jedr-ek28
12.04.13, 04:22
Patrzę z boku na swoje życie i przykro mi coraz bardziej, że cały czas jestem sam a nawet z biegiem czasu staję się coraz bardziej samotny. Mam już 30 lat i dowiedziałem się, że ludzie mówią "on to nie ma dziewczyny, pewnie z nim coś nie tak". Od tego momentu czuję się bardzo przybity, bo ludzie postrzegają mnie jako kogoś gorszego. A ja po prostu jestem zamknięty w sobie, nie potrafię się otworzyć. Wiem, że to, co mówią o mnie ludzie bierze się ze mnie samego, nie mniej zabolało mnie to, kiedy usłyszałem jak koledzy w ten sposób rozmawiali o mnie. Tak naprawdę w ogóle nie wychodzę do ludzi, bo myślę, że po prostu nie mam po co, że ludzie mnie nie chcą, bo nie mam nic o sobie do powiedzenia, żadnych zdolności, bo brak możliwości, żadnych sukcesów, bo nie umiem odnosić sukcesów, po prostu mam bardzo niskie poczucie wartości. Coraz bardziej zaczynam sobie uświadamiać, że na wszystko jest już za późno, że już do końca życia będę sam, za późno na zmianę pracy, bo musiałbym się przekwalifikować, skończyć inne studia, za późno na dziewczynę, bo wszyscy już kogoś mają, za późno na rozwijanie jakichś zdolności, bo nie mam na to czasu, bo muszę iść do pracy, po prostu mam czarną wizję przyszłości. Praca to dla mnie ucieczka od rodziców, którym nie zależało na tym, by mi dać na start bym rozwinął pasje, które miałem. Muszę do niej chodzić, żeby mieć na życie, ale nie mam za wiele niestety. Co najgorsze z tego wszystkiego to to, że ludzie postrzegają mnie jako kogoś gorszego. Próbowałem już terapii, pani psycholog zrobiła już wszystko co mogła, ale niestety jak było tak jest, psychospace.pl to amatorszczyzna, bo może jeden prawdziwy psycholog tam jest a reszta to wzięci "z ulicy" doradcy a projekt kosztował milion złotych. Przykro mi, że nie mam się komu wygadać na żywo.