Dodaj do ulubionych

"FLUPY Z PIZDY"

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.08.01, 12:10
-mam flupy-usłyszałem
od dziewczyny i myślę: co?
-co? pytam
-no, leci mi z pizdy.
Obserwuj wątek
    • Gość: bonobo Re: Flupy i inne wycieki IP: 195.187.97.* 17.08.01, 13:17
      Hmmm, świetnie. Flupy... Taaak. To rzeczywiście zagadnienie, które aż prosi się o komentarz
      literacki; nie ma to jak ująć ciekawy pomysł w zgrabne, wyszukane stylistycznie zdania.
      Zawsze rozumiałem fascynację fizjologią człowieka, a zwłaszcza jej patologiami. Ciekawiło mnie
      jednak - i ciekawi do dzisiaj - skąd bierze się przekonanie, że np. grzybica penisa jest
      wdzięcznym, niepowtarzalnym tematem działalności artystycznej. Proszę o odpwiedź; brak tej
      wiedzy zabija mój rozwój intelektualno-emocjonalny.
      PS. Podrzucam temat następnego wiersza - mlaszcząca cipka na wycieczce w górach.
      • Gość: Sajnóg Re: Flupy i inne wycieki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.08.01, 19:47
        Gość portalu: bonobo napisał(a):

        > Ciekawiło mnie
        > jednak - i ciekawi do dzisiaj - skąd bierze się przekonanie, że np. grzybica pe
        > nisa jest
        > wdzięcznym, niepowtarzalnym tematem działalności artystycznej. Proszę o odpwied
        > ź; brak tej
        > wiedzy zabija mój rozwój intelektualno-emocjonalny.

        Wiesz, zawsze fascynowała mnie sfera ludzkiej intymności, bo to zderzenie dwóch
        obszarów. Z jednej strony grzybica penisa -żeby nie szukać daleko- jest czymś
        tylko "twoim" (i ew. lekarza), z drugiej, cała sfera ludzkiej seksualności jest
        cholernie silnie nacechowana społecznie tzn. wiesz kiedy w jaki sposób i czy w
        ogóle mozesz o niej mówić. No i dlatego jest to moim zdaniem temat bardzo
        wdzięczny. A czy jest niepowtarzalny -nie wiem i prawdę mówiąc niewiele mnie to
        obchodzi. Robię swoje i lubię to robić. Nie wiem też dlaczego inni postępują
        podobnie. Może też to lubią, może chcą być "medialni", a może szokujacy?
        Musiałbyś ich zapytać.
        pozdrawiam serdecznie
    • Gość: oo Re: IP: 192.168.70.* / 62.26.16.* 17.08.01, 16:07


      ona...wieczorem lezac na kanapce:chcesz soczku?
      ja...ok, z checia sie napije.
      ona sciaga majteczki, i mowi..no to wyliz se z cipki
      • Gość: Sajnóg Re: do oo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.08.01, 00:17
        :-))
        Jesteś genialny! Jak masz więcej takich pomysłów to napisz coś jeszcze.

        pozdrawiam!
        • Gość: bonobo Re: do oo i Sajnoga IP: 195.187.97.* 20.08.01, 11:12
          No, nie, panowie (panie?), to miłe z waszej strony tak się wysilać, ale mi nadal jakoś wasza
          działalność mało kojarzy się ze sztuką (excusez le mot!), a bardziej - z poradnią wenerologiczną.
          Ja doskonale rozumiem zagadnienie społecznego wymiaru czyjejś intymnej choroby, ale zamiast
          pisać wiersz albo wyrób wierszopodobny można przejrzeć sobie encyklopedię medycyny, tam jest
          tego od cholery. Albo jeszcze lepiej - kupić tzw. kobiece pismo i przeczytać "historię przez życie
          pisaną". Nie będzie tam nic o ropnych wyciekach albo pękających polipach, ale będzie i społecznie, i
          intymnie.
          W ogóle trochę rozczarowała mnie odpowiedź Sajnoga, myślałem, że usłyszę coś w stylu: "Piszę takie
          kawałki a nie inne, bo taką mam, kurwa, potrzebę egzystencjalno-jajcarsko-literacką." No, ale nie
          można mieć wszystkiego.
          • Gość: Sajnóg Re: do bonobo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.01, 19:33
            Dobra, nie podoba Ci się -trudno. Nie zamierzałem Cię przekonywać ale skoro
            pytałeś to napisałem jak to widzę i starałem się to zrobić sumiennie.
            Boje się jednak, że utożsamiasz sztukę z pięknem a to ZASADNICZY błąd. Ona,
            owszem, może zajmować się tworzeniem piękna (tj. rzeczy subiektywnie uznanych
            za estetycznie atrakcyjne ) ale wcale nie musi.
            Piszesz że ropne wycieki to temat dla lekarza. A co jest tematem sztuki -
            kwiatki w wazonie? Dlaczego nie chcesz zostawić go ogrodnikom?
            Dlaczego np. smażenie człowieka w oleju ma być lepszym tematem dzieła niż śluzy
            w cipce?
            Czy do końca świata malarze i rzeźbiarze mają płodzić gołe baby, a poeci do
            zerzygania zanudzać nas będą mitem Ikara i historiami swoich jesiennych
            miłości? Ok -niech tak robią ale ja wolę onanizm w tradycyjnym znaczeniu :-))

            pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Sajnóg Re: do bonobo -post scriptum IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.01, 19:42
            Acha, zapomniałem o najważniejszym. Piszesz że o wyciekach można sobie
            przeczytać w encyklpedii. To nieporozumienie. My nie rościmy sobie pretensji do
            naukowego opisu siusiaków i ślimaczków. Co więcej, te wiersze w ogóle nie są o
            tym. Wyżej wymienione organy i ich wydzieliny, to tylko sposób opowiadania o
            bardzo różnych sprawach. A dlaczego przyjmujemy perspektywę rozporka, zamiast
            do skarbca kultury wysokiej - najlepiej antycznej bądź renesansowej(śmiech)? Bo
            jest witalna, żywa i fajna!

            pozdro!
      • Gość: JK To masz niezłą dupcię IP: 217.153.50.* 21.08.01, 10:04
        Może byś i kolegom ją użyczył ? Jak w paru zaczną wylizywać to może coś z tego
        będzie ?
    • volny o wszytkim mozna tu pisac ale czyaja to inni nawet przypadkiem tak wie 20.08.01, 21:34
      wiec wszystko mozna opisac, ale widze ze kultura jezyka zostala zastapiona chamstwem.
      no coz wolnosc zagladnela do ubikacji takze.

      bez podpisu
      • Gość: Sajnóg Re: o wszytkim mozna tu pisac ale czyaja to inni nawet przypadkiem tak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.01, 11:15
        :-)))))
        Dzięki takim jak Ty -wiem, że to co robię ma sens.
        Dziękuję!

        pozdrawiam
      • Gość: Sajnóg Re: o wszytkim mozna tu pisac ale czyaja to inni nawet przypadkiem tak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.01, 11:17
        Więc mówisz że trafiłeś tu przypadkiem bo tytuł nagłówka "Flupy z pizdy"
        brzmiał tak jak każdy inny.
        Oj świntuszku mały -nieładnie...
        • Gość: volny chory chory Sajnóg IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 21.08.01, 22:23
          Sajnóg jestes chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory chory
          chory chory chory chory chory
          • Gość: kaja Re: chory chory Sajnóg IP: 192.168.1.* / *.slp.pl 21.09.01, 15:33
            Gość portalu: volny napisał(a):

            > Sajnóg jestes chory chory chory chory chory

            Zabolało, co?
          • Gość: Clyde R. Re: chory chory Sajnóg IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.01, 17:34
            Hmmmmmmmmm.....
            chory chyba jest ten kto wciska przez pol dnia <ctrl>+<v>.
            a moze to pisales recznie przez caly wieczor????

            A poza tym zachowania patologiczne w sferze zycia seksualnego moga byc calkiem
            mile. Ja na przyklad uwielbiem dziewczyny z zaawansowana rzezaczka. Mniam....

            Clyde Radcliffe
    • Gość: Sajnóg Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.01, 11:26
      idzie w polarach górska wycieczka
      pod nimi
      wilgotny szum potoków
      ja -tuż zadziewczyną
      idę i myślę:
      co tu tak mlaszcze,
      woda w bidonie
      czy moja cipka?
      • Gość: bonobo Re: flup-flup IP: 195.187.97.* 23.08.01, 11:13
        Zaraz, po kolei.
        Pierwsza rzecz - odpowiedź do volnego: dlaczego Sajnóg jest chory chory chory... itd.? Ustalmy coś.
        To, że facet pisuje kawałki o cipkach (mlask-mlask) i wyciekach, może być jakimś tam punktem
        wyjścia do rozważań nt. granic twórczości artystycznej itp., ale nie świadczy jeszcze o chorobie autora.
        Poza tym mam pytanie pomocnicze: na co Sajnóg jest chory?

        A wracając - jak bumerang - do tematu zasadniczego. Nie wiem, jak do tego doszło, ale tak jakoś
        przypisano mi twierdzenie, że sztuka powinna być twórczym (artystycznym?) odbiciem piękna. A jest
        tak, moim zdaniem: oczywiście, że chodzi o piękno, ale rzecz rozbija się o definicję piękna. "Nagi
        lunch" W.S. Burroughsa to jest literatura piękna, choć zdaję sobie sprawę, że podczas lektury wiele
        osób może zapełnić całe wiadro swoimi wymiotami. O co więc się czepiam? Może o to, że ten
        kawałek "Flupy..." jakoś nie zrobił na mnie wrażenia, tzn. odebrałem całą rzecz na poziomie bardziej
        anegdotycznym. Chodziło mi więc raczej o to, że nie zawsze jest tak, że pomysł (nawet dobry) plus
        sprawność warsztatowo-językowa plus odpowiednia forma, gwarantują sztukę. Nie ma przepisu na
        sztukę, no kurwa, nie ma. I o to mi chodziło, jak sądzę. Jestem otwarty na dalszą wymianę zdań.

        PS. Mimo wszystko odrobina gratulacji - temat "mlaszcząca cipka na wycieczce w górach" został ujęty
        z takim właśnie wdziękiem, o jakim mówiłem (w dużym uproszczeniu, bo to nadal nie to).
        • Gość: Sajnóg Re: flup-flup IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.08.01, 20:34
          Dziś wpadłem tylko na moment więc zamiast teoretyzować podrzucam
          wierszyk.Umieściłem go już wprawdzie w wątku "Wiersz dla wiejskiej dziewczyny"
          ale to mim zdaniem taka mała perełka w swojej klasie, zasługująca na
          popularyzację:

          nie czytaj książek
          bo nie zajdziesz
          w ciążę
          • Gość: bonobo flupstwo IP: 195.187.97.* 27.08.01, 13:43
            Ja to wszystko ujmę jeszcze inaczej, bo nareszcie dotarło do mnie po latach rozmyślań (to nie jest
            prawda, ale fajnie brzmi), o co mi chodzi. Sprawa ma się tak: historyjki o mlaszczących cipkach lub
            cipkowych wyciekach są świetne, owszem, ale jako tło do czegoś innego. To są rewelacyjne kawałki,
            które można serwować przy czwartej wódce, na imieninach u cioci albo pełznąc o skacowanym
            poranku w stronę kibla (wiadomo po co). Ale nic więcej. Nic. To są anegdotki (anty-anegdotki?), ale
            nie sztuka. Dowód? Proszę bardzo:

            ---------------------------------------------------------------------------------------
            Spocony skończyłem robić kupę ciężką, olbrzymią, cuchnącą
            - aż poczułem, jak pomiędzy zwieraczami hula wiatr.
            "Moje dzieło", pomyślałem patrząc na kupę ciężką, olbrzymią, cuchnącą
            - ale w kształcie warg sromowych, w kuszącym kształcie cipki.
            Kupa nie była już zwyczajną kupą ciężką, olbrzymią, cuchnącą
            - więc nachyliłem się nad muszlą dotykając ręką swojego penisa.
            "Może nie jesteś ty Pamelą ani Cindy, ale cóż", mruknąłem
            i wtargnąłem brutalnie w to wnętrze gorące, wilgotne, przyjemne.
            ---------------------------------------------------------------------------------------

            Mimo "stworzenia" dzieła nie czuję się jakoś twórcą (w takim klasycznym znaczeniu) i nadal
            podtrzymuję swoje zdanie na temat takiej "twórczości". Czekam na kolejne wypowiedzi.
            • Gość: Ava do wszystkich IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.01, 15:19
              czy wy coś palicie? bierzecie?
              nie chce mi się wierzyć, że bez "tego" można wymóżdżyć takie bzdury!!!
              To nie talet, panowie, to są mierne wypociny jakiś chorych dewiantów!
              Nie pozdrawiam.
              • Gość: volny Re: do wszystkich AVA masz 1000 % racji sa ludzie i ludziska IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 28.08.01, 05:01
                Gość portalu: Ava napisał(a):

                > czy wy coś palicie? bierzecie?
                > nie chce mi się wierzyć, że bez "tego" można wymóżdżyć takie bzdury!!!
                > To nie talet, panowie, to są mierne wypociny jakiś chorych dewiantów!
                > Nie pozdrawiam.
                ja pozdrawiam tylko AVA

              • Gość: bonobo bla, bla, bla IP: 195.187.97.* 30.08.01, 09:24
                No jasne, że to nie jest talent. Przecież, kurwa, od dwóch tygodni o tym piszę. Poza tym, ludzie, jesteście
                niemiłosiernie namolni. Ten jest chory, ten coś pali, a wy - to jedyni normalni. I być może tak jest, ale w ten sposób
                marnujemy jedyną szansę na rozwinięcie dyskusji na temat granic sztuki.
              • Gość: bonobo bla, bla, bla IP: 195.187.97.* 30.08.01, 09:24
                No jasne, że to nie jest talent. Przecież, kurwa, od dwóch tygodni o tym piszę. Poza tym, ludzie, jesteście
                niemiłosiernie namolni. Ten jest chory, ten coś pali, a wy - to jedyni normalni. I być może tak jest, ale w ten sposób
                marnujemy jedyną szansę na rozwinięcie dyskusji na temat granic sztuki.
                • Gość: fnoll granica cyca - czy to cie zachwyca? IP: *.ds.uj.edu.pl 03.09.01, 14:19
                  Gość portalu: bonobo napisał(a):

                  > marnujemy jedyną szansę na rozwinięcie dyskusji na temat granic sztuki.

                  granice czegokolwiek nazwanego sa tam gdzie je wyznaczymy sami czy
                  z pomoca innych, ale zeby granice sie wciaz nie zmienialy i byla wzgledna
                  zgoda co do ich umiejscowienia - trzeba wyszkolic i postawic straznikow,
                  a najlepszy straznik jest w glowie, choc nie mniej dobry jest ten z pistoletem,
                  recenzja czy dekretem - no nie? nie zgodz sie to dostaniesz ostryga, choc
                  nie ma tego zlego - ostracyzm wyostrza zmysly, niekiedy, chyba, ze dostanie
                  sie w oko, wtedy juz nie jest spoko

                  zdrowka dla bonobo i repliki sajnoga (postmoderna szaleje, juz nawet ludzie
                  sa kopiami)

                  volny, jesli to przeczytales, to zapytaj sie sam siebie - po co? i inni jemu
                  podobni
                  • Gość: bonobo Re: granica cyca - czy to cie zachwyca? IP: 195.187.97.* 03.09.01, 14:44
                    No właśnie.

                    Z uporem maniaka: parę rzeczy mi się nie podoba (np. moje "arcydzieło" albo "utwór" repliki Sajnoga),
                    ale bardziej jeszcze nie podoba mi się cenzura (jakakolwiek).

                    Przesyłam kontrpozdrowienie.
        • Gość: Clyde R. Re: flup-flup IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.01, 17:41
          Volny, Volny...
          Jaki ty jestes poczciwy - biedaku...
          pomoge Ci choc troche. wiesz, nie kazdy rozumie wspolczesna Sztuke. Picassa tez
          kiedys mieli za kretyna. Poza tym nikt Ci nie kaze czytac wszystkiego co ma
          choc troche prowokacyjny tytul... Ach! A wlasciwie dlaczego tutaj wszedles?
          Zaintrygowalo Cie to pewnie. W ten sposob chciales ulzyc swojemu malemu ego.

          perwersyjne i niezmiernie glebokie *cmok* Volny.
          Przebrzydly Clyde Radcliffe.

          PS> Ciekaw jestem, czy znasz "Sens Zycia wg. Monty Pythona". Tam byla taka
          rodzina - ile stosunkow - tyle dzieci... czy to aby nie o Tobie moj kochany???
        • Gość: Kreska Dalsza wymiana zdań IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 14.10.01, 18:38
          Gość portalu: bonobo napisał(a):
          /.../
          > to, że ten
          > kawałek "Flupy..." jakoś nie zrobił na mnie wrażenia, tzn. odebrałem całą rzecz
          > na poziomie bardziej anegdotycznym. Chodziło mi więc raczej o to, że nie
          > zawsze jest tak, że pomysł
          > (nawet dobry) plus
          > sprawność warsztatowo-językowa plus odpowiednia forma, gwarantują sztukę. Nie m
          > a przepisu na
          > sztukę, no kurwa, nie ma. I o to mi chodziło, jak sądzę. Jestem otwarty na dals
          > zą wymianę zdań.
          Dotąd podzielam co napisane (włącznie z usuniętym dla zwięzłości jakiej-takiej).
          Wyrazy uznania kilku tu obecnym Panom wyrażam za ciekawą rozmowę.
          A zaraz będę się czepiać.
          Patrz na "Pytanie"
          :-)
          Kreska
    • Gość: Kryz Tow Re: IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 21:17
      Flupy były były z dupy, a ty koleżko bezczelnie się pod kogoś podszywasz. Nie
      wieżę abyś był prawdziwym Sajógiem.
    • Gość: x Ja też uważam,że jesteś poje...ny IP: *.telkab.pl 30.08.01, 00:01
      Masz zdrowo nasrane pod kopułą.Pozdrawiam
    • Gość: dasza Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 14:04
      Panowie, dzieki za wysoce pouczającą dyskusję! Juz wiem teraz wszystko o
      mężczyznach
      • Gość: bonobo do daszy IP: 195.187.97.* 03.09.01, 14:48
        Na przykład co? Oświeć mnie.
    • Gość: Sasza Re: IP: 213.25.169.* 01.09.01, 14:57
      Prawdziwy Sajnóg jest w NIEBIE. Jakoś nie chce mi się wierzyć żeby guru Nieba
      pozwolił na internet. Ten ktoś kto podszywa się pod Sajnóga naczytał się
      Brulionów sprzed kilku lat.
      • Gość: bonobo Re: rererererererereeee IP: 195.187.97.* 03.09.01, 13:12
        Chuj z tym, kto się czego naczytał. Ważne, czy dyskusja jest ciekawa. A my tu tymczasem schodzimy na temat
        prosto z tzw. kolorowych tygodników: kto, z kim, po co, itp.
      • Gość: Clyde R. Re: IP: 217.97.139.* 16.10.01, 12:16
        Gowno mnie obchodzi gdzie jest prawdziwy Sajnog. Tzn. ten, ktoremu odbilo
        sekciarstwo. Niech kazdy wystepuje pod takim "nickiem" jaki mu sie podoba.
        Niepodoba sie????
        Clyde Radcliffe
        (taki kolo tez pewnie istnieje gdzies w USA, czy innym kraju anglosaskim...)
    • Gość: fnoll "GLUTY Z CHUJA" - kontrpoemat IP: *.ds.uj.edu.pl 03.09.01, 13:50
      wchodzi po mnie (matka, siostra czy kochanka)
      do lazienki:
      - co to, znowu smarkales do umywalki? - pyta
      - nie - odpowiadam - domysl sie, zaraz to
      wytre, przepraszam
      - o jezu, a jak bym pomyslala, ze to pasta do zebow!!!
    • Gość: Sajnóg Kryz Tow, Sasza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.09.01, 01:00
      Kryz Tow, Sasza -zamiast dorzucić swoje swoje trzy grosze (trzy wiersze?)to wy
      psujecie zabawę... Jasne, że jestem sztucznym Sajnógiem ale czy to ma aż takie
      znaczenie? Z drugiej strony to budujące że na tym forum, pełnym głupich cipek
      które wchodzą do internetu żeby znaleźć kolejnego haka na facetów jest ktoś kto
      czai bazę.
      pozdraviam serdecznie!
    • Gość: Ann Re: IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 15.09.01, 21:06
      ... i to jest powod, dla ktorego lepiej sie zadawac z facetami :))!
      Pozdrawiam.
      • Gość: Sajnóg Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.09.01, 23:06
        Chyba coś do Ciebie czuję ale nie wiem jak to powiedzieć...
        :-))
        całuję lepko i przeciągle
    • Gość: kwieto Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.01, 23:48
      Niezla dyskusja, az szkoda, ze troche bez sensu...

      Wierszyk jest niezly, ale nie dlatego, ze ociera sie o "perwersje" mowi o ""grzybicy
      penisa" czy innych takich. On jest piekny, bo jest PROSTY i TRAFNY
      Mowi o wielu rzeczach na raz, percepcja absolutna:
      1. Mowi o wspolczesnym jezyku - "Flupy" to ladny neologizm
      2. Mowi o wspolczesnym wyksztalceniu - dziewczyna nawet nie wie, ze przechodzi
      wlasnie "okres", "miesiaczke", "menstruacje" - ona po prostu ma flupy. I tu:
      3. Prostota spostrzezen dziewczyny
      4. Ociera sie o tabu jakim jest mowienie o seksie, sprawach zwiazanych w jakis sposob
      z erotyka, a taka jest rowniez miesiaczka

      Mi bardzo przypomina HAKU, tyle ze haiku jest o wiele, wiele lepsze (celniejsze i prostsze
      w formie, wyrazie)

      No i jesli spojrzycie z tej strony - dyskusja o granicach sztuki jest bez sensu, bo wierszyk
      jej nawet nie dotknal, a nawet jest bardzo daleko. Mozna sie czepiac jedynie formy
      wyrazu - dlaczego autor nie ubral go w ladniejsze slowa? moze byl przyglupi,
      niewyksztalcony?, a moze bawil sie prostym jezykiem? kto wie? Przy czym nastepne
      wierszyki byly niestety sporo gorsze, a wierszyk o wiejskiej dziewczynie dosc tandetny -
      zbedne moralizatorswo i filozofowanie w rustykalnej formie - pfe. To byl ten sam autor?
      Jesli tak (przyznam, ze nazwisko Sajnóg obilo mi sie o uszy, ale jakos niedokladnie), to
      byl strasznie nierowny...

      Pozdrawiam!
      • Gość: renka Re: flupy sajnoga IP: *.sympatico.ca 22.09.01, 07:14
        Soczystosc wypowiedzi , dosadnosc jezyka, to wina autora czy tekstu, czy moze
        czytelnika?
        • Gość: kwieto Re: flupy sajnoga IP: *.ipartners.pl 22.09.01, 10:42
          Dlaczego od razu "wina"? Tekst jest zabawny, dopoki nie unosi sie go (jak robi to
          samozwanczy Sajnóg) do rangi gloryfikacji brzydoty czy perwersji (a wlasciwie dlaczego
          perwersji?).
          Jest wiele tekstow, ktore bez soczystego slowa by sie nie obyly, jednak osobiscie wole
          ograniczac uzywanie "miesa" do minimum - wzorem Cyrana de Bergerac, ktory swoj nos
          byl w stanie wykpic w tak wyrafinowany sposob, ze przesmiewcom szczeka opadala.
          "Flupy" sa tutaj jak najbardziej uzasadnione, wrecz potrzebne. Gorzej kiedy ktos zaczyna
          tworzyc wierszyki, czy teksty, wciskajac tam wulgaryzmy (czy flupy sa wulgaryzmem?)
          na sile - patrz pan Pasikowski i "Psy", "Psy II" itd.
          • Gość: fnoll re: w obronie miesa IP: *.ds.uj.edu.pl 22.09.01, 11:25
            Na pochybel jezykowym jaroszom i wegetarianom! Wulgaryzmy sa pelnoprawnymi
            uczestnikami wymiany werbalnej - Kwieto, sa takie chwile, i takie konteksty, kiedy proste "o ja
            pierdole" wyraza wiecej niz niejeden wiersz :-) A jesli ktos wtraca "kurwa" czy "proszu ciebie" co drugie
            slowo w zdaniu, to brzydko robi nie dlatego, ze z wyrazem jest cos nie w porzadku, tylko to jest po
            prostu fatalne do, kurde, nie no, mowie, i wtedy ja jego, kurde, wiesz, no do sluchania, nie? Mnie
            osobiscie cieszy bardzo, ze nasz jezyk jest tak bogaty w rozne pelnokrwiste zwroty i wyrazy,
            spisywalem niedawno na wlasny uzytek ile roznych znaczeniowo zwrotow pochodzi od "chuja",
            "pierdolenia" i "cipy" - minimum dziesiec od kazdego! Ktore jeszcze wyrazy wykazuja sie tak wielka
            plodnoscia? Poza tym doskonale cementuja "meska" przyjazn - rzuci sie miechem, i sie wie, swoje
            klimaty, he, he, he. Jeszcze pierdnac, beknac i znow mozna sie poczuc czlowiekiem z krwi i kosci, a
            nie jakims przystrzyzonym, wyperfumowanym pudelkiem. Serio to pisze, kurdebele.

            Pozdro :-)
            • Gość: kwieto Oda do miecha? IP: *.ipartners.pl 22.09.01, 18:19
              No owszem, tylko wtedy, kiedy jest to uzasadnione - w przypadku "Flup" ("Flupow"?)
              slowo PIZDA jest wlasciwie jedynym sensownym, zeby wyrazic to co czul autor. gdyby
              dziewczyna powiedziala "mam flupy", a chwile potem - "no, mam miesiaczke", to wtedy
              caly wierszyk bylby po prostu bez sensu, a w kazdym razie malo wiarygodny. A tak,
              jest jasny i klarowny - szok autora, ograniczonosc dziewczyny (wyksztalcenie, wiedza o
              sobie), prostota wypowiedzi...

              P.S. kiedys szukalismy synonimow stwierdzenia "uprawiac seks" - znalezlismy ich
              ponad setke! Ale Bogiem a prawda polski jezyk w zakresie jest strasznie ubogi - przebija
              go nawet Angielski, ktory w zakresie slownictwa jest strasznie prosty i lopatologiczny
            • Gość: kreska Re: re: w obronie miesa - tak jest! IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 14.10.01, 18:41
              Wyrazy szczególnego uznania Fnollowi za różne teksty (czytuję je z wielką
              przyjemnością, pora to wyjawić :-)
              Ten, którego fragment tu przytaczam, jest bardzo ciekawy, ze względu na
              świeżość spojrzenia, soczysty język i żywiołowość:
              > rzuci sie miechem, i sie wie, swoje klimaty, he, he, he. Jeszcze pierdnac,
              beknac i znow mozna sie poczuc czlowiekiem z > krwi i kosci, a nie jakims
              przystrzyzonym, wyperfumowanym pudelkiem. Serio to pisze, kurdebele
              Ja już tak nie mogę, za stara jestem, kurdebele! (A jak byłam w Twoim, Fnollu,
              wieku, to też nie mogłam, bo byłam kurdebele panienka z dobrego domu!!! Ohyda,
              kurdebele ;-)))))))
              Zdrówko, Kreska

        • Gość: kwieto Dopisek IP: *.ipartners.pl 22.09.01, 10:46
          Ach! przypomnial mi sie cud eurudycji pana G.Markowskiego, wokalisty zespolu
          "Perfect". Podczas ktorychs juwenaliow grali koncert na Agrykoli. Markowskiego
          podniesiono takim dzwigo-podnosnikiem kilkanascie metrow nad scene, i pan zupelnie
          nie wiedzial co powiedziec, moze sie przestraszyl wysokosci? No i najpierw wykrzyczal -
          "Chce mi sie siusiu", a chwile potem wyszeptal naboznie "K...wa!". Mnie ta sytuacja
          ubawila do lez...
          • Gość: freya Re: do kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.01, 15:24
            Nie, nie chodzi o wulgaryzmy w ogóle. Zgadzam, sie ubarwiają język i w pewnym
            sensie wzbogacają. Ale co za bogactwo, do k... nędzy, jesli grono panów w
            swojej "bogatej" rozmowie używa w sumie 10 wyrazów??!! Czy na polega, jak to
            powiedział Sajnóg, czajenie bazy???
            • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.ipartners.pl 22.09.01, 18:22
              nieeeee..... caly hyc polega na tym, zeby tych wyrazow uzywac w przypadkach
              uzasadnionych - a takie sie zdazaja, wlasnie slowo "pizda" jest wlasciwie jedynym
              pasujacym do slowa "flupy" (no, moze jeszcze "Cipa" by pasowala, ale "cipka" juz nie)

              Natomast Sajnog, ze tak powiem sam chyba nie czai bazy...
              • Gość: bonobo mięcho, mięsko, mięsiwo IP: 195.187.97.* 05.10.01, 10:48
                To nie tak. U zarania niniejszej dyskusji legł nie tyle problem użycia artystycznych środków wyrazu
                ("cipeczka" czy "żeński narząd płciowy"), ile kwestia doboru tematyki. To, co chciałem wyrazić, to
                krytyka (tak, tak!) podejścia do działalności artystycznej na zasadzie, że wszystko jest sztuką, dla sztuki
                i przez sztukę. A moim zdaniem tak nie jest. Sztukę to możemy mieć po udanym przetworzeniu jej
                przez artystę, a nie - ot, tak sobie, bo zupa była za słona (zasłona zupna?). A więc: uważam "Flupy..."
                oraz moje "dzieło" za gniot. Dlaczego? Bo za łatwo mi się to pisało. Idąc tropem zaproponowanym
                przez Sajnoga (i jego replikę) można dziabać sztukę polegającą na tym, że w gówno wbijamy
                amerykańską flagę i całość opatrujemy tytułem: "Upadek moralny Ameryki". Gdzie tu jest sztuka?
                • Gość: kreska Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i p yt a n i e IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 14.10.01, 18:45
                  Pytanie: dlaczego Bonobo uważasz, że „Sztukę to możemy mieć po udanym
                  przetworzeniu jej przez artystę, a nie - ot, tak sobie”
                  Temat na tyle ważny, że chcę wyjaśnić (pomińmy niezręczność – mieć sztukę po
                  przetworzeniu jej).
                  Co to jest „przetworzenie przez artystę”? Ktoś namaszczony na artystę (przez
                  kogo?) przetworzy coś (? ) i jako produkt wyskoczy sztuka?
                  Noo, niiieee ;)
                  Dalej piszesz, że sztuka nie może powstawać „za łatwo”. Takiego kryterium nie
                  ma i nigdy nie było.
                  > można dziabać sztukę polegającą na tym, że w gówno wbijamy
                  > amerykańską flagę i całość opatrujemy tytułem: "Upadek moralny Ameryki".
                  > Gdzie tu jest sztuka?
                  A skąd taki pomysł? Żadne środki użyte bezmyślnie nie dają w efekcie sztuki, to
                  wszyscy wiemy. Truizmem są przekonania, że sztuka nie ma granic i że nie da się
                  jej wykonać według przepisu na sztukę, ale truizmem powinno być i następne – że
                  o sztuce nie da się dyskutować i przyjmować jasnych kryteriów. Się da.
                  A propos „Upadku moralnego Ameryki” – moda na sztukę nachalnie dydaktyczną już
                  przeminęła. Nie sugeruj się epigonami :-)
                  Pozdrowienia, Kreska
                  • Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i p yt a n i e IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.01, 20:05
                    Pytanie czym jest sztuka?
                    Czy jesli ja wsadze widelec i lyzke do wazonika, to jest be,
                    a jesli to samo zrobi zany artysta, to jest wspaniale?
                    Mam wrazenie, ze wielu artystow wspolczesnych tworzy bezsensy, kryjac sie za
                    maska "artysty" - do czego im daje upowaznienie dyplom odpowiedniej uczelni.

                    Na przyklad slynne obieranie ziemniakow w Zachecie uznalem za wlasnie takie
                    maskowanie sie pseudosztuka.
                    Ale z drugiej strony, taki happening-instalacja pt. "Dziennik snow" (dla
                    przypomnienia - grupa ludzi spiacych razem w bialy dzien), byla na tyle
                    eksperymentalna i niekonwencjonalna, ze mozna nazwac to sztuka.

                    No i kazdy tworzy sztuke we wlasnym zakresie - chocby meblujac swoje
                    mieszkanie, albo wybierajac kolor krawata - i od niego tylko zalezy, czy bedzie
                    to bohomaz, kicz, czy arcydzielo...
                    • Gość: kreska Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i p yt a n i e IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 15.10.01, 10:32
                      Gość portalu: kwieto napisał(a):

                      > Pytanie czym jest sztuka?
                      Pytasz, czy wiesz?
                      Kreska
                      :)
                      PS. i a propos: szukam grupy/listy/forum dyskusji o kulturze (po polsku), czy
                      ktoś może mi wskazać?
                      • Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i p yt a n i e IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 13:09
                        Dla mnie granica pomiedzy sztuka a rzemioslem jest naprawde plynna - dosc
                        wspomniec tzw. "sztuke uzytkowa"
                        A tak naprawde wszystko moze byc sztuka, jesli nadasz temu jakis sens...

                        A forum nie znam :((
                    • Gość: bonobo Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: 195.187.97.* 15.10.01, 13:05
                      Pytania zrozumiałem, odpowiadam:

                      Zwrot "przetworzenie przez artystę" może nie jest najzręczniejszy (nie jest!), ale już wyjaśniam: chodzi
                      mi o to, że ten sam zachód słońca nad jeziorem, jeleń na rykowisku albo metafizyczne (i nie tylko) lęki
                      Józefa K. można przedstawić na tysiąc różnych sposobów i tylko artysta potrafi zorbić to tak, że
                      powstaje dzieło sztuki. Sam w sobie jeleń na rykowisku jest tylko jeleniem na rykowisku, w którym nie
                      ma nic artystycznego. Zwróciliście uwagę na zbliżoną etymologię słów: "sztuka" i "sztuczny"? Sztuka
                      nie jest niczym naturalnym, sztuki nie tworzy się ot, tak sobie, stojąc w kolejce po ziemniaki i myśląc o
                      tym, co będzie na obiad (chyba że będzie zaprzyjaźniony atrysta, he, he, he).
                      Kim jest artysta? Nie, tu nie trzeba żadnego namaszczenia (bo i od kogo?), wystarczy: talent i dużo,
                      dużo, dużo pracy. Oczywiście, to jest błędne koło, bo talent artysty oceniamy po jego dziełach, a o tym,
                      że są to dzieła, decyduje talent artysty, itd. Można jednak spróbować ocenić to samemu: np. jeżeli
                      stoi facet przed płótnem i oznajmia, że zaraz wykona "Galop konia po błoniach" i zaczyna oblewać się
                      farbą, krzyczeć, biegać, rzucać się na płótno, itp., to o tym, czy to jest sztuka, decyduje, czy poczuliśmy
                      (właśnie: poczuliśmy) galop konia po błoniach na skutek działalności owego faceta.
                      Podsumowując: moim zdaniem niezbędnymi składnikami sztuki są: a. zamiar stworzenia dzieła; b.
                      świadomość tworzenia; c. talent autora; d. efekt w postaci dzieła niemożliwego do wykonania przez
                      innych. Dlatego np. malowanie ścian (nawet na żółto) albo spanie na widoku publicznym nie jest i nie
                      będzie sztuką, ale jedynie - malowaniem ścian albo spaniem na widoku publicznym.
                      • Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 13:17
                        Eeeeeetam!

                        1. Sztuke da sie tworzyc stojac w kolejce po ziemniaki! Widziales instalacje
                        pana Althamera, pt: "Blok 2000" (czy jakos tak)?
                        A jesli wezmiemy np. sztuke polityki, to okaze sie, ze podzial swiata po II W.
                        Sw. Dokonal sie na serwetce, przy okazji konsumowania szarlotki.

                        2. Artysta nie musi byc niepowtarzalny - wystarczy ze jest odkrywczy. Znowu
                        wracam do sztuki uzytkowej - artysta zrobil miseczke, ktora jest dzielem
                        sztuki. W dodatku ta miseczka zostala powielona w milionach egzemplarzy! Gdzie
                        tu niepowtarzalnosc?

                        Dla mnie w sztuce wazniejszy jest przekaz, a takze swierzosc spojrzenia,
                        odkrycie czegos nowego. Eksperyment (instalacja) powtorzona jest jak kopia
                        obrazu, ladna, ale juz niczego nie odkrywa. Dlatego owo spanie publiczne jest
                        sztuka. Natomiast gdyby ktos chcial to powtorzyc, dodajac dla efektu np.
                        kadzidelka - to jest juz tylko kopia, ktora nijak sie nie ma do oryginalu...
                        • Gość: bonobo Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: 195.187.97.* 15.10.01, 14:21
                          Nie, to jest coś do dupy w tym, co mówisz (wybacz dosadność).

                          Z pkt 1 wynika, że podział świata jest dziełem sztuki. Hmmm, a ustawianie słupów granicznych? A
                          projekt munudru dla służb celnych? To może konstytucje poszczególnych państw uznamy za dzieła
                          sztuki? A wyroki poszczególnych sądów? Nie, uważam za kompletny absurd wrzucanie do jednego
                          worka ze sztuką wszystkiego, co zostało w jakikolwiek sposób wytworzone przez człowieka. Idąc
                          Twoim tropem dochodzimy do konkluzji, że "Flupy..." to arcydzieło takie samo jak Polonez As-dur,
                          Encyklopedia Powszechna czy Renault Megane.
                          Co do sztuki użytkowej - jeżeli ktoś projektuje miseczkę, to co najwyżej projekt może być sztuką, tak jak
                          w przypadku literatury - słowa są sztuką (choć autor ich nie wymyślił), a nie - ładnie wydana książka w
                          twardej oprawie. Każdy (nawet osoba nie znająca danego języka) może przepisać czyjś utwór, ale to
                          nie ma nic wspólnego ze sztuką. Druga sprawa - czy zaprojektowanie cudownie pięknego kubeczka
                          (popielniczki, sedesu, rękawiczek, klepki do podłogi, podpaski, itp.) jest sztuką? Moim zdaniem - nie.
                          Dochodzimy bowiem w tym miejscu do punktu, kiedy samo: "O, ale ładne!" staje się definicją sztuki. A
                          jeśli komuś ładna wydaje się kałuża rzygowin, czy jej autorowi należy się nagroda Nobla?
                          Chciałbym, żeby było jasne - nie jestem przeciwnikiem wszelkich instalacji, performance'ów,
                          happenigów, miseczek, itp. Ja jedynie uważam, że samo wykonanie czegoś nie jest sztuką. Po drugie
                          - dobór tematu nie decyduje o sztuce. Wolałbyś przeczytać opowiadanie o tym, że pan kocha panią, a
                          ona jego (i nic więcej), czy o tym, że pan wypił wódkę, a potem puścił pawia i postawił kloca (i nic
                          więcej)? A przecież ten pierwszy temat jest taki uroczy, tak wzruszający... W kolejnym opowiadaniu pan
                          i pani mogłiby kupić różowego pieska. Drugi temat też jest niczego sobie - pan mógłby puścić
                          drugiego pawia, tym razem na innego pana (albo panią).
                          • Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 20:35
                            Widzisz, bo Ty sztuke traktujesz jako cos WZNIOSLEGO.

                            Dzielo sztuki wcale nie musi byc arcydzielem, zreszta - wiele dziel sztuki to
                            straszne bohomazy (przynajmniej dla mnie). Innymi slowy co sie komu podoba.
                            Ten pan, ktorego opisujesz to ladny temat, ale istota sztuki jest nie tylko to
                            ze on puszcza pawia, ale przede wszystkim JAK on to robi! Bo w sztuce wazna
                            jest przede wszystkim forma, tresc ma miejce podrzedne.

                            Przebieg granic jest w pewnym sensie sztuka, lecz sztuka abstrakcyjna. Mapy
                            kontorowe wiekszosci panstw wygladaja jak kleksy z testu Roschaka. A jednak
                            wielu ludzi jest w stanie za wyglad tych kleksow oddac zycie! (tu mamy przyklad
                            sily wywieranej przez sztuke).
                        • Gość: Kreska Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 15.10.01, 14:23
                          Gość portalu: kwieto napisał(a):

                          > Eeeeeetam!
                          Z ust mi to wyjąłeś (ja bym nie śmiała, za krótko się znamy ;-))

                          Tak trzymać, poproszę o dalsze drążenie tematu :)
                          > 1. Sztuke da sie tworzyc stojac w kolejce po ziemniaki!
                          Masz na myśli samo stanie (instalacja), czy obmyślanie dzieła?

                          > A jesli wezmiemy np. sztuke polityki, to okaze sie, ze podzial swiata po II W.
                          > Sw. Dokonal sie na serwetce, przy okazji konsumowania szarlotki.
                          To już inne znaczenie słowa. Też temat z zakresu moich zainteresowań, zresztą ;)
                          Jesteś pewien, że to była szarlotka? Jakoś mało słodko im wyszło.

                          > 2. Artysta nie musi byc niepowtarzalny - wystarczy ze jest odkrywczy. Znowu
                          > wracam do sztuki uzytkowej - artysta zrobil miseczke, ktora jest dzielem
                          > sztuki. W dodatku ta miseczka zostala powielona w milionach egzemplarzy! Gdzie
                          > tu niepowtarzalnosc?
                          Taak. Kwieto, "niepowtarzalny" też ma kilka znaczeń. Artysta musi być
                          niepowtarzalny. Jego wytwory - niekoniecznie, jak słusznie stwierdziłeś. Ale to
                          już zagadnienie techniczne. Jakoś nikt nie żąda od poety, żeby każdy wiersz
                          przepisywał osobiście ...
                          A odkrywczy? To jest jedna ze wspaniałych mozliwości, jakie daje sztuka:
                          odkrywczość na różnych poziomach. Nie powiedziałabym, że odkrywczość jest
                          najważniejszym wyróżnikiem sztuki.
                          Mam następne pytanie:
                          Po czym rozpoznajemy sztukę (w znaczeniu artyzmu, a nie kawałka mięsa, he he)?

                          > Dla mnie w sztuce wazniejszy jest przekaz, a takze swierzosc spojrzenia,
                          > odkrycie czegos nowego.
                          Dobrze! A co powiesz o przekazie (komunikacie) ważnym, dam przykład: 'nadchodzi
                          kataklizm, poznaję to po prostujących się źdźbłach trawy'. Przekaz - jest,
                          świeży - jest, ważny - jest. A sztuka?
                          Ukłony serdeczne,
                          Kreska
                          • Gość: kwieto Re: mięcho, mięsko, mięsiwo i o d p o w i e d ź IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 20:55
                            Gość portalu: Kreska napisał(a):

                            > > 1. Sztuke da sie tworzyc stojac w kolejce po ziemniaki!
                            > Masz na myśli samo stanie (instalacja), czy obmyślanie dzieła?

                            I jedno i drugie, choc tak na prawde, to chodzilo mi o cos jeszcze trzeciego.
                            Mianowicie, bonobo zdaje sie twierdzi, ze akt tworzenia sztuki to cos wielkiego,
                            odkrywczego, nad czym trzeba duzo myslec. Ja uwazam, ze mozna po prostu podejsc
                            do plotna, naniesc nan pare kresek, i sprawic, ze stanie sie to sztuka. Zalezy od
                            tego, co chcialem osiagnac przez malowanie tych kresek. Przygladalem sie kiedys
                            warsztatom architektow (studentow) - byli w stanie wymyslac swietne pomysly,
                            ktore byly same w sobie wkroczeniem w nowa jakosc (czyli sztuka wlasnie). A
                            sypali tymi pomyslami tak po prostu, przy piwku. W mojej branzy sam mialem pare
                            pomyslow, ktore mozna w pewnym sensie nazwac sztuka (czyli w danym przypadku:
                            rozwiazaniem problemu z pewna finezja) - i dosc czesto przychodzily mi wtedy, k
                            kiedy wczesniejsze wielogodzninne przemyslenia braly w leb!

                            > > A jesli wezmiemy np. sztuke polityki, to okaze sie, ze podzial swiata po I
                            > I W.
                            > > Sw. Dokonal sie na serwetce, przy okazji konsumowania szarlotki.
                            > To już inne znaczenie słowa. Też temat z zakresu moich zainteresowań, zresztą ;
                            > )
                            > Jesteś pewien, że to była szarlotka? Jakoś mało słodko im wyszło.

                            Szarlotke strzelilem, to takie popularne ciastko :")))
                            A serwetka byla naprawde!

                            > > 2. Artysta nie musi byc niepowtarzalny - wystarczy ze jest odkrywczy. Znow
                            > u
                            > > wracam do sztuki uzytkowej - artysta zrobil miseczke, ktora jest dzielem
                            > > sztuki. W dodatku ta miseczka zostala powielona w milionach egzemplarzy!
                            > Gdzie
                            > > tu niepowtarzalnosc?
                            > Taak. Kwieto, "niepowtarzalny" też ma kilka znaczeń. Artysta musi być
                            > niepowtarzalny. Jego wytwory - niekoniecznie, jak słusznie stwierdziłeś. Ale to
                            >
                            > już zagadnienie techniczne. Jakoś nikt nie żąda od poety, żeby każdy wiersz
                            > przepisywał osobiście ...

                            Niepowtarzalny w sensie dziel ktore tworzy. A jesli chodzi o niepowtarzalnego
                            artyste - przeciez kazdy jest niepowtarzalny, nieprawdaz?

                            > A odkrywczy? To jest jedna ze wspaniałych mozliwości, jakie daje sztuka:
                            > odkrywczość na różnych poziomach. Nie powiedziałabym, że odkrywczość jest
                            > najważniejszym wyróżnikiem sztuki.
                            > Mam następne pytanie:
                            > Po czym rozpoznajemy sztukę (w znaczeniu artyzmu, a nie kawałka mięsa, he he)?
                            >
                            > > Dla mnie w sztuce wazniejszy jest przekaz, a takze swierzosc spojrzenia,
                            > > odkrycie czegos nowego.

                            Sztuka (dla mnie) to przetworzenie rzeczywistosci + subiektywny oglad owej
                            rzeczywistosci. Widac to swietnie gdy ogladamy kilka roznych obrazow, rzezb,
                            dotyczacych tego samego wydarzenia (np: obrazy traktujace o Somosierrze, albo
                            porownanie roznych pomnikow dotyczacych powstania)
                            Dlatego forma musi byc wzmocnieniem przekazu - jest taki pomnik w Warszawie, na
                            placu przed NBP, dotyczacy jakichs walk powstanczych. Wyglada mniej wiecej tak,
                            ze na poziomie ziemi jest niziutki cokol, kilkanascie "lezacych" na nim
                            kamiennych bali i tablica. Jest to jeden z nielicznych pomnikow, ktory nie
                            krzyczy ofiarnoscia i bohaterskoscia zolnierzy. Co w nim widac?
                            Spokoj. Walki juz przeszly. W okolicy nie zostal nikt zywy, wszyscy ktorzy
                            ocaleli uciekli z tego miejsca. Wszystko co bylo cenne, zostalo powalone i
                            zdruzgotane (lezace bale).
                            Prawda, ze ladne? I to jest wlasnie sztuka - pokazanie rzeczywistosci, jakiegos
                            wydazenia w sposob w jaki nikt nie osmielil sie do tej pory myslec

                            Piekne byly rzezby Hasiora - na przyklad alegoria tryumfujacego dobra nad zlem
                            ("przesluchanie aniola") skonstruowana za pomoca fragmentow smieci, kawalka
                            manekina oraz lustra...

                            Ufff... to by bylo na tyle
                            Pozdrawiam
                            Kwieto

                          • Gość: kwieto Suplement IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 21:00
                            > Dobrze! A co powiesz o przekazie (komunikacie) ważnym, dam przykład: 'nadchodzi
                            > kataklizm, poznaję to po prostujących się źdźbłach trawy'. Przekaz - jest,
                            > świeży - jest, ważny - jest. A sztuka?

                            To juz zalezy od kontekstu. Jesli ostrzegasz przed czyms mieszkancow miasteczka
                            pewnie niewiele w tym sztuki.

                            Ale jesli zamienisz to na Haiku (o ile mozna to nazwac Haiku):

                            Nadchodzi kataklizm, poznaje
                            To
                            Po prostujacych sie zblach trawy

                            To przekaz ten nabiera wiele uroku, nie uwazasz? Co prawda na haiku tekst jest
                            troche za dlugi, ale i tak wydaje mi sie, ze wierszyk jest dosc sympatyczny.

                            Inny sens moglaby miec ta wypowiedz w ustach medrca pytanego np. o sens zycia...

                            • Gość: Kreska Re: Suplement IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 15.10.01, 22:12
                              Gość portalu: kwieto napisał(a):

                              > > /.../ Przekaz - jest,
                              >
                              > > świeży - jest, ważny - jest. A sztuka?
                              >
                              > To juz zalezy od kontekstu.
                              No właśnie, uważam, ze zbliżają się nasze stanowiska :)
                              /.../
                              > To przekaz ten nabiera wiele uroku, nie uwazasz?
                              Uważam.
                              Co więcej - napisało mi się szybciutko, ale z nadzieją, że może będzie ładne...
                              Taka perwersja. To a propos szybkości tworzenia ;)
                              Już troche przysypiam - jutro może więcej wyskrobię.
                              Dbrc, Kreska
                              PS. Stawianie kilku celnych kresek nigdy nie jest błahostką.
                              • Gość: kwieto Re: Suplement IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.01, 20:34
                                Jest taka anegdota, ze gdy poproszono pewnego uczonego (czy specjaliste od
                                czegostam jesli wolisz), aby na kilku stronach napisal, jakie sa jego zalecenia
                                dotyczace rozwiazania pewnego problemu, ten odparl: "dajcie mi tydziec czasu".
                                Na co proszacy jekneli: "tydzien? az tyle? to moze na jednej stronie sie uda?"
                                Uczony pomyslal chwile i odparl: "zeby ujac to na jednej stronie, musze
                                pomyslec nad tym kolo miesiaca..."
                                • Gość: kreska Re: Suplement IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 16.10.01, 23:36
                                  Doceniam, tak, naprawdę.
                                  Ale wyznaję inną szkołę - tę od nagłych olśnień.
                                  (Szkoda, że tak rzadko się trafiają te cholery ;))
                                  Dbrc, Kr
                                  • Gość: kwieto Re: Suplement IP: *.ipartners.pl 16.10.01, 23:59
                                    Dzis spojrzalem w lusterko i mnie olsnilo... slonce z okna :)))
                                    • Gość: bonobo Sóplemęd IP: 195.187.97.* 18.10.01, 13:28
                                      O rany, ludzie! Gdyby wziąć na serio Wasze wypowiedzi, można by pomyśleć, że każdy z nas jest
                                      artystą i wszystko, co robimy, to sztuka. Naprawdę uważacie, że sztukę może tworzyć każdy, że każde
                                      pierdnięcie to dzieło, a zasrane zdanie o źdźbłach trawy to twórczość? W takim razie - proszę bardzo.
                                      Przejrzycie sobie jeszcze raz dokładnie tę listę oraz listę "Jestem geniuszem" i padnijcie przede mną
                                      na kolana. Oto bowiem ja, Pan Bonobo, Artysta Wszechsztuk i Dumator Umysłowy, stworzyłem
                                      arcydzieło światowej miary, a każdy, kto tego nie dostrzega, to grafoman, tandeciarz i przygłup, który
                                      powinien raczej gnój w oborze roztrząsać niż do muzeumów chadzać.

                                      A na poważnie - ze sztuką jest tak, że wielu osobom wydaje się, że wystarczy umieć czytać i pisać,
                                      żeby być pisarzem. Dlatego wiele osób siada sobie wieczorami do kartki papieru, maszyny,
                                      komputera, itp. i "tworzy" - wiersz o zachodzie słońca nad morzem, wiersz o dłubaniu w dupie, poemat
                                      "Mamusia kocha tatusia" albo powieść o złych Niemcach (dlaczego Niemcach?). Zgadzam się
                                      - nie o temat chodzi. Ale też wcale i nie o ujęcie, nowatorstwo, świeżość. Trzeba mieć po prostu
                                      TALENT, a tego Bozia skąpi swoim dziateczkom. Dlatego po przeczytaniu kilku pierwszych zdań
                                      jakiegolwiek tworu można powiedzieć, czy słowa te popełnił grafoman, czy napisał ktoś uzdolniony.
                                      Najczęściej - to pierwsze.

                                      Życzę dobrego samopoczucia, Panie i Panowie Artyści!
                                      • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.*.*.* 18.10.01, 13:55
                                        Artysta moze byc kazdy ale nie musi. Z tym, ze jesli wydaje Ci sie, ze tworzysz cos
                                        wielkiego, dzielo dla potomnych - na 99% oznacza to, ze jestes grafomanem...
                                        • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 18.10.01, 14:40
                                          I tu się kompletnie nie zgadzamy. To, czy ktoś jest grafomanem, wcale nie wynika z jego nastawienia
                                          do własnej twórczości. Nie trzeba być Kafką, który polecił zniszczyć swoje dzieła, żeby być atystą.
                                          Większość artystów stara się jednak publikować dzieła jeszcze za życia (swojego). Oczywiście,
                                          uprzedzając pomruki, czasami (czasami?) czas boleśnie weryfikuje wartość poszczególnych dzieł,
                                          czasem jednak dzieje się na odwrót (vide Norwid). Gdyby o wartości dzieł decydowało zdanie ich
                                          twórców, to szybko utonęlibyśmy w zalewie chłamu.

                                          A tak a propos - jeśli każdy może być artystą (rozumiem, że przymusu nie ma), to racz łaskawie
                                          określić, jaką muzę wybrałeś i - w miarę możności - zaszczyć nas próbką geniuszu.

                                          Czekam w postawie klęczącej, więc się pospiesz.
                                          • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.*.*.* 18.10.01, 14:49
                                            Moze inaczej - wiekszosc grafomanow to megalomani. Inni nie ujawniaja sie tak latwo ze
                                            swoja tworczoscia... Megalomania zaklada tworzenie na sile, wbrew sobie. Megalomania
                                            odrzuca samokrytyke - kazde dzielo wydaje Ci sie wielkie, choc realnie patrzac wyrzucilbys
                                            polowe do kosza

                                            Moja muza? jest ich kilka. Ta najblizsza - fotografia.
                                            Dziela moge udostepnic mailem, jesli chcesz - podaj adres
                                            Nie musisz klekac...
                                            • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 22.10.01, 11:58
                                              Gość portalu: kwieto napisał, m.in.:

                                              > Moze inaczej - wiekszosc grafomanow to megalomani. Inni nie ujawniaja sie tak
                                              > latwo ze swoja tworczoscia (...) Moja muza? jest ich kilka. Ta najblizsza - fotografia.
                                              > Dziela moge udostepnic mailem, jesli chcesz - podaj adres.

                                              Ej, myślałem, że będziesz trochę dłużej się bronił, np.: "Nie pokażę ci mojej twórczości, bo nie jestem
                                              megalomanem, który łatwo ujawnia się ze swoją twórczością." Co za rozczarowanie.
                                              Wracając do tematu - powtarzam z uporem maniaka: można okleić się swoją twórczością albo mówić o
                                              niej każdej napotkanej osobie, ale nie wynika z tego brak talentu (albo jego nadmiar). Tak jak pisanie do
                                              szuflady nie stanowi o wartości owych "pism".

                                              • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 12:49
                                                Owszem - ale megalomania to co innego - to mowienie nie o swoich dzielach, ale
                                                o ich WIELKOSCI...

                                                Moze podam przyklad. Czasem zapraszam znajomych na pokaz swoich slajdow - tak
                                                spotkac sie, pogadac, poogladac zdjecia... Problem bylby wtedy, gdybym nie
                                                zauwazal, ze sporo innych osob robi zdjecia Duuuuuuuuzo lepsze od moich... Moje
                                                sa ladne, ale nie pcham ich do National Geographic na przyklad.
                                                • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 25.10.01, 14:34
                                                  A dlaczego nie pchasz ich do National Geographic? Skromność? A może NG ma za słaby poziom?
                                                  Dlaczego nie spróbujesz? A może brak przekonania o wartości swoich dzieł? Czy uważasz, że
                                                  trzaskanie zdjęć i chowanie ich w szufladzie jest czymś lepszym (nie-grafomańskim i
                                                  nie-megalomańskim) niż ihc pokazywanie? A może właśnie zamęczanie znajomych swoimi dziełami
                                                  jest czymś skrajnie grafomańskim i megalomańskim? A nie jest tak, że oficjalnie twierdzisz z
                                                  wrodzoną skromnością, że: "To takie tam zdjęcia", a w duchu myślisz: "To są arcydzieła"? Nie bije
                                                  gdzieś tam w serduszku nadzieja, że któregoś dnia zaproszą na salony albo nawet do telewizji
                                                  ogólnopolskiej?

                                                  Pod rozwagę - z nadzieją na odpowiedź.

                                                  Ukłony.
                                                  • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 15:30
                                                    Znajomych nie zameczam - chca to przychodza, nie chca, to nie przychodza - ja
                                                    sie nie obrazam, jesli ktos sie nie pojawi. Zreszta slajdy lubie rowniez
                                                    dlatego, ze oglada sie je inaczej niz zwykle fotki - bardziej towarzysko,
                                                    zdjecie jest przy okazji spotkania przyjaciol

                                                    Do NG nie pchalem swoich zdjec, bo:
                                                    1. Nie mam pomyslu na reportaz, ktory bym mogl dla nich zrobic
                                                    2. Zdjecia tam publikowane sa naprawde bardzo dobre (choc wystawa zdjec NG w
                                                    Polsce sie rozczarowalem, raptem co piate bylo warte tej wystawy)
                                                    3. Bo nie chce zarabiac na chleb robiac zdjecia - wole traktowac to jako hobby,
                                                    z dwoch powodow:
                                                    a) ryzyka porazki (czyli braku pieniedzy na zycie, kiedy teraz moge sobie zyc
                                                    na "cieplej posadce")
                                                    b) tego, ze ja nie potrafie robic zdjec na zamowienie - robie je dla
                                                    przyjemnosci.
                                                    4. Myslalem zeby podeslac swoje zdjecie do Jazz Forum (mam duzo zdjec z JJ czy
                                                    WSJD), ale jakos nie chcialo mi sie ich pchac
                                                    5. Czesc z nich jest niezla (srednio 1-3 klatki na film), ale nie chcialbym o
                                                    nich mowic, ze sa arcydzielami - wystarczy, ze mi sie podobaja
                                                  • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 26.10.01, 12:04
                                                    Rozumiem, czuję i w pełni (hmmm) popieram pkt 3, tzn. z podobnych względów też nie robię pewnych
                                                    rzeczy. Brzmi to idiotycznie, ale ci, co wiedzą, o co chodzi, wiedzą, o co chodzi.

                                                    Wiesz, najciekawsze jest dla mnie świadomość twórcy. Nie oszukujmy się - to nie jest tak, że siedzi
                                                    sobie Goethe przy stole i kombinuje, jak Werterowi utrudnić życie, wcale nie myśląc, że tworzy sztukę.
                                                    Pewnie nie przyszło mu do głowy, że po lekturze jego książki nastąpi istna hekatomba wśród młodych
                                                    ludzi, ale nie uwierzę, że Goethe dowiedział się dopiero od swojego wydawcy, że napisał dzieło.
                                                    Naprawdę miał takie przeczucie wcześniej. Weźmy też Kafkę - nakazał Brodowi, aby spalił nie wydane
                                                    teksty, ale nie wiem, ile w tym było gestu, ile jego fobii, a ile czegoś jeszcze innego. Kafka zadawał
                                                    sobie sprawę, że jako pisarz jest postacią wyjątkową i wiedział, że to, co pisze, jest genialne, choć
                                                    gydby nie niesubordynacja Maxa Broda pozostalibyśmy raptem z "Przemianą", "Wyrokiem" i
                                                    paroma drobiazgami, więc pewnie nasze zdanie o Kafce byłoby nieco inne.

                                                    Podsumowując: dobry artysta po prostu zna swoją wartość, róźni się od grafomana tym, że temu
                                                    drugiemu owa wartość tylko się wydaje.
                                                  • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.ipartners.pl 26.10.01, 15:17
                                                    Ja mam jednak nieodparte wrazenie, ze artysci robia to co robia, bo to lubia, a nie dlatego, ze
                                                    sa wielcy. Oczywiscie talent jest potrzebny, ale jakis talent ma praktycznie kazdy.

                                                    Przyklady:
                                                    1. S.Lem, ktory w powiesci "Oblok Magellana" wymyslil pojecie "Betryzacji" - swego
                                                    rodzaju wycinania czlowiekowi zdolnosci do zbrodni, usuwania morderczych instynktow,
                                                    wylacznie po to, aby usprawiedliwic nieudana randke glownego bohatera!
                                                    2. Uczestniczylem kiedys w wykladzie prowadzonym przez Hasiora - swego czasu naszego
                                                    rzezbiarza "eksportowego" - on sam wspomnial, ze inspiracje tworca czerpie wprost z
                                                    natury, nasladujac ja po prostu - i nie mowil o swoich dzielach, ze sa "wielkie"
                                                    3. Fakty znane z zycia "wielkich" w ktorych okazuje sie, ze to byli normalni ludzie, bez
                                                    specjalnej pompy
                                                    4. Moj brat (architekt) robi projekty (niezle - wygrywaja konkursy) dlatego ze ma na to
                                                    ochote, a nie dlatego, ze czuje, iz ma do powiedzenia "cos wielkiego"
                                                    5. Znane mi troszke srodowisko Warszawskiej ASP...

                                                    Mam wrazenie, ze polacy chca sztuke na sile wstawiac na piedestal - efektem sa takie
                                                    koszmarki jak pomnik Slowackiego na Pl. Bankowym w W-wie, ktorego wstawiono na taki
                                                    cokol, ze widac go jedynie w perspektywie "zaby". Czasem mam wrazenie, ze jak za chwile
                                                    zawieje wiatr, podwieje plaszcz ktorym wieszcz jest okryty, a ja zobacze jego majtasy... Czy
                                                    o to chodzilo tworcy pomnika?
                                                  • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 29.10.01, 13:51
                                                    Trochę odbiegamy od tematu.

                                                    Co rozumiesz przez stwierdzenie, że każy ma jakiś talent? Jeśli pojęcie talentu wiązać z działalnością
                                                    artystyczną i w ogóle ze sztuką, to każdy z nas byłby artystą. Jeśli talent to po prostu jakaś umiejętność
                                                    doprowadzona do perfekcji, to temat robi nam się za szeroki, bo wiesz, znam takiego hydraulika, no
                                                    po prostu złota rączka, żebyś ty zobaczył, jak on kran montuje, szczęka opada...

                                                    Ja może nieprecyzyjnie się wyraziłem i stąd pojawia się w naszych wypowiedziach to ględzenie o
                                                    wielkości. Miałem na myśli to, że każdy artysta (zarówno Hasior, jak i twój brat) wie w głębi ducha (a
                                                    może nawet na jego mieliznach), że to, co tworzy, nosi wyjątkową, bardzo wysoką jakość - w sensie
                                                    artystyczno-twórczym.

                                                    ZARAZ BĘDZIE CIĄG DLASZY...
                                                  • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.*.*.* 29.10.01, 14:05
                                                    Zdecydowane Veto. Sek w tym, ze wszyscy poznani przeze mnie artysci (osobiscie, lub z
                                                    biografii, opisow) nie gledzili o "ponadczasowosci" tego co robia. Oni tworza bo lubia.
                                                    Hasior mowil, ze on lubi rzeczy ktore mozna "pomacac", dlatego wybral rzezbe. Picasso sie
                                                    swoja sztuka po prostu bawil. Gery dla zabawy zrobil meble z tektury, Van Gogh swoje
                                                    obrzzy potrafil sprzedac handlarzowi starzyzna jako "plotna do przemalowania", i wymieniac
                                                    mozna by dlugo.

                                                    Sztuka na prawde nie ma tego zadecia, ktore zawsze slysze gdy ktos mowi -
                                                    "ponadczasowe, wielkie".
                                                    Im wiecej tego zadecia, tym mniej prawdziwej sztuki.
                                                    Jesli o mnie chodzi - sztuka pojawia sie wtedy, gdy chce cos powiedziec, cos pokazac - robie
                                                    to bo czuje taka potrzebe, i nie interesuje mnie czy jest to wielkie, ponadczasowe, czy jutro
                                                    ktos to wysmieje.
                                                  • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 29.10.01, 14:29
                                                    Weto do weta. Zostawmy na razie na boku ową nieszczęsną "ponadczasowość i wielkość", weźmy się za
                                                    prostsze sprawy. W tym, co pisałem, a czego nie zdążyłem dokończyć, tkwiła taka myśl, że artysta wie, co
                                                    robi, a wie, że "robi" sztukę, bo jest artystą. W żaden sposób nie wyklucza to, że może się przy tym bawić, że
                                                    może traktować swoje utwory jako śmiecie, itp. Tak, zgoda, robi, co lubi, bo ma taką fantazję. Ale nie chcesz mi
                                                    chyba wmówić, że twój brat tworzy projekty mrucząc pod nosem: "Kurwa, ale to gówno, że też ci debile widzą
                                                    w tym coś oryginalnego. Każdy mógłby coś takiego zrobić, gdyby miał akurat wolne dziesięć minut." Za każdym
                                                    razem, kiedy wygrywa jakiś konkurs, twój brat jest niepomiernie zdziwiony, tak?
                                                  • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.*.*.* 29.10.01, 14:41
                                                    Nie - on po prostu projektuje dom, ktory sie jemu podoba. To czy ten dom jest dzielem
                                                    sztuki, czy nie - wogole nie jest brane pod uwage.

                                                    Jak z nim czasem rozmawiam, slysze - podoba mi sie to, pomysl jest taki i taki, dlatego ze
                                                    wtedy to i to, i to jest fajne. Albo - zwykle robi sie domy tak a tak, a ja sobie pomyslalem,
                                                    zeby zrobic odwrotnie.

                                                    Nigdzie nie ma tekstow - "to jest genialne", "ponadczasowe", "wszyscy powinni zobaczyc
                                                    jakie to jest wspaniale" i tak dalej. To nie chodzi o skromnosc, tylko o to, ze swiadomosc
                                                    "dziela" nigdzie sie tu nie pojawia. Ja swoje najlepsze zdjecia robilem w chwili impulsu, kiedy
                                                    nie zastanawialem sie nawet czy to zdjecie wyjdzie - zalezalo mi tylko na uchwyceniu
                                                    pewnego momentu, i tylko to sie liczylo - podteksty pt. przeslanie i tak dalej wogole nie
                                                    istnialy!
                                                  • Gość: kaszub Re: Sóplemęd IP: *.jeremi.pl 30.10.01, 16:53
                                                    Podoba mi się, co Kwieto pisze o sztuce(?). Sam też czasem robię/pstrykam
                                                    zdjęcia (piszę też o tym magisterkę) i mam do nich podobny stosunek. 2-3 na
                                                    film są dobre, tzn. podobają mi się. No właśnie: coś jest dobre, bo mi się
                                                    podoba, na mnie jakoś oddziałuje. Czy zgodnie z intencjami autora? A czy to
                                                    ważne?
                                                    Sztukę rozumiem na dwa sposoby:
                                                    - estetyczno-subiektywistyczny - patrz wyżej
                                                    - społeczny - w tym przypadku artystą jest ten, który za artystę zostanie
                                                    uznany (czyli ktoś obierający ziemniaki W ZACHĘCIE, czy publikujący wiersze W
                                                    BRULIONIE etc.)
                                                    Oczywiście te dwa pojęcia nie wykluczają się wzajemnie - może na mnie robić
                                                    wrażenie ktoś uznany, bo przecież z poczuciem piękna się nie urodziłem -
                                                    zostałem do niego wychowany (dlatego też moje poczucie piękna jest raczej
                                                    INTERsubiektywne, wykształcane w dialogu). Nie ma bowiem czegoś takiego jak
                                                    piękno obiektywne (za każdym razem, kiedy to mówię wiem, że to banał, ale też
                                                    b. często spotykam osoby, dla któych to bzdura nie do przyjęcia). W związku z
                                                    tym, czy nie lepiej definiowanie sztuki zostawić handlarzom (oni arbitralnie
                                                    ustalą jej wartość - że podobnie jak swego czasu wartość cebulek tulipanów nie
                                                    będzie ona miała nic wspólnego z "rzeczywistością"(?!), to przecież nie nasz
                                                    problem), sobie pozostawiając mówienie o rzeczach ciekawych bądź nudnych,
                                                    podobających się, poruszających, odrzucających bądź nie?
                                                    W całej powyższej dyskusji o sztuce zabrakło odbiorcy - czy to nie on decyduje
                                                    o jej znaczeniu (czy jest jakiś stary kościół, który nie jest dziełem sztuki?
                                                    czy byłby nim, gdyby był wybudowany w zeszłym roku?)?
                                                    Z drugiej strony autor - pstrykając bardziej lub mniej świadomie biorę pod
                                                    uwagę dorobek ludzkości i jej oczekiwania (złoty podział, temat wart
                                                    fotografowania itp.), ale nie robię zdjęć, żeby się kommuś podobały - to jest
                                                    po prostu przyjemność płynąca z tej chwili. Tak więc autor i odbiorca są od
                                                    siebie oddzieleni, a tylko społeczeństwo wpycha między nich sztukę.
                                                    (na sensowniejsze i krótsze wytłumaczenie swoich myśli brakuje mi czasu - taki
                                                    już jest ten internet...)
                                                  • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 02.11.01, 12:31
                                                    Powiem tak: obaj (a właściwie we trzech - razem z Kaszubem) piszemy o tym samym, co więcej -
                                                    mamy w zasadzie te same poglądy. Różnimy się tylko przywiązaniem do innego nieco spojrzenia,
                                                    i innego nazewnictwa. Różnica polegać może też na tym, że ja pisząc o sztuce i twórczości mam na
                                                    myśli w przede wszystkim literaturę, a wy - fotografię, czy - w przypadku brata kwieto - architekturę. To
                                                    może drobiazg, ale każda z tych dziedzin ma po prostu inną metodolgię, inny warsztat, inne tworzywo,
                                                    itd. Z definicji musi to wpływać na nasze spojrzenie na pewne sprawy.
                                                    Czyż nie?
                                                  • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.01, 14:14
                                                    Nie.

                                                    Wersja poszerzona: Warsztat jest nieistotny, szczegolnie, ze moge zaraz zaczac
                                                    opowiadac o muzyce, np. Jazzie - muzycy jazzowi sa genialnie wyluzowani, i
                                                    bawia sie po prostu tym co graja. I to widac, udziela sie to publicznosci!
                                                    Literatura zreszta tez - czytajac ksiazke wiem, czy czlowiek ktory ja napisal
                                                    jest grafo- lub gnioto-manem, czy tez potrafi sie do siebie i tego co tworzy
                                                    zdystansowac, sprawiajac ze nawet powazne dzielo jest lekkie... Wtedy mam
                                                    wrazenie (moze sie myle, nie widze jak on pisze), ze on sie przede wszystkim z
                                                    tego cieszy...
                                                  • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 05.11.01, 10:42
                                                    Z tą radością to bym tak nie przesadzał. Jeden z reżyserów komediowych (nie pamiętam kto, być
                                                    może jakiś polski reżyser) powiedział, że najgorzej jest, kiedy najwiekszą ubaw na filmie miała
                                                    ekipa podczas jego kręcenia. Wiesz, jakoś nie mogę sobie wyobrazić F. Kafki, który ze łzami
                                                    szczęścia w oczach kończy pisać "Wyrok" i biegnie do ojca wołając: "Tatusiu, zobacz, jakie to piękne!"
                                                    W jednym z postów napisałeś, że nie myślisz o sztuce, kiedy robisz zdjęcia, tylko po prostu chcesz
                                                    utrwalić coś pięknego. I właśnie w ten sposób w 100% potwierdzasz to, co ja mówię. To jest właśnie
                                                    ta świadomość tworzenia (OK, odtwarzania). Ten sam widok mogłoby zobaczyć sto osób, ale tylko
                                                    tobie przyjdzie do głowy (duszy, itp.), żeby go sfotografować. Do tego jest jednak potrzebna twoja
                                                    ingerencja - ustawienie się, światło, obiektyw, filtr, itp. Nie fotografujesz całości, ale tylko to, co TY
                                                    wybrałeś do sfotografowania. A to, że widok cię zniewolił, to po prostu wrażliwość, talent, poczucie
                                                    piękna, itp. Zrozumiałem to będąc ostatnio na cmentarzu, kiedy samo słońce przesłaniał mi olbrzymi
                                                    drewniany krzyż i widać było jedynie jasnogranatowe niebo i bladą, dosłownie białą poświatę wokół
                                                    krzyża. Przydałby mi się wówczas aparat.

                                                  • Gość: Krska Re: Sóplemęd IP: 10.129.132.* 05.11.01, 12:05
                                                    Gość portalu: bonobo napisał(a):

                                                    > Z tą radością to bym tak nie przesadzał.
                                                    /.../
                                                    > drewniany krzyż i widać było jedynie jasnogranatowe niebo i bladą, dosłownie bi
                                                    > ałą poświatę wokół
                                                    > krzyża. Przydałby mi się wówczas aparat.
                                                    >
                                                    Co byś wówczas utrwalił?
                                                    Kreska - naprawdę zaciekawiona

                                                  • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 12.11.01, 14:22
                                                    No, właśnie to, co widziałem, droga Kresko/Krsko. Żeby widok przypominał mi to, co wówczas czułem
                                                    (tzw. uniesienie estetyczne).
                                      • Gość: Toi Re: Sóplemęd IP: *.cm-upc.chello.se 11.11.01, 18:55
                                        Gość portalu: bonobo napisał(a):
                                        (...)Trze
                                        > ba mieć po prostu
                                        > TALENT, a tego Bozia skąpi swoim dziateczkom. Dlatego po przeczytaniu kilku pie
                                        > rwszych zdań
                                        > jakiegolwiek tworu można powiedzieć, czy słowa te popełnił grafoman, czy napisa
                                        > ł ktoś uzdolniony.
                                        > Najczęściej - to pierwsze.

                                        Taaaak? Wez nasz wierszyk/haiku/bezsensowny kawalek o zdzblach trawy. Ma tworca
                                        talent? Juz po tym, ze mozna go (tekst) zaklasyfikowac na trzy sposoby, widac,
                                        ze 'talent' znaczy tyle co 'sztuka', czyli nie wiadomo. Wedlug jakich
                                        obiektywnych standardow oceniac talent lub jego brak?
                                        • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 12.11.01, 14:24
                                          Wiersz/haiku/bezsensowny o źdźbłach trawy jest kiepski, aż łeb boli. Diagnoza: grafoman.
                                          • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 15:06
                                            Moze i kiepski i grafomanski - ale nie bardziej niz na przyklad dziela pana
                                            Mickiewicza, ze zacytuje tylko "Powrot Taty" z tekstami typu:

                                            "Pojdzcie dzieci na wzgorek
                                            I za swego Tate zmowcie paciurek"

                                            P.S.
                                            Wiem, ze mialem udzial w wierszyku o trawce, i bronie go jako swego
                                            (grafomanskiego) wyczynu, ale co mi tam...
                                            • Gość: bonobo Re: Sóplemęd IP: 195.187.97.* 12.11.01, 15:50
                                              Świetnie, to ja ci zaserwuję kawał grafomanii z Bibilii, przeczytaj ten fragment:
                                              "nie".

                                              Ale kicha, co?
                                              Przelicytujesz mnie przecinkiem?
                                              • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.01, 16:05
                                                A co dlugosc ma do rzeczy?

                                                Ale jesli chcesz dluzsze - proponuje np: "To lubie" wspomnianego autora (A.
                                                Mickiewicza) w calej rozciaglosci - forma jeszcze da sie przezyc, ale tresc...
                                                Naiwne, grafomanskie, pfe.
                                            • Gość: Kreska Re: Sóplemęd IP: 10.129.132.* 13.11.01, 08:42
                                              Gość portalu: kwieto napisał(a):

                                              > Wiem, ze mialem udzial w wierszyku o trawce, i bronie go jako swego
                                              > (grafomanskiego) wyczynu, ale co mi tam...

                                              Słuchaj, czy to nie ja napisałam o tej cholernej trawce?
                                              Bo to Ty zasugerowałeś, że powstało prawie haiku. Ale INFORMUJĘ wszystkich, w tym
                                              drogiego bonobo, ze miałam na celu wykazanie, że byle co, napisane byle jak, w
                                              ułamku sekundy wymyslone, nawet bezmyslnie ("natchnienie" hehe) - robi czasem za
                                              sztukę. Granic nie ma.
                                              Granicą jest nasza wrażliwość.
                                              Osadzona w epoce.
                                              Obecna nie jest lepsza niż w Starożytnosci.
                                              Więcej to my wiemy z dziedziny nauk przyrodniczych, na przykład.
                                              Obyczaje ewoluują.
                                              Itd.
                                              Mamy złudzenie, że mądrzejemy, jako ludzkość.
                                              Ale - nic z tego!
                                              Kreska
                                              • Gość: kwieto Re: Sóplemęd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 10:00
                                                Wiem, ze to Ty go napisalas.
                                                A ja go przerobilem (tu moj udzial)
                                                i przerobka zajela mi nie wiecej niz 2 minuty czasu - gdzie tu "wysilek"
                                                sugerowany przez bonobo?
                                          • Gość: Toi Re: Sóplemęd IP: *.cm-upc.chello.se 12.11.01, 16:01
                                            Otoz mnie sie nasz wierszyk / haiku b.podoba. No i co? (Zanim oznajmisz, ze nie
                                            mam gustu, zapytaj mnie o inne dziela, ktore lubie, pliiiz) Wg jakich
                                            obiektywnych standardow oceniasz talent, bonobo, sie pytam?
                                          • Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 04:23
                                            Gość portalu: bonobo napisał(a):

                                            > Wiersz/haiku/bezsensowny o źdźbłach trawy jest kiepski, aż łeb boli. Diagnoza:
                                            > grafoman.
                                            A ten:
                                            -
                                            Snieg jeszcze lezy
                                            i zbocza gor zamglone.
                                            Wiosenny wieczor.
                                            -

                                            No jak, grafomania czy nie.

                                            Pozdrawiam,

                                            -m-
                                            • Gość: bonobo Re: Sóplemęd - Haiku IP: 195.187.97.* 16.11.01, 09:27
                                              Czy to całość? Jeśli tak, raczej kiepska. Jeśli nie, to zależy, co jest później i co było wcześniej.
                                              • Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.BrockU.CA 16.11.01, 16:32
                                                Gość portalu: bonobo napisał(a):

                                                > Czy to całość? Jeśli tak, raczej kiepska.

                                                Udowodnilismy niniejszym, ze ocena poezji jest rzecza subiektywna. Autorem
                                                strofki jest Iio Sogi (1421-1502), najwiekszy z mistrzow renga (mowa wiazana).
                                                Wiersz pochodzi z 1488 i jest najslawniejszym hokku (strofa otwierajaca) -
                                                obecnie hokku i haiku to to samo. Wiersz mogl troche stracic w tlumaczeniu
                                                (moje) - choc zwracam uwage, ze zachowalem obowiazujacy w klasycznym haiku rytm 5-
                                                7-5. Tego o haiku kwieto nie mozna powiedziec - a forma zobowiazuje.
                                                Jako ze, jak napisalem, moje nieudolne tlumaczenie moglo zaszkodzic Poezji,
                                                podaje oryginal (oczywiscie, transkrypcja, a nie oryginalne znaki):

                                                yuki nagara / yamamoto kasumu / yube kana

                                                Pozdrawiam,

                                                -m-
                                                • Gość: Toi Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.cm-upc.chello.se 19.11.01, 01:32
                                                  To bylo haiku Kreski, nie kwieta. Ale do rzeczy:
                                                  Dzieki motek i jeszcze raz pytanie do bonobo, bo ja sie latwo nie poddaje:
                                                  wedlug jakich standardow oceniasz talent lub jego brak, ze cos jest dobre lub
                                                  nie (za motkiem zostawiamy oczywiste przypadki jelenia na r. i zajmujemy sie
                                                  subtelniejszymi).
                                                  • Gość: bonobo Re: Sóplemęd - Haiku IP: 195.187.97.* 19.11.01, 11:40
                                                    No dobra, nieco ustąpię pola. Nie potrafię podać jednoznacznej i wyczerpującej definicji, mogę zaś
                                                    jedynie bawić się w porównania. Na przykład uważam, że wyobraźnia (jakakolwiek - językowa,
                                                    przestrzenna, dramatyczna, itp.) jest jednym ze składników talentu. Jeśli spotykasz faceta, który ci
                                                    mówi: "kurde, ale ja mam wyobraźnię", a poproszony o próbkę swoich umiejętności opowiada
                                                    wymyśloną w bólu i trudzie historyjkę o tym, że pan spotkał panią w knajpie, poszli do łóżka i mieli
                                                    super-bzyk, to ja przepraszam i pytam: gdzie tu wyobraźnia? To samo z talentem: te wszystkie
                                                    wymuszone sceny, ciężki i nudny język, rozłażąca się kompozycja, itp. (z uporem maniaka eksploatuję
                                                    temat prozy).

                                                    Ale mam jakiś pomysł. Zamiast ciągle powtarzać: "No, bonobo, dawaj, gadaj, co z tym talentem!",
                                                    może byłoby lepiej spróbować razem wypracować tzw. wspólne stanowisko. Przepraszam
                                                    jednocześnie za język z minionej epoki użyty w poprzednim zdaniu, ale intencje mam szczere.
                                                  • Gość: Toi Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.cm-upc.chello.se 19.11.01, 17:56
                                                    Gość portalu: bonobo napisał(a):


                                                    > te wszystkie
                                                    > wymuszone sceny, ciężki i nudny język, rozłażąca się kompozycja, itp. (z uporem
                                                    > maniaka eksploatuję
                                                    > temat prozy).

                                                    No tak, to sporo klasyki odrzucasz, czyz nie. A wtedy wracamy do subiektywnego
                                                    podejscia jednak. A mnie interesuje rowniez ocena poezji...

                                                    > Ale mam jakiś pomysł. Zamiast ciągle powtarzać: "No, bonobo, dawaj, gadaj, co z
                                                    > tym talentem!",
                                                    > może byłoby lepiej spróbować razem wypracować tzw. wspólne stanowisko. Przepras
                                                    > zam
                                                    > jednocześnie za język z minionej epoki użyty w poprzednim zdaniu, ale intencje
                                                    > mam szczere.

                                                    Ja tez mam b. szczere intencje. Jak tu wypracowac 'wspolne stanowisko' skoro post
                                                    zignorowany? :) pzdr Toi
                                                  • Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.BrockU.CA 20.11.01, 22:25
                                                    Gość portalu: Toi napisał(a):

                                                    > To bylo haiku Kreski, nie kwieta.
                                                    Przepraszam. To znaczy, jesli mowimy o wierszyku ze zdblami trawy, to technicznie
                                                    to nie jest haiku. Ale przepraszam tak czy inaczej.
                                                    My jednak nie o tym, czym jest haiku(*), tylko o grafomanach i o tym, co dobre, a
                                                    co nie. I o tym, co odroznia artyste od grafomana. Jesli wogole cos odroznia.
                                                    Ostatnio sie mocno od-radykalizowalem, i juz nie (za wiadomym
                                                    wieszczem) "...wszyscy artysci to prostytutki, w oparach lepszych fajek, w
                                                    oparach wodki...", ale ciagle jestem podejrzliwy.
                                                    Bo jakze to: bonobo twierdzi, ze to po prostu widac, ze sa jakies kryteria. Ale
                                                    jak uniwersalne moga byc takie kryteria? Ja uwazam, ze trudno mowic o
                                                    jakiejkolwiek uniwersalnosci - po prostu: "lubie, to co lubie". Wiersze (i duza
                                                    czesc prozy) po prostu nie 'podrozuja dobrze'. Ani przez przestrzen, ani przez
                                                    czas.

                                                    Postaram sie jeszcze cos dzis napisac, jak wyjde z pracy. Pewnie juz w watku o
                                                    pochwale grafomanii.

                                                    Pozdrawiam,

                                                    -m-


                                                    (*)
                                                    Jak plusk kamyczka
                                                    wrzuconego do studni
                                                    niech bedzie Haiku.

                                                    (tym razem pozostajemy w kregu kultury zachodniej - autorem jest J. Kirkup.
                                                    Tlumaczenie niestety znowu moje - czy w przypadku tlumaczen mozna mowic o
                                                    grafomanii?)
                                                  • Gość: kwieto Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.ipartners.pl 20.11.01, 22:31
                                                    A ja dalej uwazam, ze Mickiewicz to byl grafoman! :"pp
                                                  • Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.BrockU.CA 20.11.01, 22:38
                                                    Gość portalu: kwieto napisał(a):

                                                    > A ja dalej uwazam, ze Mickiewicz to byl grafoman! :"pp

                                                    No dobrze, a kto to jest grafoman? Zwykle, jak czegos nie wiem, siegam do
                                                    encyklopedii. Okrywcze, nieprawdaz ;-)? Zatem:

                                                    Grafomania (z greki), mania pisania utworów literackich u osób pozbawionych
                                                    talentu pisarskiego.

                                                    (wiem.onet.pl/wiem/00ff8d.html)

                                                    Jak to sie ma do Mickiewicza? Byl grafomanem w calosci, czy mial tylko
                                                    grafomankie kawalki? Jesli pierwsze, to sie nie zgodze: "Pan Tadeusz" jest
                                                    uroczy. Fragmentami. Jesli drugie: no coz, kazdy ma lepsze i gorsze kawalki:
                                                    Szekspir tez sadzil niezle 'kwiaty'.

                                                    Chyba, ze potrakujamy ta definicje jakos inaczej...

                                                    Pozdrawiam,

                                                    -m-
                                                  • Gość: kwieto Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.ipartners.pl 20.11.01, 23:16
                                                    Pan Tadeusz jest o.k. ale sporo poematow... ech...
                                                    A tak liczylem na odpowiedz Bonobo :((
                                                  • Gość: motek Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.BrockU.CA 20.11.01, 23:22
                                                    Gość portalu: kwieto napisał(a):

                                                    > A tak liczylem na odpowiedz Bonobo :((
                                                    No tak, moje odpowiedzi to niestety nie to. Eh, zycie...


                                                  • Gość: kwieto Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.ipartners.pl 20.11.01, 23:39
                                                    No bo z Toba nie ma o czym gadac, hihi - natomiast od Bonobo (podobnie jak i Ty)
                                                    chcialbym wyciagnac definicje grafomanii i kryteriow odrozniania jej od geniuszu :")))
                                                  • Gość: Toi do motka troche nie na temat IP: *.cm-upc.chello.se 21.11.01, 21:44
                                                    motek, ja przepraszam za babska ciekawosc (zawsze mozesz pozostawic
                                                    niezaspokojona), ale gdzie Ty jestes i co Ty robisz? pzdr!
                                                  • Gość: motek Re: do motka troche nie na temat IP: *.sympatico.ca 22.11.01, 04:27
                                                    Gość portalu: Toi napisał(a):

                                                    > gdzie Ty jestes i co Ty robisz? pzdr!

                                                    Jestem w domu. Pisze, czytam i ogladam film. Co do lokalizacji: przeciez uprzejmy
                                                    serwer wyswietla adres, z ktorego pisze ;-).

                                                    A ty skad? Co to jest .se? (moje .ca to canada).

                                                    Pozdrawiam,

                                                    -m-
                                                  • Gość: Toi Re: do motka troche nie na temat IP: *.cm-upc.chello.se 22.11.01, 05:38
                                                    Sverige czyli Szwecja. Rozumiem, ze odpowiedz jest zartem lub oznacza, ze
                                                    ciekawosc ma pozostac niezaspokojona (albo jedno i drugie), a nie jest wynikiem
                                                    niezrozumienia pytania (przyznaje nieprecyzyjnego), w ktorym chodzilo o to, czy
                                                    zyjesz z tlumaczenia poezji japonskiej... :)))

                                                    Pozdrawiam,

                                                    T.
                                                  • Gość: bonobo Re: do tematka troche nie na motek IP: 195.187.97.* 22.11.01, 10:40
                                                    Rany, ludzie, ale wy internacjonały jesteście! Ja tu sobie siedzę w banalnej Warszawie na dupie,
                                                    piszę jakieś brednie i dyrdymały, język mi się plącze, ręce trzęsą, a tu tymczasem takie światowe
                                                    towarzystwo zewsząd mnie otacza.
                                                    Korzystając z okazji: Jak tam, Toi, w Szwecji, spotkałaś dorodnego łosia? Jak tam, motek, w
                                                    Kanadzie, Indianie nie naprzykrzają się zanadto?

                                                    Wracając do tematu. Toi pisała, że z mojej wypowiedzi wynika, że odrzucam część klasyki. Pewnie tak,
                                                    choć z bardzo starymi utworami jest tak, że czasem trzeba by było dobrze znać sposób myślenia i
                                                    odczuwania tamtych ludzi, żeby w ogóle zacząć jakąś rozmowę. Rzeczywiście, w takiej sytuacji można
                                                    łatwo przesadzić, dlatego ja raczej staram się pozostawać w kręgu literatury dwudziestowiecznej. To
                                                    oczywiście nie jest żadne narzucanie swojego stanowiska, oj, nie!
                                                    Ludzie, może zróbmy tak: odpowiedzmy sobie, czy można w ramach talentu (pytanie do tych, któzy nie
                                                    kwestionują istnienia takiego cuda) można wyodrębnić jakieś części składowe (nie proszę wcale o
                                                    wyczerpującą listę), np. wyobraźnię, i czy można trochę je podefiniować (ugniatając mózgiem)? Może
                                                    to chociaż trochę zbliży nas do tematu, wokół którego krążymy jak stare krążowniki.

                                                    Pancernik
                                                  • Gość: motek Re: do tematka troche nie na motek IP: *.BrockU.CA 23.11.01, 15:35
                                                    Gość portalu: bonobo napisał(a):


                                                    > Korzystając z okazji: Jak tam, Toi, w Szwecji, spotkałaś dorodnego łosia? Jak t
                                                    > am, motek, w Kanadzie, Indianie nie naprzykrzają się zanadto?
                                                    Nie wiem, jak tam z losiami u Toi, w tej zimnej Szwecji, ale ja tutaj dorodnego
                                                    losia spotkalem. Z dorodnymi Indianami troche gorzej. Tylko raz, w sklepie z
                                                    piwem, ale to sie pewnie nie liczy....

                                                    Pozdrawiam,

                                                    -m-
                                                  • Gość: Toi Re: do tematka troche nie na motek IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 18:01
                                                    Ja wlasnie chcialam bonobo powiedziec, ze w Kanadzie tez sie sporo losi zdaza...
                                                    Twarza w pysk nie spotkalam, zetknelam sie natomiast z reniferem na talerzu, i
                                                    spotkanie przebieglo pomyslnie.
                                                  • Gość: motek Re: do motka troche nie na temat IP: *.BrockU.CA 22.11.01, 16:06
                                                    Gość portalu: Toi napisał(a):

                                                    > Sverige czyli Szwecja. Rozumiem, ze odpowiedz jest zartem lub oznacza, ze
                                                    > ciekawosc ma pozostac niezaspokojona (albo jedno i drugie), a nie jest wynikiem
                                                    > niezrozumienia pytania (przyznaje nieprecyzyjnego), w ktorym chodzilo o to, czy
                                                    > zyjesz z tlumaczenia poezji japonskiej... :)))

                                                    Szwecja. Czyli ta sama strefa czasowa, co Polska; przeciez Twoje listy pojawiaja
                                                    sie z reguly o nieludzkich porach (5:38, 2:34 itp.). Wszelki duch... Czy Ty
                                                    wogole sypiasz?
                                                    Co do poezji japonskiej - na tak szczegolowe pytanie moge Ci odpowiedziec: nie,
                                                    nie zyje z tlumaczenia poezji japonskiej. Nawiasem mowiac, ciekaw jestem, czy z
                                                    czegos takiego wogole mozna zyc.

                                                    Pozdrawiam,

                                                    -m-
                                                  • Gość: Toi Re: do motka troche nie na temat IP: *.cm-upc.chello.se 22.11.01, 16:18
                                                    To ja tez tylko pozdrawiam, i nic wiecej, bo po co naszego lidera Wielkiego
                                                    Bonobo denerwowac... :))
                                                  • Gość: bonobo troche nie na temat IP: 195.187.97.* 23.11.01, 12:58
                                                    Och, kochani, rozmawiać o Szwecji to jeszcze nie herezja.

                                                    Wracając do tematu...
                                                  • Gość: Toi troche nie na bonobo IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 17:34
                                                    Dzieki bonobo.

                                                    A zatem w Szwecji...


                                                    hihi
                                                  • Gość: Toi powrot do tematu IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 17:47
                                                    Nie wiem, co to jest wyobraznia, bonobo. Moze brakuje mi wyobrazni?
                                                    Czy to jest umiejetnosc tworzenia rzeczy oryginalnych, chocby tylko w
                                                    przestrzeni miedzyczaszkowej?
                                                    Ale co to sa rzeczy oryginalne?
                                                    Czy to jest umiejetnosc uzmyslowienia sobie rzeczy, ktorych ZAZWYCZAJ umyslem
                                                    nie obejmujemy?
                                                    Ale co to znaczy zazwyczaj? U kogo zazwyczaj, u tego zazwyczaj.
                                                    A poza tym, ze zejde nieco na manowce, czy mozna miec talent (obiektywnie) i
                                                    produkowac rzeczy marne (subiektywnie)?
                                                  • Gość: bonobo Bonobo wytrzymał IP: 195.187.97.* 26.11.01, 11:08
                                                    Toi, szalona! Skąd u Ciebie ten zalew pytań (co tam zalew - ocean!)?

                                                    Czyżby wyobraźnia pracowała?

                                                    Nie, nie umiem Ci odpowiedzieć na Twoje pytania dotyczące wyobraźni, tzn. nie
                                                    jestem w stanie podać ani skonstruować jakiejkolwiek sensownej definicji. Ale
                                                    spróbuję tak: Miałem na myśli wyobraźnię w szerokim sensie, czyli nie tylko to,
                                                    że potrafisz, jedząc obiad, wyobrazić sobie siebie zmywającą gary. Szeroki ów
                                                    sens wyobraźni to taki stan umysłu, w którym widzi się, czuje, słyszy, itp.
                                                    rzeczy, doznania, itp. ot, tak po prostu. Kiedy słucham muzyki, widzę dźwięki:
                                                    widzę różnego koloru smugi, plamy, przestrzenie. Nie potrafię tego opisać, myślę,
                                                    że więcej na temat muzyki mógłby powiedzieć nam taki Chopin albo Mozart, ale oni
                                                    nie mają chyba dostępu do Internetu.
                                                    Czasem natomiast przychodzą mi do głowy sceny i historyjki, dla których jedynym
                                                    impulsem było jakieś zdanie albo sytuacja. Widzisz kobietę, którą zatrzymuje
                                                    jakiś facet, o coś pyta, a kobieta spogląda na lewy nadgarstek i odpowiada.
                                                    Banał, ale mi od razu powstaje w głowie myśl, że można by tę scenę zrobić
                                                    inaczej: Idzie facet, który na każdym ręku ma co najmniej po dziesięć zegarków.
                                                    Pyta kobietę o godzinę. Ona: "Ale no co pan?". On: "Która jest teraz godzina?".
                                                    Ona: "Ale, proszę pana, ma pan tyle zegarków". On: "Wie pani, wkurzają mnie te
                                                    cholerne złote Roleksy". Kobieta informuje go, która jest godzina, facet
                                                    dziękuje, kłania się i odchodzi. Głupie, nie? Ale przyszło mi do głowy w ciągu
                                                    ułamka sekundy, kiedy oglądałem banalną scenę pytania o godzinę na ulicy.
                                                    Wyobraźnia to chyba takie coś, co nachodzi Cię bez Twojej woli i zasypuje takimi
                                                    właśnie rzeczami. Gdyby ludzie zastanowili się czasem nad tym, co krząta im się
                                                    po kątach w głowie, to zaczęliby dostrzegać, jak szaleńczo pracuje ich wyobraźnia.

                                                    A czy mozna miec talent (obiektywnie) i produkowac rzeczy marne (subiektywnie)?
                                                    Myślę, że tak, bo dobre dzieło to 1% talentu i 99% pracy. Moim zdaniem talent to
                                                    trochę jak sól - możesz zrobić zupkę bez soli i da się ją nawet zjeść, ale to już
                                                    nie to samo.

                                                    Pozdrów renifery!

                                                    PS. U Ciebie też pada śnieg? U mnie, w Warszawie, wali jak szalony.


                                                  • Gość: Toi Re: Bonobo wytrzymał, hurra IP: *.cm-upc.chello.se 26.11.01, 14:17
                                                    BAAAAArdzo milutki post. Dzieki.


                                                    Gość portalu: bonobo napisał(a):
                                                    Miałem na myśli wyobraźnię w szerokim sensie, czyli nie tylko to,
                                                    > że potrafisz, jedząc obiad, wyobrazić sobie siebie zmywającą gary. Szeroki ów
                                                    > sens wyobraźni to taki stan umysłu, w którym widzi się, czuje, słyszy, itp.
                                                    > rzeczy, doznania, itp. ot, tak po prostu. Kiedy słucham muzyki, widzę dźwięki:
                                                    > widzę różnego koloru smugi, plamy, przestrzenie.

                                                    No i co, myslisz, ze grafoman, osoba wg Ciebie (jak do tej pory rozumiem)
                                                    talentu i wyobrazni pozbawiona, 'zdolnosci' takowych nie posiada? Nie wyobraza
                                                    sobie?



                                                    Głupie, nie? Ale przyszło mi do głowy w ciągu
                                                    > ułamka sekundy, kiedy oglądałem banalną scenę pytania o godzinę na ulicy.
                                                    > Wyobraźnia to chyba takie coś, co nachodzi Cię bez Twojej woli i zasypuje takim
                                                    > i
                                                    > właśnie rzeczami. Gdyby ludzie zastanowili się czasem nad tym, co krząta im
                                                    się
                                                    > po kątach w głowie, to zaczęliby dostrzegać, jak szaleńczo pracuje ich wyobraźn
                                                    > ia.

                                                    No wlasnie! Idac za Twoim tokiem rozumowania (popraw mnie jesli jestem w
                                                    bledzie), z ktorego najpierw wynikalo, ze wyobraznia jest skladnikiem talentu,
                                                    nasz trawko-wierszyk o autora braku talentu swiadczyc nie mogl.



                                                    > A czy mozna miec talent (obiektywnie) i produkowac rzeczy marne
                                                    (subiektywnie)?
                                                    > Myślę, że tak, bo dobre dzieło to 1% talentu i 99% pracy. Moim zdaniem talent t
                                                    > o
                                                    > trochę jak sól - możesz zrobić zupkę bez soli i da się ją nawet zjeść, ale to j
                                                    > uż
                                                    > nie to samo.

                                                    Bardzo ladne. Czyzbys sie zatem zgodzil co do marnosci subiektywnosci?
                                                    (wyjasnienie w kwestii formalnej: ...ze marnosc jest subiektywna?)


                                                    > Pozdrów renifery!

                                                    Dzieki; jak mowilam, spotkalam jedynie na talerzu, ale z pozdrowien z pewnoscia
                                                    sie uciesza.

                                                    > PS. U Ciebie też pada śnieg? U mnie, w Warszawie, wali jak szalony.

                                                    Przerwa w dostawie sniegu, ale za to mroz.
                                                    Pzdr!

                                                  • Gość: bonobo Bonobo wytrzymał, ale jak długo jeszcze? IP: 195.187.97.* 26.11.01, 15:01
                                                    Eee, widzisz, jak wcześniej kiedyś tam napisałem, wyobraźnia jest tylko jednym ze składników
                                                    talentu. Co może być więcej? Cholera jedna wie - może wrażliwość (co to?), inteligencja (co to?)...

                                                    Poddaję się formalnie, tzn. jestem w stanie jedynie stwierdzić z całą stanowczością, że do tworzenia
                                                    sztuki potrzebny jest talent, ale nie potrafię wytłumaczyć, na czym to polega. Tak a propos - wcale nie
                                                    twierdziłem, że ja mam bogatą wyobraźnię i talent - to, co pisałem o moich przeżyciach miało być
                                                    jedynie próbą przybliżenia pojęcia wyobraźni. Inaczej trzeba by uznać, że jestem artystą i tworzę
                                                    sztukę, a tak przecież nie jest.

                                                    Odpowiedz więc Ty mi na jedno pytanie: Czy uważasz, że każdy z nas może sobie usiąść (zmywszy
                                                    uprzednio gary, oczywiście) i powiedzieć: "Kurde, to ja teraz napiszę dzieło sztuki", po czym - napisać
                                                    dzieło sztuki?

                                                    Pytam, bo zaczynam odnosić takie wrażenie z Twoich wypowiedzi. Ale może mi się wydaje.

                                                    Może się mylę.

                                                    Być może nie mam racji.

                                                    Kto wie? Może jestem w błędzie.

                                                    Nie można wykluczyć, że mijam się z prawdą.

                                                    Wcale nie jest powiedziane, że nie zrobiłem jakiegoś błędu.

                                                    Istnieje prawdopodobieństwo, że moja opinia wynika z błędnych założeń.

                                                    Wiele wskazuje to, że moje wypowiedzi mogą opierać się na błędnych spostrzeżeniach.


                                                    Pa-pa.
                                                  • maly.ksiaze Re: Bonobo wytrzymał, ale jak długo jeszcze? 26.11.01, 17:44
                                                    Gość portalu: bonobo napisał(a):
                                                    >
                                                    > Odpowiedz więc Ty mi na jedno pytanie: Czy uważasz, że każdy z nas może sobie u
                                                    > siąść (zmywszy
                                                    > uprzednio gary, oczywiście) i powiedzieć: "Kurde, to ja teraz napiszę dzieło sz
                                                    > tuki", po czym - napisać
                                                    > dzieło sztuki?
                                                    >
                                                    Otoz nie, niestety. Artysta sie nie 'jest', artysta sie 'bywa' - nawet tobie,
                                                    Bonobo, trudno byloby utrzymac poze artystowska myjac gary (nie wspominajac nawet
                                                    o siedzeniu na sedesie). Trudno jest 'bywac' wystarczjaco dlugo i mocno na
                                                    arcydzielo. Dlatego wiecej jest 'dobrych poczatkow' i 'niezlych kawalkow' niz
                                                    arcydziel.

                                                    mk.
                                                  • Gość: Toi Cierpliwy bonobo ! IP: *.cm-upc.chello.se 26.11.01, 17:54
                                                    Gość portalu: bonobo napisał(a):
                                                    > Odpowiedz więc Ty mi na jedno pytanie: Czy uważasz, że każdy z nas może sobie u
                                                    > siąść (zmywszy
                                                    > uprzednio gary, oczywiście) i powiedzieć: "Kurde, to ja teraz napiszę dzieło sz
                                                    > tuki", po czym - napisać
                                                    > dzieło sztuki?
                                                    > Pytam, bo zaczynam odnosić takie wrażenie z Twoich wypowiedzi. Ale może mi się
                                                    > wydaje.

                                                    Uroczy bonobo!
                                                    Z moich wypowiedzi miales odniesc wrazenie, ze 'dobry' w odniesieniu do dziela
                                                    sztuki (zostawiamy jelenie rzecz jasna) jest okresleniem subiektywnym.

                                                    Jednakowoz wrazenie, ktore odnosisz, w zasadzie mylne nie jest, gdy sie nad tym
                                                    zastanowic. Oczywiscie do takiego 'postanowienia' uprzednio konieczny jest pewien
                                                    pomysl, pewna wizja dziela w zarysie lub pragnienie. Nie uwazasz, ze pisarz mniej
                                                    wiecej cos takiego mowi pracujac nad ksiazka? 'To ja teraz ide popracowac...', i
                                                    mowi to, zakladajac, ze napisze jednak cos dobrego? Czy uwazasz, ze Pilch nie
                                                    planuje dnia i nie myje garow, bo czyni to jego muza, a boska dzialalnoscia jego
                                                    kieruje jedynie Natchnienie? A moze przytoczylam przyklad grafomana? Wstaw sobie
                                                    zatem inne nazwisko.

                                                    Natomiast co do tego, ze moze to uczynic 'kazdy z nas' - moze, ale po co? Moze
                                                    zmyc gary i powiedziec 'Mam ochote namalowac obraz.' Idzie i maluje, moze
                                                    jelenia, moze cos, nad czym jedni krytycy, gdy sie krytycy znajda, siusiaja z
                                                    wrazenia, a inni pukaja sie w czolo, moze cos, co ktos uzna za dobre, wlaczajac w
                                                    to tworce, a ktos uzna za kicz i gniot. A czy ta osoba z gory zaklada, ze to
                                                    bedzie dobre czy nie, to juz jej sprawa i z efektem koncowym zwiazku to nie ma.

                                                    ...
                                                    > Wiele wskazuje to, że moje wypowiedzi mogą opierać się na błędnych spostrzeżeni
                                                    > ach.

                                                    Zapomniales jeszcze o wersji '...na blednych przeslankach'.

                                                    > Pa-pa.
                                                    Pa-pa oczywiscie.
                                                  • Gość: bonobo Cierpliwy bonobo! Wręcz anielsko cierpliwy IP: 195.187.97.* 29.11.01, 10:02
                                                    Wstawiam sobie inne nazwisko; rzeczywiście, jakoś bym Pilcha nie kładł na jednej półeczce z
                                                    pisarzami (chyba że za kryterium przyjąć umiejętność pisania w ogóle), choć przyznaję, że robi on
                                                    wrażenie jako felietonista.

                                                    Wcale nie twierdzę (i nigdy nie twierdziłem), że atrysta to facio (albo babeczka), który nigdy w życiu nie
                                                    zmył garów, nie powiedział nawet słowa na temat własnej twórczości, nie mówiąc już o tym, że stolec
                                                    oddaje z dala od sedesu. Jasne, że pan artysta może sobie podłubać w nosie, po czym stwierdzić:
                                                    "Kurde, napisałbym coś", jednocześnie myśląc: "Kurwa, ale jestem genialny". (excuse le mot, Toi)

                                                    Zaraz będzie ciąg dalszy.
                                                  • Gość: bonobo ciąg dalszy IP: 195.187.97.* 29.11.01, 10:20
                                                    Nie mam nic przeciwko temu, żeby sobie ktoś siadał i stwierdziwszy, że przyszła pora na sztukę, brał
                                                    się do dziabania swojego poletka. Tyle, że większość ludzi ogranicza swoją działalność artystyczną
                                                    właśnie tylko do takiego stwierdzenia: "No to cześć, idę do domu, żeby sobie napisać kolejny wiersz o
                                                    miłości albo o plaży, no kurwa, jeszcze nie wiem o czym". Po czym siadają w natchnionej pozie i
                                                    gryząc długopis tworzą:
                                                    "Idę plażą
                                                    słońca promienie prażą
                                                    mnie i wiem, że nie odzyskam
                                                    ciebie, bo odszedłeś/odeszłaś.
                                                    Samotna/y jestem tak
                                                    bo mi bardzo Ciebie brak
                                                    widzę w dali polny mak.
                                                    Każda następna chwila
                                                    nóż rozpaczy w moje kruche, młode serduszko wbija."

                                                    Po napisaniu powyższego nasz wzorcowy artysta idzie do znajomego/znajomej, żeby pochwalić się
                                                    swoim dziełem. Co za niesamowity zbieg okoliczności! Kolega/koleżanka akurat namalował/a obraz o
                                                    samotnej dziewczynie na plaży! Ach, te pokrewne dusze!

                                                    Papatki
                                                  • Gość: Toi no jasne IP: *.cm-upc.chello.se 29.11.01, 21:28
                                                    No jasne, bonobo. Tylko dlaczego Ty sie tym tak przejmujesz?...

                                                    ;))) pzdr


                                                    Jaka jest opinia bonobo w kwestii barszczu z uszkami?
                                                  • Gość: motek Re: do motka troche nie na temat IP: *.BrockU.CA 23.11.01, 22:55
                                                    Gość portalu: Toi napisał(a):

                                                    > w ktorym chodzilo o to, czy
                                                    > zyjesz z tlumaczenia poezji japonskiej... :)))
                                                    Czy mam wnioskowac, ze podobaja Ci sie Haiku, czy ze chcialas sobie ze mnie
                                                    zazartowac?

                                                    -m-
                                                  • Gość: Toi proba wytrzymalosci bonobo IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 23:49
                                                    Gość portalu: motek napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Toi napisał(a):
                                                    > > w ktorym chodzilo o to, czy
                                                    > > zyjesz z tlumaczenia poezji japonskiej... :)))

                                                    > Czy mam wnioskowac, ze podobaja Ci sie Haiku, czy ze chcialas sobie ze mnie
                                                    > zazartowac?


                                                    Sam raczysz zartowac. O komplementa sie prosze nie dopominac. Fakt przekladu z
                                                    japonskiego (a zrozumialam, ze cos takiego mialo miejsce), jakikolwiek by to
                                                    przeklad nie byl, plus widoczna znajomosc tematu, robi wrazenie i budzi
                                                    zainteresowanie w slowianskim sredniowyksztalconym towarzystwie, ktore przekladu
                                                    owego ocenic nie jest w stanie (zerowe wrazenie robi jedynie na - i zerowe
                                                    zainteresowanie budzi jedynie w - bonobo, ale on przeciez jest geniuszem, jak sam
                                                    stwierdzil).

                                                    A Haiku podoba sie Toi prawie zawsze.


                                                    pzdr!

                                                  • maly.ksiaze Re: proba wytrzymalosci bonobo 24.11.01, 02:37
                                                    Gość portalu: Toi napisał(a):

                                                    > Sam raczysz zartowac. O komplementa sie prosze nie dopominac. Fakt przekladu z
                                                    > japonskiego (a zrozumialam, ze cos takiego mialo miejsce), jakikolwiek by to
                                                    > przeklad nie byl, plus widoczna znajomosc tematu, robi wrazenie i budzi
                                                    > zainteresowanie w slowianskim sredniowyksztalconym towarzystwie, ktore przeklad
                                                    > u owego ocenic nie jest w stanie
                                                    Jest mi niezmiernie przykro, ze musze Cie rozczarowac. Przeceniasz mnie.

                                                    Tlumaczac na Polski posluguje sie zapisem romanji, czyli 'zromanizowanym' zapisem
                                                    (ten cytatcik, ktory wczesniej podalem, to bylo wlasnie to, tyle ze nie potrafie
                                                    zmusic mojego komputera do wprowadzenia specjalnych symboli na dlugie o - jak w
                                                    domo) i przekladami angielskimi. Nie potrafie (jeszcze?) czytac kanji (same kana
                                                    na niewiele sie przydaja).
                                                    Slowem - nie jest to prawdziwa japonszczyzna - choc gimnastyka umyslowa jest przy
                                                    tym niezla.
                                                    >
                                                    > A Haiku podoba sie Toi prawie zawsze.
                                                    Chodzilo mi o Haiku jako gatunek, a nie o moje tlumaczenia (choc uwazam, ze sa
                                                    znosne - a w kazdym razie pracochlonne i przez to osobiste ;-)).

                                                    mk.

                                                    PS. Tak, ciagle zapominam, ze sobie zalozylem to konto i ze jestem teraz mk. a
                                                    nie -m-.
                                                  • maly.ksiaze Romaji, nie romanji 24.11.01, 02:51
                                                    Oczywiscie, przepraszam.

                                                    mk.
                                                  • Gość: Toi Re: proba wytrzymalosci bonobo IP: *.cm-upc.chello.se 24.11.01, 04:03
                                                    maly.ksiaze napisał(a):

                                                    > Jest mi niezmiernie przykro, ze musze Cie rozczarowac. Przeceniasz mnie.
                                                    > Tlumaczac na Polski posluguje sie zapisem romanji, czyli

                                                    A mnie wcale nie jest przykro i wcale nie jestem rozczarowana, w tej sekundzie
                                                    raczej zdumiona (dlaczego 'motek' i jak tam romans z malwa, eee, chcialam
                                                    powiedziec, roza ? ). Poslugiwanie sie przy tlumaczeniu 'zapisem zromanizowanym'
                                                    dokonan w moich oczach radykalnie nie umniejsza.



                                                    > > A Haiku podoba sie Toi prawie zawsze.
                                                    > Chodzilo mi o Haiku jako gatunek, a nie o moje tlumaczenia

                                                    Mnie tez. :))


                                                  • Gość: Toi Re: Sóplemęd - Haiku IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 18:08
                                                    Dziady czesc III swietne sa, wedlug Toi. Ale nie bylyby dzisiaj, rzecz jasna.
                                                    Wedlug Toi, i chyba nie tylko.
                                                  • Gość: Toi na temat Mickiewicza IP: *.cm-upc.chello.se 23.11.01, 23:29
                                                    Gość portalu: Toi napisał(a):

                                                    > Dziady czesc III swietne sa, wedlug Toi. Ale nie bylyby dzisiaj, rzecz jasna.
                                                    > Wedlug Toi, i chyba nie tylko.

                                                    Hmm, to sie mialo 'wyswietlic' nieco wyzej, w temacie Mickiewicz. bonobo o
                                                    wyrozumialosc prosze

                                                • Gość: bonobo Re: Sóplemęd - Haiku IP: 195.187.97.* 19.11.01, 11:31
                                                  W oryginale to jakoś krótko leci. Szkoda, że nie wiem, jak się to czyta, i na ile twoje tłumaczenie
                                                  oddaje istotę całości, tzn. nie tylko znaczenie słów, ale i cały tzw. bagaż kulturowy i językowy (nie
                                                  mówiąc o stronie graficznej samego języka). Nadal jednak twierdzę, że to było dosyć kiepskie -
                                                  banalne i ograne, ale biorąc pod uwagę datę powstania utworu mogę pokiwać ze zrozumieniem
                                                  głową.
                                                  Kiedyś miałem możliwość wysłuchania w Akademii Muzycznej w Warszawie koncertu
                                                  średniowiecznej (z punktu widzenia Europy) muzyki japońskiej. W przeciwieństwie do omawianego
                                                  wiersza, muzyka prezentowała się wspaniale - połowa tego, co grywa się obecnie na świecie, jest w
                                                  zasadzie wtórna.

                                                  Z pewnych osobistych względów (moja znajomość języka japońskiego jest raczej nieznajomością)
                                                  nalegałbym na ograniczenie się do tzw. kultury zachodniej. Cóż, niejezdem bardzo wy kżtauconi.
    • Gość: Trotula Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 23:34
      ...a tekst jest wziety z naglowka tegoz.
      • Gość: Clyde R. Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: 217.97.139.* 16.10.01, 12:19
        Hej Trotula!!!!
        Ogladasz moze nalogowo Krowe i Kurczaka???
        Bo pamietam taki odcinek o "mega-kocie", gdzie Kurczak opowiadal "straszna"
        historie:
        "Gdzie jest moja trotula, kto widzial moja trotule?"
        Pozdravka!
        Czerwony Diabel vel Clyde Radcliffe
        • Gość: Trotula Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 11.11.01, 12:56
          Krowe i Kurczaka pewnie, ze ogladam!!! Stad ten nick, nikt nie wie "co to
          trotula" i ja sama tez zreszta nie. A Red Guy jest uroczo nikczemny!!!
          Pozdro
          Trot.
          • Gość: Clyde R. Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: 217.97.139.* 13.11.01, 10:00
            Och tak!
            Red Guy jest wprost cudowny:
            Nazywam sie diabeł i jestem zły.
            Och dziś już nikt tak nie mówi;)

            Pozdravka dla wszystkich maniaków "Cow&Chicken"

            Clyde R. znany też jako Kurczak Bez Kości
      • Gość: Sajnóg Re: Flupy- jest (byl) taki zine IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.10.01, 14:46
        Nigdy nie widziałem tego zina. Wiersz jest z innego źródła a jego autorem
        jest "prawdziwy Sajnóg". Oczywiście nie wykluczone ze posłużył jakiejś
        undergroundowej redakcji za motto.
    • Gość: ona Re: IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 18.10.01, 14:08
      nooooooooooo, piekna dyskusja Panowie i Panie!!!!
      wyrazy uznania (tez Panie Sajnog)
    • Gość: dear Re: IP: 62.233.138.* 26.10.01, 06:12


      Ballada o Niezwyciężonym Lotniku.

      Motto : Zaprawdę powiadam ci facet - jeśli chcesz przejść przez ucho igielne,
      NIE BIERZ ZE SOBĄ SPŁUCZKI OD KIBLA !!!


      Walery Tykwa walczył wszędzie - w bitwach o Stalingrad i o Tobruk,
      o Monte Cassino i pod Lenino. Było mu wszystko jedno. Bombardował wszystkich
      bez wyjątku - czy to wroga, czy swoich.

      Nigdy nie mógł rozpoznać terenu, nad którym leciał.

      Nigdy nie umiał lądować i rozbijał samoloty jeden po drugim.

      Ale nikt nie umiał puszczać baniek nosem tak jak on!

      Kiedyś do nosa przykleił sobie gumę do żucia i wydmuchał balona,
      który zakrył pół nieba. Bronił go od strzałów nieprzyjacielskich myśliwców,
      którzy oślepieni cienką warstwą gumy na oczach pudłowali jak ślepcy.

      Złośliwi twierdzą, że kiedyś Walery przykleił sobie gumę do tyłka i piernął, i
      jeszcze większy balon powstał, a gdy pękł, wymarło pół Moskwy, ale to
      zazdrośnicy, nie umiejący docenić sztuki wojennej.

      Ale to wszystko było niczym w porównaniu z wyczynem, którego Walery
      Tykwa dokonał piętnastego stycznia czterdziestego czwartego roku!

      W tym dniu Walery zestrzelił samego Pana Boga!

      Otóż Pan Bóg wyleeeciał sobie by obejrzeć oblężenie Leningradu. Walery zrzucał
      żywność dla mieszkańców, zobaczył przed sobą Pana Boga i przestraszył się jak
      cholera - nigdy nie mógł rozpoznać tych giermanskich samoljetów. Wziął brodę
      Pana Boga na muszkę i puścił serię. Pan Bóg od razu zapalił się i
      spiiikooowaaał do ziemi.

      Walery odetchnął z ulgą. Strasznie zachciało mu się kupę, więc poszedł do kibla
      i wypróżnił się. Kupa Walerego poleciała w dół razem z paczkami z żywnością.
      Tymczasem samolot bez pilota wpadł w korkociąg i rozbił się o lód pokrywający
      jezioro Ładoga.

      W tej samej chwili Walery stanął u bram niebios trzymając jeszcze
      ową nieszczęsną spłuczkę od samolotowego kibla. Gdy tak czekał w kolejce,
      przeszedł obok niego Pan Bóg. Cały był osmalony, a broda jeszcze mu się dymiła.

      Miał szczęście, że Pan Jezus, lepszy niż gaśnica, odlał się na niego z góry w
      momencie, gdy zajmowała mu się koszula.

      I oto Pan Bóg przystanął - poznał Walerego - takiej twarzy się nie zapomina,
      szczególnie jeśli gościu przed chwilą cię zestrzelił. Walery nie należał do
      przystojniaków bynajmniej!

      Kwadratowa gęba, odstające uszy i na dodatek... czułki i macki w różnych
      dziwnych miejscach!

      -Obcy! No jednym słowem OBCY! - krzyknął Wszechmogący i zarykując się pobiegł
      przed siebie.

      Walery zaśmiał się złośliwie, po czym zdjął fałszywą głowę i odpalił silniki
      rakietowe ukryte w swoich nogach-atrapach. Naprawdę wyglądał jak spinacz
      biurowy, a niebo NIC go nie obchodziło.

      4 -11 IV 1993

      Spółka Chory, Zdrowy i... Gniady! NARAZ!

      przedstawia...

      Śmierć w zlewie

      Motto: Ale dzisiaj fajny bas bije w kiblu !!!


      Wiesiek podbiegł do zlewu i odkręcił krana! Strumień wody
      natychmiast urwał mu ręce, ale to nic, bo zamiast nich odrosły mu dwie giwery i
      zaczął rozpierdalać wszystko dookoła!!! Wpadł z rykiem do pokoju, w którym
      jebało czymś potwornym. Uniósł giwery i wtedy... coś straszliwego złapało go
      dupą za rękę!!! Tak! TAK!!! To zabiegł mu drogę rozpierdalający wszystko
      płonący betonowy mongoloid z zapaloną petardą w kroczu!

      - Coś za coś! Ręce za brodę!!! - ryknął i wbił mu francuza w czaszkę. Wybuchła
      niesamowita walka na noże z plastyku zajebane z baru! Wszystko się zgięło i
      wtedy Wiesiek odskoczył i odstrzelił rękę od mongoloida RAZEM Z PŁUCAMI!!!

      I wtedy z góry spadł na nich Etylowy Czesław, pół-człowiek, pół-kabura rycząc
      do taktu:

      Polaku i Angliku w jednym stali doku

      Polaku na górze, a Angliku z boku!!!

      i wyrwał z Wieśka kręgosłup, zaniósł go na siódme piętro i wykopnął na beton.


      I się skończyło! I kosmici zapierdolili wszystkich ludzi w mordę!!!
      Szefu kosmita bekał ryjem i rzygał nosem do gumowego termosa! U dupy dyndały mu
      dymiące czułki. Z gęby jebało cyklonem B na całego! Z dupy kopało prądem! I w
      końcu ten potworny mutant nadął się i wydzielił z człona BETONA!

      Betona?! Batona?! TO ONAA!!! BETONOWA LALA Z ŻELBETOWĄ CIPĄ WSTRZELI CI
      ZBROJENIE W PRZYRODZENIE!!! A jak nie, to Diabeł Boruta POCIĄGNIE CI FIUTA,
      chcesz chuju?

      Kosmita odpalił cykora z dwójki!!! I w tej chwili wystartowało mu
      lewe oko! Włączyło dopalacz i przyświrowało w dół. Kosmita z lekka oślepł i
      odpalił talerza z trójki eeeuuu, trójka!!! EUUUU, CZWÓRKA!!! EEEUUUUUUU!!!

      I PIERDOLNĄŁ W MAMUTA WPIERDALAJĄCEGO SZMATY POD OKNEM!!!

      Mamutowi zupełnie odchujało i wydzielił kupę z ucha!!!

      Kupa spadła na piasek, w którym pierdolili się Jachu i Bacha. Jachu ryczał w
      gębę Bachy, że

      KURWA WSZYSTKIE PALANTY BĘDĄ MIAŁY DOM I ŻONĘ I BĘDĄ ZAPIERDALAĆ BO
      SĄ TAK CHOLERNIE POJEBANI, A JA MAM CIĘ TUTAJ BACHA TY SUKO I PIERDOLĘ CIĘ JAK
      WYŻEŁ!!! Mmmyychchch....!

      Spojrzał na gównoszare wieżowce w oddali mieszczące betonowych
      dupków głupich ślepych przykrych jebiących potem z dupy i zaczął rzygać na
      piasek i rzygał, rzygał, Bachę obrzygał, wyrzygał jelita, wyrzygał dwa rowery i
      trzy kosze na śmieci i tą kurwa oponę co ją wczoraj nadmuchiwał i RZYGAŁ DALEJ!

      Wyrzygał wszystko i usiadł na betonowym grzybku obok. Cholernie trudno żyło mu
      się bez jelit, ale pierdolił to z biegu. I tylko Bacha mu już została, tylko
      Bacha...

      A Bacha właśnie wtedy puściła go w trąbę i wyszła z pluskiem z piaskownicy na
      powierzchnię cała zarzygana. W ogóle jej też się zbierało na odpał, bo rzygi
      nalały się jej do cipy i szczypało ją w kroczu. I wykupała się na chodnik! Po
      czym... zaintonowała!!!


      Jebie mi z dupy

      Jebie mi z cipy

      W kluposie mam polipy...


      Zawtórował jej Jachu:

      Jebie mi z chuja

      Szczynami wuja

      Jebie mi z trąby

      A w dupie mam bomby!!!


      Po czym zapiszczało mu w kroczu iż czas się odlać. Kiedy się odlewał, beton
      rozmiękł pod szczynami i Jachu zapadł się do dziury głową na dół. Z otworu od
      razu wypłynęly pancerne kajaki i zaczęły walczyć z dmuchanymi czołgami. W walce
      wyróżnił się kierowca parowca, który zapierdalał wszystkich z giwery, tak jak i
      kapitan autobusa, nucący pieśń bojową:


      Broda dupa noga

      Szyja gęba ręka

      ROZPIERDALA SIĘ!!!

      Z byka w dołek

      Z nogi w chuja

      Z piąchy w cyca!!!

      Głupie mordy dupków

      Małe głupie cipy

      Zasikane babcie

      Zasuszone dziadki

      Chujowe bobasy!!!


      Kapitan autobusa był skomplikowaną osobowością. Najpierw przytulał małego
      ptaszka wróbelka sikorkę i radośnie PISZCZAŁ razem z nim, a potem zaraz stał
      obok i rozpierdalał wszystko z karabina! Razem z sobą, piszczącym jeszcze na
      trawie. Kochał i nienawidził w jednej chwili!!! Wszystko przez to, że kiedy
      spytał się swojej pierwszej dziewczyny "Kochasz mnie?" zamiast odpowiedzi
      DOSTAŁ Z TREPA W JAJA!!! Wtedy właśnie dopadło go ogólne schujenie i krzyczał
      tylko przez okno

      "Rozjechałem swoją żonę!!!

      Rozjebało mi oponę!!!"

      po czym zaraz wpierdalał robala z dupy krasnala. I potem kiedy podrywał
      dziewczynę od razu coś było nie tak. A to z cipy jej jebało, a to z fotela
      jebało, albo jemu z gęby, jak zwykle, jebało!

      Raz jak zakochana Amelka przyszła mu do domu, OD DRZWI SCHWYCIŁ JĄ WPÓŁ,
      wepchnął do łóżka i skakał po nim póki nie pękło!! Rozgniecioną Amelkę wykopnął
      z szóstego piętra!!!

      Albo jak zakochana Birulka objęła go, a on ścisnął ją tak mocno, że pękły jej
      żebra i puścił, a gdy upadła wziął rozbieg i wykopnął ją za okno!!!

      Kapitan autobusa Bolas miał skrzywienie piłkarskie!!! Za dużo się naoglądał
      meczów na Hejzel!!!

      Zakochana Aurelka powoli ściągnęła staniczek i majte
      • Gość: bonobo bla, bla, bla IP: 195.187.97.* 26.10.01, 11:35
        Wiesz, nawet mi się nie chciało przeczytać tak długiego i nudnego posta. Wyślij dwuzdaniowe
        streszczenie, żeby wiedział, o co chodzi, to może sobie porozmawiamy.
        • Gość: renka flupy flodra IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 10:47
          Tylko floder moglby miec taaakie dlugie flupy.Tyle tego flupowania ,ze sie
          brzydko kojarzy (mnie osobiscie z gilami rozmazanymi na szklanym blacie stolu,
          przy ktorym siedza goscie "forum")
          • Gość: bonobo Re: flupy flodra IP: 195.187.97.* 16.11.01, 13:21
            Mniam, mniam, jakie masz pyszne skojarzenia. Rozumiem, że zapraszasz na flupobiad.
            • Gość: renka Re:zupa z flodra IP: *.home.cgocable.net 18.11.01, 05:13
              Ja raczej sie czuje zaproszona , a kto ten appetizer podal?
              • Gość: bonobo Re:zupa z flodra IP: 195.187.97.* 19.11.01, 11:43
                Kuchcik Sajnóg (vel jego uzurpator)? Ale wiesz, menu "Forum" proponuje też inne dania, w tym
                bezmięsne.
                • Gość: Ped Re:Co to jest sztuka ? IP: 212.191.70.* 22.11.01, 17:29
                  Jesli jest SZTUKA zrobic to co zrobiono to wtedy mamy
                  do czynienia z dzielem SZTUKI ! A narznac kupe i
                  wstawic w to amerykanska flage potrafi kazdy glupi ,
                  zatem nie jest to dzielo sztuki . Czy to nie po
                  marksistowsku proste ? Zbudowac WTC bylo sztuka , ale
                  je rozwalic juz sztuka nie bylo tylko aktem
                  barbarzynstwa i zbrodnia .
                  • Gość: bonobo Re:Co to jest sztuka ? IP: 195.187.97.* 23.11.01, 12:55
                    I jaki płynie z tego wniosek, panie Ped?
                    • Gość: Toi Ach tu jestes boski bonobo IP: *.cm-upc.chello.se 24.11.01, 04:11
                      A ja Ci ladnie odpisalam pare pieter wyzej wsrod jeleni i losi w tytule 'powrot
                      do tematu'...
      • Gość: fnoll Re: welka! IP: 195.150.224.* 23.11.01, 23:34
        w przeciwieństwie do bonobo przeczytałem wszystko :-))))

        zabawny tekst, absurd goni nonsens, taką rubrykę w gazecie czytałbym zawsze,
        dajmy na to utrzymane w tym klimacie historyjki parlamentalne, jak to chłopakom
        i paprotkom po gabinetach płynie czas

        baaaardzo odprężające - głupota w czystej postaci i homeopatycznych dawkach jak
        szczepionka na sieriozne duractwo co się nadyma i przytłacza?

        chyba ruszę dyńką i wydzielę sobie parę dawek na zapas, a jak wydzielę to się
        podzielę

        pzdr!

        fnoll
        • Gość: Toi Re: welka! IP: *.cm-upc.chello.se 24.11.01, 04:46
          Idzcie wy sobie obaj z bonobo na piwo, na co wam reszta towarzystwa; fnoll,
          jestes jedynym, ktory nie splonie w intelektualnych fajerwerkach bonobo
          uprzednio podduszony Jego geniuszem. Nie dzieki fnolla geniuszowi bynajmniej, o
          nie, ten albowiem z geniuszem poprzednika rownac zadna miara sie nie moze, ale
          dzieki przeciwpozarowemu arsenalowi srodkow za przeproszeniem leksykalnych.

          A my tu sobie z motkiem alias malym ksieciem oraz z kwieto moze
          pografomanimy 'haiku', poczytamy innych grafomanow i saczac zubrowke z sokiem
          jablkowym kontynuowac bedziemy mila a prymitywna pogawedke na temat jeleni,
          losi i Indian. Oraz subiektywnych doznan artystycznych.

          Toi bardzo juz spiaca i coraz wolniej myslaca, i mimo przerwy na herbatke
          odczuwajaca, ze grafomanskie natchnienie ja opuszcza. Adijos
        • Gość: bonobo We: rsalka! IP: 195.187.97.* 26.11.01, 10:47
          Co, ja nie przeczytałem wszystkiego?

          No fakt, dzieła Lenina jakoś opuściłem.
          • Gość: fnoll Bo: nobo IP: 195.150.224.* 26.11.01, 17:53
            Gość portalu: bonobo napisał(a):

            > Co, ja nie przeczytałem wszystkiego?

            w poscie dokladnie sprzed miesiaca w ktorym sie odniosles do dziela chyba
            zacytowanego przez dear napisales:
            "Wiesz, nawet mi się nie chciało przeczytać tak długiego i nudnego posta"

            a ja w poscie "re:welka" komentowalem wlasnie ten sam post dear

            to juz chyba wiadomo, ze nie o lenina chodzilo ? ;-)

            (i tak ci nie wierze)

            pzdr!

            fnoll
            • Gość: bonobo ledwo piszę, bo tak mi się ręce trzęsą IP: 195.187.97.* 29.11.01, 09:51
              Człowieku, kolejny raz wbijasz mi nóż w serce aż po samą rękojeść! O Boże, moje naczynia
              wieńcowe!

              No dobrze, raz zdarzyło mi się trochę nie przeczytać fragmentu kawałka czyjegoś postu.

              Pa-pa.
              • Gość: fnoll pędzę z melisą IP: 195.150.224.* 29.11.01, 10:29
                Gość portalu: bonobo napisał(a):

                > No dobrze, raz zdarzyło mi się trochę nie przeczytać fragmentu kawałka czyjegoś
                > postu.

                a co gorsza - bezwstydnie się z tym afiszowałeś!

                ale ze względu na stan zdrowia twój proces w tej sprawie zostaje umorzony :-)

                nazwijmy to happengiem o małej szkodliwości społecznej ;-)

                pzdr!

                fnoll
              • Gość: fnoll pędzę z melisą IP: 195.150.224.* 29.11.01, 10:30
                Gość portalu: bonobo napisał(a):

                > No dobrze, raz zdarzyło mi się trochę nie przeczytać fragmentu kawałka czyjegoś
                > postu.

                a co gorsza - bezwstydnie się z tym afiszowałeś!

                ale ze względu na stan zdrowia twój proces w tej sprawie zostaje umorzony :-)

                nazwijmy to happeningiem o małej szkodliwości społecznej ;-)

                pzdr!

                fnoll
    • Gość: elve Plagiat???!!!! IP: *.devs.futuro.pl 29.11.01, 14:43
      Gość portalu: Sajnóg napisał(a):

      > -mam flupy-usłyszałem
      > od dziewczyny i myślę: co?
      > -co? pytam
      > -no, leci mi z pizdy.

      Sajnóg, przeciez to nie Twoje!!!
      Czytalam to dobrych pare lat temu!
      Chyba ze to ty jestes ta kobieta co to napisala...

      • Gość: bonobo Re: Fluplagiat???!!!! IP: 195.187.97.* 06.12.01, 12:45
        A jak się ta pani nazywała?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka