heksa01
19.12.13, 20:33
Mam niestety jednocześnie bardzo nadopiekuńczą iw zwiazku z tym bardzo przewrazliwoną mamę oraz tesciową.
Wiąze sie to z tym że obie chcą mieć absolutnie pełen wgląd w moje i męza życie, chcą wiedziec poniewaz ich nadopiekunczosc nie pozwala im spac spokojnie bez nawet drobnych informacji ktore dotycza naszego zycia. Od zawsze jest to dla nas bardzo uciązliwe i by zyskac minimum swobody zamieszkalismy dosc daleko i widujemy sie dosc rzadko. Mimo to niestety obie chca nas kontrolowac zdalnie a wiec telefonicznie, co drugi dzien jest telefon ze szczegolowymi pytaniami, oczekuja ze bedziemy opowiadac o wszystkim tak jakby informacja na temat naszych dni wolnych od pracy zmieniała cos w ich zyciu, istotne jest czy to czwartek czy akurat środa i tego typu bzdury:-/. Przestalismy sie tlumaczyc ale mimo zdawkowych lakonicznych odpowiedzi badz braku reakcji wciaz sa te nataryczywe pytania. I to przedewszystkim mnie bardzo obciąza, wciaz musze stosowac uniki a bywa ze klamac w drobnych sprawach by ich nie nakrecać bo mają tendencje do histeryzowania zamartwiania sie i defetyzmu a to wszystko przez te wlasnie osobliwą nadopiekunczosc w stosunku do 30 kilku letnich dorosłych samodzielnych dzieci.
Doszlo do tego ze od dawna kazdy taki telefon odbieram bardzo zle jako obciązenie i stres ze znow musze, jestem tym wykonczona.Czuje sie jak niewolnik na zdalnej smyczy mimo ze jestem dorosla samodzielna.Nie odbiera tych telefonow natarczywosc wzrasta czasamiz bezsilnosci bywam niemiła strzelają fochy. Czuje sie jakbym wciaz miala kogos na plecach, ratunku:(