Gość: wyrodna_córka
IP: *.proton.net.pl / *.proton.net.pl
18.08.04, 20:57
A ja nie umiem z nia postepowac.Drazni mnie prawie wszystko.Mieszkam razem z
nia,specjalnie sie do niej przeprowadziłam bo nie może funkcjonowac sama.Niby
z pozoru jest nie tak źle-jest kontaktowa jeszcze,sama je i załatwia sie,ale
własnie -jak sie załatwia! Grzebie sobie w tyłku mocząc palce pod woda,potem
wszystko jest w gównie,muszla,deska,umywalka,potem sobie czysci paznokcie
szczoteczką do zębów,zostawiając na niej resztki,wiecznie ma posrane
gacie,zuzywa straszne ilosci papieru toaletowego zwijając go w ruloniki i
wkładając do majtek albo pod poduszke,czasem bierze moje podpaski i takie nie
do konca zuzyte(lekko posrane wkłada z powrotem do paczki)>Razem z doroslymi
dziecmi błagamy ja zeby tego nie robiła,ona mówi "dobrze" i za chwile robi to
samo.
Nic szczególnego nie musi robic cały dzien, "zatrudniamy" ją tylko do
prasowania,obierania jarzyn(choc po jej ekscesach toaletowych zaczynamy sie
obawiac),wszystko ma prawie pod nos podstawione,naprawde dbam o
nią,ale....nie wytrzymuje tego jej ciągłego cofania sie,tych gównianych spraw
(dosłownie),jej klamstw ("nie tylko ja chodze do ubikacji" na nasze zwrócenie
uwagi,ze zas gówna są wszedzie),jej konfabulowania w innych sprawach,nocnego
łazenia i szperania za żarciem w nocy(nie jest głodna -je solidne
kolacje)...Krzyczę i niestety pare razy ja zbiłam;((( Nie umiem sie
opanowac,błagam niech mi ktos pomoze,kto miał podny problem,bo zaczynam sie
brzydzić soba jako córką i jako człowiekiem...