Dodaj do ulubionych

Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku?

07.07.04, 10:26
Chyba tylko facet może zrozumieć psychikę drugiego faceta, więc może
moglibyście mi pomóc.

Mam męża i dziecko. Mąż od 3 lat jest na rencie (akurat likwidowali jego
firmę a że miał kłopoty z kręgosłupem dostał czasową rentę, na rehablitację).
Ja myślałam, że to będzie czasowa sprawa a potem sobie czegoś poszuka. A on w
ogóle ani o tym myśli. Z tego co mówi to chyba liczy, że ja go utrzmam do
końca życia.
Poza tym jak się urodziło dziecko zdecydowaliśmy, że on sie nim zajmuje a ja
wracam do pracy. Ja sądziłam, że zajmie się wszystkim w domu. A jak wracam to
czekają mnie pretensje, że nie gotuję, nie sprzatam,nie odkurzam. Czasami mam
wrażenie jakby miał pretensje o to, że nie umożliwiam mu spędzania życia na
kanapie z krzyżówkami w ręku.
Na wszelkie próby rozmowy słyszę jedno, że ja to bym umarłego do pracy
popędziła,a przecież tak nie jest, zgodziałam się , żeby nie pracował, na
razie też go nie wyganiam do pracy, ale chciałabym, żeby w czasie kiedy
dziecko pójdzie do przedszkola on, też żeby zaczął czegoś szukać. A tu
nic,mówi za to o następnym dziecku co mnie osłabia totalnie, nie muszę mowić
dlaczego?

Ja tego nie rozumiem, zawsze myślałam, że faceci się źle czują bez pracy,
lubią mieć świadomość, że utrzymują rodzinę a tu nic takiego, jak to możliwe?
Jak go poznałam wydawało mi się, że jest energicznym, przedsiębiorczym
facetem.
Kolega mi powiedział, że popełniłam błąd, że na początku mu postawiłam niską
poprzeczkę, czy to możliwe?
Czy on nie rozumie, że każda kobieta potzrebuje poczucia bezpieczeństwa,
faceta, który daje poczucie stabilizacji?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ayelet Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: 194.181.36.* 07.07.04, 11:07
      Już nie pierwszy raz nie odpowiadacie, kiedy proszę o pomoc. Nie wiem dlaczego
      na innych wątkach jest po 100 odpowiedzi a tu nikomu sę nie chce nic napisać.
      Napisałam szczerze o moich problemach, z którymi sobie nie radzę i liczyłam na
      to, że zrewanżujecie się dobrym słowem, no ale trudno :(
      • Gość: az Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: *.magtel.net.pl 07.07.04, 11:18
        Masz Ci los!
        Minęło pół godziny i lecą gromy.
        Napradę myślisz, że tu siedzą tysiące ludzi nie mających nic innego do roboty?!
        Do kogo kierujesz swoje tutejsze pretensje?
        Chciałem coś napisać po przeczytaniu pierwszego postu. Teraz ochota mi odeszła.

        Pozdrawiam
        • Gość: Ayelet Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: 194.181.36.* 07.07.04, 11:23
          Po pierwsze to nie jest mój pierwszy post z podobnym skutkiem jesli chodzi o
          odpowiedzi po drugie po moim poście pojawiło się trochę odpowiedzi w innych
          wątkach z pominięciem mojego, więc nie jest do końca tak jak piszesz.
          Dziękuje chociaż za chęci odpisania jeśli już nie za odpowiedź, podrawiam
          • Gość: az Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: *.magtel.net.pl 07.07.04, 11:33
            To jest forum dyskusyjne, a nie poradnia "pytanie-odpowiedź".
            Uczestnictwo jest tu dobrowolne, także wybór tematów i sposób wypowiedzi.
            Jeśli nikt Ci nie odpowie, to albo z braku wiedzy, albo z braku czsu, albo z
            braku chęci. W żadnym z tych przypadków nie masz prawa mieć pretensji.

            Co do meritum:
            Nie mam pojęcia jak wzbudzić w Twoim mężu męskie instynkty.
            Obawiam się, że masz "duże dziecko" w domu i że jest to "nieuleczalne".
            Zrobiłaś błąd wychodząc za niego.
            Może z kim innym stworzysz partnerską parę...
      • Gość: daiwd Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: *.icpnet.pl 09.07.04, 17:37
        Cześć nie znam sprawy do końca, ale uważam ze powinnaś tego Trutnia odciąć od
        funduszy i zagrozić rozpadem związku - tak wiem dziecko - ale gorzej ono
        wyjdzie i Ty ,jak ten Truteń - ktorego nadal kochasz i chcesz dla was jak
        najlepiej-będzie nadal dawał mu taki przyklad no i niepotrzebnie przyspazal Ci
        stresow - ktore bede narastac! - Wierz mi ze to pomoże nawet jak się będzie
        odgrażał ze nie wróc. Wejdz mu na ambicje, jesli to nie pomoze to nie masz do
        czyniemia z prawdziwym mezczyzna! Kazdego mezczyzne - no poza typem ktory
        piescia wymusza szacunek - to jest wsanie zmobilizowac do pracy. Powodzenia.
        Niech moc bedzie z Toba ((:
    • ivek po pierwsze primo 07.07.04, 11:30
      Z braku czasu nie analizuje dokladnie co chcesz przeczytac.
      Czy oburzenie i gromy na postawe Twojego meza, ktore moglabys mu wydrukowac i
      podsunac pod nos, czy tez jego usprawiedliwienie?
      Odpowiedz sobie na to sama przede wszystkim.
      ayelet napisała:

      > Ja tego nie rozumiem, zawsze myślałam, że faceci się źle czują bez pracy,
      > lubią mieć świadomość, że utrzymują rodzinę a tu nic takiego, jak to możliwe?

      No coz od czasu kiedy to mezczyzni wychodzili na polowania, czego podobno prosta
      kontynuacja jest praca minelo sporo czasu.
      Ludzie sa rozni, nie kazdy musi sie z tym zle czuc, ale jego pretensje do Ciebie
      o jakis tam udzial w szeroko pojetych obowiazkach domowych swiadcza poniekad o
      jego frustracji.
      > Kolega mi powiedział, że popełniłam błąd, że na początku mu postawiłam niską
      > poprzeczkę, czy to możliwe?

      Latwo sie przyzwyczaic do luskusu to chyba nie ulega frekwencji.

      > Czy on nie rozumie, że każda kobieta potzrebuje poczucia bezpieczeństwa,
      > faceta, który daje poczucie stabilizacji?

      A czy mu o tym jasno powiedzialas? Czy przekazalas mu, ze o drugim dziecku
      bedziesz mogla myslec, gdy bedziesz przekonana, ze mozesz liczyc na jego wsparcie?
      Aj.
    • fnoll pułapka minimalizacji kosztów 07.07.04, 11:40
      wiesz, dla każdego warunki w których minimalnie wydatkuje swoją energię są
      atrakcyjne, ale natura nam zwykle nie daje zbyt dużo czasu na wypoczynek, bo a
      to jedzenie się kończy, a to pogoda zmienia itp. - niestety człowiek
      współczesny potrafi zbudować wokół siebie terrarium, na własną zgubę

      musi mu się zrobić niewygodnie, żeby się ruszył, ot co
    • j_ar Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? 07.07.04, 11:40
      czy on swoja rente wydaje wylacznie na siebie czy doklada do domowego budzetu?
    • alka_xx Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? 07.07.04, 11:46
      Myślę, że po prostu miałaś pecha! Twój mąż okazał się człowiekiem na " dobra
      pogode" i zwyczajnie nie sprawdził się w trudnej sytuacji życiowej, wymagającej
      jego inicjatywy, ale dlaczego? Na to pytanie musisz sama odpowiedziec w oparciu
      o wiedze o jego charakterze, o jego wychowaniu, o jego psychice, o jego
      potrzebach i zainteresowaniach, o jego emocjach lub ich braku, po prostu wiedzę
      o nim!
      a_xx
      ----
      Tak tak...ludzi można podzielić:
      - na tych co myslą,
      - na tych co nie myslą,
      - ale najgorsi są Ci, za których myslą inni!!!!

      • Gość: Ayelet Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: 194.181.36.* 07.07.04, 12:06
        Dziękuję wam bardzo za odpowiedzi i przepraszam za pretensje

        Mój był już żonaty (nie mieli dzieci) bardzo dużo pracował, pierwsza żona nigdy
        by mu nie pozwoliła na rentę. Zresztą kiedyś tak mówił, że jestem ostatnią
        kobietą dla której kasa nie jest najważniejsza i że tak się cieszy, że nie ma
        już "smyczy na szyi". Ale ja uważałam, że to jest czasowe i niemyślałam, że on
        zamierza tak przeżyć życie. Teraz słyszę, że umarłego bym posłała do pracy.
        Nasz dochód w sumie to jest ok. 4 tyś. na razie, bo w przyszłym roku renta się
        skończy i będzie o kilkaset złotych mniejszy. Piszę to dlatego, że on uważa, że
        to wystarczy, że ludzie za 1000zł żyją i dają sobie radę. Tylko ja tak nie chcę
        żyć.W jego rodzice nie inwestowali, nie jeżdził na wakacje, nie chodził na
        naukę języków itd. Ja jeździłam do szkół językowych do Londynu, wakacje
        spędzałam za granicą. Chcę zapewnić dziecku coś więcej, chcę mu kupować takie
        zabawki jakie będzie chciał, chcę inwestować w jego naukę, a mój mąż tego nie
        rozumie.

        Najbardziej mnie wkurza to, że jeśli kobieta jest na wychowawczym to nie
        oczekuje, że mąż po pracy weźmie się za sprzątanie, gotowanaie obiadu i tym
        podobne. On tak, bo ciągle zajęty i zmęczony ale jak pytam co robił w ciągu
        dnia to sie obraża, że nie widzę, a w domu nic nie jest widoczne.

        Moja mama mieszka w klatce obok i czesto pomaga mu przy dziecku np. zabiera na
        3 godzinny spacer i on ma czas dla siebie. Teraz mama wyjechała i poprosiłam go
        żeby zszedł wieczorem podlać kwiatki, bo są wysoko i jemu jest wygodniej.
        Usłyszałam, że niedługo będziemy go zmuszać, żeby mamie sprzątał. No czy można
        w takiej sytuacji zachować spokój? Kiedy on kozysta z pomocy jak może a głupie
        podlanie kwiatków tak komentuje?

        Jak mu mówię, że jestem zmęczona to mówi, że ja chodzę wypoczywać do pracy, w
        ogóle nie wiem co to jest praca. Wychodzi na to, że on nie pracując, mając
        pomoc mojej mamy, jest bardziej zmęczony niż ja. Chociaż ja po powrocie z z
        pracy, musze się zajać dzieckiem a on wtedy ma wolne.

        Przepraszam trochę długie wyszło
        • joanna_1 Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? 07.07.04, 12:14
          4 tys. toż to jest kupa szmalu, nic dziwnego ze nie widzi potrzeby podnoszenia
          standartu
        • j_ar Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? 07.07.04, 12:15
          wiesz ayelet, mam znajomoa, ktorej maz stracil prace, ma dobre wyksztlacenie,
          ale jakos nie chcialo mu sie pracowac, bo zona zarabia, i w domu nic nie robil,
          do czasu dostawal nawet jakies pieniadze od zony na kino, pozniej koledzy go
          wyciagali na piwko i kino, ..a po kilku latach, nie mogac zmusic sie do pracy,
          bo odlezyny za bardzo biolaly aby chodzic... rozeszli sie, bo tak sie nie da
          zyc, kiedy ktos jest pasozytem i sie smieje prosto w oczy, bo wie (jak mu sie
          zdaje), ze i tak nic sie nie zmieni, a ..odpoczywac trzeba....
          - to potrafi czasem byc takie proste, albo chcemy utrzymywac pasozyta albo nie
        • ivek pytanie 07.07.04, 12:16

          Mam pytanie jak się zachowujesz gdy zgłaszasz swojemu mężowi jakieś uwagi, on
          rzuca coś w stylu, że jest wykorzystywany przez Ciebie vel Twoją mamę?
          Czy też go zaraz szybciutko przepraszasz?
          Az tupnął na Ciebie, a Ty dwa lub nawet trzy razy przepraszasz wszystkich
          forumowiczów, w domu też się tak zachowujesz?
          Może to po części tłumaczyć postawę Twojego męża.
          Aj.
          • Gość: Ayelet Re: pytanie IP: 194.181.36.* 07.07.04, 12:23
            Forumowiczów przeprosiłam, bo uznałam zasadność pewnych spraw które poruszył
            Az, rzeczywiście to nie jest wasz obowiązek udzielania natychmiastowych
            odpowiedzi na posty osób, w dodatku nie za bardzo Wam znanych.

            W domu cichą myszką nie jestem, na ten tekst, o który pytasz powiedziałam mu po
            prostu, że jak może tak mowic skoro skwapliwie korzysta z mamy pomocy i czy nie
            ma żadnego poczucia godności-za odpwoiedź musiało mi wystarczyć wzruszenie
            ramion.
            Wiesz mój mąż mi wczoraj np. powiedział, że mam siano w mózgu czy coś w tym
            stylu ale ja nie chcę się z nim wykłócać na tym poziomie, a jak się zacznę
            klócić to musze tak, bo on rozmowę na takie tory sprowadza. Jeżelibym to robiła
            to on mógłby sobie jeszcze ułatwić życie, stwierdzić, że to ja jestem
            prostaczka i jego to usprawiedliwa. Dlatego za wszelką cenę nie chcę dac mu się
            sprowokować.
            • ivek Re: pytanie 07.07.04, 12:33
              Gość portalu: Ayelet napisał(a):
              > -za odpwoiedź musiało mi wystarczyć wzruszenie
              > ramion.
              > Wiesz mój mąż mi wczoraj np. powiedział, że mam siano w mózgu czy coś w tym
              > stylu ale ja nie chcę się z nim wykłócać na tym poziomie, a jak się zacznę
              > klócić to musze tak, bo on rozmowę na takie tory sprowadza. Jeżelibym to robiła
              > to on mógłby sobie jeszcze ułatwić życie, stwierdzić, że to ja jestem
              > prostaczka i jego to usprawiedliwa. Dlatego za wszelką cenę nie chcę dac mu się
              > sprowokować.

              Czyli najzwyczajniej w swiecie ucieka od odpowiedzi na pytania, czy jak wolisz
              od odpowiedzialnosci skoro tak prowokuje bzdurnymi tesktami.
              Rzadko kiedy optuje za odejsciem, rozstaniem gdy para posiada dziecko, o ile nie
              ma jakichs patalogi rodzinnych. W Waszym przypadku patologiczne jest jego
              podejscie, stosunek do pewnych spraw a to uwazam jest zawsze szansa naprawic.
              Nie skupialbym sie na przeszlosci (czyja jest wina), tylko jak mozna ten problem
              rozwiazac. Skoro nie chce z Toba rozmawiac moze mu opiszesz swoje niepokoje
              itd., przy okazji sama wtedy nie ulegniesz emocjom, jego prowokcjom itp.


              Poza
              • Gość: Ayelet Re: pytanie IP: 194.181.36.* 07.07.04, 12:45
                Ja mu moge opisac swoje niepokoje tylko, że on mi powie to co wcześniej
                napisałam, że ludzie za mniej żyją i nie narzekają. Bo on nie chce iść do
                pracy, jeśliby nie mógł jej znaleźć zrozumiałabym to, ale on nawet nie zamierza
                rozpocząć poszukiwań.Poza tym jest wiecznie zmęczony, smutny, zgnuśniały,
                wiecznie zapracowany, choć niewiele robi.
                Jak rozmawiamy o pracy to on mnie sie pyta co on mógłby robić. Jak mu wymieniam
                to ta praca nie taka bo coś tam a następna nie bo coś innego.
                On bardzo ładnie robi rózne rzeczy: zrobił nam kiedyś np. super szafę wnękową,
                piękną stylową ławę, więc jak mu powiedziałam, że mozna nawiążać kontakt ze
                stolarzem i czasem coś zrobic na zamówienie to też się nie da. Więc wszystko
                jest na nie
                • ivek Re: pytanie 07.07.04, 12:57

                  Zapytaj go co on by zrobił na Twoim miejscu. Jak masz go zmotywować do
                  zapewnienia Waszemu dziecka edukacji na poziomie wyznaczonym przez Ciebie.
                  Zapytaj go czy jak dzeicko pójdzie do szkoły to w tym czasie będzie siedział na
                  czterech literach i oglądał polszmatę czy tam krzyżówki rozwiązywał?
            • Gość: az Re: pytanie IP: *.magtel.net.pl 07.07.04, 12:50
              > za odpwoiedź musiało mi wystarczyć wzruszenie
              > ramion.
              > Wiesz mój mąż mi wczoraj np. powiedział, że mam siano w mózgu czy coś w tym
              > stylu

              Zero miłości. Pasożyt. Leń. Niedorajda.
              Co Cię przy nim trzyma? (co oprócz dziecka)
              Cuda są możliwe...
              Chcesz to licz na nie.
              • joanna_1 Re: pytanie 07.07.04, 12:53
                chce sie pozbyć problemu, nie człowieka
                • Gość: az Re: pytanie IP: *.magtel.net.pl 07.07.04, 13:10
                  Wiem o tym od początku.
          • Gość: az Odpowiedź IP: *.magtel.net.pl 07.07.04, 12:39
            > Az tupnął na Ciebie, a Ty dwa lub nawet trzy razy przepraszasz wszystkich
            > forumowiczów, w domu też się tak zachowujesz?

            Dziwną masz definicję tupania.
            Zwróciłem ayelet jedynie uwagę na nietakt z jej strony. Przeprosiła za niego i
            to jest najnormalniej w świecie (może moim) zrozumiałe.
            Jeśli już się czegoś czepiać, to miast przeprosin, zwróciłbym uwagę na drugi
            jej post, ten z pretensjami. Przeprosiny za nietakt to okołoserowa informacja.
            Z kolei pretensje do "nas" za brak odpowiedzi w okresie półgodzinnym, to już
            nie jest tak powszechne.
            • ivek Re: Odpowiedź 07.07.04, 12:54
              Gość portalu: az napisał(a):

              > Zwróciłem ayelet jedynie uwagę na nietakt z jej strony.

              Być może mam dziwną definicję tupania, ale nietakt też inaczej definiuję.
              Aj.
              • Gość: wqrwiony Ty w ogóle masz dziwne definicje, hehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 13:03
                "Latwo sie przyzwyczaic do luskusu to chyba nie ulega frekwencji."
                • j_ar Re: Ty w ogóle masz dziwne definicje, hehe 07.07.04, 13:06
                  hehehe... przeciez to calkiem niezle poczucie humoru...cos jak..eee...
                  imnplikuje, ze mam racje ;)
                • ivek Re: Ty w ogóle masz dziwne definicje, hehe 07.07.04, 13:08
                  Do mnie to alibi?
            • Gość: ayelet Re: Odpowiedź IP: 194.181.36.* 07.07.04, 12:57
              Sprawa wyglada tak, że już tak jestem zmęczona tym życiem, że złożyłam pozew o
              rozwód.Jak się dowiedział, to przyniósł mi kwiaty i poprosił, żebyśmy
              spróbowali jeszcze. Myślałam, że naprawdę sobie to wszystko przemyślał i chce
              naprawić związek.Ale chyba tak nie jest. Mój syn bardzo go kocha, ciągle za nim
              chodzi i szkoda mi go, bo mój mąż kiedyś mi powiedział, że po rozowdzie dziecko
              by mu się źle kojarzyło ze mną i nie chciałby się z nim widywać, żebym sobie
              zdawała sprawę :(
              • j_ar Re: Odpowiedź 07.07.04, 13:00
                > bo mój mąż kiedyś mi powiedział, że po rozowdzie dziecko
                > by mu się źle kojarzyło ze mną i nie chciałby się z nim widywać, żebym sobie
                > zdawała sprawę :(


                ?.. przeczytaj to sobie sama, jego dziecko zle by sie kojarzylo z toba?.. toz
                to szantazysta i egoista
              • ivek ??? 07.07.04, 13:01
                Gość portalu: ayelet napisał(a):
                > bo mój mąż kiedyś mi powiedział, że po rozowdzie dziecko
                > by mu się źle kojarzyło ze mną i nie chciałby się z nim widywać, żebym sobie
                > zdawała sprawę :(

                Większej bzdury dawno nie czytałem, albo niezły z niego szantażysta jest i
                wykorzystuje chęć oszczędzenia przez Ciebie Ayelet Waszemu potomstwu krzywdy w
                postaci rozwodu.
                • Gość: wqrwiony Dakj go tu na forum ja z nim porozmawiam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 13:13
              • Gość: az Re: Odpowiedź IP: *.magtel.net.pl 07.07.04, 13:21
                To i dziecka nie kocha?!
                Życzę Ci tego, ale wątpię w jakąś znaczną odmianę u Twego męża.
                Postaw sprawę jasno - albo razem ciągniecie rodzinny wózek, albo Ty rezygnujesz
                z opieki nad dwoma mężczyznami w domu.
                • komandos57 Kiciu,calus namietny w twojego buziaka 07.07.04, 14:19
                  Gość portalu: az napisał(a):
                  Ty rezygnujesz z opieki
                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  Kiciu,zaopiekujesz sie mna.Bedziesz piescil namietnie moje sliczne
                  cialo,bedziesz patrzal swoimi okropnymi slepiami w moje sliczne oczeta.Potem
                  polozysz swoje wilcze lapy na moim posladku i wymasujesz mi pupcie.Oki kiciu?
                  Oh,jak ja cie kocham.
    • chyba_normalny Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? 07.07.04, 13:14
      Ja sam byłem w podobnej sytuacji dlatego też problem tkwi chyba w
      zakorzenionym od wieków stereotypie o maczo , który utrzumuje dom i rodzinę .
      Jeżeli pozbawisz mężczyznę tego elementu i będziesz zarabiać więcej niż on
      przed rentą to wygląda to to właśnie tak . Twój mąż zaczyna się czuć
      niepotrzebny , odsunięty na boczny tor i w końcu wyrzucony poza nawias rodziny
      ( piszesz o rozwodzie ).
      Zapytaj się samą Siebie - ile razy powiedziałaś mu , że gdyby nie to , że
      naprawił ( posprzątał , ugotował - do wyboru do koloru ) to mielibyście mniej
      czasu na ...... ( również do wyboru ).
      Co do pracy - teraz o nią nie łatwo - być może ( powtarzam być może ) szuka
      takiej z której byłby zadowolony i on i Ty .
      " UŚMIECHNIJ SIĘ JUTRO BĘDZIE LEPIEJ "
      • j_ar Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? 07.07.04, 13:16
        gdyby szukal i nie podejmowal pracy. bo... - ale on nie szuka tej pracy, bo mu
        wygodnie tak zyc...
        • Gość: Ayelet Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: 194.181.36.* 07.07.04, 14:06
          Wiecie co po przeczytaniu waszych odpowiedzi zastanowiłam się nad tym wszystkim
          jeszcze raz. Nie chodzi o to czy on znajdzie pracę czy nie (wiadomo sytuacja na
          rynku jest trudna), pisałam zresztą, że pdst. problem jest taki, że on nie chce
          sprawdzić czy ją dostanie czy nie.
          Głównie chodzi o to, że on przyjął postawę "jak najdalej ode mnie", czyli robi
          tylko to co musi, próbuje jak najwięcej spraw zwalić na mnie. To jest
          najbardziej uciażliwe, ta świadomosć, że on nie wziął odpowiedzialności i nie
          chce tego zrobić
    • Gość: krish Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: 62.233.233.* 07.07.04, 15:19
      nie jestes pierwsza. jak sie okazuje to dość powszechny problem.


      My friend's got a girlfriend
      Man he hates that bitch
      He tells me every day
      He says "man I really gotta lose my chick
      In the worst kind of way"

      She sits on her ass
      He works his hands to the bone
      To give her money every payday
      But she wants more dinero just to stay at home
      Well my friend
      You gotta say

      I won't pay, I won't pay ya, no way
      Why don't you get a job
      Say no way, say no way, no way
      Why don't you get a job

      I guess all his money, well it isn't enough
      To keep her bill collectors at bay
      I guess all his money, well it isn't enough
      Cause that girl's got expensive taste

      I won't pay, I won't pay ya, no way
      Why don't you get a job
      Say no way, say no way, no way
      Why don't you get a job

      Well I guess it ain't easy doing nothing at all
      But hey man free rides just don't come along
      Every day

      Let me tell you about my other friend now

      My friend's got a boyfriend, man she hates that dick
      She tells me every day
      He wants more dinero just to stay at home
      Well my friend
      You gotta say
    • kvinna na zarzut, że nie odpowiadamy 07.07.04, 15:33
      jakoś tak fajniej jest czytać krótsze wątki ;)

      Nie ukrywam, że zastosowałabym terapię szokową...

      Czytaj: przestałabym gotować, sprzątanie tak, ale tylko "po sobie".

      I tak dalej.

      • monika20 Re: na zarzut, że nie odpowiadamy 07.07.04, 20:15
        Wstrząsnęło mną to, co Twój mąż powiedział nt. opieki nad synem po ewntualnym
        rozwodzie. Mimo, że to Ty pracujesz i zarabiasz, to on rozdaje karty w Twoim
        domu. Szntażuje Cię moralnie. Ale na tym związku to chyba tylko Tobie zależy. A
        jak obu stronom nie zależy jednakowo, to do dupy z takim związkiem. Po raz
        kolejny widzę uwikłanie. Zastanów się co ten związek Ci daje. Wygląda na to, że
        facet nie jest w stanie ani Cię szanować, ani się zmienić nawet za cenę utraty
        Ciebie. Chyba bym zaryzykowała jednak rozstanie. Jak już się takie szantaże
        zaczynają to bardzo źle to widzę.
        Załamuję się czytając posty kobiet proszących o radę. Pocieszcie mnie, że są
        jeszcze na świecie faceci szanujący i doceniający kobiety, którzy się nie ich
        boją i nie niszczą!!!
        • Gość: krish Re: na zarzut, że nie odpowiadamy IP: 62.233.233.* 07.07.04, 20:50
          przykro mi. tacy faceci to wytwór Twojej chorej wyobraźni...

          krish the good news
          • Gość: Ayelet Re: na zarzut, że nie odpowiadamy IP: 194.181.36.* 08.07.04, 08:41
            No to wczoraj sobie "porozmawialiśmy" co w dokładnym przekładzie znaczy ja
            mówiłam, on milczał. Później, na moje próby wyegzekwowania odpowiedzi, obrażał
            mnie swoim zyczajem i próbował sprowokować do kłótni. Teraz to jasno widzę,
            robi to po to, żeby nie rozmawiać o problemach, licząc, że się same rozwiażą
            czy co?
            Na słowo rozwód wyszedł z pokoju.
            Aha i jeszcze mówił, żebym go nie straszyła rozwodem, bo on się nie boi.
            Próbowałam się od niego dowiedzieć, czemu rozmowa o rozwodzie dwojga osób,
            które nie mogą ze sobą zyć jest straszeniem, ale też się nie dowiedziałam.

            Dowiedziałam się za to, że po powrocie z pracy powinnam robic zakupy żeby on
            miał co jeść na obiadek. Czemu on tego nie może zrobić jak jest na spacerze z
            dzieckiem nie wiem-nie odpowiedział.On ma do dyspozycji 2 samochody, cały dzien
            jest w domu, ale to ja po pracy mam pędzić na zakupy, bo "mam m-czny i mogę
            wysiąść w każdym miejscu".
            Poza tym miał wczoraj do mnie pretensje, że jest głodny, nie ma czasu jeść. Jak
            ja jestem z małym to zdąże sobie coś zrobic ale co tam niech będzie.
            Powiedziałam mu na to, że jak mama zabiera Juniora na 3 godziny na spacer może
            wtedy sobie zrobić jedzenie. A mój maż co na to? On nie będzie jadł na rozkaz,
            bo może akurat wtedy nie ma ochoty.
            Ręce mi opadają, to by było na tyle
            • Gość: krish Re: na zarzut, że nie odpowiadamy IP: 62.233.233.* 08.07.04, 08:48
              Ty sobie z nas kpisz i dobrze sie bawisz, prawda? Odpowiedz prosze.
          • monika20 Re: na zarzut, że nie odpowiadamy 08.07.04, 22:39
            Gość portalu: krish napisał(a):

            > przykro mi. tacy faceci to wytwór Twojej chorej wyobraźni...

            Żeby tylko mojej wyobraźni to pół biedy. Ten tutaj to nie mój wytwór, tak jak i
            paru innych pojawiających się tu panów. Ale nie da się ukryć, że mam talent do
            wyławiania z tłumu niezłych popaprańców. No ale jednak odezwałeś się na mój
            apel.
            • Gość: krish Re: na zarzut, że nie odpowiadamy IP: 62.233.233.* 08.07.04, 22:50
              przyznaje, ze nie rozumiem. który tutaj?

              a ja tylko odpowiadałem na

              Pocieszcie mnie, że są
              jeszcze na świecie faceci szanujący i doceniający kobiety, którzy się nie ich
              boją i nie niszczą!!!

              krish the little orphan
    • Gość: Ayelet Re: Krish IP: 194.181.36.* 08.07.04, 08:59
      Podejrzeniem, że kpię i to wszystko są moje wymysły podłamałam się kompletnie.
      Nic dodać nic ująć, na temat mojego życia
      • j_ar Re: Krish 08.07.04, 09:00
        ja jakos ci wierze, znam bardzo podobny przypadek,
        • Gość: Ayelet Re: Krish IP: 194.181.36.* 08.07.04, 09:04
          Jejciu, jak moje życie wygląda z perspektywy innych, jeśli zaczynam być
          posądzana o to, że "ściemniam"; chyba rzeczywiście czas uciekać póki jeszcze
          mogę
      • Gość: krish Re: Krish IP: 62.233.233.* 08.07.04, 09:16
        sorry, jak sprawiło Ci to jakąkolwiek przykrość. pytałem, żeby sie upewnić bo
        to wygląda już nie groteskowo, teraz to już paranoicznie.

        nauczę Cię teraz kilku pomocnych zwrotów:

        1.spierdalaj
        2.wypierdalaj
        3.odpierdol się
        4.w dupe sobie wsadź swoje... (tu wstawić właściwe)

        wiem że to wygląda wulgarnie. ja jestem wulgarny. ale niektórzy innym językiem
        nie zrozumieja. zreszta masz przykład. w domu.

        nie chce Ci dawać rad
        ale twój mąż idzie w filozofii zbyt daleko
        w strone bycia królem, wyrocznią i sędzią
        och dobrze być cysorzem

        kartki.onet.pl/934,kartki.html?&OKA=6
        trzymaj sie jakoś

        krish the hope
        • Gość: krish Re: Krish IP: 62.233.233.* 08.07.04, 09:20
          kartki.onet.pl/935,kartki.html?&OKA=6
        • ayelet Re: Krish 08.07.04, 09:24
          Dziekuję Ci bardzo ale nie chcę tak robić z jednego powodu, nie chce mu dać
          satysfakcji, że jestem tak jak on, bo on odzywa się do mnie w tak prostacki
          sposób, że wtedy już w ogóle by sobie odpuścił i w kółko bym słyszała, że to ja
          jestem chamką a on się tylko dostosowywuje do mojego poziomu.
    • melanie Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? 08.07.04, 09:52
      Nie jestem facetem, ale pozwole sobie zabrac glos. Wydaje mi sie, ze twoj maz
      jest w glebokiej depresji, to jedyne rozsadne wytlumaczenie jego zachowania.
      Czy zawsze byl taki pasywny, bo jezeli nie, to moge miec racje. Moze wejdziesz
      na forum depresja i tam opiszesz te sprawe, moze wiecej uzyskasz wiedzy w tym
      temacie. Jezeli zas nie jest chory, to musisz podzielic obowiazki i wymagac
      wykonania. Trzyletnie dziecko nie wymaga juz takiej uwagi jak np roczne. Mozna
      z nim robic rozne rzeczy w formie nawet zabawy i sprzatanie i gotowanie. A juz
      robienie zakupow to zaden problem.
      • Gość: Ayelet Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: 194.181.36.* 08.07.04, 10:09
        Trzech lekarzy sugerowało mu już depresję, ale co ja mogę jak on nie chce nawet
        iść do psychologa czy psychiatry.
        • Gość: krish Re: Do Facetów-możecie zajrzeć do tego wątku? IP: 62.233.233.* 08.07.04, 10:15
          to żadne odkrycie. wiadomo, że coś mu jest. zdrowy człowiek nie zachowuje sie w
          ten sposób. a co możesz? patrz użyteczne zwroty.

          bo inaczej...

          wielu facetów myśli, że ideałem byłoby mieć tanią dziewczyne do lóżka.
          błąd!!! dziewczyna może jeszcze zatrabiać na twór rozwój duchowy!!!

          to dopiero luksus

          jak tak nie chcesz to warcz

          krish wujek dobra rada
    • kisiaty Będzie krótko i brutalnie 08.07.04, 10:46
      Jest nygus i tyle. Rozpieszczony przez nadopiekuńczą matkę??? Gdyby się chociaż
      domem zajmował od A do Z to bym rozumiał od biedy. Zastanów się czy chcesz
      spędzić z tym człowiekiem resztę życia...

      pzdr
      Kryzsiek
      • Gość: tiye zgadzam się w 100% IP: mieszko.pl.u* / 62.29.253.* 08.07.04, 13:27
        kilka lat temu miałam podobny dylemat - miłość mojego życia wciąż leżała na
        kanapie, głównie lecząc kaca, a ja miałam dobrą pracę... Po robocie biegłam po
        dziecko do szkoły, robiłam obiad, sprzątałam i często przyjmowałam kolejnych
        gości (jego, nie swoich - ja nie miałam siły nawet nikogo zapraszać). Zaczęły
        się długi, brak kasy. Nie wytrzymałam, pogoniłam.
        Teraz też mam dobrą pracę, nawet lepszą, wciąż spłacam długi, ale na kanapie
        leży najwyżej kot i pies a ja wreszcie czuję, że żyję:)
        • Gość: Ayelet Re: zgadzam się w 100% IP: 194.181.36.* 08.07.04, 13:59
          Tiye :))))
          Gratuluję Ci, że miałaś w sobie tyle siły, ładnie to ujęłaś nic dodać nic ująć.
          • kisiaty Re: zgadzam się w 100% 08.07.04, 14:02
            Szkoda Twoje energii Ayalet. Znajdź sobie chłopa, który Cię doceni tak naprawdę.
            I sam będzie się starał dać z siebie jak najwięcej. Bo skończy się to tak, że za
            5 albo 10 lat skończysz na kozetce z gigantyczną frustracją...

            pzdr
            Krzysiek
            • ayelet Re: zgadzam się w 100% 22.09.04, 13:11
              Minęło ponad 2 miechy od dnia kiedy założyłam wątek a mym życiu nic się nie
              zmieniło. Był krótki moment, że myślałam, że będzie dobrze, nawet zaczęłam brać
              pod uwagę drugie dziecko ale nic z tego, zawsze wracamy na doliny. Chyba
              wreszcie zrozumiałam, że czas powiedzieć sobie "do widzenia", czas zrozumieć,
              że nic nie trwa wiecznie.
              Trochę mnie przeraża kołowrotek życia samotnej mamy, no ale w końcu muszę sobie
              dać radę, nie ja pierwsza. Mam dość tych huśtawek emocjonalnych, już nie dam
              rady.
              Właściwie to zdecydowałam się ostatecznie, bo zachowuje się coraz gorzej w
              stosunku do dziecka. Ja mogłabym wybaczyć ale jeśli tak się zachowuje do
              rodzonego syna, nie. Nie umiem sobie poradzić z tym, że wychodząc za maż
              wybierałam ojca dla mojego dziecka, byłam przekonana cierpliwego, kochającego,
              czułego. Nie umiem go zaakceptować takim jaki jest naprawdę. Parę dni temu przy
              usypianiu zaczął tak płakać, że nie moglam go uspokoić, poprosiłam męża, żeby
              go uspokoił, bo mnie w ogóle synek nie słyszał, tak histeryzował. I zgadniejcie
              co zrobił mój mąż?
              poszedł, wyjął dziecko z łóżeczka, prawie rzucił na środek salonu i
              powiedział "Jak zaraz Cię rąbnę to się na zawsze uspokoisz".

              Jestem przerażona, że moje wyobrażenia o tym człowieku tak się rozminęły z
              rzeczywistością :((( i nie wiem naprawdę jak to się sstało???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka