09.08.04, 20:40
malo mi
jeszcze jeden watek
hipotetycznie

badz jesli ktos ma cos doswiadczen do dorzucenia
prosze bardzo

wyobrazcie sobie
maz
zona
chlopak
dziewczyna

zdradzili raz
przypadkiem

przyznali sie

doszli do wniosku
ze kochaja
i nie chca wiecej zdradzac

chca z nami spedzic reszte swoich dni

dacie szanse?

pozdr.cossa
Obserwuj wątek
    • m.malone Ojojoj... 09.08.04, 20:47
      w zasadzie tak, ale wciąż jest za gorąco....ufff
      Pozdrowienia
      MM
      • cossa Re: Ojojoj... 09.08.04, 20:50
        wlasnie sie tak zastanawiam
        czy to od upalu
        czy czestotliwosci rozmow o zdradzie

        po raz pierwszy
        taki mi sie watek zrodzil :)

        pozdrawiam
        cossa
    • Gość: marianna Re: ZDRADA.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 20:49
      Zdradziłam mojego chłopaka na dodatek z jego kolega rozstalismy sie a ja z
      każdym dniem tęskniłam za nim coraz bardziej i po kilku miesiącach odważyłam
      sie i poszłam do niego on nigdy nie przestał mnie kochac i wybaczył a teraz
      jestesmy razem. Myślę ze mozna wybaczyć tylko że to bardzo trudne.
    • Gość: lukiz Re: ZDRADA.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 20:51
      Błędne założenia. Miłość do kogoś wyklucza zdradę. Poprostu nie ma się na nią
      ochoty. Można być teoretycznie zamroczonym narkotykami i nie mieć świdomości
      zdrady. Wtedy można to wytłumaczyć...
      • cossa Re: ZDRADA.. 09.08.04, 20:54
        > Miłość do kogoś wyklucza zdradę.

        a moze milosc pomaga odzyskac zaufanie?

        nie mowie o romansach, dlugotrwalych klamstwach i oszustwach..

        pozdr.cossa
        • Gość: lukiz Re: ZDRADA.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 20:58
          HALLO!!! kochasz dziewczyne. Zdradziła Cię. Kochasz oczywiście dalej. Czy ona
          kocha ciebie? Czy wyobrażasz sobie kogoś kochać i zdradzić? jeśli tak to
          powinnaś o tym ostrzec każdego swojego partnera.
          • cossa Re: ZDRADA.. 09.08.04, 21:06
            uwazam, ze oprocz milosci
            wazne jest rowniez jakim jestem czlowiekiem

            kasik zalozyla fajny watek
            ( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14671137 )
            mowi nie tylko o uczuciu laczacym dwojke ludzi
            ono wszystkiego nie zalatwi..
            tym bardziej jesli sie z nim nic nie robi
            a wielu nic nie robi
            "wypalilo sie" hehe

            zdrada (jednorazowa)
            moze uswiadomic kruchosc zaufania
            uswiadomic co najwazniejsze
            moze umocnic?

            nie namawiam
            ale daje prawo do jednorazowego bledu

            pozdr.cossa
      • walewska Re: ZDRADA.. 09.08.04, 21:01
        Lukiz to powiedziane pieknie i prawdziwie -milosc wyklucza zdrade.
      • kamfora Re: ZDRADA.. 09.08.04, 21:04
        Gość portalu: lukiz napisał(a):

        > Błędne założenia. Miłość do kogoś wyklucza zdradę.

        Idealna miłość wyklucza zdradę.
        Czy jesteśmy zdolni do idealnej miłości?
        Najczęściej żądamy jej od innych, sobie przyznając więcej praw do błędów.
        • Gość: lukiz Re: ZDRADA.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 21:14
          Jak kocham dziewczynę to wymagam od niej idealnej miłości (tzn bez
          zdrady). "Płacę" za to niską cenę: nie zdradzam! Jak się kocha to jest to
          łatwiejsze niż myślisz. Nie przyznję sobie prawa do "błędu". Jak się ma
          wątpliwości to wystarczy postawić się na miejscu swojej drugiej połowy.
          • kamfora Re: ZDRADA.. 09.08.04, 21:42
            Gość portalu: lukiz napisał(a):

            > Jak kocham dziewczynę to wymagam od niej idealnej miłości (tzn bez
            > zdrady). "Płacę" za to niską cenę: nie zdradzam! Jak się kocha to jest to
            > łatwiejsze niż myślisz. Nie przyznję sobie prawa do "błędu". Jak się ma
            > wątpliwości to wystarczy postawić się na miejscu swojej drugiej połowy.

            Czasem wystarczy, a czasem nie wystarczy :-)

            Jeśli myślisz o sobie, że jesteś idealnym człowiekiem, że nigdy nie będziesz
            musiał prosić o czyjeś wybaczenie, to...to znaczy, że tak myślisz :-)

            Miłość, tak jak wybaczenie, jest kwestią woli - czasem tej woli brakuje.
            • Gość: lukiz Re: ZDRADA.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 22:02
              woli brakuje gdy brakuje miłości. To chyba oczywiste. Jeśli się myśli to się
              myśli. To nawet bardziej oczywiste.
              A skąd wogóle przypuszczeni że ktoś (ja) uważa się za idealnego człowieka?
              Jeśli według Ciebie nie zdradzają tylko ideały to...
              Szkoda pisać...
          • komandos57 Re: ZDRADA.. 09.08.04, 23:36
            Gość portalu: lukiz napisał(a):

            > Jak kocham dziewczynę to wymagam od niej idealnej miłości (tzn bez
            > zdrady). "Płacę" za to niską cenę: nie zdradzam! Jak się kocha to jest to
            > łatwiejsze niż myślisz. Nie przyznję sobie prawa do "błędu". Jak się ma
            > wątpliwości to wystarczy postawić się na miejscu swojej drugiej połowy.
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            A twoja dziewczyna nazywa sie Franek,co?
    • Gość: Imagine Re: ZDRADA.. IP: *.unl.edu 09.08.04, 21:31
      dla mojego wlasnego, duchowego dobra, powinienem przebaczyc. nie jestem pewien,
      czy nie byloby jednak lepiej dla zdrajcy poniesc kare raczej niz przyjac
      zapomnienie. to tyle filozofii. osobiscie bym nie wybaczyl, ale spodziewam sie,
      ze pozniej, kiedys, moglbym tego zalowac.
      Imagine.
      • kamfora Re: ZDRADA.. 09.08.04, 21:56
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > dla mojego wlasnego, duchowego dobra, powinienem przebaczyc. nie jestem pewien,
        > czy nie byloby jednak lepiej dla zdrajcy poniesc kare raczej niz przyjac
        > zapomnienie.

        Dla mnie jest ciekawsza strona "zdrajcy" niż "zdradzanego". Zauważyłam, że
        "zdrajca" gdy już zbierze się w sobie i wyzna swoją winę, to zaczyna
        oczekiwać (wręcz żądać!) wybaczenia od strony zdradzonej. Najczęściej otoczenie
        również tego wybaczenia oczekuje/żąda. Wygląda to na zamianę ról
        i usiłowanie przeniesienia winy z winowajcy na oszukanego.
        A przecież przyznanie sobie/komuś prawa do błędu nie na tym polega.
        • cossa Re: ZDRADA.. 09.08.04, 22:53
          a spotkalas kiedys postawe
          nie roszczeniowa
          "wybacz mi i kropka"

          ale
          "zdradzilem(-am)
          wiem, ze popelnilem(-am) blad
          prosze o wybaczenie
          ale zrozumiem jesli nie bedziesz chcial(a) mnie znac"

          ?

          pozdr.cossa
          • kamfora Re: ZDRADA.. 09.08.04, 23:05
            cossa napisała:

            > a spotkalas kiedys /.../

            Pewnie, że spotkałam.
            Oglądałam swojego czasu mnóstwo hamerykańskich filmów ;-)
            • cossa Re: ZDRADA.. 12.08.04, 21:34
              to sie zdarza nie tylko w filmie .. :)

              pozdr.cossa
        • lune Re: ZDRADA.. 10.08.04, 14:55
          kamfora napisała:

          > Dla mnie jest ciekawsza strona "zdrajcy" niż "zdradzanego". Zauważyłam, że
          > "zdrajca" gdy już zbierze się w sobie i wyzna swoją winę, to zaczyna
          > oczekiwać (wręcz żądać!) wybaczenia od strony zdradzonej. Najczęściej
          otoczenie
          > również tego wybaczenia oczekuje/żąda. Wygląda to na zamianę ról
          > i usiłowanie przeniesienia winy z winowajcy na oszukanego.
          > A przecież przyznanie sobie/komuś prawa do błędu nie na tym polega.


          bywa tak ze zdrajca przyznal sie, uznal wine, "oddal sie" w rece
          zdradzonego itd. zdradzony (-a) nie zawsze potrafi wybaczyc - a jesli nawet
          potrafi to odbudowywanie zaufania moze trwac dlugo, bardzo dlugo .... i czasem
          rzeczywiscie nastepuje "zmiana rol" ale inna niz wspomniana przez ciebie ;
          przedluzajaca sie "pokuta" moze doprowadzic do totalnego zdolowania zdrajcy i
          obnoszenia bolu w triumfie przez zdradzonego (-na) - moze wrecz okazac sie to
          wygodne dla zdradzonego (-nej) ; oczywiscie gdy cos takiego sie dzieje - nie ma
          mowy o wybaczeniu bo wybaczenie wiazaloby sie z przywroceniem "partnerstwa" ;
          czym moze sie zakonczyc taka sytuacja ? buntem zdrajcy ;)
          wiem ze to co opisalam wydaje sie troszke chore - ale naprawde - zdarza sie :)

          lune
    • komandos57 Re: ZDRADA.. 09.08.04, 21:40
      Ej,Cossa,Cossa.Duzo sie tu pisze o zdradach i przeprosinach i wybaczeniu.Takie
      pierdoly.
      No jak mozna przebaczyc,czy przeprosic jezeli ktos jebie sie jak zajaczek z
      premedytacja,z wyrafinowaniem?
      Dla mnie przepraszam w tym wypadku NIE ISTNIEJE.Won,spierdalaj na zawsze.Won.W
      ostatecznosci mozna by bylo jeszcze leb oberznac tepym kozikiem takiej kurewce.
      • Gość: Pal Vladovnik :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 23:33
        ciotka matylda pt komandos57 :
        > Dla mnie przepraszam w tym wypadku NIE ISTNIEJE.Won,spierdalaj na
        zawsze.Won.W > ostatecznosci mozna by bylo jeszcze leb oberznac tepym kozikiem
        takiej kurewce.

        :D

        Ja pierdole...
        Ale ci ten azbest + denaturat zniszczyły łeb... :D
        Wyluzuj świrku...
        Nie zabijaj swojej dziewczyny.
        Przecież jest to dobra, mleczna koza.
        Pół wsi pije to mleko.
        To co, że dała dupy twojemu bratu ?
        Przecież wszystko zostało w rodzinie świrków...
        :D


        Nie zabijaj stworzenia.
        Spróbuj może, za karę, nie doić jej przez tydzień.
        A niech sobie pobeczy, bladzina .

        :D



    • Gość: inka_s Re: ZDRADA.. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.08.04, 22:55
      Ja bym dała szansę. Co nie znaczy, że nie bolałoby mnie. Cóż to za miłość,
      która nie potrafi przebaczać? Chociaż okoliczności zdrady też ważne -
      jednorazowy wyskok łatwiej wybaczyć niż długotrwały romans. Bo wtedy nie chodzi
      o to łózko ale o oszustwa towarzyszące, te wszystkie wymówki, delegacje,
      nadgodziny itd.
      W każdym razie ja bym wybaczyła.
    • Gość: Freud Re: ZDRADA.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 22:58
      Ja powiem tylko tyle: "MIŁOŚĆ CI WSZYSTKO WYBACZY"
      • Gość: inka_s Re: ZDRADA.. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.08.04, 23:11
        Gość portalu: Freud napisał(a):

        > Ja powiem tylko tyle: "MIŁOŚĆ CI WSZYSTKO WYBACZY"


        Miłośc nie powinna oznaczać głupoty. Ni ejestem pewna czy miłość powinna
        wszystko wybaczać. Albo raczej przebaczywszy powinna się ratować. Zbyt wiele
        tragedii jest spowodowanych kochaniem bez posługiwania się rozumem. Kochać -
        tak ale mądrze.
    • mskaiq Re: ZDRADA.. 10.08.04, 09:46
      Trzeba wybaczyc to jest dla naszego dobra. Bez wybaczenia to bedzie z nami
      zawsze, moze przerodszic sie w depresje.
      Zwykle zdrada o ktorej piszesz bierze sie z braku zrozumienia. Za to nie mozna
      karac, jesli ktos nie rozumie trudno potepiac.
      • Gość: bazylia Re: ZDRADA.. IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 10.08.04, 10:18
        rozne sa zdrady, rozne zwiazki.
        Czasami zyciowy kryzys (utrata pracy, finansowe klopoty ,zaszle niewyjasnione
        problemy ) prowadza do napiec i burz w zwiazku. Czasami jest sie po prostu
        trudno dogadac, mimo milosci.
        Wyobrazmy sobie, ze skutkiem tego jest rozzalenie, zlosc na partnera, problemy
        w pozyciu seksualnym.

        No i trafia sie okazja, zeby sobie odbic, zemscic sie na partnerze (ktorego
        kochamy wprawdzie, ale kryzys w zwiazku doprowadzil do sytuacji patowej)

        no i juz! ten jeden raz , stalo sie. Czujesz sie jak swinia, ale sie stalo...
        no i co teraz ?


        Tylko nie piszcie mi tu komunalow, ze jak sa takie problemy w zwiazku to nie
        ma on prawa istniec i rozwiezc sie trzeba (bo zwiazek to dozgonna harmonia i
        noszenie na rekach)

        spojrze na siebie - ile razy dalam mu powody do wscieklosci (on mi tez, ale to
        insza inszosc)on chcial by bylo pieknie,(ja tez) ale zycie nas przeroslo,
        sfrustrowany poszedl w tango...

        wybacze jesli jestem w stanie wejsc "w jego buty " i dostrzec jak bardzo
        musial cierpiec by zrobic to ten jeden raz

        ja tez przeciez chcialam, planowalam nawet, bo tak trudno bylo rozmawiac...

        ale by moc wybaczy trzeba kochac i trzeba wiedziec ze on/a tez kocha....
        • cossa Re: ZDRADA.. 12.08.04, 21:37
          pieknie! ;))
          podpisuje sie! ;)

          pozdr.cossa
    • ziemiomorze Re: ZDRADA.. 10.08.04, 09:54
      ale
      naprawde
      zepsula Ci sie
      klawiatura
      ?
      Czy tez
      przecinki
      kropki
      - be?

      Enter rulezz?

      ze
      t.
      • cossa Re: ZDRADA.. 12.08.04, 21:42
        zepsula sie
        i lubie enter :)

        pozdr.cossa
    • j_ar Re: ZDRADA.. 10.08.04, 15:29
      wiekszosc kobiet by wybaczyla, wiekszosc mezczyzn - nie..... ciekawe co...
    • Gość: Jarek Re: ZDRADA.. IP: *.spc.pl 11.08.04, 08:44
      Dac szanse to jedno , tylko co z zaufaniem ? W koncu zwiazek opiera sie wlasnie
      na zaufaniu a jak ono zostanie naruszone, pozniej nie za bardzo sie da to
      naprawic. Mozemy sie oszukiwac ze nigdy sie to juz nie stanie ale podswiadomosc
      wciaz bedzie monitowala. Danie szansy to ludzkie, ale bardziej ludzkie bedzie
      chyba ukrywanie tego faktu ... bo nawet milosc ma swoje granice rozsadku ...
      • cossa Re: ZDRADA.. 12.08.04, 21:44
        "bo nawet milosc ma swoje granice rozsadku ..."

        i rozsadek wytycza tu granice
        z jednej strony - pozwala na druga szanse
        a z drugiej chroni nas samych przed notorycznym klamstwem
        mimo milosci

        madra milosc.. tego warto sie uczyc cale zycie ;)

        pozdr.cossa
    • alfika Re: ZDRADA.. 11.08.04, 09:50
      jeśli ktos kocha, to nie zdradza - bo niby jak, jeśli do seksu potrzeba czegoś
      o niebo ważniejszego niż tylko fizycznej atrakcyjności, a to coś wiecej ma się
      w stałym związku?
      ale jesli sie kocha, to się też wybacza

      dobrze poznać powody zdrady - żeby postarać się uchronic związek przed takimi
      tragediami potem, choć wnioski wyciąga przede wszystkim zdradzający

      w tej sytuacji, jaką Cossa opisała, najłatwiej wybaczyć
      i być nadal razem
      • scylla Re: ZDRADA.. 11.08.04, 10:02
        Teoretyczne!
        Czyli jak zdradził to nie kocha?
        A jak nie kocha, to po co dawać szansę?
        Czegoś nie rozumiem.
        • alfika Re: ZDRADA.. 11.08.04, 10:10
          załozeniem wątku było, że zdradzający dochodzi do wniosku, ze kocha
          bierzmy więc to za pewnik

          dlatego dobrze poznac powody zdrady, że przecież gdy kocha to nie zdradza- i
          wyjaśnienie prawdziwego stanu rzeczy mogłoby tu dużo pomóc

          może jest słabym człowiekiem i zadziałał wbrew sobie, wbrew swoim uczuciom?
          może wcale uczucie nie jest mu potrzebne do seksu i to było po prostu dla
          przyjemności czysto fizycznej, bo nie umiał sobie odmówić?
          może się upił, pomylił - i więcej pić nie zamierza?
          może się wściekł o cokolwiek i chciał się odgryźć w jakikolwiek sposób na
          partnerze?

          głupie to, że aż boli, ale ludzie popełniają i takie durne błędy
          jeśli nie wiedzą, jaki skarb mają - gdy kochają
          • scylla Re: ZDRADA.. 11.08.04, 10:44
            > może jest słabym człowiekiem i zadziałał wbrew sobie, wbrew swoim uczuciom?
            > może wcale uczucie nie jest mu potrzebne do seksu i to było po prostu dla
            > przyjemności czysto fizycznej, bo nie umiał sobie odmówić?
            > może się upił, pomylił - i więcej pić nie zamierza?
            > może się wściekł o cokolwiek i chciał się odgryźć w jakikolwiek sposób na
            > partnerze?
            Jeżeli nie miał na tyle przyzwoitości, honoru i zaufania do partnera, aby z nim
            porozmawiać wcześniej o swoich frustracjach, słabościach, to nie wydaje Ci się
            że wręcz liczenie na to że mu partner i tak wybaczy, jest robieniem z partnera
            frajera?
            Uważam że nie ma głupich powodów zdrady, to jest o wiele głępszy problem, to
            musi siedzieć wewnątrz, musiał o tym myśleć wcześniej, decyzję podejmuje jak ma
            okazje.
            Chcaiłbym dojść dlaczego ktoś zdradza, a dopiero potem zdecydować co z tym
            fantem zrobić.
            • alfika Re: ZDRADA.. 11.08.04, 11:01
              scylla napisał:

              > Jeżeli nie miał na tyle przyzwoitości, honoru i zaufania do partnera, aby z
              nim
              >
              > porozmawiać wcześniej o swoich frustracjach, słabościach, to nie wydaje Ci
              się
              > że wręcz liczenie na to że mu partner i tak wybaczy, jest robieniem z
              partnera
              > frajera?


              liczenie na wybaczenie jest co najmniej dziecinne -
              jeśli prosimy o wybaczenie w powinniśmy liczyć się z tym, że osoba proszona ma
              wybór i wybaczyć nie musi
              - co innego człowiek, który deklarował, przysięgał albo chociaż nie wspominał,
              że ma zamiar zdradzać - jest zobowiązany wywiązywać się i kropka

              prosić o wybaczenie żądając tego wybaczenia? - to co to za proszenie?
              tak, juz to jest robieniem z partnera frajera

              również po to ludzie są razem, żeby pokazać siebie takimi, jakimi są naprawdę -
              w przeciwnym razie to przecież oszustwo
              - przy czym oszukujemy również samych siebie, uważając, że ten człowiek da radę
              nas kochać takimi, jakimi jesteśmy -


              > Uważam że nie ma głupich powodów zdrady, to jest o wiele głępszy problem, to
              > musi siedzieć wewnątrz, musiał o tym myśleć wcześniej, decyzję podejmuje jak
              ma
              >
              > okazje.


              zauważ, że cokolwiek wymieniłam - słabość, pomyłkę, brak szacunku dla związku,
              który się stworzyło - to wszystko nawet przy jednorazowej zdradzie jest
              ogromnym problemem

              dla mnie wciaż nie ma miejsca na zdradę w zwiazku dwojga dorosłych ludzi i
              trudno było by mi zrozumieć, choc na pewno bym próbowała - skoro kocham, to
              staram się zrozumieć (najpierw zrozumieć) - i wybaczyć - tak szybko, jak to
              możliwe (choć pewnie nie od razu)
              niezależnie, czy podejmie sie decyzję co do dalszego trwania - lub nietrwania
              związku - i na jakich zasadach

              bo co do zmian zasad nie mam wątpliwości - choćby po to, by juz nigdy taka
              chora sytuacja nie powstała
              • scylla Re: ZDRADA.. 11.08.04, 11:33
                liczenie na wybaczenie jest co najmniej dziecinne -
                > jeśli prosimy o wybaczenie w powinniśmy liczyć się z tym, że osoba proszona
                ma
                > wybór i wybaczyć nie musi
                > - co innego człowiek, który deklarował, przysięgał albo chociaż nie
                wspominał,
                > że ma zamiar zdradzać - jest zobowiązany wywiązywać się i kropka
                Moima zdaniem zdrada sama w sobie jest dziecinna i świadzcy o niedojzałym
                podejsciu partnera do życia.

                > również po to ludzie są razem, żeby pokazać siebie takimi, jakimi są
                naprawdę -
                > w przeciwnym razie to przecież oszustwo
                > - przy czym oszukujemy również samych siebie, uważając, że ten człowiek da
                radę
                >
                > nas kochać takimi, jakimi jesteśmy -
                A zdrada to nie oszustwo?
                Zaczynam się spotykać z kobitą i na początku mówie jej że ją zdradze czy jestem
                wobec niej w porządku?

                > zauważ, że cokolwiek wymieniłam - słabość, pomyłkę, brak szacunku dla
                związku,
                > który się stworzyło - to wszystko nawet przy jednorazowej zdradzie jest
                > ogromnym problemem
                >
                > dla mnie wciaż nie ma miejsca na zdradę w zwiazku dwojga dorosłych ludzi i
                > trudno było by mi zrozumieć, choc na pewno bym próbowała - skoro kocham, to
                > staram się zrozumieć (najpierw zrozumieć) - i wybaczyć - tak szybko, jak to
                > możliwe (choć pewnie nie od razu)
                > niezależnie, czy podejmie sie decyzję co do dalszego trwania - lub nietrwania
                > związku - i na jakich zasadach
                Jeszcze raz powtarzam, zdrada jest efektem wcześniejszych myśli i planów, jest
                decyzją nad którą zdradzający już wcześniej myślał i znalazł okazje aby się
                zrealizować. Tak właśnie uważam.
                Zgadzam się że wybaczenie zależy od zdradzonego, ale wybaczając powinien sobie
                z tego zdać sprawę, co napisałem wcześniej.
                • alfika Re: ZDRADA.. 11.08.04, 11:54
                  scylla napisał:

                  > Moima zdaniem zdrada sama w sobie jest dziecinna i świadzcy o niedojzałym
                  > podejsciu partnera do życia.


                  zgadzam się całkowicie, człowiek, który wie, czy kocha partnera czy nie - albo
                  nie rozmyśla nad zdradą i nie angażuje się w inne układy, albo rozstaje się z
                  partnerem żeby zacząć nowe życie
                  inne zachowania są po prostu głupie



                  > A zdrada to nie oszustwo?


                  jak najbardziej

                  > Zaczynam się spotykać z kobitą i na początku mówie jej że ją zdradze czy
                  jestem
                  >
                  > wobec niej w porządku?


                  jeśli ona mówi: ok, mamy więc luźny związek i dopuszczamy zdrady - to tak;
                  dojrzała osoba przecież na to jednak nie pójdzie! -

                  człowiek gotów stworzyć piękny, emocjonalny związek nie będzie miał
                  najmniejszej ochoty na tego typu odmiany
                  - no bo na diabła mu ten związek skoro może sobie pofolgować bez tkwienia w
                  czymś stałym?


                  > Jeszcze raz powtarzam, zdrada jest efektem wcześniejszych myśli i planów,
                  jest
                  > decyzją nad którą zdradzający już wcześniej myślał i znalazł okazje aby się
                  > zrealizować. Tak właśnie uważam.
                  > Zgadzam się że wybaczenie zależy od zdradzonego, ale wybaczając powinien
                  sobie
                  >
                  > z tego zdać sprawę, co napisałem wcześniej.
                  • scylla Re: ZDRADA.. 11.08.04, 13:10
                    No i o to właśnie mi chodziło.
    • twoja_cholera Re: ZDRADA.. 11.08.04, 10:19
      fizyczną może bym i wybaczyła jeśli potrafiłby jasno i konkretnie się
      wytłumaczyć ale dla mnie jest gorsza tzw zdrada psychiczna i tu było krótko i
      na temat - pa,pa

      bo tak naprawdę to kiedy zdradzamy w momencie kontaktu fizycznego czy kiedy juz
      zaczynamy myśleć?
      • Gość: jarek Re: ZDRADA.. IP: *.spc.pl 11.08.04, 10:57
        Jesli zdradą bylo by samo myslenie to chyba nie bylo by "swietego" faceta,
        chyba ze genetyka by cos pomajstrowala. Jesli ktoś wie ile jest gwiazd na
        niebie to pewnie tez wiedzial by dlaczego sie zdradza. A tak juz na marginesie,
        wydaje mi sie ze w wielu przypadkach najpierw jest mysl o skoku w bok a pozniej
        sie dorabia do tego powód, takie psychiczne wytlumaczenie dlaczego musialem to
        zrobic (bo znow przypalila wode na herbate) ale i tak chyba do tego potrzeba
        jakiegos znurzenia emocjonalnego.
        • alfika Re: ZDRADA.. 11.08.04, 11:02
          twoje myśli dyktuje genetyka???
        • twoja_cholera Brawo 11.08.04, 11:36
          to ja spłycę

          jeśli kombinowałby, myślał i zdradził - pa,pa

          po pijaku, przez przypadek - najpirw lekarz czy czegos nie załapał, potem
          pewnie pranie mózgu i ok
        • cossa Re: ZDRADA.. 12.08.04, 21:45
          "... to chyba nie bylo by "swietego" faceta, "

          ..i kobiety
          dodala cossa

          pozdr ;)
      • j_ar Re: ZDRADA.. 11.08.04, 11:00
        zdrada psychiczna? e tam.. spoko..gorzej z fizyczna, oo..tutaj wyobraznia duzo
        by podpowiadala
        • Gość: karolina Re: ZDRADA.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 11:06
          > zdrada psychiczna? e tam.. spoko..gorzej z fizyczna, oo..tutaj wyobraznia
          duzo
          > by podpowiadala

          wolałabym żeby była to zdrada fizyczna - jednorazowa, niż wieloletnie
          spotykanie się z tą trzecią i przebywanie z nią kosztem rodziny, mimo, że bez
          seksu
          • j_ar Re: ZDRADA.. 11.08.04, 11:14
            wolalbym aby bylo to kilkuletnie spotykanie sie z kims bez seksu niz z seksem

            czemu dajesz porownanie kilkuletnie do jedno...no... dwuminutowego?
            • Gość: karolina Re: ZDRADA.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 11:47
              > wolalbym aby bylo to kilkuletnie spotykanie sie z kims bez seksu niz z seksem

              tak, na pewno

              ale czy bolałoby Ciebie bardziej, gdybyś dowiedział się, że żona po pracy 12
              godzinnej, zamiast do domu i dzieci idzie sobie na 2-3 godzinne pogaduszki to
              pana, którym jest zauroczona, i to trwa już dwa lata, mimo że bez seksu...

              niż gdybyś się dowiedział, że żona Ciebie raz zdradziła fizycznie, bo ...? ...
              np. chciała spróbować jak to jest z kimś innym.... ale nic do tego kogoś nie
              czuła, było to jednorazowe, nic dla niej ten człowiek tak naprawdę nie znaczy...
              nie spotyka się już z nim.... nie myśli o nim...

              > czemu dajesz porownanie kilkuletnie do jedno...no... dwuminutowego?

              kilkuletnia psychiczna zdrada kontra dwu(?!!!!)minutowa zdrada fizyczna...
              co bardziej boli ?

              myślę, że kobiety bardziej bolałaby ta pierwsza

              a meżczyzn?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka