sam w sobie jeleń na rykowisku jest tylko jeleniem na rykowisku, w którym nie ma nic artystycznego. Zwróciliście uwagę na zbliżoną etymologię słów: "sztuka" i "sztuczny"? Sztuka nie jest niczym naturalnym, sztuki nie tworzy się ot, tak sobie, stojąc w kolejce po ziemniaki i myśląc o tym, co będzie na obiad (chyba że będzie zaprzyjaźniony atrysta, he, he, he). Kim jest artysta? Nie, tu nie trzeba żadnego namaszczenia (bo i od kogo?), wystarczy: talent i dużo, dużo, dużo pracy. Oczywiście, to jest błędne koło, bo talent artysty oceniamy po jego dziełach, a o tym, że są to dzieła, decyduje talent artysty, itd. Można jednak spróbować ocenić to samemu: np. jeżeli stoi facet przed płótnem i oznajmia, że zaraz wykona "Galop konia po błoniach" i zaczyna oblewać się farbą, krzyczeć, biegać, rzucać się na płótno, itp., to o tym, czy to jest sztuka, decyduje, czy poczuliśmy (właśnie: poczuliśmy) galop konia po błoniach na skutek działalności owego faceta. Podsumowując: moim zdaniem niezbędnymi składnikami sztuki są: a. zamiar stworzenia dzieła; b. świadomość tworzenia; c. talent autora; d. efekt w postaci dzieła niemożliwego do wykonania przez innych. Dlatego np. malowanie ścian (nawet na żółto) albo spanie na widoku publicznym nie jest i nie będzie sztuką, ale jedynie - malowaniem ścian albo spaniem na widoku publicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 13:17 Eeeeeetam! 1. Sztuke da sie tworzyc stojac w kolejce po ziemniaki! Widziales instalacje pana Althamera, pt: "Blok 2000" (czy jakos tak)? A jesli wezmiemy np. sztuke polityki, to okaze sie, ze podzial swiata po II W. Sw. Dokonal sie na serwetce, przy okazji konsumowania szarlotki. 2. Artysta nie musi byc niepowtarzalny - wystarczy ze jest odkrywczy. Znowu wracam do sztuki uzytkowej - artysta zrobil miseczke, ktora jest dzielem sztuki. W dodatku ta miseczka zostala powielona w milionach egzemplarzy! Gdzie tu niepowtarzalnosc? Dla mnie w sztuce wazniejszy jest przekaz, a takze swierzosc spojrzenia, odkrycie czegos nowego. Eksperyment (instalacja) powtorzona jest jak kopia obrazu, ladna, ale juz niczego nie odkrywa. Dlatego owo spanie publiczne jest sztuka. Natomiast gdyby ktos chcial to powtorzyc, dodajac dla efektu np. kadzidelka - to jest juz tylko kopia, ktora nijak sie nie ma do oryginalu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: 195.187.97.* 15.10.01, 14:21 Nie, to jest coś do dupy w tym, co mówisz (wybacz dosadność). Z pkt 1 wynika, że podział świata jest dziełem sztuki. Hmmm, a ustawianie słupów granicznych? A projekt munudru dla służb celnych? To może konstytucje poszczególnych państw uznamy za dzieła sztuki? A wyroki poszczególnych sądów? Nie, uważam za kompletny absurd wrzucanie do jednego worka ze sztuką wszystkiego, co zostało w jakikolwiek sposób wytworzone przez człowieka. Idąc Twoim tropem dochodzimy do konkluzji, że "Flupy..." to arcydzieło takie samo jak Polonez As-dur, Encyklopedia Powszechna czy Renault Megane. Co do sztuki użytkowej - jeżeli ktoś projektuje miseczkę, to co najwyżej projekt może być sztuką, tak jak w przypadku literatury - słowa są sztuką (choć autor ich nie wymyślił), a nie - ładnie wydana książka w twardej oprawie. Każdy (nawet osoba nie znająca danego języka) może przepisać czyjś utwór, ale to nie ma nic wspólnego ze sztuką. Druga sprawa - czy zaprojektowanie cudownie pięknego kubeczka (popielniczki, sedesu, rękawiczek, klepki do podłogi, podpaski, itp.) jest sztuką? Moim zdaniem - nie. Dochodzimy bowiem w tym miejscu do punktu, kiedy samo: "O, ale ładne!" staje się definicją sztuki. A jeśli komuś ładna wydaje się kałuża rzygowin, czy jej autorowi należy się nagroda Nobla? Chciałbym, żeby było jasne - nie jestem przeciwnikiem wszelkich instalacji, performance'ów, happenigów, miseczek, itp. Ja jedynie uważam, że samo wykonanie czegoś nie jest sztuką. Po drugie - dobór tematu nie decyduje o sztuce. Wolałbyś przeczytać opowiadanie o tym, że pan kocha panią, a ona jego (i nic więcej), czy o tym, że pan wypił wódkę, a potem puścił pawia i postawił kloca (i nic więcej)? A przecież ten pierwszy temat jest taki uroczy, tak wzruszający... W kolejnym opowiadaniu pan i pani mogłiby kupić różowego pieska. Drugi temat też jest niczego sobie - pan mógłby puścić drugiego pawia, tym razem na innego pana (albo panią). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 20:35 Widzisz, bo Ty sztuke traktujesz jako cos WZNIOSLEGO. Dzielo sztuki wcale nie musi byc arcydzielem, zreszta - wiele dziel sztuki to straszne bohomazy (przynajmniej dla mnie). Innymi slowy co sie komu podoba. Ten pan, ktorego opisujesz to ladny temat, ale istota sztuki jest nie tylko to ze on puszcza pawia, ale przede wszystkim JAK on to robi! Bo w sztuce wazna jest przede wszystkim forma, tresc ma miejce podrzedne. Przebieg granic jest w pewnym sensie sztuka, lecz sztuka abstrakcyjna. Mapy kontorowe wiekszosci panstw wygladaja jak kleksy z testu Roschaka. A jednak wielu ludzi jest w stanie za wyglad tych kleksow oddac zycie! (tu mamy przyklad sily wywieranej przez sztuke). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kreska Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 15.10.01, 14:23 Gość portalu: kwieto napisał(a): > Eeeeeetam! Z ust mi to wyjąłeś (ja bym nie śmiała, za krótko się znamy ;-)) Tak trzymać, poproszę o dalsze drążenie tematu :) > 1. Sztuke da sie tworzyc stojac w kolejce po ziemniaki! Masz na myśli samo stanie (instalacja), czy obmyślanie dzieła? > A jesli wezmiemy np. sztuke polityki, to okaze sie, ze podzial swiata po II W. > Sw. Dokonal sie na serwetce, przy okazji konsumowania szarlotki. To już inne znaczenie słowa. Też temat z zakresu moich zainteresowań, zresztą ;) Jesteś pewien, że to była szarlotka? Jakoś mało słodko im wyszło. > 2. Artysta nie musi byc niepowtarzalny - wystarczy ze jest odkrywczy. Znowu > wracam do sztuki uzytkowej - artysta zrobil miseczke, ktora jest dzielem > sztuki. W dodatku ta miseczka zostala powielona w milionach egzemplarzy! Gdzie > tu niepowtarzalnosc? Taak. Kwieto, "niepowtarzalny" też ma kilka znaczeń. Artysta musi być niepowtarzalny. Jego wytwory - niekoniecznie, jak słusznie stwierdziłeś. Ale to już zagadnienie techniczne. Jakoś nikt nie żąda od poety, żeby każdy wiersz przepisywał osobiście ... A odkrywczy? To jest jedna ze wspaniałych mozliwości, jakie daje sztuka: odkrywczość na różnych poziomach. Nie powiedziałabym, że odkrywczość jest najważniejszym wyróżnikiem sztuki. Mam następne pytanie: Po czym rozpoznajemy sztukę (w znaczeniu artyzmu, a nie kawałka mięsa, he he)? > Dla mnie w sztuce wazniejszy jest przekaz, a takze swierzosc spojrzenia, > odkrycie czegos nowego. Dobrze! A co powiesz o przekazie (komunikacie) ważnym, dam przykład: 'nadchodzi kataklizm, poznaję to po prostujących się źdźbłach trawy'. Przekaz - jest, świeży - jest, ważny - jest. A sztuka? Ukłony serdeczne, Kreska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 20:55 Gość portalu: Kreska napisał(a): > > 1. Sztuke da sie tworzyc stojac w kolejce po ziemniaki! > Masz na myśli samo stanie (instalacja), czy obmyślanie dzieła? I jedno i drugie, choc tak na prawde, to chodzilo mi o cos jeszcze trzeciego. Mianowicie, bonobo zdaje sie twierdzi, ze akt tworzenia sztuki to cos wielkiego, odkrywczego, nad czym trzeba duzo myslec. Ja uwazam, ze mozna po prostu podejsc do plotna, naniesc nan pare kresek, i sprawic, ze stanie sie to sztuka. Zalezy od tego, co chcialem osiagnac przez malowanie tych kresek. Przygladalem sie kiedys warsztatom architektow (studentow) - byli w stanie wymyslac swietne pomysly, ktore byly same w sobie wkroczeniem w nowa jakosc (czyli sztuka wlasnie). A sypali tymi pomyslami tak po prostu, przy piwku. W mojej branzy sam mialem pare pomyslow, ktore mozna w pewnym sensie nazwac sztuka (czyli w danym przypadku: rozwiazaniem problemu z pewna finezja) - i dosc czesto przychodzily mi wtedy, k kiedy wczesniejsze wielogodzninne przemyslenia braly w leb! > > A jesli wezmiemy np. sztuke polityki, to okaze sie, ze podzial swiata po I > I W. > > Sw. Dokonal sie na serwetce, przy okazji konsumowania szarlotki. > To już inne znaczenie słowa. Też temat z zakresu moich zainteresowań, zresztą ; > ) > Jesteś pewien, że to była szarlotka? Jakoś mało słodko im wyszło. Szarlotke strzelilem, to takie popularne ciastko :"))) A serwetka byla naprawde! > > 2. Artysta nie musi byc niepowtarzalny - wystarczy ze jest odkrywczy. Znow > u > > wracam do sztuki uzytkowej - artysta zrobil miseczke, ktora jest dzielem > > sztuki. W dodatku ta miseczka zostala powielona w milionach egzemplarzy! > Gdzie > > tu niepowtarzalnosc? > Taak. Kwieto, "niepowtarzalny" też ma kilka znaczeń. Artysta musi być > niepowtarzalny. Jego wytwory - niekoniecznie, jak słusznie stwierdziłeś. Ale to > > już zagadnienie techniczne. Jakoś nikt nie żąda od poety, żeby każdy wiersz > przepisywał osobiście ... Niepowtarzalny w sensie dziel ktore tworzy. A jesli chodzi o niepowtarzalnego artyste - przeciez kazdy jest niepowtarzalny, nieprawdaz? > A odkrywczy? To jest jedna ze wspaniałych mozliwości, jakie daje sztuka: > odkrywczość na różnych poziomach. Nie powiedziałabym, że odkrywczość jest > najważniejszym wyróżnikiem sztuki. > Mam następne pytanie: > Po czym rozpoznajemy sztukę (w znaczeniu artyzmu, a nie kawałka mięsa, he he)? > > > Dla mnie w sztuce wazniejszy jest przekaz, a takze swierzosc spojrzenia, > > odkrycie czegos nowego. Sztuka (dla mnie) to przetworzenie rzeczywistosci + subiektywny oglad owej rzeczywistosci. Widac to swietnie gdy ogladamy kilka roznych obrazow, rzezb, dotyczacych tego samego wydarzenia (np: obrazy traktujace o Somosierrze, albo porownanie roznych pomnikow dotyczacych powstania) Dlatego forma musi byc wzmocnieniem przekazu - jest taki pomnik w Warszawie, na placu przed NBP, dotyczacy jakichs walk powstanczych. Wyglada mniej wiecej tak, ze na poziomie ziemi jest niziutki cokol, kilkanascie "lezacych" na nim kamiennych bali i tablica. Jest to jeden z nielicznych pomnikow, ktory nie krzyczy ofiarnoscia i bohaterskoscia zolnierzy. Co w nim widac? Spokoj. Walki juz przeszly. W okolicy nie zostal nikt zywy, wszyscy ktorzy ocaleli uciekli z tego miejsca. Wszystko co bylo cenne, zostalo powalone i zdruzgotane (lezace bale). Prawda, ze ladne? I to jest wlasnie sztuka - pokazanie rzeczywistosci, jakiegos wydazenia w sposob w jaki nikt nie osmielil sie do tej pory myslec Piekne byly rzezby Hasiora - na przyklad alegoria tryumfujacego dobra nad zlem ("przesluchanie aniola") skonstruowana za pomoca fragmentow smieci, kawalka manekina oraz lustra... Ufff... to by bylo na tyle Pozdrawiam Kwieto Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Suplement IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 21:00 > Dobrze! A co powiesz o przekazie (komunikacie) ważnym, dam przykład: 'nadchodzi > kataklizm, poznaję to po prostujących się źdźbłach trawy'. Przekaz - jest, > świeży - jest, ważny - jest. A sztuka? To juz zalezy od kontekstu. Jesli ostrzegasz przed czyms mieszkancow miasteczka pewnie niewiele w tym sztuki. Ale jesli zamienisz to na Haiku (o ile mozna to nazwac Haiku): Nadchodzi kataklizm, poznaje To Po prostujacych sie zblach trawy To przekaz ten nabiera wiele uroku, nie uwazasz? Co prawda na haiku tekst jest troche za dlugi, ale i tak wydaje mi sie, ze wierszyk jest dosc sympatyczny. Inny sens moglaby miec ta wypowiedz w ustach medrca pytanego np. o sens zycia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kreska Re: Suplement IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 15.10.01, 22:12 Gość portalu: kwieto napisał(a): > > /.../ Przekaz - jest, > > > świeży - jest, ważny - jest. A sztuka? > > To juz zalezy od kontekstu. No właśnie, uważam, ze zbliżają się nasze stanowiska :) /.../ > To przekaz ten nabiera wiele uroku, nie uwazasz? Uważam. Co więcej - napisało mi się szybciutko, ale z nadzieją, że może będzie ładne... Taka perwersja. To a propos szybkości tworzenia ;) Już troche przysypiam - jutro może więcej wyskrobię. Dbrc, Kreska PS. Stawianie kilku celnych kresek nigdy nie jest błahostką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Suplement IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.01, 20:34 Jest taka anegdota, ze gdy poproszono pewnego uczonego (czy specjaliste od czegostam jesli wolisz), aby na kilku stronach napisal, jakie sa jego zalecenia dotyczace rozwiazania pewnego problemu, ten odparl: "dajcie mi tydziec czasu". Na co proszacy jekneli: "tydzien? az tyle? to moze na jednej stronie sie uda?" Uczony pomyslal chwile i odparl: "zeby ujac to na jednej stronie, musze pomyslec nad tym kolo miesiaca..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kreska Re: Suplement IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 16.10.01, 23:36 Doceniam, tak, naprawdę. Ale wyznaję inną szkołę - tę od nagłych olśnień. (Szkoda, że tak rzadko się trafiają te cholery ;)) Dbrc, Kr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Suplement IP: *.ipartners.pl 16.10.01, 23:59 Dzis spojrzalem w lusterko i mnie olsnilo... slonce z okna :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Sóplemęd IP: 195.187.97.* 18.10.01, 13:28 O rany, ludzie! Gdyby wziąć na serio Wasze wypowiedzi, można by pomyśleć, że każdy z nas jest artystą i wszystko, co robimy, to sztuka. Naprawdę uważacie, że sztukę może tworzyć każdy, że każde pierdnięcie to dzieło, a zasrane zdanie o źdźbłach trawy to twórczość? W takim razie - proszę bardzo. Przejrzycie sobie jeszcze raz dokładnie tę listę oraz listę "Jestem geniuszem" i padnijcie przede mną na kolana. Oto bowiem ja, Pan Bonobo, Artysta Wszechsztuk i Dumator Umysłowy, stworzyłem arcydzieło światowej miary, a każdy, kto tego nie dostrzega, to grafoman, tandeciarz i przygłup, który powinien raczej gnój w oborze roztrząsać niż do muzeumów chadzać. A na poważnie - ze sztuką jest tak, że wielu osobom wydaje się, że wystarczy umieć czytać i pisać, żeby być pisarzem. Dlatego wiele osób siada sobie wieczorami do kartki papieru, maszyny, komputera, itp. i "tworzy" - wiersz o zachodzie słońca nad morzem, wiersz o dłubaniu w dupie, poemat "Mamusia kocha tatusia" albo powieść o złych Niemcach (dlaczego Niemcach?). Zgadzam się - nie o temat chodzi. Ale też wcale i nie o ujęcie, nowatorstwo, świeżość. Trzeba mieć po prostu TALENT, a tego Bozia skąpi swoim dziateczkom. Dlatego po przeczytaniu kilku pierwszych zdań jakiegolwiek tworu można powiedzieć, czy słowa te popełnił grafoman, czy napisał ktoś uzdolniony. Najczęściej - to pierwsze. Życzę dobrego samopoczucia, Panie i Panowie Artyści! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.*.*.* 18.10.01, 13:55 Artysta moze byc kazdy ale nie musi. Z tym, ze jesli wydaje Ci sie, ze tworzysz cos wielkiego, dzielo dla potomnych - na 99% oznacza to, ze jestes grafomanem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 18.10.01, 14:40 I tu się kompletnie nie zgadzamy. To, czy ktoś jest grafomanem, wcale nie wynika z jego nastawienia do własnej twórczości. Nie trzeba być Kafką, który polecił zniszczyć swoje dzieła, żeby być atystą. Większość artystów stara się jednak publikować dzieła jeszcze za życia (swojego). Oczywiście, uprzedzając pomruki, czasami (czasami?) czas boleśnie weryfikuje wartość poszczególnych dzieł, czasem jednak dzieje się na odwrót (vide Norwid). Gdyby o wartości dzieł decydowało zdanie ich twórców, to szybko utonęlibyśmy w zalewie chłamu. A tak a propos - jeśli każdy może być artystą (rozumiem, że przymusu nie ma), to racz łaskawie określić, jaką muzę wybrałeś i - w miarę możności - zaszczyć nas próbką geniuszu. Czekam w postawie klęczącej, więc się pospiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.*.*.* 18.10.01, 14:49 Moze inaczej - wiekszosc grafomanow to megalomani. Inni nie ujawniaja sie tak latwo ze swoja tworczoscia... Megalomania zaklada tworzenie na sile, wbrew sobie. Megalomania odrzuca samokrytyke - kazde dzielo wydaje Ci sie wielkie, choc realnie patrzac wyrzucilbys polowe do kosza Moja muza? jest ich kilka. Ta najblizsza - fotografia. Dziela moge udostepnic mailem, jesli chcesz - podaj adres Nie musisz klekac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 22.10.01, 11:58 Gość portalu: kwieto napisał, m.in.: > Moze inaczej - wiekszosc grafomanow to megalomani. Inni nie ujawniaja sie tak > latwo ze swoja tworczoscia (...) Moja muza? jest ich kilka. Ta najblizsza - fotografia. > Dziela moge udostepnic mailem, jesli chcesz - podaj adres. Ej, myślałem, że będziesz trochę dłużej się bronił, np.: "Nie pokażę ci mojej twórczości, bo nie jestem megalomanem, który łatwo ujawnia się ze swoją twórczością." Co za rozczarowanie. Wracając do tematu - powtarzam z uporem maniaka: można okleić się swoją twórczością albo mówić o niej każdej napotkanej osobie, ale nie wynika z tego brak talentu (albo jego nadmiar). Tak jak pisanie do szuflady nie stanowi o wartości owych "pism". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 12:49 Owszem - ale megalomania to co innego - to mowienie nie o swoich dzielach, ale o ich WIELKOSCI... Moze podam przyklad. Czasem zapraszam znajomych na pokaz swoich slajdow - tak spotkac sie, pogadac, poogladac zdjecia... Problem bylby wtedy, gdybym nie zauwazal, ze sporo innych osob robi zdjecia Duuuuuuuuzo lepsze od moich... Moje sa ladne, ale nie pcham ich do National Geographic na przyklad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 25.10.01, 14:34 A dlaczego nie pchasz ich do National Geographic? Skromność? A może NG ma za słaby poziom? Dlaczego nie spróbujesz? A może brak przekonania o wartości swoich dzieł? Czy uważasz, że trzaskanie zdjęć i chowanie ich w szufladzie jest czymś lepszym (nie-grafomańskim i nie-megalomańskim) niż ihc pokazywanie? A może właśnie zamęczanie znajomych swoimi dziełami jest czymś skrajnie grafomańskim i megalomańskim? A nie jest tak, że oficjalnie twierdzisz z wrodzoną skromnością, że: "To takie tam zdjęcia", a w duchu myślisz: "To są arcydzieła"? Nie bije gdzieś tam w serduszku nadzieja, że któregoś dnia zaproszą na salony albo nawet do telewizji ogólnopolskiej? Pod rozwagę - z nadzieją na odpowiedź. Ukłony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 15:30 Znajomych nie zameczam - chca to przychodza, nie chca, to nie przychodza - ja sie nie obrazam, jesli ktos sie nie pojawi. Zreszta slajdy lubie rowniez dlatego, ze oglada sie je inaczej niz zwykle fotki - bardziej towarzysko, zdjecie jest przy okazji spotkania przyjaciol Do NG nie pchalem swoich zdjec, bo: 1. Nie mam pomyslu na reportaz, ktory bym mogl dla nich zrobic 2. Zdjecia tam publikowane sa naprawde bardzo dobre (choc wystawa zdjec NG w Polsce sie rozczarowalem, raptem co piate bylo warte tej wystawy) 3. Bo nie chce zarabiac na chleb robiac zdjecia - wole traktowac to jako hobby, z dwoch powodow: a) ryzyka porazki (czyli braku pieniedzy na zycie, kiedy teraz moge sobie zyc na "cieplej posadce") b) tego, ze ja nie potrafie robic zdjec na zamowienie - robie je dla przyjemnosci. 4. Myslalem zeby podeslac swoje zdjecie do Jazz Forum (mam duzo zdjec z JJ czy WSJD), ale jakos nie chcialo mi sie ich pchac 5. Czesc z nich jest niezla (srednio 1-3 klatki na film), ale nie chcialbym o nich mowic, ze sa arcydzielami - wystarczy, ze mi sie podobaja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 26.10.01, 12:04 Rozumiem, czuję i w pełni (hmmm) popieram pkt 3, tzn. z podobnych względów też nie robię pewnych rzeczy. Brzmi to idiotycznie, ale ci, co wiedzą, o co chodzi, wiedzą, o co chodzi. Wiesz, najciekawsze jest dla mnie świadomość twórcy. Nie oszukujmy się - to nie jest tak, że siedzi sobie Goethe przy stole i kombinuje, jak Werterowi utrudnić życie, wcale nie myśląc, że tworzy sztukę. Pewnie nie przyszło mu do głowy, że po lekturze jego książki nastąpi istna hekatomba wśród młodych ludzi, ale nie uwierzę, że Goethe dowiedział się dopiero od swojego wydawcy, że napisał dzieło. Naprawdę miał takie przeczucie wcześniej. Weźmy też Kafkę - nakazał Brodowi, aby spalił nie wydane teksty, ale nie wiem, ile w tym było gestu, ile jego fobii, a ile czegoś jeszcze innego. Kafka zadawał sobie sprawę, że jako pisarz jest postacią wyjątkową i wiedział, że to, co pisze, jest genialne, choć gydby nie niesubordynacja Maxa Broda pozostalibyśmy raptem z "Przemianą", "Wyrokiem" i paroma drobiazgami, więc pewnie nasze zdanie o Kafce byłoby nieco inne. Podsumowując: dobry artysta po prostu zna swoją wartość, róźni się od grafomana tym, że temu drugiemu owa wartość tylko się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.ipartners.pl 26.10.01, 15:17 Ja mam jednak nieodparte wrazenie, ze artysci robia to co robia, bo to lubia, a nie dlatego, ze sa wielcy. Oczywiscie talent jest potrzebny, ale jakis talent ma praktycznie kazdy. Przyklady: 1. S.Lem, ktory w powiesci "Oblok Magellana" wymyslil pojecie "Betryzacji" - swego rodzaju wycinania czlowiekowi zdolnosci do zbrodni, usuwania morderczych instynktow, wylacznie po to, aby usprawiedliwic nieudana randke glownego bohatera! 2. Uczestniczylem kiedys w wykladzie prowadzonym przez Hasiora - swego czasu naszego rzezbiarza "eksportowego" - on sam wspomnial, ze inspiracje tworca czerpie wprost z natury, nasladujac ja po prostu - i nie mowil o swoich dzielach, ze sa "wielkie" 3. Fakty znane z zycia "wielkich" w ktorych okazuje sie, ze to byli normalni ludzie, bez specjalnej pompy 4. Moj brat (architekt) robi projekty (niezle - wygrywaja konkursy) dlatego ze ma na to ochote, a nie dlatego, ze czuje, iz ma do powiedzenia "cos wielkiego" 5. Znane mi troszke srodowisko Warszawskiej ASP... Mam wrazenie, ze polacy chca sztuke na sile wstawiac na piedestal - efektem sa takie koszmarki jak pomnik Slowackiego na Pl. Bankowym w W-wie, ktorego wstawiono na taki cokol, ze widac go jedynie w perspektywie "zaby". Czasem mam wrazenie, ze jak za chwile zawieje wiatr, podwieje plaszcz ktorym wieszcz jest okryty, a ja zobacze jego majtasy... Czy o to chodzilo tworcy pomnika? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 29.10.01, 13:51 Trochę odbiegamy od tematu. Co rozumiesz przez stwierdzenie, że każy ma jakiś talent? Jeśli pojęcie talentu wiązać z działalnością artystyczną i w ogóle ze sztuką, to każdy z nas byłby artystą. Jeśli talent to po prostu jakaś umiejętność doprowadzona do perfekcji, to temat robi nam się za szeroki, bo wiesz, znam takiego hydraulika, no po prostu złota rączka, żebyś ty zobaczył, jak on kran montuje, szczęka opada... Ja może nieprecyzyjnie się wyraziłem i stąd pojawia się w naszych wypowiedziach to ględzenie o wielkości. Miałem na myśli to, że każdy artysta (zarówno Hasior, jak i twój brat) wie w głębi ducha (a może nawet na jego mieliznach), że to, co tworzy, nosi wyjątkową, bardzo wysoką jakość - w sensie artystyczno-twórczym. ZARAZ BĘDZIE CIĄG DLASZY... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.*.*.* 29.10.01, 14:05 Zdecydowane Veto. Sek w tym, ze wszyscy poznani przeze mnie artysci (osobiscie, lub z biografii, opisow) nie gledzili o "ponadczasowosci" tego co robia. Oni tworza bo lubia. Hasior mowil, ze on lubi rzeczy ktore mozna "pomacac", dlatego wybral rzezbe. Picasso sie swoja sztuka po prostu bawil. Gery dla zabawy zrobil meble z tektury, Van Gogh swoje obrzzy potrafil sprzedac handlarzowi starzyzna jako "plotna do przemalowania", i wymieniac mozna by dlugo. Sztuka na prawde nie ma tego zadecia, ktore zawsze slysze gdy ktos mowi - "ponadczasowe, wielkie". Im wiecej tego zadecia, tym mniej prawdziwej sztuki. Jesli o mnie chodzi - sztuka pojawia sie wtedy, gdy chce cos powiedziec, cos pokazac - robie to bo czuje taka potrzebe, i nie interesuje mnie czy jest to wielkie, ponadczasowe, czy jutro ktos to wysmieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 29.10.01, 14:29 Weto do weta. Zostawmy na razie na boku ową nieszczęsną "ponadczasowość i wielkość", weźmy się za prostsze sprawy. W tym, co pisałem, a czego nie zdążyłem dokończyć, tkwiła taka myśl, że artysta wie, co robi, a wie, że "robi" sztukę, bo jest artystą. W żaden sposób nie wyklucza to, że może się przy tym bawić, że może traktować swoje utwory jako śmiecie, itp. Tak, zgoda, robi, co lubi, bo ma taką fantazję. Ale nie chcesz mi chyba wmówić, że twój brat tworzy projekty mrucząc pod nosem: "Kurwa, ale to gówno, że też ci debile widzą w tym coś oryginalnego. Każdy mógłby coś takiego zrobić, gdyby miał akurat wolne dziesięć minut." Za każdym razem, kiedy wygrywa jakiś konkurs, twój brat jest niepomiernie zdziwiony, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.*.*.* 29.10.01, 14:41 Nie - on po prostu projektuje dom, ktory sie jemu podoba. To czy ten dom jest dzielem sztuki, czy nie - wogole nie jest brane pod uwage. Jak z nim czasem rozmawiam, slysze - podoba mi sie to, pomysl jest taki i taki, dlatego ze wtedy to i to, i to jest fajne. Albo - zwykle robi sie domy tak a tak, a ja sobie pomyslalem, zeby zrobic odwrotnie. Nigdzie nie ma tekstow - "to jest genialne", "ponadczasowe", "wszyscy powinni zobaczyc jakie to jest wspaniale" i tak dalej. To nie chodzi o skromnosc, tylko o to, ze swiadomosc "dziela" nigdzie sie tu nie pojawia. Ja swoje najlepsze zdjecia robilem w chwili impulsu, kiedy nie zastanawialem sie nawet czy to zdjecie wyjdzie - zalezalo mi tylko na uchwyceniu pewnego momentu, i tylko to sie liczylo - podteksty pt. przeslanie i tak dalej wogole nie istnialy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaszub Re: Sóplemęd IP: *.jeremi.pl 30.10.01, 16:53 Podoba mi się, co Kwieto pisze o sztuce(?). Sam też czasem robię/pstrykam zdjęcia (piszę też o tym magisterkę) i mam do nich podobny stosunek. 2-3 na film są dobre, tzn. podobają mi się. No właśnie: coś jest dobre, bo mi się podoba, na mnie jakoś oddziałuje. Czy zgodnie z intencjami autora? A czy to ważne? Sztukę rozumiem na dwa sposoby: - estetyczno-subiektywistyczny - patrz wyżej - społeczny - w tym przypadku artystą jest ten, który za artystę zostanie uznany (czyli ktoś obierający ziemniaki W ZACHĘCIE, czy publikujący wiersze W BRULIONIE etc.) Oczywiście te dwa pojęcia nie wykluczają się wzajemnie - może na mnie robić wrażenie ktoś uznany, bo przecież z poczuciem piękna się nie urodziłem - zostałem do niego wychowany (dlatego też moje poczucie piękna jest raczej INTERsubiektywne, wykształcane w dialogu). Nie ma bowiem czegoś takiego jak piękno obiektywne (za każdym razem, kiedy to mówię wiem, że to banał, ale też b. często spotykam osoby, dla któych to bzdura nie do przyjęcia). W związku z tym, czy nie lepiej definiowanie sztuki zostawić handlarzom (oni arbitralnie ustalą jej wartość - że podobnie jak swego czasu wartość cebulek tulipanów nie będzie ona miała nic wspólnego z "rzeczywistością"(?!), to przecież nie nasz problem), sobie pozostawiając mówienie o rzeczach ciekawych bądź nudnych, podobających się, poruszających, odrzucających bądź nie? W całej powyższej dyskusji o sztuce zabrakło odbiorcy - czy to nie on decyduje o jej znaczeniu (czy jest jakiś stary kościół, który nie jest dziełem sztuki? czy byłby nim, gdyby był wybudowany w zeszłym roku?)? Z drugiej strony autor - pstrykając bardziej lub mniej świadomie biorę pod uwagę dorobek ludzkości i jej oczekiwania (złoty podział, temat wart fotografowania itp.), ale nie robię zdjęć, żeby się kommuś podobały - to jest po prostu przyjemność płynąca z tej chwili. Tak więc autor i odbiorca są od siebie oddzieleni, a tylko społeczeństwo wpycha między nich sztukę. (na sensowniejsze i krótsze wytłumaczenie swoich myśli brakuje mi czasu - taki już jest ten internet...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 02.11.01, 12:31 Powiem tak: obaj (a właściwie we trzech - razem z Kaszubem) piszemy o tym samym, co więcej - mamy w zasadzie te same poglądy. Różnimy się tylko przywiązaniem do innego nieco spojrzenia, i innego nazewnictwa. Różnica polegać może też na tym, że ja pisząc o sztuce i twórczości mam na myśli w przede wszystkim literaturę, a wy - fotografię, czy - w przypadku brata kwieto - architekturę. To może drobiazg, ale każda z tych dziedzin ma po prostu inną metodolgię, inny warsztat, inne tworzywo, itd. Z definicji musi to wpływać na nasze spojrzenie na pewne sprawy. Czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.01, 14:14 Nie. Wersja poszerzona: Warsztat jest nieistotny, szczegolnie, ze moge zaraz zaczac opowiadac o muzyce, np. Jazzie - muzycy jazzowi sa genialnie wyluzowani, i bawia sie po prostu tym co graja. I to widac, udziela sie to publicznosci! Literatura zreszta tez - czytajac ksiazke wiem, czy czlowiek ktory ja napisal jest grafo- lub gnioto-manem, czy tez potrafi sie do siebie i tego co tworzy zdystansowac, sprawiajac ze nawet powazne dzielo jest lekkie... Wtedy mam wrazenie (moze sie myle, nie widze jak on pisze), ze on sie przede wszystkim z tego cieszy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 05.11.01, 10:42 Z tą radością to bym tak nie przesadzał. Jeden z reżyserów komediowych (nie pamiętam kto, być może jakiś polski reżyser) powiedział, że najgorzej jest, kiedy najwiekszą ubaw na filmie miała ekipa podczas jego kręcenia. Wiesz, jakoś nie mogę sobie wyobrazić F. Kafki, który ze łzami szczęścia w oczach kończy pisać "Wyrok" i biegnie do ojca wołając: "Tatusiu, zobacz, jakie to piękne!" W jednym z postów napisałeś, że nie myślisz o sztuce, kiedy robisz zdjęcia, tylko po prostu chcesz utrwalić coś pięknego. I właśnie w ten sposób w 100% potwierdzasz to, co ja mówię. To jest właśnie ta świadomość tworzenia (OK, odtwarzania). Ten sam widok mogłoby zobaczyć sto osób, ale tylko tobie przyjdzie do głowy (duszy, itp.), żeby go sfotografować. Do tego jest jednak potrzebna twoja ingerencja - ustawienie się, światło, obiektyw, filtr, itp. Nie fotografujesz całości, ale tylko to, co TY wybrałeś do sfotografowania. A to, że widok cię zniewolił, to po prostu wrażliwość, talent, poczucie piękna, itp. Zrozumiałem to będąc ostatnio na cmentarzu, kiedy samo słońce przesłaniał mi olbrzymi drewniany krzyż i widać było jedynie jasnogranatowe niebo i bladą, dosłownie białą poświatę wokół krzyża. Przydałby mi się wówczas aparat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krska Re: Sóplemęd IP: 10.129.132.* 05.11.01, 12:05 Gość portalu: bonobo napisał(a): > Z tą radością to bym tak nie przesadzał. /.../ > drewniany krzyż i widać było jedynie jasnogranatowe niebo i bladą, dosłownie bi > ałą poświatę wokół > krzyża. Przydałby mi się wówczas aparat. > Co byś wówczas utrwalił? Kreska - naprawdę zaciekawiona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 12.11.01, 14:22 No, właśnie to, co widziałem, droga Kresko/Krsko. Żeby widok przypominał mi to, co wówczas czułem (tzw. uniesienie estetyczne). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: Sóplemęd IP: *.cm-upc.chello.se 11.11.01, 18:55 Gość portalu: bonobo napisał(a): (...)Trze > ba mieć po prostu > TALENT, a tego Bozia skąpi swoim dziateczkom. Dlatego po przeczytaniu kilku pie > rwszych zdań > jakiegolwiek tworu można powiedzieć, czy słowa te popełnił grafoman, czy napisa > ł ktoś uzdolniony. > Najczęściej - to pierwsze. Taaaak? Wez nasz wierszyk/haiku/bezsensowny kawalek o zdzblach trawy. Ma tworca talent? Juz po tym, ze mozna go (tekst) zaklasyfikowac na trzy sposoby, widac, ze 'talent' znaczy tyle co 'sztuka', czyli nie wiadomo. Wedlug jakich obiektywnych standardow oceniac talent lub jego brak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 12.11.01, 14:24 Wiersz/haiku/bezsensowny o źdźbłach trawy jest kiepski, aż łeb boli. Diagnoza: grafoman. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 15:06 Moze i kiepski i grafomanski - ale nie bardziej niz na przyklad dziela pana Mickiewicza, ze zacytuje tylko "Powrot Taty" z tekstami typu: "Pojdzcie dzieci na wzgorek I za swego Tate zmowcie paciurek" P.S. Wiem, ze mialem udzial w wierszyku o trawce, i bronie go jako swego (grafomanskiego) wyczynu, ale co mi tam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 12.11.01, 15:50 Świetnie, to ja ci zaserwuję kawał grafomanii z Bibilii, przeczytaj ten fragment: "nie". Ale kicha, co? Przelicytujesz mnie przecinkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 16:05 A co dlugosc ma do rzeczy? Ale jesli chcesz dluzsze - proponuje np: "To lubie" wspomnianego autora (A. Mickiewicza) w calej rozciaglosci - forma jeszcze da sie przezyc, ale tresc... Naiwne, grafomanskie, pfe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kreska Re: Sóplemęd IP: 10.129.132.* 13.11.01, 08:42 Gość portalu: kwieto napisał(a): > Wiem, ze mialem udzial w wierszyku o trawce, i bronie go jako swego > (grafomanskiego) wyczynu, ale co mi tam... Słuchaj, czy to nie ja napisałam o tej cholernej trawce? Bo to Ty zasugerowałeś, że powstało prawie haiku. Ale INFORMUJĘ wszystkich, w tym drogiego bonobo, ze miałam na celu wykazanie, że byle co, napisane byle jak, w ułamku sekundy wymyslone, nawet bezmyslnie ("natchnienie" hehe) - robi czasem za sztukę. Granic nie ma. Granicą jest nasza wrażliwość. Osadzona w epoce. Obecna nie jest lepsza niż w Starożytnosci. Więcej to my wiemy z dziedziny nauk przyrodniczych, na przykład. Obyczaje ewoluują. Itd. Mamy złudzenie, że mądrzejemy, jako ludzkość. Ale - nic z tego! Kreska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 10:00 Wiem, ze to Ty go napisalas. A ja go przerobilem (tu moj udzial) i przerobka zajela mi nie wiecej niz 2 minuty czasu - gdzie tu "wysilek" sugerowany przez bonobo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: Sóplemęd IP: *.cm-upc.chello.se 12.11.01, 16:01 Otoz mnie sie nasz wierszyk / haiku b.podoba. No i co? (Zanim oznajmisz, ze nie mam gustu, zapytaj mnie o inne dziela, ktore lubie, pliiiz) Wg jakich obiektywnych standardow oceniasz talent, bonobo, sie pytam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 04:23 Gość portalu: bonobo napisał(a): > Wiersz/haiku/bezsensowny o źdźbłach trawy jest kiepski, aż łeb boli. Diagnoza: > grafoman. A ten: - Snieg jeszcze lezy i zbocza gor zamglone. Wiosenny wieczor. - No jak, grafomania czy nie. Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd - Haiku IP: 195.187.97.* 16.11.01, 09:27 Czy to całość? Jeśli tak, raczej kiepska. Jeśli nie, to zależy, co jest później i co było wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.BrockU.CA 16.11.01, 16:32 Gość portalu: bonobo napisał(a): > Czy to całość? Jeśli tak, raczej kiepska. Udowodnilismy niniejszym, ze ocena poezji jest rzecza subiektywna. Autorem strofki jest Iio Sogi (1421-1502), najwiekszy z mistrzow renga (mowa wiazana). Wiersz pochodzi z 1488 i jest najslawniejszym hokku (strofa otwierajaca) - obecnie hokku i haiku to to samo. Wiersz mogl troche stracic w tlumaczeniu (moje) - choc zwracam uwage, ze zachowalem obowiazujacy w klasycznym haiku rytm 5- 7-5. Tego o haiku kwieto nie mozna powiedziec - a forma zobowiazuje. Jako ze, jak napisalem, moje nieudolne tlumaczenie moglo zaszkodzic Poezji, podaje oryginal (oczywiscie, transkrypcja, a nie oryginalne znaki): yuki nagara / yamamoto kasumu / yube kana Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.cm-upc.chello.se 19.11.01, 01:32 To bylo haiku Kreski, nie kwieta. Ale do rzeczy: Dzieki motek i jeszcze raz pytanie do bonobo, bo ja sie latwo nie poddaje: wedlug jakich standardow oceniasz talent lub jego brak, ze cos jest dobre lub nie (za motkiem zostawiamy oczywiste przypadki jelenia na r. i zajmujemy sie subtelniejszymi). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd - Haiku IP: 195.187.97.* 19.11.01, 11:40 No dobra, nieco ustąpię pola. Nie potrafię podać jednoznacznej i wyczerpującej definicji, mogę zaś jedynie bawić się w porównania. Na przykład uważam, że wyobraźnia (jakakolwiek - językowa, przestrzenna, dramatyczna, itp.) jest jednym ze składników talentu. Jeśli spotykasz faceta, który ci mówi: "kurde, ale ja mam wyobraźnię", a poproszony o próbkę swoich umiejętności opowiada wymyśloną w bólu i trudzie historyjkę o tym, że pan spotkał panią w knajpie, poszli do łóżka i mieli super-bzyk, to ja przepraszam i pytam: gdzie tu wyobraźnia? To samo z talentem: te wszystkie wymuszone sceny, ciężki i nudny język, rozłażąca się kompozycja, itp. (z uporem maniaka eksploatuję temat prozy). Ale mam jakiś pomysł. Zamiast ciągle powtarzać: "No, bonobo, dawaj, gadaj, co z tym talentem!", może byłoby lepiej spróbować razem wypracować tzw. wspólne stanowisko. Przepraszam jednocześnie za język z minionej epoki użyty w poprzednim zdaniu, ale intencje mam szczere. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.cm-upc.chello.se 19.11.01, 17:56 Gość portalu: bonobo napisał(a): > te wszystkie > wymuszone sceny, ciężki i nudny język, rozłażąca się kompozycja, itp. (z uporem > maniaka eksploatuję > temat prozy). No tak, to sporo klasyki odrzucasz, czyz nie. A wtedy wracamy do subiektywnego podejscia jednak. A mnie interesuje rowniez ocena poezji... > Ale mam jakiś pomysł. Zamiast ciągle powtarzać: "No, bonobo, dawaj, gadaj, co z > tym talentem!", > może byłoby lepiej spróbować razem wypracować tzw. wspólne stanowisko. Przepras > zam > jednocześnie za język z minionej epoki użyty w poprzednim zdaniu, ale intencje > mam szczere. Ja tez mam b. szczere intencje. Jak tu wypracowac 'wspolne stanowisko' skoro post zignorowany? :) pzdr Toi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.BrockU.CA 20.11.01, 22:25 Gość portalu: Toi napisał(a): > To bylo haiku Kreski, nie kwieta. Przepraszam. To znaczy, jesli mowimy o wierszyku ze zdblami trawy, to technicznie to nie jest haiku. Ale przepraszam tak czy inaczej. My jednak nie o tym, czym jest haiku(*), tylko o grafomanach i o tym, co dobre, a co nie. I o tym, co odroznia artyste od grafomana. Jesli wogole cos odroznia. Ostatnio sie mocno od-radykalizowalem, i juz nie (za wiadomym wieszczem) "...wszyscy artysci to prostytutki, w oparach lepszych fajek, w oparach wodki...", ale ciagle jestem podejrzliwy. Bo jakze to: bonobo twierdzi, ze to po prostu widac, ze sa jakies kryteria. Ale jak uniwersalne moga byc takie kryteria? Ja uwazam, ze trudno mowic o jakiejkolwiek uniwersalnosci - po prostu: "lubie, to co lubie". Wiersze (i duza czesc prozy) po prostu nie 'podrozuja dobrze'. Ani przez przestrzen, ani przez czas. Postaram sie jeszcze cos dzis napisac, jak wyjde z pracy. Pewnie juz w watku o pochwale grafomanii. Pozdrawiam, -m- (*) Jak plusk kamyczka wrzuconego do studni niech bedzie Haiku. (tym razem pozostajemy w kregu kultury zachodniej - autorem jest J. Kirkup. Tlumaczenie niestety znowu moje - czy w przypadku tlumaczen mozna mowic o grafomanii?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.ipartners.pl 20.11.01, 22:31 A ja dalej uwazam, ze Mickiewicz to byl grafoman! :"pp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.BrockU.CA 20.11.01, 22:38 Gość portalu: kwieto napisał(a): > A ja dalej uwazam, ze Mickiewicz to byl grafoman! :"pp No dobrze, a kto to jest grafoman? Zwykle, jak czegos nie wiem, siegam do encyklopedii. Okrywcze, nieprawdaz ;-)? Zatem: Grafomania (z greki), mania pisania utworów literackich u osób pozbawionych talentu pisarskiego. (wiem.onet.pl/wiem/00ff8d.html) Jak to sie ma do Mickiewicza? Byl grafomanem w calosci, czy mial tylko grafomankie kawalki? Jesli pierwsze, to sie nie zgodze: "Pan Tadeusz" jest uroczy. Fragmentami. Jesli drugie: no coz, kazdy ma lepsze i gorsze kawalki: Szekspir tez sadzil niezle 'kwiaty'. Chyba, ze potrakujamy ta definicje jakos inaczej... Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.ipartners.pl 20.11.01, 23:16 Pan Tadeusz jest o.k. ale sporo poematow... ech... A tak liczylem na odpowiedz Bonobo :(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.BrockU.CA 20.11.01, 23:22 Gość portalu: kwieto napisał(a): > A tak liczylem na odpowiedz Bonobo :(( No tak, moje odpowiedzi to niestety nie to. Eh, zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.ipartners.pl 20.11.01, 23:39 No bo z Toba nie ma o czym gadac, hihi - natomiast od Bonobo (podobnie jak i Ty) chcialbym wyciagnac definicje grafomanii i kryteriow odrozniania jej od geniuszu :"))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi do motka troche nie na temat IP: *.cm-upc.chello.se 21.11.01, 21:44 motek, ja przepraszam za babska ciekawosc (zawsze mozesz pozostawic niezaspokojona), ale gdzie Ty jestes i co Ty robisz? pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: do motka troche nie na temat IP: *.sympatico.ca 22.11.01, 04:27 Gość portalu: Toi napisał(a): > gdzie Ty jestes i co Ty robisz? pzdr! Jestem w domu. Pisze, czytam i ogladam film. Co do lokalizacji: przeciez uprzejmy serwer wyswietla adres, z ktorego pisze ;-). A ty skad? Co to jest .se? (moje .ca to canada). Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: do motka troche nie na temat IP: *.cm-upc.chello.se 22.11.01, 05:38 Sverige czyli Szwecja. Rozumiem, ze odpowiedz jest zartem lub oznacza, ze ciekawosc ma pozostac niezaspokojona (albo jedno i drugie), a nie jest wynikiem niezrozumienia pytania (przyznaje nieprecyzyjnego), w ktorym chodzilo o to, czy zyjesz z tlumaczenia poezji japonskiej... :))) Pozdrawiam, T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: do tematka troche nie na motek IP: 195.187.97.* 22.11.01, 10:40 Rany, ludzie, ale wy internacjonały jesteście! Ja tu sobie siedzę w banalnej Warszawie na dupie, piszę jakieś brednie i dyrdymały, język mi się plącze, ręce trzęsą, a tu tymczasem takie światowe towarzystwo zewsząd mnie otacza. Korzystając z okazji: Jak tam, Toi, w Szwecji, spotkałaś dorodnego łosia? Jak tam, motek, w Kanadzie, Indianie nie naprzykrzają się zanadto? Wracając do tematu. Toi pisała, że z mojej wypowiedzi wynika, że odrzucam część klasyki. Pewnie tak, choć z bardzo starymi utworami jest tak, że czasem trzeba by było dobrze znać sposób myślenia i odczuwania tamtych ludzi, żeby w ogóle zacząć jakąś rozmowę. Rzeczywiście, w takiej sytuacji można łatwo przesadzić, dlatego ja raczej staram się pozostawać w kręgu literatury dwudziestowiecznej. To oczywiście nie jest żadne narzucanie swojego stanowiska, oj, nie! Ludzie, może zróbmy tak: odpowiedzmy sobie, czy można w ramach talentu (pytanie do tych, któzy nie kwestionują istnienia takiego cuda) można wyodrębnić jakieś części składowe (nie proszę wcale o wyczerpującą listę), np. wyobraźnię, i czy można trochę je podefiniować (ugniatając mózgiem)? Może to chociaż trochę zbliży nas do tematu, wokół którego krążymy jak stare krążowniki. Pancernik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: do tematka troche nie na motek IP: *.BrockU.CA 23.11.01, 15:35 Gość portalu: bonobo napisał(a): > Korzystając z okazji: Jak tam, Toi, w Szwecji, spotkałaś dorodnego łosia? Jak t > am, motek, w Kanadzie, Indianie nie naprzykrzają się zanadto? Nie wiem, jak tam z losiami u Toi, w tej zimnej Szwecji, ale ja tutaj dorodnego losia spotkalem. Z dorodnymi Indianami troche gorzej. Tylko raz, w sklepie z piwem, ale to sie pewnie nie liczy.... Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: do tematka troche nie na motek IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 18:01 Ja wlasnie chcialam bonobo powiedziec, ze w Kanadzie tez sie sporo losi zdaza... Twarza w pysk nie spotkalam, zetknelam sie natomiast z reniferem na talerzu, i spotkanie przebieglo pomyslnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: do motka troche nie na temat IP: *.BrockU.CA 22.11.01, 16:06 Gość portalu: Toi napisał(a): > Sverige czyli Szwecja. Rozumiem, ze odpowiedz jest zartem lub oznacza, ze > ciekawosc ma pozostac niezaspokojona (albo jedno i drugie), a nie jest wynikiem > niezrozumienia pytania (przyznaje nieprecyzyjnego), w ktorym chodzilo o to, czy > zyjesz z tlumaczenia poezji japonskiej... :))) Szwecja. Czyli ta sama strefa czasowa, co Polska; przeciez Twoje listy pojawiaja sie z reguly o nieludzkich porach (5:38, 2:34 itp.). Wszelki duch... Czy Ty wogole sypiasz? Co do poezji japonskiej - na tak szczegolowe pytanie moge Ci odpowiedziec: nie, nie zyje z tlumaczenia poezji japonskiej. Nawiasem mowiac, ciekaw jestem, czy z czegos takiego wogole mozna zyc. Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: do motka troche nie na temat IP: *.cm-upc.chello.se 22.11.01, 16:18 To ja tez tylko pozdrawiam, i nic wiecej, bo po co naszego lidera Wielkiego Bonobo denerwowac... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo troche nie na temat IP: 195.187.97.* 23.11.01, 12:58 Och, kochani, rozmawiać o Szwecji to jeszcze nie herezja. Wracając do tematu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi troche nie na bonobo IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 17:34 Dzieki bonobo. A zatem w Szwecji... hihi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi powrot do tematu IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 17:47 Nie wiem, co to jest wyobraznia, bonobo. Moze brakuje mi wyobrazni? Czy to jest umiejetnosc tworzenia rzeczy oryginalnych, chocby tylko w przestrzeni miedzyczaszkowej? Ale co to sa rzeczy oryginalne? Czy to jest umiejetnosc uzmyslowienia sobie rzeczy, ktorych ZAZWYCZAJ umyslem nie obejmujemy? Ale co to znaczy zazwyczaj? U kogo zazwyczaj, u tego zazwyczaj. A poza tym, ze zejde nieco na manowce, czy mozna miec talent (obiektywnie) i produkowac rzeczy marne (subiektywnie)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Bonobo wytrzymał IP: 195.187.97.* 26.11.01, 11:08 Toi, szalona! Skąd u Ciebie ten zalew pytań (co tam zalew - ocean!)? Czyżby wyobraźnia pracowała? Nie, nie umiem Ci odpowiedzieć na Twoje pytania dotyczące wyobraźni, tzn. nie jestem w stanie podać ani skonstruować jakiejkolwiek sensownej definicji. Ale spróbuję tak: Miałem na myśli wyobraźnię w szerokim sensie, czyli nie tylko to, że potrafisz, jedząc obiad, wyobrazić sobie siebie zmywającą gary. Szeroki ów sens wyobraźni to taki stan umysłu, w którym widzi się, czuje, słyszy, itp. rzeczy, doznania, itp. ot, tak po prostu. Kiedy słucham muzyki, widzę dźwięki: widzę różnego koloru smugi, plamy, przestrzenie. Nie potrafię tego opisać, myślę, że więcej na temat muzyki mógłby powiedzieć nam taki Chopin albo Mozart, ale oni nie mają chyba dostępu do Internetu. Czasem natomiast przychodzą mi do głowy sceny i historyjki, dla których jedynym impulsem było jakieś zdanie albo sytuacja. Widzisz kobietę, którą zatrzymuje jakiś facet, o coś pyta, a kobieta spogląda na lewy nadgarstek i odpowiada. Banał, ale mi od razu powstaje w głowie myśl, że można by tę scenę zrobić inaczej: Idzie facet, który na każdym ręku ma co najmniej po dziesięć zegarków. Pyta kobietę o godzinę. Ona: "Ale no co pan?". On: "Która jest teraz godzina?". Ona: "Ale, proszę pana, ma pan tyle zegarków". On: "Wie pani, wkurzają mnie te cholerne złote Roleksy". Kobieta informuje go, która jest godzina, facet dziękuje, kłania się i odchodzi. Głupie, nie? Ale przyszło mi do głowy w ciągu ułamka sekundy, kiedy oglądałem banalną scenę pytania o godzinę na ulicy. Wyobraźnia to chyba takie coś, co nachodzi Cię bez Twojej woli i zasypuje takimi właśnie rzeczami. Gdyby ludzie zastanowili się czasem nad tym, co krząta im się po kątach w głowie, to zaczęliby dostrzegać, jak szaleńczo pracuje ich wyobraźnia. A czy mozna miec talent (obiektywnie) i produkowac rzeczy marne (subiektywnie)? Myślę, że tak, bo dobre dzieło to 1% talentu i 99% pracy. Moim zdaniem talent to trochę jak sól - możesz zrobić zupkę bez soli i da się ją nawet zjeść, ale to już nie to samo. Pozdrów renifery! PS. U Ciebie też pada śnieg? U mnie, w Warszawie, wali jak szalony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: Bonobo wytrzymał, hurra IP: *.cm-upc.chello.se 26.11.01, 14:17 BAAAAArdzo milutki post. Dzieki. Gość portalu: bonobo napisał(a): Miałem na myśli wyobraźnię w szerokim sensie, czyli nie tylko to, > że potrafisz, jedząc obiad, wyobrazić sobie siebie zmywającą gary. Szeroki ów > sens wyobraźni to taki stan umysłu, w którym widzi się, czuje, słyszy, itp. > rzeczy, doznania, itp. ot, tak po prostu. Kiedy słucham muzyki, widzę dźwięki: > widzę różnego koloru smugi, plamy, przestrzenie. No i co, myslisz, ze grafoman, osoba wg Ciebie (jak do tej pory rozumiem) talentu i wyobrazni pozbawiona, 'zdolnosci' takowych nie posiada? Nie wyobraza sobie? Głupie, nie? Ale przyszło mi do głowy w ciągu > ułamka sekundy, kiedy oglądałem banalną scenę pytania o godzinę na ulicy. > Wyobraźnia to chyba takie coś, co nachodzi Cię bez Twojej woli i zasypuje takim > i > właśnie rzeczami. Gdyby ludzie zastanowili się czasem nad tym, co krząta im się > po kątach w głowie, to zaczęliby dostrzegać, jak szaleńczo pracuje ich wyobraźn > ia. No wlasnie! Idac za Twoim tokiem rozumowania (popraw mnie jesli jestem w bledzie), z ktorego najpierw wynikalo, ze wyobraznia jest skladnikiem talentu, nasz trawko-wierszyk o autora braku talentu swiadczyc nie mogl. > A czy mozna miec talent (obiektywnie) i produkowac rzeczy marne (subiektywnie)? > Myślę, że tak, bo dobre dzieło to 1% talentu i 99% pracy. Moim zdaniem talent t > o > trochę jak sól - możesz zrobić zupkę bez soli i da się ją nawet zjeść, ale to j > uż > nie to samo. Bardzo ladne. Czyzbys sie zatem zgodzil co do marnosci subiektywnosci? (wyjasnienie w kwestii formalnej: ...ze marnosc jest subiektywna?) > Pozdrów renifery! Dzieki; jak mowilam, spotkalam jedynie na talerzu, ale z pozdrowien z pewnoscia sie uciesza. > PS. U Ciebie też pada śnieg? U mnie, w Warszawie, wali jak szalony. Przerwa w dostawie sniegu, ale za to mroz. Pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Bonobo wytrzymał, ale jak długo jeszcze? IP: 195.187.97.* 26.11.01, 15:01 Eee, widzisz, jak wcześniej kiedyś tam napisałem, wyobraźnia jest tylko jednym ze składników talentu. Co może być więcej? Cholera jedna wie - może wrażliwość (co to?), inteligencja (co to?)... Poddaję się formalnie, tzn. jestem w stanie jedynie stwierdzić z całą stanowczością, że do tworzenia sztuki potrzebny jest talent, ale nie potrafię wytłumaczyć, na czym to polega. Tak a propos - wcale nie twierdziłem, że ja mam bogatą wyobraźnię i talent - to, co pisałem o moich przeżyciach miało być jedynie próbą przybliżenia pojęcia wyobraźni. Inaczej trzeba by uznać, że jestem artystą i tworzę sztukę, a tak przecież nie jest. Odpowiedz więc Ty mi na jedno pytanie: Czy uważasz, że każdy z nas może sobie usiąść (zmywszy uprzednio gary, oczywiście) i powiedzieć: "Kurde, to ja teraz napiszę dzieło sztuki", po czym - napisać dzieło sztuki? Pytam, bo zaczynam odnosić takie wrażenie z Twoich wypowiedzi. Ale może mi się wydaje. Może się mylę. Być może nie mam racji. Kto wie? Może jestem w błędzie. Nie można wykluczyć, że mijam się z prawdą. Wcale nie jest powiedziane, że nie zrobiłem jakiegoś błędu. Istnieje prawdopodobieństwo, że moja opinia wynika z błędnych założeń. Wiele wskazuje to, że moje wypowiedzi mogą opierać się na błędnych spostrzeżeniach. Pa-pa. Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Re: Bonobo wytrzymał, ale jak długo jeszcze? 26.11.01, 17:44 Gość portalu: bonobo napisał(a): > > Odpowiedz więc Ty mi na jedno pytanie: Czy uważasz, że każdy z nas może sobie u > siąść (zmywszy > uprzednio gary, oczywiście) i powiedzieć: "Kurde, to ja teraz napiszę dzieło sz > tuki", po czym - napisać > dzieło sztuki? > Otoz nie, niestety. Artysta sie nie 'jest', artysta sie 'bywa' - nawet tobie, Bonobo, trudno byloby utrzymac poze artystowska myjac gary (nie wspominajac nawet o siedzeniu na sedesie). Trudno jest 'bywac' wystarczjaco dlugo i mocno na arcydzielo. Dlatego wiecej jest 'dobrych poczatkow' i 'niezlych kawalkow' niz arcydziel. mk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Cierpliwy bonobo ! IP: *.cm-upc.chello.se 26.11.01, 17:54 Gość portalu: bonobo napisał(a): > Odpowiedz więc Ty mi na jedno pytanie: Czy uważasz, że każdy z nas może sobie u > siąść (zmywszy > uprzednio gary, oczywiście) i powiedzieć: "Kurde, to ja teraz napiszę dzieło sz > tuki", po czym - napisać > dzieło sztuki? > Pytam, bo zaczynam odnosić takie wrażenie z Twoich wypowiedzi. Ale może mi się > wydaje. Uroczy bonobo! Z moich wypowiedzi miales odniesc wrazenie, ze 'dobry' w odniesieniu do dziela sztuki (zostawiamy jelenie rzecz jasna) jest okresleniem subiektywnym. Jednakowoz wrazenie, ktore odnosisz, w zasadzie mylne nie jest, gdy sie nad tym zastanowic. Oczywiscie do takiego 'postanowienia' uprzednio konieczny jest pewien pomysl, pewna wizja dziela w zarysie lub pragnienie. Nie uwazasz, ze pisarz mniej wiecej cos takiego mowi pracujac nad ksiazka? 'To ja teraz ide popracowac...', i mowi to, zakladajac, ze napisze jednak cos dobrego? Czy uwazasz, ze Pilch nie planuje dnia i nie myje garow, bo czyni to jego muza, a boska dzialalnoscia jego kieruje jedynie Natchnienie? A moze przytoczylam przyklad grafomana? Wstaw sobie zatem inne nazwisko. Natomiast co do tego, ze moze to uczynic 'kazdy z nas' - moze, ale po co? Moze zmyc gary i powiedziec 'Mam ochote namalowac obraz.' Idzie i maluje, moze jelenia, moze cos, nad czym jedni krytycy, gdy sie krytycy znajda, siusiaja z wrazenia, a inni pukaja sie w czolo, moze cos, co ktos uzna za dobre, wlaczajac w to tworce, a ktos uzna za kicz i gniot. A czy ta osoba z gory zaklada, ze to bedzie dobre czy nie, to juz jej sprawa i z efektem koncowym zwiazku to nie ma. ... > Wiele wskazuje to, że moje wypowiedzi mogą opierać się na błędnych spostrzeżeni > ach. Zapomniales jeszcze o wersji '...na blednych przeslankach'. > Pa-pa. Pa-pa oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Cierpliwy bonobo! Wręcz anielsko cierpliwy IP: 195.187.97.* 29.11.01, 10:02 Wstawiam sobie inne nazwisko; rzeczywiście, jakoś bym Pilcha nie kładł na jednej półeczce z pisarzami (chyba że za kryterium przyjąć umiejętność pisania w ogóle), choć przyznaję, że robi on wrażenie jako felietonista. Wcale nie twierdzę (i nigdy nie twierdziłem), że atrysta to facio (albo babeczka), który nigdy w życiu nie zmył garów, nie powiedział nawet słowa na temat własnej twórczości, nie mówiąc już o tym, że stolec oddaje z dala od sedesu. Jasne, że pan artysta może sobie podłubać w nosie, po czym stwierdzić: "Kurde, napisałbym coś", jednocześnie myśląc: "Kurwa, ale jestem genialny". (excuse le mot, Toi) Zaraz będzie ciąg dalszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo ciąg dalszy IP: 195.187.97.* 29.11.01, 10:20 Nie mam nic przeciwko temu, żeby sobie ktoś siadał i stwierdziwszy, że przyszła pora na sztukę, brał się do dziabania swojego poletka. Tyle, że większość ludzi ogranicza swoją działalność artystyczną właśnie tylko do takiego stwierdzenia: "No to cześć, idę do domu, żeby sobie napisać kolejny wiersz o miłości albo o plaży, no kurwa, jeszcze nie wiem o czym". Po czym siadają w natchnionej pozie i gryząc długopis tworzą: "Idę plażą słońca promienie prażą mnie i wiem, że nie odzyskam ciebie, bo odszedłeś/odeszłaś. Samotna/y jestem tak bo mi bardzo Ciebie brak widzę w dali polny mak. Każda następna chwila nóż rozpaczy w moje kruche, młode serduszko wbija." Po napisaniu powyższego nasz wzorcowy artysta idzie do znajomego/znajomej, żeby pochwalić się swoim dziełem. Co za niesamowity zbieg okoliczności! Kolega/koleżanka akurat namalował/a obraz o samotnej dziewczynie na plaży! Ach, te pokrewne dusze! Papatki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi no jasne IP: *.cm-upc.chello.se 29.11.01, 21:28 No jasne, bonobo. Tylko dlaczego Ty sie tym tak przejmujesz?... ;))) pzdr Jaka jest opinia bonobo w kwestii barszczu z uszkami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: do motka troche nie na temat IP: *.BrockU.CA 23.11.01, 22:55 Gość portalu: Toi napisał(a): > w ktorym chodzilo o to, czy > zyjesz z tlumaczenia poezji japonskiej... :))) Czy mam wnioskowac, ze podobaja Ci sie Haiku, czy ze chcialas sobie ze mnie zazartowac? -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi proba wytrzymalosci bonobo IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 23:49 Gość portalu: motek napisał(a): > Gość portalu: Toi napisał(a): > > w ktorym chodzilo o to, czy > > zyjesz z tlumaczenia poezji japonskiej... :))) > Czy mam wnioskowac, ze podobaja Ci sie Haiku, czy ze chcialas sobie ze mnie > zazartowac? Sam raczysz zartowac. O komplementa sie prosze nie dopominac. Fakt przekladu z japonskiego (a zrozumialam, ze cos takiego mialo miejsce), jakikolwiek by to przeklad nie byl, plus widoczna znajomosc tematu, robi wrazenie i budzi zainteresowanie w slowianskim sredniowyksztalconym towarzystwie, ktore przekladu owego ocenic nie jest w stanie (zerowe wrazenie robi jedynie na - i zerowe zainteresowanie budzi jedynie w - bonobo, ale on przeciez jest geniuszem, jak sam stwierdzil). A Haiku podoba sie Toi prawie zawsze. pzdr! Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Re: proba wytrzymalosci bonobo 24.11.01, 02:37 Gość portalu: Toi napisał(a): > Sam raczysz zartowac. O komplementa sie prosze nie dopominac. Fakt przekladu z > japonskiego (a zrozumialam, ze cos takiego mialo miejsce), jakikolwiek by to > przeklad nie byl, plus widoczna znajomosc tematu, robi wrazenie i budzi > zainteresowanie w slowianskim sredniowyksztalconym towarzystwie, ktore przeklad > u owego ocenic nie jest w stanie Jest mi niezmiernie przykro, ze musze Cie rozczarowac. Przeceniasz mnie. Tlumaczac na Polski posluguje sie zapisem romanji, czyli 'zromanizowanym' zapisem (ten cytatcik, ktory wczesniej podalem, to bylo wlasnie to, tyle ze nie potrafie zmusic mojego komputera do wprowadzenia specjalnych symboli na dlugie o - jak w domo) i przekladami angielskimi. Nie potrafie (jeszcze?) czytac kanji (same kana na niewiele sie przydaja). Slowem - nie jest to prawdziwa japonszczyzna - choc gimnastyka umyslowa jest przy tym niezla. > > A Haiku podoba sie Toi prawie zawsze. Chodzilo mi o Haiku jako gatunek, a nie o moje tlumaczenia (choc uwazam, ze sa znosne - a w kazdym razie pracochlonne i przez to osobiste ;-)). mk. PS. Tak, ciagle zapominam, ze sobie zalozylem to konto i ze jestem teraz mk. a nie -m-. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: proba wytrzymalosci bonobo IP: *.cm-upc.chello.se 24.11.01, 04:03 maly.ksiaze napisał(a): > Jest mi niezmiernie przykro, ze musze Cie rozczarowac. Przeceniasz mnie. > Tlumaczac na Polski posluguje sie zapisem romanji, czyli A mnie wcale nie jest przykro i wcale nie jestem rozczarowana, w tej sekundzie raczej zdumiona (dlaczego 'motek' i jak tam romans z malwa, eee, chcialam powiedziec, roza ? ). Poslugiwanie sie przy tlumaczeniu 'zapisem zromanizowanym' dokonan w moich oczach radykalnie nie umniejsza. > > A Haiku podoba sie Toi prawie zawsze. > Chodzilo mi o Haiku jako gatunek, a nie o moje tlumaczenia Mnie tez. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 18:08 Dziady czesc III swietne sa, wedlug Toi. Ale nie bylyby dzisiaj, rzecz jasna. Wedlug Toi, i chyba nie tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi na temat Mickiewicza IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 23:29 Gość portalu: Toi napisał(a): > Dziady czesc III swietne sa, wedlug Toi. Ale nie bylyby dzisiaj, rzecz jasna. > Wedlug Toi, i chyba nie tylko. Hmm, to sie mialo 'wyswietlic' nieco wyzej, w temacie Mickiewicz. bonobo o wyrozumialosc prosze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Sóplemęd - Haiku IP: 195.187.97.* 19.11.01, 11:31 W oryginale to jakoś krótko leci. Szkoda, że nie wiem, jak się to czyta, i na ile twoje tłumaczenie oddaje istotę całości, tzn. nie tylko znaczenie słów, ale i cały tzw. bagaż kulturowy i językowy (nie mówiąc o stronie graficznej samego języka). Nadal jednak twierdzę, że to było dosyć kiepskie - banalne i ograne, ale biorąc pod uwagę datę powstania utworu mogę pokiwać ze zrozumieniem głową. Kiedyś miałem możliwość wysłuchania w Akademii Muzycznej w Warszawie koncertu średniowiecznej (z punktu widzenia Europy) muzyki japońskiej. W przeciwieństwie do omawianego wiersza, muzyka prezentowała się wspaniale - połowa tego, co grywa się obecnie na świecie, jest w zasadzie wtórna. Z pewnych osobistych względów (moja znajomość języka japońskiego jest raczej nieznajomością) nalegałbym na ograniczenie się do tzw. kultury zachodniej. Cóż, niejezdem bardzo wy kżtauconi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Trotula Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 23:34 ...a tekst jest wziety z naglowka tegoz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Clyde R. Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: 217.97.139.* 16.10.01, 12:19 Hej Trotula!!!! Ogladasz moze nalogowo Krowe i Kurczaka??? Bo pamietam taki odcinek o "mega-kocie", gdzie Kurczak opowiadal "straszna" historie: "Gdzie jest moja trotula, kto widzial moja trotule?" Pozdravka! Czerwony Diabel vel Clyde Radcliffe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Trotula Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 11.11.01, 12:56 Krowe i Kurczaka pewnie, ze ogladam!!! Stad ten nick, nikt nie wie "co to trotula" i ja sama tez zreszta nie. A Red Guy jest uroczo nikczemny!!! Pozdro Trot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Clyde R. Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: 217.97.139.* 13.11.01, 10:00 Och tak! Red Guy jest wprost cudowny: Nazywam sie diabeł i jestem zły. Och dziś już nikt tak nie mówi;) Pozdravka dla wszystkich maniaków "Cow&Chicken" Clyde R. znany też jako Kurczak Bez Kości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sajnóg Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.10.01, 14:46 Nigdy nie widziałem tego zina. Wiersz jest z innego źródła a jego autorem jest "prawdziwy Sajnóg". Oczywiście nie wykluczone ze posłużył jakiejś undergroundowej redakcji za motto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 18.10.01, 14:08 nooooooooooo, piekna dyskusja Panowie i Panie!!!! wyrazy uznania (tez Panie Sajnog) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dear Re: IP: 62.233.138.* 26.10.01, 06:12 Ballada o Niezwyciężonym Lotniku. Motto : Zaprawdę powiadam ci facet - jeśli chcesz przejść przez ucho igielne, NIE BIERZ ZE SOBĄ SPŁUCZKI OD KIBLA !!! Walery Tykwa walczył wszędzie - w bitwach o Stalingrad i o Tobruk, o Monte Cassino i pod Lenino. Było mu wszystko jedno. Bombardował wszystkich bez wyjątku - czy to wroga, czy swoich. Nigdy nie mógł rozpoznać terenu, nad którym leciał. Nigdy nie umiał lądować i rozbijał samoloty jeden po drugim. Ale nikt nie umiał puszczać baniek nosem tak jak on! Kiedyś do nosa przykleił sobie gumę do żucia i wydmuchał balona, który zakrył pół nieba. Bronił go od strzałów nieprzyjacielskich myśliwców, którzy oślepieni cienką warstwą gumy na oczach pudłowali jak ślepcy. Złośliwi twierdzą, że kiedyś Walery przykleił sobie gumę do tyłka i piernął, i jeszcze większy balon powstał, a gdy pękł, wymarło pół Moskwy, ale to zazdrośnicy, nie umiejący docenić sztuki wojennej. Ale to wszystko było niczym w porównaniu z wyczynem, którego Walery Tykwa dokonał piętnastego stycznia czterdziestego czwartego roku! W tym dniu Walery zestrzelił samego Pana Boga! Otóż Pan Bóg wyleeeciał sobie by obejrzeć oblężenie Leningradu. Walery zrzucał żywność dla mieszkańców, zobaczył przed sobą Pana Boga i przestraszył się jak cholera - nigdy nie mógł rozpoznać tych giermanskich samoljetów. Wziął brodę Pana Boga na muszkę i puścił serię. Pan Bóg od razu zapalił się i spiiikooowaaał do ziemi. Walery odetchnął z ulgą. Strasznie zachciało mu się kupę, więc poszedł do kibla i wypróżnił się. Kupa Walerego poleciała w dół razem z paczkami z żywnością. Tymczasem samolot bez pilota wpadł w korkociąg i rozbił się o lód pokrywający jezioro Ładoga. W tej samej chwili Walery stanął u bram niebios trzymając jeszcze ową nieszczęsną spłuczkę od samolotowego kibla. Gdy tak czekał w kolejce, przeszedł obok niego Pan Bóg. Cały był osmalony, a broda jeszcze mu się dymiła. Miał szczęście, że Pan Jezus, lepszy niż gaśnica, odlał się na niego z góry w momencie, gdy zajmowała mu się koszula. I oto Pan Bóg przystanął - poznał Walerego - takiej twarzy się nie zapomina, szczególnie jeśli gościu przed chwilą cię zestrzelił. Walery nie należał do przystojniaków bynajmniej! Kwadratowa gęba, odstające uszy i na dodatek... czułki i macki w różnych dziwnych miejscach! -Obcy! No jednym słowem OBCY! - krzyknął Wszechmogący i zarykując się pobiegł przed siebie. Walery zaśmiał się złośliwie, po czym zdjął fałszywą głowę i odpalił silniki rakietowe ukryte w swoich nogach-atrapach. Naprawdę wyglądał jak spinacz biurowy, a niebo NIC go nie obchodziło. 4 -11 IV 1993 Spółka Chory, Zdrowy i... Gniady! NARAZ! przedstawia... Śmierć w zlewie Motto: Ale dzisiaj fajny bas bije w kiblu !!! Wiesiek podbiegł do zlewu i odkręcił krana! Strumień wody natychmiast urwał mu ręce, ale to nic, bo zamiast nich odrosły mu dwie giwery i zaczął rozpierdalać wszystko dookoła!!! Wpadł z rykiem do pokoju, w którym jebało czymś potwornym. Uniósł giwery i wtedy... coś straszliwego złapało go dupą za rękę!!! Tak! TAK!!! To zabiegł mu drogę rozpierdalający wszystko płonący betonowy mongoloid z zapaloną petardą w kroczu! - Coś za coś! Ręce za brodę!!! - ryknął i wbił mu francuza w czaszkę. Wybuchła niesamowita walka na noże z plastyku zajebane z baru! Wszystko się zgięło i wtedy Wiesiek odskoczył i odstrzelił rękę od mongoloida RAZEM Z PŁUCAMI!!! I wtedy z góry spadł na nich Etylowy Czesław, pół-człowiek, pół-kabura rycząc do taktu: Polaku i Angliku w jednym stali doku Polaku na górze, a Angliku z boku!!! i wyrwał z Wieśka kręgosłup, zaniósł go na siódme piętro i wykopnął na beton. I się skończyło! I kosmici zapierdolili wszystkich ludzi w mordę!!! Szefu kosmita bekał ryjem i rzygał nosem do gumowego termosa! U dupy dyndały mu dymiące czułki. Z gęby jebało cyklonem B na całego! Z dupy kopało prądem! I w końcu ten potworny mutant nadął się i wydzielił z człona BETONA! Betona?! Batona?! TO ONAA!!! BETONOWA LALA Z ŻELBETOWĄ CIPĄ WSTRZELI CI ZBROJENIE W PRZYRODZENIE!!! A jak nie, to Diabeł Boruta POCIĄGNIE CI FIUTA, chcesz chuju? Kosmita odpalił cykora z dwójki!!! I w tej chwili wystartowało mu lewe oko! Włączyło dopalacz i przyświrowało w dół. Kosmita z lekka oślepł i odpalił talerza z trójki eeeuuu, trójka!!! EUUUU, CZWÓRKA!!! EEEUUUUUUU!!! I PIERDOLNĄŁ W MAMUTA WPIERDALAJĄCEGO SZMATY POD OKNEM!!! Mamutowi zupełnie odchujało i wydzielił kupę z ucha!!! Kupa spadła na piasek, w którym pierdolili się Jachu i Bacha. Jachu ryczał w gębę Bachy, że KURWA WSZYSTKIE PALANTY BĘDĄ MIAŁY DOM I ŻONĘ I BĘDĄ ZAPIERDALAĆ BO SĄ TAK CHOLERNIE POJEBANI, A JA MAM CIĘ TUTAJ BACHA TY SUKO I PIERDOLĘ CIĘ JAK WYŻEŁ!!! Mmmyychchch....! Spojrzał na gównoszare wieżowce w oddali mieszczące betonowych dupków głupich ślepych przykrych jebiących potem z dupy i zaczął rzygać na piasek i rzygał, rzygał, Bachę obrzygał, wyrzygał jelita, wyrzygał dwa rowery i trzy kosze na śmieci i tą kurwa oponę co ją wczoraj nadmuchiwał i RZYGAŁ DALEJ! Wyrzygał wszystko i usiadł na betonowym grzybku obok. Cholernie trudno żyło mu się bez jelit, ale pierdolił to z biegu. I tylko Bacha mu już została, tylko Bacha... A Bacha właśnie wtedy puściła go w trąbę i wyszła z pluskiem z piaskownicy na powierzchnię cała zarzygana. W ogóle jej też się zbierało na odpał, bo rzygi nalały się jej do cipy i szczypało ją w kroczu. I wykupała się na chodnik! Po czym... zaintonowała!!! Jebie mi z dupy Jebie mi z cipy W kluposie mam polipy... Zawtórował jej Jachu: Jebie mi z chuja Szczynami wuja Jebie mi z trąby A w dupie mam bomby!!! Po czym zapiszczało mu w kroczu iż czas się odlać. Kiedy się odlewał, beton rozmiękł pod szczynami i Jachu zapadł się do dziury głową na dół. Z otworu od razu wypłynęly pancerne kajaki i zaczęły walczyć z dmuchanymi czołgami. W walce wyróżnił się kierowca parowca, który zapierdalał wszystkich z giwery, tak jak i kapitan autobusa, nucący pieśń bojową: Broda dupa noga Szyja gęba ręka ROZPIERDALA SIĘ!!! Z byka w dołek Z nogi w chuja Z piąchy w cyca!!! Głupie mordy dupków Małe głupie cipy Zasikane babcie Zasuszone dziadki Chujowe bobasy!!! Kapitan autobusa był skomplikowaną osobowością. Najpierw przytulał małego ptaszka wróbelka sikorkę i radośnie PISZCZAŁ razem z nim, a potem zaraz stał obok i rozpierdalał wszystko z karabina! Razem z sobą, piszczącym jeszcze na trawie. Kochał i nienawidził w jednej chwili!!! Wszystko przez to, że kiedy spytał się swojej pierwszej dziewczyny "Kochasz mnie?" zamiast odpowiedzi DOSTAŁ Z TREPA W JAJA!!! Wtedy właśnie dopadło go ogólne schujenie i krzyczał tylko przez okno "Rozjechałem swoją żonę!!! Rozjebało mi oponę!!!" po czym zaraz wpierdalał robala z dupy krasnala. I potem kiedy podrywał dziewczynę od razu coś było nie tak. A to z cipy jej jebało, a to z fotela jebało, albo jemu z gęby, jak zwykle, jebało! Raz jak zakochana Amelka przyszła mu do domu, OD DRZWI SCHWYCIŁ JĄ WPÓŁ, wepchnął do łóżka i skakał po nim póki nie pękło!! Rozgniecioną Amelkę wykopnął z szóstego piętra!!! Albo jak zakochana Birulka objęła go, a on ścisnął ją tak mocno, że pękły jej żebra i puścił, a gdy upadła wziął rozbieg i wykopnął ją za okno!!! Kapitan autobusa Bolas miał skrzywienie piłkarskie!!! Za dużo się naoglądał meczów na Hejzel!!! Zakochana Aurelka powoli ściągnęła staniczek i majte Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo bla, bla, bla IP: 195.187.97.* 26.10.01, 11:35 Wiesz, nawet mi się nie chciało przeczytać tak długiego i nudnego posta. Wyślij dwuzdaniowe streszczenie, żeby wiedział, o co chodzi, to może sobie porozmawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka flupy flodra IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 10:47 Tylko floder moglby miec taaakie dlugie flupy.Tyle tego flupowania ,ze sie brzydko kojarzy (mnie osobiscie z gilami rozmazanymi na szklanym blacie stolu, przy ktorym siedza goscie "forum") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: flupy flodra IP: 195.187.97.* 16.11.01, 13:21 Mniam, mniam, jakie masz pyszne skojarzenia. Rozumiem, że zapraszasz na flupobiad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka Re:zupa z flodra IP: *.home.cgocable.net 18.11.01, 05:13 Ja raczej sie czuje zaproszona , a kto ten appetizer podal? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re:zupa z flodra IP: 195.187.97.* 19.11.01, 11:43 Kuchcik Sajnóg (vel jego uzurpator)? Ale wiesz, menu "Forum" proponuje też inne dania, w tym bezmięsne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ped Re:Co to jest sztuka ? IP: 212.191.70.* 22.11.01, 17:29 Jesli jest SZTUKA zrobic to co zrobiono to wtedy mamy do czynienia z dzielem SZTUKI ! A narznac kupe i wstawic w to amerykanska flage potrafi kazdy glupi , zatem nie jest to dzielo sztuki . Czy to nie po marksistowsku proste ? Zbudowac WTC bylo sztuka , ale je rozwalic juz sztuka nie bylo tylko aktem barbarzynstwa i zbrodnia . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re:Co to jest sztuka ? IP: 195.187.97.* 23.11.01, 12:55 I jaki płynie z tego wniosek, panie Ped? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Ach tu jestes boski bonobo IP: *.cm-upc.chello.se 24.11.01, 04:11 A ja Ci ladnie odpisalam pare pieter wyzej wsrod jeleni i losi w tytule 'powrot do tematu'... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: welka! IP: 195.150.224.* 23.11.01, 23:34 w przeciwieństwie do bonobo przeczytałem wszystko :-)))) zabawny tekst, absurd goni nonsens, taką rubrykę w gazecie czytałbym zawsze, dajmy na to utrzymane w tym klimacie historyjki parlamentalne, jak to chłopakom i paprotkom po gabinetach płynie czas baaaardzo odprężające - głupota w czystej postaci i homeopatycznych dawkach jak szczepionka na sieriozne duractwo co się nadyma i przytłacza? chyba ruszę dyńką i wydzielę sobie parę dawek na zapas, a jak wydzielę to się podzielę pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: welka! IP: *.cm-upc.chello.se 24.11.01, 04:46 Idzcie wy sobie obaj z bonobo na piwo, na co wam reszta towarzystwa; fnoll, jestes jedynym, ktory nie splonie w intelektualnych fajerwerkach bonobo uprzednio podduszony Jego geniuszem. Nie dzieki fnolla geniuszowi bynajmniej, o nie, ten albowiem z geniuszem poprzednika rownac zadna miara sie nie moze, ale dzieki przeciwpozarowemu arsenalowi srodkow za przeproszeniem leksykalnych. A my tu sobie z motkiem alias malym ksieciem oraz z kwieto moze pografomanimy 'haiku', poczytamy innych grafomanow i saczac zubrowke z sokiem jablkowym kontynuowac bedziemy mila a prymitywna pogawedke na temat jeleni, losi i Indian. Oraz subiektywnych doznan artystycznych. Toi bardzo juz spiaca i coraz wolniej myslaca, i mimo przerwy na herbatke odczuwajaca, ze grafomanskie natchnienie ja opuszcza. Adijos Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo We: rsalka! IP: 195.187.97.* 26.11.01, 10:47 Co, ja nie przeczytałem wszystkiego? No fakt, dzieła Lenina jakoś opuściłem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Bo: nobo IP: 195.150.224.* 26.11.01, 17:53 Gość portalu: bonobo napisał(a): > Co, ja nie przeczytałem wszystkiego? w poscie dokladnie sprzed miesiaca w ktorym sie odniosles do dziela chyba zacytowanego przez dear napisales: "Wiesz, nawet mi się nie chciało przeczytać tak długiego i nudnego posta" a ja w poscie "re:welka" komentowalem wlasnie ten sam post dear to juz chyba wiadomo, ze nie o lenina chodzilo ? ;-) (i tak ci nie wierze) pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo ledwo piszę, bo tak mi się ręce trzęsą IP: 195.187.97.* 29.11.01, 09:51 Człowieku, kolejny raz wbijasz mi nóż w serce aż po samą rękojeść! O Boże, moje naczynia wieńcowe! No dobrze, raz zdarzyło mi się trochę nie przeczytać fragmentu kawałka czyjegoś postu. Pa-pa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll pędzę z melisą IP: 195.150.224.* 29.11.01, 10:29 Gość portalu: bonobo napisał(a): > No dobrze, raz zdarzyło mi się trochę nie przeczytać fragmentu kawałka czyjegoś > postu. a co gorsza - bezwstydnie się z tym afiszowałeś! ale ze względu na stan zdrowia twój proces w tej sprawie zostaje umorzony :-) nazwijmy to happengiem o małej szkodliwości społecznej ;-) pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll pędzę z melisą IP: 195.150.224.* 29.11.01, 10:30 Gość portalu: bonobo napisał(a): > No dobrze, raz zdarzyło mi się trochę nie przeczytać fragmentu kawałka czyjegoś > postu. a co gorsza - bezwstydnie się z tym afiszowałeś! ale ze względu na stan zdrowia twój proces w tej sprawie zostaje umorzony :-) nazwijmy to happeningiem o małej szkodliwości społecznej ;-) pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elve Plagiat???!!!! IP: *.devs.futuro.pl 29.11.01, 14:43 Gość portalu: Sajnóg napisał(a): > -mam flupy-usłyszałem > od dziewczyny i myślę: co? > -co? pytam > -no, leci mi z pizdy. Sajnóg, przeciez to nie Twoje!!! Czytalam to dobrych pare lat temu! Chyba ze to ty jestes ta kobieta co to napisala... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bonobo Re: Fluplagiat???!!!! IP: 195.187.97.* 06.12.01, 12:45 A jak się ta pani nazywała? Odpowiedz Link Zgłoś