Gość: konsternacja
IP: *.toya.net.pl
06.07.04, 22:19
Wyobraźcie sobie człowieka, który ma potrzebę popierania tego, o czym mówi
(temat... każdy) przykładami ze swojego życia, pozytywnymi lub negatywnymi o
różnym stopniu intymności. To uznaje za istotny argument w dyskusji. Jednak
krytykę, powątpiewanie czy też inną, niż on założył, interpretację, uznaje za
zniewagę jego osoby a człowieka ją wygłaszającego, za pozbawionego taktu,
kultury....jednym słowem grubianina. Czegoś tu nie rozumiem.