vielonick
15.08.04, 04:00
Odjeto wam szaty biale,
Skrzydla i nawet istnienie,
Ja jednak wierze wam,
Wyslancy.
Tam gdzie na lewa strone odwrocony swiat,
Ciezka tkanina haftowana w gwiazdy i zwierzeta,
Spacerujecie ogladajac prawdomowne sciegi.
Krotki wasz postoj tutaj,
Chyba o czasie jutrzennym jezeli niebo jest czyste,
W melodii powtarzanej przez ptaka,
Albo w zapachu jablek pod wieczor
Kiedy swiatlo zaczaruje sady.
Mowia, ze ktos was wymyslil
Ale nie przekonuje mnie to,
Bo ludzie wymyslili takze samych siebie.
Glos - ten jest chyba dowodem,
Bo przynalezy do istot niewatpliwie jasnych,
Lekkich, skrzydlatych (dlaczegoz by nie),
Przepasanych blyskawica.
Slyszalem ten glos nieraz we snie
I, co dziwniejsze, rozumialem mniej wiecej
Nakaz albo wezwanie w jakims nadziemskim jezyku:
zaraz dzien
jeszcze jeden
zrob co mozesz.
Czeslaw Milosz
(1911-2004)