17.07.04, 13:00
Witam wszystkich !
Wstałem dziś chyba lewą nogą, nastrój mam podły. Zastanawiam się jakie myśli
i zdarzenia wprowadzają nas w taki stan? Czy poznając przyczynę chandry jest
łatwiej nad nią zapanować? Jak sobie z nią radzicie?
Obserwuj wątek
    • ziemiomorze Re: Chandra 17.07.04, 14:09
      riebionek napisał:

      > Witam wszystkich !
      > Wstałem dziś chyba lewą nogą, nastrój mam podły. Zastanawiam się jakie myśli
      > i zdarzenia wprowadzają nas w taki stan? Czy poznając przyczynę chandry jest
      > łatwiej nad nią zapanować? Jak sobie z nią radzicie?

      Mowisz jej 'dziendobry' i bierzesz na kolana; zasypiasz z powrotem, ale z kotem
      pod glowa; tropisz, skad przyszla (zameczasz zone rozwazaniami, znajomego
      psychiatre pytaniami, wertujesz poradniki) zeby jej urwac leb; wybierasz sie na
      zakupy do jakiejs Galerii Kokotow, gdzie wydajesz pol pensji i po raz nasty
      stwierdzasz, ze to jednak nie dziala; przypominasz sobie, co zona robi, kiedy
      ma pms i to robisz; w porywie desperacji zapisujesz sie na joge, tai-chi i
      kigonga.

      Ale jesli siadasz z tym do kompa to masz przechlapane,

      zet
      • riebionek Re: Chandra 17.07.04, 14:37
        Z Twoich słów wynika jasno, że mam odejść od kompa i lecieć na teatry uliczne
        co niniejszym czynię. Do Galerii Kokotów nie chadzam, ale gdy mówisz, że to nie
        pomaga to tam nie pójdę. Psychiatry znajomego nie mam, psychologom jako całej
        grupie zawodowej przestałem wierzyć zniesmaczony ich zachowaniem w sprawie
        swojego kolegi, który nieco pobłądził. Żona wyjechała, więc jej nie zapytam.
        Nawet nie wiem co to takiego pms? Może napięcie pms? Napiszę jutro, czy mi
        pomogło...:-))

        • Gość: krish Re: Chandra IP: 62.233.233.* 17.07.04, 19:27
          pre-menstrual syndrome
          po polsku znp

          to jest to co powoduje że czasem kobieta gapiac sie w pusta lodówke wrzeszczy
          nie...!!!...kurwa!!! T U B Y Ł Y L O D Y !!!
          • riebionek Re: Chandra 18.07.04, 16:04
            Gość portalu: krish napisał(a):

            > pre-menstrual syndrome
            > po polsku znp
            >
            Po angielsku rozumiem, ale ZNP zawsze kojarzyło mi się ze Związkiem
            Nauczycielstwa Polskiego. Muszę przyznać, że jesteś genialny Krish. W tak
            prosty sposób (znp=ZNP) wyjasniłeś dlaczego ponad połowa dzieci w Polsce nie
            lubi szkoły.:-)
    • fnoll Re: Chandra 17.07.04, 22:58
      ja chandrę pacyfikuję wrażeniami - wyjściowymi, muzycznymi, książkowymi,
      używkowymi... trudno mi stwierdzić, czy to pomaga, czy nie, ale na pewno
      zajmuje czas i uwagę :) a gdy już się oczadzę, okadzę, a następnie powrócę do
      relności - chandry zwykle już nie ma, gdzieś się gubi po drodze, na zakrętach

      a skąd ona? to rodzaj zmęczenia, którego nie da się załatwić wyspaniem, rodzaj
      głodu, na który jedzenie nie pomaga... jakieś trująco-ssące zapętlenie, coś jak
      moment, w któym system robi się niestabilny - niby działa, a zamiast drukować
      tylko międli papier, mruga światełkami...

      reset, kurna, reset!
      • riebionek Re: Chandra 18.07.04, 16:12
        fnoll napisał:

        > ja chandrę pacyfikuję wrażeniami - wyjściowymi, muzycznymi, książkowymi,
        > używkowymi..

        Moja intuicja zaprowadziła mnie wczoraj na koncert blusowej grupy "Mikroklimat".
        Pomogło! Nawet wiedzieli o czym śpiewać dla mnie:

        Powiedz, co ci leży na sercu?
        Wiem, że masz coś do mnie
        Od rana się boczysz
        Odwracasz się plecami
        Nie chcesz patrzeć w oczy

        Nie czekaj, nie zwlekaj
        Tylko powiedz...

        Powiedz, co ci chodzi po głowie?
        Zmarszczone masz czoło
        Milczysz godzinami
        Siedzisz sam w pokoju
        Bijesz się z myślami

        Nie czekaj, nie zwlekaj
        Tylko powiedz
        Będzie ci lżej...
        • fnoll Re: Chandra 19.07.04, 00:03
          o właśnie! zmiana klimatu: mikro-makro, byle było inaczej :)

          w pewnym sensie - jednak zdecydowanie NIE MAKRO ;)

          kiedyś miałem taki ciekawy przypadek - kompletnie ze mnie uszło powietrze,
          ledwo nogami powłóczyłem - i zacząłem puszczać sobie płyty z kolekcji własnej,
          przy którejś z kolei - trafiłem! po dosłuchaniu do końca jak za dotknięciem
          czarodziejskiej różdżki byłem znów nastrojony

          może to chodzi o to, by neurony złapały odpowiednią wibrację?
          • riebionek Re: Chandra 20.07.04, 21:39
            fnoll napisał:

            > może to chodzi o to, by neurony złapały odpowiednią wibrację?

            Wtedy wchodzisz w rezonans z uczuciami i emocjami twórcy i wykonawcy tej muzyki.
            Myślę, że obcowanie z każdym dziełem ma takie działanie, nie tylko z muzyką.

            Tak, zmęczenie jest tu kluczowycm słowem. A słowa odpocząć-początek-reset mają
            ścisły związek. Moje zmęczenie wynika z chaosu, jaki mnie ostatnio ogarnął,
            mnóstwo spraw zaczętych, zaległych, pośpiech, który spowalnia. Trzeba by coś
            uporządkować, choćby pójść na urlop...:-)
    • mskaiq Re: Chandra 21.07.04, 05:44
      Mysle ze aktywnosc pozwala pokonac chandre bo chandra to negatywne mysli.
      Ksizaka, muzyka, rozmowa, itp koncza to negatywne myslenie i wszystko wraca do
      normalnosci.
      Nie mniej wszyscy powinnismy obserwowac nasz poziom negatywnosci, jesli zaczyna
      byc meczacy to znak ze nalezy odnalesc radosc i sens. Z wiekiem ten stan
      negatywizmu potrafi sie powiekszac, tracimy zludzenia, stajemy sie zgorzkniali
      ale wcale tak nie musi byc. To my decxydujemy po ktorej stronie chcemy stac.
      srerdeczne pozdrowienia.
      • riebionek Re: Chandra 21.07.04, 20:26
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze aktywnosc pozwala pokonac chandre bo chandra to negatywne mysli.

        Chandra to negatywne myśli - z tym bym się zgodził. Jeśli zaś chodzi o
        aktywność, to myślę sobie, że chandra może wynikać zarówno ze zbyt małej jak i
        zbyt dużej aktywności. Gdy jest zbyt duża aktywność, zbyt wiele spraw na
        głowie, zaczyna się wszystko traktować pobieżnie, pracę i inne obowiązki
        wykonywać byle jak, przerywać jedno , aby robić coś innego - pilniejszego,
        potem to przerwać, by robić jeszcze co innego. Tak wygląda praca w wielu
        firmach, przenosi się to na życie osobiste. Ciągłe szarpanie się a zewsząd
        słychać tylko: więcej, szybciej, więcej, szybciej....jak w szalonej karuzeli...
        • trzykrota chandra unynska w mordobijskim powiecie 21.07.04, 20:41
          zdarza sie, nie tylko poetom

          coz, przezyc ja trza i juz
          • riebionek Re: chandra unynska w mordobijskim powiecie 21.07.04, 20:50
            Już wybiegałaś się? Tak szybko?
            Pobiegałbym z Tobą, pomaga...
            Trzeba tylko unikać mordobijskich dzielnic:-)
            • trzykrota Re: chandra unynska w mordobijskim powiecie 21.07.04, 20:57
              pobiegalbys? slowo?
              wierz mi, ze po 100 metrach zostalabym daleko w tyle
              bez kondycji jestem, ale staram sie, oj, staram
    • mskaiq Re: Chandra 22.07.04, 04:41
      Mysle ze sama praca nie stanowi takiego problemu. Ja pracuje 70 godzin na
      tydzien i nie jestem zmeczony.
      W tym co robie nie dopuszczam negatywnych emocji, takich jak pospiech, strach
      ze moze cos byc nie tak, czy ocene innych. Daje z siebie tyle ile moge i
      dlatego nie mam watpliwosci ze to sie samo wybroni.
      Znam stres zwiazany z praca, kidys, pare lat temu przenosilem emocje z pracy na
      dom, na moj sen. Czesto bylem zly podejrzliwy ze ktos dziala za moimi plecami.
      To byla katorga.
      To sie skonczylo, codziennie jestem na plazy i biegam moje 5 km, pare razy
      dziennie robie cwiczenia fizyczne. Znalazlem diete, duzo owocow i warzyw i
      kontroluje moje emocje i w ten sposob pozbylem sie strachu.
      Nie mam chandry, mysle ze decuduje o sobie wiecej niz kiedykolwiek przed tym.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • riebionek Re: Chandra 23.07.04, 12:08
        mskaiq napisał:

        > W tym co robie nie dopuszczam negatywnych emocji, takich jak pospiech, strach
        > ze moze cos byc nie tak, czy ocene innych.

        Czy pośpiech jest emocją? Poczytałem Twoje inne posty, o strachu mówisz w
        większości z nich. Domyślam się, że poznałeś jego niszczycielską moc bardzo
        dobrze, piszesz o sposobach radzenia sobie z nim. To dodatkowy bagaż na
        plecach, nie trzeba pracować 70 godzin na tydzień, lecz 10, aby czuć koszmarne
        zmęczenie, potem pojawia się ucieczka w sen i bezsenne noce. To prawda, ze
        strachu wynika wiele zła, a może nawet całe zło. Jak sobie z nim radzić, gdy
        przyczyna strachu jest rozpoznana? Jak radzić sobie z ludźmi wokół, którzy
        snują katastroficzne wizje, narzekają? Dochodzę w tym wszystkim do podobnych
        wniosków co Ty: ruch, aktywność i dobre myśli, czasem wbrew wszystkiemu. Czuję
        się czasem jakbym chodził po cienkiej linie nad przepaścią. Staram się nie
        patrzeć w dół, lecz w przód. Okresowo nie korzystam z TV i nie czytam gazet,
        zbyt mnie dołują.:-)
    • mskaiq Re: Chandra 23.07.04, 16:03
      Pisze o strachu bo znam go i wiem jak czesto jego istnienie jest nie doceniane
      i czesto mylone z innymi powodami. Nauczylem sie przed nim bronic a to oznacza
      ze kontroluje siebie. Ja obecnie decyduje ile spie, czy jestem zmeczony a takze
      jaki mam nastroj.
      Piszesz o ludziach i katastroficznych wizjach i narzekaniu. Spotykam to na co
      dzien, kiedys robilem to samo.
      Te katastroficzne wizje i narzekania sa skierowane przeciwko nam. W ten sposob
      gromadzimy w sobie negatywne mysli i one zastepuja te pozytywne pelne radosci i
      sensu.
      W pewnym momecie przestajemy sobie z tym radzic i ze strachu rezygnujemy z
      wychodzenia z domu, spotykania sie z ludzmi, nie wierzymy innym, podejrzewamy o
      zle zamiary itp. Zycie w czyms takim staje sie nieznosne.
      Trzeba to przelamac i mozna. Jednym z najwazniejszych rzeczy to przestac
      oceniac. Ocena to zwykle krytyka, nie prowadzi ona do niczego innego tylko do
      budowania w sobie przeswiadczenia ze nic nie ma sensu, ze ludzie sa
      beznadziejni i ze nie da sie zrobic nic dobrego. Krytyka nie buduje, ona
      niszczy.
      Jesli chodzi o ruch na powietrzu, odpowiednie odzywianie, rezygnacja z kawy czy
      herbaty a takze palenia to podstawa do tego zeby czuc dobrze fizycznie. Kiedy
      czujesz sie fizycznie dobrze, Twoje mysli automatycznie sa pozytywne. Rowniez
      ma to wplyw na Twoj sen i kontrole Siebie. Kiedy kontolujesz Siebie mozesz
      wrocic do gazet czy telewizji. Nie potrzebujesz uciekac przed tym bo nie jest
      juz zadnym zagrozeniem dla Ciebie.
      Serdeczne pozdrowienia.



      .
      • riebionek Pływanie 30.07.04, 20:58
        Był tu długi wątek Melanii o strachu. Ja napiszę o swoim.
        Gdy miałem 10 lat topiłem się w jeziorze. Na szczęście był w pobliżu ktoś, kto
        mnie uratował. Zaczęło się niewinnie, wypłynąłem na materacu. Pies, z którym
        byliśmy, wielki owczarek podhalański podpłynął do mnie i chciał wgramolić się
        na materac.

        Potem długo uczyłem się pływać, uczyli mnie różni trenerzy, fachowcy...z marnym
        skutkiem. Płynąłem głównie dzięki sile mięśni a nie technice. 200 metrów na
        kartę pływacką to był szczyt moich możliwości, po przepłynięciu których byłem
        prawie nieprzytomny ze zmęczenia osiągając czas 2-3 krotnie dłuższy od innych.
        Uwierzyłem w końcu w to, że tak zawsze musi być a zajęć z basenu szczerze
        nienawidziłem.

        Aż kiedyś pojawiła się Ona, powiedziała, że się nauczę, cierpliwie i
        systematycznie poprawiała moje błędy. Zacząłem czerpać przyjemność z pływania,
        potrafiłem już pływać kilometrami, ale tylko wzdłuż brzegu. Gdy wypływałem na
        środek jeziora ruchy stawały się szybsze i bardziej chaotyczne, pojawiało się
        zmęczenie. Zrozumiałem, że tak działa strach. Postanowiłem wówczas przepłynąć
        kilkusetmetrowe w poprzek, szerokie jezioro bacznie pilnując, aby ruchy były
        spokojne i powolne. Potem już się nie bałem.

        Pływanie jest tylko jednym z możliwych przykładów. Analogie do innych dziedzin
        życia są czytelne i pomocne w przezwyciężaniu innych strachów. Nawet do języka
        weszły powiedzenia: "wypłynąć na szerokie wody" i ewangeliczne "wypłyń na
        głębię".:-)
        • melanie Re: Pływanie 30.07.04, 21:25
          Szczerze podziwiam.Pokonac samego siebie, swoj strach, to jest bardzo trudne.
          • riebionek Re: Pływanie 30.07.04, 21:34
            melanie napisała:

            > Szczerze podziwiam.Pokonac samego siebie, swoj strach, to jest bardzo trudne.

            Ale nie byłem w tym wszystkim sam. Miłość mojej żony dała początek temu mojemu
            zwycięstwu. Ale są nadal inne strachy...
            • melanie Re: Pływanie 30.07.04, 21:40
              Moj maz tez ma takie doswiadczenia, i powyzej pasa do wody nie wejdzie. Plywam
              bardzo dobrze, i tez probowalam go zachecic przelamac ten strach (fobie?). To
              nie jest tak, ze to tylko i wylacznie zasluga zony. Juz jako dziecko poszedles
              na treningi. Czyli to jednak twoja wola przezwyciezenia samego siebie.
              • riebionek Re: Pływanie 30.07.04, 21:53
                melanie napisała:

                > Juz jako dziecko poszedles na treningi.

                To nie tak było. Na kartę pływacką zdawałem będąc studentem , mając 23 lata. A
                zajęcia na basenie były obowiązkowe. Właściwie nie powinni mi byli dać tej
                karty za 200 metrów w 15 minut. Swój strach przezwyciężyłem i mauczyłem się
                dobrze pływać grubo po trzydziestce.:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka