nie daje sobie rady...

IP: 217.153.149.* 09.06.04, 13:59
nie daję sobie rady:
mąż bardzo powanie chory + tesciowa która się mną wogóle nie interesuje, dla
niej moja osoba i mój telefon nie istnieje + szefowa bez serca
    • charmaine Re: nie daje sobie rady... 09.06.04, 14:01
      Ciesz się z powodu braku zainteresowania teściowej Tobą:)

      Nie możesz nigdzie wyjechać? Chociażby na weekend? Odpoczniesz, pomyslisz?
      A przyjaciele?
      • Gość: m_g Re: nie daje sobie rady... IP: 217.153.149.* 09.06.04, 14:38
        dzięki.

        może powinnam się cieszyć ale boli mnie, że dwa lata po slubie a już dla niej
        nie istnieje tylko jej syn.

        wyjechać nie mogę ze wzgędu na chorobę męża.
        • procesor Re: nie daje sobie rady... 10.06.04, 22:07
          Teściowa jak tesciowa, lepiej że za bardzo sie nei interesuje.

          Zreszta - czy to dziwne, że bardziej obchodzi ja syn - skoro piszesz, że twój
          mąż jest ciężko chory?? Dziwne jest raczej , że nie współpracuje jakos z toba w
          opiece przy nim (a może jednak??)

          Wyjazd niemożliwy ale jeśli chcesz być naparwdę mężowi pomocna - musisz zadbać
          o SIEBIE. Musisz zadbać o wypoczynek i relaks. Dzięki temu będziesz maiał
          więcej sił.

          Rodzina i przyjaciele bardzo mogą być pomocni. Choć jedno popołudnie dla
          siebie - a najlepiej codziennie choc z pół godziny przeznaczone tylko
          na "zajęcie sie sobą". Albo choćby leżenie brzuchem do góry.
    • kvinna Nie zamykaj się w sobie 09.06.04, 14:38
      Pogadaj z kimś.
      Ty wyciągnij pierwsza rękę.

      Nawet jeśli to jest "tylko" pani sprzedająca marchewkę. Nie musisz opowiadać
      jej o problemach, ale głupie otworzenie ust rozluźni mięśnie. Serio.
    • Gość: m_g Re: nie daje sobie rady... IP: 217.153.149.* 14.06.04, 15:56
      powiedzcie czy to normalne??...

      mój mąż powaznie choruje.
      Wiem, ze teraz moje wsparcie jest najważniejsze. Kocham go bardzo i staram się
      jak moge byc przy nim, żeby czuł że jestem i że bedę z nim zawsze.
      Jednak od kilku dni plątaja mi się po głowie różne mysli. Analizuję
      przeszłość - co by było gdybym jednak nie zdecydowała się być z nim(wcześniej
      też chorował i biorąc ślub zdawałam sobie sprawe, że może nastąpić nawrót
      choroby), czy z nimym mężczyzną byłabym szczęsliwa? Zastanawiem się też czy
      powinnam założyc rodzinę?
      Widzę przyszłośc tylko w czarnych kolorach.

      Kocham go bardzo. Wydawało mi się że byłam przygtowana na to, że choroba moze
      wrócić ale chyba mnie to przerosło.
      Co o tym sadzicie? czy byliscie w podobnej sytacji??
      • Gość: awionetka Re: nie daje sobie rady... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 16:02
        nie byliśmy w podobnej sytuacji
        pewnie dlatego łatwo radzić

        jeśli go kochasz to schowaj te wątpliwości głęboko w kieszeń i pomyśl o nim a
        nie o sobie

        buźka
    • mskaiq Re: nie daje sobie rady... 15.06.04, 08:04
      Jesli Go kochasz to znajdziesz sile w milosci. To wielka sila, przynosi rowniez
      wiele satysfakcji i radosci.
      Te mysli o ewentualnym odejsciu prowadza do nikad bo przeciesz kochasz
      Czlowieka z ktorym jestes, trudno wtedy zbudowac inny zwiazek bo co bedzie Cie
      w nim laczylo z druga osoba.
      Z tesciowa tez moze wszystko sie rozwiazac szczegolnie wtedy kiedy bedziesz
      razem z Jej Synem pomimo choroby. Twojego wysilku nie bedzie mozna ignorowac.
      Serdeczne pozdrowienia.
Pełna wersja