Dodaj do ulubionych

Powiedziec prawde?..

27.01.14, 23:03
pielegnuje od wielu lat serdeczne (przjacielskie stosunki) z moim bylym pracodawca (kobieta).
Od czasu do czasu natrafialam na rozne przeszkody w ich utrzymaniu. Zazwyczaj kryl sie za nimi maz owej Pani, ktory niby nie formalnie (mala firma), ale jednak byl tez "szefem", tak naprawde pracowal razem z nami. Kiedy byla ona zazwyczaj chodzil spokojnie i nie mial nic/niewiele do powiedzenia.Przed rokiem podczas jej nieobecnosci pozwolil sobie na dyspozyje, ktore przekroczyly zakres moich czynnosci , a forma sformulowal polecenie nie spodobala mi sie zdecydowanie. Pomyslalam sobie, ze tym razem zloze wypowiedzenie. Zlozylam wypowiedzenie (pracowalam na 63% etatu) nic szefowej (zonie) nie mowiac o tym,, ze jej maz to cham i maly gnoj. Powiedzialam, ze chce sie dalej rozwijac i byc moze sie wyprowadze. Pani i pan sa starszym malzenstwem, wiem, ze ona meza nie zmieni i nie zostawi – summa summarum nic to nie wniesie, oprocz ewentualnej klotni miedzy nimi i w konsekwencji stresu dla niej: a tego wlasnie chcialabym jej zaoszczedzic. Od tamtej pory wciaz otrzymuje telefony kartki na swieta z najlepszymi zyczeniami ...az do dzis. Byla szefowa interesuje sie co u mnie/nas slychac i chciala sie juz kilka razy umowic ze mna na kawe. Wiem, ze moje wypowiedzenie bardzo ja wtedy zaskoczylo. Wielokrotnie umawiala sie ze mna na kawe, niestety nie dochodzilo to do skutku, powstrzymywalam sie dla jej dobra, nie chcialam zburzyc super wizerunku jej meza, ktory tak naprawde tylko szuka malych, zwyklych przyziemnych okazji, aby sie dowartosciowac. Ona jest po prostu bardzo dominujaca, a on szuka okazji gdzie moze sie potwierdzic. U niej nie moze...:(
Dzis zadzwonila kilka razy, aby zlozyc mi zyczenia na okragla rocznice, a jak unikam z nia kontaktu. Dzwonila wielokrotnie na komorke i stacjonarny, az w koncu wyslala e-maila. Mam ochote wykrzyczec jej, ze zwolnilam sie z tego i dokladnie tego (meza) powodu, mam ochote powiedziec prawde (tym bardziej ze kluja mnie dolaczone za kazdym razem i bardzooooo SERDECZNE zyczenia od meza, co odczuwam jak mocny kolejny policzek.
Powiedzcie jak rozwiazac te sytuacje, spotkac sie uwolnic siebie sama od frustracji, mam silna potrzebe powiedzenia jej dlaczego sie zwolnilam i jak maly i prozny jest jej malzonek.
Uwazam ja za madra kobiete o wielkim sercu i szanuje ja jako pracodawce – zawsze byla fair az do upragnionej podwyzki;)))) Chialabym jednoczesnie zachowac z nia kontakt na przyszlosc, do obecnej chwili cenie sobie jej przyjazne i serdeczne stosunki z moja rodzina. Prawde mowiac, gdyby nie maz tej Pani – pewnie pracowalabym tam do dzis...,
CO radzicie? Powiedziec cala prawde, zasygnalizowac, ze problemem jest maz?, ale nie opisywac z detalami co sie wydarzylo i jak idiotycznie sie zachowal?...to przeciez tez dla niej bedzie przykre???...jak uslyszy jakim jest kretynem?
Czy tez nie baczac na emocje napisac list/mail?..bo wtedy nikt nie bedzie mogl mi przerwac i Pani sobie dwa razy przemysli odpowiedz, zanikm ja wysle??...
Obawiam sie ze w bezposredniej rozmowie Pani przerwie i po prostu bedzie innego zdania...o mezu z pewnoscia i cala rozmowa spelznie na niczym, bo obie sie tylko zdenerwujemy.
Jak mozliwie dyplomatycznie wyjsc t tego impasu?
UWAGA: Problem z mezem nie dotyczy stosunkow damsko-meskich! Facet wykorzystuje swoja pozycje szefa (pod nieobecnosc zony w durny przyziemny sposob ), wyszukuje, rzuca bzdurne , zeby nie powiedziec upokarzajace polecenia pozbawione sensu i czepia sie. Wiem to rowniez od innych pracownikow (kobiet) firmy.
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Powiedziec prawde?.. 28.01.14, 04:29
      To, co piszesz ma wiecej watkow, skupie sie jedynie na kwestii samego ewentualnego spotkania z Twoja przyjaciolka.
      Nie mozesz jej obarczac za to, ze sie zwolnilas, bo przed uczynieniem tego nie sygnalizowalas jej, ze jej maz zle cie traktuje.
      Jesli jej teraz to powiesz, to prawdopodobnie serdeczne kontakty sie znacznie ochlodza. Natomiast czym innym moze byc przyjacielska porada, ze przez innych pracownikow maz jest potrzegany jako przyslowiowa szara ges. Bo to juz jest element zarzadzania i organizacji procesow decyzyjnych w firmie. I tu, brak wiedzy przez szefowa o tym jak jest naprawde moze byc dla niej klopotem.
      Tak, ze ja bym podtrzymywal na spotkaniu, ze decyzja o odejsciu byla moja (bo przeciez byla), ale wyjasnil jak jest postrzegany maz w firmie.
      Mam pytanie, czy obiektywnie, pomijajac samopoczucie poprawione na skutek uwolnienia sie od malego dyktatora, to skorzystalas na odejsciu z tej pracy?
      • mgg1 Re: Powiedziec prawde?.. 28.01.14, 12:35
        to.niemozliwe napisał:

        > To, co piszesz ma wiecej watkow, skupie sie jedynie na kwestii samego ewentualn
        > ego spotkania z Twoja przyjaciolka.
        > Nie mozesz jej obarczac za to, ze sie zwolnilas, bo przed uczynieniem tego nie
        > sygnalizowalas jej, ze jej maz zle cie traktuje.

        nie che jej obarczac dlatego jej nie powiedzialam prawdy, jesli zasygnalizowalabym jej, ze maz zle mnie traktuje, chcialaby wiedziec wiecej, musialabym jej wtedy z detalami opowiedziec zdarzenie. Taka sytuacja miala juz raz miejsce i zasze tak gdzie on byl - byly problemy.
        Nie da sie pracowac w malej rodzinnej firmie, jesli nie mozna dojsc do ladu z rodzina wlasciciela.

        > Jesli jej teraz to powiesz, to prawdopodobnie serdeczne kontakty sie znacznie o
        > chlodza. Natomiast czym innym moze byc przyjacielska porada, ze przez innych pr
        > acownikow maz jest potrzegany jako przyslowiowa szara ges. Bo to juz jest eleme
        > nt zarzadzania i organizacji procesow decyzyjnych w firmie. I tu, brak wiedzy p
        > rzez szefowa o tym jak jest naprawde moze byc dla niej klopotem.

        Nie sadze, poniewaz on prowadzi wlasna doradzcza dzialalnosc, ale tak czy tak, zawsze jej obecny. Nie sadze, ze na moj wniosek i uwagi dotyczace struktury firmy - nawet nieformalne, szefowa bedzie chciala cos zmienic - przeciez to jej maz, wiec nie bedzie chciala go zranic.

        > Tak, ze ja bym podtrzymywal na spotkaniu, ze decyzja o odejsciu byla moja (bo p
        > rzeciez byla), ale wyjasnil jak jest postrzegany maz w firmie.

        Do tego wlasnie wyjasnienia bedzie chciala przykladow na zywo, ja tez bym chciala....
        i tu lezy pies pogrzebany...kobieta dostanie po prostu szoku, ze ma takiego meza.
        Jestem przekonana, ze nie ma pojecia jaki jest maly i podly, a tak naprawde zalosny.

        > Mam pytanie, czy obiektywnie, pomijajac samopoczucie poprawione na skutek uwoln
        > ienia sie od malego dyktatora, to skorzystalas na odejsciu z tej pracy? ...

        Dyktator to malo powiedziane, on po prostu pomiatal ludzmi.
        Z pewnoscia tak. Masz pewnie na mysli finanse?...Pytanie jest bardzo sprytne;)Pewnie myslisz, ze chce zostawic sobie furtke?...
        Odpowiem zdecydowanie tak. Do pracy juz tam z pewnoscia nie wroce, jesli o to chodzi i nie zamierzam wracac. Chyba, ze cos sie zmieni, ale nie wiedze szansy.
        Ubolewam tylko nad kontaktami, ktore po prostu sie ochlodza no i jak powiedziec jej, ze niechce sie z nia spotkac?...Mam problem w tym, zeby spotkac sie z nia i nie powiedziec jej o mezu, Nie umiem udawac, klamac. Nie chce klamac.


        • mgg1 Re: Powiedziec prawde?.. 28.01.14, 12:38
          mgg1 napisała:
          > niechce
          sorry
          nie chce
          • clarissa3 Re: Powiedziec prawde?.. 28.01.14, 12:55
            czy ja dobrze zrosumialam ze od czasu odejscia z firmy nie rozmawialas z nia, nie odbierasz telefonow i nie odpowiadas na maile? ... i wszystko to w imie tego zeby jej 'nie zranic'????????

            A postaw sie w jej sytuacje! Dobra dla ciebie byla a ty d.. sie do niej odwrocilas - to wszystko co ona teraz wie. ... Inna rzecz ze ten maz cos tam moze w domu na ciebie gderac...

            Takie odwrocenie sie bez slowa jest bardzo bolesne dla kogos kto zywil przyjazn - i pewnie ja bardziej rani niz ten caly maz o ktorym ona pewnie dobrze wie ze to doopek, bo ma go na co dzien przeciez a glupia nie jest. Nie mozesz go jej zostawic, zapomniec ze w ogole pracowalas w tej firmie - czyli przestac myslec o tym jak to on firmie szkodzi, bo to juz nie twoja firma - i spotkac sie z nia, przeprosic ze sie tak zachowalas (cos sciemnic ze czas potrzebowalas dla siebie) i przyjaznic sie dalej unikajac tematu firmy? ... z czasem byc moze dojdzie do rozmowy o mezu - wychwalac nie masz obowiazku, przemilczec masz prawo, a posmiac sie z niego pewnie jej nie urazi, przeciez.

            Odetnij sie od firmy! ....i od meza ktory nie jest twoj! Taka moja rada.. jesli nie chcesz rzeczywiscie jej bolu sprawic jeszcze wiekszego!
            • mgg1 Re: Powiedziec prawde?.. 28.01.14, 14:44
              clarissa3 napisała:

              > czy ja dobrze zrosumialam ze od czasu odejscia z firmy nie rozmawialas z nia, n
              > ie odbierasz telefonow i nie odpowiadas na maile? ... i wszystko to w imie tego
              > zeby jej 'nie zranic'????????

              zle zrozumialas, napisalam wyraznie, ze caly czas mama telefoniczny kontakt, padla propozycja spotkania i ale nie doszlo do niego, nie z mojej winy. Z drugiej strony ciesze sie, ze tak sie stalo, nie nalegalam z w.w. powodow. Skladamy sobie wzajemnie z radoscia zyczenia urodzinowe, jubileuszeowe i swiateczno-noworoczne.


              > A postaw sie w jej sytuacje! Dobra dla ciebie byla a ty d.. sie do niej odwroci
              > las - to wszystko co ona teraz wie. ... Inna rzecz ze ten maz cos tam moze w do
              > mu na ciebie gderac...

              Gdera na 100% bo sie boi, w dniu wypowiedzenia zniknal z pola widzenia, ale obserwowal z boku, podsluchiwal, bo czul sie z tym zle. Widzialam to dokladnie. Ja ze swojej strony kompletnie go zignorowalam.
              Wlasnie dlatego, ze ona mysli, ze zostawilam ja, , chcialabym powiedziec jej prawde.
              >
              > Takie odwrocenie sie bez slowa jest bardzo bolesne dla kogos kto zywil przyjazn
              > - i pewnie ja bardziej rani niz ten caly maz o ktorym ona pewnie dobrze wie ze
              > to doopek, bo ma go na co dzien przeciez a glupia nie jest.

              mysle, ze tak moze byc, ze ona sie czegos domysla, przy okazji rozmow, nigdy nie wspominam o nim i nie reaguje na jego pozdrowienia dla mnie. Jest mi z tego powodu przykro.

              Nie mozesz go jej
              > zostawic, zapomniec ze w ogole pracowalas w tej firmie - czyli przestac myslec
              > o tym jak to on firmie szkodzi, bo to juz nie twoja firma - i spotkac sie z ni
              > a, przeprosic ze sie tak zachowalas (cos sciemnic ze czas potrzebowalas dla sie
              > bie) i przyjaznic sie dalej unikajac tematu firmy? ...
              nie rozumiem dlaczego mam sciemniac? ...i na co czekac...czekalam wlasnie do dzis, minelo ju 1,5 roku...zyczac sobie wszystkiego najlepszego.
              z czasem byc moze dojdzi
              > e do rozmowy o mezu - wychwalac nie masz obowiazku, przemilczec masz prawo, a p
              > osmiac sie z niego pewnie jej nie urazi, przeciez.

              posmianie nie sadze aby bylo na miejscu, chociaz gdybym powiedziala, jak zachowal sie jej maz, to szczeka by jej opadla. Nie ma sie z czego smiac. To nie sa niegrozne przywary, tylko mobbing i chamstwo.
              >
              > Odetnij sie od firmy! ....i od meza ktory nie jest twoj! Taka moja rada.. jesl
              > i nie chcesz rzeczywiscie jej bolu sprawic jeszcze wiekszego!

              to tez wlasnie to zrobilam!
              Dla jej dobra musze chyba zerwac kontakty, chociaz juz kiedys raz wspomniala cos na temat swojego meza, dala mi do zrozumienia, ze jest "trudny". Nie pytalam dalej z wiadomych wzgledow.
              • clarissa3 Re: Powiedziec prawde?.. 28.01.14, 15:17
                istotnie czegos tu nie rozumiem - masz poprawny kontakt, malzonek na systans, ale swiezbi cie by jej wygarnac jakiego ma meza kretyna, o to chodzi?

                Moze poczekaj az cie zapyta co myslisz o jej mezu - wtedy uprzejmie odpowiesz - a teraz sie ciesz ze masz przyjaiolke, choc to chyba nieadekwatne slowo bo jesli to kartki z zyczeniami jedynie to...
                • mgg1 Re: Powiedziec prawde?.. 28.01.14, 16:22
                  nie jest moja przyjaciolka, chociaz wielokrotnie dala mi dowody swojej zyczliwosci. Roznica wieku jest bardzo duza no i relacja szef i podwladny.
                  Z jej strony patrzac to zbyt wiele powiedziane, mysle, ze gdybym nie miala wlasnej moglaby byc moja druga matka.
                  Dystans zawodowy, zawsze byl . Nie sluzy to zarzadzaniu i ona to wie. Ja tez. Dlatego nie schodzila nigdy do wymaganego poziomu.
                  Teraz nastapila inna sytuacja, nie jestem jej pracownikiem, wiec mozemy poglebic stosunki..mysle, ze mialoby to sens, ale tdla mnie mialoby to sens tylko pod warunkiem, ze pozna prawde.

                  Po czym poznc, czy tylko chce wyslac zyczenia?...Zaproponowalam jej spotkanie na kawe w neutralnych warunkach. Zdecydowalam, ze jesli dojdzie do spotkania i zejdzie na temat wypowiedzenia powiem jej, ze problemem byl jej maz bez podawania szczegolow.
                  Mysle, ze ona zapyta wtedy jego o rozwoj wypadkow, co dalej?...
                  Facet z pewnoscia wymysli jakas drake.
                  • wiemaleniewiem Re: Powiedziec prawde?.. 28.01.14, 16:47
                    Bądź z nią szczera i tylko tyle. Nie jest już Twoją szefową i możesz jej powiedzieć co było przyczyną Twojego odejścia. Po co masz dalej myśleć o tej sprawie i zadręczać się nią...
                    • mgg1 Re: Powiedziec prawde?.. 29.01.14, 00:40
                      mysle, ze to dobre rozwiazanie, jesli dojdzie z nia do spotkania, powiem jaka byla przyczyna odejscia, nie sadze, zeby zmienilo to cos w jej relacjach z mezem, przeciez nie rozwiedzie sie z nim?...ataku serca tez nie dostanie, ma dosc racjonalne spojrzenie na rzeczywistosc....jest to kolejny jej maz... dramatu nie bedzie. A moze nawet nic mu o naszej rozmowie nie powie, bo.
                      a) minelo juz tyle czasu,
                      b) ja tam nie wroce..(chociaz ona moze? myslec innaczej)
                      c) jest niezadowolona z mojej nastepczyni/nastepcy
                      d)wie, ze cos wtedy sie wydarzylo (odeszlam nagle), ale zamiotla to pod dywanik, bo bylo to dla wszystkich bardzo niezreczna sytuacja.

                      Tak, czy owak chce aby poznala prawdziwy powod mojego odejscia.
                  • clarissa3 Re: Powiedziec prawde?.. 28.01.14, 17:42
                    wedlug mnie to ty sprawe zamknelas odchodzac - gdybys nie odeszla moznaby o tym rozmawiac po to zeby cos poprawic, a tak to po ptakach - 1.5 roku to sporo zeby nagle z tym wychodzic. Mysle ze bylaby bardzo zdziwiona. Druga sprawa to to ze chyba cos czytasz niewlasciwie - bo kobieta z uprzejmosci ci te kartki wysyla, mysle. Starsza generacja tak ma - takie byly zwyczaje dopoki sie wszyscy ob-ty-kac nie zaczeli i na glowe sobie wlazic - trzymalo sie dystans i juz. I tobie radze tez trzymaj. Ja mysle ze sie usmiechnela widzac te propozycje wspolnej kawy - jestes dla niej bylym pracownikiem i na tym koniec mysle. Jej malzenstwo nie twoja sprawa.
                    • mgg1 Re: Powiedziec prawde?.. 29.01.14, 00:48
                      clarissa3 napisała:

                      > wedlug mnie to ty sprawe zamknelas odchodzac - gdybys nie odeszla moznaby o tym
                      > rozmawiac po to zeby cos poprawic, a tak to po ptakach - 1.5 roku to sporo zeb
                      > y nagle z tym wychodzic. Mysle ze bylaby bardzo zdziwiona.

                      ja nie chcialam nic (jej meza) naprawiac, bo nie moja to dzialka i maz!
                      nie bardzo zrozumialas moje pytanie, nie wczytalas sie w tekst.

                      Druga sprawa to to z
                      > e chyba cos czytasz niewlasciwie - bo kobieta z uprzejmosci ci te kartki wysyla
                      > , mysle. Starsza generacja tak ma - takie byly zwyczaje dopoki sie wszyscy ob-t
                      > y-kac nie zaczeli i na glowe sobie wlazic - trzymalo sie dystans i juz. I tobie
                      > radze tez trzymaj. Ja mysle ze sie usmiechnela widzac te propozycje wspolnej k
                      > awy - jestes dla niej bylym pracownikiem i na tym koniec mysle. Jej malzenstwo
                      > nie twoja sprawa.

                      Mysle, ze jesli znajomosc trwala 14 lat i osoba deklarowala sie jako potencjalna chrzestna matka dla mojego syna - to swiadczy o czyms wiecej niz tylko zwykla sympatia starszej osoby.

                      Nie zostala nia z przyczyn obiektywnych.

                      Tak czy owak Twoje postrzeganie swiata, niewatpliwie ulatwia Ci zycie...
                      • clarissa3 Re: Powiedziec prawde?.. 29.01.14, 13:38
                        Ja wiem tyle ile nam powiedzialas, czyli:

                        pielegnuje od wielu lat serdeczne (przjacielskie stosunki) z moim bylym pracodawca (kobieta).
                        nie jest moja przyjaciolka, chociaz wielokrotnie dala mi dowody swojej zyczliwosci. Roznica wieku jest bardzo duza no i relacja szef i podwladny.

                        Dystans zawodowy, zawsze byl . Nie sluzy to zarzadzaniu i ona to wie. Ja tez. Dlatego nie schodzila nigdy do wymaganego (??) poziomu.

                        Skladamy sobie wzajemnie z radoscia zyczenia urodzinowe, jubileuszeowe i swiateczno-noworoczne.

                        i na co czekac...czekalam wlasnie do dzis, minelo ju 1,5 roku...zyczac sobie wszystkiego najlepszego.

                        teraz nastapila inna sytuacja, nie jestem jej pracownikiem, wiec mozemy poglebic stosunki..mysle, ze mialoby to sens, ale tdla mnie mialoby to sens tylko pod warunkiem, ze pozna prawde.

                        Po czym poznc, czy tylko chce wyslac zyczenia?...Zaproponowalam jej spotkanie na kawe w neutralnych warunkach.

                        Dzis zadzwonila kilka razy, aby zlozyc mi zyczenia na okragla rocznice, a jak unikam z nia kontaktu. Dzwonila wielokrotnie na komorke i stacjonarny, az w koncu wyslala e-maila.

                        napisalam wyraznie, ze caly czas mama telefoniczny kontakt, padla propozycja spotkania i ale nie doszlo do niego, nie z mojej winy. Z drugiej strony ciesze sie, ze tak sie stalo, nie nalegalam z w.w. powodow.

                        Dla jej dobra musze chyba zerwac kontakty,

                        Jakie kontakty?

                        Mysle ze cos kombinujesz .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka