gsxrk7
18.12.13, 01:09
Cześć, słuchajcie mam pewien problem. Chodzi o to, że jakoś ciężko porozmawiać z kimś w cztery oczy o tym co mnie meczy, łatwiej mi tu w internecie gdzie nikt nie wie kim jestem. Od pewnego czasu męczą mnie te same myśli. Cały czas myślę o śmierci. Boję się, że odejde z tego świata zbyt szybko, boje się, że pójde do lekarza z jakąś pierdołą i usłysze, że jestem ciezko chora. Kiedyś miałam juz takie myśli tylko o rodzicach, że oni odejdą, ja zostane sama, najlepsze jest to, że miałam wtedy 8 czy 9 lat. Teraz tez nie jestem nie wiadomo jak dorosłą bo mam zaledwie 21 lat. Zamiast cieszyc się życiem, cieszyc się tym, ze jestem w szczęśliwym związku martwie się tym, ze kiedy zaczęło byc dobrze to się to szybko skończy. Wydaje mi sie, że powoli wariuje, widze wszystko w czarnych barwach, coś mnie boli zaraz boje się, ze to jakis rak czy cos takiego, byliśmy z chłopakiem na weselu, od dał w palnik, ja nie spałam po imprezie tylko leżałam obok niego aby pilnować go bo w myślach od razu pojawiły mi sie myśli, że przez sen może mu sie cofnąć i udławi się spiąc. Wyszedł gdzies z domu, pojechał samochodem boje sie czy nie dostane telefonu, że coś mu się stało i tak cały czas, jestem już zła sama na siebie. Kiedy próbowałam porozmawiać o tym z teściową powiedziała mi, że sobie to wmawiam, że to moja podświadomość i lekarz da mi tylko proszki od których się uzależnie. Co robić? czy ktoś ma tak jeszcze?