yaxe
03.08.13, 18:32
zabiera mi sporo zdrowia, czasu i nerwow
od 10 lat zapuszczam wlosy, dlaczego wiec mam wciaz je krotkie?
od 10 lat wchodze do fryzjera i mowie ze zycze sobie przerzedzenia wlosow, zdjecia ich z objetosci ale nie z dlugosci, bo zapuszczam
wchodze do fryzjera ladna a wychodze maszkara
potem przez kolejne miesiace znow zapuszczam poprawiam pielegnuje, nadaje forme, ale kiedy juz sobie nie radze z ich objetoscia decyduje sie na fachowa reke ktora w fachowy sposob je zdegazuje, przerzedzi
nie wiem czy jezyk polski ktorym sie posluguje wchodzac do fryzjera nie jest jezykiem polskim, bo co to znaczy zeby wlosow nie skracac, bo zapuszczam, i chce je miec jak najdluzsze, ze jedynie nie radze sobie z ich objetoscia i chcialabym aby wlosy byly pocieniowane, zdegazowane..
czy fryzjerki (raz nawet fryzjer) moga odbierac moje slowa opacznie? i dlatego wychodze od nich z wlosami znow o 4cm krotszymi ? czesto nawet nie zdejmuja wlosow z objetosci i wychodzi na to, ze znow mam cala szope wlosow tyle ze krotszych o 4 cm
ratunku.......
wymyslilam, ze kolejnym razem powiem, ze namalowalam na ciele kreske dokad siegaja wlosy, i jesli po wizycie u nich stwierdze ze wlsoy sa krotsze chocby o 1 cm, nie zaplace za usluge
tylko boje sie ze popatrza na mnie jak na wariatke lub kombinatorke
po 10 latach powinnam miec juz wlosy dlugie do kostek, a one wciaz nie siegaja ramion
po wyjezdzie mojej poprzedniej fryzjerki za granice, przez 10 lat odwiedzilam caly tabum fryzjerek, ok. 40, czy one wszystkie naprawde nie rozumieja co to znaczy ze nie chce skracac wlosow?
sztampa, to jedyne co mi przychodzi do glowy gdy mysle o ich umiejetnosciach
obciac wlosy wziac pieniadze i z glowy, nie wazne czy kilentka przyjdzie znow czy nie
a ja mam znow stresa