niepokorna_
06.06.04, 14:29
Naturalnosc to wada, czy zaleta, a moze tchorzostwo?
Naturalnosc, czyli prostota - nie mylic z prostactwem, ktore czasem sie
zdarza nawet aspirujacym do miana inteligenta , a co dopiero intelektualisty.
Dla mnie iloraz inteligencji wiaze sie scisle z bogactwem slownictwa i
rodzajem uzywanych slow, ale w sensie umiejetnosci formulowania prostych
zrozumialych ogolnie zdan i zwrotow , a jednoczesnie bez uzywania slow
ogolnie uznanych za wulgaryzmy.
Obecnie modnym, zdawac by sie moglo, jest byc agresywnym, zlosliwym, wrecz
wulgarnym.
Internetowy "intelektualista" to ktos, kto nie wdajac sie w dyskusje jednym
wpisem zamknie usta oponentowi. Taka riposta powinna miec na celu jedno:
koniecznosc zniszczenia, ponizenia, utytlania w blocie wulgaryzmow i w
efekcie zdyskredytowac przeciwnika.
Jesli odpowie tym samym to dyskusja w tej formie potoczy sie niczym
tasiemiec, jesli nie odpowie to tchorz.
Czemu to ma sluzyc? Podkresleniu wlasnej nieomylnosci ,czy raczej checi
manipulowania otoczeniem.
Ktos powie, ze taka osoba jest szczera, nie uznaje obludy, wali prosto w
oczy co mysli.
Dla mnie jest aroganckim prostakiem, ktory nie potrafi sie zachowac w
miejscu publicznym.
Musze tu wyjasnic jedna kwestie. Ten temat nie jest z cyklu n/t 1025 - w
roku 2003, ani 786 w 2004 - jak wynika ze statystyk. Jesli moge prosic to
o odniesienie sie do zjawiska z pominieciem personalnych wycieczek co do
niektorych osob z Forum.
Dziekuje:)