Dodaj do ulubionych

Utrata nadziei, myśli samobójcze

06.05.12, 20:59
Świetnie, znów mnie dopadło. :/ 4 dni wolnego, ambitne plany... i cały ten czas poświęciłem na piciu i siedzeniu w necie. A teraz zdałem sobie sprawę z tego, jaki jestem beznadziejny, czuję do siebie wstręt, mam ochotę się zabić. Zrozumiałem już, że nie ma dla mnie nadziei. Kurwa, przechlałem cały długi weekend i teraz już wiem, że nigdy niczego nie osiągnę. Miałem czytać, pracować i nadrabiać zaległości.

Powiedzcie mi: dlaczego niektórzy rodzą się tak bardzo zjebani? Czy da się w ogóle z tego syfu wyjść, czy już zawsze tak będzie, raz trochę lepiej, raz trochę gorzej, ale nigdy dobrze? Nie mam już nadziei, że kiedykolwiek będzie choćby w miarę dobrze. Nie wierzę w to.
Obserwuj wątek
    • 11111 Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 21:01
      Następnym razem powiedz wcześniej, to razem sobie przy Skypie popijemy.
      • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 21:11
        > Następnym razem powiedz wcześniej, to razem sobie przy Skypie popijemy.

        Marna pociecha. Ja pie..., rano wstawałem, jadłem śniadanie, otwierałem browar, i potem już leciało. Nie wiem, gdzie mi się podziały te 4 dni. Jak piasek przez palce mi czas przelatuje.
        • 11111 Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 14:05
          Skoro udzielasz się aktywnie na forum to chyba lubisz sobie pogadać?
    • jedr-ek28 Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 21:48
      Tobie ktoś kiedyś przykleił jakąś naklejkę na czoło ze złym słowem na Twój temat?
      • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 21:57
        > Tobie ktoś kiedyś przykleił jakąś naklejkę na czoło ze złym słowem na Twój temat?

        Nie było takiej potrzeby, z naklejką czy bez niej jestem za przeproszeniem zjebem, i nic tego nie zmieni. Próbowałem pracować nad sobą, ale to nic nie daje. Po prostu, jeden rodzi się normalny, a drugi nie. Na mnie padło i im prędzej się z tym pogodzę, tym lepiej dla mnie. Tylko że ja nie umiem się z tym pogodzić, w tym sęk.
        • mona.blue Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 21:59
          Jak sie samemu sobie nie radzi to dobrze jest szukac terapii albo grup wsparcia.
          • jedr-ek28 Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:05
            Wygoogluj Psychterapia xxx, gdzie xxx to nazwa miejscowości, w której mieszkasz i zapisz się na terapię, aby się lepiej poczuć z samym sobą. Warto!
          • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:08
            > Jak sie samemu sobie nie radzi to dobrze jest szukac terapii albo grup wsparcia

            I co mi to da? Moje problemy są zbyt poważne, tu żadna terapia nie pomoże. Borykam się z tymi problemami od 7 lat, w tym mam za sobą dość poważny epizod depresyjny (nieleczony). Nie wiem, czy w tej chwili mam depresję, czy nie, nie potrafię tego stwierdzić, ale dobrze nie jest. Fatalnie niskie poczucie własnej wartości, prokrastynacja, poczucie winy, niestabilny nastrój, myśli samobójcze i tak dalej, wszystko po kolei - kto niby z czegoś takiego wyszedł? Nie wierzę, że można z tego wyjść, mam prawie 30 lat, co jeszcze niby mogę zmienić? Leczyć to sobie można lekką depresję, ale jak wszystko jest nie tak, to już raczej się tego wyleczyć nie da, tak jak nie da się wyleczyć zespołu Downa albo karłowatości.

            Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego akurat mnie to musiało spotkać, a nie kogoś innego.
            • rzeka.suf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:16
              taka karma ;)
            • mona.blue Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:29
              Można wyleczyć bardzo poważne sprawy, tylko wymaga to czasem długiej pracy. Ale w sumie jesteś jeszcze młody, szkoda zmarnować sobie całe życie Jeżeli to depresja to można wspomóc sie lekami.
              • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:40
                > Można wyleczyć bardzo poważne sprawy, tylko wymaga to czasem długiej pracy.

                Trudno mi sobie to wyobrazić. Jeśli ktoś ma taką skłonność, to ma, nie pozbędzie się jej raczej. Zresztą depresja depresją, z tym mogę jakoś żyć - ale kto się wyleczył z prokrastynacji? Nikt. Tego się nie da wyleczyć.

                > Ale w sumie jesteś jeszcze młody, szkoda zmarnować sobie całe życie

                Jestem stosunkowo młody, ale już na tyle stary, że nic nie osiągnę. Nie naprawię sobie głowy, nie zwalczę tego cholernego odkładania wszystkiego na później. Zresztą moje życie to i tak pasmo porażek i męczarnia, jest zmarnowane tak czy inaczej.

                Powiedz mi, jak to jest: czytam obecnie piekielnie ciekawą, choć trudną książkę. Bardzo chcę ją solidnie przestudiować, naprawdę tego chcę. Czemu w takim razie wybieram zamiast tego oglądanie kretyńskich filmików na YouTube? To jest jakaś paranoja. Kładę się spać z silnym postanowieniem, że jutro będzie inaczej, wstaję... i nagle się robi wieczór, a ja nic nie zrobiłem, cały dzień zmarnowany. I tak zmarnowałem już całe lata. Mam ochotę sobie palnąć w łeb jak o tym myślę.
                • mona.blue Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:59
                  co_to_za_taki_swiat napisał:

                  Zresztą depresja depresją, z tym mogę jakoś żyć - ale kto się
                  > wyleczył z prokrastynacji? Nikt. Tego się nie da wyleczyć.

                  Ale szkoda żyć z depresją, jak można zyć lepiej, a jeszcze czytając Ciebie to jesteś na prostej drodze do uzaleznienia. Z prokastynacji mozna sie wyleczyć, sama jestem najlepszym przykładem (może jeszcze nie do końca mi sie udało, ale juz w dużej mierze).
                  >
                  > Jestem stosunkowo młody, ale już na tyle stary, że nic nie osiągnę. Nie naprawi
                  > ę sobie głowy, nie zwalczę tego cholernego odkładania wszystkiego na później. Z
                  > resztą moje życie to i tak pasmo porażek i męczarnia, jest zmarnowane tak czy i
                  > naczej.
                  >
                  Zawsze jest szansa na zmianę, tylko przede wszystkim trzeba zmienic swoje myslenie, bo bez tego to nie da rady.

                  > Powiedz mi, jak to jest: czytam obecnie piekielnie ciekawą, choć trudną książkę
                  > . Bardzo chcę ją solidnie przestudiować, naprawdę tego chcę. Czemu w takim razi
                  > e wybieram zamiast tego oglądanie kretyńskich filmików na YouTube? To jest jaka
                  > ś paranoja. Kładę się spać z silnym postanowieniem, że jutro będzie inaczej, ws
                  > taję... i nagle się robi wieczór, a ja nic nie zrobiłem, cały dzień zmarnowany.
                  > I tak zmarnowałem już całe lata. Mam ochotę sobie palnąć w łeb jak o tym myślę
                  > .
                  Bo człowiek jest z natury leniwy, to normalne. Zęby osiągnąć coś wartościowego trzeba nieźle sie namęczyć, walczyć z sobą, nie zawsze nas na to stać, czasem jest lepiej, czasem gorzej.
                  • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 23:19
                    > jeszcze czytając Ciebie to jesteś na prostej drodze do uzaleznienia

                    Od alkoholu? Nie... raczej nie. Wiem, każdy tak mówi, ale kiedyś, kilka lat temu, miałem okres, że piłem więcej i się nie uzależniłem. Zresztą na co dzień nie piję zbyt wiele alkoholu, teraz przez ten długi weekend tak jakoś. W każdym razie ani depresja, ani alkohol mi nie przeszkadzają w życiu tak, jak prokrastynacja.

                    > Bo człowiek jest z natury leniwy, to normalne.

                    Prokrastynacja i lenistwo to nie jest to samo. Ja nie jestem leniwy, to nie jest dobre określenie. Po prostu odkładam na później to, na czym najbardziej mi zależy. Wiem, że to brzmi jak absurd - i słusznie, bo to jest absurd - ale tak to niestety wygląda. Stosy nieprzeczytanych książek, nieukończone projekty, nieprzestudiowane zagadnienia, ciągłe zaległości... Nie mogę tak dłużej żyć, albo mi się uda to przezwyciężyć (w co wątpię), albo żegnam się z tym światem, którego i tak w gruncie rzeczy nienawidzę, podobnie jak siebie.
                    • rzeka.suf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 23:28
                      no ale rodzice przeciez nalegaja zebys zyl. co z tym fantem?
                      • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 23:37
                        > no ale rodzice przeciez nalegaja zebys zyl. co z tym fantem?

                        O, proszę. Jaka pamięć! ;) No właśnie nie wiem, co z tym fantem. Nierozwiązywalny problem jak dla mnie.
                        • anty-cialo Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 18:43
                          Za co nienawidzisz świat i sobie, ale tak konkretnie
    • rzeka.suf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:31
      moze postaraj sie siebie nie nienawidzic za to, co schrzaniles, bo ta samopogarda skrzydel ci nie doda, raczej skloni do siegniecia po kolejne piwo, do poddania sie. to nie znaczy, ze masz popadac w jakies samouwielbienie 'mimo wszystko'. zwyczajnie, jutro znowu sprobuj byc lepszym, zrobic cos z tego, co zaplanowales.
      • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:44
        > jutro znowu sprobuj byc lepszym, zrobic cos z tego, co zaplanowales.

        Każdego dnia próbuję. Od wielu lat. A o ile mnie pamięć nie myli, to wykonywanie z uporem maniaka tego samego eksperymentu i oczekiwanie odmiennych rezultatów nazywamy szaleństwem. Chyba wypada się poddać.
        • rzeka.suf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:51
          nie, to nazywamy glupota.
          ale jesli sie poddasz, to tez nic nie ugrasz. wiec moze jednak tutaj madrzej byloby wybrac glupote.
    • rzeka.suf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 22:55
      napisz nam cos o swoim dziecinstwie, o tym jacy sa i jacy byli twoi rodzice. to moze byc ciekawe dla roznych forumowych sępow - analitykow.
      • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 23:06
        > napisz nam cos o swoim dziecinstwie, o tym jacy sa i jacy byli twoi rodzice

        No właśnie dzieciństwo miałem normalne, rodziców też. Ale fakt faktem moje problemy zaczęły się wcześnie, już w szkole. Miałem chyba coś w rodzaju lekkiego ADHD... nie wiem, czy to było to... w każdym razie miałem poważne problemy z koncentracją uwagi, planowaniem pracy, konsekwencją, wytrwałością itp.

        Obawiam się, że ja po prostu mam jakieś zmiany w mózgu. Coś jest ze mną ewidentnie nie tak. Tego się nie da ani obejść, ani przeskoczyć. Dam sobie oczywiście, po raz setny, kolejną szansę, ale skończy się tak samo jak zwykle.

        > to moze byc ciekawe dla roznych forumowych sępow - analitykow.

        W to akurat nie wątpię. Znam tę teorię, że za większość problemów psychicznych odpowiada dzieciństwo, ale raczej krytycznie do niej podchodzę.
        • rzeka.suf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 23:26
          normalne, normalne, ale jak bys scharakteryzowal psychologicznie matke, ojca, relacje miedzy nimi, ich relacje z toba, z ewentualnym twoim rodzenstwem?

          ja jak dotad jestem przekonana, ze za to jaka jestem odpowiada wlasnie moje dziecinstwo / no i wszystko pozniej tez/. fajnie byloby przezyc je jeszcze raz calkiem inaczej i troche inaczej, zeby porownac produkt finalny, powiedzmy.


          zmian w mozgu tez na forum nie wykluczymy ;)
          a poza tym powiedz: poddasz sie i co? jak to sobie dalej wyobrazasz, to swoje zycie po poddaniu sie ?
          • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 23:42
            > normalne, normalne, ale jak bys scharakteryzowal psychologicznie matke, ojca,
            > relacje miedzy nimi, ich relacje z toba, z ewentualnym twoim rodzenstwem?

            Naprawdę nie sądzę, żeby cokolwiek tutaj mogło mieć wpływ na to, jaki jestem. Już prędzej to, że dostałem po dupie w związkach z kobietami, ale to też raczej miało wpływ tylko na poczucie własnej wartości i stany depresyjne. A prokrastynację po prostu mam.

            > ja jak dotad jestem przekonana, ze za to jaka jestem odpowiada wlasnie moje dziecinstwo

            A jaka jesteś i z czym masz kłopoty?

            > a poza tym powiedz: poddasz sie i co? jak to sobie dalej wyobrazasz, to swoje
            > zycie po poddaniu sie ?

            Wiele się nie zmieni. Po prostu będę pracował, by zarabiać na chleb, i tyle. Bez myśli, że muszę się rozwijać, że muszę coś osiągnąć itd.
            • rzeka.suf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 00:18
              no, ale wedle teorii o wplywie rodzicow, to dostawanie po dupie od kobiet, wcale nie jest pierwsza przyczyna. chronisz rodzicow przed krytyka, bo jesli stracisz ich dobry wizerunek, zabraknie ci brzytwy do chwytania sie w czasach samobojczych...
              / mysle, ze doktor freud albo jakis inny bylby tu ze mnie dumny ;)/

              jestem moze troche podobna do ciebie albo bylam kiedys wczesniej. moze jeszcze bede, kto wie. chcialam zatem porownac. znalezc ewentualny wzor, ktory i tak mozna by zanegowac, z powodu tych odmiennosci wlasnie. i wielosci danych.

              'Wiele się nie zmieni. Po prostu będę pracował, by zarabiać na chleb, i tyle. Be
              > z myśli, że muszę się rozwijać, że muszę coś osiągnąć itd.'

              taa, zatem i bez nadziei, ze dzieki osiagnieciom staniesz sie atrakcyjny towarzysko..... czyli totalna wegetacja

              • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 00:42
                > no, ale wedle teorii o wplywie rodzicow, to dostawanie po dupie od kobiet, wcale
                > nie jest pierwsza przyczyna.

                Może, ale akurat to mi najbardziej popsuło psychikę chyba, tak mi się wydaje.

                > chronisz rodzicow przed krytyka, bo jesli stracisz
                > ich dobry wizerunek, zabraknie ci brzytwy do chwytania sie w czasach samobojczych...

                Tzn. że co? Że w rzeczywistości wcale nie chcę się zabić, a tylko tak mówię, że to przez rodziców nie mogę?

                > / mysle, ze doktor freud albo jakis inny bylby tu ze mnie dumny ;)/

                Dr. Freudowi to już może dajmy spokój, zasłużył na odpoczynek. ;)

                > taa, zatem i bez nadziei, ze dzieki osiagnieciom staniesz sie atrakcyjny towarzysko.....
                > czyli totalna wegetacja

                Tak, wegetacja. Ale i tak wegetuję. A problemach towarzyskich to nawet chwilowo nie wiedzieć czemu zapomniałem.
                • rzeka.suf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 00:59
                  bo ja wiem, jestem juz bardzo zmeczona, wiec tak zarzuce co mi tam indoktrynacja pogrywa:
                  chronisz rodzicow, gdyz boisz sie utraty ostatniego bastionu czegos wartosciowego, pozytywnego w twoim zyciu. tak, chcesz zyc, to naturalne, nie wiem, moze niegodne prawdziwie wznioslego czlowieka ;], ale calkiem naturalne.
                  ale - dalszy ciag wnioskow z dogmatu - ewentualne odbrazowienie rodzicow, pomogloby ci przewartosciowac twoj swiat tak, ze gdzie indziej niz dotad zaczalbys dostrzegac pozytywy, znalazlbys inne, mniej koslawe moze drogi wyjscia z sytuacji, rozwiazania zyciowe.
                  • co_to_za_taki_swiat Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 07:45
                    > chronisz rodzicow, gdyz boisz sie utraty ostatniego bastionu czegos wartosciowego,
                    > pozytywnego w twoim zyciu.

                    Nikogo nie chronię, po prostu nie uważam, żeby cokolwiek w dzieciństwie mogło być źródłem moich problemów. Moi rodzice nie byli wobec mnie ani zbyt wymagający i surowi, ani zbyt liberalni. Ponadto nie przypominam sobie żadnych traum z dzieciństwa czy czegoś takiego.

                    Stosujesz typową sztuczkę speców od psychoanalizy: jak ktoś nie potwierdza tezy, to tylko dlatego, że "wypiera" albo stosuje inne mechanizmy obronne. No w ten sposób to można wszystko udowodnić.
                    • rzeka.suf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 11:41
                      nie stosuje zadnych psychoanalitycznych sztuczek, bo nie mam tezy do udowodnienia. a nawet bardziej interesujace wydaje mnie jej obalenie.
                      co wiecej, podejrzewam, ze w kazdym dziecinstwie mozna znalezc jakies wpadki rodzicow, gdyz nikt nie jest doskonaly. niestety, moje dziecinstwo kompletnie nie nadaje sie do obalania tezy o wplywie rodzicow na skrzywienia psychiczne dziecka ;)
                • lifeisaparadox Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 01:35
                  co_to_za_taki_swiat napisał:

                  > no i tak chce mi się kupę, ale nie pójdę do kibla, a później przechodzi mi ochota. sam już nie
                  > wiem czy jestem upośledzony że nie idę się wyrobić tak jak każdy normalny człowiek?
                  > czy już nie ma
                  > dla mnie nadziei na tym świecie? i znowu chce mi się kupę, ale nie chce mi się iść jej zrobić.
                  > jestem beznadziejny, zabiję się, tylko też mi się nie chce

                  Drogi kolego, osobiście uważam że problem tkwi w dzieciństwie. Jest taki syndrom, syndrom analnej probówki, gdy kosmici porywają dzieci i wtykają im różne dziwne urządzenia do pomiarów i potwornych badań. Musisz przejść hipnozę regresywną, bo być może tu tkwi problem!
        • jeriomina Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 06.05.12, 23:28
          Zrób badania. Jeśli podejrzewasz zmiany w mózgu.
          Moim zdaniem nie ma co zwalać na to, że "już tak mam", jeśli nie masz stwierdzonej jednostki chorobowej. A nawet jeśli masz ją stwierdzoną, należy leczyć. Nigdy nie wolno się poddawać.
          A jak Ci się uda i się podniesiesz chociaż trochę, to potem już działa jak koło zamachowe i samo napędza Twoje lepsze samopoczucie, gdy widzisz z iloma rzeczami się uporałeś. Wiem z doświadczenia.
          • lifeisaparadox Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 00:35
            Może histeria na własnym punkcie?
    • jan_stereo Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 02:31
      Picie alkoholu dziala depresyjnie, w sumie to trudno abys sie czul po tym radosnie.

      ps. generalnie to jak masz ambitne plany to je wykonuj, jesli to jest w Twojej mocy. Zjebanosc nie polega tu bowiem na Twojej sytuacji, tylko na jej traktowaniu, czy tez raczej nicnierobieniu z racji koniecznego wysilku. Moze jakies mniej ambitne plany sobie zapodaj, wykonaj, posmakuj sukces, nastepnie podniesc poprzeczke i tak az Ci wejdzie w krew, ta swiadomosc ze sie da i mozna.
      • renkaforever Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 06:23
        Prokrastynacja to zwyczaj, ktory mozna zmienic, tylko trzeba ustalic przyczyny odkladania spraw na pozniej. Moze to brak dobrego planowania zajec, ustalenia wlasciwych priorytetow, brak wlasciwej organizacji czasu. Trudno ci sie skoncentrowac.. watpie, bo czytasz ksiazki. Sprobuj zrewidowac swoje priorytety, ale rowniez zastanow sie, czy wlasciwie organizujesz sobie czas.. chociaz wiem, ze nie .. bo przeciez dla kogo mialbys ten czas wlasciwie organizowac? czy to warto? brak organizacji czasu wynika z braku szacunku do niego, a to wynika z braku szacunku do siebie. Brak szacunku do siebie to rezultat stawiania sobie za wysokich wymagan, wskutek czego albo sie nic nie robi, albo sie odwleka sprawy, albo sie je wykonuje byle jak , bo sie nie potrafi, bo za duzo sie bierze na te slaba lepetyne. Zmniejszenie wymagan, zmniejszenie zadan, podzielenie ich na male etapy, latwe do wykonania to lepsza organizacja czasu i wlasciwie gwarantuje wykonanie projektu. Kazdy projekt mozna wykonac, trzeba tylko ustalic wlasciwa strategie. Wlasciwie ustalic priorytety i zorganizowac czas. Jezeli i tego ci sie nie chce zrobic, to moze pomysl jaka bedzie twoja nagroda za to..co za ulga cie czeka.
        Niespelnione ambicje i oczekiwania rodza frustracje, a mozliwosci i talenty sa ograniczone i trzeba to umiec zaakceptowac.
        • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 07:53
          > Moze to brak dobrego planowania zajec, ustalenia wlasciwych priorytetow,
          > brak wlasciwej organizacji czasu.

          Z tym mam problem bez wątpienia.

          > Trudno ci sie skoncentrowac

          Nie aż tak, w dzieciństwie miałem trudności z koncentracją uwagi, podejrzewano nawet u mnie ADHD. Nadal to nie jest moja mocna strona, ale teraz te kłopoty są dużo mniejsze i raczej nie występują jeśli mnie coś interesuje.

          Aha, dochodzi w moim przypadku jeszcze perfekcjonizm.

          > Brak szacunku do siebie to rezultat stawiania sobie za wysokich wymagan,

          Prawdę mówiąc to trudno mieć szacunek do samego siebie będąc mną. Jestem bardzo nieudanym egzemplarzem i na ogół czuję się jak robak.

          > Niespelnione ambicje i oczekiwania rodza frustracje, a mozliwosci i talenty sa
          > ograniczone i trzeba to umiec zaakceptowac.

          Nie potrafię tego zaakceptować. Chciałbym zrobić mnóstwo rzeczy, a wiem, że ich nie zrobię, i w efekcie nie robię nawet części, co mnie dodatkowo frustruje. Błędne koło.
          • 7zahir Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 08:42
            Nie sadzisz, że zamiast użalać sie nad sobą
            powinieneś coś zrobić ze swoja chorobą o nazwie alkoholizm?

            Poczytaj na forum Uzależnienia.
            Na poczatek może w tym watku:

            forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83726447,HALT_.html
            • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 09:44
              > Nie sadzisz, że zamiast użalać sie nad sobą
              > powinieneś coś zrobić ze swoja chorobą o nazwie alkoholizm?

              Nie sądzę, ponieważ nie jestem uzależniony od alkoholu. Poza tym pomiędzy okresowym nadużywaniem alkoholu (w moim przypadku zdarza się to niezmiernie rzadko, chociaż przyznaję, że w ten weekend odrobinę przesadziłem) a chorobą alkoholową, którą sugerujesz, jest jednak pewna różnica.

              > Poczytaj na forum Uzależnienia

              Nie, ponieważ nie jestem od niczego uzależniony. Mam już tyle rzeczywistych problemów z psychiką, że naprawdę nie będę na siłę dokładał sobie nowych.
              • 7zahir Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 09:57
                Twoja odpowiedź jest typowa dla mechanizmu obronnego alkoholika:
                www.alkoholizm.akcjasos.pl/146.php
                Zrób sobie testy bez oszukiwania samego siebie :
                www.alkoholizm.eu/?sel=testy
                • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 10:11
                  > Twoja odpowiedź jest typowa dla mechanizmu obronnego alkoholika:

                  Ta odpowiedź jest również typowa dla kogoś, kto nie jest alkoholikiem. :)

                  > Zrób sobie testy bez oszukiwania samego siebie

                  To, że spędziłem jeden długi weekend na spijaniu browarów to naprawdę trochę mało, żeby stwierdzić u mnie problem z alkoholem, a co dopiero chorobę alkoholową. Wyciągasz pochopne wnioski na podstawie jednego postu, pewnie wyobrażasz sobie, że wpadłem w ciąg czy coś takiego. Nie, po prostu zmarnowałem mnóstwo czasu na bezproduktywnym siedzeniu przed komputerem i popijaniu piwa. Jakbym pił colę albo herbatę, to wyszłoby na to samo. To patologiczne marnotrawienie czasu jest moim problemem, a nie te kilka piw raz na ruski rok.
                  • 7zahir Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 10:24
                    co_to_za_taki_swiat napisał:

                    > > Twoja odpowiedź jest typowa dla mechanizmu obronnego alkoholika:
                    >
                    > Ta odpowiedź jest również typowa dla kogoś, kto nie jest alkoholikiem. :)

                    Chcesz tak mysleć.

                    >
                    > > Zrób sobie testy bez oszukiwania samego siebie
                    >
                    > To, że spędziłem jeden długi weekend na spijaniu browarów to naprawdę trochę ma
                    > ło, żeby stwierdzić u mnie problem z alkoholem, a co dopiero chorobę alkoholową
                    > . Wyciągasz pochopne wnioski na podstawie jednego postu, pewnie wyobrażasz sobi
                    > e, że wpadłem w ciąg czy coś takiego. Nie, po prostu zmarnowałem mnóstwo czasu
                    > na bezproduktywnym siedzeniu przed komputerem i popijaniu piwa. Jakbym pił colę
                    > albo herbatę, to wyszłoby na to samo. To patologiczne marnotrawienie czasu jes
                    > t moim problemem, a nie te kilka piw raz na ruski rok.>

                    Kilka piw....przez 4-ry dni ??
                    Teraz jesteś na kacu, a moze znowu na podwójnym gazie,
                    więc i tak sie nie dogadamy.

                    To Twoja decyzja czy chcesz zmienić swoje życie,
                    a od teraz też Twoja odpowiedzialność za to jakie ono będzie,
                    bo już wiesz, że jestes alkoholikiem.
                    • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 10:42
                      > Kilka piw....przez 4-ry dni ??

                      W sumie ze 12, plus parę słabych drinków w sobotę. To tak dużo?

                      > Teraz jesteś na kacu, a moze znowu na podwójnym gazie

                      Wczoraj wypiłem jedno piwo, więc raczej nie.

                      > bo już wiesz, że jestes alkoholikiem.

                      Na razie tylko Ty to wiesz. Ale dobrze, kiedy już zwalczę prokrastynację, skłonności depresyjne, myśli samobójcze, hipochondrię, dramatycznie niskie poczucie własnej wartości i aspołeczność, to zbiorę się za leczenie swojego "alkoholizmu".

                      Pójdę na terapię grupową: "Witajcie, nazywam się tak a tak i w maju 2012 wypiłem o kilka piw za dużo, proszę o pomoc". :D
                      • 7zahir Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 10:53
                        Alkoholizm może być podstawową przyczyną pozostałych
                        wymienionych i być może wyimaginowanych z tego powodu przez Ciebie przypadłości.
                        www.terapia.rubikon.pl/html/2001/depresje%20a%20alkohol.htm
                        • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 11:06
                          > Alkoholizm może być podstawową przyczyną pozostałych

                          Nie może, bo nie cierpię na alkoholizm. Ty za to zdradzasz objawy fiksacji.

                          > wyimaginowanych z tego powodu przez Ciebie przypadłości

                          No tak, uroiłem sobie problemy psychiczne, ponieważ jestem alkoholikiem. Jasne. Zapomniałaś jeszcze tylko napisać o białych myszach i padaczce alkoholowej.
                          • 7zahir Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 11:14
                            co_to_za_taki_swiat napisał:

                            > > Alkoholizm może być podstawową przyczyną pozostałych
                            >
                            > Nie może, bo nie cierpię na alkoholizm. Ty za to zdradzasz objawy fiksacji.

                            Chcesz tak mysleć.
                            >
                            > > wyimaginowanych z tego powodu przez Ciebie przypadłości
                            >
                            > No tak, uroiłem sobie problemy psychiczne, ponieważ jestem alkoholikiem. Jasne.
                            > Zapomniałaś jeszcze tylko napisać o białych myszach i padaczce alkoholowej.>

                            Jeżeli nie będziesz sie leczył,
                            sam do tego dojdziesz.
                            • 4her Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 11:37
                              Myślę, że banalnie zapijasz depresję. Zrób sobie test na depresję, znajdziesz w necie. Jeśli wyjdzie umiarkowana albo ciężka, to wal do psychiatry. Zresztą te myśli S wystarczą.
                              Na dobrą sprawę, to trzeba by Cię podkablować, że na necie jest potencjalny samobójca i zaciągnąć Cię siłą do PZP.
                              • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 11:54
                                > Zrób sobie test na depresję, znajdziesz w
                                > necie. Jeśli wyjdzie umiarkowana albo ciężka, to wal do psychiatry

                                Robiłem, wyszło mi, że mam iść do psychiatry. Chociaż nie wiem, jaka jest wiarygodność takiego testu.

                                > Na dobrą sprawę, to trzeba by Cię podkablować, że na necie jest potencjalny
                                > samobójca i zaciągnąć Cię siłą do PZP.

                                Prawdopodobieństwo, że to zrobię, jest małe. Pisałem, że bywało już ze mną dużo gorzej, a jakoś żyję. Myślę, że możesz spać spokojnie, przynajmniej jeśli chodzi o moje samobójstwo. ;) Poza tym mówiłem Ci, że mam prokrastynację. :D
                                • 4her Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 12:01
                                  Suicydologia zna różne przypadki. Szukaj w necie pobliskiej PZP, albo dzwoń do prywatnego gabinetu. Powiedz o myślach S, bo Ci jeszcze dadzą jakiś termin za kilka tygodni.
                                  I potraktuj wizytę u psychiatry jako ciekawą przygodę, nowe doświadczenie itp. Wio.
                                  • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 12:07
                                    > I potraktuj wizytę u psychiatry jako ciekawą przygodę, nowe doświadczenie itp.

                                    A nie wyśmieje mnie taki psychiatra? Nie mam szajby ani jakiejś na tyle ciężkiej depresji, żeby mi uniemożliwiała w miarę normalne funkcjonowanie. Śpię i jem normalnie, chodzę do pracy. Po prostu nie bardzo widzę sens życia, za to kiepsko widzę przyszłość. Może to przesada faszerować się jakąś chemią z tej okazji?
                                    • 4her Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 12:38
                                      Nie wyśmieje. Nie ma takiej opcji. Ludzie chodzą dziś do psychiatry nawet z powodu codziennych, banalnych kłopotów. Ty powód masz poważniejszy.

                                      "Faszerujesz" się piwem? To dopiero chemia. Piwo obecnie robi się z jakiegoś koncentratu piwnego. Leki przy nim to pikuś, są sprawdzane na 1000 sposobów.
                                    • eirene-the-best Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 12:44
                                      To pokaż mu swoje posty,które wyprodukowałeś na forum.Myślę,że nie będzie miał żadnych wątpliwości.
                                    • eirene-the-best Re: przyczyny prokrastynacji 08.05.12, 12:01
                                      Jeśli naprawdę chcesz wziąć odpowiedzialność za swoje życie i coś zmienić w nim,to zainteresuj się terapią schematu opartą, czy zbieżną z terapią poznawczą.Jest to terapia skuteczna w wypadku osób z zaburzeniami osobowości Twojego typu.(Naturalnie jeśli się poddasz jej,a nie tylko przeczytasz na jej temat. )
                                      Natomiast co do prokrastynacji,to zapewniam Cię,że ustąpi, gdy uporasz się z innymi Twoimi lękami.
                                      Ja też mam skłonność do odkładania niektórych zadań na ostatnią chwilę.Co prawda, nie w takim natężeniu jak Ty,ale pewną skłonność mam.
                                      • eirene-the-best Re: przyczyny prokrastynacji 08.05.12, 17:57
                                        Czym jest terapia schematów?

                                        Terapia schematów jest jedną z odmian terapii poznawczo-behawioralnej, stworzoną specjalnie do pracy z najtrudniejszymi do wyleczenia zaburzeniami emocjonalnymi. Należy to tak zwanej „trzeciej fali terapii behawioralnych". Jej twórcą jest Jeffrey Young, uczeń i bliski współpracownik Aarona Becka. Na podstawie własnych obserwacji i wyników badań nad skutecznością terapii poznawczo-behawioralnej Young doszedł do wniosku, że chociaż TPB doskonale sprawdza się w przypadku wielu problemów (np. depresja, lęki), to jednak pacjenci przejawiający długotrwałe trudności, zwłaszcza dotyczące relacji z innymi ludźmi, nie uzyskują dostatecznej poprawy. Dlatego postanowił uzupełnić sprawdzony rdzeń poznawczo-behawioralnych interwencji terapeutycznych o techniki i idee zaczerpnięte z innych szkół psychoterapii. Tak powstała terapia schematu.
                                        • 4her Re: przyczyny prokrastynacji 08.05.12, 22:16
                                          jaka jest skuteczność tej terapii, czyli powiedzmy po 2 latach u ilu procent jest wyraźna poprawa?
                                          • eirene-the-best Re: przyczyny prokrastynacji 08.05.12, 23:35
                                            Terapia jest stosowana dopiero od lat dziewięćdziesiątych.Ograniczona ilość badań nad skutecznością tej terapii wskazuje na to, że jest ona znacząco bardziej skuteczna niż TFP, z blisko połową pacjentów uznanych za w pełni wyleczonych po 4 latach oraz 2/3 wykazujących wyraźną kliniczną poprawę. Inne bardzo małe badanie także wskazało na skuteczność SFT.

                                            • eirene-the-best Re: przyczyny prokrastynacji 09.05.12, 00:02
                                              Nie napisałam,że badania dotyczyły osób z bardzo trudnymi do leczenia zaburzeniami typu borderline.
                                              • 4her Re: przyczyny prokrastynacji 09.05.12, 11:14
                                                eirene-the-best napisała:

                                                > Nie napisałam,że badania dotyczyły osób z bardzo trudnymi do leczenia zaburzeni
                                                > ami typu borderline.

                                                Eeee, jeśli trudne borderliny, to nieuleczalne. To organicy od urodzenia.
                                                Poczytałem o tej terapii. Kolejny kit moim zdaniem.
                                                • eirene-the-best Re: przyczyny prokrastynacji 09.05.12, 12:17
                                                  Nie sądzę,by to był mit i kit.Terapia ta jest stosowana z powodzeniem też przy innych zaburzeniach osobowości jak np.zaburzenia odżywiania.Niestety, nie znam innych wyników badań.
                                                  Wg .mojej wiedzy,to niemal wszystkie teorie tłumaczące przyczyny granicznego zaburzenia osobowości zwracają uwagę na problemy związane z wczesnym okresem rozwojowym.Często się stwierdza występowanie poważnych nadużyć wobec dziecka (słownych,fizycznych,lub seksualnych).Leczenie farmakologiczne tych zaburzeń przynosi tylko niewielką poprawę.
            • eirene-the-best Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 09:51
              Jedyne ,co powinineś zrobić,to wziąć odpowiedzialność za swoje życie,zamiast skamlać i narzekać jaki to ten świat jest źle urządzony i jak Tobie jest źle.
              Twierdzenie,że nic się z Tobą nie da zrobić,bo jesteś ch...owy,jest tylko Twoją wymówką.
              Teraz nie jest ważne czy schrzanili Ci życie rodzice,czy Ci się chromosomy pokręciły,ale ważne jest czy Ty uczciwie chcesz coś z tym zrobić, czy tylko tak jęczeć i smrodzić ?
              Od uczciwej odpowiedzi na to pytanie zależy wszystko.
              • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 09:55
                > ważne jest czy Ty uczciwie chcesz coś z tym zrobić
                > Od uczciwej odpowiedzi na to pytanie zależy wszystko

                Chcę. A właściwie chciałem do niedawna, teraz już nie jestem tego taki pewien. Straciłem już nadzieję, że cokolwiek da się zmienić i że to ma jakiś sens.
                • 4her Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 10:32
                  Masz błędne założenia. Zaplanuj, że nic nie robisz przez cały tydzień, poza siedzeniem w necie. Piwa nie pij, melisa jest lepsza.
                  Jesteś pewnie z pokolenia X. Kończysz studia i pracujesz na podrzędnym stanowisku, albo w ogóle nie pracujesz i siedzisz u rodziców. I tak ma być.
                  • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 10:50
                    > Jesteś pewnie z pokolenia X. Kończysz studia i pracujesz na podrzędnym stanowisku,
                    > albo w ogóle nie pracujesz i siedzisz u rodziców. I tak ma być.

                    A właśnie nie. Mieszkam sam i pracuję jako programista, więc też nie jest to jakieś bardzo podrzędne stanowisko, chociaż pewnie istnieją ambitniejsze. W ogóle najlepsze jest to, że w życiu, patrząc na nie z zewnątrz, jakoś sobie radzę; ktoś, kto nie wie o moich problemach, raczej się nie domyśli.
                    • 4her Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 11:01
                      Zatem trafiłem kulą w płot.
                      Czyli jesteś urządzony lepiej niż przeciętny Polak. Masz umiejętności, dobry fach, robotę. Możesz zostać na obecnym poziomie, albo wspiąć się wyżej. Możesz zrobić sobie przerwę w pracy na kilka miesięcy itd.
                      Może jednak jesteś chory i masz jakiś zespół przewlekłego zmęczenia, czy coś takiego. A zwalasz to na jakąś prokrastynację, bo to modne pojęcie.
                      Teraz "wszyscy" badają się na boreliozę. Idź do lekarza. Myśli samobójcze, to objaw psychopatologiczny.
                      • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 11:19
                        > Zatem trafiłem kulą w płot.

                        Na to wygląda. :)

                        > Czyli jesteś urządzony lepiej niż przeciętny Polak. Masz umiejętności, dobry fach, robotę.

                        No powiedzmy, ale żeby była jasność: jakichś kokosów nie zarabiam.

                        > A zwalasz to na jakąś prokrastynację, bo to modne pojęcie.

                        Wg mnie to jest klasyczna prokrastynacja, zwłaszcza że nie dotyczy tylko kwestii zawodowych, a nawet nie głównie zawodowych. Odwlekam rozmaite decyzje, rozwój, hobby, książki itd. Rzeczy, na których mi bardzo zależy. I wydaje mi się, że im co jest dla mnie ważniejsze, tym bardziej to odwlekam. Czekam na lepszą chwilę czy coś takiego.

                        > Myśli samobójcze, to objaw psychopatologiczny.

                        Teraz generalnie nie jest najgorzej, miałem okres, kiedy te myśli były dużo częstsze i bardziej natrętne. Obecnie jest to na takiej zasadzie, że od czasu do czasu przechodzi mi przez głowę myśl: "A może by tak?... Przecież to i tak nie ma sensu, po co więc się męczyć?". Ale już nie fantazjuję godzinami np. o kuli we własnym łbie, co kiedyś mi się niestety zdarzało.
                        • 4her Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 11:30
                          Może jesteś jak Emil Cioran, który mawiał, że gdyby nie myśl o samobójstwie, to dawno by się zabił. pl.wikipedia.org/wiki/Emil_Cioran
                          Idź do lekarza ogólnego i do psychiatry. Takie nastroje mogą wynikać z choroby somatycznej, zrób morfologię, cukier, hormony tarczycy i takie ogólne badania.
                          Z myślami suicydalnymi nie męcz się. Masz depresję a nie żadną prokrastynację i potrzebujesz leków antydepresyjnych przepisanych przez psychiatrę.
                          Piwo poprawia chwilowo nastrój, potem jest jeszcze gorzej.
                          • co_to_za_taki_swiat Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 11:43
                            > Idź do lekarza ogólnego i do psychiatry. Takie nastroje mogą wynikać z choroby
                            > somatycznej, zrób morfologię, cukier, hormony tarczycy i takie ogólne badania.

                            Komplet hormonów robiłem ze dwa miesiące temu, wszystko w normie. W ogóle mam skłonności hipochondryczne, więc się badam od czasu do czasu, jak dotąd niczego nie stwierdzono, a problemy z psychiką mam od 7 lat, więc gdyby to miało podłoże somatyczne, to pewnie coś by wyszło już do tego czasu.

                            > Z myślami suicydalnymi nie męcz się. Masz depresję a nie żadną prokrastynację i
                            > potrzebujesz leków antydepresyjnych przepisanych przez psychiatrę.

                            Rozważam pójście do psychiatry, ale obawiam się trochę leków antydepresyjnych. Dla mnie to takie oszukiwanie samego siebie, ułuda szczęścia.

                            > Piwo poprawia chwilowo nastrój, potem jest jeszcze gorzej.

                            Wiem, ale ja na co dzień nie piję, teraz jakoś tak ta majówka mnie nastroiła alkoholowo.
                            • 4her Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 11:56
                              co_to_za_taki_swiat napisał:
                              > Rozważam pójście do psychiatry, ale obawiam się trochę leków antydepresyjnych.
                              > Dla mnie to takie oszukiwanie samego siebie, ułuda szczęścia.

                              Już się narozważałeś, teraz idź. Co zrobisz z radą psychiatry i receptą rozważysz potem.
                              Leki antydepresyjne to nie są jakieś tabletki szczęście. One normalizują nastrój. Lekarz Cię ostrzeże przed możlwością wejścia w manię, czyli podwyższony nastrój.
                              Zresztą może wystarczy stablizator nastroju, choć myślę, że jakiś SSRI też dostaniesz.
                              Męczysz się, zamiast się podleczyć i realizować swoje cele.


                    • lifeisaparadox Sims 3 a psychotropy 07.05.12, 11:05
                      Przypominasz mi moją postać w simsach, cały czas ma wskaźnik nastroju na 0, klikam podlej ogródek, pisze za mały nastrój, klikam napisz książkę, za mały nastrój. Posprzątaj, za mały nastrój. Wziąłem cechę "evil", biję przypadkowych ludzi na ulicy ale też mu nastrój nie rośnie zbytnio. Umyty, najedzony, wyspany, pograny, pogawędzony, wszystkie wskaźniki potrzeb podstawowych na maksa a on dalej niezadowolony. Nie brałem żadnej cechy malkontent itp.
                      Nie mogę nic zrobić, moje drzewka więdną, a kolesiem zupełnie nie da się sterować.
                      Szukałem ikonki z pistoletem ale też nie ma takiej opcji żeby się zabić.

                      Myślę że w takim wypadku to tylko psychotropy.
                      • 4her Re: Sims 3 a psychotropy 07.05.12, 11:15
                        A konkretnie to jakie psychotropy, bo nic tu o nich nie pisano? Poza piwem, bo to też psychoaktywna substancja.
                        Zresztą są rózne psychotropy. Taki risperidon, to działa psychoaktywizująco.
                        • mona.blue Re: Sims 3 a psychotropy 07.05.12, 15:39
                          4her napisał:

                          > A konkretnie to jakie psychotropy, bo nic tu o nich nie pisano? Poza piwem, bo
                          > to też psychoaktywna substancja.
                          > Zresztą są rózne psychotropy. Taki risperidon, to działa psychoaktywizująco.

                          Ale risperidon to chyba na schzofrenię.
                          • 4her Re: Sims 3 a psychotropy 07.05.12, 18:51
                            mona.blue napisała:
                            > Ale risperidon to chyba na schzofrenię.

                            Risperidon nie tylko w schizofrenii, ale też w ChAD (głównie w manii), w chorobie Alzheimera, w ADHD z uporczywą agresją. To na marginesie dyskusji.
                            Założyciel wątku powinien iść do psychiatry, bo to co tu prezentuje, to może być nie tylko wspomniana depresja, czy alkoholizm, ale własnie początek schizofrenii, zaburzeń schizoafektywnych, zmian organicznych OUN i innych chorób/zaburzeń.
                            Na forum niewiele uzyska. Potrzeba bezpośredniego kontaktu z lekarzem-psychiatrą. Dobrze by było gdyby poszedł z nim ktoś z rodziny, kto go widzi na codzień. To będzie pewnie kilka wizyt zanim się ustali leczenie.
                      • rzeka.suf Re: Sims 3 a psychotropy 07.05.12, 11:27
                        zajebiste :))) moze skontaktuj sie z tworcami gry, moze wyjasnia o co tej postaci chodzi, jakas solucje metafizyczna podrzuca
                        • lifeisaparadox Re: Sims 3 a psychotropy 07.05.12, 12:07
                          No nie wiem, zapisałem i zrestartowałem grę, okazało się że nastrój mam zaj*bisty. Widocznie jakiś bug.

                          Co do psychotropów to proponuję oczywiście antydepresanty koledze, chyba że ma zamiar tak zasrywać to forum swoimi chorymi myślami w nieskończoność, co rusz wytwarzając kolejne urojone wątki na swój temat i gmerając w nich razem z pozostałą częścią zaangażowanych w dyskusję.
                          To też jakaś forma rozrywki nie powiem, nie przeczę że też lubię tak pogmerać, ale to nie ma żadnego sensu. Nie ma tu żadnych odkrywczych prawd dających mu realne korzyści. Nie ma też realnych lekarstw na jego nierealne problemy, to tak można w nieskończoność gadać od rzeczy. Przecież on jest definitywnie psychotyczny i nie ma tutaj żadnej gadki, jak się nie odetka tak fizycznie czyli psychotropami, to będzie zmyślał kolejne nieprawdziwe fakty ze swojego życia i szukał pomocy, a przecież nie dostanie pomocy w odpowiedzi na urojony fałsz.

                          Nie jestem psychiatrą żeby mu zapisywać prochy, ale znając życie, jak pójdzie i powie o swoich obniżonych nastrojach i ciągłym odnajdywaniu się w złej interpretacji, to dostanie antydepa. Powcina przez parę tygodni i będzie już gadał z sensem.

                          Naprawdę dalsze pisanie uważam za zupełną stratę czasu i to nie mówię ze złą intencją.
                          • anty-cialo Re: Sims 3 a psychotropy - do lifeisaparadox 07.05.12, 18:55
                            czyli po antydepach zacznie gadać z sensem, bo przestanie zmyslać czy to wystarczy do sensu?
                            • lifeisaparadox Re: Sims 3 a psychotropy - do lifeisaparadox 07.05.12, 20:03
                              mam nadzieję że i przestanie zupełnie gadać, to już by był pełny sens
                  • 7ultra Re: przyczyny prokrastynacji 30.05.12, 18:38
                    Zaburzenia osobowości da się leczyć. Moja koleżanka ma zaburzenie borderline i odkąd zaczęła terapię bardzo poprawiło się jej zycie. Oczywiście musiała się sporo natrudzić. jak znajdziesz odwagę i siłę, której Ci życzę to polecam dobrego terapeutę- Katarzyna Augustyn. Powodzenia
          • jan_stereo Re: przyczyny prokrastynacji 07.05.12, 14:05
            co_to_za_taki_swiat napisał:


            > Aha, dochodzi w moim przypadku jeszcze perfekcjonizm.

            Niech zgadne, poniewasz wychodzisz z zalozenia ze powinno byc zrobione perfekcyjnie (chociaz sam nie do konca wiesz jak to perfekcyjnie zrobic, jesli idzie o szczegoly, bo gdybys wiedzial to bys chetnie to uczynil) to ostatecznie nic nie robisz, nawet srednio dobrze.

            > Prawdę mówiąc to trudno mieć szacunek do samego siebie będąc mną. Jestem bardzo
            > nieudanym egzemplarzem i na ogół czuję się jak robak.

            Naturalnie ze masz o sobie zle mniemanie, to ulatwia wytlumaczenie przed samym soba wszelakie zaniechanie w realizacji swoich postanowien, no bojak zesz taki robak jak ja moglby to zrobic i sie zmobilizowac skoro jestem nieudany, a to juz nie moja wina ze jestem jaki jestem. I mamy aspekt wysilku odhaczony, juz latwiej zyc w poczuciu bycia robakiem niz sie wysilic i cos zrobic i przestac nim byc. Nic nowego, miliony ludzi tak maja ;'))
    • jedr-ek28 Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 12:03
      A ja mam pytanie do Ciebie: gdyby zadzwonił od Ciebie telefon i ktoś przedstawiłby się jako psycholog i powiedział Ci, że widział Twoje posty na forum Psychologia, że widzi, że bardzo cierpisz i bardzo chciałby Ci pomóc i proponuje Ci wizytę na następny dzień, to byś odmówił czy byś skorzystał?
      • 4her Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 12:43
        jedr-ek28 napisał:

        > A ja mam pytanie do Ciebie: gdyby zadzwonił od Ciebie telefon i ktoś przedstawi
        > łby się jako psycholog i powiedział Ci, że widział Twoje posty na forum Psychol
        > ogia, że widzi, że bardzo cierpisz i bardzo chciałby Ci pomóc i proponuje Ci wi
        > zytę na następny dzień, to byś odmówił czy byś skorzystał?

        Skorzystałby, ale prokrastynacja nie pozwala. Takie błędne, cybernetyczne koło chorobowe.
        Psycholog TAK, ale leki też.
        • jedr-ek28 Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 14:11
          Nie wiesz, jak by się zachował w takiej sytuacji więc nie mów. Każdy reaguje inaczej.
    • sdfsfdsf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 12:49
      to po waleniu gazu ma sie takie dolki,
      wiem z doswiadczenia he he
      zacznij biegac i cwiczyc plus dobrze sie odzywiac
      zdziwisz sie jaki to ma wplyw
    • nazzilla Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 16:53
      Czesc Romek, widze, ze Cie tez dopadlo, jednak masz jeszcze sile udzielac sie na forum, wiec nie jest az tak zle, jak Ci sie wydaje. Moje zycie wyglada juz tak, ze sa dni, kiedy mysle, zeby zwrocic sie np. do Ciebie zebys mnie uspil.
      Jako lekarzowi, polecam Ci zorganizowac sobie takie swinstwo, jak przez 14 dni: z rana Seronil 20 mg, z wieczora sulpiryd 50 mg. Odstawic jakiekolwiek chlanie na ten czas.
      Po 14 dniach z rana Seronil 10 mg przez okres 4 tygodni, z wieczora w tym czasie mozesz sobie wypic kilka malych piwek, wazne zeby nie przesadzac.
      Sam musisz wiedziec.
      • renkaforever Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 07.05.12, 23:22
        Programista to okropny zawod. Przeciazony umysl, system nerwowy obciazony. Dlatego sa dobrze oplacani. Ale musza sie relaksowac. Duzo relaksu dla ciala , bo wtedy caly duch odpoczywa. Regularne cwiczenia sa doskonale. Dziwie sie, ze nie masz psa, najlepiej malutkiego.Dwa razy dzeinnie spacer. Na tego pieska poderwalbys jakas mila programistke. I pewnie cala depresja by przeszla i prokrastynacja by sie zorganizowala.
      • sdfsfdsf Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 08.05.12, 00:29
        jasne ze wiem
        jakie bys prochy nie bral i tak nie pomoga
        twoja tzw inteligiencja no i wiedza
        przemawiaja przez ciebie
        czemu w zasadzie nie mozesz zapobiec
        wszystkiemi porami skory twojej
        ten wyziew wypelz
        • eirene-the-best Re: Utrata nadziei, myśli samobójcze 08.05.12, 11:38
          Ta Twoja poezja to jak puszczenie bąka.
          • renkaforever Re: inspirujaca poezja 08.05.12, 21:07
            heehehe, cos w tym jest , ze niektorzy lubia takie oblesne teksty :) sa inne i w jakis tam sposob pewnie motywuja i inspiruja myslacych inaczej :) ale to trafna opinia eirene :) hehhe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka