kobza16
26.11.12, 01:36
Nie mam na mysli rodziny, bo to jest zrozumiale, ale chodzi mi o obcych ludzi, z którymi na jakimś etapie życia jesteśmy zetknięci np bliski współpracownik, współlokator etc., który po krótkim "rozeznaniu" zaczyna nas USTAWIAĆ.
Poruszam chyba problem asertywności, czyli jak nie dac wejsc sobie na glowe przy jednoczesnym poszanowaniu drugiej osoby, nie urażeniu jej. Zauwazylam, że większość z ludzmi ma w sobie "mełego despote" ktory uaktywnia się gwałtkownie, kiedy chocby przez przypadek/subtelnie wkroczy się w osobisty temat.
A tak w oogle to stwierdzam, ze pokolenie Polskich 40 i 50 latków jest zdziadziałe (nie wszyscy, ale duża większość). Dobrze ze młode pokolenie jest juz inne.